[MANGA PL] BAKEMONOGATARI (TOM 3)

Bardzo szybko ruszamy z kolejnym wpisem. To zawrotne tempo sponsoruje lepsza organizacja czasu. Trzymajcie kciuki, by się utrzymała dłużej. Od razu was przepraszam, ale w czasie weekendu raczej nic się nie pojawi, bo zwyczajnie wyjeżdżam i wracam dopiero w niedziele popołudniem. Coś czuję, że już nie będzie mi się chciało. Czas na standardowe elementy. Tiger Lab wczoraj oficjalnie uruchomił pre-order do „Golgo 13: The Professional” i „Urotsukidoji: Legend of the Demon Womb”. Pierwsze z tych wydawnictw subskrybujący dostali w ramach swojej prenumeraty, ale drugą już muszą sobie kupić osobno. Cała reszta (w tym moja skromna osoba, ponieważ spóźniłem się ze swoją decyzją i go nie nabyłem. Inna sprawa, że kupuję wszystkie wydawnictwa z Europy i wychodzi mi taniej) może to zrobić dopiero teraz. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Tak, moi drodzy, trochę się tu obijałem czy raczej zapomniałem o tym wpisie. W sumie ta sama sytuacja co z Sakurą. Udało mi się chociaż zdążyć przed kolejnym tomem, który ma być wydany jeszcze w tym miesiącu. Wprawdzie zaczynam w to wątpić, ale to już inna para kaloszy. W każdym razie trzeci tom w końcu tematem wpisu. Pamiętam, że początkowo trochę narzekałem na tę pozycję, bo nie mogłem się przyzwyczaić do kreski. Aktualnie bardzo się to zmieniło i wręcz mi się podoba i cieszę się, że jest trochę odmienna (w znaczeniu, że nie przypomina mi tej znanej z adaptacji, którą uwielbiam). Zanim zaczniemy opis tego konkretnego tomiku, trochę o fabule na was czekającej. Araragi nie potrafi żyć, by nie wpakować się w jakąś kabałę. Udowadnia to po raz kolejny i jeszcze nie raz mu się to uda. Na razie jednak próby zaprowadzenia Hachikuji do domu spełzły na niczym, ponieważ szwendanie się po okolicy nie doprowadziło bohaterów do celu, mimo że Senjogahara dobrze znała teren. Dziewczyna rusza więc po radę do Oshino, a tymczasem Araragi dalej użera się z nieznośnym dzieciakiem. Wtedy do kompletu pojawia się Hanekawa, która, podobnie jak główny bohater, czyni wszystko, byleby tylko nie spędzić niedzieli w domowym zaciszu. Szybko okazuje się, że ocena Araragiego dotycząca sytuacji Hachikuji była od początku błędna i Oshino rozpracowuje zagadkę, ale ostatecznie także nie od razu skutecznie. Kolejne spotkanie bohaterów z potworem tym razem nie mrozi krwi w żyłach, nie wystawia ich na próbę, nie jest wielce pasjonujące. Jest jednak ważne, ponieważ ponownie siły nadprzyrodzone stają się odzwierciedleniem ich wewnętrznych rozterek. Trzeci tom zamyka historię o Ślimaku Mayoi, jednak nie będzie to jeszcze pożegnanie z pocieszną Hachikuji. Co ważniejsze, jednak stanowi przypieczętowanie skrupulatnie budowanych relacji Araragiego i Senjogahary. Cóż powiedzieć, trafiło się ślepej kurze ziarno. Oczywiście, w tle tego związku nadal majaczy przypominająca o sobie co jakiś czas Hanekawa. I wszyscy wiedzą, co sobie o tym wszystkim myśli, tylko nie główny bohater [tanuki.pl]. Fani adaptacji czy ln wiedzą, jak się to dalej potoczy, ale mimo wszystko śledzi się tę historię z zaciekawieniem, nawet jeśli dobrze nam znaną. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Pewnego dnia Koyomi Araragi spotkał na swej drodze Mayoi Hachikuji, uczennicę szkoły podstawowej. Dziewczynka zdradziła mu, że jest zagubionym ślimakiem i już od dawna nie potrafi dotrzeć do celu. Araragi wysyła Senjogaharę po pomoc i staje oko w oko z potworem, który może być o wiele trudniejszy do zrozumienia, niż z początku zakładał…
Czas na detale na temat samego wydania pod względem dodatków i tym podobnych, bo w końcu to edycja limitowana, tu jest o czym pisać.
IMG_0554_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 206
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
IMG_0555_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną, na którą oprócz mangi składa się kartonowe opakowanie. W nim zaś znalazła się broszura z dodatkową historyjką. Edycja limitowana wzbogacona została ponadto o dziewięć kolejnych kart z wizerunkami bohaterów Bakemonogatari w interpretacji takich sław jak Ken Akamatsu (Love Hina) czy 774, znany szerzej jako Nanashi, autor Ijiranaide, Nagatoro­‑san. Co ciekawe, wydawnictwo nie napomknęło przy tym, że wspomniany tytuł to nie pierwsza popularna manga tego rysownika, a wcześniej sławę przyniosły mu komiksy czysto pornograficzne.
IMG_0556_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
IMG_0557_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
IMG_0559_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Kiedyś kreska nie do końca mi pasowała, ale jak już w sumie wspominałem, przekonałem się i dla mnie stanowi obecnie duży plus. Człowiek bywa zmienny, gdy się do czegoś przekona. Zazwyczaj nawet w takich wypadkach coś bardziej docenia. Aha, drobna uwaga, która umniejsza całości. Wydaje mi się, że mamy tutaj troszeczkę gorszy druk, bo lekko chwilami prześwituje przez strony. Oby to była jednorazowa tego typu akcja, bo się trochę zawiodę.
IMG_0560_wynik
Czas na pierwszy dodatek w postaci broszury. Co ciekawe, został wydrukowany w japońskim układzie stron, czyli czytamy go od prawej do lewej.
IMG_0561_wynik
Podobnie jak w przypadku poprzednich tomów, do tego także dołączono broszurę zawierającą krótkie opowiadanie. Jednak mamy tu również scenorys pierwszego rozdziału, który mangaka opatrzył komentarzem. Daje to czytelnikowi wgląd w proces twórczy niemal od samego początku pracy nad komiksem. Dla jednych bardzo ciekawy dodatek, a dla innych może być mało wartościowy czy wręcz zbędny. Należę do tego pierwszego grona – bardzo przypadł mi do gustu.
IMG_0562_wynik
Tym razem dostaliśmy aż dziewięć pocztówek i to bardzo ładnych (chociaż lepsze były te z tomu drugiego). Wielkie brawa dla wydawcy – dla takich dodatków biorę tę edycję. Są śliczniutkie.
IMG_0563_wynik
Kolejne pocztówki, bo się na poprzedniej fotce nie zmieściły, bardzo udany dodatek. Ogólnie całość prezentuje się na równi z poprzednim razem.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.

 

[ANIME BD] Lord Marksman and Vanadis – Collector’s Edition

Po małej przerwie ruszamy z kolejnym wpisem. Nie był to czas stracony w żadnym razie, ponieważ aktualizowałem stare teksty. Jeszcze nie zakończyłem tego procesu, ale wyraźnie poszedł do przodu. Czas na stałe elementy. Niewiele się ostatnio dzieje, ale nie znaczy to od razu, że mamy ciszę. Pod względem zakupowych nowinek doszła do mnie jedna paczuszka, co mnie niezwykle cieszy, bo film to wręcz genialny. Niestety ciągle nie mam tej zaginionej (skontaktowałem się ze sprzedawcą, by sprawdził po swojej stronie – może gdzieś tam utknęła lub przynajmniej wiedzą, co się z nią stało). Jeśli chodzi o nowości wydawnicze, to na początek nieoczekiwany nius. Wspominany przeze mnie ostatnio start pre-orderu do wersji deluxe Weathering With You w UK (płyty 4K i masa dodatków) już został zamknięty, bo 1000 kopii rozeszło się w ciągu 24h. Dobrze, że szybko zamówiłem swój egzemplarz. Co ciekawe, podobno anulowali zamówienia, które zawierały więcej niż jedną kopię. Shout Factory zapowiedziało swoją wersję w USA – Weathering With You Collector’s Edition (4K HDR/2K BD). Przewiduję bardzo podobne wydanie. Zgodnie z zapowiedziami ruszył pre-order do limitowanej (i standardowej) wersji Fault: Milestone One na PS4 i Nintendo Switch (od Limited Run Games). Nośniki nie są ograniczone liczbowo, ale czasowo – można składać zamówienia do 23 sierpnia. Piękne grafiki na opakowaniu, epicki soundtrack na 2CD czy artbook (w dodatku z mangą) bardzo zachęcają. W dodatku według opisu na ich stronie nasz kraj należy do DDP, czyli nie musimy się obawiać cła/VAT. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Anime Ltd serii Lord Marksman and Vanadis. Seria ta pojawiła się w UK na mocy ich kooperacji z Funimation, która została zawieszona pod koniec zeszłego roku. Czym to skutkowało? Wyprzedaniem wszystkich tytułów, które na jej mocy powstały. Ceny były bardziej niż opłacalne – zwyczajnie chcieli się wszystkiego pozbyć, więc się nieźle obłowiłem. Właśnie jednym z takich nabytków był dzisiaj omawiany tytuł. Tym bardziej mnie to ucieszyło, że i tak miałem go sobie kupić (magiczna cena tylko przyśpieszyła ten proces). Dobrze, wiecie już, że tanio nabyłem i się z tego cieszę, ale o czym to właściwie jest? Już tłumaczę. Tigrevurmud Vorn jest młodym szlachcicem, ale chociaż należy do niego Alzacja, jedno z hrabstw królestwa Brune, przez innych arystokratów jest raczej lekceważony jako ubogi prowincjusz. Nie pomaga też to, że rodową bronią Vornów jest łuk, który większość rycerzy ma w głębokiej pogardzie. Jednak to właśnie Tigre jako jeden z nielicznych nie ucieka po przegranej bitwie z armią sąsiedniego królestwa Zhcted (nawet nie pytajcie, jak to wymówić), zdeterminowany, by przynajmniej zabić dowódcę, „smoczą wojowniczkę” Eleonorę Viltarię. Właśnie odwadze i niezłomnemu duchowi zawdzięcza, że próba ta nie kończy się jego śmiercią – zaintrygowana Eleonora zabiera go ze sobą jako jeńca wojennego. Jednak w Brune narasta chaos: śmierć następcy tronu i powiązana z nią choroba króla sprawiają, że magnaci coraz ostrzej zaczynają walczyć o wpływy. Jeden z nich, książę Thenardier, wysyła armię, by podporządkować sobie i spustoszyć Alzację. Jak łatwo zgadnąć, Tigre nie zamierza się temu spokojnie przyglądać, a że zdołał pozyskać potężnych sojuszników, szybko staje się liczącym graczem na scenie wojennej [tanuki.pl]. Jak pewnie wielu się domyśla, mamy tutaj do czynienia z adaptacją light novel. Takie ekranizacje (czy tam ogólnie historie) cechują się zazwyczaj ciekawą i rozbudowaną fabułą oraz kapitalnymi bohaterami (oczywiście, jeśli wybrano jakiś sensowny tytuł, czyli taki, który ma wielu fanów i jest bardzo popularny. Przynajmniej zazwyczaj to idzie w parze, żeby nie było). Nie inaczej było i w tym wypadku. Mam tutaj grono ciekawych postaci, z czego zwyczajnie uwielbiam Eleonore Viltarie – swoją drogą dostała wspaniałą figurkę od FREEing, która dalej mnie kusi. Oczywiście to nie jedyna ciekawa bohaterka w tej serii, ale „wybrałem z tłumu i podkreśliłem ten fakt imieniem” moją ulubioną. Seria ma fajną historię, która mi przypomina nieco Arslana (wiem, niby to trochę odległe twory, a pewnie miał wpływ na ten osąd fakt, że oglądałem obie produkcje właściwie jedną po drugiej). Niestety jest pewna wada tej serii, którą wielu jej wypomina i się z nią zgadzam. Trzynaście odcinków to zdecydowanie za mało dla tak bogatego uniwersum, co spowodowało skakaniem w scenariuszu i brakiem takich lekkich postojów, by bardziej się wczuć w sytuacje, aktualny konflikt i wiedzieć, z czym się zmagają bohaterowie. Szkoda trochę, bo byłaby to seria jeszcze lepsza, a tak postoje co najwyżej udaną. Niemniej ją polecam i cieszę się, że ją nabyłem. Brałbym, nawet gdyby jej nie było na promocji, dla Eleonory, chociażby (w sumie już o tym wspominałem na wstępie). Czas na jakieś detale techniczne czy opis wydania. Pod względem tłumaczenia seria wypada bardzo zgrabnie. Dialogi są naturalne i dopasowane do epoki. Podobno były coś poprawiane względem streamu, by bardziej przypominały te znane z light novel, czyli oryginału. Pod względem kodowania, czyli jakościowym również mamy przyjemny poziom. Z Funimation różnie bywa, ale tym razem im się udało. Obraz nie jest jakiś przyciemniony czy z artefaktami (dobra, to już hardcorowy przykład, ale taki też nie miał tu miejsca). Płyty mają region europejski, ponieważ to wydanie z UK. Czas na detale dotyczące wydania.
IMG_0590_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0 (japoński), Dolby TrueHD 5.1 (angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Wind Princess of the Battlefield
2. The Return Home
3. Return of the Magic Marksman
4. Snow Princess of the Frozen Ripple
5. The Storming of the Tatra Mountains
6. The Black Knight
7. To Protect
8. 2,000 vs. 20,000
9. Thunder Swirl and Luminous Flame
10. The Ormea Campaign
11. Two War Maidens
12. The Holy Grotto (Saint-Groel)
13. The Widening World
IMG_0591_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W jego skład wchodzi digipack z płytami i artbook. Wszystko włożone w artbox na serię. Całkiem przyjemnie.
IMG_0592_wynik
Na początek digipack na płyty. Na powyższej fotce jego zdjęcie od zewnętrznej strony, czyli śliczna grafika.
IMG_0593_wynik
Wewnętrzna strona, czyli podgląd płyt. Tak, całość zmieściła się na dwóch nośnikach. W sumie standardowa liczba dla tego typu serii – przynajmniej jeśli chodzi o liczbę odcinków. W formie dodatków mamy filmy promocyjne, trailery i teatrzyk w stylu chibi o tytule „Tigre and Vanadish”.
IMG_0595_wynik
Czas na pierwszy i ostatni zarazem dodatek, pomijając standardowe płyty, czyli artbook. Na czterdziestu stronach zobaczymy opisy bohaterów konfliktu czy świata przedstawionego i oczywiście grafiki.
IMG_0600_wynik
Tylna jego część.
IMG_0601_wynik
Grafiki ze środka, byście wiedzieli, jak to wygląda na żywo. Często jedna fotka mówi więcej niż masę słów.
IMG_0602_wynik
Jeszcze jedna, nie będę wam żałował.
Podsumowanie: Udana seria będąca połączeniem fantasy i przygody, którą swoją drogą czasem porównują do produkcji Maoyuu Maou Yuusha (chociaż mnie bardziej Arslana przypomina), otrzymała bardzo fajne wydanie od Anime Ltd. Produkcja to niezwykle przyjemna w odbiorze, więc ją gorąco polecam. To przyjemny dodatek do kolekcji fanów tego typu produkcji. Jak wspominałem na wstępie, aktualnie już jest niedostępne, ponieważ musieli wyprzedać cały nakład. Pewnie jeszcze można ją gdzieś dorwać na serwisach aukcyjnych, ale w oficjalnym obiegu zanikła (no może jakiś sklep ją zachomikował). Jeśli chcecie to wydanie, musicie poszukać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Saber – B-style – 1/4 (FREEing)

Ruszamy z kolejnym wpisem na moim blogu. Wprawdzie pojawia się niewiele po ostatnim, ale i tak muszę przeprosić. To jeden ze wpisów na zlecenie/prośbę i ląduje na blogu nieco później, niż to sobie zaplanowałem. W końcu jednak jest i mam nadzieję, że zaspokoi ciekawość czy tam oczekiwania. Szczegóły za chwilę, a teraz trochę standardowych elementów. Nic do mnie wprawdzie nie dotarło, ale pewnie niebawem się to zmieni. Oczekuję większej paczki na początku sierpnia. Ależ będzie wspaniała. W dodatku dzisiaj udało mi się pewną serię złapać w dobrej cenie, której szukałem od pewnego czasu. Jest długa, kozacka i dosyć stara, ale kultowa. Więcej nie zdradzę, ale kiedyś ją wam opiszę. Czas na nowinki wydawnicze. Po pierwsze Anime Ltd w końcu uruchomiło oficjalnie pre-order do Weathering With You – 4K Ultra HD Zavvi Exclusive Deluxe Edition Steelbook (4KBD+BD+CD). Tak, ekskluzywna edycja Zavvi zawiera bardzo bajerancki pakiet, który sobie zamówiłem. Mam edycję japońską, ale nie mogłem wytrzymać. Z Your Name ciągle żałuję, że też sobie nie nabyłem, gdy był dostępny, więc szukam go po aukcjach. Tutaj nie popełnię tego samego błędu. Tiger Lab oficjalnie podało, że kolejnym ich wydawnictwem będzie Urotsukidoji II: Legend of The Demon Womb (2LP). Na koniec coś z naszego ryneczku. Studio JG wyda Kuutei Dragons od Taku Kuwabara – seinen, przygoda, fantasy i smoki na dokładkę. Do tego wersja w twardej oprawie do wyboru. Coś się nam te wydawnictwa ostatnio rozbestwiły w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Reszta nowinek następnym razem, a teraz szybciutko przechodzimy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Saber 1/4 od FREEing. Z tą pozycją w sumie wiąże się pewna historia. Nie wiem, czy wspominałem, ale wśród fanów tego tupu rzeczy nie jest to niczym nowym… Mianowicie przeglądam sobie takie galerie z pokazów prototypów lub już gotowych do produkcji figurek (farby nałożone, więc finalna wersja). Któregoś tam dnia czekałem na pewną pomalowaną wersję i zobaczyłem prototyp dzisiaj omawianej (taki szary). Ależ byłem jednocześnie zszokowany i uradowany. Jedna z moich ulubionych postaci otrzymała wielką i śliczną figurę. Pomyślałem sobie wtedy, że pewnie cena mnie przygniecie, ale wygląda genialnie. Trochę czasu minęło i pojawiła się jej wersja w kolorach i start pre-orderu. Nie wytrzymałem, szczerze mówiąc, i ją nabyłem. Ogólnie rzecz biorąc, była tańsza, niż przewidywałem, ale ciągle droga. Czas mijał i zbliżał się czas premiery. Wtedy z jakiegoś nietypowego powodu anulowano mi zamówienie. Już nawet nie pamiętam dlaczego. Czy to był błąd autoryzacji karty, czy coś z wysyłką? Pamiętam natomiast bardzo dobrze, że się nieźle wkurzyłem, bo tyle na nią czekałem. Akurat byłem wtedy na delegacji (znaczy się jakieś dwa tygodnie po premierze), gdy ktoś wystawił tę pozycję na sprzedaż myfigurecollection.net. Cena była bardzo atrakcyjna. Miała wprawdzie drobną wadę, którą opiszę za chwilę, ale i tak mogę uznać to za niesamowitą okazję. Mamy ten wstęp za sobą, więc można zacząć drążyć detale i opisać, z czym się to je, jak to mawiają. Jak wspominałem, jestem sporym fanem Saber, więc w pewnym sensie mój obiektywizm może być lekko spaczony, ponieważ sam fakt istnienia ej pozycji bardzo mnie elektryzował. Niemniej starałem się podejść tutaj możliwie na chłodno oraz zaciągnąłem języka – poczytałem o wadach wspominanych przez fanów. Zacznijmy może od pozytywów. Mamy tu niesamowicie wielką figurkę, która swoją drogą ledwo mi się zmieściła w kolekcji w miejscu, w którym chciałem ja postawić. Po przeciwległej stronie umieściłbym sobie chętnie jej oponenta z tego samego świata (lub uniwersum, jeśli ktoś tak woli), ale obawiam się, że mi się tam nie zmieści. Taka drobna dygresja z mojej strony. W pudle, pomijając samą figurę czy podstawkę (bardzo solidną i składaną), dostajemy dwa miecze. Tutaj byłem lekko zdziwiony tym faktem. Oczywiście na jeden nakładamy sobie efekt broni, który wypada bardzo przyjemnie. Drugi miecz pozostaje bez efektu i chyba ma stanowić łatwą podmiankę – bez konieczności zdejmowania efektu. Dla mnie to jednak jakiś zbędny dodatek, ale się tam nie znam (i darowanemu koniowi…). Tutaj dochodzimy do takiej pierwszej z wad mojego (konkretnie mojego) zestawu. Miecze i efekt są nakładane w tej pozycji od FREEing. Delikatnie mówiąc, oręż może wypaść z dłoni Saber, a efekt na nią nakładany potrafi się ześlizgnąć z broni. Taki już jest ten projekt. Twórcy w zestawie dołączyli drobne zabezpieczenia nakładane na miecz, które uniemożliwiają taki niezamierzony przypadek. Są właściwie niewidoczne. Fajnie, że je zrobili, ale równie dobrze mogli jakoś inaczej to skonstruować (zamiast wpychać miecz w dłoń, mogła być odczepiana końcówka). W każdym razie u mnie tych zabezpieczeń nie było – stąd była ta niska cena, pomijając jakieś pewnie rozczarowanie pierwszego kupującego, o czym za chwilę. W każdym razie sobie poradziłem z tą wadą i w miejscu, gdzie stoi moja figurka, w ogóle nie widać moich zabezpieczeń, więc właściwie tego problemu nie mam. Kolejne rozczarowanie fanów (tak, te zaczepy też część zraziło) jest związane z malowaniem. Chodzi o te złotawe wykończenie, które nie zawsze idealnie jest wykonane. Podobno z tego powodu fani sprzedawali swoje kopie. Z jednej strony rozumiem ich, ponieważ przy takiej cenie chcemy mieć produkt idealny w każdym calu, ale z drugiej… Kurczę, to jest piękne i ten detal nie umniejsza jej w takim stopniu, bym chociaż myślał o sprzedaży. Zawsze jak na nią spoglądam (a robię to nawet teraz) myślę sobie, że jest śliczna i stanowi jeden z lepszych elementów mojej kolekcji. Tak, mam masę innych świetnych figur (no, ilość to pojęcie względne, ale trochę ich mam przynajmniej w moim odczuciu), które obiektywnie są nawet lepsze (przynajmniej część z nich), bo takich wad tam nie znajdę, ale ta jej majestatyczna poza, rozmiar i sam fakt, że to Saber sprawiają, że nie mogę myśleć inaczej. Swoją drogą początkowo sobie myślałem, że szkoda braku króliczej wersji tej postaci (dobra, dalej tak myślę), ale nie wymieniłbym jej na inną. Trochę długi się nam zrobił ten wpis, więc reszta detali i spostrzeżeń już przy fotkach.
IMG_0993_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • dwa miecze
  • efekt dla miecza
  • odczepiany kępek włosów
  • podstawka
IMG_0994_wynik
Oto Saber w pełnej krasie. Swoją drogą niesamowicie podoba mi się jej twarz. Byłem zszokowany, że nie wszyscy podzielają moją opinię. Wygląda wręcz genialnie. Spogląda lekko w dół, więc jak sobie ją ładnie ustawicie nieco wyżej, będzie was pilnować (śmiech). W każdym razie mamy tutaj wygląd, którego oczekiwałem. Bez udziwnień, taki może nieco standardowy, ale niezwykle do niej pasujący. Możecie sobie kępek włosów przesuwać, bo jest odczepiany. Taki mini bajer od firmy.
IMG_0995_wynik
Czas na miecz wraz z efektem. Normalnie jest tam taki ledwo widoczny zaczep, a u mnie jak widać pewien zamiennik. Tylko z takiego bliska go widać i pod tym katem, więc nie narzekam. Swoją drogą świetnie jest wykonany ten efekt, a miałem jakieś obawy, bo takie rzeczy często tylko fajnie wyglądają na poglądowych fotkach. Tutaj jest bardzo zadowalający.
IMG_0996_wynik
Czas na fotkę wady tego wydania, czyli problemy z malowaniem. Na powyższej je widać. Oczywiście trzeba się przyglądnąć figurce, ale po to w sumie jest (i w takich wymiarach), by zwracać na takie rzeczy uwagę. W każdym razie dla mnie to nie dyskwalifikuje całości – w dodatku są to okazjonalne wypadki. Gdzieś czytałem o jakimś retuszowaniu tego problemu mazakiem czy czymś tego typu… Ale nie widziałem efektu końcowego takich poprawek, więc nie udzielę rady w tej dziedzinie.
IMG_0997_wynik
Fotka tej pięknej podstawki. Wiem, niby nic wielkiego, ale jakoś bardzo dobrze wypada. Swoją drogą jest składana, co mnie lekko zdziwiło. Chyba po to, by ewentualnie sobie ja otworzyć i wyczyścić? Widziałem już kilka figurek z uniwersum Kinoko Nasu i wszystkie mają właśnie podobny wzór na podstawce, więc nie jest to niczym nowym, ale mimo wszystko zachwyca.
IMG_0998_wynik
Kolejna fajna fotka, czy Saber widoczna zza jej pleców. Te ramiona i włosy. Wszystko wspaniałe. Lekko widać moje zabezpieczenie przed wypadnięciem miecza (w sumie prawie takie samo jak w oryginale, taki jestem zdolny). Dla mnie wszystko super tu wygląda.
IMG_0999_wynik
Tak to wygląda moi drodzy. Saber jest piękna, a małe wpadki nie umniejszają jej epickiego wydania. Może nie jest warta zawyżonych kwot (bo zaczyna takie osiągać), może nie docenią jej ludzie, którzy nie są jej fanami, ale co mi tam. Dla mnie jest śliczna i basta.
IMG_1003_wynik
Swoją drogą ta figura przybywa do nas w genialnym pudle. Tak, wiem, nie widać z zewnątrz co jest w środku, ale szczerze mówiąc, dla mnie to żaden problem. Zamiast tego dostajemy niezwykle sztywne opakowanie, które jest naprawdę świetnie przygotowane. Nie wiem jak was, ale mnie trochę drażnią te łatwo rozpadające się pudła. Potem mogą przybyć pozaginane. Gdyby wszyscy robili coś takiego, nigdy bym się nie bał, a i wygląda to świetnie. Wielki plus. Bez wątpliwości stwierdzam, że to najlepsze opakowanie od figurki, jakie widziałem.
Podsumowanie: Kapitalna postać z kultowego uniwersum Fate otrzymuje majestatyczną i wielką figurkę od świetnej firmy FREEing (której od dłuższego czasu jestem wielkim fanem). Czy mogłem to przegapić? W żadnym wypadku. Jest piękna, wielka, no i to Saber, więc dodatkowe jedno oczko do oceny końcowej przynajmniej. Wprawdzie fani narzekają na wady z malowaniem, ale mnie aż tak nie zrażają, bo są znikome. Może całość mnie tak urzekła, a może już taki jestem, trudno powiedzieć. Każdy ma na czymś hopla i inne rzeczy dyskwalifikują dla niego całość. Na przykład dla mnie najgorsze są podpórki poza podstawką lub ogólnie jakieś figury, które zajmują dużo miejsca przez jakieś poszczególne elementy – wystający miecz na bok, przechylna flaga odstająca od figurki itd. (takie trochę sztuczne jej powiększenie). Tutaj tak oczywiście nie jest. Oceńcie sami, czy jest to produkt dla was, ode mnie dostaje rekomendacją. Mam nadzieję, że recenzja sprostała oczekiwaniom fana, który o nią poprosił. Czekam oczywiście na kolejne! To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] ROBOTICS;NOTES – PART 2

Z drobnym opóźnieniem ruszamy z kolejnym wpisem. Planowo miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale się nie udało z różnych przyczyn. Nie zwalniając znacząco tempa, ląduje dzisiaj na blogu. Mam plany na ten wieczór, więc nie ma co przedłużać. Zresztą jest, o czym opowiadać. Zacznijmy od standardowych elementów, czyli zapowiedzi. Pod względem tych zakupowych otrzymałem parę mang z pre-orderu, więc nie było zaskoczeń. Ciągle czekam na zaginioną paczkę, a moje nadzieje zaczynają bardzo podupadać. Czas na nowinki wydawnicze, bo się takie pojawiły. Funimation zapowiedziało: After School Dice Club (BD), Fairy Tail Final Season Part 24 (BD/DVD), One Piece Film Stampede Steelbook (BD/DVD), ID: INVADED Limited Edition (BD/DVD), Black Clover Season 3 Part 1 (BD/DVD), Ensemble Stars! Part 2 (BD), Kono Oto Tomare! Sounds Of Life Season 2 (BD), My Hero Academia Heroes Rising (BD/DVD), Stand My Heroes Piece Of Truth (BD), Stars Align (BD) i Your Name Steelbook (BD). Była też zabawna sytuacja z Dr STONE Season 1 Part 2 Limited Edition (BD/DVD), bo przez jakiś czas był widoczny na sklepie, ale po chwili zniknął. Została przesunięta premiera na kolejny miesiąc. Zapowiedź widziałem i będzie super. Ogólnie to parę interesujących rzeczy tutaj mamy, ale część pojawi się w UK, skąd mam zamiar je sobie nabyć. Mamy też Paranoia Agent Steelbook (BD), ale na razie w formie exclusive dla bestbuy.com. Shout! Factory natomiast uruchomiło pre-order do My Neighbor Totoro Steelbook (BD/DVD) i Princess Mononoke Steelbook (BD/DVD). Reszta nowinek następnym razem. Przechodźmy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest część duga (part 2) serii Robotics;Notes od Funimation. Nie jest to wydawnictwo limitowane, ale w pewnym sensie jest aktualnie rarytasem, bo jest to pierwsze edycja (nie jakieś wznowienie zbiorcze etc.). Firma ta wypuszcza często część pierwszą (lub kontynuację, bo ostatnio coś nam mieszają chwilami) z artboxem na serię. Jest to wydanie limitowane, które szybko schodzi ze sklepów. Kontynuacja zwykle już jest edycją regularną, którą wkładamy do artboxu. Bywają wprawdzie sytuacje, gdy część druga występuje z jakimś artbookiem, więc jest też limitowana, ale to tak sporadyczne, że średnio warto sobie tym głowę zajmować. W każdym razie mamy tutaj standardową sytuację. Co trochę zabawne, aktualnie trudniej zdobyć dzisiaj omawianą część tego kompletu od tej z boxem. Wynika to ze znalezienia przez Funimation jakichś starych artboxów na magazynach i wyprzedawaniu ich za śmieszne kwoty. To tak tytułem wstępu i wyjaśnień. Zawsze mam problem z tym dokańczaniem opisu (lub kontynuacją, jeśli ktoś tak woli), który przypada mi przy części drugiej, bo większość słów wypowiem przy części pierwszej (przeleję na karty blogu). Przypomnijmy więc trochę fabułę. Koniec czerwca 2019 roku. Na całym świecie popularne staje się urządzenie zwane FonDroidem (potocznie PokeCom). Tymczasem klub robotyki, znajdujący się w liceum na wyspie Tanegashima, jest bliski zamknięcia. Kaito Yashio, będący jednym z jego dwóch członków, zupełnie nie wykazuje zainteresowania przyszłym losem klubu. W całości poświęca swój czas na pisanie programu symulacji walk robotów. Jego podejście doprowadza do szału drugiego z członków klubu, dziewczynę o imieniu Akiho, która jest jego lekkomyślną przewodniczącą. Za cel obrała sobie niedopuszczenie do zamknięcia klubu. W tym celu chce skonstruować gigantycznego robota. Pewnego dnia Kaito, pracując w parku nad swoim programem, słyszy głos tajemniczej dziewczyny. Dzięki niemu odkrywa notatkę umieszczoną w rozszerzonej rzeczywistości, zatytułowaną „Raport Kimijimy”. Dotyczy on światowego spisku, którego źródłem jest rzeczony Kou Kimijima. Tak to mniej więcej wygląda. Jak wspominałem ostatnio… A zresztą po prostu tam zerknijcie, bo nie chcę się tutaj powtarzać. Moim zdaniem seria jest bardzo przyjemna i jakoś pasuje jej oglądanie w ciepłe dni, czy akurat teraz. Potrafi zachwycić bardzo ładną kreską, przyjemnymi bohaterami i niespieszną historią. Dajcie jej szansę, a nie pożałujecie. Zastanawiam się, czy jeszcze nam jakiś tytuł z serii ze średnikiem zekranizują. W sumie i tak mam jeden do nadrobienia, więc mam co robić. Czas na jakiś opis fizycznych elementów, bo coś długi się nam ten wpis zrobił. Pod względem jakości obrazu, dźwięku czy napisów jest naprawdę nieźle. Chociaż nie jest to poziom obrazu, który można uświadczyć przy wydaniach Aniplexu. Mamy tutaj płyty w prawie wszystkich regionach, więc bez problemu oglądamy w naszych odtwarzaczach. Czas na detale dotyczące fizycznych aspektów.
IMG_0102_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0 (japoński), Dolby TrueHD 5.1 (angielski) (BD), Dolby Digital 2.0 (japoński), Dolby Digital 5.1 (angielski) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: A, B nośniki BD. Płyty DVD: region 1, 2 i 4.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 2xDVD
Lista odcinków z wydania:
12. Until You Like Something About Them
13. What a Screwed-Up World
14. Let`s Stay Like This for a Bit…
15. I`ll Let You Dream
16. I Love Giant Robots
17. The Robot Research Club Is Hereby Disbanded!.
18. The Real Gunvarrel Is Standing Right There
19. I Never Should`ve Had a Dream
20. Does She Still Like Robots?
21. Gunvarrel Forward!
22. Now It`s Time for Our Game
IMG_0121_wynik
Jak wspominałem na wstępie, mamy tutaj wydanie standardowe, ponieważ innego nie było. Ciekawostką jest obwoluta na BD-case z inną grafiką. To naprawdę nietypowa sytuacja, ponieważ zazwyczaj u Funimation mamy zwykłą powtórkę. Od razu informacyjnie dodam, że wszystkie grafiki pochodzą z japońskich wydań, co trzeba zaliczyć na plus.
IMG_0122_wynik
Tylna część, czyli aspekty techniczne i informacje ogólne. Dodatkowo parę grafik z serii.
IMG_0124_wynik
Mamy możliwość obrócenia okładki i wybrania ich alternatywnej wersji. Bardzo fajne rozwiązanie, dzięki któremu dostajemy wszystkie japońskie jej odsłony (tam pierwsza połowa tej produkcji była na nośnikach rozdysponowana w trzech partach).
IMG_0123_wynik
Czas na nośniki, czyli minimalizm w cenie. Są inne kolory dla płyt BD i DVD.
Podsumowanie: Długo oczekiwana kolejna cegiełka z uniwersum średnika, czyli po hicie zwanym „Steins;Gate”. Spotkała się chłodnym odbiorem fanów, którzy wytkali jej liczne wady. Już przy premierze miałem wrażanie, że jest to często czepianie się na siłę. Sporo czasu minęło, a mi się oglądało tę pozycję jeszcze lepiej niż tych dobrych parę lat temu. Emocję opadły i było dużo przyjemniej. Może to też zasługa oglądania tego bez tygodniowych przerw. Nie zmienia to faktu, że to świetna produkcja na lato. Trochę się tutaj śmieję, ale w tej historii jest dużo słońca, więc jakoś mi pasuje. Dzisiaj omawiana pozycja jest już trudna do zdobycia (w przeciwieństwie do części pierwszej, która się znalazła na magazynach Funimation i jest wyprzedawana), ale można szukać na serwisach aukcyjnych. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] CARD CAPTOR SAKURA (TOM 8)

Z drobnym opóźnieniem prezentuję kolejny wpis na moim blogu. Miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale miałem trochę roboty. Co zabawne miałem niby dzień wolny, ale wiadomo, jak to bywa. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale to się może zmienić na dniach – pre-ordery mangowe. Czas na nowinki wydawnicze. Critical Mass wyda Maple Colors (BD). Viz zapowiedziało Pokemon Sun & Moon Ultra Legends The Last Grand Trial (DVD). Limited Run Games wraz z Sekai Project ogłosiło wydanie fizycznej wersji Fault: Milestone One na PS4 i Nintendo Switch. Pre-order wystartuje 21 lipca (bardzo bogaty i ładnie wydany w wersji kolekcjonerskiej, ale będzie też standardowa, gdyby ktoś taką preferował). Milan Records ogłosiło wydanie soundtracku do My Hero Academia na winylu (przypomnijmy, że niebawem ma się od nich pojawić OST do Cowboy Bebop i być może Paprika). Tymczasem Tiger Lab zapowiada start subskrypcji na ten rok i wydawnictwa po dwa, trzy i cztery nośniki. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest ósmy tom mangi Card Captor Sakura od Waneko. Przyznaję się bez bicia, że na śmierć zapomniałem o tej recenzji. Byłem wręcz pewien, że już ją opublikowałem. W momencie otrzymania informacji o wysyłce kolejnego tomu przez wydawnictwo Waneko spojrzałem na swoją stronkę i zszokowany zdałem sobie sprawę, że jeszcze jej nie opublikowałem. Sam się czasem dziwię, że mam takie przeświadczenie o wykonaniu jakiegoś zadania, gdy się okazuje coś zgoła innego. W każdym razie nadrabiamy zaległości, bo od razu sprawdziłem kilka innych serii, który kontynuacja lada chwila, a ja zatrzymałem się na ostatnio opublikowanych w naszym kraju częściach. Kolejny tomik przygód Sakurci to oczywiście dalsze jej perypetie jako mistrzyni kart i miłosne. Czego dokładnie się można spodziewać? Pewnego dnia w klasie Sakury staje się popularne szycie pluszowych misiów. Nie omija to oczywiście głównych bohaterów tej serii. Nawet Syaoran postanawia uszyć maskotkę, ale nie może się zdecydować, komu ją wręczyć. Sakurcia myśli oczywiście o Yukito. Niespodziewanie jej podarunek zmienia się jednak w giganta i sieje postrach w Tomoedzie. Oznacza to oczywiście nowe zadanie dla naszej władczyni kart. Tak mniej więcej prezentuje się historia w tym tomiku. Całej oczywiście nie zdradzam, ale fani adaptacji już dobrze wiedza, w którym miejscu tej przygody jesteśmy. Czas na specyfikacje wydania. Jak wspominałem już wcześniej, jest właściwie idealne. Po pierwsze obwoluta z brokatem, która wypada genialnie. Dalej mamy piękne kolorowe pierwsze strony – coś ala artbook i właściwą mangę. To Clamp, więc rysunki są bardzo ładne. Do tego mamy bardzo dobre tłumaczenie – w tym specyficzną mowę Kerberosa. Wprawdzie można się przyczepić do jakiś tam pomniejszych dialogów, z którymi sobie tu Waneko nie zawsze poradziło (przynajmniej w moim odczuciu nie wszystkie brzmią naturalnie i nie zawsze są idealnie dopasowane do postaci) i jakiejś tam literówce, ale ogólnie na plus zdecydowanie. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
W klasie Sakury popularne staje się szycie pluszowych misiów. Syaoran również przygotowuje maskotkę, lecz waha się, komu ją sprezentować. Sakura planuje dać swoją Yukito. Jednak jej miś niespodziewanie zmienia się w giganta i zaczyna siać postrach w Tomoedzie.
IMG_0677_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 196
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_0678_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki. Niby nie były jakieś bardzo odkrywcze, ale bardzo miłe dla oka. Tym razem dostałem kartę Clowa z Nakuru Akizuki (zdradzę tylko, że są dodawane do każdego tomu w pre-orderze oraz do wyczerpania zapasów).
IMG_0679_wynik
Jak wspominałem wcześniej, na początku mamy kilka stron kolorowych z grafikami promocyjnymi lub takimi artami bardziej od Clampa. Wyglądają zwyczajnie świetnie i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wydanie świetnie się prezentuje.
IMG_0680_wynik
Tutaj pokaz zawartości. Kreska jest przyjemna dla oka, czcionka czytelna a druk wyraźny. Chwilami mamy ciemniejszy, a innym razem jaśniejszy, ale tak już było w oryginale (podobno), więc nie zaliczę tego na drobny minusik.
Podsumowanie: Kultowa pozycja w końcu po polsku. Warto było czekać, bo dostaliśmy naprawdę dobre wydanie od Waneko, które podkreśla już i tak świetne tytuły ogłoszone z okazji ich rocznicy (jeśli takie pozycje będziemy dostawać na każdej u tego wydawnictwa, to chce tak co roku). Radzę dać szanse, nawet jeśli niezbyt się czujecie w tych klimatach. Seria ma swój urok, a ładne wydanie powinno was dodatkowo zachęcić. Niestety już nie dostaniecie zapewne dodatków od pierwszych tomów. Chyba że wydawcy jakieś zostały? Może warto spytać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Robotics;Notes – Part 1: Limited Edition

Z drobnym opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Tak, wiem, co chcecie powiedzieć. Po raz kolejny nie udało się szybciej, ale nie traćcie wiary. To się w końcu uda. Na pewno! Chyba… W każdym razie będę się starał. Na początek stałe elementy, by zapełnić jakimiś nowinkami ten wstęp. Doszły do mnie dwie paczuszki. Wprawdzie to głównie pre-ordery mangowe, ale i tak się cieszę. Teraz już głównie czekam na jakieś komiksy i… zaginioną paczkę. Już powoli tracę nadzieję, ale co zrobić. Większy pakiet się szykuje na koniec miesiąca lub prędzej początek przyszłego. W końcu trwają urodziny sklepu rightstufanime.com, więc trzeba było ten fakt jakoś wykorzystać. Czas na nowinki wydawnicze. Podczas konwentów online Aniplex zapowiedział box PERSONA5 The Animation (BD). Wszystko fajnie, ale cena kosmiczna, a dodatków fizycznych mało. Dobrze, że Anime Ltd kupiło licencję. Viz zapowiedział JoJo’s Bizarre Adventure Set 2 (BD), czyli kolejna edycja standardowa. Sekai Project na swoim panelu ogłosiło nabycie licencji do: 9-nine-: Episode 4, KARAKARA 3, i Slobbish Dragon Princess. Dodatkowo Nekopara Vol. 4 pojawi się w listopadzie. Hoshizora no Memoria -Eternal Heart- (znane z KS) dostanie darmowy update do wersji HD. Pewnie z uwagi na liczne opóźnienia chcą się jakoś zrekompensować. Na koniec jeszcze ogłoszono wydanie se studiem Élan’s VN Please Be Happy. Swoją drogą chyba nie wspominałem, ale Frontwing niedawno zapowiedziało na lipiec tego roku Grisaia: Phantom Trigger Vol. 7 (chyba ostatnia część, bo ma być dłuższa. Chociaż to bardziej moje spekulacje niż oficjalne informacje). Czekamy na ogłoszenie edycji fizycznej do kolekcji. Na koniec zapowiedź od Waneko, czyli manga Chainsaw Man od Tatsuki Fujimoto. Shounen, ale jakiś mniej znany, chociaż z opisu przypomina znane klasyki. W sumie może być ciekawie. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Funimation pierwszej części (part 1) serii Robotics;Notes. Mam ten pakiet już od sporego czasu, a nabyłem go po jakiejś śmiesznej cenie na eBay. Pamiętam, że jakiś sprzedawca oferował tylko part drugi, ale nagle mi odpisał, iż w sumie ma też pierwszy, więc dorzuci go gratisowo. Cieszyłem się i to bardzo, bo kupienie kompletu nie było w tamtym czasie łatwą sprawą. Co zabawne, parę miesięcy temu (czyli zdecydowanie później niż ja nabywałem) było to zdecydowanie prostsze, chociaż nie przepłaciłem. Zresztą kto mógł przewidzieć, że nagle Funimation znajdzie na magazynach pełno limitowanych edycji starych wydawnictw i postanowi je wyprzedawać za grosze. Swoją drogą się przy tym trochę obłowiłem, o czym kiedyś opowiem. Wracając do dzisiejszego gościa honorowego… Uniwersum serii ze średnikiem w tytule jest dosyć specyficzne, ponieważ poszczególne części niewiele się ze sobą łączą, pomijając tego samego autora (są na podstawie visual novel, gdyby ktoś nie wiedział) i powiedzmy świata pełnego nowoczesnej elektroniki czy niedalekiej przyszłości i problemów z nią związanych. Najsłynniejszą odsłoną jest oczywiście kapitalny Steins;Gate (którego do dzisiaj wam nie opisałem… Trzeba to w końcu nadrobić). Wielokrotnie nagradzany, w oczach fanów właściwie idealna seria i wysoko oceniana na serwisach wszelakich. Oczywiście wielu oczekuje jakichś kontynuacji (która nawet powstała, ale o tym innym razem) czy odsłon z nią jakoś powiązanych – z tego samego uniwersum dla przykładu. Tutaj pojawia się pewien problem. Wielu niestety nie przekonało się do tych serii z uniwersum „średnika” (mimo dawania im szansy). Wytyka im przeróżne wady, które według nich dyskwalifikują te odsłony. Nie inaczej jest i z dzisiejszym gościem honorowym, który nie spotkał się ze świetnym odzewem (chociaż też nie był jakoś tam wyszydzany. Bardzo nazywany zwykłym przeciętniakiem). Moim zdaniem niesłusznie. Tak, gorszy jest od Steins;Gate, ale nie znaczy to, że nie jest wart poświęcenia mu czasu. Może trochę o fabule. Oto klub robotyki, w składzie Kaito Yashio i Akiho Senomiya, podjął się zadania ukończenia wielkiego mecha budowanego przez ich poprzedników w lotniczym hangarze. Na drodze stają im różnorakie trudności, od problemów finansowych przez prawa fizyki, po groźbę rozwiązania klubu, jednak bohaterowie wraz z dokooptowanymi po drodze nowymi członkami próbują je przezwyciężyć. Równolegle do ich przygód rozwija się wątek znajdowanych przez Kaito „Raportów Kimijimy”, mówiących o tajemniczym spisku zagrażającym całej ludzkości… [tanuki.pl]. Te dwa osobne wątki to jeden z zarzutów dla serii, ponieważ właściwie do prawie samego końca się nie przeplatają między sobą. Istnieją jakby osobno. Mnie to rozwiązanie w ogóle nie przeszkadzało. Wręcz mi się podobało (czyli dla innych wada była dla mnie plusem), bo mieliśmy zróżnicowane wątki w obrębie jednego serialu. Kolejnym świetnym aspektem jest grafika i animacja – niezwykle wręcz dopracowana. Widać tutaj budżet serii. Piękna gra świateł i kolorystyka. Pewnie wielu wie, ale jest to adaptacja gry (w sumie o tym wspominałem, ale ta visual novel miała też elementy arcade – zręcznościowe) i czasem to widać. Podczas zbierania tych raportów bohater musi … wykonywać jakieś aktywności, co przypomina trochę grę. Nie nazwałbym to jakąś wielką wadą, ale wspomnieć chciałem. Podobali mi się też bohaterowie. Przewodnicząca klubu robotyki to standardowa postać kipiąca energią (taka Haruhi Suzumiya), a główny bohater jest jej rozsądkiem – leniwy i nic mu się nie chce (Kyon), ale podążą za dziewoją, bo się znają od dziecka. Mamy tutaj jeszcze osobę skrytą, która jest obeznana z robotyką wszelaką – naukowiec pełną gębą (czyżby Yuki Nagato?). Zaraz, stop jakiś znajomy skład mi się tu zbudował. Czy to coś złego? Sam nie wiem, mnie to nie przeszkadzało (tamten skład był kapitalny, więc twórcy go zapożyczają). Myślę, że największą wadą jest fakt, że brakuje tutaj jakiegoś wybuchowego finału – coś perfidnie do zapamiętania i nieoczekiwanego. Tego fanom tu brakowało, a jednak oczekiwania były spore. Nie rozczarowałem się, dlatego między innymi widzicie tę recenzję. Radzę dać szanse, bo to naprawdę fajna seria, która się broni. Czas na jakiś opis fizycznych elementów, bo coś długi się nam ten wpis zrobił. Pod względem jakości obrazu, dźwięku czy napisów jest naprawdę nieźle. Chociaż nie jest to poziom obrazu, który można uświadczyć przy wydaniach Aniplexu. Mamy tutaj płyty w prawie wszystkich regionach, więc bez problemu oglądamy w naszych odtwarzaczach. Czas na detale dotyczące fizycznych aspektów.
IMG_0116_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0 (japoński), Dolby TrueHD 5.1 (angielski) (BD), Dolby Digital 2.0 (japoński), Dolby Digital 5.1 (angielski) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: A, B nośniki BD. Płyty DVD: region 1, 2 i 4.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 2xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. Because Gunvarrel Is Waiting
2. Because of Dreams, Hopes and Passion
3. Tanegashi Accel Impaaaact!
4. Let`s Build a Giant Robot of Justice Together
5. May I Call You „Brother”?
6. It`d Be Sad to Have a Dream End
7. Thank You Berry Much
8. I`m Nae Tennoji! Nice to Meet You!
9. Because It`s the Product of Our Blood, Sweat, and Tears
10. A Robot That Only We Can Build
11. The Flag Has Been Cleared
IMG_0117_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie sprzed pięciu lat dla Funimation. Co to właściwie znaczy? Artbox na serię i płyty w pudełkach BD-case. Taki standard, który ładnie wygląda w kolekcji, ale nie oferuje jakiś tam dodatków. Akurat tutaj jednak się trafiły karty danych lub pocztówki z opisami, jeśli ktoś tak woli.
IMG_0118_wynik
Przednia część okładki, czyli powtórka z artboxu. Od razu informacyjnie dodam, że wszystkie grafiki pochodzą z japońskich wydań, co trzeba zaliczyć na plus.
IMG_0119_wynik
Tylna część, czyli aspekty techniczne i informacje ogólne. Dodatkowo parę grafik z serii.
IMG_0120_wynik
Czas na nośniki, czyli minimalizm w cenie. Są inne kolory dla płyt BD i DVD.
IMG_0125_wynik
Mamy możliwość obrócenia okładki i wybrania ich alternatywnej wersji. Bardzo fajne rozwiązanie, dzięki któremu dostajemy wszystkie japońskie jej odsłony (tam pierwsza połowa tej produkcji była na nośnikach rozdysponowana w trzech partach).
IMG_0127_wynik
Czas na jedyny dodatek fizyczny, czyli karty postaci lub pocztówki informacyjne. Jest ich sześć i prezentują się bardzo przyjemnie. Zawsze coś więcej niż sam artbox.
IMG_0126_wynik
Macie fotkę i sobie poczytajcie.
Podsumowanie: Długo oczekiwana kolejna cegiełka z uniwersum średnika, czyli po hicie zwanym „Steins;Gate”. Spotkała się chłodnym odbiorem fanów, którzy wytkali jej liczne wady. Już przy premierze miałem wrażanie, że jest to często czepianie się na siłę. Sporo czasu minęło, a mi się oglądało tę pozycję jeszcze lepiej niż tych dobrych parę lat temu. Emocję opadły i było dużo przyjemniej. Może to też zasługa oglądania tego bez tygodniowych przerw. Nie zmienia to faktu, że to świetna produkcja na lato. Trochę się tutaj śmieję, ale w tej historii jest dużo słońca, więc jakoś mi pasuje. Co ciekawe, dzisiaj opisywana wersja jest ciągle możliwa do zdobycia. Po latach Funimation znalazło jakieś kopie w magazynach i sprzedaje je za śmieszne kwoty (wspominałem o tym wcześniej w sumie). To zdecydowanie ostatnia szansa na zdobycie swojej kopii (przynajmniej w dobrej cenie). To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 8)

Ponownie z lekkim poślizgiem prezentuje wam następny wpis. Miał być na początku weekendu, ale troszkę się nam opóźnił. Liczyłem w sumie na jakieś dodatkowe nowinki z obecnego konwentu online, ale ogólnie rzecz biorąc, wiele się tam nie dzieje. Oczywiście coś dla was znajdę, więc powoli zacznę odsłaniać karty (ale nie wszystko na raz). W każdym razie czas na stałe elementy. Po pierwsze dotarła do mnie ta większa paczka i wszystko jest w stanie idealnym. Bardzo się z tego cieszę, bo to genialne pozycje. W tym jeden komplecik poszukiwany od lat. Jego opis niebawem. Na razie czekam jeszcze na jakieś pomniejsze rzeczy, ale to był taki najbardziej widowiskowy pakiet, że tak to ujmę. Na początek nadrobimy figurkowe zapowiedzi, bo było tego sporo. AMAKUNI wyda: Fate/Grand Order Rider/Altria Pendragon [Alter] 1/7. Aniplex zapowiedział: Sword Art Online Alicization: War of Underworld – Asuna (Stacia, the Goddess of Creation). Piękan Asuna, co tu dużo pisać, kusi mnie bardzo. No i na koniec FREEing: B-STYLE Girls’ Frontline Type95 Narcissus 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Bunny Ver. 2nd 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Bunny Ver. 2nd 1/4, B-STYLE To Love-Ru Darkness Mikan Yuuki Bare Leg Bunny Ver. 1/4 i B-style Code Geass: Lelouch of the Rebellion Kallen Kozuki Bunny Ver. 1/4. Ale to wszystko piękne. Nieśmiało liczyłem na wznowienia kolejnych z serii To Love-Ru i się pojawiają. FREEing jest ostatnio w formie, trzeba to przyznać. Ciekawa zagrywka z Re:Zero – myślałem, że wznowią starą wersję, a jednak zaprezentowali coś nowego. Na koniec jeszcze zapowiedź Waneko, czyli seria Kanojo, Okarishimasu Reiji Miyajimany. Seria dostanie ekranizację latem tego roku, czyli właściwie teraz, więc to dobre zagranie z ich strony. Zapowiada się bardzo przyjemnie, swoją drogą. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom ósmy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po lekkiej przerwie wracamy z cyklem recenzji tego tytułu. Wielkimi krokami zbliżamy się do jego zakończenia, więc już powoli czas myśleć o następnym. Nawet chyba wiem, który to będzie. Na razie pozostanie to dla was zagadką, ale wyczekujcie tej chwili (by trochę podgrzać atmosferę, dam parę wskazówek: powiązany z tym blogiem, niedoceniony u nas tytuł – przynajmniej pod względem sprzedaży. Wszyscy już wiedzą?). W każdym razie na razie opisujemy Drrr, bo parę tomików mi zostało. Gdzieś czytałem o narzekaniach nad tą częścią, których nie do końca rozumiem. Może to wynika z faktu, że czytałem prawie jeden po drugim (7-9 w znaczeniu), a wtedy się takich wad/wpadek nie widzi? Trochę to zastanawiające, że wyczekiwanie jakichś odsłon zazwyczaj kończy się gorszym odbiorem – bardziej krytycznym. Muszę sobie zapisać, by tak nie robić, chyba że będę chciał cos zjechać (śmiech). A co w dzisiejszym tomiku? Sporo się dzieje, jak to zwykle na dzielni. Od jakiegoś czasu szeroko znaną i uwielbianą idolkę ‒ Ruri Hijiribe ‒ nęka prześladowca. Człowiek ten, jak zresztą większość tu występujących postaci, nie jest zwyczajny, acz tym razem śmiało można powiedzieć, że nie został stworzony po to, aby wzbudzać sympatię czytelnika. Jest typowym złym, który tylko czeka na odstrzał, chociaż zanim to się stanie, pewnie zdoła trochę namieszać. W każdym razie jest na tyle niepokojący, że Ruri ‒ a przypomnijmy, że jest straszliwym mordercą Hollywoodem ‒ szuka pomocy u innych, a dokładniej u Shizuo Heiwajimy, czyli brata jej chłopaka. Ostatecznie wszyscy, łącznie z kotem Kasuki Hanejimy, lądują na konsultacjach u Celty i Shinry. Notabene ‒ tak paskudnie narysowanego kota to ja już dawno nie widziałam. Drugim znaczącym wątkiem jest przemiana, jaką przechodzi Mikado Ryuugamine. Chociaż może przemiana to za duże słowo, chłopak znalazł konkretny cel i go realizuje, a jasno wytyczona droga potrafi ludzi zmienić. Tak na lepsze, jak i na gorsze. Mikado jest teraz chyba gdzieś pomiędzy młody i idealistyczny, z klapkami na oczach, chcący zmienić świat na lepsze, aby jego przyjaciołom było wygodniej. Niestety, nie on jeden ma awersję do szczerych rozmów i lubi dla innych robić to, o co nikt ‒ ani martwiąca się o niego Anri, ani wracający do Ikebukuro Kida ‒ go nie prosił. Chce zmienić Dolary, aby byli grupą bardziej, hm, zaprzyjaźnioną z prawem, ale jednocześnie wykazuje absolutny brak zainteresowania, co o tym wszystkim sądzą ludzie, dla których tak się „poświęca”. Aoba słusznie widzi w nim zaczątki szaleństwa ‒ można powiedzieć, że Mikado powoli, bo powoli, ale dogania resztę postaci w byciu wesołym świrem [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Mikado ostatnio zachowuje się jakoś dziwnie. Zupełnie tak jak wtedy… kiedy jeszcze był z nami Kida”. Dzielnica Ikebukuro w Tokio, gdzie pod powierzchnią letniego spokoju dochodzi do gwałtownych zmian. Mikado, toczący samotną walkę o swoją organizację. Masaomi, powracający do Ikebukuro, żeby naprawić błędy przeszłości. I Anri, zwierzająca się Celty z niepokoju wywołanego dziwnym zachowaniem przyjaciela. Trójka bliskich sobie nastolatków, którymi kierują różne pobudki… Tymczasem dorośli borykają się z innymi problemami. Prześladowana Ruri Hijiribe i martwiący się o nią Yuuhei Hanejima. Shizuo, który w trosce o brata zwraca się do Celty o pomoc. I Bezgłowy Jeździec, którego osoba łączy obie sprawy… Oraz mający własne plany broker informacji. A teraz wszyscy razem: DRRR!!x8!
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_0354_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0355_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_0356_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0357_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Aldnoah.Zero – Season 2 – Collector’s Edition

Jakbym się tu nie silił na wyjaśnienia dotyczące tak długiego milczenia w sprawie wpisów, a i tak nic sensownego bym pewnie nie napisał, a przede wszystkim przekonał was, usprawiedliwiając się jednocześnie. Ogólnie to trochę nie miałem weny twórczej i chciałem nadgonić moją robotę na boku w postaci korektorskich wypocin. Temat został tam zamknięty, więc wracamy do wpisów i miejmy nadzieję, że na dłużej (oraz regularnych najlepiej). Trzeba patrzeć pozytywnie w przyszłość. Dodam tylko, że ostatnio trochę lepiej sobie organizuję czas, więc są na to szanse. Przejdźmy do właściwych części. Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to niewiele się w tym wątku ostatnio działo. Doszły do mnie tylko jakieś mangi z pre-orderów, które mam nadzieję wam niedługo opisać. Czekam aktualnie na jakieś paczuszki, a w tym jeden większy pakiet (powinien być niebawem). Trochę mam obawy z jedną paczką, która pochodzi z odległego miejsca i została wysłana przeszło miesiąc temu. Oby jednak do mnie dotarła i w jednym kawałku. Czas na zapowiedzi wydawnicze. Discotec uruchomił pre-order do: Case Closed Zero The Enforcer (BD), Galaxy Express 999 TV Series Collection 3 (BD), Space Adventure Cobra TV Series (BD) i Wicked City (BD). Biorę wszystko i jestem wybitnie zadowolony (swoją drogą cieszy mnie wydanie kolejnej pozycji z uniwersum Conana – może to już będzie stały element?). Kapitalne pozycje. Animeworks zapowiedziało: Jungle De Ikou! (BD) i Kite Liberator Special Edition (BD). Nie pytajcie mnie, czym się to „special edition” różni od poprzedniej, bo pojęcia nie mam. Kitty Media natomiast wyda: Mother In Love (BD). Anime Ltd ogłosiło wydanie: Mobile Suit Gundam 00: Film + OVAs Collector’s Edition w/ Bonus AllTheAnime.com Exclusive Box (BD). No, zakupione, nie było się co zastanawiać nawet. Na koniec niespodzianka, Lionsgate Films wyda: Ghost in the Shell (1995)(4K Ultra HD BD). Fajne zapowiedzi, nie ma co gadać. Reszta następnym razem, a teraz czas na gościa honorowego.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi sezon serii Aldnoah.Zero od Anime Ltd. Przy opisie pierwszej odsłony wspominałem, że nie będziecie musieli długo czekać na opis kontynuacji, ponieważ mam ją już w swoich zbiorach. Obietnicy dotrzymałem, mimo że i tak pojawiła się zdecydowanie później, niż początkowo planowałem. W każdym razie czas na kontynuację i potencjalne spojlery związane z przybliżaniem fabuły. Tak to już bywa przy tych rozwinięciach fabularnych, więc czujcie się ostrzeżeni. Coś nam sala opustoszała, więc czas napisać na ten temat parę słów. Ogólnie rzecz biorąc, odsyłam do opisu pierwszego sezonu (teraz mi to mówisz?), ale postaram się nakreślić jakiś ogólny zarys z możliwym ograniczeniem się w spojlerach do absolutnego minimum. Marsjanom wciąż nie udało się zdławić oporu Ziemian i właśnie szykują się do uderzenia na Amerykę, ale przypomnijmy, że po stronie obrońców walczy główny bohater tej produkcji, czyli niezwykły nastolatek Inaho. Co ciekawsze, to raczej Ziemianie wydają się mieć inicjatywę, ponieważ prowadzą intensywne działania w przestrzeni kosmicznej, a w pasie okalających planetę odłamków Księżyca zbudowali bazę (chociaż ta mogła istnieć jeszcze przed inwazją). Co tam dalej… Księżniczka jest, a właściwie to dwie, bo królewna w rodzinie Vers nie była jedynaczką, jak się dowiadujemy. I teraz jedna udaje drugą, chociaż trudno nagle pozbyć się charakteru i aspiracji, których to Asseylum nie wykazywała zbyt wiele w sumie. Tymczasem główna zainteresowana kąpie się w formalinie ku uciesze Slaina, kombinującego, jakby tu się wybić na szczyt władzy. Ogólnie rzecz ujmując, prowadzone w Imperium Vers dworskie intrygi są całkiem sensowne. Znacznie wzrosło moje zainteresowanie serialem (chociaż już było na całkiem niezłym poziomie, mimo lekkiego spodku po połowie pierwszego sezonu), gdy Slain wreszcie rozwinął skrzydła, a jego wątek nabrał rozpędu. Druga połowa Aldnoah.Zero ma pewien atut, którego zabrakło poprzednim odcinkom – ciekawszych bohaterów. Oczywiście już znane postaci pozostały, ale progres tych postaci jest raczej nieznaczny. Niby nic nowego, ale mogło być lepiej. Niemniej Lemrina Vers Envers, wspomniana już druga księżniczka Vers, nie dość, że jest dużo ciekawsza od dotychczas znanej wnuczki cesarza, to zalicza się do nielicznego grona bohaterów działających w logiczny sposób i mających jasne cele, do których dąży. Szkoda, że pojawiła się tak późno, zaś jej rola w serii została w końcowych odcinkach umniejszona pomimo tego, że to wokół mniej kręciła się z początku fabuła {tanuki.pl]. Tak to mniej więcej wygląda. Zamiast zdradzać historię, postanowiłem poprzeplatać z nią jakieś moje drobne przemyślenia. Ogólnie rzecz biorąc, się trochę powtórzę, ale moim skromnym zdaniem to pozycja całkiem udana – ze świetną grafiką czy oprawą dźwiękowa, fajnymi bohaterami i niegłupią historią. Ma pewne wady, niektórzy narzekają na niedopowiedzenia czy standardowe dosyć w tego typu produkcjach wpadki, czy uproszczenia, ale mimo wszystko, jak wspominałem, ogląda się to świetnie. Przy pierwszym seansie (oglądałem, gdy już były dostępne wszystkie odcinki) wciągnąłem całość niesamowicie szybko, ponieważ tak mnie ta pozycja pochłonęła. Myślę, że już to jest duża rekomendacja z mojej strony dla tej produkcji. Czas na jakieś detale dotyczące wydania, bo się rozpisałem już wystarczająco. Jak wspominałem poprzednim razem, pod względem jakościowym jest dosyć przyjemnie, ale nie dostajemy kopii wydania Aniplexu, mimo że tak sugeruje liczba nośników. Mamy tutaj małe problemy z brandingiem i to mniej więcej tyle. Coś czytałem o jakiś gliczach obrazu, ale to chyba były pierwsze kopie czy coś. Ponadto mamy nieco poprawione napisy, ale nie znalazłem potwierdzenia tych rewelacji. Płytki mają region naszych odtwarzaczy, więc oglądamy bez problemu. Czas na warstwę fizyczną wydania.
IMG_0746_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (japoński, angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD
Lista odcinków z wydania:
1. This Side of Paradise
2. The Beautiful and Damned
3. Toll for the Brave
4. Soldiers` Pay
5. The Turning Wheel
6. The Rose and the Ring
7. Here to There
8. The Light of Day
9. The Fortune`s Fool
10. Out of the Past
11. The Unvanquished
12. Inherit the Stars
IMG_0783_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W bardzo ładną obwolutę (sztywną, bo to artbox) włożono digipack z płytami i książeczkę, czyli taki standard, ale po prawdzie, czy czegoś nam więcej potrzeba? W wydaniu Aniplexu były książeczki i pocztówki, ale z tego, co się orientuję, całość wpakowano tutaj w jedną, więc prawie nic nie tracimy (pomijając inną okładkę i grafiki promocyjne ze wspomnianych pocztówek).
IMG_0748_wynik
Zewnętrzna część digipacku, czyli śliczne grafiki.
IMG_0749_wynik
Podgląd na płyty. Napakowali aż cztery, bo to kopia wydania Aniplexu pod względem liczby dysków. Szkoda, że w wydaniu UK za tym nie poszła też identyczna jakość obrazu. U Aniplexu zawsze jest ich sporo, bo musi być wszystko bez wciskania. Chwali się. Szkoda mimo wszystko, że nie dostaliśmy soundtracku, bo był bardzo dobry. Można kupić osobno. Nawet była dystrybucja w USA.
IMG_0752_wynik
Czas na jedyny dodatek fizyczny tego wydania (pomijając podstawowe płyty w digipacku), czyli artbook, a raczej mangę. Tak, moi drodzy, tym razem na pięćdziesięciu dwóch stronach mamy komiks w uniwersum oczywiście tego tytułu. Ciekawe zagranie, które mnie osobiście pasuje. Osoby, które nie mają pierwszego sezonu, mogą narzekać, ale umówmy się, kupowanie tej kontynuacji bez pierwszej odsłony mija się z celem.
IMG_0750_wynik
Tylna część, czyli minimalizm w cenie.
IMG_0751_wynik
No i fragment ze środka, by wszystko było już jasne. Ogólnie rzecz biorąc, pomysł i realizacja super. Nazywane to jest odcinkiem specjalnym. Niech już będzie twórcom. Podobno taka sama była w wydaniu japońskim.
Podsumowanie: Kolekcjonerskie wydanie kontynuacji hitu z 2015 roku (znaczy się pierwsza seria była z 2014, żeby nie było wątpliwości), który śledziło wielu. W teorii międzyplanetarny konflikt, który tak naprawdę dotyczy ludzi tego samego globu. Przypomina to Gundama i walki z kolonistami? Tu jest nieco podobnie, ale jednak inaczej. Masa kapitalnych pojedynków, świetna oprawa graficzna czy dźwiękową i super bohaterowie (w kontynuacji może nawet lepsi niż w pierwszej odsłonie). Warto dać szansę i dodać do swojej kolekcji. Aktualnie coraz trudniejsze do zdobycia. Należy się zdecydowanie śpieszyć. Może kiedyś pojawić się wydanie zbiorcze, bo Anime Ltd ostatnio w takich gustuje, ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi, jeśli w ogóle, i jak będzie się prezentowało. To tyle na dzisiaj, miłego.