[ANIME BD] Fireworks – Collector’s Edition

Zaczynam się powoli przyzwyczajać do tego nowego wordpresu i jego ficzerów. Dziwnie zabrzmiał ten wstęp, ale to takie nawiązanie do mojej ostatniej wypowiedzi. W każdym razie witam was po upałach i mam nadzieję, że już dadzą nam trochę odetchnąć. Generalnie jestem zdania, ze latem ma być bardzo ciepło, bo pora roku zobowiązuje, ale są pewne granice. Pomijając moje dywagacje pogodowe, które by nawet pasowały do recenzji pewnego nieco kultowego w naszym kraju anime, przejdźmy do stałych elementów. Pod względem zakupowym nic do mnie nie dotarło i ta sytuacja raczej szybciutko się nie zmieni, chociaż jest szansa na pewną mangę. Pod względem wydawniczym mamy zapowiedzi winyli Ghibli, a są to kolejno: Howl’s Moving Castle: Soundtrack (2LP), Howl’s Moving Castle: Image Symphonic Suite (LP), Spirited Away: Soundtrack (2LP) i Spirited Away: Image Album (LP). Kolejna zapowiedź muzyczna to dystrybucja tytułów Tiger Lab u Anime Ltd. Super wiadomość, ponieważ dzięki temu kupimy je nieco taniej. Na koniec przypomnę jeszcze o KS do „The Island of Giant Insects”, który niebawem się zakończy. Film ufundowany i już na pewno dostaniemy fajne wydanie w cenie zwykłego BD, czyli pierwsze osiągnięcie zdobyte. Aktualnie zbliżamy się do tieru z audio 5.1. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Anime Ltd filmu Fireworks (którego pełny tytuł brzmi „Fireworks, Should We See it from the Side or the Bottom?” lub „Uchiage Hanabi, Shita Kara Miru ka? Yoko Kara Miru ka?”). Kiedyś słyszałem tezę, że serie z dłuższymi nazwami zawsze wypadają super, a ktoś inny mi później podał o 180 stopni odwrotną. Oczywiście, jak na „tezy” przystało, były podparte jakimiś argumentami. W każdym razie tutaj mamy ten pierwszy przypadek w moim mniemaniu. Pozycja to niezwykle ambitna, która według części przerosła samych twórców, ale o tym za chwilę. Zacznijmy może od ogólnego zarysu fabuły. Fireworks opowiada historię nastoletniego Norimichiego Shimady oraz jego szkolnej sympatii Nazuny Oikawy, która, nie mogąc zaakceptować ponownego zamążpójścia matki, postanawia uciec z domu i zacząć nowe życie w innym mieście, do czego nakłania również chłopaka. Swoją drogą Hanabi to animowany remake aktorskiej średniometrażowej produkcji telewizyjnej z 1993 roku o tym samym tytule, będącej jednym z debiutanckich projektów Shunjiego Iwai – filmowca w Japonii bardzo dziś cenionego, na Zachodzie niemal zupełnie nieznanego. Tworzy on kino pod każdym względem niezależne, zarówno jeśli chodzi o proces produkcyjny (pełni rolę scenarzysty i reżysera, a nieraz też producenta, montażysty i kompozytora), jak i o narrację (skupia się raczej na interpretacyjnym potencjale opowieści, niż na zwrotach akcji czy kreacji angażujących uniwersów). W swoich filmach najczęściej podejmuje tematykę społecznego wykluczenia oraz śmierci, zwykle mocno odnosząc się do japońskiej mentalności i sporadycznie sięgając po wątki metafizyczne [tanuki]. Właśnie, remake, wraz z rozwojem fabuły znacząco odbiega od oryginału, który i tak nie jest jakąś tam lekko historyjką. W oryginale również mamy do czynienia z dwoma wersjami tej samej historii (ucieczka młodej pary i zatrzymanie ich podczas wsiadania do pociągu oraz zaprzestanie tego pomysłu przez głównego bohatera przed jego realizacją), które pokazują, że i tak skazane są na porażkę – różnie interpretowane jest to dzieło, ale zasadniczo jest swego rodzaju przestroga dla młodych podążających za marzeniami – stawia ich do pionu podczas kontrastowania z rzeczywistością (należy wszystko przemyśle, a nie działać intuicyjnie). Tutaj mamy podobny wątek, ale zostały tutaj wplecione podróże w czasie. Oryginalne pokazanie dwóch wersji historii zostało tutaj nimi zastąpione, co dodatkowo gmatwa historię, ale też nadaje jej nieszablonowości (no może trochę tu przesadzam, bo to dosyć popularny zabieg). W każdym razie film raczej nie spodoba się fanom oryginału, bo znacząco od niego odbiega i same postaci nie są tak poukładane. Skoki w czasie przyjmują za coś prawie normalnego. Do tego dochodzi kreska Shaftu, która przypomina Bakemonogatari. Swoją drogą jak na filmowa – kinową produkcję, aż tak nie powala na kolana, co mnie lekko rozczarowało. Mimo wszystko historia i świat nadrabiają zaległości na tym polu tą mieszanką poukładanego romansu młodzieńczego z humorem, ciekawymi bohaterami i skokami w czasie. Polecam seans z tą produkcją, bo należy on do udanych Dajcie mu szansę. Fani Shaftu i Bakemonogatari pewnie będą jeszcze bardziej zachwyceni. Trochę się tu rozgadałem, a przecież mamy jeszcze trochę do napisania. Pod względem jakościowym jest zdecydowanie dobrze. Mamy tu ładne kodowanie obrazu i bardzo dobre napisy. Płyty mają region europejski, wiec oglądamy bez problemu. Pora na detale dotyczące fizycznych aspektów.
img_0700_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1 (angielski i japoński) (BD), Dolby Digital 5.1 (angielski i japoński) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD, SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
img_0701_wynik
Mamy tutaj dosyć klasyczne wydanie Anime Ltd, które były widywanie 2-3 lata temu (chociaż dalej czasem się pojawiają). Mowa tutaj o obwolucie nałożonej na artbox. W środku dostajemy również plakat, książeczkę i pocztówki. Całkiem przyjemnie, a wszystko świetnie przygotowane.
img_0702_wynik
Widok na artbox po ściągnięciu obwoluty, czyli pierwsza część większej grafiki promującej ten film.
img_0703_wynik
Tutaj dokończenie wspomnianej grafiki.
img_0704_wynik
Gdy już wyciągniemy z artboxu digipack, wygląda on następująco. Rozkładana grafika nawiązująca do jednej z kluczowych scen filmu.
img_0705_wynik
Podgląd płyt bezpośrednio nawiązujących do tytułu samego obrazu.
img_0706_wynik
Czas na  najciekawszy dodatek fizyczny, czyli artbook/książeczka. Na trzydziestu dwóch stronach czytamy masę ciekawostek na temat filmu, jego powstawania, nawiązań i bezpośrednich odwołań do oryginału i  samego przesłania filmu. Wszystko jest podparte wywiadami z twórcami, więc stanowi naprawdę dobrą rzecz – pozwala lepiej zrozumieć ten film, co jest niesamowicie ważne i dobre dla odbiorcy.
img_0707_wynik
Podgląd zawartości, byście wiedzieli, o czym wam tu piszę.
img_0708_wynik
Kolejnym dodatkiem fizycznym są pocztówki, czyli taki nieco stały dodatek, który zawsze jest miały. Tym razem pocztówki mi się bardzo podobają, mimo że powtarzają pewne elementy szaty graficznej, którą już wam nawet ukazałem.
img_0709_wynik
Ostatnim dodatkiem jest plakat promujący film. Niby nigdzie nie będę tego zawieszał, ale ciesze się, że go dali, bo jest bardzo ładny i stanowi jakiś taki fajny element. Wyobrażam sobie sale kinowe, gdzie on wisi na ścianie.
Podsumowanie: Próba pogodzenia wieloznacznej historii typowej dla kina niezależnego z przystępną estetyką rozrywkowego anime. Według części efekciarskie elementy (podróże w czasie i estetyka Shaftu) nie współgrają z tego typu rozrywka i popsuły całą produkcję, ale według innych ja tylko rozbudowały i w pewnym sensie dzięki temu jest bardziej przystępną i zaciekawiająca. Nie będę oceniał, która ze stron ma rację, bo niewątpliwie każda ma sensowne argumenty, ale wspomnę, że film to niezwykle ciekawy i chętnie do niego wracam. W związku z tym musiałem go dodać do kolekcji, bo można go kupić za niewielkie pieniądze, a wygląda niesamowicie zarówno pod względem wydania, jak i samego obrazu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] CARD CAPTOR SAKURA (TOM 9)

Po lekkiej przerwie prezentuję wam kolejny wpis. Niestety pojawił się lekko później, niż sobie zaplanowałem, ale tak to już bywa. Jednym z winowajców jest tutaj sam wordpress, na którym pojawiają się moje wypociny. Może tego nie widać, ale przeszedł metamorfozę i generalnie jest mniej wygodny. Trochę się napociłem, by utrzymać stary styl bez płacenia sporej sumki rocznie. Tak, trochę sobie liczą za możliwość instalowania wtyczek. Przejdźmy może do stałych elementów po moich smutkach i narzekaniach. Dotarła do mnie jedna manga, a kolejna powinna się pojawić w przyszłym tygodniu. Potem czekamy na jakieś większe paczuszki i cieszymy się zaległymi prezentami. Dawno nie pisałem o figurkach, więc trochę o nich. Good Smile Company zapowiedziało: POP UP PARADE Promare Galo Thymos i POP UP PARADE Promare Lio Fotia (seria tanich, ale bardzo dobrze wykonanych postaci). Od plusone dostaniemy: Fate/Extra Nero Claudius & Tamamo no Mae TYPE-MOON Racing ver. 1/7. Ależ to świetnie wygląda, ale kosztuje też sporo. Na koniec FREEing i ich 13 Sentinels: Aegis Rim Iori Fuyusaka 1/4. Kurczę, nie znam tego, ale wygląda ładnie. Z naszego ryneczku jeszcze warto wspomnieć o informacji od JPF – Sailor Moon coraz bardziej pewne – chodzi o wznowienie z nowym tłumaczeniem i wzorowanym na zachodnim „perfect”. Będzie super, tyle powiem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest dziewiąty tom mangi Card Captor Sakura od Waneko. Miała się ta recenzja wprawdzie pojawić spory czas temu – wszak zapowiadałem, że nadrobię i wtedy już będę aktualizował zaraz po premierze najnowsze, ale tak się nie stało. Trochę o niej zapomniałem, ale też na swoją obronę mam wstawienie moich skromnych opinii na temat innych tytułów. W każdym razie w końcu jest i czytacie ja przed premiera tomu dziesiątego. To chyba nie tak źle, prawda? Czas na jakiś opis treści zawartych w tej konkretnej części historii. Sakura dalej przemienia karty Clowa we swoje własnej i idzie jej to coraz sprawniej. Na początku bywała po takich sytuacjach niesamowicie zmęczona czy wręcz omdlewająca, co w jej przypadku – osoby wysportowanej i żywej jak nikt – sytuacja prawie niemożliwa. Nasza dziewczynka jednak zyskała na sile i staje się dla niej ponownie prawie ratyną zdobywanie kolejnych kart. Problemem jest Yukito/Yue, czyli brak mocy magicznej dla tej ‚osoby’. Jeśli sytuacja się nie zmieni, czeka go marny los. Jednak pojawia się światełko w tunelu i nie dotyczy Sakurciu. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co mu może pomóc, a nie oglądaliście adaptacji, zapraszam do tomiku. Będziecie mi potem dziękować. Czas na specyfikacje wydania. Jak wspominałem już wcześniej, jest właściwie idealne. Po pierwsze obwoluta z brokatem, która wypada genialnie. Dalej mamy piękne kolorowe pierwsze strony – coś ala artbook i właściwą mangę. To Clamp, więc rysunki są bardzo ładne. Do tego mamy bardzo dobre tłumaczenie – w tym specyficzną mowę Kerberosa. Wprawdzie można się przyczepić do jakiś tam pomniejszych dialogów, z którymi sobie tu Waneko nie zawsze poradziło (przynajmniej w moim odczuciu nie wszystkie brzmią naturalnie i nie zawsze są idealnie dopasowane do postaci) i jakiejś tam literówce, ale ogólnie na plus zdecydowanie. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
Sakura zmienia karty Clowa w swoje własne – jedną po drugiej. Jednocześnie Yukito przytrafiają się coraz dziwniejsze zasłabnięcia. Choć Sakura radzi sobie całkiem nieźle, wciąż nie może zgromadzić dość mocy dla Yue. Jeśli sytuacja się nie poprawi, sędzia zniknie, a Yukito wraz z nim.
Specyfika wydania:
Liczba stron: 196
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki. Niby nie były jakieś bardzo odkrywcze, ale bardzo miłe dla oka. Tym razem dostałem kartę Clowa ze Spinelem – tak, tym „kotem” (zdradzę tylko, że są dodawane do każdego tomu w pre-orderze oraz do wyczerpania zapasów).
Jak wspominałem wcześniej, na początku mamy kilka stron kolorowych z grafikami promocyjnymi lub takimi artami bardziej od Clampa. Wyglądają zwyczajnie świetnie i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wydanie świetnie się prezentuje.
Tutaj pokaz zawartości. Kreska jest przyjemna dla oka, czcionka czytelna a druk wyraźny. Chwilami mamy ciemniejszy, a innym razem jaśniejszy, ale tak już było w oryginale (podobno), więc nie zaliczę tego na drobny minusik.
Podsumowanie: Kultowa pozycja w końcu po polsku. Warto było czekać, bo dostaliśmy naprawdę dobre wydanie od Waneko, które podkreśla już i tak świetne tytuły ogłoszone z okazji ich rocznicy (jeśli takie pozycje będziemy dostawać na każdej u tego wydawnictwa, to chce tak co roku). Radzę dać szanse, nawet jeśli niezbyt się czujecie w tych klimatach. Seria ma swój urok, a ładne wydanie powinno was dodatkowo zachęcić. Niestety już nie dostaniecie zapewne dodatków od pierwszych tomów. Chyba że wydawcy jakieś zostały? Może warto spytać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] CHARLOTTE PART 2 – COLLECTOR’S EDITION

Po drobnej przerwie ruszamy z kolejnym wpisem. Jednak upały mnie trochę zniechęcają do ich pisania, ale staram się sprostać oczekiwaniom i pokonać tego wroga. Trzymajcie kciuki. Tym bardziej walczę z niedogodnościami, że niedługo mam dłuższy wyjazd, czyli brak wpisów przez około dziesięć dni. Będziecie musieli jakoś wytrzymać. Przejdźmy do weselszych fragmentów tego wstępu, czyli jej stałej części. Dotarła do mnie paczuszka z mangą i aktualnie na właściwie nic nie czekam. Pomijam paczkę, która pewnie zostanie niedługo wysłana i pewną mangę, która miała się pojawić w sprzedaży w tym miesiącu. Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd uruchomiło w końcu pre-order do KonoSuba: Season 1 – Collector’s Edition (BD). Manga Entertainment zapowiedziało: ARIFURETA: From Commonplace to World’s Strongest (Blimitowana, BD i DVD), Cautious Hero: The Hero Is Overpowered but Overly Cautious (limited, BD i DVD), Kemono Michi: Rise Up! (BD i DVD), Dr. STONE Part 1 i Part 2 (BD i DVD, part 2 w wersji limited oraz HMV exclusive dla każdej części), The Quintessential Quintuplets (BD i DVD) i Golden Kamuy (BD i DVD). Nozomi zapowiedziało: Galaxy Angel X (BD). Viz uruchomiło pre-order do Boruto Naruto Next Generations Set 7 (BD). Funimation zapowiedziało: Actors Songs Connection (BD), Special 7 Special Crime Investigation Unit (BD), Dragon Ball Z Season 1 Steelbook (BD), Dragon Ball Z Season 2 Steelbook (BD), Dragon Ball Z Season 3 Steelbook (BD), Miss Caretaker Of Sunohara-Sou (BD) i Cautious Hero The Hero Is Overpowered But Overly Cautious Limited Edition (BD/DVD). Mamy tu parę fajnych pozycji. W przypadku limitowanych wersji Funimation pojawiły się ich odpowiedniki w UK, więc to najlepsza opcja dla ludzi z Europy, czyli mnie dla przykładu. Cenowo wychodzi zdecydowanie lepiej, a wygląda praktycznie tak samo. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Anime Ltd serii Charlotte, a konkretniej druga jego część. Jak to zwykle w moich wpisach bywa, zaraz po ujawnieniu części pierwszej opisuję kontynuację, czy raczej dokończenie tej pozycji. Mowa tutaj o produkcjach wydawanych w dwóch partach. Tak się stało w przypadku dzisiaj omawianego Charlotte. Zawsze mam problem z takimi wpisami (w takich sytuacjach), bo nie wiadomo do końca, o czym tu napisać. Zazwyczaj streszczam fabułę i opisuję swoje odczucia już przy części pierwszej (trudno się rozdzielić wewnętrznie i przelać na karty blogu odczucia towarzyszące tylko przy pierwszej połowie, a dopiero potem po obejrzeniu, chociaż byłoby to zapewne ciekawsze do czytania. Może kiedyś poeksperymentujemy i spiszę sobie myśli w trakcie oglądania. Do przemyślenia). Gdy dana seria jest jawnie podzielona na pół i jej druga połowa się znacznie różni, sytuacja jest nieco prostsza. To jednak nie ten przypadek. Dla przypomnienia fabuły… Istnieje mały odsetek społeczeństwa, u którego w latach młodości obserwuje się rozwój specjalnych zdolności. Yuu Otosaka używa swojej umiejętności bez informowania o tym innych, by prowadzić spokojne, szkolne życie. Pewnego dnia trafia na dziewczynę zwaną Nao Tomori. Spotkanie to odkrywa prawdę o przeznaczeniu ludzi posiadających nadnaturalne zdolności. Więcej na ten temat przy opisie pierwszej połowy. Jak wspominałem ostatnio, pojawia się tutaj odcinek OAV, co oczywiście bardzo cieszy. Jaka tam jest historia przedstawiona? Już streszczam. Jasnowidzenie Takehito Kumagamiego zaprowadza jego grupę przyjaciół do kolejnego dziecka o nadprzyrodzonych mocach: Iori Sekiguchi, która potrafi czytać w myślach. Jednak gdy ci próbują się do niej zbliżyć, zdają sobie sprawę, że sposób działania jej mocy jest problemem prawie niemożliwym do rozwiązania. „Wybrani” przez samorząd do zajęcia się tą sprawą, Nao Tomori i Yuu Otosaka muszą znaleźć sposób na obejście wyjątkowej zdolności dziewczynki, zanim będzie za późno. Przejdźmy może do aspektów technicznych i opisu wydania. Jak wspominałem wcześniej, seria ta została wydana w USA. Odpowiedzialny jest za to Aniplex, który jak zwykle popisał się pod względem jakościowym. Niestety czytałem o problemach z napisami, które nie zawsze były udane. Trochę inaczej ma się sprawa w UK, gdzie mamy już super dialogi i ogólnie przekład, ale jakościowo jest minimalnie gorzej (ale tylko według jakichś purystów, bo większość nie podziela tej opinii). Niby jest lekki problem w bardziej dynamicznych scenach, ale jakoś nie dotarłem do przykładów potwierdzających te teorie. W każdym razie zamiennik to bardzo dobry, a dodatkowo wydanie USA przepadło jakiś czas temu. Płyty mają oczywiście region europejski, więc oglądamy je bez problemu w naszych odtwarzaczach. Czas na więcej detali odnośnie do wydania.
IMG_0735_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Linear PCM 2.0 (angielski i japoński) (BD), Dolby Digital 2.0 (angielski i japoński) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD, SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
Lista odcinków z wydania:
8. Encounter
9. The World Is Not in Here
10. Looting
11. Charlotte
12. Promise
13. Memories to Come
OAV: Strong People
IMG_0736_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W jego skład wchodzi digipack z płytami i pocztówki. Wszystko włożone w artbox na serię. Całkiem przyjemnie, ale niewątpliwie brakuje tutaj artbooka.
IMG_0737_wynik
Na początek digipack na płyty. Na powyższej fotce jego zdjęcie od zewnętrznej strony, czyli śliczna grafika. Swoją drogą bardzo przypomina tę, która widzimy w części pierwszej. 
IMG_0738_wynik
Wewnętrzna strona, czyli podgląd płyt. Mamy tutaj dwa formaty, czyli płytę DVD i BD. Tak, cała seria jest na dwóch nośnikach. Od razu uspokoję, że mamy tutaj kompletną produkcję, czyli z odcinkiem OAV – wylądował właśnie w tej części pakietu.
IMG_0739_wynik
Jednym dodatkiem fizycznym, pomijając samo wydanie, są cztery pocztówki. Wykonane bardzo ładnie, nie ma co narzekać, ale to jednak mało. Brakuje mi tutaj artbooka czy soundtracku.
Podsumowanie: Obdarzony supermocami chłopak jest zmuszony dołączyć do swoich rówieśników w nietypowej szkole. Tam wspólnie mogą schronić się przed tymi, którzy chcą ich wykorzystać. Produkcja spod szyldu Jun Maedy, którego pewnie wielu kojarzy dzięki produkcjom Key (Clannad czy Kanon). Standardowo już u niego jest to połączenie dramatu, komedii i romansu. Nie wszyscy docenili tę produkcję, ale mi bardzo przypadła do gustu. Może nie miałem tak wygórowanych oczekiwań lub dlatego, że oglądałem ją w jednym ciągu? Trudno powiedzieć, ale polecam ją fana wspomnianego Key – to produkcja jak najbardziej dla nich. Gdyby ktoś się wahał, jest na Netflix do sprawdzenia. Opisywane tutaj wydanie aktualnie jest bardzo trudno dostępne, ale kto szuka, ten może znaleźć, więc łowy czas zacząć. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] ATELIER SPICZASTYCH KAPELUSZY (TOM 4)

Z drobnym opóźnieniem prezentuję kolejny wpis. Niestety upały dają się we znaki i staram się za dużo nie siedzieć przy kompie w ciągu dnia, pomijając pracę. Nie chcę, by mi się nie przegrzał. Dobra, takie gadanie, a tak naprawdę to mi się nie chce w tym upale skrobać wam wpisy. Zadowoleni (śmiech). Dobra, żarty na bok. Znacie mnie, będę się starał po nadrabiać, ale są też inne rzeczy do nadgonienia, więc trzeba tu wszystko pogodzić. Czas na nowinki zakupowe. Dotarł do mnie pre-order kultowej mangi oraz film anime z polskiej dystrybucji. Tak, dorwałem go za jakąś śmieszną kwotę, a bajerancki jest niesamowicie (liczba dodatków fizycznych). Ma pewną wadę, ale się i tak skusiłem. Postaram się w miarę szybko napisać do niego recenzję, byście jeszcze zdążyli go sobie kupić, gdybyście chcieli. Pod względem wydawniczym niewiele się działo, ale… Anime Ltd ogłosiło wydanie na koniec tego roku wersji ultimate serii Mobile Suit Gundam SEED. Pod koniec sierpnia ma ruszyć pre-order. Kompletna seria w obu wersjach na 13 płytach. MVM ogłosił owydanie: Moribito: Guardian of the Spirit (BD), Real Girl – Collector’s edition (BD), The Demon Girl Next Door (BD) i After the Rain (BD). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest czwarty tom mangi Atelier spiczastych kapeluszy od Kotori w wersji specjalnej, czyli w twardej oprawie. Tak, moi drodzy, nadganiamy zaległe tomiki. Miałem je właściwie przy premierze, ale były jakieś inne tematy do opisania, a potem sam chyba sobie wmówiłem, ze już te recenzje są za mną. Człowiek chyba podświadomie sam sobie potrafi wmówić, że daną robotę ma już sobą. Tym bardziej, gdy chodzi o taka niechcianą, ale to akurat nie ten przypadek. W każdym razie ten dzień nastał. Nie będę już tu bardzo się rozwijał na temat samej serii, bo niewiele się w tej kwestii zmieniło. Dalej czytanie jej czy nawet samo przeglądanie stron sprawa niebywała przyjemność, więc kupowanie kolejnych tomów tej pozycji w najlepszej wersji jest dla mnie prawie obowiązkiem. Co w tomiku? Koko wraz z pozostałymi uczennicami Qifreya zmierza do Wężowej Groty, gdzie Agata ma podejść do drugiego testu kompetencji czarodziejskich. Tak, mowa o tej bardzo ambitnej podopiecznej. Młoda adeptka magii będzie zmuszona zmagać się nie tylko z wymyślnymi zadaniami testowymi, lecz również z czyhającym w mroku zagrożeniem. W teście weźmie udział również pewien chłopak, który zdecydowanie nie wierzy w swoje umiejętności. Utwierdza go w tym przekonaniu jego nauczyciel, który najwidoczniej stracił w niego wiarę. Chyba aż nazbyt dosłownie. Jak to w takich historiach bywa, los bywa przewrotny i każdy ma w sobie jakiś ukryty potencjał. Czasem się go wstydzi, ale to nie znaczy, ze go nie ma. Dodatkowo doświadczenie w cenie. Historia wre do przodu, tajemniczy źli magowie pokazują swe pazury, a my z niedowierzaniem zerkamy, że tom dobiegł do końca. Niebawem dalsza część, więc bez obaw. Świetne fantasy, które jest zwyczajnie pięknie narysowane. Dla takiej pozycji ukazało się wydanie premium w twardej oprawie z dodatkami, które zdecydowanie rekompensują różnicę w cenie (chociaż tym razem nie są może jakieś niesamowite, to i tak stanowią miły gest od wydawnictwa). Pod względem tłumaczenia czy redakcji naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Dialogi są naturalne i zgrabnie rozpisane. Do tego dochodzi właściwie brak jakichś błędów. Nawet chyba jednej literówki się nie dopatrzyłem. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
Koko wraz z pozostałymi uczennicami Qifreya zmierza do Wężowej Groty, gdzie Agata ma podejść do drugiego testu kompetencji czarodziejskich. Młoda adeptka magii będzie zmuszona zmagać się nie tylko z wymyślnymi zadaniami testowymi, lecz również z czyhającym w mroku zagrożeniem. Co oznacza bycie czarodziejem? Czy w pogoni za marzeniami powinniśmy zatracać własną tożsamość?
IMG_0693_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 192
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: twarda
IMG_0694_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki i edycja specjalną zarazem. Wydawca obiecał je dodawać do każdego tomu, więc trzymam Kotori za słowo. Wraz z czwartym tomem otrzymałem naklejki. Nie jest to może jakiś bardzo wyszukany i bajerancki dodatek, ale zawsze miło. Twarda oprawa prezentuje się wyśmienicie, ponieważ została świetnie przygotowana, ale mamy tutaj mały minusik tej edycji. W edycji standardowej znajduje się opis na obwolucie o autorce – na skrzydełkach. Tutaj grafikę z kładki przeniesiono na twardą oprawę i zniknęła ta notka. Mały to minus, ale jednak szkoda.
IMG_0695_wynik
Manga ta powszechnie jest chwalona za piękne rysunki i nie ma w tym grama przesady. Nie chodzi tu tylko o obrazki na jedną czy dwie strony, ale szczegółowość i liczbę detali bijącą od każdego, nawet najmniejszego rysunku.
IMG_0696_wynik
Wspomniany gratis do pre-orderu, czyli naklejki. Bajer w sumie mały, ale zawsze miło. W sumie taka moja dygresja na temat tego typu gadgetów. Zawsze mnie zastanawia, czy ktoś to potem gdzieś przykleja. Niby powinny służyć do takich czynów, że tak to ujmę, ale zazwyczaj wszyscy je zostawiają. Tym bardziej, gdy pochodzą z jakiś kolekcjonerskich wydań, bo nabywcy takich rzeczy wszystko zostawiają.
Podsumowania: Niesamowicie narysowana i świetnie opowiadana historia otrzymuje polskie wydanie oraz edycję premium. Pomijając genialnie przygotowaną twardą oprawę, otrzymujemy również cztery dwustronne kartki z grafikami. Naprawdę warto dopłacić, by mieć tak piękne wydanie. Radzę przemyśleć zakup jak najszybciej, dopóki są jeszcze dostępne edycje specjalne na stronie wydawcy. Ta możliwość pewnie niedługo zniknie, a wtedy zaczną rosnąć ceny w serwisach aukcyjnych. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Charlotte Part 1 – Collector’s Edition

Pomimo trwającego upału wrzucam wam dzisiaj nowy wpis. Chciałbym ich dodawać więcej, ale skwar mnie trochę zniechęca. W każdym razie cieszmy się chwilą. Czas na nasze stałe elementy, a jest się z czego cieszyć. Wczoraj dotarła moja większa paczucha i jest niesamowicie. Każdy jej element skłania mnie do obcowania w pierwszej wolnej chwili. Wszystko dotarło w super stanie… No prawie, bo jedno pudełeczko się pokruszyło, ale płytki przetrwały bez szwanku, więc sobie je wymienię i będzie ideał. Kolejny taki pakiet pewnie za miesiąc… Chociaż nie, na pewno nie tak okazały. Czas na zapowiedzi. Dawno nie pisałem o figurkach, a pojawiło się parę fajnych: Phat Company zapowiedziało No Game No Life Shiro Summer Season Ver. 1/7. Od Good Smile Company dostaniemy: POP UP PARADE Dr. STONE Senku Ishigami i POP UP PARADE RWBY Ruby Rose (to ta seria tanich figurek, które naprawdę dobrze są wykonane). WAVE zaskoczyło: DreamTech High School DxD HERO Rias Gremory [Bikini style] 1/7 (to chyba druga figurka Rias, która mi się bardzo podoba – świetnie wykonali jej twarz – w końcu. No i ocieka seksapilem). Wonderful Works Girls’ Frontline Gd DSR-50 Best Offer Ver. 1/7. Na koniec perełki, czyli FREEing: B-style No Game No Life Zero Jibril Bare Leg Bunny Ver. Great War Edition. 1/4, B-STYLE No Game No Life Shiro Bare Leg Bunny Ver. 1/4 i B-STYLE Movie Anohana: The Flower We Saw That Day Menma Rabbit Ears Ver. 1/4. Bare Leg mi nie są potrzebne, ale Menma mnie niesamowicie kusi. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Anime Ltd serii Charlotte, a konkretniej pierwsza jego część. Podobnie jak w USA, w UK seria również została podzielona na pół. Zdecydowałem się na zakup wersji Anime Ltd, ponieważ jakościowo wypada całkiem okej, a różnica cenowa jest bardzo duża. Zanim jednak będę tu dywagował nad samym wydaniem czy jakością, trochę o tej pozycji. Zacznijmy może od tego, że była bardzo wyczekiwana przez fanów. Po wielkim sukcesie Angel Beats! wszyscy oczekiwali kolejnego projektu z Jun Maedą (niejako twórca/pomysłodawca Clannad, Kanon czy wspomniany Angel Beats). Ten dzień w końcu nastał, a jego owocem była dzisiaj recenzowana produkcja. O czym to tak właściwie jest? Yuu Otosace, czyli główny bohater, z charakteru jest zepsuty do cna. Gdy odkrywa w sobie dar pozwalający przejąć na krótką chwilę kontrolę nad innym człowiekiem, najpierw eksperymentuje, głównie na płci przeciwnej, bawiąc się przy tym przednio. Jednak doczesne uciechy to marnotrawstwo możliwości, jakie taka moc daje. Ustanawia więc wyższy cel, jakim jest poprawa wyników w nauce, dająca awans do najlepszego liceum w mieście. Nie, nie ma zamiaru wziąć się w garść i usiąść do książek. Chce poprawić wyniki w nauce, więc na egzaminach podkrada odpowiedzi co mądrzejszym kolegom, przejmując kontrolę nad ich ciałem. Jednak pierwsze miejsce na liście najlepszych uczniów to tylko cel pośredni, a gdy połączy je z nienaganną aparycją i lisią przebiegłością, żadna koleżanka mu się nie oprze. I on o tym wie i to wykorzysta. Wtedy pojawia się wredna, zaborcza, niewychowana, wulgarna, brutalna i arogancka Nao Tomori, niweczy plany Otosaki i tłumaczy, że jego moc to tylko wybryk natury, że nie jest jedyny, że musi skończyć z obecnym życiem, bo w końcu dopadną go Źli Naukowcy i zatopią w formalinie i że ma zmienić szkołę na taką na drugim końcu miasta i nie może jej opuszczać, bo się wyda. Przedstawia to wszystko w taki sposób, że chłopak nie ma wyboru [tanuki.pl]. Mniej więcej tak się to zaczyna, później przyjdzie nam oglądać niesamowite perypetie tego duetu, który stopniowo będzie się powiększał o nowe postacie. Każda, jak nietrudno się domyślić, będzie miała nowe moce. Nasza ekipa zrzesza niejako takich ludzi i pomaga im wyjść na prostą, co uchroni ich przed żądnymi krwi naukowcami. Trochę się tu przedrzeźniam, ale ten wątek mnie bardziej rozbawił, niż nakręcił. Jednak sami bohaterowie, sytuacje czy humor (nie zapominając o kresce i projektach), jest jak najbardziej okej. Może wynika to trochę z faktu, że uwielbiam produkcje od Key, a ta jawnie je przypomina, więc mi się dodatkowo podobało? Tak, pewnie nie jestem przy tej serii zbytnio obiektywny, ale seans bardzo mi się podobał i chciałem mieć ją w swojej kolekcji. Dodatkowo wersję z UK można było otrzymać za naprawdę fajną cenę. Właśnie… Można było, bo aktualnie jest wyprzedana i stanowi to niejako wyzwanie. Trochę szkoda, bo ładnie się prezentuje. Oczywiście można jej jeszcze szukać na aukcjach wszelakich i pewnie się gdzieś dostanie (ostatnio tak złapałem poszukiwany tytuł, a była to perełka swoją drogą). Przejdźmy może do aspektów technicznych i opisu wydania. Jak wspominałem wcześniej, seria ta została wydana w USA. Odpowiedzialny jest za to Aniplex, który jak zwykle popisał się pod względem jakościowym. Niestety czytałem o problemach z napisami, które nie zawsze były udane. Trochę inaczej ma się sprawa w UK, gdzie mamy już super dialogi i ogólnie przekład, ale jakościowo jest minimalnie gorzej (ale tylko według jakichś purystów, bo większość nie podziela tej opinii). Niby jest lekki problem w bardziej dynamicznych scenach, ale jakoś nie dotarłem do przykładów potwierdzających te teorie. W każdym razie zamiennik to bardzo dobry, a dodatkowo wydanie USA przepadło jakiś czas temu. Płyty mają oczywiście region europejski, więc oglądamy je bez problemu w naszych odtwarzaczach. Czas na więcej detali odnośnie do wydania.
IMG_0730_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Linear PCM 2.0 (angielski i japoński) (BD), Dolby Digital 2.0 (angielski i japoński) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD, SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. I Think About Others
2. Melody of Despair
3. Love and Flame
4. Moment of Earnest
5. The Sound You Heard Sometime
6. Happy You Did Not Notice
7. The End of the Exodus
IMG_0731_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W jego skład wchodzi digipack z płytami i pocztówki. Wszystko włożone w artbox na serię. Całkiem przyjemnie, ale niewątpliwie brakuje tutaj artbooka.
IMG_0782_wynik
Na początek digipack na płyty. Na powyższej fotce jego zdjęcie od zewnętrznej strony, czyli śliczna grafika.
IMG_0733_wynik
Wewnętrzna strona, czyli podgląd płyt. Mamy tutaj dwa formaty, czyli płytę DVD i BD. Tak, cała seria będzie na dwóch nośnikach. Od razu uspokoję, że mamy tutaj kompletną produkcję, czyli z odcinkiem OAV – wylądował na drugiej części tego pakietu.
IMG_0734_wynik
Jednym dodatkiem fizycznym, pomijając samo wydanie, są cztery pocztówki. Wykonane bardzo ładnie, nie ma co narzekać, ale to jednak mało. Brakuje mi tutaj artbooka czy soundtracku.
Podsumowanie: Obdarzony supermocami chłopak jest zmuszony dołączyć do swoich rówieśników w nietypowej szkole. Tam wspólnie mogą schronić się przed tymi, którzy chcą ich wykorzystać. Produkcja spod szyldu Jun Maedy, którego pewnie wielu kojarzy dzięki produkcjom Key (Clannad czy Kanon). Standardowo już u niego jest to połączenie dramatu, komedii i romansu. Nie wszyscy docenili tę produkcję, ale mi bardzo przypadła do gustu. Może nie miałem tak wygórowanych oczekiwań lub dlatego, że oglądałem ją w jednym ciągu? Trudno powiedzieć, ale polecam ją fana wspomnianego Key – to produkcja jak najbardziej dla nich. Gdyby ktoś się wahał, jest na Netflix do sprawdzenia. Opisywane tutaj wydanie aktualnie jest bardzo trudno dostępne, ale kto szuka, ten może znaleźć, więc łowy czas zacząć. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Battle Angel Alita – Last Order (tom 1)

Z lekkim opóźnieniem ruszamy z następnym wpisem. Był planowany lekko wcześniej, ale się nie udało. Teraz mam parę dni wolnego, więc oczywiście są plany nadgonienia tych spraw, ale nadciągające upały mogą je nieco pokrzyżować. Czas na jakieś stałe elementy, bo jest o czym opowiadać. Po pierwsze przybyła do mnie paczuszka oraz opóźnione pre-ordery mangowe. Bardzo mnie to oczywiście cieszy oraz fakt wysłania większej paki. Będzie odjazdowa, tyle wam zdradzę. Czas na nowinki wydawnicze. Warner zapowiedział RWBY Volume 7 (BD). Shout Factory wyda The Wonderland (BD/DVD). Sentai uruchomiło pre-order do Is It Wrong To Try To Pick Up Girls In A Dungeon?! Season 2 Premium Box (BD/DVD), Akame Ga Kill Complete Collection Steelbook (BD), Ef A Tale Of Memories & Melodies Steelbook (BD), Negima! + Negima!? (BD), Shirobako Complete Collection (BD), Punch Line (BD) i Beautiful Bones Sakurako’s Investigation (BD). Niesamowite zapowiedzi. Ten pierwszy mnie najbardziej cieszy, bo na niego czekałem. Steelbooki tej firmy mnie dobijają, bo są od świetnych serii (które często już mam), ale dostają takie śliczne wydania, a dodatkowo czasem mają poprawione kodowanie. Jak tego nie kupić ponownie, ja się pytam? Viz wyda Bleach Set 8 (BD) i Naruto Triple Feature Collector’s Edition Steelbook (BD). Ten steelbook jest ohydny wręcz. Może zmienią tę grafikę. Nozomi natomiast w końcu uruchomiło pre-order do Mobile Suit Gundam SEED Collector’s Ultra Edition (BD). Wielokrotnie opóźniane, ale myślę, że spełnia z nawiązką oczekiwania. Ciekawostką jest fakt obu wersji (48 i 50 odcinkowej). Oczywiście czekam na wersję UK. Skoro już przy tym jesteśmy… Anime Ltd uruchomiło pre-order do Weathering With You – 4K UHD+Blu-ray Deluxe Edition Variant Ver. (AllTheAnime.com Exclusive), czyli wyprzedana wersja z Zavvi, ale bez OST-u na CD. Mamy jeszcze od nich Mobile Suit Gundam Unicorn – Collector’s Edition (BD) i Attack on Titan: Season 1 Soundtrack – Vinyl Deluxe Edition (3xLP). Gundam biorę bez mrugnięcia okiem i chyba tak samo z tym soundtrackiem, bo jest świetny, wydanie kapitalne, a cenowo całkiem spoko, jak na taką liczbę. To tyle na dzisiaj, następne kolejnym razem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Po wielu latach w końcu jest nam dane przeczytać w rodzimym języku i dołączyć do kolekcji tę dalszą część. W żadnym wypadku oczywiście nie narzekam na wydawnictwo, które postanowiło najpierw wznowić oryginalną historię i zrobiło to w tak piękny sposób (marzy mi się teraz ich wydanie Edenu w takiej wersji. To byłby hit i to dosłownie. Jedna z moich ulubionych mang, jeśli nie ta „naj”). Aż mnie onieśmiela, gdy pomyślę, jak będzie to kiedyś wyglądało na półce. Coś niesamowitego. W dodatku są to wydania tak wspaniale wydane, że aż się chce je częściej czytać. Jak przedstawiają się dalsze losy naszej bohaterki? Alita rzuca wyzwanie podniebnemu miastu Zalem i odnosi zwycięstwo. To jednak ma gorzki smak, gdyż dziewczyna-cyborg wpada w pułapkę zastawioną przez swego śmiertelnego wroga, profesora Desty’ego Novę… Jakiś czas później Alita budzi się w laboratorium. Nie pamięta, co się wydarzyło, wie tylko, że znajduje się w Zalem. Wkrótce okazuje się, że sytuacja w metropolii daleka jest od idealnej… W pogrążonym chaosie świecie przyszłości nasza bohaterka rusza w kolejną podróż. Dokąd tym razem zawiedzie ją los? [jpf]. Czytając ten tomik, miałem nieodparte wrażenie, że to dopiero wstęp do tej nowej historii. Wiem, jest to kontynuacja i w końcu akacja dzieje się na owianym tajemnicą Zalemie, ale jednak to kolejny etap tej podróży. Przynajmniej tak sobie tłumaczę nieco zwolnione tempo akcji i niespieszne tłumaczenie nowych wydarzeń. Nie znam tej kontynuacji. Jedynie kilka dobrych lat temu coś tam wertowałem po necie, bo aż tak bardzo nie mogłem się jej doczekać (właściwie to myślałem, że szanse już na nią przepadły. Dobrze, że się myliłem). W każdym razie początek mnie jakoś nie powalił na kolana, ale jest dobrym startem i pozwala fajnie rozwinąć skrzydła, na co, nie ukrywając, liczę bardzo gorąco. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Oto druga seria „Battle Angel Ality” po raz pierwszy po polsku! Poznaj dalsze losy walecznego anioła i daj się porwać klasyce cyberpunku!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Jedyny zarzut do wydawnictwa to całkowity brak dodatków. Dostaniemy je w drugim tomie (tak, już zapowiedzieli zakładki czy pocztówki. Teraz w sumie do każdego pre-orderu takie rzeczy lecą, więc nic dziwnego).
IMG_0685_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 330
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
IMG_0686_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo nie przygotowało dla nas dodatków, za co leci minus.
IMG_0687_wynik
W tomie mamy też kilka kolorowych stron. Ten początek jest jednym z lepszych fragmentów tego tomu.
IMG_0688_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.
 

[Animacje BD] Castlevania Season 1 Collector’s Edition

Po małej i niezamierzonej przerwie wracamy ze wpisami. Dzisiaj udostępniony miał się pojawić parę dni temu, ale coś mnie skutecznie odciągało. Tak to już bywa, a teraz trzeba nadrobić masę nowinek. Zaczynajmy więc. Na pierwszy ogień idą te związane z moimi zakupami. Ostatnio lekko przetrzebiłem moją kolekcję figurkową i wyleciały z niej trzy pozycje. Bardzo lubię swoje skarby, ale takie ruchy są co jakiś tam czas wymagane. Gdy jest tego za dużo, nie wygląda to fajnie, a dodatkowo na pierwszym stopniu stawiam animacje. Wiem, nie jest to jakoś dużo wyżej (pod względem priorytetu, nie dosłownie) od reszty, ale jednak. W każdym razie co jakiś czas jakieś gorsze pozycje czy już mi mniej pasujące sprzedaję w dobre ręce. Tak się stało ostatnio, a tymczasem leci do mnie pre-order nowej pozycji. Widziałem fotki i jest przepiękna. Jeśli już o paczki chodzi, większa zaczyna się do mnie powoli zbliżać. Przy dobrych wiatrach wyląduje jeszcze w przyszłym tygodniu i powiadam wam, szczęki wam opadną. Z mangami mam jakąś dziwną sytuację, bo dwa pre-ordery mi przepadły. Niby mam jeszcze trochę poczekać, zanim wyślą mi ponownie, jeśli faktycznie gdzieś znikły… Jednak dwa tygodnie od momentu wysyłki na terenie naszego kraju nie napawa optymizmem. Czas na nowinki wydawnicze. Prawie bym zapomniał, dotarła po ponad trzech miesiącach zaginiona paczka. Tak, jestem uradowany. Tiger Lab zapowiedział winyle na ten rok: 3×3 Eyes: Legend of the Divine Demon, Death Note 6xLP set, Devilman: Demon Bird, Hellsing (Yasushi Ishii score, 4xLP set), Hunter X Hunter (3xLP set), Tokyo Godfathers (Christmas release) i Vampire Hunter D (Halloween release). Tak, jest na co czekać. Death Note mnie zaskoczyło, bo już dwie wersje istniały. Tutaj jakiś box z masą dodatków chyba? Zobaczymy. Dodatkowo 5 sierpnia wystartuje pre-order do Cowboy Bebop (2xLP set) od Milan Records – wygląda przepięknie, a chyba samego soundtracku nie trzeba nikomu rekomendować. Wydawnictwo Studio JG zapowiedziało wydanie mang: Jibaku shonen Hanako-kun od Iro Aida (shounen, supernatural, komedia, szkolne życie), Otouto no otto od Gengoroh Tagame (yaoi, obyczajowy, dramat, komedia) oraz Haru no Noroi od Asuka Konishi (josei, romans, dramat, psychologiczny, okruchy życia). Zaraz, stop, to jeszcze nie koniec. Wydawnictwo Studio JG zapowiedziało jeszcze wydanie mang: Beastars od Paru Itagaki (shounen, komedia, dramat, fantasy, romans, szkolne życie, psychologiczny), Go-Toubun no Hanayome od Negi Haruba (shounen, komedia, romans, dramat, ecchi, szkolne życie, harem) oraz „Jumyou wo Kaitotte Moratta. Ichinen ni Tsuki, Ichimanen de” od Sugaru Miaki i Shouichi Taguchi (shounen, psychologiczny, romans, dramat). Z tej drugiej partii zapowiedzi mnie więcej interesuje, bo bardzo mi podeszła adaptacja Beastars, a Hanayome też bym nie pogardził. Reszta niusów następnym razem, bo jest tego masa, a nam się i tak za bardzo rozlazł ten wstęp. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy sezon animacji Castlevania od Anime Ltd. To pierwszy wpis tego typu i trudno powiedzieć, kiedy będzie kolejny. Jak powszechnie wiadomo, skupiam się na animacji japońskiej, której jestem wielkim fanem. Myślę, że to nie miejsce na nakreślanie historii, czemu się tak stało. Wspomnę tylko, że powód mojego rozpoczęcia tej przygody był pewnie dosyć dziwny dla wielu. Czemu? Pomijając jakieś moje młodzieńcze lata, gdy oglądałem sobie Dragon Ball czy po kryjomu, bo to była „siara”, jak tam mawiają dzieciaki, Sailor Moon, miałem przerwę. Minęło kilka lat, podczas których skupiałem się na filmach wszelakich. Oglądałem wszelkiego rodzaju klasyki kina lub takie, które dużo wniosły do tematu (tak, należę trochę do osób, które starają się zgłębiać temat). W pewnym momencie stwierdziłem, że już sporo takich hitów zobaczyłem (oczywiście był to trochę błędny wniosek, ale niewątpliwie jak na moje lata dosyć trafny, bo nie wszystko do mnie docierało – w znaczeniu, że nie każdy gatunek wtedy trawiłem i część mnie nudziła, mówiąc bez ogródek), więc poczułem swojego rodzaju rozczarowanie. To już koniec etc.? Wtedy jakoś natrafiłem ponownie na anime i recenzje Ghost in the Shell i podobnych tytułów. Zdałem sobie sprawę, ile tam jest do zobaczenia – ogrom dosłownie mnie trochę przytłoczył. Zacząłem i tak oglądam od iluś tam lat. Początkowo najlepsze, a potem się tak wkręciłem, że chcę znać jak najwięcej (czytam jakieś porównania i chce mieć własny pogląd czy lecę po studiach. Czasem też znam mangę lub autor jakieś ln robi według mnie dobre historie itd.). Do przesady, ale wiecie, o co mi chodzi. Spodobało mi się i tak już zostało. Dobra, bo trochę zeszliśmy z tematu. Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, że kupuję i kolekcjonuję z powyższych powodów animację japońską i pochodne, a całą resztę ignoruję. Nie chodzi nawet o to, że nic mi się tam nie podoba – lub tu wpadłem po same uszy i nic innego do mnie nie dociera. Nie, gdzie tam, dalej lubię filmy itd. Po prostu na tym się skupiłem i to wam opisuję. Zdarzają się jednak pewne wyjątki, które nie są dokładnie „anime” czy „mangą”, a tu trafiają. Dzisiaj mamy taki przypadek. Animacja, która wygląda jak anime i jest wydana przez Anime Ltd, ale nią nie jest. Castlevania od Netflix nieźle namieszała na rynku i cieszy mnie, że pozostała na dłużej. Aktualnie czekamy na czwarty sezon tej kapitalnej pozycji. Trochę o historii tam zawartej. Fabuła serialowej Castlevania to adaptacja trzeciej części cyklu, czyli gry Castlevania III: Dracula’s Curse z 1989 roku, oczywiście z pewnymi zmianami. Nie brakuje tutaj dodatkowych scen, których zadaniem jest przedstawienie postaci, wyjaśniających ich motywacji i pełniących funkcję „wypełniaczy”, mających na celu dostosowanie historii do serialowej konwencji. Właściwa opowieść rozpoczyna się od pokazania tragicznych wydarzeń, które pchnęły Draculę do zemsty na mieszkańcach Wołoszczyzny. Wampir ten nie jest jednak typowym czarnym charakterem, serial przedstawia go raczej jako postać tragiczną, której motywacje można zrozumieć, a wszelkie potworności, które popełnia, można usprawiedliwić. Rolę typowych antagonistów pełnią tutaj przede wszystkim przedstawiciele kościoła, którzy manipulują mieszkańcami, a kapłani chętniej niż Słowem Bożym władają sztyletami. Szybko poznajemy też głównego bohatera, Trevora Belmonta, ostatniego przedstawiciela swojego rodu, którego członkowie od wielu lat walczą z potworami. Niestety, ludzie tego nie doceniają, a wręcz przeciwnie – uważają, że Belmontowie sami mają kontakty z nieczystymi siłami. Trevor traktowany jest więc jak wyrzutek, a widzowie poznają go jako pijaczka, który wdaje się w bójkę w barze. W zaledwie czterech odcinkach, jakie składają się na 1. sezon, widzimy jednak zaskakującą przemianę z postaci, która nie dba o nic i nikogo w prawdziwego lidera i bohatera, który decyduje się położyć kres potężnemu wampirowi i uratować Wołoszczyznę. Dużym plusem jest zresztą sam charakter Trevora. To postać, która swoimi tekstami i zachowaniem wprowadza nieco luzu i humoru do mrocznego i brutalnego świata Castlevanii. Zdecydowanie jest to bohater, którego można szybko polubić [naekranie.pl]. Pozycja ta oryginalnie została wydana po angielsku (głosy w znaczeniu) i w takiej wersji ją otrzymujemy w tym wydaniu. Istnieje też wersja po japońsku, ale na płycie jej nie uświadczymy. Trochę w sumie szkoda, bo wypada bardzo fajnie i można się wtedy już dosłownie dać „oszukać”, że to jednak jest anime (śmiech). W każdym razie mamy tutaj świetnie głosy – to nie jakiś tam kiepski dubbing, tu jest profesjonalnie, więc nie mam z tym problemu. Wspomniany i dzisiaj prezentowany pierwszy sezon to raptem cztery odcinki. Ogląda się go bardzo szybko, bo to długość filmu (nawet niewymagającego długiego przysiedzenia). Myślę, że to największa wada tej pozycji. Po obejrzeniu od razu chce się więcej, bo to dopiero przedsmak tej epickiej historii. Aktualnie ten problem w sumie zniknął, bo mamy kolejne sezony, ale kiedyś tam istniał. Chyba nie chcieli ryzykować z dłuższą produkcją. Chciałbym jeszcze poruszyć sprawę soundtracku do tej serii, który jest niezwykle udany, a odpowiada za niego Trevor Morris. Szkoda, że sobie go nie nabyłem na winylu, gdy był dostępny… Czas na jakieś detale techniczne czy opis wydania. Mamy tutaj bardzo dobrą jakość obrazu czy dźwięku. Szkoda, że nie dali nam wprawdzie dubbingu japońskiego, ale oryginalny jest świetny. Zastanawia mnie też sprawa samych napisów. Na Netflix mamy dostęp do ogromu różnych ich wersji (tez polskie). Ciekawe, czemu nie dostajemy ich na płycie. Pewnie sprawy licencyjne, ale mimo wszystko szkoda, bo byłaby to ciekawa opcja. Płyty mają region europejski, ponieważ to wydanie z UK. Czas na detale dotyczące wydania.
IMG_0581_wynik
Specyfika wydania:
Języki: angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1 (angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Witchbottle
2. Necropolis
3. Labyrinth
4. Monument
IMG_0582_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W jego skład wchodzi digipack z płytą i artbook. Wszystko włożone w artbox na serię. Całkiem przyjemnie.
IMG_0583_wynik
Na początek digipack na płyty. Na powyższej fotce jego zdjęcie od zewnętrznej strony, czyli śliczne grafiki. Tak, minimalizm trochę, ale wypada to super. Swoją drogą zewnętrzny artbox jest niezwykle przyjemny w dotyku — jak takie książki w twardych oprawach, jeśli wiecie, co mam na myśli.
IMG_0584_wynik
Wewnętrzna strona, czyli podgląd na płytę. Tak, całość zmieściła się na jednym nośniku. Lekko mnie nawet zdziwiło, że nie dostaliśmy wersji na płycie DVD. Wprawdzie nie jest mi potrzebna, ale byłby to taki standard u tej firmy.
IMG_0585_wynik
Czas na pierwszy i ostatni zarazem dodatek, pomijając standardowe płyty, czyli artbook. Na dziewięćdziesięciu dwóch stronach zobaczymy sylwetki bohaterów konfliktu czy świata przedstawionego i oczywiście grafiki promocyjne wszelakiej maści.
IMG_0586_wynik
Tylna jego część, czyli podobna grafika do znanej z digipacku.
IMG_0588_wynik
Podgląd zawartości. Artbook jest wykonany na takim śliskim papierze. Daje to nieprawdopodobny efekt, ale ma pewną wadę. Strony potrafią się posklejać. Gdy go dostałem, musiałem wszyściutko powoli „rozczłonkowywać”. Niemniej wydanie kapitalne, a grafiki świetne.
IMG_0589_wynik
Jeszcze jedna grafika ze środka.
Podsumowanie: Netflixowa Castlevania to świetna adaptacja gry, a także bardzo dobry serial animowany dla dorosłych widzów, który może przypaść do gustu nawet osobom, które nie miały wcześniej do czynienia z tą serią. Największym mankamentem tej produkcji jest…jej długość. Cztery niespełna 25-minutowe odcinki zostawiają widzów ze sporym poczuciem niedosytu i stanowią jedynie wprowadzenie do dalszej części historii. Anime Ltd przyprawia wszystko pięknym wydaniem, które jeszcze bardziej skłania do seansu. Niestety opisywane tutaj opakowanie od dawna jest niedostępne. Było tylko 1000 kopii i dosyć szybko się rozeszły. Sam zdobyłem swoją w dosłownie ostatnim momencie. Jeśli chcecie takiego wydania, szukajcie na aukcjach. Tam można znaleźć wszystko, jak to mawiają. Ewentualnie pozostaje edycja standardowa. Jakiś czas temu spotkałem się ze stwierdzeniem, że Netflixowe animacje są słabe. Nie zgadzam się z tą opinią. Pomijając takie, które tylko coś sponsorowali (Blame), mają i tak kapitalne produkcje, czego dzisiejsza Castlevania jest świetnym przykładem. Masę negatywnych recenzji dostał również ostatni GitS – po obejrzeniu stwierdzam, że to udana produkcja, której jedyną wadą jest grafika. Cała reszta jest na świetnym poziomie. Czy z tego powodu skreślać całą produkcję? To, czemu w recenzjach skupiamy się na kilku elementach? Radzę się zastanowić. Przy okazji ją też wam opiszę i może przekonam niedowiarków. To tyle na dzisiaj, miłego.