[unboxing] Rozpakowywanie paczki z UK

Kolejny wpis po malutkiej przerwie, ale tym razem taki niecodzienny i w sumie pierwszy tego typu (z wielu, mam nadzieję). Wspominałem, że zacznę wrzucać aktualizacje związane z moimi paczuszkami, byście dostali taki przedsmak tego, co może was czekać w przyszłości. Chodzi tutaj bardziej o moje recenzje na stronce, a nie rozpoczęcie kolekcjonowania przez was samych, ale oczywiście tego wam życzę. Nawet pewnie nie zdajecie sobie sprawy, jak wielką frajdę mi to sprawia. Co zabawniejsze, mam chwilami nawet wrażenie, że taki średni serial/film ogląda mi się dużo lepiej bezpośrednio z płyt, niż gdybym sięgał po jakieś skodowane z sieci. To zwyczajnie nadaje jakiś klimat na kształt moich lat młodości i pożyczania z wypożyczalni kaset wideo. Tylko tutaj wszystko mam na miejscu, a w dodatku w pięknych opakowaniach z masą dodatków (nie zapominając o różnicy jakościowej). Nie wspominając nawet, że zwyczajnie bardzo polubiłem te animacje ładnych parę lat temu i trwa to nieustannie do dzisiaj. A może nawet coraz bardziej wnikam w ten świat? Kto tam wie. W każdym razie kiedyś oglądałem tylko niektóre produkcje, a teraz ta liczba znacznie wzrosła. Nawet jak spoglądam na nowe sezony (czy tam kwartały), od razu widzę po kilka pozycji, które mnie interesują. Czasem są to kontynuacje, a innym razem produkcje ze znanych studiów, które mnie nie zawiodły. W każdym razie na nudę nie narzekam, a już prędzej na miejsce na te rzeczy. Ale właśnie sobie zamawiam szafeczkę na 90 nośników, więc na jakiś czas wystarczy. Lecimy, moi drodzy, bo jest o czym pisać, a chcę jeszcze pooglądać coś wieczorem i może poczytać VN. Spójrzcie na fotki, jest w czym przebierać.
img_1640_wynik
Fotka zbiorcza mojej najnowszej przesyłki. Od razu mała informacja. Takie wpisy będą tylko przy większych paczkach lub gdy dzień po dniu się kilka mniejszych zbierze, bo nie będę ich robił, gdy dostanę w pre-orderze pojedynczy tomik mangi. Wracając do fotki… Tak, parę tu rzeczy fajnych dotarło, co tu dużo pisać. Czekałem na nią od 28 stycznia, czyli prawie miesiąc. Wysyłki w ostatnim czasie to jakaś tragedia, ale jest jedna bardzo ciekawa sprawa. Przy płatności sklep usunął mi VAT dla UK, bo już nie są w EU, bym dwa razy nie płacił. Oferują taką opcję dla kupujących spoza wysp. Oczekiwałem, że będę musiał płacić nasz VAT po przekroczeniu granicy, ale tak się nie stało. Reasumując, nie dość, że kupiłem tanio, to jeszcze o pomniejszony podatek. Nic tylko nabyć coś jeszcze.
img_1641_wynik
Przyglądnijmy się konkretnym przedmiotom. Zdjęcie pierwsze, czyli produkty Anime Ltd. Nadrabiamy kolekcję Gundam, więc ostatnie pozycje z serii wydane przez nich, a są to: Turn A Gundam (część 1 i 2) oraz Mobile Suit Gundam Narrative (najnowszy film w uniwersum, który nawiązuje do Gundam Zeta). Piękne wydania, opisy kiedyś tam. Mamy tutaj jeszcze Sword Art Online Alicization Part 2, bo część pierwszą kupiłem pod koniec roku. Swoją drogą nabycie jej w wersji z boxem to już problem, a za jakiś czas lepiej nie mówić. Radzę się spieszyć. Wydania śliczne, jakość obrazu podobna do sezonu 2 czy filmu kinowego. Czyli zdecydowanie przyzwoita. Na koniec Cyber City Oedo 808, czyli po latach remaster na BD zrobiony przez Discotec (dodali kapitalny soundtrack na CD). Ciekawe, jak ładnie się prezentuje. Może dzisiaj sprawdzę.
img_1643_wynik
Kolejna fotka, czyli Manga Entertainment. ID: Invaded to piękne wydanie z dodatkami, które kupiłem za jakąś śmieszną kwotę (seria jest bardzo nietypowa, więc polecam). Ostatnie sztuki ścieli o 60%, a ja natrafiłem na tę promocję. Znajomy z UK nie mógł uwierzyć (już go nie dołowałem, że potem bez podatku opłaciłem). Do tego mamy pakiet Wicked City i Demon City Shinjuku, czyli kapitalne kino klasy B, którego jestem wielkim fanem. Swoją drogą mam soundtracki do tych obrazów na płytach winylowych od Tiger Lab (gdyby ktoś nie wiedział). Nie wspominając, że brałem udział w tworzeniu napisów do pierwszego z wymienionych. Genialne wydanie, które jest w dodatku bardzo tanie. Polecam.
img_1644_wynik
Ostatnia fotka to pakiety z USA. Sklep oferuje możliwość zakupienia nam przedmiotu z USA. Dodają tylko podatek brytyjski (który mi potem usunęli). To świetna opcja, ponieważ RS obecnie ma bardzo wysokie koszty wysyłki do naszego kraju. Można wprawdzie sobie słać do skrytki w USA, ale to też jest fajna opcja. Niewiele sobie liczą za fatygę, więc polecam. Mamy tutaj Gatchamana od Sentai w edycji kompletnej – wydanie wyprzedało się u wydawcy i zanika na sklepach, więc radzę się spieszyć, jeśli lubicie klasyki (seria z 1972 roku). W końcu nabyłem Legend of the Galactic Heroes Die Neue These Season 1  – seria po latach może i gorsza (a nawet na pewno), ale fanem jestem, więc kupić należało i chciałem zresztą. That Time I Got Reincarnated As A Slime: Season 1 – Part 2 – z pięknym boxem. Mam wydanie UK części pierwszej, bo jest tańsza, a tracimy tylko DVD, których nie potrzebuję. Druga część była bez boxu i dodatków, więc wybrałem edycję USA. Na koniec piękne wydanie Granblue Fantasy: The Animation część 2 od Aniplexu. Do skrytki w USA właśnie do mnie leci część 1, którą szukałem przez ostatnie dwa miesiące (nie do zdobycia – jakiś sklep znalazł ją podczas porządków w magazynach – fart). Swoją drogą jak już dotrze do skrytki, składają mi paczkę i ślą do Polski. Będzie tego sporo, ale to w kwietniu zapewne.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Gdyby coś jeszcze wpadło przed kolejnym wpisem, zrobię edycję obecnego. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans. Udanego wieczoru.

[ANIME BD] Miss Hokusai – Ultimate Edition

Nie robiąc jakiś większych przerw w moich wypocinach, startujemy z kolejnym wpisem. Jak wspominałem ostatnio, ich częsta publikacja mi niejako służy, bo nie wypadam z rytmu. Dodatkowo ostatnio już nie tracę czasu na jakieś pierdoły, a pożytkuję go do granic możliwości na eksploatację hobby, moją skromną twórczość na tej stronce, jakieś korekty na boku i całą resztę życia prywatnego. Brzmi to stanowczo i zabawnie zarazem, ale jakieś postanowienia trzeba mieć, a gdy je dodatkowo realizujemy, już w ogóle jest super. Cieszę się przy tym, bo bawię się niesamowicie, a w dodatku czuję jakąś tam satysfakcję, więc trzymajcie kciuki, by trend nam nie upadł. Czas na stałe elementy. Większa paczka po wielu bojach osiągnęła nasz kraj. Pojawia się pytanie, czy trafi do celników, a jeśli nawet (bo jestem na to gotowy), czy pójdzie sprawnie. Mam nadzieję, bo już się naczekałem. Trochę mnie sprawa moich mang z pre-orderów denerwuje, bo już na chyba cztery czekam, a z tego jedna z nich została wysłana ponad tydzień temu. Co to ma być, ja się pytam? Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: Infinite Dendrogram Limited Edition (BD/DVD), Nekopara (BD), Cannon Busters Limited Edition (BD/DVD), One Piece Season 11 Part 2 (BD/DVD), Sakura Wars the Animation (BD). Nis America wznawia: Toradora! Set 2 (BD). Shout Factory wydaje: The Legend of Hei (BD/DVD). Całkiem fajne nowości od Funimation, ale pewnie większość wezmę z UK, bo dostają tam praktycznie idealne kopie, które są tańsze. Bardzo mnie cieszy Nekopara, ale liczyłem na wersję pięknym opakowaniem, które będzie wypchane dodatkami. Cannon Busters już sobie zamówiłem w UK, ale to Infinite Dendrogram nic mi nie mówi. Trzeba posprawdzać temat. Z zamiłowania pewnie wezmę sobie Sakura Wars, ale wolałbym wznowienie kilku starszy odsłon (myślę o kolekcji OAV, bo serial wznowiono i zostałem przy edycji DVD z uwagi na jakość tego tworu). Akcja sponsoringu JPF już ma sukces na koncie, a w przeciągu ponad miesiąca dowiemy się, jak bardzo spektakularny. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie ultimate od filmu Miss Hokusai od Anime Ltd. Muszę tu się przyznać, że zabierałem się do kupowania tego filmu jak do jeża. Początkowo zobaczyłem, że pojawił się u francuskiego odpowiednika Anime Ltd, gdzie poznałem to fascynujące wręcz wydanie. Potem otrzymaliśmy informację, że oddział wydawcy w UK również wypuści to cacko na swój rynek, więc czekałem. Miałem go kupić jakoś niedługo po premierze, ale były inne rzeczy, a tego obrazu cena była wtedy wysoka. Gdy spadała, coś innego się trafiało i ponownie wracała do wyższego pułapu (takie huśtawki panowały, co tu dużo pisać). Jednak dobrze się stało, bo ostatecznie nabyłem ją podczas promocji jakoś rok temu i była to doprawdy komiczna kwota. Z ciekawostek muszę wspomnieć, że brałem udział w powstawaniu napisów do tego obrazu, więc zapraszam do seansu z nimi (trzeba się pochwalić, a co mi tam, klik). Może trochę o tej produkcji, bo by wypadało, coś opowiedzieć. Najbardziej rozpoznawalne na świecie japońskie dzieło sztuki? Obstawiam, że większość z nas w odpowiedzi na to pytanie przywołałoby w wyobraźni słynną Wielką falę w Kanagawie (1830-33). Autorem tego ikonicznego dzieła jest Katsushika Hokusai – jeden z najwybitniejszych japońskich artystów, rysownik i mistrz drzeworytów ukiyo-e. Tytułowa Miss Hokusai to jego córka i już sam ten fakt powinien wystarczyć na zachętę tym, którzy lubują się w animacjach z wątkami historyczno-biograficznymi. O-Ei jest zarówno bohaterką, jak i przewodnikiem, postacią, która nie przeszkadza w narracji – obrazu, który podąża za nią, jakby niecierpliwie czekał na jej uwagę. Jest 1814, a O-Ei ma 23 lata. Spędziła większość swojego życia uwięziona w brudnej łopacie artysty, którą dzieli ze swoim ojcem i jego cieniem, ucząc się od niego (i ucząc się go urazić), gdy cicho walczy o własną ścieżkę. Opowiada film, ale nigdy nie mówi nam nic o sobie (jest skryta), zamiast tego dziwi się niezwykłemu talentowi starszego Hokusai, który maluje ludzką twarz na 120 matach tatami, a następnie układa dwa wróble na jednym ziarnie ryżu. Ma również duży talent, często wykonując niewymienione prace nad dziełami ojca, nawet jeśli dominuje opinia, że ​​dziewicza O-Ei nie ma doświadczenia wymaganego do odpowiedniego przyciągnięcia mężczyzn. Można bezpiecznie założyć, że je zdobędzie do końca panny Hokusai, chociaż to, co dzieje się po drodze, jest trudne do ustalenia. Znaczna część filmu rozgrywa się w niespokojny sposób i zaczyna się – czasami wydaje się, że jest to kołdra mętnie zapamiętanych historii, a inni przypominają szkic tego, jak mogłoby wyglądać życie kobiet z różnych pokoleń. Jest tam uroczy szczeniak, kurtuazja, która jest dosłownie nawiedzona przez jednego z bloków drewna wiszących w jej sypialni i dwóch bardzo różnych zainteresowań miłosnych, które tworzą przeciwne, ale równie minimalne wgniecenia w narracji. Film Keiichi Hary współczuje bohaterce, tłumiąc emocje w taki sam sposób, w jaki często musiała, a to, co można tu znaleźć, znajduje się w bocznej fabule z udziałem niewidomej młodszej siostry O-Ei, którą ojciec prawie już porzucił [fragmenty z pl.nazmay.com]. Tak to mniej więcej wygląda. Co tu dużo pisać. To subtelna opowieść, w której wiele szczegółów ma znaczenie. Jedni się przy niej będą nudzić, a inni zaczną rozpływać nad kunsztem autora tego obrazu. Dla mnie to widowisko nietypowe, a zarazem wspaniałe. Przypomina bardziej takie filmy biograficzne ze wplecioną fabułą (dodatkami, które urozmaicają seans) – znana to forma z aktorskich odpowiedników, ale tym razem obserwujemy ją na łamach dzieła japońskiej animacji. Do tego historyczna wizja Japonii, która wbrew pozorom nie jest tak często pokazywana w filmach animowanych, nad czym trochę ubolewam. Nie chciałbym może mieć zalania dzieł tego typu (lub opowieści o samurajach), ale jest tego zdecydowanie za mało. Film bardzo rekomenduję, ale myślę, że bardziej trafi do ludzi, którzy szukają czegoś innego w animacji japońskiej lub tych, którzy do niej prawie nie sięgają. Oczywiście każdemu może podejść ta opowieść, która otrzymała kilka nagród, ale zdecydowanie nie jest to mimo wszystko historia czy produkcja dla każdego. Dajcie szansę, ale nic na siłę, sam bawiłem się niesamowicie i do obrazu wracam, bo dla mnie to produkcja nieszablonowa z kapitalnymi bohaterami, fabułą i kreską, gdzie nic nie jest na pozór takie, jakie się początkowo wydaje. Dobra, rozgadałem się tutaj nieco, a mamy piękne wydanie do opisania, więc ruszajmy dalej z tematem. Warto dodać, że otrzymujemy tutaj świetnie skodowany obraz i bardzo dobre tłumaczenie. Zostało przygotowane na jakiś festiwal, więc się dodatkowo postarali. Czas na opis wydania, czyli aspektów fizycznych.
img_1379_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 i DTS-HD Master Audio 5.1: japoński (BD), Dolby Digital 5.1: angielski, Dolby Digital 5.1 i Dolby Digital 2.0: japoński (DVD)
Rozdzielczość: 1080p (BD), 480p (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD) i 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 2xDVD
img_1380_wynik
Mamy tutaj wydanie ultimate od filmu Miss Hokusai, a te zazwyczaj (a właściwie to zawsze) cechują się jakimś bardzo bajeranckim opakowaniem. Takie edycje otrzymują tylko pozycje, do których Anime Ltd dostało dużo materiałów do wykorzystania i dodatkowo chcą to zrobić. Z tego co się orientuję, wydają je tylko dla dzieł znaczących dla nich lub animacji w japońskiej w ich mniemaniu ogólnie. Ten obraz dostał sporo nagród na festiwalach, dotyczył znanej osobistości, więc postanowili właśnie po taki typ wydania sięgnąć. Muszę przyznać, że naprawdę jest niesamowite. Mamy tutaj wydanie wykonane z drewna, w którym znajdziemy digipack z płytami, parę pocztówek, książeczkę na temat tego obrazu, a wszystko przysłonięte obwolutą. Tak, jak wspominałem, jest bardzo nietypowe. Na obwolucie otrzymujemy taką, powiedzmy, standardową okładkę na przedniej stronie, a na tylnej opis na temat filmu, spis aspektów technicznych czy garść zrzutów ekranu. Swoją droga grafika z przedniej części obwoluty podoba mi się bardziej od tej, którą można zobaczyć na edycji standardowej (otrzymujemy ją na jednej z pocztówek).
img_1381_wynik
Przednia część tego niesamowitego pudełka zrobionego z drewna lub jakiejś dykty. Od razu zalatuje właśnie dawną Japonią, co dodaje kapitalnego klimatu temu wydaniu. Naprawdę świetna robota i bardzo się cieszę, że udało mi się to cacko zdobyć. Piękna rzecz.
img_1382_wynik
Tylna część. Nie ma tu wiele do oglądania, ale chciałem pokazać.
img_1383_wynik
Tutaj ukazuję, jak jest otwierane to pudełko. Tak, wysuwamy przednią część do góry, by dostać się do elementów znajdujących się wewnątrz pudełka. Rozwiązanie pewnie nawiązuje do jakiś starszych pudełek tego typu, ale tylko to zgaduję.
img_1384_wynik
Czas na część główną, czyli digipack z płytami. Na początek grafika na jego przedniej stronie, która jest na pewno rozpoznawalna dla tych, którzy seans z tą produkcją mają już za sobą. Bardzo ładnie wypada.
img_1596_wynik
Tutaj podgląd na wewnętrzną część, czyli płyty. Od razu należy zwrócić uwagę na obecność trzech nośników. Otrzymujemy tutaj film na dwóch formatach – szczerze powiedziawszy, na wersję DVD tylko zerknąłem i chyba wypadała w miarę okej, ale kto by tam oglądał gorszy format, gdy ma pod ręką edycję BD. Warto zwrócić uwagę natomiast na trzecią płytę, czyli dysk dodatkowy z materiałem na temat tworzenia tego obrazu – około dwugodzinny dokument to nie lada gratka dla fanów takich rzeczy lub zwyczajnie zainteresowanych tym filmem.
img_1385_wynik
Czas na pierwszy prawdziwy dodatek z tej pięknej edycji, czyli książeczkę. Tutaj należy wspomnieć, że sporo fanów to właśnie ten element skusił do zakupu tej wersji (w znaczeniu woleli dopłacić i nabyć edycję ultimate, a nie standardową). Czytałem nawet, że bardziej hardkorowi głównie dla niej ją kupili. To tylko utwierdza w przekonaniu, że jest niezwykle ciekawy. Wprawdzie dla mnie to dodatek, ale niezwykle udany. Na osiemdziesięciu stronach czytamy o bohaterach, tle historycznym, biografii autora, wywiadach z twórcami, miejscu akcji, a nawet jego umiejscowieniu terenów obserwowanych na ekranie w aktualnym Tokio. Mamy tutaj naprawdę dużo ciekawostek historycznych, czy to na temat autora, powstawania jego sztuki i jej wpływu na czasy, w których się pojawiała. Mamy opisane różnice między filmem a rzeczywistością czy próbę odpowiedzenia na pytania, które się pojawia podczas seansu, więc radzę czytać po nim, by sobie czegoś nie zdradzić.
img_1386_wynik
Tutaj podgląd na zawartość, byście zobaczyli, o czym wam tutaj opowiadam. Swoją drogą, bo chyba nie wspomniałem, pomijając samą zawartości pisaną w nim, jest wykonany niezwykle atrakcyjnie i samymi ilustracjami zachęca do lektury.
img_1389_wynik
Kolejny dodatek to pięć pocztówek z tego wspaniałego filmu. Podzieliłem je na dwie grupy, by można było spokojnie przyjrzeć się detalom, a też ma to spory sens. Dlaczego? Te pierwsze dwie stanowią repliki plakatów promocyjnych. Jedna z nich, a konkretnie ta z lewej strony, została wykorzystana na okładce edycji standardowej, jak wspominałem nieco wyżej.
img_1391_wynik
Kolejne trzy pocztówki to już kardy z tego filmu. Ogólnie to dosyć standardowy dodatek, ale gdy pojawiają się na nim grafiki promocyjne (te pierwsze dwie powyżej), wypada dla mnie zawsze jakoś lepiej. Oczywiście im więcej gadgetów dostajemy, tym lepiej, więc nie narzekam na ich przesyt.
Podsumowanie: Akcja obrazu rozgrywa się w Edo w 1814 roku, zaś fabuła skupia się na postaci sławnego japońskiego artysty Katsushikiego Hokusai. Jego drzeworyty, jak chociażby Wielka fala w Kanagawa, wpisały jego nazwisko do kanonu sztuki z Kraju Kwitnącej Wiśni, lecz niewielu zdaje sobie sprawę, że czynny udział w powstaniu największych dzieł brała jego nie mniej utalentowana córka O­‑Ei. Właśnie o niej i nieznanych kulisach twórczości Hokusaia opowiada ten obraz. Doceniony przez krytyków, ale nie zawsze przez przeciętnego fana, stanowi nie lada gratkę subtelnego kina, gdzie z wolna postępującą fabuła gestami, mimiką twarzy lub rozmową ukazuje historie czy bardziej biografię słynnego artysty. To dzieło otrzymało równie wspaniałe wydanie, które jest coraz trudniej dostępne, ale na niektórych sklepach ciągle będące w ofercie i to w świetnej cenie. Zdecydowanie je polecam, ponieważ otrzymujemy poza tym filmem właśnie to piękne opakowanie, a książeczka w zestawie i film o produkcji powiększą waszą wiedzę po jego zgłębieniu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] Kinkoi: Golden Loveriche Physical Kickstarter

Kolejny wpis, moi mili, więc nie zwalniamy zbytnio tempa. Wprawdzie miałem go umieścić jeszcze wczoraj (chociaż nie konkretnie ten), ale trzeba przyznać, że i tak jest dobrze. Dzisiaj znowu niestandardowy, ale nie chciałem tego opóźniać. W sumie myślałem, że akcja dzisiaj omawiana wystartuje nieco później (tak, były drobne przecieki). W każdym razie staram się trzymać planu częstych publikacji, co powinno ucieszyć tych, którzy zaglądają na tę stronkę regularnie. Ostatnio zauważyłem właśnie wzrost odwiedzin, więc chyba skutkuje ta taktyka. Cieszy mnie również, że otrzymuje jakieś komentarze czy wiadomości prywatne. Nie zawsze związane z prośbami o wstawienie jakiejś recenzji, ale mimo wszystko miło. Z nowinek niewiele się zmieniło. Czekam na paczuszki, a najbardziej mnie zastanawiają mangi z polskich wydawnictw, bo chociaż to powinno przyjść w normalnym terminie. Czas na nowinki wydawnicze. Rozbijemy sobie je nico, by potem nie było nudnawo. Discotec zapowiedział: Lupin The 3rd The Elusiveness of the Fog (BD), Lady Oscar The Rose of Versailles Collection 1 (BD), Mon Colle Knights (SD-BD), Saint Seiya Classic Movie Collection (BD) i S-CRY-ed TV Series (BD). Parę naprawdę dobrych pozycji. Róża Wersalu to największy hit dla mnie, ale zaskoczyli mnie z Rycerzami Zodiaku. Czyżby sprawdzali rynek, by się pokusić o serial? Trzeba wesprzeć inicjatywę. Media Blasters zapowiedziało Gakuen Heaven (BD). Zgodnie z zapowiedziami ruszył pre-order do Beastars OST Deluxe Edition Zavvi Exclusive Colour 3LP i wersji Anime Ltd. Polecam tę od Zavvi, ponieważ cenowo wychodzi nawet taniej, a jest ładniejsza (w końcu kolorowe winyle). Dodatkowo płacimy przy wysyłce, więc nie trzeba mieć teraz wolnych funduszy. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Kickstarter dla visual novel Kinkoi: Golden Loveriche od Neko Nyan. To trochę zabawne, że opisuję tę akcję jakieś 24 h po jej rozpoczęciu i już mamy osiągniętą wymaganą kwotę do realizacji celu głównego oraz pierwszego z dodatkowych. Akcja ma pełen sukces, więc wspieramy bardziej dlatego, że chcemy uzyskać to, co tam oferują i by kolejne cele zostały zdobyte, niż by w ogóle się udało zrealizować plan twórców w stopniu podstawowym. Jeśli ktoś nie zna firmy i nie chce w ciemno sponsorować (co nie jest dziwne), to pragnę przypomnieć, że Neko Nyan był odpowiedzialny za KS i wydanie VN Aokana – gdzie wszystko poszło naprawdę sprawnie, a wynik końcowy (otrzymany box) dosłownie zwalił mnie z nóg (była tylko jedna wpadka podczas wysyłki, o której za chwilę). Muszę wam go opisać w jakiejś wolnej chwili, ale raczej po Grisai (chyba). Może trochę o tej powieści wizualnej na początek, bo w końcu ważne, co tu sponsorujemy, a nie od kogo, prawda? Szlachetna prywatna akademia: to tutaj wychowywane są panie i panowie, by dobrze się prezentować w przyszłości. W tej szkole z internatem uczniowie nie tylko uczą się podstawowego wykształcenia, ale także na temat zachowania godności w każdym aspekcie swojego życia (szlachetnego wychowania?). Ten rok jest szczególnie wyjątkowy, ponieważ do szkoły zostali zaproszeni członkowie rodziny królewskiej z małego skandynawskiego kraju – Sortilège. Ouro zwrócił uwagę księżniczki Sylwii po pewnym incydencie, który doprowadził do pobicia go na terenie tej placówki (szkole w znaczeniu) i umieszczenia w pustym pokoju w dormitorium dziewcząt. Brzmi jak początek historii z romansem w tle, pełnej komediowych zwrotów akcji i oczywiście ze scenami spod znaku 18+? Tak, będzie, bez obaw. Tytuł pochodzi od firmy Saga Planets, której nie znam, szczerze powiedziawszy. W większości (lub prawie wszystkie) ich tytuły nie mają oficjalnych tłumaczeń czy nawet angielskich patchy przygotowanych przez fanów. Nigdy nie gustowałem w tych programach do translacji w czasie rzeczywistym, więc się nie posiłkowałem takimi tworami. Jednak ich pozycje są polecane, wysoko oceniane, a dzisiaj sponsorowana ma spore grono wielbicieli i naprawdę widać świetny ich odzew po sponsoringu. Chyba im zaufam, bo tytuł mi się bardzo spodobał pod względem kreski i bohaterów. Parę faktów od razu. Firma ma wrzucić nam demo podczas trwania kampanii, więc każdy będzie mógł je sprawdzić. Kolejna sprawa to wspomniana wpadka… Spora część była rozczarowana, że firma, która jest z Niemiec (lub ma tam jakąś siedzibę/magazyny), wysłała wszystkim paczki bezpośrednio z Japonii, a przez to każdy płacił dodatkowo VAT i wszelkie podatki importowe. Byłem na to przygotowany, a dodatkowo mogłem wszystko opłacić w locie (przez stronkę, więc poszło sprawnie, dlatego nie narzekałem zbytnio). Mimo wszystko Neko Nyan wziął sobie uwagi do serca i tym razem będzie słane bezpośrednio z ich siedziby, czyli nie powinno być takich problemów jak ostatnim razem. Wielkie brawa i kolejny powód, żeby ich wesprzeć. Na razie brak informacji o fandisku od tego tytułu, czyli „Kin’iro Loveriche -Golden Time-” (chociaż chyba się zastanawiają). Fajnie by było, gdyby się pojawił (po osiągnięciu jakiejś kwoty – dodatkowy cel do zdobycia – czy coś tego typu). Zawsze lubię przeżyć pełną historię, więc to dla mnie ważny aspekt. Pod względem możliwych do zdobycia przedmiotów mamy tutaj standard, który lubię, czyli artbook, soundtrack czy ogólnie box. Sam już sponsoruję i wam też polecam. Z kwestii technicznych jeszcze dodam, że ma się pojawić backerkit, więc można dać grosze, by mieć szanse później coś lepszego nabyć (po dogłębnym przemyśleniu tej decyzji).
kinkoi
Sponsorujemy tutaj.
Podsumowanie: Kolejny KS do VN od Neko Nyan, ponownie pięknie narysowana i długa historia z gatunku romansu (z komedią). Szykujcie się na przekomiczną perełkę, która dostanie zapewne wspaniałe wydanie, a przynajmniej na to liczę. Twórcy wzięli pod uwagę wszystkie problemy z poprzedniej akcji i tym razem chcą spełnić oczekiwania z nawiązką. Bardzo się to ceni, bo poprzednim razem i tak był to moim zdaniem zdecydowanie udany debit dla tej firmy na tej platformie/tej formie. Radzę dać, chociaż 1 euro i obserwować/spróbować wersję demo, która ma się w niedługim czasie pojawić. Byście potem nie żałowali, bo was ostrzegałem. Z KS już tak bywa, że zazwyczaj to jedyna szansa na zdobycie tych trofeów. Człowiek się potem czasem może zastanawia, czy było warto tyle kasy w to wkładać, ale po chwili sobie myśli, że ma coś wyjątkowego. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Gekijouban Sword Art Online: -Ordinal Scale- – Asuna – 1/8 (Aniplex)

Lecimy z kolejnym wpisem, tym razem normalnym. Pierwotnie planowałem jego publikacje jeszcze wczoraj, ale trochę za późno się za to zabrałem. Nie, żebym się lenił. Musiałem zająć się moją fuchą, czyli korektą napisów. Pragnę się pochwalić, że zacząłem już realizację planu zobaczenia aktorskich wersji filmu, o którym ostatnim razem wspominałem (a wręcz recenzję publikowałem). Więc nic nie zostało rzucone na wiatr. Oczekujcie rezultatów w przyszłości. Jeszcze taka drobna informacja czy bardziej refleksja, która mnie ostatnio naszła. Co jakiś czas naprawiam całkiem przypadkowo starsze wpisy. Zwyczajnie coś przeglądam i zaczynam czytać, a wtedy nachodzi mnie, że można było dany fragment sformułować inaczej i go poprawiam. Wiem, bezsensowny to pewnie trud, bo kto się tam będzie cofał w czasie i czytał jakieś stare recki, ale w sumie ktoś może moją stronkę dopiero odkryć, a wtedy będzie miał lepszy tekst. Zresztą to frajda dla mnie no i jestem trochę perfekcjonistą. Zejdźmy w końcu na ziemię, czyli stałe elementy. Nic nie dostałem nowego, ale wysyłali mi jakiś pre-order. Ciekawe, czy wszystko wparuje jednego dnia. Czas na nowinki wydawnicze i nawiążemy nimi do dzisiejszego gościa honorowego. Kadokawa wyda: KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Frederica Baumann Tea Party Ver. 1/7. Max Factory niespodziewanie ogłosiło strasznie seksowną „DF” Series Rufia 1/7. Na koniec FREEing: B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Bare Leg Bunny Ver. 1/4, czyli kultowe figurki powracają w wersji z gołymi nogami oraz B-STYLE Loveplus Nene Anegasaki Swimsuit Ver. 1/4 (od razu pokazano, że to pierwsza z trzech). Swoją drogą był na weekend jakiś event, gdzie zapowiedziano masę figurek, pokazano ich prototypy itd. Jest na co czekać. Jeszcze taka trochę smutna wiadomość (a przynajmniej dla części). Frontwing anulowało Sharin no Kuni na PS Vita. Sponsorzy dostaną zwrot pieniędzy na KS lub opcję przejścia na wersję PC z jakimś dodatkiem. Mnie osobiście to „wisi”, że tak to ujmę, bo i tak brałem edycję PC, ale rozumiem wkurzenie fanów. Tym bardziej że po takim czasie pojawia się ta informacja. Odnoszę wręcz wrażenie, że zaraz wydadzą wszystko, więc chyba ten problem ich opóźniał. Dziwna sytuacja trochę. Miałem tu wrzucić jeszcze parę nisów, ale już za długi ten wstęp się zrobił, więc następnym razem. Prawie bym zapomniał o najważniejszym, czyli wszystkiego najlepszego, Shiki Ryougi, z okazji urodzin (o tym powinien być wpis osobny ^^). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Asuny z Sword Art Online: Ordinal Scale w skali 1/8 od firmy Aniplex (jak sobie potem przypomniałem o wspomnianych „urodzinach”, to mogłem zrobić jej recenzję). Tak, moi drodzy, zgodnie z informacją ze wstępu, jest powiązanie i to wręcz zdecydowane. Wprawdzie w zapowiedziach nie wspominałem o postaciach tego producenta czy z tego obrazu, ale sam produkt jak najbardziej zbliżony. Myślę, że samej postaci nie ma co przybliżać, bo już nawet na łamach tego blogu to robiłem, więc można o tym poczytać nawet tutaj (w znaczeniu w jakiejś recenzji). Jak zapewne sporo osób pamięta (a jeśli nie, może zaglądnąć do odpowiedniego działu), miałem kiedyś też inną figurkę Asuny. Ostatecznie postanowiłem ją sprzedać, bo już mi się tak fajnie nie komponowała w kolekcji, a dzisiaj opisywana już jak najbardziej. Swoją drogą zapowiedzieli mi inną statuetkę Asuny, nad którą ciągle debatuję, bo mam dla niej idealne miejsce – wygląda obłędnie, skala 1/4, no słowem – trudno będzie się powstrzymać. Ale to tam przyszłościowe plany, więc nie wyprzedzajmy, a skupmy się na dzisiejszej. Należy zwrócić uwagę, że mamy tutaj wersję znaną z filmu, która różni się ubiorem od standardowo spotykanego dla tej postaci (chociaż po premierze trzeciego sezonu Sword Art Online czasem ulega to zmianie). Kolejna sprawa to sam projekt, który jest bardzo złożony i przepełniony detalami, ale na początek cofnijmy się nieco w czasie. Kilkanaście miesięcy temu (figurka miała premierę w maju 2018 roku, więc sami rozumiecie) pojawił się najpierw obrazek, a potem sam prototyp tej pozycji i fani byli zachwyceni. Gdy w końcu wystartował pre-order (lub lekko wcześniej) i pojawiła się jej pomalowana wersja (finalna), pojawiły się żale i słowa rezygnacji, ponieważ nie podobały się usta Asuny wielu fanom. Przyznam szczerze, że do dzisiaj mnie to dziwi (a sporo czasu upłynęło). Już prędzej może bym zrozumiał, gdyby ktoś narzekał na samą twarz, która w tej dynamice może lekko odbiega od jej znanego wizerunku, ale nawet i na tym polu to dla mnie trochę naciągana teoria. Niemniej była powszechna, więc bardzo oczekiwana figurka nagle nieco straciła na popularności. To nie wszystko, moi drodzy. Sam miałem coś innego do kupienia na premierę, więc musiałem odpuścić. Okazało się to świetną decyzją, bo niecałe trzy miesiące później trafiła do jakiejś promocji – nie było to może jakoś wiele taniej, ale przesyłkę + kwestie importowe miałem jakby za darmo. Dziękuję tym, którzy zrezygnowali. Aktualnie można ją zdobyć tylko z drugiej ręki, a Aniplex tak często nie wznawia swoich figurek (chociaż zaczął to robić w odróżnieniu od lat poprzednich, co się niejako chwali, bo często jest tak, iż się ktoś nie załapie i trochę później musiałby płacić jakieś chore sumy lub obejść się smakiem, że tak to ujmę), więc jest to problem dla tych, którzy by ją chcieli mieć w kolekcji. Warto moim zdaniem i zaraz postaram się to udowodnić. Jak wspominałem, pozycja ta może poszczycić się bardzo dużą liczbą detali. Zaraz je dokładnie opiszę, gdy będę analizował zdjęcia, ale już teraz mogę wam trochę na ten temat streścić. Chodzi mi o jej twarz, podłoże, po którym się porusza (a przynajmniej uchwycony moment w czasie tego ruchu), podarte ubranie czy samą dynamiczną sylwetkę. Tego jest ogrom, a przy tym jest to całkiem zgrabna i niezajmująca wiele miejsca figurka. Dodatkowo łatwo ją przenieść, bo podstawa jest niezwykle solidna. Tak, nie ma jakichś podpórek czy innych rzeczy, wszystko się ładnie komponuje. Tak wrócę na chwilę do tej „wady”, bo sprawa jest dla mnie nieco komiczna. Dlaczego? Aniplex przy wielu figurkach ma genialne pomysły, świetne projekty i wykonanie, ale właśnie jakimś szczegółem potrafi to sobie zepsuć. W tym wypadku moim zdaniem jest to wygórowane i wręcz niezrozumiałe trochę, ale przypomnimy dla przykładu Ishtar, gdzie postać łatwo mogła „zlecieć” ze swojego „siedzenia”. Czemu tak to wykonano? Tego nie wie nikt. Ponownie nie zrezygnowałem z tego powodu, bo jest rewelacyjna, ale byli tacy, o czym wspominałem już przy okazji jej recenzji. No dobra, czas na jakąś dokładniejszą analizę i fotki, na które czekacie.
img_7725_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • broń w ręku
Oto Asuna w całej okazałości w wersji z filmu Ordinal Scale, który wam kiedyś opisywałem, ponieważ mam go od Anime Ltd. Jest niezwykle kolorowa, dynamiczna, pełna detali, więc z każdej strony można na czymś zawiesić oko. Przy tym wszystkim, o czym w sumie wspominałem, jest całkiem zgrabna, bo nie ma jakichś elementów wystających na boki, które nieco sztucznie zwiększają rozmiary. Moim zdaniem prezentuje się niesamowicie. Przy okazji drobna uwaga, kupujący bezpośrednio na sklepie Aniplexu mogli otrzymać kartę z wizerunkiem, na podstawie którego powstała figurka. Nie nabywałem u nich, więc go nie posiadam. Na końcu wpisu wrzuciłem znalezione w sieci zdjęcie, byście mogli sobie porównać – grafikę z finalnym produktem.
img_7728_wynik
Czas na zbliżenia. Bardzo podoba mi się kosmyk włosów Asuny, który ją niejako oplata, co tutaj ładnie widać. Nadaje to niezwykłej dynamiki. Swoją drogą jej pofalowane ubranie, wynikające z tej pozycji, rękawiczki na rękach, mikrofon przy uchu. No, jest na co popatrzyć.
img_7729_wynik
Kolejna fotka z profilu, czyli podarte ubranie naszej bohaterki. Do tego to niesamowite podłoże, które jest bardzo kolorowe, ale to właśnie nadaje tej figurce jeszcze lepszego wdzięku, że tak to ujmę i jednocześnie ją nieco wyróżnia. Wszak ta postać ma mnóstwo wizerunków i zapewne znajdziemy sporo fanów, którzy kupują tylko tej waifu takie rzeczy. Tak, są tacy ludzie, w sumie nigdy tego nie rozumiałem.
img_7730_wynik
A teraz zdjęcie z lotu ptaka, by zobaczyć, jak Asuna jest umieszczona na podstawce. Widać te niejako wbite w ścianę buty, w które wchodzą nogawki. Naddarty fragment spodni czy wspomniane podłoże. Wielkie brawa dla Aniplexu.
img_7731_wynik
Tym razem fotka nieco od tyłu, by pokazać włosy wybranki Kirito. Trzeba przyjąć, że pięknie wyglądają w ruchu. Swoją drogą chyba jeszcze nie wspomniałem, ale malowanie tutaj jest wręcz perfekcyjnie. Nie mogę znaleźć wpadki, a przy takiej palecie barw i wielu małych elementach mogłoby się wydawać prawie oczywiste, że takie będą. Niestety, a wręcz przeciwnie, wielkie brawa po raz kolejny dla producentów, chwali się (kontrola jakości na medal).
img_7733_wynik
A teraz przybliżenie twarzy, na którą było tyle narzekań. Wydaje mi się, że przez tę dynamikę zgubił się jej znany wizerunek czy spojrzenie. Fani wspominali, że powinna być bardziej sroga mina, a tutaj dostrzegają jakieś zmieszanie czy zdziwienie. Jakby mówiła: „Co ja tutaj robię, do diaska?”. Trochę to rozumiem, ale nie do końca w sumie. Fakt, takie chłodne spojrzenie chyba by bardziej pasowało, ale i tak mi się wręcz niesamowicie podoba całościowo. Z takiego powodu miałbym ja odrzucić? Bez żartów.
img_7734_wynik
Jeszcze dodatkowe zdjęcie z detalami i od lekko innej strony. Jakiś fan zauważył, że pod takim kątem wypada rewelacyjnie. Więc odpowiednie jej ustawienie już „robi robotę”, jak to mawiają. Ciekawe w sumie. Zabawne jest to, że w gablotce u mnie tak wygląda, więc może dlatego tak mi pasuje? Kto wie, osobiście bardzo ją polecam, mimo że inna jej wersja nadchodzi, a ja chyba nie pozostanę obojętny.
Podsumowanie: Kultowa postać otrzymuje bardzo dynamiczną figurkę w wersji z filmu kinowego z ogromem detali i paletą barw. Pomimo okazjonalnie wytykanej wady związanej z jej twarzą, którą osobiście nie do końca rozumiem (chociaż nie odrzucam całkowicie), jest wykończona wręcz perfekcyjnie. Stanowi nie lada gratkę w kolekcji. Mimo wszystko wydaje mi się, że Asuna ma tak wiele bardzo ładnych figurek, iż nawet pomimo tego świetnego wykonania nie warto za nią przepłacać. Chociaż z drugiej strony mi łatwo pewnie mówić, bo mam ją w kolekcji. Cieszę się, że udało mi się kupić, gdy była wszędzie dostępna i to nawet dosyć tania, patrząc na oryginalną cenę. To tyle na dzisiaj, miłego.
2635989

[odpal projekt] MANGA BASILISK – POLSKA EDYCJA

Ruszamy z kolejnym wpisem. Ostatnio z nimi gęsto, nieprawdaż? Obiecywałem, że się tak stanie i w sumie spełniam w końcu. Trochę to zajęło, ale co mi tam. Dzisiaj też nieco nietypowy, ale już bardziej przypominający te standardowe (w sumie dawno takiego nie było). W związku z powyższym można wspomnieć o stałych elementach. Nie zwlekajmy więc i zaczynajmy. Postanowiłem je rozbić, by nie dawać wszystkiego na raz, ale o tym za chwilę. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, bo pominę te, które relacjonowałem wczoraj. Najbardziej martwi mnie ta większa, ale bądźmy dobrej myśli. Nowinki wydawnicze nawiązują do tematu głównego. Studio JG wyda trzy nowe mangi: Shaman King Hiroyukiego Takeia, Koi wa Ameagari no You ni Jun Mayuzuki oraz jednotomową nowość z gatunku boys’ love – Fukouchuu no Shiawase autorstwa Enzou. Pozamiatali w sumie. Koi wa Ameagari no You ni wezmę bankowo – w dodatku powiększony format, cudnie. Trochę się nad Shaman King zastanawiam, bo to tytuł w sumie kultowy, ale ta długość mnie martwi w sumie. Może coś poczytam po necie i osadzę (lub wezmę jeden dla testu). Kolejne nowinki następnym razem, a teraz część główna.
Dzisiejszym gościem honorowym jest OdpalProjekt o nazwie „Manga Basilisk – polska edycja”. Tak, moi drodzy, ten zapowiadany od bardzo dawna projekt w końcu ruszył. Pierwsza jego niejaka zapowiedź oficjalnie pojawiła się na KS, o którym wspominałem w tym miejscu, klik. Wszystko się udało i JPF zaczął zacierać ręce i przygotowywać dzisiaj wspomnianą akcję. Jeśli dobrze rozumiem, nie chcieli robić niczego pochopnie – miał to być w pełni opisany projekt. Projekt boxu, okładek i dodatków już znamy. Oszacowano również koszty vs liczbę stron i format. Jest dosyć drogo, nie ma co gadać, ale to pozycja raczej do starszego czytelnika, który ma więcej funduszy. Podobną cenę przy właściwie tej samej liczbie stron i formacie miał czwarty tom Ality od głównej serii, więc myślę, że nie jest zawyżona. Oczywiście ktoś może napisać, że tam też była, więc co to za usprawiedliwienie? No niestety, takie rzeczy kosztują, co tu dużo pisać, a sam nie dostrzegam jakiegoś wielkiego skoku cenowego podczas tej akcji – a zazwyczaj się takie pojawiają (wynikają z wymogu opłacenia za możliwość fundowania w takim miejscu + chcą wyciągnąć więcej od zagorzałych fanów – dzieki tumu tez ufundować w ogóle). Fakt, jeśli chodzi o pewne progi z dodatkami, już są obecne takie wysokie ceny. Dobra, o czym to jest? Nienawiść Kouga i Iga – dwóch potężnych rodów ninja – trwa od czterystu lat, a wszystkie próby zawarcia pokoju spełzły na niczym lub zakończyły się jeszcze gorszymi masakrami. Niemniej jednak wydaje się, że niebawem wielowiekowe walki przejdą ostatecznie do historii. Niedługo bowiem ma mieć miejsce ślub spadkobierców obydwu rodów: Gennosuke i Oboro, mający przypieczętować wieczny i trwały pokój. Obydwa klany już czekają na ten moment i wydaje się, że – przynajmniej z grubsza – akceptują ideę pojednania. Niestety, świat bywa podły. Czasem jeden zwój, zawierający imiona dwudziestu najpotężniejszych wojowników obydwu stron i rozkaz szoguna, nakazujący rodom przystąpienie do wojny, wystarcza, by zburzyć wszystko [tanuki.pl]. Jeśli ktoś nie zauważył lub nie wiedział, to kapitalna historia z pięknymi rysunkami. Dlatego ten format jak najbardziej do niej pasuje. Muszę przyznać, że projekt boxu czy okładek jest wręcz kapitalny i od razu skłania do opcji sponsorowania, a przynajmniej moją skromną osobę. Dodatkowo sama akcja ma być sprawdzeniem sposobu pozyskiwania licencji w naszym kraju. Wydawnictwo ocenia koszty, poznaje zainteresowanie i od razu wie, z czym startuje, bez ryzyka, My dzięki temu dostajemy tytuły, na które często by się może nie zdecydowali, ponieważ nie byliby pewni rezultatu. Pewnie też ułatwia im coś takiego kwestie walki o licencję. Reasumując, każdy zyskuje. Jeśli chodzi o progi i możliwości… Oczywiście interesują każdego te, które są związane z nabyciem samej mangi. Moim zdaniem warto zainwestować w box, bo wygląda kapitalnie i ja taką opcję wybieram. Mini plakaty mnie nie interesują jakoś specjalnie, a sporo kosztują, więc chyba zrezygnuję. Opcja z autografem zniknęła zaraz po rozpoczęciu, więc nawet nie muszę pisać, ze dla mnie nie warto. Nigdy nie byłem fanem podpisywania książek, albumów itd. Szpeci to dla mnie okładkę i tyle. Takie moje zdanie.
basilisk
Sponsorujemy tutaj.
Podsumowanie: Najpierw był Kickstarter z plakatami, który przetarł szlak ku możliwości uruchomienia akcji wydania mangi Basilisk w wersji deluxe w naszym kraju. Teraz ta akcja oficjalnie została uruchomiona i od nas zależy jej sukces. Na razie jest całkiem nieźle, bo mamy już 37% wymaganej kwoty. W dodatku całość będzie trwała dwa miesiące, a to niemało. Należy pamiętać, że samo ufundowanie to nie wszystko, jeśli zbierze się nas większa grupa, dostaniemy trochę odpicowaną dodatkowo edycję. To nie wszystko, zapewne olbrzymi sukces dodatkowo zachęci wydawnictwo do dalszych akcji tego typu. Biorę bankowo i wam radzę to samo. JPF przyznał, że to jedyna opcja bycia tej mangi w PL, a jeśli nawet się później pojawi w sprzedaży, to za tę samą cenę i w miękkiej oprawie. Nie ma innej opcji, trzeba brać, póki jest. To tyle na dzisiaj, miłego.

Walentynki

Dzisiaj kolejny wpis eventowy, ponieważ mamy Walentynki. Tak, moi drodzy, dzisiaj dzień zakochanych. Zgodnie z zapowiedziami, wstawiam takie nieco inne wpisy, które nam lekko rozruszają ten blog. Nie, żebym jakoś narzekał, ale częstsza ich publikacja mnie motywuje do większego zaangażowania, systematyczności i tym samym wszyscy zyskują. Tak samo jak ostatnim razem, bez nowinek w tym miejscu. Zostawimy je sobie na następny raz, a pojawiły się jakieś. W każdym razie, panowie, lubujcie swoje wybranki, panie, lubujcie swych wybranków. Swoją drogą motyw miłości i zakochanych jest bardzo powszechny w popkulturze i oczywiście nie ominął także animacji czy mang. A co z Walentynkami? Też się oczywiście pojawiają. Lucky Star, Toradora, School Days, Code Geass, Hyouka, Persona 5 oraz masę innych przykładów. Tak naprawdę o wiele łatwiej je tutaj znaleźć, niż nasz ostatni tłusty czwartek. W końcu to dobra okazja, by pokazać komuś swoje uczucia, a więc idealny motyw do romansów. Jeśli już o nich mowa, pewna stronka zorganizowała ranking filmów idealnych na Walentynki i wygrało Your Name. W sumie to dobry film na taką okazję. O Walentynkach są też piosenki. Wręcz cała ich masa, ale ja przypomnę piosenkę w nieco innym klimacie, czyli Marilyn Manson: Valentine’s Day.
She was the color of TV
Her mouth curled under like a metal snake
Although Holy Wood was sad
They’d remember this as Valentines day
Flies are waiting
In the shadow of the valley of death
In the shadow of the valley of death
They slit our wrists and send us to heaven
The first flower after the flood
I saw that pregnant girl today
She didn’t know that it was dead inside
Even though it was alive
Some of us are really born to die
Flies are waiting
In the shadow of the valley of death
In the shadow of the valley of death
They slit our wrists and send us to heaven
The first flower after the flood
img_1595_wynik
Na koniec, by nie robić o tym kolejnego wpisu, nowinki zakupowe, czy bardziej ostatnia paczka. W piątek na koniec dnia otrzymałem przesyłkę z Zavvi. Właściwie to dwie, bo oni zawsze wszystko pakują osobno, a płacimy i tak tę samą cenę (niezależną od ich liczby). W sumie dobrze się składa po zakończeniu okresu Brexitu z wiadomych powodów. Nabyłem te pozycje podczas ich ostatniej kapitalnej promocji, czyli -40% przy i tak dobrych cenach. Były jeszcze jakieś pozycje, ale są w drodze. Trochę mnie martwi natomiast ta większa paczka, bo cały czas cisza. Mam nadzieję, że coś się zmieni w tym tygodniu. W każdym razie idealny czas na tę wysyłkę z Zavvi, bo akurat niedawno skończyłem pierwszą połowę My Hero Academia sezonu 3, wiec mogę się zabierać za dalszą część (a właściwie już to zrobiłem). To tyle na dzisiaj, wyczekujcie kolejnego wpisu.

[ANIME BD] Jin-Roh – Collector’s Edition

Niestety nie udało się zamieścić wpisu jeszcze wczoraj. Trochę za późno się za niego zabrałem, a potem jeszcze mnie trochę zwaliło jedno ogłoszenie z nóg, więc co zrobić. Zaraz wszystko wyjaśnię, więc bez pośpiechu. Swoją drogą mam nadzieję, że się wam spodobały moje eventowe wpisy. Dzięki nim trochę rozruszam stronkę i podtrzymam częstszą ich publikację. Oczywiście nie oznacza to, że przewyższą te normalne. Daleko im do tego. Będzie ich tylko trochę więcej niż do tej pory. Nic ponadto, więc bez obaw. Czas na stałe elementy. Pod względem paczuszek nic się w sumie nie zmieniło. Podobno są spore opóźnienia w wysyłkach wynikające z pandemii, Brexitu i warunków pogodowych (oraz obsługi przekraczania granicy). Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Czas na nowinki wydawnicze. Media Blasters wyda Gakuen Heaven (BD). Kitty Media natomiast Vampire Pink (BD). Nozomi uruchomiło pre-order do Emma A Victorian Romance Season 1 (BD), czyli macie szansę zdobyć tę serię poza KS. Waneko wyda mangę Darling in the FRANXX autorstwa Kentarou Yabukiego i Code:000. Liczy sobie 8 tomów (niby nie lubię mangowych odpowiedników anime, ale tutaj jest sporo zmian, wiec do przemyślenia). Również wyda Yakusoku no Neverland: Mama­‑tachi no Tsuisoukyoku. Jest to jednotomowa light novel autorstwa Nanao z rysunkami Posuka Demizu. Wydawnictwo Akuma zapowiedziało „Śpiew młodości” od Yuu Niimaru, czyli zbiór zawierający 10 opowiadań (hentai, gdyby ktoś miał wątpliwości). Gra NieR Replicant ver.1.22474487139… doczeka się wydania pudełkowego dla edycji standardowej w naszym kraju (na różnych platformach), znając sytuacje Nier: Automata, radzę brać pre-order. Anime Ltd dzisiaj potwierdziło, że uruchomi w przyszłym tygodniu pre-order do BEASTARS Season 1 – Soundtrack Vinyl Deluxe Edition. Wygląda to nieziemsko. Trzy nośniki z 48 utworami piekielnie dobrej muzyki na winylu, do tego artbook na 128 stron i wszystko zapakowane w box. Kapitalne, biorę od ręki. Skoro już przy winylach jesteśmy… Zapowiedziano kolejne  soundtracki z wydawnictwa Ghibli: Joe Hisaishi: The Tale Of The Princess Kaguya Soundtrack, Joe Hisaishi: The Wind Rises Soundtrack, Joe Hisaishi: Ponyo On The Cliff By The Sea Soundtrack i Joe Hisaishi: Ponyo On The Cliff By The Sea Image Album. Swoją drogą zostanie też wznowiony box z mini-lpkami na CD kolekcji Ghibli: Joe Hisaishi Studio Ghibli ‚Hayao Miyazaki & Joe Hisaishi’ Soundtrack Box. Dzieje się, moi drodzy. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Jin-Roh w wersji kolekcjonerskiej od Anime Ltd. Mam ten obraz już od jakiegoś czasu, bo od okolic lipca tamtego roku, ale dopiero teraz go wam opisuję. Dosyć dobrze się złożyło, ponieważ jestem na świeżo po seansie (raptem tydzień temu go powtarzałem). Film to niesamowicie wręcz dobry, który przy pierwszym seansie nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, jak przy kolejnych. Należy przy tym zaznaczyć, że odbył się wiele lat temu i to przy natłoku innych świetnych produkcji. Kiedy to poznawałem animację japońską i oglądałem raz za razem jakieś wielkie hity kinowe. Wadą takiego rozwiązania jest niewątpliwie, że człowiek czasem przestaje doceniać dane produkcje. Bywa również tak, że czasem trzeba do czegoś dojrzeć, by poznać to od innej strony. Czasem też wystarczy zobaczyć po jakimś czasie dany film ponownie, ponieważ zdecydowanie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że filmy wystarczy oglądać raz, bo więcej nie ma zwyczajnie sensu. Nie, niejednokrotnie już doszedłem do wniosku, że przy kolejnym seansie odkrywałem coś nowego lub zwyczajnie mój gust się nieco zmienił. Zacząłem zwracać na inne rzeczy uwagę i dany obraz wydał mi się lepszy lub gorszy, bo takie sytuacje też mają miejsce. W tym przypadku mamy do czynienia z pierwszą opcją. Reasumując, warto oglądać te produkcje nawet często kilkukrotnie (może nie wszystkie, wiadomo, nie trzeba się pochylać nad każdym dziełem, ale często jednak warto – wystarczy mieć wyczucie, czy dany serial/film ma jakiś potencjał). Może trochę o tej produkcji. Akcja filmu toczy się w Japonii początku lat sześćdziesiątych. Jednak jest to rzeczywistość alternatywna. Wojnę wygrały nazistowskie Niemcy, które następnie zwróciły się przeciwko Japonii w walce o globalną dominację. Walkę tę Japonia przegrała. Była obiektem niemieckiego ataku nuklearnego, a następnie wieloletniej okupacji. Opowieść toczy się już jednak kilka ładnych lat po odejściu wojsk okupacyjnych. Rządzący krajem po przegranej wojnie postawili na szybką odbudowę i rozwój kraju, jednak odbyło się to kosztem biedniejszej części społeczeństwa i doprowadziło do wybuchu długotrwałych rozruchów. Policja nie była w stanie opanować sytuacji. Rząd, niechcący interwencji wojska, ani też nadmiernego wzrostu znaczenia policji, wybrał trzecią możliwość: sformowano Policję Bezpieczeństwa Stolicy (PBS), elitarne jednostki ze specjalnymi uprawnieniami, mobilną i ciężko uzbrojoną, które szybko i brutalnie zaprowadziły porządek. Jednak sytuacja zradykalizowała się jeszcze bardziej, gdy rząd ogłosił delegalizację partii opozycyjnych, które w odpowiedzi przeszły do podziemia i jako „Sekta” zmieniły stolicę w krwawe pole bitwy z Korpusem Pancernym, zbrojnym ramieniem PBS. Głównym bohaterem filmu jest Fuse, młody oficer w Korpusie Pancernym. Podczas jednej z akcji, gdy z kolegami ścigał rebeliantów z „Sekty” w miejskich kanałach, natrafia na młodą kurierkę, przenosząca ładunek wybuchowy. Fuse, który powinien w tej sytuacji natychmiast zneutralizować zagrożenie, waha się i dziewczyna detonuje bombę. Policjanta ratuje tylko jego pancerz. Zostaje jednak przeciwko niemu wszczęte dochodzenie i zostaje odsunięty od działań liniowych. Jednak on cały czas zastanawia się, czemu dziewczynka pociągnęła za zapalnik bomby i czy jego praca jest słuszna. Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o młodej rebeliantce, spotyka jej siostrę i powoli między nimi rozkwita nieśmiałe uczucie. Jednak oboje są uwikłani w brutalną intrygę polityczną, mogącą zdecydować o istnieniu Korpusu Pancernego [http://manga.elx.pl]. To tylko zalążek tej niesamowite fabuły od obrazu Mamoru Oshii – dramatu psychologicznego z domieszką kina szpiegowskiego, który został wzbogacony elementami akcji czy romansu. Tu się naprawdę dużo dzieje, a przy tym należy śledzić i analizować dialogi bohaterów. Mamy tutaj sporo symboliki czy nawiązań – np. do starszej, dużo mroczniejszej wersji czerwonego kapturka. Do tego dochodzi kapitalna animacja, kreska, tła i wygląd bohaterów. To kino najwyższej klasy, które z niebywałą przyjemnością ogląda się z nośnika BD. Klasa sama w sobie i doskonałe potwierdzenie, że w animacji japońskiej można znaleźć perełki, które mogą konkurować z normalnym kinem. Wizjonerstwo twórców tego obrazu spełnia oczekiwania wielu z nawiązką, a po sensie zostawia w zadumie nad obejrzanym kinem – czy postępowanie bohaterów było słuszne? Kto miał w tym rację? Kto kogo tu tak naprawdę szpiegował i niszczył? Tak, zdecydowanie polecam. Pewnie wielu wie, ale animacja ta doczekała się wersji aktorskich. Pomijając jej starsze odsłony, które już dosyć trudno znaleźć w sieci, ale jest to możliwe, mamy wersję dostępną na Netflix. Na dodatek w naszym języku, więc wielu z was może ją zobaczyć samemu. Od razu się przyznam bez bicia, że sam tego jeszcze nie zrobiłem. Zniechęciły mnie trochę niskie oceny tej produkcji i stwierdzenia, że skupiono się głównie na elementach akcji tego obrazu, co go całkiem spłyciło. Niemniej kiedyś zamierzam go zobaczyć i wtedy może poddam edycji ten wpis lub zrobię o nim osobny. Już tak mam, że lubię wyrobić sobie własną opinię, a nie powtarzać innych. Kilka już takich czytałem o obrazach ze wspomnianego Netflixa, które były często nisko oceniane, a moim zdaniem niesłusznie – nie były to ostatecznie produkcje, które można bronić rekami i nogami, ale zasługują na pochwałę, ponieważ punktują w scenariuszu czy pewnych rozwiązaniach fabularnych. Chcę myśleć, że tutaj jest podobnie. Wpis już się nam zrobił dosyć długi, więc warto by było przejść do aspektów bardziej związanych z samym wydaniem filmu. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku jest bardzo dobrze. Jeśli dobrze pamiętam, powstało to na mocy kooperacji z Discotec, który jest niejako jednym z liderów kodowania obrazu dla wydawnictw anime. Naprawdę najwyższa klasa i inni powinni ich brać na wzór. Wprawdzie u Aniplexu jest tak samo lub lepiej, ale tam mamy więcej dysków i wyższą cenę. Należy przy tym wspomnieć, że napisy również są świetnie przygotowane. Chyba były jakieś narzekania dotyczące niedostępności jakiegoś starego dubbingu angielskiego z kaset wideo, ale nie interesuje mnie coś takiego, więc nie będę się na tym skupiał (odejmował punkty z oceny końcowej). Czas na detale dotyczące wydania.
img_1361_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby Digital 5.1: angielski, DTS-HD MA 5.1 i LPCM 2.0: japoński (BD), Dolby Digital 5.1: angielski, Dolby Digital 5.1: japoński (DVD)
Rozdzielczość: 1080p (BD), 480p (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD) i 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
img_1362_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Na pierwszym planie ląduje już kapitalna okładka, która bardzo mi się spodobała. Film ten jest znany z grafiki, którą widać na przykład na głównej/przewodniej tego wpisu czy w digipacku, ale wydawca przygotował coś ekstra. Jeśli chodzi o samo opakowanie, mamy tutaj artbox z digipackiem oraz artbook. Wszystko świetnie przygotowane.
img_1363_wynik
Na początek wspomniany digipack z grafiką, którą raczej każdy rozpoznaje, a przynajmniej ci, którym ten obraz nie został przedstawiony właśnie w tej chwili po raz pierwszy. Same pancerze z tego filmu są dosyć rozpoznawalne, bo też zostały ciekawie zaprojektowane. Wszystko oczywiście zaczęło się od filmów aktorskich, a łącznie są już trzy. Tak, ten z Netflix jest już którąś z kolei odsłoną. Mam zamiar je obejrzeć i wtedy możliwe, że je opiszę. Będzie taki typowo recenzencki wpis, jeśli plan zakończy się sukcesem.
img_1364_wynik
Podgląd na płyty. Wyglądają bardzo przyjemnie, swoją drogą. W sumie nie wspomniałem, ale mamy tutaj filmu na dwóch formatach – BD i DVD. Tylko spojrzałem na ten drugi z wymienionych, bo i tak go nigdy nie wykorzystuję, ale kodowanie wyglądało na całkiem przyzwoite. Kto by tam go wybierał, gdy jest dostępna lepsza jakość, prawda? Swoją drogą w formie dodatku umieszczono dokument „Pospekulujmy o Jin-Roh”, który obejmuje wywiady z Mamoru Oshii (oryginalna historia i scenariusz), Hiroyuki Okiura (reżyser), Hajime Mizoguchi (muzyka) i Hiromasa Ogura (dyrektor artystyczny). Warto zobaczyć.
img_1365_wynik
Czas na jedyny fizyczny dodatek tego wydania, czyli artbook. Nie nazywajmy digipacku z płytami dodatkiem, bo to jest na wyrost trochę. Trzeba przyznać, że został wykonany kapitalnie. Już sama jego kładka, czyli hełm ze wspomnianego pancerza na czerwonym tle robi piorunujące wrażenie, a najlepsza jest przecież zawartość.
img_1366_wynik
Tylna jego część, czyli minimalizm w cenie.
img_1367_wynik
48-stronicowa broszura zawierają informacje i wgląd w produkcję tego fascynującego filmu. Znajdziemy tutaj artykuł „Jin-Roh: The Ultimate in Animation Cinema”, poświęcony historii produkcji i jej miejscu jako „ostatniej animacji analogowej”. „Język sztuki”, artykuł poświęcony układom kluczowych scen filmu oraz badający ich język wizualny i intencje w kontekście filmu. Wywiad z reżyserem filmu, Hiroyukim Okiurą, a na koniec wybór kluczowych elementów wizualnych i grafik z filmu. Naprawdę świetna rzecz.
Podsumowanie: Muszę powiedzieć, że „Jin-Roh”, to jeden z tych filmów, po obejrzeniu których widz siedzi w ciszy i zastanawia się nad obejrzanym dziełem. Jakie były motywy głównych bohaterów? Czemu dokonali takich, a nie innych wyborów? Czy mogli zdecydować inaczej i co by z tego wynikło? Takie pytania mnożą się w naszej głowie już w trakcie oglądania, by zaatakować nas z całą siłą, w chwili, gdy pojawią się napisy końcowe. Zdecydowanie polecam każdemu, a fanom kina spod ręki Mamoru Oshii przedstawiać zapewne nie trzeba. Swoją drogą film bazuje na mandze, którą bardzo chciałbym kiedyś w naszym kraju zobaczyć. Może jakieś wydawnictwo kiedyś przeczyta ten wpis i się dowie, że im dopinguję? Co do filmu i wspomnianego wydania, to aktualnie jest bardzo krucho z dostępnością. Pozostaje szukanie na aukcjach lub edycja standardowa. To tyle na dzisiaj, miłego.

Tłusty czwartek

Dzisiaj znowu nietypowy wpis, ale postaram się wstawić później jeszcze jeden (tym razem normalny). Tak, może pierwszy raz w historii tej stronki będzie taka sytuacja. Ewentualnie pojawi się jutro ranem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ponownie bez nowinek, bo będą w normalnej jego odsłonie. Ostatnio obiecywałem wpisy eventowe, więc trzeba danego słowa dotrzymać. Dzisiaj mamy tłusty czwartek i nawet pandemia nas nie powstrzyma przed objadaniem się pączkami. Sam wiele ich nie zjem, bo planuję spróbować kulinarnych zdolności i upiec własnej roboty w weekend i wtedy dopiero najeść się do syta, jak to mawiają. Dzisiaj na spokojnie. Nie żałujcie sobie, moi drodzy. Swoją drogą istnieją piosenki pączusiach, a przykładowo „Pączki w Tłuszczu”:
Pani Zo, pani Sia, każda pani pączka ma
Pączka styl jest i był nie do podrobienia
Pani Zo, pani Sia, każda pani pączka ma
To nie test, pączek jest
The best of the best of the best
Tak, tak, mówi każda dziewczyna
Tak, tak, dzień od pączka zaczyna
Tak, tak, pączek w tłuszczu na wszystko jest the best
Tak, tak, woła każda kobieta
Tak, tak, zjedz – poczujesz się piękna
Tak, tak, pączek w tłuszczu na wszystko jest the best
Nie tylko my o nich śpiewamy, są i zagraniczne:
You can tell me, it’s over, it’s over
You can tell me, over and over your shoulder
Had me a trick and a kick and your message
You’ll never gain weight from a doughnut hole
A zastanawialiście się nad obecnością pączków w anime? Nie we wszystkich krajach są tak samo popularne jak u nas (nie ma nawet często obchodów tego święta – byłem w Norwegii i nie mogłem normalnego pączusia kupić właśnie w tłusty czwartek, bo takich rzeczy tam zwyczajnie nie jadają), ale zazwyczaj przysmak w cukierniach występuje. Jak to wygląda w anime? Shinobu z Nekomonogatari: Black i scena w cukierni to wręcz idealny tego przykład. Zajadał się też nimi bohater Trigun, obserwujemy je w Shirobako, Aquarion EVOL, K-ON, My Little Monster czy Toradora. Jakieś wasze ulubione sceny? Piszczcie! Tymczasem udanego i do następnego!

Urodziny autora

Zgodnie z zapowiedziami… Trochę przesada w sumie, bo tylko raz o tym wspomniałem, ale się liczy. W każdym razie dzisiaj nieco inny wpis niż zazwyczaj. Tak, moi drodzy, mam urodziny i postanowiłem z tej okazji napisać trochę o swojej kolekcji czy jej aktywnym „wykorzystywaniu”. Przecież nie będę gryzmolił o sobie czy składał sam dla siebie życzeń z tej okazji, bo brzmiałoby to trochę dziwacznie. W każdym razie pomyślałem sobie, by nieco urozmaicić ten blog i dawać więcej takich „eventowych” niusów. Więcej będzie się działo, a też poznacie trochę mojej kolekcji od innej strony. Przy okazji wspomnę w dalszej części o nowince, którą chcę wprowadzić. Tak, dzisiaj bez stałych elementów, pojawią się następnym razem. Lecimy więc z tematem.
img_1586_wynik
Dzisiaj parę fotek kolekcji. Nie będę tutaj wrzucał całości, bo nie o to chodzi (zresztą trzeba zostawić sobie coś na kolejny raz). Pomyślałem, że zrobię je wam z dwóch dosyć istotnych dla mnie miejsc (dla was w sumie również w pewnym sensie). Po pierwsze fotka półki (a właściwie to trzech) z pozycjami, które czekają na recenzje/są aktualnie oglądane/niedawno nabyte/najwygodniej je tutaj było umieścić. Niepotrzebne można skreślić. Zobaczcie, jak to wygląda na załączonym obrazku.
img_1587_wynik
Część z nich doczekała się recenzji, a inne mają już gotowe fotki do ich publikacji. Przy okazji może was coś zainteresuje i będziecie chcieli zobaczyć/poczytać moje wypociny na dany temat. Jak zawsze jestem otwarty na propozycje. Powszechnie wiadomo, że obraz bardziej działa na człowieka od tekstu, więc może takie zdjęcie do was lepiej przemówi od mojej listy z działu z kolekcją. Swoją drogą są tutaj pozycje, które miałem kiedyś w innym wydaniu (np. K-On był w kilku BD-casach, a teraz jest to śliczny box z kompletną serią oraz masą dodatków. To oczywiście jeden z paru przykładów). Dawno temu też zbierałem wydania DVD, a aktualnie już zdecydowana większość została wymieniona na edycję BD. Tak, wolę lepszą jakość i nie będę się z tym krył. W końcu nawet często kupuję droższe wydania, by mieć dostęp do tej najlepszej dostępnej na rynku, bo jak dosyć powszechnie wiadomo, nie każde wydanie BD wygląda tak samo (od razu wspomnę, że przebieram tylko w takich, które mają angielskie napisy – w sumie to odrzucam jakieś włoskie, bo nie mają napisów w zrozumiałym dla mnie języku/dodatki w postaci książeczek są tylko do oglądania). Część ma skopane kodowanie, wyblakłe kolory, dziwne filtry użyte podczas kodowania itd. Nie zawsze jest to wina nawet wydawcy, ponieważ bywają problemy z dostarczonym materiałem źródłowym. Na fotce widać serial „Sakura Wars” w wersji DVD. Sentai ponad rok temu wydało go na BD w wersji SD-BD (jakość BD na nośniku BD dla zapominalskich), ale zrezygnowałem z zakupu i zostałem z wersją, którą widać na fotce. Dlaczego? Wyglądała gorzej. Dostali kiepskie materiały do wykonania masteringu i mamy marną jakość. Takie sytuacje się zdarzają, ale częściej jest to wina wydawcy, który wykonuje swoją robotę niedbale. Ktoś mnie kiedyś zapytał, czy potem będę wymieniał całą kolekcję na jeszcze lepszy format, gdy taki się pojawi. W pewnym sensie już wiem, że tego nie zrobię. Dlaczego? Pojawił się już taki nośnik, a jest nim UHD. Nabywam jakieś tam pojedyncze produkcje na tych płytach, ale bardziej dlatego, że jest ich mało/dostały w końcu w ogóle remaster/to ulubione pozycje, niż z powodu skoku jakościowego. Różnice są zwyczajnie minimalne, a na dobrą sprawę to i tak upscaling, więc trudno czegoś oczekiwać. Reasumując, przy płytach BD mamy widoczną różnicę, więc warto (przynajmniej dla mnie, bo nie będę się wypowiadał za innych), ale w kolejnych formatach to już raczej strata pieniędzy. Nie będę debatował nad formatami, których nie znam. Jeśli będzie coś tak dobrego, że zapewni mi skok jakościowy porównywalny z różnicą między DVD i BD, kto wie, może się zdecyduję.
img_1588_wynik
Jakiś czas temu już wspominałem, że uwielbiam figurki FREEing, więc na lepsze potwierdzenie tego stwierdzenia chyba liczyć nie mogliście? W każdym razie tak samo, jak przy animacjach, proszę o wiadomości, jeśli coś was interesuje, będę się starał w miarę szybko zrecenzować. Z figurkami jest nawet łatwiej, bo przy animacjach czasem chcę coś na świeżo zobaczyć, by recenzja lepiej oddawała aktualny stan mojego zainteresowania produkcją lub przemyślenia po ponownym seansie, co się przekłada na czas na jego ponowne obejrzenie. Tutaj już takich problemów nie ma.
img_1590_wynik
A co aktualne „eksploatuję”? Odpowiedź na to pytanie mamy na tej fotografii. Ostatnio wspominałem, że obrazek główny do czegoś nawiązuje. Tak, aktualnie czytam VN Grisaia, której kolekcję mam w takim wydaniu, Jest to najlepiej wydana powieść wizualna po angielsku – masa dodatków, piękny artbook z masą informacji, przetłumaczone LN w zestawie i wiele więcej. Jak przebrnę przez całość, napiszę recenzję. Aktualnie oglądam My Hero Academia Season 3: Part 1, które nabyłem na początku roku podczas promocji na Zavvi. Część druga powinna nadejść na dniach. Zabawne jest w sumie to, że dawno temu (gdy ta produkcja miała tylko jeden sezon) nie przepadałem za nią. Generalnie nie lubię filmów o superbohaterach. Później było podejście drugie i się zaczęło. W marcu/kwietniu ma wyjść część druga czwartego sezonu, więc muszę sobie jeszcze część pierwszą nabyć. Zdecydowanie polecam, a niedługo doczekacie się recenzji serialu (a konkretniej kilku jego sezonów), więc o to próśb również pisać nie musicie. Kolejna pozycja, czyli „Pigtails & Other Short Films” jest związana z moim „drugim fachem”, czyli korektami napisów. Grupowo przygotowaliśmy napisy do jednego filmu z tej kolekcji (tylko do jednego brakowało napisów). Tak, moi drodzy, dosyć często mi się zdarza robić korekty i oglądać daną produkcję bezpośrednio z nośnika. To w sumie spora frajda. Gdyby kogoś interesowało, robię sobie synchronizacje napisów do wydań z nośników (często odcinki są podzielone rozdziałami na płycie, więc np. 3 odcinek zaczyna się od 01:30:20 – kolejno: godzina, minuta, sekunda w szeregu), gdyby kogoś interesowały takie rzeczy, mogę je gdzieś wrzucać. Tę kolekcję mini filmów gorąco polecam i wrzucę za jakiś czas recenzję. Mamy tutaj też mangi z serii Służąca Przewodnicząca, którą ostatnio sobie odświeżam. Ile tam jest dialogów i jakichś przypisów czy humorystycznych historyjek. To się czyta chyba trzy razy dłużej niż normalną mangę. Zabrałem się ponownie za ten tytuł, bo zdałem sobie sprawę, że kiedyś przerwałem jego kupowanie. Czytam i stwierdzam, że jest to bardzo zabawny romans z ekipą świetnych postaci, więc trzeba będzie dokończyć jego nabywanie. Dodatkowo manga zawiera sporo więcej materiału niż jej adaptacja, co jest zdecydowanie plusem dla tego medium w tym przypadku.
img_1592_wynik
Na koniec nowość, czyli coś, co planuję dodać do mego blogu. Myślę nad informowaniem w formie wpisów lub nowinek na tweeterze o najnowszych zakupach. Taka fotka zbiorcza i drobna wzmianka o okolicznościach kupienia. Zachęcenie poprzez obraz – w postaci jednej fotki do nowości. Dzisiaj byłaby to ta manga. Nie wiem, czemu miałem do tej pory tomy 1, 3 i 5, ale jest już prawie komplet (mogłem w sumie nabyć drugi tom lub ogólnie oba, ale coś się pomyliłem – nastepnym razem uzupełnię). Swoją drogą JPF trochę mnie zadziwił, ponieważ kupiłem jakieś pre-ordery w twardych oprawach i za punkty tę pozycję. Wysłali mi ją kurierem. Miły gest, ceni się.
To tyle na dzisiaj. Do zobaczenia następnym razem już przy normalnym typie wpisu.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 3)

No to lecimy z kolejnym wpisem. Tak, moi drodzy, ostatnio zapowiadałem ich częstszą publikację, więc wypadałoby tych słów dotrzymać. Nie zwalniamy tempa, a je wręcz podkręcamy. Już jakiś czas temu stwierdziłem, że jeśli się coś częściej robi, człowiek się do tego przyzwyczaja i jakoś znajduje czas. Miejmy nadzieję, że nie wypadnę z rytmu. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale jestem cierpliwy. Udało mi się za to nabyć sobie produkcję, która wyprzedała się pod koniec tamtego roku. Już myślałem, że będę zmuszony za nią przepłacać, a tu się okazało, że miałem sporo szczęścia, bo pewien sklep znalazł ją na magazynie. Czas na nowinki wydawnicze. Dzisiaj nadrabiamy figurki. Firma eStream zapowiedziała: That Time I Got Reincarnated as a Slime Rimuru=Tempest -Ultimate Ver.- 1/7, Re:ZERO -Starting Life in Another World- Deamon Rem -Crystal Dress Ver- 1/7 (obie śliczne, ale drogie i to strasznie). Od Nekoyome: Nekopara Azuki Race Queen ver. 1/7. Natomiast od ques Q: Fate/Grand Order Caster/Scathach=Skadi [Second Ascension] 1/7. Kadokawa: KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Chuusetsu Reindeer Maid Ver. 1/7 i KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Dokuzetsu Reindeer Maid Ver. 1/7 oraz KDcolle Prisma*Illya Prisma*Fantasim Miyu Edelfelt Wedding Bikini Ver. 1/7. Dalej mamy plusone, czyli: Fate/kaleid liner Prisma Illya 3rei!! Illyasviel PRISMA Racing ver. 1/7. Good Smile Company i ich seria tanich, ale ładnych figurek: POP UP PARADE No Game No Life Zero Schwi, POP UP PARADE The Rising of the Shield Hero Season 2 Naofumi Iwatani, POP UP PARADE Captain Tsubasa: Tsubasa Ozora, POP UP PARADE Identity V The Ripper: Jack, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Ichika Nakano, POP UP PARADE KonoSuba Kurenai Densetsu Megumin Winter Ver., POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Nino Nakano, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Kasumi Nakasu, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Shizuku Osaka, POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Kasumi Toyama, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Ayumu Uehara i POP UP PARADE YuYu Hakusho Kurama. Trochę tego było. Od Chara-ani: CAworks Anime „KonoSuba” Megumin Anime Opening Edition 1/7. Od Phat dostaniemy: Fate/Grand Order Assassin/Semiramis 1/7. Na koniec moja ulubiona firma i ich dzieła, czyli FREEing: B-STYLE Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e Kei Karuizawa Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Angel Beats! Kanade Tachibana Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Uzaki-chan wa Asobitai! Hana Uzaki Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Alice Gear Aegis Anna Usamoto Vorpal Bunny 1/4 oraz wznowienie: Fate/Grand Order Saber/Altria Pendragon 1/4. No, jest na co czekać. Kolejne nowinki następnym razem, bo i tak wstęp jest dosyć obszerny. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Trochę z opóźnieniem piszę tę recenzję, bo w lutym ma mieć premierę kolejny tom. Nawet jakoś wczoraj zamknięto opcję nabywania wersji w twardej oprawie, ponieważ już wszystko zostało zatwierdzone i poszło do druku. Opisywany dzisiaj tomik dostałem w wigilię. Tak, zabawny prezent od JPF swoją drogą. Czytałem go sobie w święta i było super. W każdym razie trochę nadrabiamy zaległości. Mam nadzieję, że nikt nie wahał się z zakupem, oczekując na moją recenzję (bo by poszedł z torbami). Śmieję się tutaj trochę, ale nigdy w sumie nie grzeszyłem na mojej stronce z prędkością wydawniczą. To są raczej takie recenzje do poczytania, by ogólnie zainteresować się tematem. Oczywiście, staram się was zachęcać do zakupu omawianych przedmiotów, ale w tych tematach często trzeba szybko nabywać, bo później musimy płacić dużo więcej. Jak zawsze zachęcam do pisania sugestii na temat recenzji. Do tej pory wszystkie spełniłem. Nie było ich wiele, ale jakieś się trafiły. Wracając do dzisiejszego gościa, bo się rozgadałem na temat tylko powiązany z nim niejako. Jak już ostatnio wspominałem, seria zaczęła wracać na właściwe tory, czyli do tematów, przez które ją pokochałem. Zaczynają się turnieje, niesamowite walki, przeciwnicy wykorzystujący  pokrętne techniki w boju, nieznane światy i intryga, która zatacza coraz odleglejsze zakątki kosmosu. Tak, skala tego konfliktu nieubłaganie się nam rozrasta. Co dokładniej w tomie? Alida dalej jest na kolonii na Leviathanie 1. Wplątuje się tam w walkę w obronie dzieci-żołnierzy. Wraz z nowo poznaną sojuszniczką, Zazie, postanawia rzucić systemowi wyzwanie i zdobyć wszystkie flagi w strefie swobodnej walki (metoda szkolenia na tej kolonii polega na wysyłaniu dzieci, które o nie walczą i często giną. Zdobywając wszystkie flagi, zapewni im spokój przynajmniej na trochę czasu). Alita nie traci jednak z oczu głównego celu, którym jest dostanie się do kosmicznego miasta Jeru i ocalenie Ruw. By tego dokonać, musi wziąć udział w ZOTT, największym w Układzie Słonecznym turnieju sztuk walk. Tam spotka nie lada przeciwników. Czy podoła wyzwaniu?  Tak mniej więcej przedstawia się fabuła tego tomu. Sami przyznacie, że przypomina to pierwszą serię i jej niezłomną walkę na pustyniach? Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Szalejąc w Zalem, Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Zarzut do wydawnictwa z pierwszego tomu (całkowity brak dodatków) odpadł nam całkowicie w sumie już przy drugim, ale tutaj to potwierdzamy.
img_1451_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 312
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1452_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1454_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1453_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.