[ANIME BD] MOBILE SUIT GUNDAM ZZ: PART 2 – COLLECTOR’S EDITION

Co to ja ostatnio pisałem? A, wiem, że kolejny wpis będzie zdecydowanie szybciej. Cóż to było za perfidne kłamstwo z mojej strony. Wstyd normalnie, trza wytargać za uszy. Dobra, sam już siebie ukarałem, ale teraz trochę konkretów. Wpis miał być na weekend, ale coś tam mnie skutecznie odciągnęło, a konkretnie problemy sprzętowe. Myślałem, że mi dysk pada w komputerze (o bad sektory już się obawiałem, o zgrozo), ale po sprawdzeniu kilkoma programami wychodzi na to, że problem leży w zasilaczu. Ma spadki napięć jakieś, więc należy go wymienić. Problem z głowy, bo dysk byłby bardziej kłopotliwy. Czas na nowinki. Dotarła do mnie w końcu paczuszka i celnicy po raz kolejny mi fajnie policzyli. Zaczynam uwielbiać FedEx. Przemiła obsługa, płacimy online i tanio wychodzi. Sama paczka wygląda świetnie. Zawartość w sumie na medal. Do pewnej rzeczy mógłbym się ewentualnie przyczepić, ale przy natłoku pozytywnych rzeczy, głupio o tym wspominać. Kolejne skarby lada dzień powinny ruszyć. Mam dla was kolejną świetną nowinkę. Już kilka sklepów ogłosiło usuwanie brytyjskiego podatku VAT dla klientów spoza UK, czyli go nie płacimy, ale już pewnie na granicy uiszczamy ten obowiązujący dla naszego kraju. Reasumując, wyjdzie na prawie to samo (brytyjski wynosi 20%, a nasz 23%). Czuję wielką ulgę, można kontynuować zakupy. Czas na nowinki wydawnicze. GKIDS ogłosiło wydanie Earwig and the Witch Steelbook (BD/DVD). Tak, tego najnowszego filmu od Ghibli, nad którym wieszają psy. Generalnie nie podoba mi się, że wygląda jak od Disneya, ale ocenię po seansie. Sentai zapowiedziało: Sunday Without God (BD), Hero Mask (BD), Kids on the Slope (BD), Laidbackers (BD), Kaiji (BD), Elfen Lied (BD) i Assassins Pride Steelbook (BD). Mamy tutaj sporo wznowień, ale też jakieś nowości. Kaiji biorę zdecydowanie, Assassins Pride sprawdzę, a Laidbackers wygląda jak film z uniwersum pewnego dla mnie kultowego tytułu. Jest dobrze. Zapowiedziano LUPIN THE THIRD JAM – Lupin Sansei Remix – na płycie winylowej w Japonii. Są jeszcze inne dwa soundtracki, ale czekam na potwierdzenie. W nas natomiast JPF potwierdził wydanie Dragon Ball w kolorze (dwie wersje – zwykła i w twardej oprawie). Kusi mnie to w sumie, ale cenowo jest ciężko. W dodatku sporo tych twardych opraw się szykuje w tym roku (i to klasycznych serii), więc niedługo to tylko takie mangi będę kupował (śmiech).
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie kolekcjonerskie serii Mobile Suit Gundam ZZ od Anime Ltd (a konkretniej jego druga, ostatnia część). Nikogo nie powinno dziwić, że dzisiaj opisuję właśnie tę pozycję. To w sumie już tradycja na moim blogu, że jak się coś zacznie, trzeba skończyć. No może nie robiłem tak z większymi seriami (całego cyklu Gundama nie będę przecież opisywał wam pod rząd), ale takie podzielone już zawsze (a przynajmniej nie przypominam sobie przypadku, by tak nie było). Wprawdzie kolejność zostaje zachowana, co jest dobrym rozwiązaniem, ale nie do końca w sumie lubię takie wpisy, bo zazwyczaj przy pierwszym już dobrze rozpiszę serię (i potem nie wiadomo, o czym pisać). Wyjątkami oczywiście pozostają tytuły, których druga połowa jawnie się odróżnia lub pakiet był tak naprawdę dwoma sezonami jakiejś produkcji. Nie mamy takiej sytuacji tym razem, ale trzeba przyznać, że wraz z upływem czasu antenowego, Gundam ZZ się trochę zmieniał. Ostatnio już wspominałem, że pozycja ta wielu zniechęciła początkowymi odcinkami, które odbiegały tonem historii od poprzednich odsłon, które były poważne, na rzecz komediowych, chwilami nawet może i trochę głupkowatych (facepalmy udzieliły się nawet głównym bohaterom, a do tego mamy bieganie za kurczakami, „praczkę” itd.). Jednak należy pamiętać, że to Gundam. Mało powiedziane, to jego klasyczna odsłona, która fabułę miała bardzo dobrą, a gdzie walki nie były przesadnie efektowne (bez kolorowych mechów, magii świateł i pompatycznych tekstów, które znamy z nowszych serii o mechach). Mając to na uwadze i nie zrażając się początkowym etapem historii (no, prawie jej jedną trzecią), mamy przed sobą naprawdę dobrą opowieść, która dodatkowo dosyć mocno odróżnia się od poprzednich. Wraz z upływem czasu nabiera barw, kojarząc się coraz mocniej z poprzednimi odsłonami, ale i tak pozostaje w tonie głównych bohaterów – którzy niekoniecznie są w 100% oddani sprawie. Kierują się często zyskiem czy robotą, która będzie sprawiała im mniej problemów. Są prawdziwi, a przy tym dosyć zabawni. Zdecydowanie polecam ten tytuł, ponieważ seans naprawdę satysfakcjonuje, opening jest przezabawny oraz należy pamiętać, że to ważny element uniwersum. Trochę się tu rozgadałem na tematy poboczne, ale taka już prawdziwa odsłona tego blogu, więc wszystko gra. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku jest naprawdę dobrze. Tutaj już nie mamy w zanadrzu jakiegoś odcinka w gorszej jakości, więc całość świetnie się prezentuje. Czas na detale odnośnie do aspektów fizycznych.

img_9999_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 & LPCM 2.0 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 4:3
Region: B
Napisy: angielskie, francuskie
Dyski: 3xBD
Lista odcinków z wydania:
26. Masai`s Heart
27. Leina`s Blood, Part 1
28. Leina`s Blood, Part 2
29. Runaway Lu
30. Blue Team, Part 1
31. Blue Team, Part 2
32. Beyond the Salt Lake
33. Afternoon in Dublin
34. The Voice of Camille
35. Falling Sky
36. Ple Two`s Descent
37. Nahel Argama
38. Iron Wall Of The Jamru Fin
39. The Second Coming Of Sarasa
40. Vision Of Tigerbaum
41. Rasara`s Life
42. Core 3 Maiden, Part 1
43. Core 3 Maiden, Part 2
44. Emary – Wilting Flower
45. The Battle Of Axis
46. Vibrations
47. Warrior, Again…

img_0001_wynik

Jak wspominałem, wydanie prezentuje się bardzo ładnie. Mamy tutaj dosyć typowe opakowanie dla Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że jest wykonane niezwykle gustownie. Przy opisie poprzedniej części opisałem schemat wydań, które serwuje nam ten wydawca. Dzisiaj otrzymujecie potwierdzenie tych słów. Przy części pierwszej otrzymujemy box na serię, a przy kontynuacji (patrz dzisiejszy wpis) książeczkę o tej produkcji. Mamy tutaj opakowane typu BD-case z dwustronną okładką. Na jednej jej odsłonie otrzymujemy nieco pomniejszoną okładkę, a na tylnej części obrazki i opis historii z produkcji. W alternatywnej okładka jest powiększona (brak białej ramki), a na tylnej części widzimy spis odcinków z aktualnego BD-casu. Zawsze wybieram tę drugą opcję. Połowa tej produkcji zmieściła się na trzech płytach, więc tyle ich dostajemy w tym wydaniu.

img_0002_wynik

Wspomniana książeczka. Nie jest to jakaś gruba książka (bo raptem około trzydziestu stron), a bardziej taki artbook o serii. W środku grafiki, jakieś szkice itd. Niby nic wielkiego, ale niezwykle cieszy, że coś w ogóle dostajemy. Przypominam, że w USA nie uświadczyli fani ani boxu na serię, ani broszury. W formie jeszcze takiej ciekawostki wspomnę, że każde wydanie specjalne/kolekcjonerskie z serii Gundam w UK jest limitowane do 1000 sztuk i nie inaczej było i w tym wypadku.

img_0003_wynik

Tylna jej odsłona.

img_0004_wynik

Podgląd na zawartość, byście wiedzieli, o czym ja wam tutaj piszę.
Podsumowanie: Tak więc Gundam ZZ jest z pewnością inny niż poprzedzające go dwie serie, ale stanowi przy tym obowiązkowy przystanek dla każdego zainteresowanego klasycznymi Gundamami. Bez trudu mógłbym wymienić lepszych przedstawicieli tego cyklu, ale nawet na ich tle ZZ nie musi się nadmiernie wstydzić. Pozycja obowiązkowa w kolekcji fanów Gundama, a i niedzielni oglądacze mechów powinni dać jej szansę. Będzie to na pewno udany seans. Aktualnie, pomimo mniejszego zainteresowania niż pierwszą odsłoną cyklu, trudno dostępny w tym wydaniu. Pozostaje edycja standardowa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Junji Ito: Miażdżąca groza

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Po nowym roku miałem swoje postanowienie, by więcej czasu poświęcać swojemu hobby i nie tracić go na pierdoły. Nie, to nie znaczy, że te wpisy pasują do kategorii głupot. Po prostu powoli wdrążam zmiany, że tak to ujmę. Nie tracę czasu na siedzenie na necie i czytaniu różnych rzeczy (bardziej się ograniczam), bo tak po prawdzie, tak najłatwiej przelatuje przez ręce. W związku z powyższym wpisy też zaczną częściej lądować, a przynajmniej będę się starał, by tak się stało. Aktualnie się wciągnąłem w VN pewne, które już czytam po raz drugi. Tym razem chce całościowo przebrnąć przez trylogie (czy tam sagę w sumie) i bez cenzury. Fajnie się porównuje w sumie. Potem będzie potężny wpis, bo to pozycja dla mnie kultowa, a wydana również kapitalnie. Wyczekujcie, bo idzie mi całkiem sprawnie. Przejdźmy do stałych elementów. Od ostatniego wpisu dostałem tylko jakieś mangi z pre-orderu oraz zaległe zamówienie. Swoją drogą parę sprzedałem, bo jak już kiedyś wspominałem, jeśli chodzi o te komiksy, zdecydowanie zostawiam sobie tylko te najlepsze tytuły. Zajmują sporo miejsca, co tu dużo pisać, a dodatkowo jakoś chętniej wracam do adaptacji, jeśli jest dobrze zrobiona. Jeśli jakiś tytuł jest tylko dobry, sprzedaję. Z takich bardzo długich też raczej zrezygnowałem, bo nie chcę się w nie pakować (Naruto itd. to gruba przesada. W formie anime można znaleźć pakiecik, który zajmuje miejsca jak 10 tomików na całą serię). Dodatkowo najlepsze moim zdaniem są mangi od tytułów, które nie mają adaptacji/adaptacja kończy się w połowie lub ją kiepsko wykonali. Z nowinek wydawniczych… Discotec zapowiedział: Lupin the 3rd The Woman Called Fujiko Mine (BD), Cyber City Oedo 808 (BD), Submarine Super 99 (BD), Lupin the 3rd Missed By A Dollar (BD) i Hajime No Ippo The Fighting! TV Series Collection 2 (BD). Fujiko mam od Funimation i raczej na tym poprzestanę (chyba że będzie duża poprawa jakościowa, to można płytki podmienić), Cyber City Oedo 808 zamówiłem z UK, gdzie ma super wydanie i soundtrack na płycie (a płyta BD ta sama, co u Discotec będzie). Cała reszta w sumie interesuje, więc kolejne świetne zapowiedzi. Vertical ogłosił wznowienie Monogatari Series Novel Box Set, czyli pierwszych siedmiu nowelek z cyklu w ślicznym pudełku. Jeśli ktoś przegapił poprzednie wydanie (w tym moja skromna osoba), ma ponownie szansę. Uniwersal Music wyda w Japonii kolekcję winyli do Kimagure Orange Road, a konkretnie: Kimagure Orange Road Casette Tape no Dengon, Kimagurer Orange Station, Kimagure Orange Road Sound Color 1, Kimagure Orange Road Sound Color 2, Kimagure Orange Road Sound Color 3, Kimagure Orange Road Anohi ni Kaeritai i Kimagure Orange Road Singing Heart. Wszystko w kwietniu, więc lepiej oszczędzajcie. Każdy jest w innym kolorze. Waneko ogłosiło wydanie Kakuriyo no Yadomeshi: Ayakashi Oyado ni Yomeiri Shimasu (roboczy tytuł Pensjonat w zaświatach). Niektórzy mogą kojarzyć anime z 2018 roku. To sympatyczna opowieść, która liczy obecnie 6 tomów i nadal jest publikowana. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Junji Ito: Miażdżąca groza. Jest to kolejny tom z cyklu poświęconemu temu autorowi. Mamy tutaj kilka powieści, z czego głównym daniem jest zaprezentowana na okładce tomu. Swoją drogą dostał naprawdę klimatową obwolutę, która może się podobać. Fabuła głównej opowieści trochę przypomina filmy Cronenberga, gdzie grupka ludzi zachwyca się specyfikiem z innego kraju – w tym konkretnym przypadku miodem, ale można go przyrównać do jakiegoś narkotyku. To kolejny zbiór krótszych historii od tego autora, ostatni wydany w naszym kraju swoją drogą (przynajmniej na chwilę obecną, bo można coś jeszcze opublikować, bez obaw). Jedni go kochają, a inni nienawidzą. Mnie bardzo przypadł do gustu. Nadrobię brakujące recenzje, bez obaw. W każdym razie mamy tutaj parę opowieści, więc trochę się im przyjrzyjmy. Tytułowe opowiadanie, chociaż kończące tomik, jest jednym z ciekawszych – młody japoński podróżnik gubi się w południowoamerykańskiej dżungli i gdyby nie lokalne plemię, zapewne byłaby to jego ostatnia podróż. Tubylcy obdarowują go słoikiem miodu o niezwykłym, wręcz uzależniającym smaku, jednocześnie ostrzegając, że musi go spożywać tak, aby nikt nie zobaczył. Ostrzeżenie wydaje się dziwne, ale gdy mężczyzna powraca do domu, szybko okazuje się, że nieostrożność podczas jedzenia może kosztować życie… Cóż, historia jest dosyć przewrotna i powiedziałabym, że ma (być może niezamierzenie) ekologiczny wydźwięk. I chociaż nie ma mowy, żeby kogokolwiek przestraszyła, potrafi zaintrygować. Itou sporo miejsca, bo aż trzy opowiadania, poświęcił Souichiemu, czyli bohaterowi Głupich klątw Souichiego. Poza jednym (Ukochane zwierzątko Souichiego) trudno uznać je za udane. Ot, wariacja na temat domu strachów, w którym wszystkie atrakcje są prawdziwe i śmiertelnie niebezpieczne. Po raz kolejny Souichi, tym razem w wersji dorosłej, dręczy swoją rodzinę, której na pomoc rusza jego kuzynka Michina. Oczywiście, to właśnie tytułowy bohater wychodzi najgorzej na swoim przerażającym interesie, ale to raczej nic nowego. We wspomnianym Ukochanym zwierzątku… młody Souichi próbuje dręczyć kota­‑znajdę, którego przygarnia jego rodzina. Ale jak to w życiu bywa, z kotami się nie zadziera (zresztą autor sam ma słabość do tego gatunku), także i tym razem klątwa Souichiego obraca się przeciwko niemu, i to w wyjątkowo komiczny sposób. Z pozostałych historii jeszcze dwie zwróciły moją uwagę i zapadły mi w pamięć. Pierwsza z nich to Glicerydy (Tłuszcz) – obrzydliwa do granic możliwości opowieść o dziewczynie, której ojciec prowadzi nieduży grill bar na parterze ich domu. Wszelkie powierzchnie w tym domu pokrywa więc gruba i nieusuwalna warstwa tłustego osadu, który wraz z zapachem smażonego oleju przenika wszystko i odbija się na życiu nastolatki. Zarówno ona, jak i jej brat są z tego powodu prześladowani w szkole, co ma też wpływ na ich rodzinne relacje. Tak jakby tytułowy tłuszcz odcinał rodzinę od świata zewnętrznego, blokował ich empatię – oblepiał ich fizycznie i psychicznie, kreując potwory w ludzkiej skórze. Czytelnik dosłownie czuje tę oleistość w powietrzu i brzydzi się każdego kolejnego kadru. Jeżeli doliczymy do tego odrażającą i bardzo sugestywną scenę wyciskania pryszczy (wierzcie mi, to jedna z tych rzeczy, którą człowiek chciałby „odwidzieć”), wychodzi nam dzieło, które niestety zostaje z czytelnikiem na dłużej. Druga ze wspomnianych historii, Dolina przeciwnych luster, może nie należy do wybitnych – nie jest ani specjalnie straszna, ani zaskakująca, ani odkrywcza, ale podobał mi się jej nastrój oraz fabularne nawiązanie do historii Romea i Julii. Ot, nastrojowa miniaturka, będąca też ukłonem w stronę japońskiego folkloru. Taki mangowy przeciętniak, który zupełnie nieźle sprawdziłby się w animowanej formie [tanuki.pl]. Jest tego sporo, co tu dużo pisać. Jak zwykle zresztą, bo to zbiory opowieści. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Jeszcze na szybko stały element, a jest nim oczywiście… Opis ze strony wydawnictwa JPF:
Zbiory mrocznych i przerażających opowieści autorstwa mangowego mistrza makabry! Każdy tom stanowi osobną całość i może być czytany niezależnie.
img_0866_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 448
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_0867_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 448 stron nie schodzi nam na pewno w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.
img_0870_wynik
W formie dodatku dostałem dwie zakładki i pocztówkę z grafiką z okładki. Tak, to już była pozycja w trakcie akcji dodawania takich gadgetów do pre-orderów. Swoją drogą to nie jedyne wydawnictwo, które aktualnie zawsze coś w sumie dodaje. Tak, spoglądam na Studio JG.
img_0869_wynik
Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.

[ANIME BD] Mobile Suit Gundam ZZ: Part 1 – Collector’s Edition

No i znowu pojawił się wpis nieco później. Jak tak dalej pójdzie, to nigdy chyba tego wszystkiego nie nadrobię. Tak, jak zacząłem dużo czytać i oglądać, trzeba zrobić ze wpisami (w znaczeniu, że przyspieszyć ich częstotliwość publikacyjną). Systematyczność… Dobra, co tam się ostatnio działo? Niewiele w sumie, ale coś i tak dla was mam. Po pierwsze doszła paczka od celników i wszystko wygląda pięknie. Pod jednym względem mógłbym się jedynie doczepić, ale ogólnie jest super. Doszło też do mnie jakaś zapomniane zamówienie z mangami. W sumie jeszcze czekam na jakieś z pre-orderu, ale… Trudno powiedzieć, kiedy je dostanę. W przyszłym tygodniu powinny się pojawić. Dzisiaj, ku mojemu zaskoczeniu, dostałem informację o wysyłce w ciągu tygodnia kolejne akcji pokroju KS. Dzieje się, moi drodzy. Czas na jakieś nowinki wydawnicze. Studio JG zapowiedziało wydanie mangi „Kusuriya no Hitorigoto” Ikki Nanao, Natsu Hyuuga, Nekokurage. Jest to według wydawcy przepięknie narysowana, wciągająca opowieść, która bawi, trzyma w napięciu i idealnie nadaje się dla wszystkich spragnionych nieszablonowych historii. Tytułu nie znam, ale po kadrach mogę śmiało potwierdzić, że ładne to jest, i to na pewno. W dwóch wersjach do wyboru – standardowej i w twardej oprawie. Kolejne nowinki następnym razem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie kolekcjonerskie serii Mobile Suit Gundam ZZ od Anime Ltd (a konkretniej jej pierwsza część). Ostatnim razem wspominałem, że mam zamiar trochę nadgonić recenzje z kultowego uniwersum o mechach, bo mam tego sporo, uwielbiam je bardzo, promuję w naszym fandomie (uczestniczyłem w tworzeniu już kilkunastu tytułów z cyklu), więc by wypadało też polecić nabywanie ich wydań prosto z UK. Wiem, trochę to po czasie, bo sporo już za nami, ale nie ma co na mnie polegać w tej kwestii (śmiech). Nie no, dobra, przyznaję, trochę tu wtopiłem. Mamy już przeprosiny za sobą, więc lecimy. Będzie trochę nie do końca poprawna kolejność (w znaczeniu, że ten cykl recenzencki nie jest w kolejności wydawniczej), ale wynika to z mojego powtarzania serii akurat od tego tytułu obecnie. Po tym lekko przydługim wstępie zaczynamy. Anime Ltd początkowo dosyć powoli wydawało kolejne odsłony cyklu, by w ostatnim roku zdecydowanie przyspieszyć. Na potwierdzenie tych słów tylko zaznaczę, że na przełomie grudnia/stycznia wypuszczono na rynek kompletną serię i film kinowy. Tak, zdecydowanie nadrabiają straty. Zaczęło się ogólnie od USA i firmy Nozomi, która to pewnego dnia ogłosiła „wydawanie cyklu”. Fani początkowo z umiarkowanym entuzjazmem przyjęli tę wiadomość, ponieważ sądzili, że to będzie trwało latami (i tak się cieszyli, że coś ruszy, ale na moment posiadania pełnej kolekcji poczekamy, myśleli). Firma zdecydowanie miała świetne tempo, ponieważ każdego roku po kilka/kilkanaście tytułów można było dodać do kolekcji. Pojawiały się wręcz głosy, że ludzie ledwo to nadążali oglądać. Mowa oczywiście o niedzielnych fanach, ale faktem pozostaje, że szybko im szło. Aktualnie w USA wydano już dużą część tego ogromnego uniwersum, ale brakuje z takich 2-3 długich serii i jakieś pomniejsze. W UK zdecydowanie więcej jest nieobecnych tytułów, ale w ostatnim roku, jak wspominałem, sytuacja zdecydowanie uległa poprawieniu. Odpowiadając na możliwe pytanie, tak, jestem na czasie. Brakuje mi tylko tych serii z przełomu końca/początku tego roku, ale pewnie do mnie trafią w okolicach lutego. Wspomniana dzisiaj pozycja należy do najbardziej rozpoznawalnej generacji, czyli kultowego uniwersum zapoczątkowanego przez pierwszego Gundama w historii. Gundam ZZ jest trzecią odsłoną i należy ją oglądać po poprzednich. Można oczywiście zacząć od niej, ale pewne wątki będą nieco niezrozumiałe, a twisty fabularne i narracyjne nie wywołają u widza tych samych emocji, co po oglądnięciu wcześniejszych pozycji. Fabuła zaczyna się praktycznie od razu w miejscu, gdzie skończyła się część poprzednia. Tytani dostają solidnego łupnia, jeden z biorących udział w bitwie okrętów, „Argama”, udaje się do jednej z kolonii w celu lizania wojennych ran, a Kamille jest w gruncie rzeczy po finałowej walce z poprzedniej odsłony całkowicie zablokowany psychicznie. Niestety, co pewnie nie poprawiło fanom humorów, znika bezpowrotnie drugi z okrętów A.E.U.G. Tak, w serii nie występują ani Char, ani Emma, ani praktycznie nikt ze starej ekipy. No, z wyjątkiem kapitana Brighta i dość okazjonalnie Kamille’a i Yuiry Fa (oraz dzieciaków „z podstawówki”, Shinty i Qum). Ich miejsce zajmuje nowa ekipa dzieciaków-­Newtypów z niejakim Ashtą Judau na czele. Ten ostatni, wraz z przyjaciółmi, zajmuje się zbieraniem złomu w jednej z bardziej peryferyjnych kolonii. Początkowo jego celem jest zajumanie Gundama pilotowanego dotychczas przez Kamille’a, ale pod wpływem jego złego dotyku połączonego z pewną perswazją otoczenia Ashta dołącza do ekipy „Argamy” w charakterze nowego pilota. Wyzwań dla niego nie zabraknie, bo szykuje się nowa wojna. Tym razem, korzystając z osłabienia Federacji, podboju Ziemi ma zamiar dokonać poznana już w Gundam Z Haman Karn [tanuki.pl]. Seria ta dosyć powszechnie jest nieco hejtowana lub niżej oceniana od reszty. Wynika to najprawdopodobniej z komediowego, mało poważnego jej początku. Myślę tu o jakichś pierwszych 15 odcinkach (strzelam trochę, ale mniej więcej do czasu pojawienia się ekipy na „Moon-Moon”). Prawdopodobnie po dosyć poważnych pierwszych odsłonach części fanów nie podszedł ten początek i nawet nie próbowali jej dać szansy (przypomnę, że pierwsze Gundamy właśnie fabularnie i powagą trochę zasyłnęły – to nie była głupia bajeczka, mawiali obrońcy). Szkoda trochę, bo seria to niezwykle udana. Zgadzam się po części, że należało się temu uniwersum nieco oddechu i trochę mniej poważna/bardziej wyluzowana odsłona tu pasowała, ale chyba twórcy trochę przesadzili. Musiałbym zgłębić nieco historię jej powstania, by się dowiedzieć, czy sami tak planowali, czy może gorsza oglądalność sprowadziła ją na nieco starsze/lepsze tory – większą powagę. Niemniej zdecydowanie polecam dać szansę, nawet jeśli początek wam nie odpowiada (czyli jakoś wytrwać do bardziej wam pasujących momentów, zakładając, ze wcześniejsze odsłony się wam podobały). To świetna produkcja i zwieńczenie najlepszej trylogii w całym uniwersum Gundama (no, jest jeszcze film), więc chociażby z tego powodu warto by było ją dobrze poznać. Trochę się tu rozgadałem na tematy poboczne. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku jest naprawdę dobrze. Jedynym minusem jest słaba jakość odcinka zerowego (lub pierwszego, bo różne numeracje występują w sieci) – przypominający wcześniejsze odsłony. Chyba nie był dostępny w lepszej jakości nawet w Japonii i stąd taka wpadka. Cała reszta na medal. Czas na detale odnośnie do aspektów fizycznych.

img_9995_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 & LPCM 2.0 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 4:3
Region: B
Napisy: angielskie, francuskie
Dyski: 3xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Prelude ZZ
2. Kids from Shangri-La
3. Soldier of the Endora
4. Hot-blooded Mashima
5. Determination of Judau
6. The Zssa Menace
7. The Gaza Storm
8. The Funeral Bells Toll Twice
9. Judau In Space
10. Goodbye, Fa
11. Start, Double Zeta!
12. Leina Disappears
13. Sister!
14. Colony Of Illusion, Part 1
15. Colony Of Illusion, Part 2
16. The Argama`s Close Quarters Combat
17. Recover The Core Top
18. Haman`s Dark Shadow
19. Ple & Axis
20. Tearful Cecilia, Part 1
21. Tearful Cecilia, Part 2
22. Judau`s Sortie
23. Earth Ablaze
24. Fraternal Love On The South Seas
25. Rommel`s Face

img_9996_wynik

Jak wspominałem, wydanie prezentuje się bardzo ładnie. Mamy tutaj dosyć typowe opakowanie dla Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że jest wykonane niezwykle gustownie. Na przedniej i tylnej stronie wydawca sprezentował nam dosyć powszechnie znane grafiki promocyjne. W części pierwszej otrzymujemy box na serię i miejsce na część drugą z książeczką. To standardowa praktyka w wydawaniu tego uniwersum przez Anime Ltd.

img_9997_wynik

W środku mamy opakowane typu BD-case z płytami oraz pudełko-zapychacz. Po kupieniu części drugiej je usuwamy i wkładamy do środka zakupiony produkt (no i cieszymy się kompletną serią). Warto wspomnieć, że mamy dwustronną okładkę. Na jednej jej odsłonie otrzymujemy nieco pomniejszoną okładkę, a na tylnej części obrazki i opis historii z produkcji. W alternatywnej okładka jest powiększona (brak białej ramki), a na tylnej części widzimy spis odcinków z aktualnego BD-casu. Zawsze wybieram tę drugą opcję.

img_9998_wynik

Połowa tej produkcji zmieściła się na trzech płytach, więc tyle ich dostajemy w tym wydaniu.
Podsumowanie: Tak więc Gundam ZZ jest z pewnością inny niż poprzedzające go dwie serie, ale stanowi przy tym obowiązkowy przystanek dla każdego zainteresowanego klasycznymi Gundamami. Bez trudu mógłbym wymienić lepszych przedstawicieli tego cyklu, ale nawet na ich tle ZZ nie musi się nadmiernie wstydzić. Pozycja obowiązkowa w kolekcji fanów Gundama, a i niedzielni oglądacze mechów powinni dać jej szansę. Będzie to na pewno udany seans. Aktualnie, pomimo mniejszego zainteresowania niż pierwszą odsłoną cyklu, trudno dostępny w tym wydaniu. Pozostaje edycja standardowa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Królestwo żwiru

Z małym opóźnieniem lecimy z kolejnym wpisem. Wprawdzie trochę liczyłem, że uda się go wstawić jeszcze wczoraj, ale… Co tu dużo pisać, za późno się za niego zabrałem. Dzisiaj już było postanowienie, więc wisi. W każdym razie witam już oficjalnie w nowym roku po tym lekko nietypowym wstępnym wystąpieniu z pierwszego stycznia. Czas na nasze stałe elementy. Wyprzedaże się zakończyły, obłowiłem się jak zawsze, a teraz powolutku zacznie do mnie wszystko spływać. Czasem trochę poczekam, bo nabyłem coś po super cenie, bo było wyprzedane i czekam na dotłoczenie. Są też wysyłki, które się kumulują w wirtualnej skrytce w USA itd. Gdzieś w pierwszym kwartale może do mnie wszystko przybędzie. Z nowinek to paczka od celników ruszyła i ku mojemu zdziwieniu zapłaciłem strasznie mało. Chyba jednak policzyli według etykiety, co mnie bardzo cieszy. UK oficjalnie wyszło z EU i mamy pierwsze fakty. Na amazon.co.uk odliczają nam brytyjski VAT, a doliczają ten od kraju, do którego jest wysyłana paczka, powyżej 20GBP (poniżej odliczają VAT dla UK i nie doliczają nic, więc wychodzi nawet taniej niż przed opuszczeniem EU), więc wychodzi na prawie to samo. Chciałbym, by wszystkie sklepy tak działały, ale raczej nie ma co liczyć. Pojawiają się przynajmniej takie, które oferują opłatę VAT od ręki, co przyspieszy wysyłkę. Reszta wyjdzie w praniu. Podejrzewam, że sklepy zaczną się stopniowo przestawiać, a przynajmniej taką mam nadzieję. Z nowinek wydawniczych. Zapowiedziano Tsukihime -A piece of blue glass moon, czyli remake VN o tym samym tytule. Lata czekali fani i się udało. Na razie tylko na konsole, ale liczę na port dla PC. Może też pojawi się adaptacja? Trzymamy kciuki. Kotori zapowiedziało dwie jednotomówki shounen-ai spod ręki Furuyu Nagisy – Kimi wa Natsu no Naka oraz Kimi to Natsu no Naka. Również u nich ruszył pre-order na mangę Eden. Będzie 500 sztuk (lub tyle, ile osiągnie liczba zamówień przedpremierowych – zależy, która liczba będzie większa). Promare pojawiło się już oficjalnie w pre-orderze w UK na winylu. Wydawnictwo gorąco polecam, a przynajmniej jego japoński odpowiednik. Podobno ten sam mastering, więc tym bardziej warte sprawdzenia. Sam chyba dla nowej szaty graficznej nie będę nabywał… Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Królestwo żwiru Kaori Yuki od wydawnictwa J.P.Fantastica. Tak właściwie to zbiór, ale zaraz wszystko wyjaśnię. Zacznijmy może od faktu, że polscy czytelnicy mogą znać tę panią dzięki takim pozycjom jak Angel Sanctuary czy Rewolucja według Ludwika (również wydanych przez to wydawnictwo). Jednak wspomniane chwilę temu tytuły są już dosyć kultowe, a dzisiaj omawiana przenosi nas do czasów, gdy autorka stawiała, powiedzmy, pierwsze kroki w świecie mangaków. Sama pozycja została wydana w ramach kooperacji z Kotori (Kotori wydało Twój obraz, a J.P.Fantastica dzisiejsze Królestwo żwiru). To nie pierwsza i ostatnia taka ich akcja, ale w tym przypadku nie była może jakoś bardzo „rozległa” (w końcu to tylko łącznie dwa tomiki). Niemniej warto sięgnąć po oba tytuły (sam tak zrobiłem), chociaż moim skromnym zdaniem dzisiaj opisywany jest nieco lepszy. Dobra, ale o czym to jest, ktoś spyta. Spieszę donieść. Aha, opowieści w tym zbiorze mają raczej charakter fantastyczny. Tytułowa historia opowiada o księciu Kiramekim, następcy tronu Królestwa Czasu. Królestwo, choć otoczone przez pustynię, świetnie prosperuje dzięki błogosławieństwu wodnej bogini Serafity. Niestety, mieszkańcy oazy są nękani przez „piaskożerców” – niegodziwych mieszkańców pustyni. Dziecięciem jeszcze będąc, Kira spotyka na pustyni tajemniczego chłopca. Wówczas jeszcze nie wie, że ów mały piaskożerca będzie kluczem do odkrycia tajemnicy królestwa. Opowieść o w gorącej wodzie kąpanym Kiramekim zamyka się zwięźle w trzech rozdziałach. Akcji na tych nieco ponad 130 stronach nie brakuje, a i postaci głównych bohaterów nie zanudzają. Poza księciem poznajemy bliżej jego osobistego ochroniarza, Kanaia, całkowicie oddanego sprawie swojego władcy. Główny antagonista, Saga, ma jak najbardziej powody do nienawiści wobec władcy Królestwa Czasu, zaś jego chęć zemsty nie jest bezzasadna. Warto wspomnieć jeszcze o Urei, uroczej, acz niewątpliwie złośliwej kapłance wodnej bogini, a zarazem przyjaciółce z dzieciństwa Kiry. W przypadku tej dwójki powiedzenie „kto się czubi, ten się lubi” trafia w punkt. Stonehenge – królestwo Boreades, chronione przez magiczny krąg Stonehenge i miecz tytanów Tiphareth, jest ojczyzną pięknej i dzielnej księżniczki Sharel. Akcja rozpoczyna się, gdy państwo zostaje zdradziecko zaatakowane przez wojska nieprzyjaciela pod wodzą Bada – kuzyna księżniczki. Magia Stonehenge powoduje, że Sharel trafia do oddalonego o kilkaset lat Nowego Jorku i ląduje w samym środku Manhattanu lat 90. Nie może jednak czuć się bezpiecznie – wrogowie wiedzą o jej przybyciu i będą się starali pozbyć kłopotu. Chłopcy, którzy zatrzymali czas – w prestiżowej Akademii Saint Paul w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach ginie służąca. Niedługo po tragicznym wydarzeniu do szkoły trafia młody dziedzic rodziny Godfreyów – zupełnie inny od arystokratycznych kolegów, gdyż jako dziecko został porwany i wychowywał się w sierocińcu. Razem z nowo poznanymi przyjaciółmi, Johnem i Chrisem, oraz siostrą zmarłej służącej odkrywa tajemnicę dziwnej śmierci, mniej oczywistą niż mogłoby się początkowo wydawać. Okrutne baśnie – Cyrille w dzieciństwie została rozdzielona z bratem. Po kilku latach wraz z innymi dziewczętami trafia do zamku Olcott, którego właściciel poszukuje zaginionej siostry. W zamku dochodzi do serii niewyjaśnionych i przerażających zdarzeń, w których główną rolę grają lalki. Odpowiedź na wszystkie tajemnice kryje się w przeszłości dziewczyny [tanuki.pl]. Trochę tego jest, a sam tomik ma prawie trzysta stron. Jak wspominałem, moim zdaniem zbiór jest ciekawy i przyjemnie się go czyta. Na pewno docenią go fani autorki, historii fantasy i takich krótkich opowieści. Sam takie lubię, ale niestety nie zawsze się udają. Tutaj różnie bywa, ale na pewno kreska mi to rekompensowała braki (fabuła czasem zawodziła, ale ten element pozostawał niezmiennie świetny). Ze swojej strony polecam dać szansę. Z kwestii technicznych tylko dam znać, że wszystko jest na wysokim poziomie. Świetny druk, tłumaczenie czy obwoluta. Tak trzymać. Jeszcze stały element, czyli streszczenie od wydawcy:
Leżąca w sercu pustyni oaza Królestwa Czasu drży pod atakami złowrogiego pustynnego ludu, „piaskożerców”. Pewnego dnia książę Królestwa Czasu, Kirameki, wymyka się opiekunom i udaje w samotny spacer po pustyni, gdzie czeka go niespodziewane spotkanie z przeznaczeniem. Tak zaczyna się dramatyczna opowieść o zemście, miłości i marzeniach… Niniejszy zbiór historii z początków twórczości mistrzyni gotyckiego suspensu, Kaori Yuki, zawiera oprócz utworu tytułowego również: „Stonehenge” „Chłopcy, którzy zatrzymali czas” oraz „Okrutne baśnie”.
img_0435_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 294
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_0436_wynik
Nie zamawiałem tej pozycji w pre-orderze, ale jeśli dobrze pamiętam, nie uświadczyliśmy tam dodatków. To jeszcze nie były te „złote czasy”, że tak to ujmę. Jakiś czas po premierze kupiłem chyba na gildii. Aktualnie mnie co chwile nimi kuszą, bo mam poczucie takie straty, jeśli nie kupię od ręki. W sumie to dobry sposób dla nich i trochę dla mnie. Dlaczego? Bo nabywam sobie co jakiś czas kolejne tomiki. Inna sprawa, że w poprzednim trybie mogłem taniej wszystko kupić, a teraz mnie kuszą co chwila.
img_0437_wynik
Podgląd do środka. Jak wspominałem, ładna kreska i świetny druk od wydawnictwa. Macie też podgląd na jakąś próbkę tłumaczenia, której J.P.Fantastica chyba nigdy nie oferował.
Podsumowanie: Królestwo żwiru jest niezwykle ciekawym zbiorem krótkich opowieści. Wspólnym mianownikiem tych historii jest to, że dzieją się w światach fantastycznych, a ich bohaterowie mają ręce zbrukane krwią. Polecam wszystkim fanom twórczości Kaori Yuki, ale także tym, którzy jeszcze się z jej mangami nie zaznajomili. Jest to kawał dobrej rozrywki. Ciągle do nabycia w ofercie wydawnictwa czy sklepach z mangami. Do następnego!

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU – 2021!

Tym razem życzonka z okazji nowego roku:
Życzę wam wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku.
By każdy dzień was pozytywnie zaskakiwał,
każda chwila przybliżała do realizacji wyznaczonych celów,
a życie upływało w zdrowiu i spokoju.
By wszystko, co złe, odeszło wraz ze starym rokiem,
a nowy był niekończącym się pasmem sukcesów.
Byście co rusz trafiali super okazje i powiększali wasze kolekcje skarbów!
Jutro wracamy do stałego trybu wrzutek związanych z kolekcją. Mam nadzieję, że na dniach pojawią się oczekiwane skarby – brakująca paczka, która utknęła u celników.
Nowy rok to oczywiście postanowienia. Na ten właśnie rozpoczynający się mam jedno, które was zainteresuje. Planuję robić więcej wpisów na stronce, by jeszcze szybciej przepadło na niej miejsce i bym mógł wystartować z kolejną. Brzmi to może nieco zabawnie, ale liczy się to, że będzie więcej recenzji. Trzymajcie kciuki. Zakupów nie będę sobie tutaj postanawiał zwiększać, bo to się… robi samo. Czas na pewną małą zmianę, czyli największe zapowiedzi i skarby minionego roku. Dla ułatwienia postanowiłem wybrać po jednej pozycji, chyba że coś nie mogłem się zdecydować. Zaczynamy!
Zapowiedzi:
  • Anime Ltd wyda wersję Ultimate serialu Evangelion (z filmami) a Aniplex Fate/Grand Order Absolute Demonic Front Babylonia!
  • Kotori wznowi mangę Eden w twardej oprawie, a JPF twórczość Rumiko Takahashi, Inu-Yasha, Ranma…
  • Tiger Lab wznowi Berserk w lepszej wersji i wyda box Death Note na 6 winylach!
  • Tsukihime -A piece of blue glass moon dostanie remake w tym roku oraz pojawi się od PlatinumGames NieR Replicant ver.1.22474487139…!
  • FREEing wyda figurki w skali 1/4 do Muv-Luv!
Miniony rok i skarby:
  • Kara No Kyoukai – Garden Of Sinners Complete Blu-ray Box (limitowany, w formacie prawie płyty winylowej ze słynnym filmem „Remix”, który jest dostępny tylko w tej wersji)
  • JOJO’s Bizarre Adventure od JPF (po wielu latach śmiania się, że nikt tego nie wyda)
  • Attack on Titan: Season 1 Soundtrack – Vinyl Deluxe Edition (chyba najładniej wydane wydawnictwo na winylu, jakie widziałem, a soundtracku chyba nie trzeba przedstawiać)
  • Aokana: Four Rhythm Across the Blue – Kickstarter Limited Edition (szybko wydane, a kapitalnie, nie wspominając, że sama pozycja super)
  • Black Lagoon – Revy – B-style – 1/4 (jakież to jest piękne)
To tyle, moi drodzy. Od jutra wracamy do starego trybu!