[MANGA PL] AKIRA – EDYCJA SPECJALNA (TOM 2)

Z lekkim poślizgiem ruszamy z kolejnym wpisem. Miał być na początku tego tygodnia, ale jakoś weny nie miałem i były inne priorytety. Tak to już bywa. Dobra, przechodzimy do stałych elementów. Dotarła w końcu do mnie reklamowana paczka. Coś tam musiałem płacić wprawdzie, ale niewiele. Jak uda się sprzedać poprzednią z drobną wadą, wyjdę na czysto (wystawiłem tanio, pazerny nie jestem). Aktualnie na prawie nic nie czekam, jeśli chodzi o paczki. Są tam jakieś zamówienia z pre-orderów, ale nie zostały nawet wysłane lub spodziewam się ich znacznie później. Na jedną rzecz powoli tylko zacznę wyczekiwać, nie licząc jakichś mang z zamówień przedpremierowych, które zostaną rozesłane w przyszłym tygodniu przez JPF. Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd uruchomiło pre-order do The Dragon Dentist – Collector’s Edition (BD/DVD) oraz zapowiedziało na ten rok Mobile Suit Gundam: Iron-Blooded Orphans (2 sezony) i film Mobile Suit Gundam 00: A Wakening of the Trailblazer (raczej box na serię i film będzie, jak to zrobili z Mobile Suit Gundam: Wing). Kolejne nowinki następnym razem. Jeszcze z naszego ryneczku. Wydawnictwo Dango poinformowało o planie wydania mangi Futari no Lion Nagisy Furuyi. Dodatkowo wspomnę o akcji JPF związanej z One Piece. Zbierają pre-ordery w jak największej ilości, by przyspieszyć wydawanie – kolejne tery (jak KS prawie) odblokowują pomniejsze dodatki. Aż się zastanawiam, czy ich nie wspomóc, mimo że czytałem tylko tom pierwszy. Przejdźmy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi tom edycji specjalnej mangi Akira od JPF. Pewnie sporo osób wie, a resztę to średnio interesuje, ale był pewien problem z tomem pierwszym. Mowa tutaj o obwolucie, a konkretniej jej brzegu. Pojawił się tam myślnik przy cyfrze od numeru tomu, który niestety nie spodobał się stronie japońskiej. JPF musiało tę zmianę usunąć i dodrukować poprawione (oraz oczywiście nie dodawać go w kolejnych częściach). By wszyscy mieli poprawną wersję w kolekcjach, zostały dołączane do zamówień na tom drugi zatwierdzone obwoluty od pierwszego tomiku. Dostaliśmy więc taki niezamierzony dodatek. Swoją drogą słyszałem o osobach, które nie wiedziały o całej akcji i otrzymując tomik, myślały, że mają błędny („znowu dostałem taką samą”). Zwyczajnie naelektryzowały się okładki do tego stopnia, że przylegały idealnie do siebie. No i tak bywa, ale pamiętajmy, by od razu nie oskarżać wydawnictwa – nawet nie chodzi o obecny stan w kraju i na świecie, tylko o zwykłą życzliwość. Dobra, lekko się powtórzę, ale trzeba jakoś zagaić w tym tekście. Akira to pozycja kultowa, pomnik i klasyka sama w sobie na każdej płaszczyźnie. To wręcz niesamowite, że trudno jakiemukolwiek medium związanemu z tą pozycją cokolwiek zarzuć, wielkie brawa. Miejmy nadzieję, że tak zostanie (w końcu zapowiedziano jakiś serial, więc może się to zmienić). Nawet ostatnio miał premierę zremasterowany film w 4K i według powszechnej opinii wygląda bardzo dobrze. W każdym razie klasyka i mieć ją w kolekcji zwyczajnie trzeba, a jeśli jest się fanem takich tematów, to nawet nie trzeba przekonywać. Sam długo zwlekałem, bo trochę nie lubiłem starego wydania. Poszukiwałem boxów po aukcjach itd. W końcu pojawiło się światełko w tunelu odnośnie do edycji wznowionej, więc spokojnie czekałem. Opłaciło się, bo teraz bym wszystko wymieniał. Co w tym tomie? Na samym początku mamy drobiazgowy opis wydarzeń z części poprzedniej. Wszystkie wątki zostają przypomniane na kilku stronach streszczenia. Trochę dziwny zabieg, aż trudno jasno stwierdzić czy genialny, a może absurdalny? Nie wiem, czy aż tak wnikliwe przypomnienie jest potrzebne, ale z drugiej strony, komu to szkodzi (swoją drogą w starej wersji też występował w tym miejscu – w końcu wykonali tam zwyczajny podział na „zeszyty”)? Co się tutaj dzieje… Nieco stron poświęconych zostaje na politykę w początkowej części, dzięki czemu dowiadujemy się, że za poznanymi wcześniej dysydentami stoi również esper, mianowicie oznaczona numerem 19 –  Miyako. Główni bohaterowie – Kaneda, Kei i Tetsuo – trafiają w opiekuńcze ramiona wojska, co przynajmniej na jakiś czas zmusza ich do porzucenia dotychczasowych planów. „Na jakiś czas” w tym przypadku oznacza jednak „na kilkadziesiąt stron” – po tym fragmencie walka wybucha na nowo. Tym razem jednak inicjatorami są nie Tetsuo czy Kaneda, a troje wojskowych esperów, którym najwyraźniej znudziła się rola biernych obserwatorów… W tym tomie polskiego wydania fabuły mangi i adaptacji filmowej rozchodzą się już całkowicie. W filmie pojawiają się jeszcze niektóre rekwizyty (np. działko laserowe Kanedy czy peleryna Tetsuo) z pierwowzoru, ale dalsze wydarzenia w mandze pójdą już zupełnie innym torem. A trzeba podkreślić, że to jeszcze początek serii; jeżeli komuś świat i postacie Akiry przypadły do gustu, komiks powinien dostarczyć mu więcej rozrywki, aniżeli film. Dalej mamy przebudzenie tytułowej postaci tej pozycji, Akiry. Ten fragment rozpoczyna się jeszcze w kwaterze wojskowych esperów, ale fabuła dosyć szybko przenosi się w głąb wojskowego kompleksu pod miasteczkiem olimpijskim. Można powiedzieć, że podąża za Tetsuo, który wyciąga od doktora lokalizację Akiry i bez zwłoki udaje się na miejsce, w którym przechowywane jest owo zagrożenie dla ludzkości. W ślad za Tetsuo podążają pozostali bohaterowie – zamierzający go zatrzymać pułkownik, Kaneda i Kei, którzy chcą przede wszystkim dowiedzieć się, czym właściwie jest Akira (chociaż Tetsuo pewnie też by chętnie wykończyli) oraz Ryu z kumplem, zaciekawieni, co spowodowało takie poruszenie w bazie wojskowej. Od razu zdradzę, że do konfrontacji nie dojdzie – na tym etapie wszystkie strony (może poza Tetsuo) jeszcze unikają otwartego starcia i nawet wojsko próbuje załatwić sprawę w miarę pokojowymi środkami. Swoją drogą, w omawianym epizodzie dobrze widać talent Katsuhiro Otomo do tworzenia wielowątkowej, a przy tym przejrzystej fabuły. Chociaż akcja toczy się wielotorowo i obserwujemy działania przynajmniej trzech niezależnych grup, komiks jest przejrzysty i łatwy w lekturze – niełatwa to sztuka. Szalejący w podziemiach Tetsuo w końcu doprowadza do tego, czego najbardziej obawiała się armia – Akira budzi się i opuszcza bazę. Mimo że jak na razie jedynymi ofiarami jego ucieczki są żołnierze i pan doktor, zamrożeni powietrzem o temperaturze bliskiej zera absolutnego wydostającym się z sarkofagu Akiry, nieco przypadkowo ogłoszony zostaje siódmy stopień zagrożenia, połączony z nakazem ukrycia się w schronach mieszkańców Neo­‑Tokio. Podczas gdy rozbity sarkofag mrozi wojskowych, a ludność cywilna w panice ucieka do schronów, główni bohaterowie na różne sposoby usiłują się wydostać z bazy pod miasteczkiem olimpijskim. Kaneda i Kei uciekają przez krater i kanały, zabierając ze sobą nieprzytomnego Akirę; Tetsuo również wychodzi przez krater, zostaje jednak ostrzelany przez orbitalną broń laserową. Na jakiś czas wyłącza go to z rozgrywki, choć wbrew nadziejom Kanedy zdecydowanie nie na stałe. Spora część tego tomu poświęcona zostaje na polityczne konsekwencje zaszłych w nim zdarzeń. Pomimo szybkiego odwołania ewakuacji i stanu zagrożenia, wydarzenia z Satelity pościgowego bezpowrotnie rozwiewają iluzję normalności, mozolnie podtrzymywaną przez rząd i wojsko od czasu zakończenia III wojny światowej [tanuki.pl]. Jak pewnie wielu zauważyło dzieje się tu sporo, dlatego ten wnikliwy opis (jak z początku tomu, z którego to się śmiałem). Czas skupić się na wydaniu, bo przecież o tym powinno być najwięcej. Moim skromnym zdaniem JPF włożył sporo wysiłku w to wydanie, za co im bardzo dziękuję. Nie będę tutaj już ponownie opowiadał o zarzutach fanów, co do tej edycji, które w zdecydowanej większości były nieuzasadnione. Zainteresowanych zapraszam do wpisu na temat tomu pierwszego. Pod względem jakości tłumaczenia czy samego przekładu trudno coś zarzucić. Wszystko gra, dialogi są żywe i naturalne. Wielkie brawa dla JPF. Nawet nie zauważyłem jednej literówki, ale pewnie dlatego, że wciągnąłem się w ten tom bez reszty. Jeszcze na koniec opis ze strony wydawnictwa, by utrzymać tradycję:
Rok 2019. Na gruzach byłego Tokio powstała nowa metropolia – miasto moloch, które nie może się otrząsnąć po III Wojnie Światowej. 38 lat wcześniej naukowcy, próbując okiełznać siłę ludzkiego umysłu, stworzyli straszliwą broń, która zrównała z ziemią Tokio, a wraz nim miasta na całym świecie. Niemal pół wieku później sytuacja geopolityczna zmieniła się radykalnie. Nowy rząd znalazł się pod silnym wpływem dyktatora, Pułkownika, człowieka silnie powiązanego z amerykańskim wywiadem. Stolica odbudowana nad Zatoką Tokijską zmieniła się w cybernetyczną dżungle, terroryzowaną przez młodociane gangi motocyklistów. Na ulicach toczy się otwarta wojna pomiędzy wojskami, a rewolucjonistami dążącymi do obalenia ustroju w państwie. NOWE, EKSKLUZYWNE WYDANIE: -wielki format B5 (18,4cm x25,6cm) -kolorowe strony -nowe tłumaczenie

IMG_0567_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 296
Format: B5 (18,4cm x 25,6cm)
Oprawa: miękka z obwolutą
IMG_0568_wynik
Zdecydowałem się na pre-order tej pozycji, bo zwyczajnie nie chciałem już dłużej czekać oraz liczyłem na jakieś dodatki. Niestety się przeliczyłem, bo takich nie uświadczyliśmy. Wydawnictwo niby walczy, by się jakieś pojawiły w kolejnych tomach. Trzymam kciuki, by się udało. Podobno nawet ubiegają się o pozwolenie na teksturowy box na komplet serii. Bardzo bym się ucieszył z takiego dodatku, nie będę tego ukrywał. Poproszę jeszcze o artbook od Akiry i przy okazji do Blame. Pod względem tłumaczenia jest sporo lepiej niż w starym wydaniu (przynajmniej jak je zapamiętałem z czytania jakiś dwóch tomów od znajomego). Język bohaterów jest bardziej naturalny – dopasowany do środowiska, w którym żyją. Nie boją się już rzucić mięsem. Trudno o jakieś wpadki językowe czy literówki – gdzieś mi tylko brakowało ogonka, co można określić mianem bardzo dobrego tłumaczenia. Przynajmniej tak mi wypadało, gdy coś zerkałem do angielskiego. To kolejny dobry punkt w ostatnich latach u JPF.
IMG_0571_wynik
Akira to komiks świetnie narysowany (o, przepraszam, manga, bo mnie zaraz fani zjedzą), więc powiększony format zdecydowanie pomaga. Już starsze było większego, ale tutaj jest jeszcze lepiej. Czyta się to wygodniej i pozwala podziwiać piękne kadry, których tutaj nie brakuje.
IMG_0570_wynik
Mamy tutaj kilka kolorowych stron na początku i parę kadrów na wewnętrznej stronie okładki. Swoją drogą, bo nie wspominałem za bardzo o okładce. Nowe wydanie wypada dużo lepiej od starego na tym polu, gdzie mieliśmy pokolorowany kadr z mangi na froncie. Brakowało tych oryginalnych. Tak, wiem, były boxy do sklejenia, ale to rozwiązanie nieco dokuczliwe. Lepsze takie niż żadne, ale obecne jest dużo wygodniejsze i zwyczajnie bardziej do mnie przemawia.
Podsumowanie: Kultowa manga, którą powinien znać każdy szanujący się fan mangi (niezależnie, jaki gatunek preferuje) powraca w nowym, lepszym wydaniu. Właściwie każdy aspekt został poprawiony – tłumaczenie, podzielenie na sześć tomów, zamiast dziewiętnastu zeszytów, powiększony format. Zabrakło mi tutaj twardej oprawy, ale na ten rarytas nie zgodziła się Japonia, więc co może wtedy zrobić wydawnictwo – usłuchać tej decyzji. Trzymam kciuki za jakieś dodatki w kolejnych tomach, a przede wszystkim na box na komplet. Obyśmy nie mieli długich przerw między kolejnymi częściami, bo już dłużej nie chcę czekać na przeżycie tej historii. JPF po raz kolejny mnie pozytywnie zaskoczył, a ten rok zapowiada się u nich niezwykle obiecująco. Trzeba zakasać rękawy i składać pre-ordery, by nic nie przegapić. Mamy sporo pozycji do nabycia, a wam, moi drodzy, radzę zamówić Akirę, bo lepszego wydania z polskimi dialogami zwyczajnie nie ma i nie będzie, a temu trudno coś istotnego zarzucić. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Sound! Euphonium – Collector’s Edition

Zeszło mi z tym wpisem dłużej, niż planowałem. Znaczy się, nie chodzi o same jego pisanie, ale czas między poprzednim. Trudno, postaram się nadgonić na dniach – jak zwykle w sumie. Przechodzimy do standardowych tematów, bo jest o czym opowiadać. Na początek moje nowinki zakupowe. Nic do mnie nie dotarło, a paczka od celników była przy moich drzwiach i wróciła do korekty – naliczyli mi przez przypadek trzykrotność prawidłowej kwoty. Tak, tam też pracują ludzie, którzy popełniają błędy. Pewnie będzie na dniach ponownie. Jeszcze na inne dwie paczuszki czekam takie mniejsze i może niebawem wyślą mi nieco większą, ale zanim do mnie dotrze… No, na braki nie ma co narzekać. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai zapowiedziało: O Maidens In Your Savage Season (BD), Revue Starlight Premium Box Set (BD, ostatnio była mowa tylko o wersji standard, a to proszę bardzo), Patlabor Special Edition (BD, wznowienie, ale trochę gorzej wydane), How Clumsy You Are Miss Ueno (BD), Fate/Kaleid Liner Prisma Illya Primsa*Phantasm (BD), Fate/Kaleid Liner Prisma Illya Vow In The Snow (BD), Uta No Prince-Sama Maji LOVE Kingdom (BD) i Tonari No Seki-Kun The Master Of Killing Time (BD, wznowienie z inną okładką). Bardzo fajne zapowiedzi. Szczególnie cieszę się z edycji premium serii Revue Starlight i powrotu Fate/Kaleid Liner Prisma. Problem jest z trzecim sezonem, bo inna firma ma do niego prawa. Zobaczymy, co z tego wyniknie, bo chciałbym pełną kolekcję. Patlabor powraca, ale w trochę gorszej wersji. Gdy będę opisywał swoją, opowiem o różnicach. Reszta nowinek następnym razem, a teraz czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest seria Sound! Euphonium od Anime Ltd, a konkretniej jej pierwszy sezon. Ze zdobyciem tej pozycji wiąże się pewna historia, którą wam chętnie przytoczę. Pierwotnie miałem nabywać tę pozycję od Ponycan USA, ponieważ nie było jej w UK. Znając tę firmę i jej limitowane wydawnictwa, postanowiłem złożyć pre-order na wszystkie trzy części właściwie od razu (gdy tylko się pojawił na sklepie RS). Tak, w tylu partach tam występowała. W każdym razie dodatkowo był jakiś tam bonus, więc trochę się zachęciłem (jakieś dodatkowe grafiki). Minęło troszkę czasu, ale jeszcze nie miała premierę nawet pierwsza część, a pojawił się nius od Anime Ltd, że nabyli prawa do serii i wydadzą ją na terenie Europy. Czym prędzej napisałem do RS w sprawie anulowania. Wytłumaczyłem im sytuację i bezproblemowo anulowali moje zamówienia. Czas mijał, a Anime Ltd nie uruchamiało pre-orderu do tej pozycji (ciekawostkę tutaj wtrącę, Ponycan USA miało jakiś problem z dyskami w pierwszej części. Wysłali zamienniki do kupujących. Też dostałem omyłkowo, więc miałem z czym później sobie porównać). Pewnego feralnego dnia natomiast poinformowali, że utracili licencję. Ależ się wtedy zdenerwowałem. Na domiar złego wersja Ponycan USA była wyprzedana (znaczy tylko pierwsza część, ale co to daje?) i trzeba było za nią sporo płacić na serwisach aukcyjnych. Zacząłem wypatrywać jakiejś tańszej opcji oraz trochę czekałem, bo się pojawiło info, że będzie jakaś zbiorcza wersja (ale to była w sumie bardziej plotka). Znowu trochę czasu minęło i nagle Anime Ltd podało, że zdobyli ponownie prawa i uruchomiło pre-order do tej pozycji. Ależ się ucieszyłem i oczywiście po jakimś czasie od premiery zamówiłem swój egzemplarz (żeby go ponownie nie stracić). Aktualnie już jest ta pozycja wyprzedana, ale na jakiś sklepach jeszcze ostatnie kopie można trafić. Dołuje mnie tylko niejasna kwestia dotycząca drugiego sezonu. Anime Ltd milczy w jego sprawie, ale ciągle tli się nadzieja, że nie będę go musiał brać od Ponycan USA. Oby się ostatecznie udało. Dobra, o czym ta pozycja? Opowieść rozpoczyna się w dość złożonych realiach. Nad klubem instrumentów dętych liceum Kitauji krążą dwa widma przeszłości. Pierwsze, noszące już znamiona lokalnego mitu, traktuje o czasach świetności, kiedy to szkolny zespół reprezentował poziom pozwalający mu odnosić sukcesy na szczeblu krajowym. Drugie, dużo bliższe współczesności, dotyczy wydarzeń sprzed roku, o których wszyscy wzbraniają się rozmawiać z wręcz przesądną niechęcią. W tej sytuacji pełnej napięcia znajduje się Kumiko Oumae, pierwszoklasistka, która w przeszłości grała na tytułowym eufonium, obecnie jednak nie może się zdecydować, czy chce kontynuować zajęcia muzyczne w nowej szkole. Nie sprzyja temu fatalny występ zespołu w pierwszym dniu nauki, a na dodatek dziewczyna, popularnym zwyczajem, planuje zacząć kolejny rozdział swojego życia z „czystą kartą”. Staje się to szczególnie istotne, kiedy Kumiko jest świadkiem dołączenia do klubu Reiny Kousaki, symbolizującej jej prywatne widmo przeszłości związane z grą w gimnazjalnej orkiestrze [tanuki.pl]. Brzmi jak anime w klimatach szkolnych, w których postacie odkrywają muzykę na nowo i zawierają przyjaźnie? Na pewno trochę w tym prawdy, a nawet całkiem sporo, ale ta seria nie raz nas zaskoczy. Tutaj zdecydowanie bliżej do rozwiązań rodem z filmu „Whiplash” niż innej odsłonie studia z dziewczynami popijającym sobie herbatkę (mowa o K-On!, gdyby ktoś nie wiedział). Brzmi nieprawdopodobnie? Tak właśnie jest. W pewnym momencie serii ktoś narzuca nowe warunki działania klubu, jeśli chcą osiągnąć sukces – wszak powszechnie wiadomo, że nic łatwo nie przychodzi i boleśnie się o tym fakcie postacie tej serii przekonają. Jednak przecież nie robią tego na darmo, osiągnięcie poklasku widowni jest spełnieniem dla muzyków, a liceum, które utraciło dawny blask, tym bardziej je doceni. Na tle tego wszystkiego mamy wspomniane przyjaźnie i zmagania klubowe – o dostanie się do głównej ekipy czy granie solowej części. Do tego piękna jak zawsze grafika i sam niesamowity pomysł. Postacie też zasługują na pochwałę. Chyba najgorszym elementem jest opening, który nie zapada w pamięć. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo polecam seans z tą pozycją (nie tylko fanom Kyoto Animation). Dobra, czas trochę opisać samo wydawnictwo, bo czas goni. Mamy tu wydanie Anime Ltd, czyli europejskie. Znaczy to mniej więcej tyle, że nośniki pasują idealnie do naszych odtwarzaczy. Wydanie nie jest kopią edycji amerykańskiej, ale australijskiej (jeśli mnie pamięć nie myli). W każdym razie wypada bardzo przyjemnie i trudno zarzucić jakieś wpadki na tym polu pod względem jakości obrazu czy audio. Jeśli chodzi o napisy, jest całkiem nieźle (są lepsze od tych z USA, jak donoszą fani na forach). Czas na detale.
IMG_0458_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Welcome to High School
2. Nice to Meet You, Euphonium
3. The First Ensemble
4. Singing Solfege
5. Festival Time
6. Twinkle, Twinkle, Little Tuba
7. Crybaby Saxophone
8. Festival Triangle
9. Please, Audition
10. Straight Trumpet
11. Welcome Back, Audition
12. My Euphonium
13. Goodbye Competition
OVA: Ready, Set, Monaka
IMG_0460_wynik
Mamy tutaj całkiem przyjemne wydanie w dosyć standardowym stylu od Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że jest bardzo udane. Otrzymujemy artbox w obwolucie. W środku digipack z płytami i śliczny artbook. Całkiem przyzwoicie, a wszystko pięknie przygotowane.
IMG_0461_wynik
Przednia wersja artboxu po ściągnięciu obwoluty, czyli połowa większej grafiki. Muszę przyznać, że wszystko, co nam przygotowało Anime Ltd, zachęca do seansu.
IMG_0462_wynik
Druga jej część, czy dokończenie. Wszystkie obrazki pochodzą z japońskich wydań, co stanowi kolejny plus tego wydania.
IMG_0448_wynik
Czas na digipack, a konkretniej jego przednią stronę. Swoją drogą właśnie tak wyglądała pierwsza część z wydania USA (od Ponycan USA, gdyby ktoś zapomniał).
IMG_0449_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0450_wynik
Tutaj podgląd na płyty. Swoją drogą pod nimi są kolejne świetne grafiki. Tak, tylko dwa dyski, ale to w sumie standard w przypadku takich serii (na tyle odcinków). W wersji USA są wprawdzie trzy i nawet pod względem zajętego miejsca wychodzi, że powinno być lepiej, ale tak nie jest. Niestety nigdy na tym polu nie dorównali firmie Aniplex, bo wtedy tak wysokie ceny ich wydawnictw by się rekompensowały w jakimś stopniu.
IMG_0451_wynik
Czas na jedyny fizyczny dodatek tego ślicznego wydania. Jest stylizowany na program, który otrzymują widzowie na występach orkiestr symfonicznych. Jest po brzegi wypełniony materiałem. To pięćdziesiąt dwie strony z informacjami o postaciach, kostiumach, miejscach akcji, szkicach czy zwyczajnym artbooku na jego końcowej części.
IMG_0452_wynik
Tylna jego część. Fajnie wypada ta grafika w środku, nadaje klimatu.
IMG_0466_wynik
Podgląd środka, w tym wypadku fragment o głównych postaciach tej historii. Jak wspominałem, wszystko super przygotowane.
IMG_0465_wynik
Jeszcze jedna fotka, bo takie to wszystko śliczne. Tym razem z artbookiem w pełnej krasie. Chcecie resztę? Kupcie swoje wydanie.
Podsumowanie; Znakomity rezonans pomiędzy fabułą bardzo dobrej powieści młodzieżowej a solidnym wykonaniem przez Kyoto Animation, czyli urzekająca historia pewnej szkolnej orkiestry dętej. Pozycja ta ma śliczne wydanie z pełną serią wraz z OAV, więc kompletne. Kyooto Animation po raz kolejny potwierdza swój wysoki poziom, a tym razem pokazuje, że pomijając piękną grafikę, fajnych bohaterów i zwyczajnie urzekające historie potrafi wpleść coś więcej. Oby tak dalej! Coraz trudniejsze do zdobycia, więc radzę ruszać na łowy w tej chwili (wydanie USA do dzisiaj nie doczekało się edycji kompletnej, tak swoją drogą). To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] War of Ashird: A Strategic Turn-Based JRPG

Zgodnie z zapowiedziami, kolejny wpis pojawił się zdecydowanie szybciej. Tym razem jest związany z kampanią KS, a trzeba przyznać, że dawno takiego nie było. Może to i dobrze, bo większość osób (w tym ja) oczekują na przedmioty z wielu akcji. Do tego dojdziemy za chwilę, a teraz czas na stałe fragmenty. Wczoraj otrzymałem paczuszkę z mangami, a lada chwila powinna się pojawić jakaś z winylami. Problem mam z reklamowaną na sklepie w UK, bo postanowili wysłać mi drugą sztukę z USA. Pech ciał, że trafiła do celników i nawet nie wiem, jak mam to rozliczyć. Jakoś to będzie. Czas na nowinki wydawnicze. Tu się pojawia problem, bo nie wiadomo, o czym pisać. Liczyłem na jakieś zapowiedzi, ale coś się opóźniają. Wspomnę tylko o nowym GITS na Netflix (nie oglądałem jeszcze) oraz o starcie pre-orderu na Seven Deadly Sins pakietu tomów 9-16 od Studia JG – tym razem można uzyskać szmacianą torbę (napisał to, popijając kawę z kubka od tomików 1-8). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Kickstarter dla gry War of Ashird. Pozycja ta pochodzi od Igrasil Studio i dewelopera Kumiho Soft. Jak wspominałem na wstępie, dawno nie było już nic z kampanii związanej ze wspomaganiem twórców. Sytuacja się ku temu pojawiła, więc lecimy. Co my tu mamy? Ta produkcja strategiczna, której akcja umiejscowiona została w świecie fantasy, trafi na PC, PS4 i Nintendo Switch. Niestety, na obecny moment data premiery jeszcze nie jest znana (wprawdzie pojawiają się jakieś daty na KS, ale wiadomo, jak to z nimi bywa – sami twórcy trochę nie precyzują, kiedy to nastąpi, ale na pewno okolice wspomnianych – lub start wczesnego dostępu tylko. Życie to zweryfikuje). Gracz wcieli się w młodego żołnierza, Deegana, który nieoczekiwanie znajdzie się w centrum ogromnego konfliktu militarnego. Podczas rozgrywki będziemy mogli nie tylko brać udział w bataliach, ale rozwinąć kilka wątków romantycznych, z których każdy posiada własne oddzielne zakończenie. W grze War of Ashird pojawi się także tryb Nowa Gra+ pozwalający na rozpoczęcie rozgrywki od nowa z wcześniej zdobytymi skillami i ekwipunkiem. Autorzy akcji znani są z innej kampanii KS dla VN o tytule Bloody Chronicles. Została bardzo dobrze przyjęta, więc poszli za ciosem. Pamiętam nawet, że miałem ją sponsorować, ale z jakiegoś powodu zrezygnowałem. Chyba tiery z fizycznymi aspektami były dosyć drogie + coś tam jeszcze mnie zniechęciło (później trochę żałowałem, ale to już inna historia). Skoro już przy tym jesteśmy, na razie mamy tylko wersję cyfrową. Wydawca zasłania się obecną sytuacją panująca na świecie, ale też wspomina, że przemyśli sprawę po osiągnięciu głównego celu. Mam nadzieję, bo średnio mi się widzi sponsorować sam digital. Bądźmy szczerzy, potem trafi w jakieś promocje, więc względy sponsoringu znikome. Kolekcjonerzy chcą wydań fizycznych i basta. Fajnie by było, bo pozycja zapowiada się bardzo interesująco. Dodatkowo kupiła mnie grafika. Trochę kiepskim aspektem jest jednak brak dema czy trialu, by sprawdzić to samemu. Może się pojawi w trakcie, będę informował. W poprzedniej akcji coś takiego wykombinowali. Sponsorzy na razie dosyć dopisują, więc jest duża szansa na powodzenie.

ks_jrpg

Sponsorujemy w tym miejscu.
Edycja po 10 maja:
KS został anulowany, ponieważ, jak to się wyrazili twórcy, popełnili trochę błędów i istniało ryzyko, że cała akcja nie zakończyłaby się sukcesem. Jak powszechnie wiadomo, sponsoring w tym miejscu działa na zasadzie „wszystko lub nic”, więc nie chcieli ryzykować. Zyskali kontakty i nowych sposobów, więc postanowili zrestartować kampanię z niższą pulą wymaganą. Myślę, że się udało, ponieważ już jest osiągnięta. Oczywiście dalej są osiągnięcia do odblokowania, na które wszyscy liczymy (rozwijają to uniwersum). W trakcie poprzedniej wersji kampanii (a tutaj od samego początku), mamy opcję zakupu wersji fizycznej. Szkoda tylko, że z opisu nie jest to nic specjalnego. Chyba zwykły DVD-box z jakąś książeczką. Jednak mimo wszystko fajnie, że jest taka – gratka dla kolekcjonerów.
Podsumowanie: Rusza kampania KS dla strategii turowej wyprodukowanej przez Kumiho Soft i wydawanej przez Igrasil Studio. Akcja gry rozgrywa się w świecie fantasy o nazwie Ashird, gdzie o dominację walczą trzy potężne frakcje. Głównym bohaterem jest Deegan, początkowy skromny żołnierz, który z czasem pnie się coraz wyżej, odgrywając kluczową rolę w konflikcie. W trakcie kampanii możemy podejmować różne decyzje, a te wpływają na bieg fabuły, a w dalszej perspektywie na zakończenie. Na razie brak aspektów fizycznych czy dema, ale pewnie się pojawi niebawem. Proponuję obserwować akcję lub dać dolara i dostawać wszelkie update czy mieć możliwość dodawania komentarzy. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 4)

Kolejny wpis po małej przerwie. Miał być jeszcze wczoraj czy tam poniedziałek, ale wyszło jak zwykle. Życie, jak to mawiają. W każdym razie lecimy z tematami. Po pierwsze dotarła do mnie zaginiona paczuszka – nadzieja upada ostatnia. W dodatku stan idealny, więc można się cieszyć. Na dodatek reklamowana dotarła do naszego kraju po wędrówce dosyć długiej, bo przeszło półtora miesiąca. No, dzieje się, moi mili. Czas na nowinki wydawnicze. Ciężko jest o jakiś wspomnieć, bo nic się nie działo. Dzisiaj pewnie jakieś ogłoszenia się pojawią, więc będą na kolejny wpis. Zapowiem tylko pewien KS, o którym napiszę zapewne jutro. Dodatkowo zapomniałem wcześniej wspomnieć o soundtracku do remake Final Fantasy VII – tak, moi drodzy, limitowane wydanie to aż osiem dysków i wygląda bardzo ładnie (muzycznie nie trzeba nawet rekomendować, bo to przeżycie, a nie tylko słuchanie). Dla fanów rzecz obowiązkowa, a reszta może sprawę przemyśleć. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom czwarty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Miałem pomysł, by wam po recenzować dzisiaj pewną mangę, ale zdecydowałem się na tę pozycję, bo dawno coś jej nie opisywałem. Trzeba tu trochę po nadrabiać. Jeśli chodzi o sam tomik, to dalej kipi humorem, akcją czy intrygami i świetnymi postaciami. W tym pojawiają się siostry Izayi. Jak zwykle nie polecam czytać dalszej części, bo można narazić się na spojlery, całą resztę zapraszam gorąco. Trochę o fabule. Ten tom jest zdecydowanie pogodniejszy od poprzedniego. Nie ma tu już rozmyślań na temat przyjaźni czy błędów przeszłości, być może dlatego, że naprawdę niewiele miejsca poświęcono Mikado czy Anri, nie wspominając o obecnym tylko na czacie Kidzie. Poza niezajmującymi wiele miejsca rozmyśleniami Ruri o sobie i swoim życiu, książeczka wypchana jest po brzegi akcją, humorem oraz… relacjami z gazet lub książek, mającymi przybliżyć nam dane postaci czy wydarzenia z szerszej, ogólnej perspektywy. Są to najsłabsze fragmenty powieści ‒ tak jak najlepiej skonstruowanymi są dialogi z czatu (teraz w nowej, czytelniejszej odsłonie!), w przypadku których autor nie ma szansy niczego zepsuć nieumiejętnym opisem. Mimo wad, nadal jest to historia warta zapoznania się z nią, chociażby z sympatii dla postaci czy interesującej i wartkiej fabuły, ewentualnie dla prawie nieobecnego tu Izayi, który nie do końca radzi sobie z siostrami i dąsa się, bo tym razem nie jest w centrum wydarzeń… [tanuki.pl] Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Czy to ty jesteś Czarnym Jeźdźcem, którego od kilku lat widuje się na ulicach Ikebukuro? Dlaczego jeździsz na takim niebezpiecznym motocyklu? Zdajesz sobie sprawę, że łamiesz prawo?”
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, w którym zbierają się rozmaite persony, czekające tylko na iskrę zapalną: ekipa telewizyjna zdeterminowana, by nagrać miejską legendę, identyczne bliźniaczki, będące swym przeciwieństwem, gwiazdor filmowy całkiem inny od własnego brata, chłopak wielbiący starszego kolegę z Dolarów, płatny zabójca z zasadami, tajemniczy seryjny morderca oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu, za którego… cóż, głowę wyznaczono nagrodę dziesięciu milionów jenów. Wszyscy oni przekonają się, że wakacje dla miasta wcale nie oznaczają spokoju.
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.

IMG_0336_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 264
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0337_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.

IMG_0338_wynik

Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.

IMG_0339_wynik

Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Prison School – Collector’s Edition

Po dłuższej przerwie niż planowałem, wracamy ze wpisami. Od razu powiem na swoją obronę, że nie zrobiłem tego specjalnie. Zwyczajnie dotarło do mnie sporo fajnych rzeczy i się na nich skupiłem, wybaczcie. Skoro już jesteśmy przy temacie, to wspomnę, że dotarła do mnie paczka z USA i z wyprzedaży Anime Ltd. Obłowiłem się jak zwykle i wszystko dotarło w stanie idealnym. Jestem bardzo szczęśliwy. Po raz kolejny muszę pochwalić firmę Polamer za perfekcyjną obsługę i genialne pakowanie. Aktualnie czekam na jakieś pomniejsze rzeczy, a w tym też prawdopodobnie ponowną wysyłkę przedmiotu z Zavvi, bo zwyczajnie nie dotarł, a przewidywany termin upłynął dwa tygodnie temu. Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: The Ones Within (BD), Kochoki (BD), How Heavy Are The Dumbbells You Lift? (BD) i Cop Craft (BD). Niby reszta nowości na lipiec niebawem zostanie ogłoszona. Anime Ltd wyda Love Live! Sunshine!! Season 2 – Collector’s Edition (BD). Będę wam musiał zrecenzować pierwszą serię, która to… Zresztą dojdziemy do tego. Na koniec coś z „naszego podwórka”, czyli zapowiedź wydania mangi Osamu Tezuki „Fusuke”. Ma wyglądać jak te od JPF, czyli to kolejna kooperacja obu wydawnictw. Oczywiście biorę. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolekcjonerskie wydanie serii Prison School od Anime Ltd. Zanim zacznę pisać o tej niesamowitej wręcz produkcji, do której trzeba odpowiednio podejść lub zwyczajnie lubić takie rzeczy, trochę o perypetiach zakupowych. Chyba już wspominałem jakiś czas temu, ale przypomnę ten wątek, bo jest ku temu okazja. Myślę tutaj o kooperacji Anime Ltd z Funimation, która to jakiś czas temu się zakończyła. Skutkowało to wyprzedaniem wszystkich pozycji spod tego szyldu przez Anime Ltd i oczywiście ich niedotłaczanie ponownie. Przynajmniej przez tego wydawcę, bo jak się okazuje, prawa ma teraz inna firma z UK. W każdym razie najbardziej masowa wyprzedaż nastąpiła pod koniec roku, kiedy to wszystkie tytuły z tej kooperacji były masowo sprzedawane za grosze, że tak to ujmę i naprawdę nieźle się obłowiłem (wtedy tez nie było jasne, czy te tytuły powrócą, a już na pewno nie w takich samych wersjach). Kupiłem właściwie wszystko, czego nie miałem (śmiech). Większość była w planach zakupowych, ale było kilka pozycji takich „rzutem na taśmę”, bo z opisu wydają się fajne i „jak brać, to teraz”. W tych tytułach pojawiła się też dzisiaj omawiana seria. Planowałem ją brać już wcześniej, więc nie była to „niespodzianka”. Może najpierw trochę o fabule.
Prywatna Akademia Hachimitsu była szkołą przeznaczoną jedynie dla płci pięknej, ale czasy się zmieniły i od nowego roku postanowiono zmienić ją na koedukacyjną, tym samym otwierając bramy niebios dla każdego mężczyzny. Dokładniej dla pięciu, którzy zapewne wyobrażali sobie, że jak tylko pojawią się w akademii, wzbudzą zachwyt, wszelaką falę ochów i achów i utworzą własne haremy oraz fankluby. Niestety marzenia oraz plany nie poszły po ich myśli i w ten sposób zostali skazani na własne towarzystwo. Niby mogliby przetrwać te kilka lat bez kontaktów ze swoimi uroczymi nie koleżankami, ale jak to bywa z facetami – hormony wygrywają. I w ten oto sposób w umysłach napalonych nastolatków wykluł się plan idealny: czemu by nie podglądnąć tych uroczych nie koleżanek, jak się rozbierają przed kąpielą? No czemu nie? Może dlatego, że przypadkiem twój telefon może wpaść do szatni dziewcząt? Może dlatego, że będziesz musiał po niego wtedy pójść i przypadkiem zostaniesz nakryty przez dziewczynę, którą polubiłeś? Może dlatego, że po tym, jak jakimś cudem uda ci się uciec, to okaże się, że twoi przyjaciele-spiskowcy zostali nago związani na palach i wystawieni na widok publiczny, a ty zaraz do nich dołączysz? A może dlatego, że po tym całym upokorzeniu zostaniesz wrzucony na miesiąc do szkolnego więzienia, a tam czekają cię tortury psychiczne i fizyczne, bo tajna rada uczniowska, która cię złapała, jest strasznie dziwaczna? ALE! Kto by się tym przejmował, kto by w ogóle o tym pomyślał? Po prostu niech sobie faceci idą podglądać…  [tanuki.pl] Chyba już wiecie, jak to się skończyło? W każdym razie mamy tutaj nietypową serię z dosyć rozpoznawalnym wątkiem. Miał być harem nie z tej ziemi, wyszło jak zwykle (trochę ta seria przypomina na przykład opisywane przeze mnie jakiś czas temu Armed Girl’s Machiavellism, ale tam był jeden facet i wszystko potoczyło się inaczej). Tutaj grupa chłopaków zostaje wrzucona do więzienia na terenie szkoły i jest poddawana torturom oraz wszelakim nieczystym zagrywkom, byleby tylko przedłużyć ich wyrok, a jeszcze lepiej, wywalić ze szkoły. Wszystkiemu będzie towarzyszył fanserwis, wspomniane tortury różnego typu i niesamowite pomysły ekipy facetów, którzy będą chcieli się uwolnić lub przechytrzyć samorząd uczniowski, zsyłający ich na ten los. Ekipa „dewiantów” jest niesamowita i mamy tutaj przekrój społeczeństwa (oczywiście w krzywym zwierciadle, ale każdy jest swoistym indywiduum) – uzdolnionego chłopaka, który chce zaznać miłości, sadomaso grubasa, maniaka bitew i historii itd. Każdy dodaje coś od siebie, a odcinki mijają jeden za drugim i chce się poznać dalszą fabułę (pełno tutaj cliffhangerów). Do tego mamy kapitalny humor, który towarzyszy tej pozycji. W czym tkwi haczyk? W niczym. Po prostu część osób zgorszył fanserwis w dużej ilości. Ale pamiętajcie, Prison School przede wszystkim opiera się na autoparodii i jego przerysowaniu. Przechodząc już do aspektów wydania, mamy tutaj bardzo ładną jakość obrazu czy dźwięku oraz świetne napisy. Naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Płyty mają region naszych odtwarzaczy, więc oglądamy bez problemu. Jedyny mankament to brak odcinka OAV, ale pochodził z limitowanego wydania mangi w Japonii i występuje tylko w jakości SD (DVD), więc mnie to specjalnie nie dziwi (osobna licencja, któa jest pewnie mało opłacalna to zawsze problem dla wydawców). Mimo wszystko szkoda. Czas na trochę detali na temat fizycznych aspektów.
IMG_9988_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0: japoński, Dolby TrueHD 5.1: angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. The Peep Job
2. The Man Who Viewed Too Much
3. A Mighty Spurt
4. Take Me Out to the Sumoland
5. The School`s Number One Most Treacherous Man
6. Vengeance Is Hana`s
7. Meiko`s Delicious Restaurant
8. The Diary of Andre
9. Full of Bodily Fluids
10. It`s a Bum-derful Life
11. Eryngii Brockovich
12. Good Morning, Prison!
IMG_9989_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że świetne. Od razu zaznaczam, że w rozumieniu ich edycji kolekcjonerskich. Nie wiem, czy wszyscy obserwujący mój blog zdają sobie sprawę z tego, że wypuszczają również wersje standardowe. BD-case z płytami i tyle. Takie edycje pojawiają się zazwyczaj po wyprzedaniu edycji kolekcjonerskiej. Wróćmy może do naszego opisu. Mamy tutaj artbox, w którym umieszczono digipack z płytami i artbook. Dosyć nietypowym rozwiązaniem tego wydania jest natomiast trójwymiarowa grafika na tylnej części artboxu. Tak, trzeba poruszać boxem, by to zobaczyć w pełnej krasie (w wydaniu USA była ta sama, ale w formie plakatu). Całkiem przyzwoicie, a wszystko z dbałością o szczegóły.
IMG_9990_wynik
Wspomniany digipack. Mamy tutaj dwie grafiki, a nie jakąś jedną większą, co akurat fajnie wypada przy rozkładaniu tego pakietu.
IMG_9991_wynik
Podgląd na płyty. Jak wspomniałem wcześniej, jakość jest całkiem przyjemna, a liczba dwóch płyt stała się standardem spory czas temu u większości wydawców przy takiej liczbie odcinków.
IMG_9992_wynik
Pierwszy i ostatni dodatek fizyczny z tego wydania, czyli artbook. Stylizowany na zeszyt jednego z bohaterów tej serii. Pomysł całkiem niezły i wykonanie również. 
IMG_9993_wynik
Na tylnej jego części mamy spis bohaterów i jakąś grę w „kółko i krzyżyk”. Sama książeczka ma czterdzieści cztery strony i zawiera opisy odcinków, bohaterów, miejsc, galerię z openingu czy endingu oraz jakieś wywiady. Ogólnie masę fajnych rzeczy, która dobrze przygotowano.
IMG_9994_wynik
Tutaj grafika, byście wiedzieli, jak to wygląda.
Podsumowanie: Kolekcjonerskie wydanie bardzo popularnej serii, która odbiła się sporym echem. Miałem wrażenie, że wielu narzeka lub ją ignoruje na forach, ale tak naprawdę ogląda z wypiekami na twarzy. Świetna zabawa i jazda bez trzymanki. Doczekała się limitowanej edycji w UK i USA. Moim zdaniem dzisiaj opisywana jest lepsza. W wersji USA, pomijajac dyski, mamy tylko plakat. Tutaj jest świetny artbook. Mógłbym tylko spekulować, która okładka wypada lepiej, ale może sobie darujmy. Aktualnie obie wersje są trudne do zdobycia. Wersja UK z wiadomych powodów, a ta USA zwyczajnie już się wyprzedała. Udanych łowów lub bierzcie wydanie standardowe. Szkoda tylko, że chyba sienie doczekamy drugiego sezonu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Muv-Luv Alternative Total Eclipse – Takamura Yui – B-style – 1/4 – Bunny Ver. (FREEing)

Tego się nie spodziewaliście, prawda? Dokładnie, lecimy dzień pod dniu ze wpisami. Sponsorują to wcześniejsze obsuwy i mój plan nadrobienia zaległości. Do tego dochodzi fakt, że chciałem właśnie dzisiaj umieścić ten tekst. W każdym razie lecimy. Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to nie mam nic nowego do wspomnienia, więc przejdźmy do drugiej części tego wstępu. Z nowinek wydawniczych również kiepsko, bo co się mogło zdarzyć w ciągu jednego dnia? Właściwie nic, ale nie zdążyłem wspomnieć ostatnio o trzech sprawach. Pierwsza z nich dotyczy Tiger Lab. Zapowiadają nam jakieś wydawnictwa po cztery lub sześć dysków. Zainteresowani? Nie wiadomo, co to jest, ale fani już snują swoje domysły na ten temat. Kolejna nowinka dotyczy Final Fantasy VII i remaku. Mamy już prawie pewne pogłoski dotyczące wersji PC (w znaczeniu prawie potwierdzone doniesienia). Nie wiem, jak wy, ale ja czekam. Nie mam konsoli, bo mało gram, a jeśli już to czytam VN. Jednak co jakiś czas trafi się jakiś tytuł, w który bym się chętnie zagłębił. Jest nim właśnie to Final Fantasy, więc czekam. W sumie prawie zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy. Na dniach ruszy pre-order do CLANNAD Collector’s Edition na Switch od Limited Run/Sekai Project. Znając wydawnictwa tej firmy, zejdzie na pniu, więc informuję. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Takamury Yui od FREEing. Postać ta pochodzi z VN lub adaptacji o tym samym tytule, czyli z Muv-Luv Alternative: Total Eclipse. Może najpierw wspomnę, o co chodzi z tą chęcią umieszczenia wpisu właśnie dzisiaj. No, sprawa jest oczywista: co najbardziej kojarzy się ze świętami jak nie sam króliczek? Sprawę mamy załatwioną, nawet jeśli nie wszyscy się ze mną zgadzają. Kolejna kwestia to figurki w skali 1/4, których od dłuższego już czasu jestem wielkim fanem. Właściwie to od kupienia pierwszej z nich. Swoim rozmiarem, detalami i odwzorowaniem twarzy czy zwyczajną radością z zakupu przebijają inne pod każdym względem. Oczywiście, to nie jest tak, że pozostałe rozmiary mi się już nie podobają, ale zdecydowanie w większości właśnie te od FREEing u mnie wygrywają podczas podejmowania decyzji nabywczych. Dzisiaj opisywana jest kolejnym tego przykładem. Sama postać pochodzi z kultowego cyklu Muv-Luv, którego jestem fanem. Nie jest to może jakiś mało oczywisty fakt, bo w końcu opisywałem na łamach tego blogu już VN, które nabyłem podczas kampanii KS. Do tego mam trzy figurki od FREEing z tego cyklu (dzisiaj opisuję pierwszą z nich), serial Muv-Luv Alternative: Total Eclipse na BD (też będę musiał wam zrecenzować) i ciągle czekam na wydanie na nośnikach Schwarzesmarken (nie zapominając o zapowiedzi adaptacji oryginalnego Muv-Luv, na który czekam z wypiekami na twarzy). W każdym razie trochę tego mam i należało w końcu coś ruszyć (no, ponownie w znaczeniu, bo VN było opisane w całości). Figurkę Takamury Yui chciałem sobie nabyć jeszcze na premierę i byłaby to moja pierwsza statuetka od tej firmy, ale się ostatecznie nie udało. Później szybko zanikła (standardowy problem u tego wydawcy, limitowane produkcje, które często po premierze strasznie rosną w cenie w górę), a ja myślałem, że będę musiał obejść się smakiem. Jednak w pewnym momencie trafiłem ja na jakiejś aukcji za bardzo dobrą cenę i szybko nabyłem. Ależ się wtedy cieszyłem jak dziecko. Muv-Luv Alternative: Total Eclipse w dużym skrócie opowiada historię z alternatywnej rzeczywistości jako żywo przypominającej czasy zimnej wojny. Ludzkość nawiązuje na Księżycu kontakt z obcą formą życia. Nie są jednak przyjacielsko nastawieni do naszego gatunku. Wręcz przeciwnie, to przerażające, żądne krwi bestie, które opanowują powierzchnię satelity, a niedługo potem stadami lądują na Ziemi. Nikt nie jest w stanie skutecznie stawić im czoła, nawet armie Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, militarnych potęg ówczesnego świata. Najeźdźcy są prymitywni, ich społeczność przypomina bardziej rój owadów niż cywilizację inteligentnych stworzeń, zaś kolejne starcia powodują wśród nich straty liczone w milionach. Po wstępie (gdzie streszczona jest historia przed aktualnymi wydarzeniami) akcja przenosi się do ośrodka badawczego na Alasce, gdzie dorosła już Yui wraz z grupą jajogłowych i armijnych ważniaków prowadzi pracę nad prototypowym cackiem będącym owocem japońskiej myśli technicznej. Od tej pory aż do końca serii wydarzenia obracają się wokół międzynarodowej grupy pilotów testowych, którzy wraz ze swymi maszynami odbędą wiele żmudnych prób i zwiedzą kawał świata. Wracając do Yui, mamy tutaj niesamowity poziom detali tej postaci. Wystarczy przyjrzeć się fotkom twarzy postaci. Do tego dochodzą pończochy wykonane z materiału – ale ściągnąć nie dacie rady bez uszkodzenia (swoją drogą ostatnio firma wydaje wznowienia w wersji właśnie bez nich. W sumie wolę te oryginalne z nimi, ale niektóre wypadają naprawdę fajnie i w końcu mogę sobie nabyć postacie, których ceny mogły wprawić w zawrót głowy). Lecimy z fotkami i detalami.
IMG_8423_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • miecz
  • podstawka
IMG_8426_wynik
Zacznijmy od negatywów, których w sumie brak, pomijając cenę. No dobra, uparciuchy może będą narzekać na słabą podstawkę i może będą mieli rację, ale jakoś w przypadku tej firmy są dla mnie wymogiem, a nie faktyczną częścią. W przypadku You podtrzymuje ją w określonej pozie – służy do stabilizacji. Figurka ma odczepiany miecz i to jedyny „ruchomy” element. Wprawdzie można lekko naciągać pończochy, ale pomińmy już ten element. Sama postać wygląda wybornie – FREEing wykonuje świetną robotę i stali się mistrzami w swoim fachu. Jeśli komuś podobają się tak przedstawione postaci i jest w stanie wydać sumy, które są wymagane (oraz większe figurki się podobają), będzie zadowolony.
IMG_8427_wynik
Spójrzmy na to dzieło z innej perspektywy, by jeszcze bardziej je docenić. No po prostu miodzio, co tu dużo pisać. Liczba detali czy wykonanie na medal.
IMG_8425_wynik
Kolejna fotka bardziej pokazuje miecz, który trzyma postać. Swoją drogą bardzo mi się podoba właśnie takie zaprezentowanie tej postaci. Dodaje jej dynamiki. FREEing wykonuję swoją robotę naprawdę na medal. Dynamika włosów, spojrzenia, kształty. Tu jest wszystko odpicowane i zapięte na ostatni guzik.
IMG_8424_wynik
Takamura Yui od FREEing, czy trzeba pisać coś więcej? Ci, którzy ją mają, są zadowoleni bardziej, niż pewnie myśleli, że będą, a cała reszta płacze, iż nie udało im się jej zdobyć. Dobra, może tu taj troszkę sobie żartuję, ale naprawdę jest na czym oko zawiesić. Zdecydowanie polecam wszystkim, a dla fanów to wręcz pozycja obowiązkowa.
Podsumowanie: Kapitalnie wykonana postać z niesamowitą liczbą detali i wspaniałej pozie. Czy trzeba czegoś więcej? No może fakt nieco wyższej ceny (ale przy tym rozmiarze jest to zrozumiałe) odstrasza, a już na pewno po premierze, gdy kwota ta zaskakująco wręcz szybko rośnie do kosmicznych wartości. Jeśli zastanawiałeś się do tej pory, czy brać figurki od FREEing i jesteś fanem Yui, zaprzestań i kupuj już teraz, jeśli trafisz gdzieś ją w miarę sensownej cenie (tutaj wstaw swoją, bo jak to mawiają kolekcjonerzy, dla każdego to inna wartość). Zawsze można wprawdzie liczyć na wznowienie, ale na razie się nie zanosi. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Claymore – Collector’s Edition

Zgodnie z obietnicą serwuję wam dzisiaj kolejny wpis. Związane jest to z lekkim przesunięciem, bo miał się pojawić jeszcze wczoraj, a właściwie to w piątek. Można się trochę zamieszać. W każdym razie już jest. Mam trochę nowinek do głoszenia, więc lecimy z tematem. Na początek te związane z moimi zakupami. Dotarł do mnie jeden film i manga z pre-orderu, ale ważniejszą informacją jest przybycie do naszego kraju i przejście obsługi celnej wielkiej paczki z USA. Powinna być na dniach, więc będzie się działo. Z innych spraw, nabyłem sobie pewne poszukiwane przedmioty – pierwszy w świetnej cenie na promocji oraz drugi na eBay, co skutkuje zredukowaniem tych pozycji z listy przedmiotów do nabycia. Jeszcze parę takich skarbów jest, ale już niewiele w sumie. Dobra, takie tam gadanie, bo potem się okazuje, że o czymś nie wiedziałem i się pojawia nowy. Czas na nowinki wydawnicze, bo jest tego sporo. Discotec zapowiedział: Lupin The 3rd Goodbye Partner (BD), Ninja Scroll The Series (BD), Crusher Joe The Movie (BD), City Hunter Season 1 Part 2 (BD) i Astroganger (SD-BD). Fajne pozycje, z czego City Hunter to pewniak, Crusher Joe raczej na pewno i zapewne Lupin się kupi. Aniplex natomiast nam sprezentuje Rascal Does Not Dream Of A Dreaming Girl (BD). Zdecydowanie biorę. Mamy też zapowiedzi od Manga Entertainment na trzeci kwartał tego roku, a są to: Astra Lost in Space (BD), Black Clover: Season 2 Part 3 (BD/DVD), Boruto: Naruto Next Generations: Part 4 (BD), Bungo Stray Dogs (BD/DVD), COP CRAFT (BD/DVD), Fairy Gone (BD/DVD), High School DxD BorN & HERO (BD), How Heavy Are the Dumbbells You Lift? (BD), ID: INVADED (BD), Is It Wrong to Try to Pick Up Girls in a Dungeon?: Arrow of the Orion (BD/DVD), Miss Kobayashi’s Dragon Maid (BD/DVD), My Hero Academia Season 2 (BD/DVD0, NEW GAME! & NEW GAME! (BD/DVD), One Piece: Collection 22 (DVD) i Prison School (BD). Nazbierało się tego trochę. Jeśli chodzi o wydania UK, to standardowo będę porównywał z tymi z USA – wygra lepsze wydanie. MangaGammer zapowiedziało fizyczne wydanie swojego tytułu Maggot Baits – wydanie z USB stickiem zamiast płyty. Ciekawy pomysł, trzeba przyznać. Tytuł to bardzo specyficzny ze względu na swoją brutalność, ale niewątpliwie dosyć popularny, więc niejednego fana przyciągnie. Na deser mam dla was start nowego wydawnictwa o nazwie Akuma na naszym ryneczku mangowym i ich tytule: „Opętani miłością”. Pozycja spod znaku +18, których ostatnio na naszym ryneczku wiele nie ma (nie, żeby w ogóle kiedyś było dużo), więc pewnie spora część się skusi. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie kolekcjonerskie serii Claymore od Anime Ltd. Nabyłem sobie tę serię dosyć dawno temu, ale jakoś nie było okazji do recenzji. W końcu jednak się natrafiła, bo sobie ją po raz kolejny oglądałem. Niestety dosyć smutna dla was wiadomość jest taka, że to wydanie jest już wyprzedane. Nawet nie chodzi o to, że się spóźniłem z jego opisem, bo sam go nabyłem już po zaniknięciu na sklepach. Wyłapałem jakąś ostatnią kopię na aukcji w serwisie eBay – nówkę sztukę i szybko kupiłem (w znaczeniu, zanim ceny podskoczyły i jest to zdecydowanie trudniejsze). Szkoda, bo wydanie bardzo udane, jak i sama produkcja. Może właśnie dlatego tak szybko się wyprzedała? Nie zdziwiłbym się w sumie. Swoją drogą ciągle czekam na wydanie mangi, na której podstawie powstała ta adaptacja, w naszym kraju. Wydaje się to kwestią czasu, bo tytuł to niezwykle znany. Inna sprawa, że dosyć często pojawiał się na różnych wyprzedażach, więc jeśli komuś język angielski niestraszny, już sobie ją nabył. Wolę jednak wspierać nasz rynek, nie zapominając o bardzo ładnych wydaniach. Wróćmy może do Claymore i streśćmy nieco fabułę na początek. Cóż to w ogóle za tytuł? Odpowiednią interpretacją nazwy jest gaelickie określenie claidheamh mòr, czyli po prostu „duży miecz”. Jako że rozmiary tej broni w anime są rzeczywiście imponujące, tytuł claymore przypisano członkiniom nieposiadającej oficjalnej nazwy organizacji, zajmującej się zwalczaniem wrogim ludzkości istot – tak zwanych youma. Wojowniczki claymore są efektem eksperymentów na ludziach, mających na celu stworzenie broni zdolnej chronić przed potworami rozproszone wśród bezmiaru lasów miasta i wioski. By jednak powołać do życia claymore, trzeba w ciało młodej dziewczynki zaszczepić krew samych youma… Będąca połączeniem człowieka i demona Clare, główna bohaterka serii, otrzymuje zlecenie wyratowania z opresji kolejnej bezradnej wioski. Choć jest ostatnią deską ratunku mieszkańców, ze względu na dwoistość swej natury, jedyne emocje, jakie wzbudza w otoczeniu, to respekt, strach i obrzydzenie. Przynajmniej do momentu, kiedy napotyka na swojej drodze chłopca o imieniu Raki, mającego na oko ze czternaście lat i aż za wiele dobrej woli… Podobnie jak wszystkie członkinie organizacji, Clare posiada blond włosy, srebrne oczy, uroczą twarz i wzbudzające zazdrość modelek kształty. Typowego youma pokonuje jednym ciosem dwuręcznego miecza lewą ręką, dosłownie go rozpoławiając. Amerykanie określiliby jej zachowanie jako play cold. Nikogo nie lubi, z nikim nie rozmawia, nie musi sypiać, nie jada, a jeżeli komuś przypadkiem wyświadczy przysługę, komentuje to słowami „nie zrozum mnie źle” i daje racjonalne, pragmatyczne wyjaśnienie [tanuki.pl]. Ogólnie można się spotkać z określeniem, że Claymore to Berserk w spódnicy i myślę, że to dosyć trafne ujęcie. Moim zdaniem fanów tej pozycji (przygód Gutsa) produkcja ta zaciekawi i seans uznają za udany. W każdym razie mnie seria się podobała. Nie dorównuje tutaj Berserkowi, ponieważ historia nie jest na takim samym poziomie (w przygodach Gutsa jest ciekawie zarysowany ten oddział i taktyki ich pięcia się w siłę, zdobywania szacunku itd. Nie będę tego tu streszczał, ale zdecydowanie jest to ciekawie przedstawione. Tutaj aż tak dobrze zarysowanego wątku nie ma, co nie znaczy, że jest nuda lub tylko pretekst do walk. Nic bardziej mylnego), a grafika bywa nierówna. Jednak mimo wszystko świat jest przedstawiony w sensowny sposób bez jakichś wtop. Mamy tutaj dark fantasy pełną gębą, sporo mroku czy posoki krwi na ekranie w dobrym tego słowa znaczeniu (czyli twórcy nie bali się jej pokazywać, a wszach tutaj są walki z monstrami, które atakują ludzi, którzy z nimi szans nie mają. Tak być powinno). Zwyczajnie takich pozycji wiele nie ma, a ta wybija się swoimi rozwiązaniami. Fakt, nie wszystko tu gra na tip-top, więc jest się do czego przyczepić. Dlatego rozumiem po części czasem niższe oceny dla tej pozycji. Zgadzam się z opinią, że przedstawieni ludzie w serii, którzy atakują główną bohaterkę, ponieważ nie jest pełnokrwistym człowiekiem, za okrutne i wręcz trochę przesadzone (są chamscy, bestialscy i w ogóle się z tym nie kryją, a przecież błagają o pomoc, więc trochę to bez sensu). Rozumiem narzekanie na grafikę, która jest nierówna, ale jak wspominałem, mamy tutaj masę zalet. Trochę też mi zgrzytał OP i End, chociaż się do nich przyczaiłem. Nie chodzi to, że są jakieś złe, ale nie do końca mi tu pasują. Czas na opis wydania. Mamy tu wydanie Anime Ltd, czyli europejskie. Znaczy to mniej więcej tyle, że nośniki pasują idealnie do naszych odtwarzaczy. Wydanie jest kopią edycji amerykańskiej z podmianką regionu na płytach i menu. Pod względem napisów czy jakości jest całkiem nieźle, ale trzeba mieć na uwadze, że jakościowo ten BD nie zamiata odbiorcy (upscale z DVD do BD tak po prawdzie to jest). Taki już był i niewiele dało się z tym zrobić. Pochodzi z czasów, które pod względem graficznym szybko się starzeją. Te uroki grafiki komputerowej wplecionej w animacje. Czas na detale.
IMG_9951_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby Digital 2.0: japoński, Dolby TrueHD 5.1: angielski
Rozdzielczość: 1080p HD (SD upscale do HD)
Format obrazu: 16:9
Region: A/B
Napisy: angielskie
Dyski: 3xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Great Sword
2. The Black Card
3. The Darkness in Paradise
4. Clare`s Awakening
5. Teresa of the Faint Smile
6. Teresa and Clare
7. Marked for Death
8. Awakening
9. Those Who Rend Asunder I
10. Those Who Rend Asunder II
11. Those Who Rend Asunder III
12. The Endless Gravestones I
13. The Endless Gravestones II
14. To Be Qualified to Fight
15. The Witch`s Maw I
16. The Witch`s Maw II
17. The Witch`s Maw III
18. The Carnage in the North I
19. The Carnage in the North II
20. The Carnage in the North III
21. Invasion of Pieta I
22. Invasion of Pieta II
23. Critical Point I
24. Critical Point II
25. For Whose Sake
26. To the Successors
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że świetne. Od razu zaznaczam, że w rozumieniu ich edycji kolekcjonerskich. Nie wiem, czy wszyscy obserwujący mój blog zdają sobie sprawę z tego, że wypuszczają również wersje standardowe. BD-case z płytami i tyle. Takie edycje pojawiają się zazwyczaj po wyprzedaniu edycji kolekcjonerskiej. Wróćmy może do naszego opisu. Mamy tutaj artbox, w którym umieszczono digipack z płytami, artbook i pocztówki. Całkiem przyzwoicie, a wszystko z dbałością o szczegóły.
IMG_9952_wynik
Tylna część okładki to znana ilustracja znana z materiałów promocyjnych. W sumie jeszcze nie wspominałem, ale bardzo podoba mi się oprawa graficzna tego wydania. Zdecydowanie zachęca do zakupu.
IMG_9953_wynik
Wspomniany czteropanelowy digipack. Mamy tutaj kilka grafik, a nie jakąś jedną większą, co akurat fajnie wypada przy rozkładaniu tego pakietu.
IMG_9954_wynik
Podgląd na płyty i grafiki pod nimi. Tutaj jest zdecydowanie mroczniej. Całość zmieściła się na trzech nośnikach. Tak, wydaje się mało, ale i tak niewiele da się z tego wykrzesać. Seria w wydaniu BD jest upscalem z formatu DVD, więc cudów nie ma, ale jest całkiem przyzwoicie.
IMG_9955_wynik
Czas na pierwszy i najlepszy dodatek z tej edycji, czyli artbook. Tomiszcze zachęca ładną okładką, ciemnymi kolorami i prawidłowo, bo zawartość jest znakomita. Na stu stronach zobaczymy sylwetki postaci, szkice i arty związane z serią. Zdecydowanie najwięcej poświęcono architekturę miast z tej serii, które faktycznie zasługują na pochwałę.
IMG_9959_wynik
Pierwsza fotka pokazująca fragment ze środka. W tym przypadku opis jednej z ważniejszych postaci tej serii, która ma wielki wpływ na naszą bohaterkę i jest swoistą legendą wśród tzw. claymore.
IMG_9960_wynik
Kolejna grafika ze środka to szkice miast. Muszę przyznać, że lubię patrzeć na takie rzeczy. Na etapie projektowania gier, seriali czy to filmów właśnie powstają tego typu szkice i obrazują jakąś wizję, która następnie jest przenoszona na określone medium. To taki można powiedzieć jej surowy stan.
IMG_9958_wynik
Ostatni dodatek to taki standard edycji kolekcjonerski, czyli cztery pocztówki. Są bardzo ładne i klimatowe. W dodatku bazują na promocyjnych obrazkach związanych z serią. Część uważa takie dodatki za zbędny gadget, inni je chwalą, a ja powiem tak. Na pewno lepiej, gdy dostajemy więcej.
Podsumowanie: Kolekcjonerskie wydanie bardzo znanej serii określanej mianem Berserka w spódnicy. Niewątpliwie fanów tamtej pozycji może zachęcić do seansu. Co ciekawe nie jest taka sama. Wręcz bym powiedział, że trochę bardziej przypomina Berserka z końcowego etapu, ale w sumie ogólnie Guts nie należał do gawędziarzy, jak i bohaterka Claymore oraz świetnie władał orężem (chociaż w początkowych etapach Clare nie nalezy do najlepszych w swym fachu). W każdym razie mamy tutaj kultowe dark fantasy z hektolitrami krwi, gdzie trup ściele się gęsto. Ma jakieś wady, ale i sporo zalet, które do mnie przemawiają. Ze swojej strony polecam zarówno serię, jak i to wydanie. Niestety aktualnie trzeba go szukać po serwisach aukcyjnych, czyli z drugiej ręki, która się ceni. To tyle na dzisiaj, miłego.

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Życzonka z okazji świat Wielkiej Nocy:
Wesołego zajączka,
co po stole bryka.
Smacznościami wypełnionymi,
Świątecznego koszyka.
Smacznego jajka,
mokrego dyngusa.
Radości płynącej,
ze Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Pogody ducha oraz niezapomnianych chwil,
spędzonych przy wspólnym stole z najbliższą rodziną.
Spokojnych Świąt Wielkanocnych.
Wpisy z recenzjami wrócą jeszcze dzisiaj, a przynajmniej mam taką nadzieję. Mamy nieco dziwne święta, więc i ja coś muszę z tej okazji zmienić. Tak serio, to wczoraj nie zdążyłem dokończyć wpisu, więc zaraz się tym zajmę. Tymczasem chciałem dodać taki świąteczny. Swoją drogą obrazek jest nieprzypadkowy, o czym dowiecie się za jakiś czas i nawiązuje (tu już czysty przypadek, że się tak złożyło) do życzonek z poprzedniego roku. W każdym razie do usłyszenia za chwilę.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Mash Kyrielight – 1/7 – Grand New Year (Aniplex)

Z minimalnym opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Pogoda za oknem zachęca do wyjścia, ale musimy ograniczyć nasze aktywności. Jeśli ktoś mieszka w domku jednorodzinnym lub zwyczajnie jakimś z ogródkiem, może się poratować takim spędzaniem wolnego czasu (z wiadomych powodów). Jak powszechnie wiadomo, słońce jest zdrowe, a ciało go potrzebuje – nie wspominając o zwyczajnej chęci podładowania baterii. W każdym razie zaczyna mi tego brakować, ale jakoś sobie radzimy. Schodząc do bardziej przyziemnych tematów tego bloga, lecimy z tematami. Po pierwsze nabyłem sobie w końcu wszystkie twarde oprawy, których dzisiaj kończy się pre-order na sklepie JPF. Wam radzę zrobić to samo. Na sklepie Anime Ltd ruszyły ponownie wyprzedaże – sobie coś nabędziemy, a raczej można również liczyć na jakieś zapowiedzi. Skoro już przy nich jesteśmy, to jest wielka cisza. Nie ma o czym wspominać, więc tylko dodam, że ruszył kolejny sezon w świecie anime. Pewnie jak zwykle wszystko sobie odpuszczę (lub prawie) i zacznę oglądać serie po ich zakończeniu lub zakupieniu nośników. Ostatnio pojawiło się pierwsze anime zrobione w pełni w 4K HDR. Wydarzenie może i szczególne, ale trwa to raptem cztery minutki (z napisami końcowymi), jest zwykłym klipem, który mnie nawet jakoś specjalnie nie oczarował, a wygląda jak reklama. Słabiutko. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Mash Kyrielight w skali 1/7 w wersji Grand New Year od Aniplexu. Wraz z tym produktem wiąże się dosyć nietypowa historia, którą tutaj przytoczę. Już wcześniej miałem statuetkę tej postaci i to też od Aniplexu. Mowa tutaj o wersji z 2017 roku. Jaka ona była, każdy wie, ale opinii było sporo. Części się podobało, ale nie wszystkim. Osobiście należę do tego drugiego grona, które narzeka na taką trochę prostotę, kiepskie wykonanie twarzy i ogólnie rzecz biorąc niezbyt duży podziw, jeśli chodzi o całokształt. Udało mi się sprzedać ją po nawet wyższej cenie, niż nabyłem i to w trybie natychmiastowym. Przyznam się bez bicia, że to moja jedna z dwóch akcji, gdy się na czymś tak przejechałem. No, może nie było tak źle, bo w końcu wszystkie włożone fundusze odzyskałem z nawiązką. W każdym razie czekałem dalej na swoją postać, ale tym razem w ładnym stylu. Dni mijały, a ja zaczynałem się zastanawiać, czy ta chwila nastąpi. W pewnym momencie pojawiła się wersja od Stronger, którą ponownie część osób się zachwycała, ale ja kręciłem nosem. Postać była odmienna od wizerunku, który by mi pasował. Czekałem dalej, aż w końcu pojawiło się ogłoszenie Aniplexu. Byłem zauroczony, gdy tylko zobaczyłem ją w wersji pomalowanej. Była zwyczajnie cudowna. Kolorystyka, twarz, dynamika, wszystko świetnie zgrane i dopracowane. Nabyłem tę pozycję, a dzisiaj ją wam recenzuję. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że może kiedyś opuści moją kolekcję, ale jak na razie się na to nie zanosi. Dodam tylko, że zapomniałem złożyć na nią pre-order, ale nic straconego (właściwie to zamówiłem ją w przedsprzedaży, ale przesuwali ją w terminach kilkukrotnie i mi usunęli bez zapowiedzi). Zaraz po premierze trafiła na jakąś przecenę, gdzie jeszcze zaoszczędziłem. Mash Kyrielight jest oczywiście wzorowana bezpośrednio na grze Fate/Grand Order lub anime na jej podstawie. Opisywana dzisiaj wersja powstała na bazie artu, jak to zwykle w sumie bywa. Mierzy sobie około 28 cm i wygląda zwyczajnie niesamowicie. Zacznijmy może od zalet, bo na wady nie mam do końca pomysłu (śmiech). Figurka cechuje się masą detali, które oczarują niejednego fana tego uniwersum. Zamiast postaci w standardowym stroju, dostajemy wersję w yukacie, która wypada fenomenalnie. Paleta barw jest ogromna, a do tego dochodzi udekorowanie jej broni czy świetnie wykonana twarz i ogólne proporcje. Nawet podstawa, która jest tutaj najgorszym elementem, wypada całkiem przyjemnie. Zaraz skupimy się na detalach. Wspomnę jeszcze tylko, że ciągle można ją nabyć, chociaż jest to coraz większe wyzwanie (dla naszego portfela naturalnie). Czas na fotki i dokładniejszy opis.
IMG_0477_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • tarcza
  • bukiet
IMG_0479_wynik
Mash Kyrielight w wydaniu noworocznym od Aniplexu zachwyca fanów pięknie przyozdobioną yukatą, która w odróżnieniu od jej zwyczajowego stroju, przykuwa uwagę paletą barw. Warto do tego dodać pięknie zrobione malowanie, masę szczegółów: wzorki na stroju, bukiet przy tarczy czy nawet napis do niego przymocowany. To wszystko zachwyca i zdecydowanie jest plusem tej statuetki. Do tej pory widziałem już kilka figurek przedstawiających tę postać, ale zdecydowanie właśnie ta mnie najbardziej oczarowuje. Jest w każdym calu wykonana świetnie. Trochę mi tez przypomina Shiki w tym stroju, chociaż jest zdecydowanie inny.
IMG_0478_wynik
Tym razem chciałbym się skupić na najgorszym elemencie tej figurki, ale i tak wykonanym całkiem nieźle, czyli podstawce. Jak to zwykle bywa, szału nie ma, ale kwiaty idealnie tutaj pasują, a sama w sobie nie zajmuje dużo miejsca. To kolejny plus według mnie, statuetka jest niezwykle zgrabna, więc nie powinno być problemu z jej umiejscowieniem nawet w większych kolekcjach, gdzie już powoli brakuje powierzchni.
Podsumowanie: Dosyć znana postać z kultowego uniwersum w końcu otrzymała bardzo ładną figurkę. Nie widzimy jej w standardowym stroju, ale jak dla mnie to nadało jej niesamowitego uroku. Mamy tutaj niezwykłą paletę barw, dbałość o szczegóły i bardzo sensowną cenę. Myślę, że wielu fanów tej postaci ją zakupiło, a i innych przekonała do siebie. Trudno o jakieś wady, pomijając może nie za oszałamiająca podstawkę. Jeśli wam się spodobało, bierzcie. Nie będziecie żałować. To tyle na dzisiaj, miłego.

2242428

[ANIME BD] High School DxD Season 4 HERO Limited Edition

Z lekkim poślizgiem prezentuje wam kolejny wpis. Miał się pojawić wczoraj, ale coś mi się nie udało. W każdym razie już na salonach, jak to mawiają. W międzyczasie dotarły do mnie dwie paczuszki – w dodatku jedna ominęła wszelkie sprawie dodatkowej płatności, więc jestem bardzo zadowolony z takiego obrotu spraw – była w teorii na granicy, a nawet lekko za nią. Wirus szaleje na świecie i sieje spustoszenie (a już na pewno będą efektu długofalowe, które dopiero poznamy), ale sklepy różnego typu prezentują nam sporo promocji lub przecen (czasem są związane z niedotrzymywaniem terminów – dostałem od amazonu kupon – kartę gift o wartości 10GBP – bardzo miło z ich strony). W każdym razie można się w pewnym sensie obłowić, jeśli ktoś nie ucierpiał na aktualnej sytuacji pod względem zarobkowym. Mam nadzieję, że moi czytelnicy (i oczywiście wszystkim tego życzę) nie mają problemów, to mogą korzystać. Nawet fajnie to robić, bo ma się trochę poczucie, że się ratuje te sklepy – pewnie bez powodu te obniżki się nie pojawiają. W każdym razie kolejne wyprzedaże za rogiem i może być ciężko się powstrzymać. Z zapowiedzi mamy kontynuacje winyli od Ghibli: Princess Mononoke OST, Princess Mononoke Image Album, Spirited Away OST i Spirited Away Image Album. Na razie w wielu miejscach nie jest dostępne, ale się to pewnie niebawem zmieni. Fajnie, fajnie, ale cenowo będą pewnie drugie jak poprzednie, więc jest ciężko. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Funimation serii High School DxD Season 4 HERO. Z góry was przepraszam, że zaczynam od recenzowania tej już czwartej odsłony. Wynika to między innymi z faktu, że niedawno ją oglądałem, więc jestem na świeżo i porobiłem fotki. Tak, mam kolekcję wszystkich odsłon i jestem z tego dumny. Dobra, trochę sobie tu żartujemy, ale mimo wszystko lubię tę serię. Przyjemnie się ją ogląda, chociaż chwilami mam taki dziwny „wtf” na twarzy i sobie myślę „co ja pacze”. Zacznijmy może trochę od początku, bo takie nagromadzenie różnych myśli się tu pojawia, chociaż są one na tym blogu dosyć często (czas było się przyzwyczaić). Różne były opinie o tej odsłonie, więc skontruję je ze swoimi odczuciami już za chwilę, ale nie ulega wątpliwości, że pod względem wydania wypadło zdecydowanie najlepiej. Do tego stopnia, że prawie by mi się nie udało jej kupić, czego bym żałował (i pewnie koniec końców przepłacił). Trafiło się jednak na amazonie jakąś ostatnią kopię, która po długiej wędrówce trafiła do mnie. Może teraz trochę o tej serii, a potem od razu przejdziemy do opisu wydawnictwa czy dodatków (trzeba zachować jakiś porządek). Od razu uprzedzam, że będę tutaj streszczał czy bardziej nakreślał fabułę tego czwartego sezonu, a nie opisywał, co się działo do jego momentu i w trakcie. Kiedyś tam… Gdy już porobię masę recenzji, można sobie będzie poczytać wcześniejsze. Z powodu domniemanego konfliktu dotyczącego jakości trzeciego sezonu między studiem TNK i autorem powieści, tym razem ekranizacją zajęło się studio Passione. Zawarte zostały w niej wydarzenia z dziewiątego i dziesiątego tomu powieści. Serię poprzedza odcinek oznaczony numerem zero o tytule „High School DxD Hero: Taiikukan-ura no Holy”, który przedstawia alternatywną historię ostatnich trzech odcinków trzeciego sezonu. Wszystko po to, by historia nie odbiegała od tej znanej z LN. Zaraz po tym wprowadzeniu… Issei (główny bohater) i reszta drugoklasistów udają się na szkolną wycieczkę do Kioto. W czasie podróży pociągiem chłopakowi udaje się wkroczyć w otchłanie Boskiego Daru, gdzie spotyka jednego ze swoich poprzedników, który wręcza mu pudełko odblokowujące w pełni możliwości Boskiego Daru (jego broń). Podczas pobytu w Kioto, Issei zostaje zaatakowany przez kilka youkai przewodzonym przez Kunou, która uznała go za osobę odpowiedzialną za porwanie jej matki, Yasaki, przywódczyni youkai. Nieporozumienie udaje się jednak wyjaśnić, ale wkrótce potem Issei wraz z przyjaciółmi stają twarzą w twarz z porywaczami Yasaki, czyli Frakcją Bohaterów przewodzoną przez Cao Cao. Tak mniej więcej wygląda fabuła w tej odsłonie, a właściwie jej część, bo całości nie będę tu streszczał przecież. Oczywiście dostaniemy tutaj masę fanserwisu, jakichś walk, nagich dziewoi, humoru… Wspominałem o goliźnie? Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pewną sprawę – będzie to też w sumie wada. W sumie to na dwie, ale o tym zaraz. Po pierwsze ten odcinek zerowy, który wprowadza nas na nowe tory fabularne. Zamysł może i był dobry, ale wykonanie nie bardzo. Animacyjnie średnio, fabularnie bez szału i jeszcze trochę głupkowato. Słowem… Fani rozczarowani, a część nawet rezygnowała po jego zobaczeniu z seansu dalszej części. Zawsze daję szansę dalej, nie poddaję się tak szybko i to owocuje całkiem dobrą kontynuacją, więc radzę się nie zrażać. Do twórców jednak zarzut pozostaje, bo o ile rozwiązanie mieli może i dobre (oraz intencje), tak wykonanie po łebka. Kolejna sprawa to ten „Cyckowy Smok” i dzieciaki, które wykrzykują tę nawę w serii… To już mogli sobie darować. Poziom tej akcji był dosyć niskich lotów. Na koniec sobie zostawiam samą grafikę i nowy wygląd – w sumie nie wiem, skąd się bierze ten hejt – mnie się tam podobało, ale było trochę inaczej. Czy to źle? Nie powiedziałbym. Czy dobrze, że zmienili? Też w sumie nie, bo mogli się już trzymać. Tyle ode mnie. Sama seria moim zdaniem przypadnie do gustu fanom wcześniejszych odsłon, jeśli się do tej pory nie zrazili. Mnie nawet chyba bardziej podeszło od tego sezonu trzeciego. Wyprawa do Kioto przyjemnie wypada, a nowe bohaterki zdecydowanie są na plus. Dobra, czas na opis wydania, bo jest o czym gadać. Pod względem napisów mamy tutaj dosyć standardowy poziom Funimation, który zawsze mnie zaskakuje pozytywnie na płytach, bo jednak coś poprawiają w stosunku do streamu. Swoją drogą gdzieś czytałem, że na dyskach DVD jest bez poprawek. Szczerze? Aż mi się wierzyć w to nie chce, ale ta firma już nie takie akcje odstawiała. Mam wręcz wrażenie, że chcą ubić ten nośnik (w sumie mi on niepotrzebny). Jakość kodowania i audio jest bardzo dobra – naprawdę wszystko ładnie wygląda, nie ma problemów z brandingiem czy nasyceniem barw. Zdecydowanie na plus. Natomiast jest drobna wada w stosunku do wcześniejszych wydań – brak regionu naszych odtwarzaczy, więc trzeba się posiłkować programami lub sprzętem z multiregionem. Czas na detale.
IMG_0296_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 5.1 (angielski), Dolby TrueHD 2.0 (japoński) (BD); Dolby Digital 5.1 (angielski), Dolby Digital 2.0 (japoński) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Płyty BD: region A. Płyty DVD: region 1.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 2xDVD
Lista odcinków z wydania:
0. Holiness Behind the Gym
1. That’s Right, Let’s Go to Kyoto
2. School Trip, an Abrupt Attack
3. The Party of Heroes
4. Showdown! Gremory Family vs. Hero Faction in Kyoto
5. My Potential Released!
6. The School Trip Is in Pandemonium
7. We Are Preparing for the School Festival!
8. A Girl’s Heart Is Complicated
9. The Deciding Battle of the Strongest Youth, Begins!
10. As a Family Member of Rias Gremory
11. Max vs Max. Power ‚Man Versus Man’
12. Maximum vs Power.Maximum Lion Heart of the School Festival​
IMG_0297_wynik
Mamy tutaj dosyć typowe w ostatnim czasie wydanie jak na tę firmę (którego nie do końca jestem fanem), ale wypasione po brzegi, co rekompensuje pewne niedogodności. Jakie? O tym za chwilę. Mamy tutaj śliczny artbox, na który została nałożona obwoluta. Do tego „przyklejono” kartonik z resztą dodatków, które się nie zmieściły w środku. Tak, tego aspektu nie lubię. Później trzeba to pudełko trzymać gdzieś obok, a mogli zrobić po prostu lekko szersze i wszystko ładnie by wlazło. Nigdy chyba tego nie zrozumiem.
IMG_0298_wynik
Powyżej okładka artboxu po ściągnięciu obwoluty. Grafiki pochodzą z oryginalnego wydania, co jest niesamowitym rozwiązaniem. W końcu na przedniej i tylnej części obwoluty były obrazki promocyjne.
IMG_0299_wynik
Tutaj tylna część artboku, czyli kolejna kapitalna grafika.
IMG_0300_wynik
Czas na pudełkao z płytami. W przypadku Funimation w limitowanych wydaniach są specjalne okładki od BD casów, które obserwujemy tutaj. Co to oznacza? W wydaniu standardowym jest inna okładka.
IMG_0301_wynik
Tylna część tego pudełka.
IMG_0302_wynik
Podgląd dysków. Ciekawostką jest fakt, że płyt DVD i BD mają lekko inną barwę, co widać powyżej.
IMG_0304_wynik
Czas na pierwszy dodatek fizyczny, który wydawca mieścił w pudełku, czyli artbook. Zaczynając od przedniej i tylnej części, przenosimy się do świata kipiącego seksem i fanserwisem. Czyli ogólnie rzecz biorąc to, czego fani tego tytułu szukają.
IMG_0329
Tylna jego część. W środku mamy na sześćdziesięciu czterech stronach opisy wszystkich postaci oraz galerię grafik. Wszystkie pochodzą z serialu i były widoczne w środkowej części odcinka. Pamiętacie te ilustracje? To wiecie, czego się spodziewać.
IMG_0330
Trochę fotek, byście wiedzieli, o czym wam tutaj piszę. W sumie jest to swoisty standard, ale dobrze przygotowany.
IMG_0333
Tutaj mamy kipiące golizną obrazki, których fani tego tytułu oczekują.
IMG_0308_wynik
Czas na pudełeczko z dodatkami, czyli mój faworyt rzeczy do poprawy. Sama jego zawartość jest niczego sobie, ale wyglądem on nie grzeszy, a rozwiązanie polegające na przymocowaniu go jakoś z boku jest zwyczajnie kiepskie do kwadratu. Mam nadzieję, że będzie jak najmniej takich pomysłów w przyszłości (marzenie ściętej głowy, bo w sumie ze dwa będę miał przynajmniej – patrząc po planach zakupowych).
IMG_0309_wynik
Ponarzekałem, to teraz czas na plusy. W środku mamy bardzo fajne rzeczy. Po pierwsze LN i to nie byle jakie, ale takie, które zostało napisane specjalnie na wydanie BD tej serii w Japonii, a Funimation je przetłumaczyło na angielski. Brawa dla ekipy. Wprawdzie fani LN pewnie sobie plują w brodę, bo muszą kupować box, by je zdobyć, ale sam dodatek niesamowity.
IMG_0328
Tylna jego część. Dodam najważniejsze, mamy tutaj LN na pięćdziesiąt dwie strony z kilkoma minihistoriami. To bardziej takie opowiadania z życia bohaterów. Dla przykładu Issei z ekipą odwiedza Irine w codziennej pracy. Pozycja ta pojawiła się później w Japonii w regularnej sprzedaży, ale oryginalnie zadebiutowała w tym miejscu (znaczy się w odpowiedniku w tamtym kraju). Czy tak samo będzie z USA? Nie wiadomo.
IMG_0311_wynik
Podgląd tego dodatku. Bardzo fajnie, że to dodali. To pewnie jeden z prowodyrów sukcesu komercyjnego, który osiągnęło Funimation tym wydaniem. Zdziwiło mnie wręcz, że nie dotłoczono kolejnych pudełek. Pewnie taka polityka.
IMG_0313_wynik
Kolejnym dodatkiem jest plakat na materiale. Przyznam, że grafika jest bardzo fajna i aż bym sobie to powiesił. Nie wiem, czy już wspominałem, ale jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Składane wersje na papierze przychodzą pogniecione i nigdy już nie będą wyglądać tak, jakby tego chciał. Materiałowe można sobie przeprasować lub wykorzystać jako jakieś tło. Ogólnie rzecz biorąc, kolejny przyjemny dodatek.
IMG_0312_wynik
Ostatnim bonusem tej edycji są cztery grafiki wykonane przez niezależnych autorów. Kipią seksem, co by sugerowało, że fani będą zachwyceni. Moim zdaniem postacie wypadły tutaj trochę słabo, więc jest to najgorszy dodatek ze wszystkich. Mimo wszystko fajnie, że coś jeszcze dostaliśmy.
Podsumowanie: Kolejna odsłona kultowej (a na pewno w pewnym gronie) pozycji pełnej fanserwisu, humoru, akcji i dążenia do celu. Nasz bohater już od dawna ma swój ukochany harem, ba, jego ulubienica jest w nim zakochana po uszy, ale cóż z tego, skoro kolejne czekają na ratunek? Trzeba ruszać do boju i rozszerzać wianuszek pięknych dziewcząt. Fani przy tej odsłonie otrzymują opcje zdobycia tego pięknego wydania wypełnionego masą świetnych dodatków, co skutkuje najlepszą edycja dla tej serii (a przynajmniej na chwilę obecną, bo przecież może powstać kolejna część i jeszcze lepsze pudełko). W swoim czasie postaram się dodać swoje opinie dla reszty odsłon, to sobie porównacie sami. Niestety to niesamowite opakowanie jest już właściwie nie do zdobycia. Pozostają wam tylko jakieś aukcje na eBay, ale tam raczej będzie i tak trzeba się szykować na wysokie ceny. Może cierpliwość popłaci, więc życzę udanych łowów lub branie edycji standardowej. To tyle na dzisiaj, miłego.