[ANIME BD] Weathering With You / Tenki no Ko – Collectors – Limited Edition

Ruszamy z kolejnym wpisem i wbrew poprzednim zapowiedziom, normalnym, że tak to ujmę. Spieszę donieść, że mój plan opublikowania wypocin związanych z ostatnimi zakupami spalił na panewce, ponieważ otrzymałem zniszczony produkt. Reklamacja została szybko uwzględniona i jest w drodze, więc tylko lekko go opóźnię. Najprawdopodobniej pojawi się jutro. Nie było tego złego, co na dobre by nie wyszło, w międzyczasie pojawiło się coś, czego spodziewałem się później. Paczka z USA ciągle nie opuściła stanów, a ja coraz bardziej się zastanawiam, kiedy ją zobaczę. Na pewno nie prędko. Czas na zapowiedzi, figurkowe tym razem. Good Smile Company zapowiedziało wznowienia: Xenoblade 2 Pyra 1/7 i Xenoblade Chronicles 2 – Mythra 1/7. Już słyszę te głosy zdziwienia i pytań: przecież w tym roku będzie wznowienie latem? Tak, zgadza się, ale chyba nakład cały poszedł, bo zapowiedzieli kolejne na rok przyszły. Muszę wam w końcu zrobić recki tych cudeniek, które mam z pierwszej edycji. FREEing natomiast wyda: B-STYLE Infinite Stratos Charlotte Dunois Bareleg Bunny Ver. 1/4, czyli znana figurka wraca z gołymi nogami (i znów wygląda cudnie), B-STYLE Toaru Kagaku no Railgun T Misaki Shokuhou Bunny Ver. 1/4 (ładnie wygląda, ale fani narzekają, że mało podobna do postaci, która przedstawia – nie znam, więc się nie wypowiem) i B-STYLE Magical Sempai Magical Sempai Bunny Ver. 1/4 (mogli jej wiadomą czapkę dodać). To tyle na dzisiaj z zapowiedzi. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Weathering With You (lub Tenki no Ko, jeśli ktoś preferuje oryginalny tytuł) w wersji deluxe prosto z Japonii. Tak, moi drodzy, w końcu się zebrałem w sobie i porobiłem zdjęcia tego ślicznego wydania filmu, na który czekało wielu. Czas najwyższy, bo mam go jeszcze w jednej wersji, ale o tym może przy innej okazji już opowiem. Wydanie dzisiaj opisywane jest w pewnym sensie bliźniaczo podobne do poprzedniego dzieła Makoto Shinkaia, czyli Your Name. Zainteresowanych zapraszam do tamtego wpisu, a konkretnie w to miejsce, klik. Możecie sobie porównać. Podobne opakowania to nie jedyny aspekt, który jest bliźniaczy w przypadku tej produkcji. Oglądając ją, można śmiało mieć nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z czymś podobnym, ale moim zdaniem odrobię lepszym, do czego będę tutaj przekonywał. Mimo wszystko ciągle niedoskonałym. Produkcje Makoto Shinkaia wielu uwielbia, wystawia bardzo wysokie noty, ponieważ chwytają za serce znanymi metodami – romansem, fajnymi bohaterami, czy piękną grafiką (poznanie postaci, a potem sytuacja, która wyciska łzy). Przez te aspekty można te filmy oglądać wielokrotnie, z czym nie ma co dyskutować (chyba że ktoś nie lubi, to już inna sprawa). Wydaje mi się, że jeśli komuś podejdzie ten obraz, będzie mógł tak właśnie robić (chyba że uważa, że filmy są tylko na raz – takim już nie pomożemy – śmiech). Do tego filmu autor moim zdaniem nie radził sobie z dłuższymi produkcjami (zaczynał z takimi klipami, więc nie powinno to może nawet dziwić?). Zawsze były trochę dziwnie rozplanowane z jakimiś wstawkami, które burzyły chwilami tworzoną z wolna fabułę – np. przy  Your Name mamy na początku coś w rodzaju teledysku (w dodatku z tytułowym utworem). W tym filmie chyba pierwszy raz udaje się od początku do samego końca… No prawie, o czym za chwilę. O czym to właściwie jest? Główny bohater, Hodaka, to szesnastolatek, który uciekł z rodzinnej wyspy. Swoje nowe życie postanowił rozpocząć w Tokio. Szybko okazuje się jednak, że metropolia nie jest tak sympatycznym miejscem, jak pierwotnie zakładał. Prócz tego, że nigdzie nie jest w stanie znaleźć pracy, a jego oszczędności topnieją z każdym dniem, to pogoda przez cały czas jest deszczowa. Pewnego dnia spotyka go jednak miły gest ze strony obcej dziewczyny – Hiny. Od tego momentu wszystko zaczyna się jakoś układać. Najpierw zostaje zatrudniony w małej firmie wydawniczej, prowadzonej przez Keisuke Suge – ten zapewnia mu dach nad głową, wyżywienie i opiekuje się nim, stając się kimś w rodzaju przybranego ojca. Następnie Hodaka zaprzyjaźnia się ze wspomnianą Hiną, która okazuje się posiadać niezwykłą umiejętność. Jest w stanie zatrzymać deszcz i sprowadzić słońce nad Tokio. Weathering with You, podobnie jak większość wcześniejszych produkcji reżysera, jest przede wszystkim romansem z elementami fantastycznymi. Oznacza to, że główne skrzypce grać będą w filmie relacje pomiędzy bohaterami. I tak na przestrzeni prawie dwóch godzin śledzimy rosnące uczucie między parą głównych postaci, zmagania Keisuke w byciu ojcem dla swojej córeczki, jak również jesteśmy świadkami przemian zachodzących w bohaterach, zaczynających rozumieć, co w życiu jest najważniejsze. Widać również, że Makoto Shinkai dojrzał jako artysta. Prócz opowiedzenia poruszającej historii, stara się zabrać głos w ważnych dla niego sprawach. Ukazuje problemy trawiące japońskie społeczeństwo, co wychwycą głównie osoby zainteresowane tematyką. Reżyser stara się również wypowiedzieć na temat rzeczy, które dotykają nas wszystkich. W Weathering with You nie da się bowiem nie dostrzec wyraźnego komentarza twórcy w sprawie zmian klimatycznych i tego, jak ludzie starają się podporządkować sobie naturę, chociaż są w rzeczywistości nic nieznaczącym epizodem dla całej planety. W tym miejscu chciałbym się zatrzymać. Osoby, które oglądały film, mogą czytać dalej, reszta niech pójdzie zaparzyć sobie herbatę lub w ogóle obejrzy ten film w końcu. W końcowych scenach bohater staje przed trudnym wyborem. Ocalenie swojej wybranki kontra piękna pogoda w Tokio (lub znośna ogólnie, a nie zalanie wielu dzielnic miasta i przesiedlenia z tego powodu). Wynika to z poświęcenia się „dziewczyny od pogody” dla ogółu. Ostatecznie wybiera Hine, miłość zwycięża, a w końcowych scenach pewna staruszka wspomina, że natura znajdzie jakieś rozwiązanie. Jednocześnie dowiadujemy się, że sama kobieta już nie może mieszkać w rodzinnym domu jak wielu jej podobnych, ponieważ są to aktualnie tereny całkiem zalane. W tym momencie pojawia się pytanie, co nam przekazuje autor tej historii tak naprawdę? Trzeba przekładać własne dobro nad ogółem? Specjalnie tutaj kontrastuję jedną z opcji z inną, bo jak się może nasunąć, sam autor nie do końca zdaje sobie sprawę, co nam tutaj ukazuje. Podjęcie tego tematu i aktualne rozwiązanie może wzbudzić wiele emocji. Z tym pytaniem was niejako zostawię do opisu wydania brytyjskiego. Zrobię to nie bez powodu, ponieważ tam poznałem odpowiedź autora na ten aspekt w załączonym wywiadzie w opasłej książeczce. Po prawdzie miałem go już w tym wydaniu, ale w języku japońskim i nie podołałem. Gdybym wiedział, gdzie jest, może bym jeszcze spróbował, bo mnie zainteresował. Odkładając już ten temat na bok, mamy niezwykle piękny film. Naprawdę niesamowicie się ogląda ten obraz, który mnie zauroczył piękną grafiką, bohaterami czy muzyką. Film to wspaniały pod tym względem, nawet jeśli fabularnie chwilami kuleje. Tak, to nie dzieła od Ghibli, gdzie wraz z pękną grafiką, idzie w parze niesamowita wręcz historia, która skłania widza do refleksji. Mimo wszystko ogląda się te dzieła z jawną przyjemnością, a przecież o to mniej więcej chodzi. Czekałem na ten film, a gdy go zobaczyłem, byłem zadowolony. To chyba już niezła rekomendacja, bo oczekiwania były przecież spore. Przejdźmy w końcu do aspektów technicznych. Opisywane tutaj wydanie pochodzi bezpośrednio z Japonii i jest w wersji deluxe. Oznacza to sporą liczbę nośników i wielu dodatków. Sam film otrzymujemy w wersji na płycie BD i UHD. W przeciwieństwie do Your Name nie mamy tutaj zwykłego upscalingu, ale też to 4K nie powala – ładniej wygląda na większych ekranach i to właściwie tyle. Przekonuje mnie to po raz kolejny, że animacja japońska na tym nośniku niewiele daje, pomijając ogólnie wykonywany przy okazji wydawania na nich nowy remaster (np. Cobra). Wydanie zawiera angielskie napisy i mamy tam bardzo dobre tłumaczenie. Mogę nawet dodać, że przy okazji wydania brytyjskiego zostały wrzucone te same, jeśli dobrze pamiętam. Jakość obrazu czy dźwięku jest rewelacyjna, co tu dużo pisać. Nośniki nie mają blokady regionalnej, więc oglądamy bez problemu w każdym miejscu globu. Same dodatki z dysków opiszę za chwilę, więc przejdźmy w końcu do detali.

img_1740_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 i 5.1 [japoński]
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i 2160 (UHD)
Format obrazu: 16:9
Region: free
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD i 1xUHD

img_1741_wynik

Wydanie jest dosyć okazałe. W przypadku japońskich wydań jak zawsze otrzymujemy idealnie dopasowaną folię zabezpieczającą. Na sam box jest dodatkowo nałożona obwoluta z opisami. Całość, jak już w sumie wspominałem, przypomina edycję deluxe od filmu Your Name, więc ładnie się prezentuje obok tamtego cacka.

img_1730_wynik

Pierwszą rzeczą, którą wyciągamy z pudełka, jest digipack z płytami. Nie jest tak długaśny jak ostatnim razem, ale i tak robi wrażenie. Przedstawia bardzo ładną grafikę, która pięknie się tutaj komponuje.

img_1731_wynik

W wewnętrznej stronie zostały umieszczone dyski. Łącznie mamy ich pięć. Film na dwóch formatach: BD i UHD oraz trzy płyty z dodatkami. Pierwszy dysk dodatkowy: dokument obejmujący roczną produkcję filmu, teledysk do Grand Escape z Toko Mirua. Drugi dysk dodatkowy: komentarz wizualny (Kotaro Daigo x Nana Mori x RADWIMPS), promocyjny program telewizyjny oraz rozmowy z Makoto Shinkai ze spikerem/dziennikarzem Yumiko Udo, oraz materiał filmowy z wykładu Makoto Shinkai na temat początków powstawania filmu. Trzeci dysk dodatkowy: zbiór nagrań z komentarzami aktorów do filmu i rozmowy z Makoto Shinkai. Niestety wszystko jest w języku oryginalnym, więc osobiście ciężko mi coś z tego wynieść.

img_1732_wynik

Pewnie was zastanawiało, czemu napisałem pięć dysków, gdy widać tylko trzy. Tak, na samym końcu jest kilka tacek na sobie, więc w ten sposób dostajemy się do reszty.

img_1733_wynik

Kolejny dodatek to przepiękny artbook. Całość ma bite 104 strony i jest przepełniona fotografiami, szkicami czy wywiadami. Naprawdę pięknie przygotowane i robi wrażenie. Szkoda, że nie można sobie tego poczytać, ale z drugiej strony lubię te wydania japońskie, bo dostaje się taki produkt bezpośrednio z kraju, w którym to powstaje i zawsze jest wręcz perfekcyjnie przygotowany pod względem wykonania czy jakości obrazu (i ładnie zapakowane – dostajemy przecież folię zabezpieczającą, która jest idealnie dopasowana – dbałość o klienta).

img_1734_wynik

Tutaj fotka ze środka z wywiadami i fotografią Hiny. Byście wiedzieli, jak to wygląda.

img_1735_wynik

Kolejna fotka ze środka. Tym razem takie typowe fotografie/grafiki promocyjne z tego obrazu. Naprawdę ładnie wszystko przygotowane.

img_1737_wynik

Kolejnym dodatkiem jest scenariusz do filmu (jego mini wersja – czyli okrojona/streszczenie?). Część osób dziwią takie dodatki i wręcz nazywają je „zbędnym balastem”. W tym przypadku wypada mi się osobiście zgodzić, bo nie przeczytam tego (oczywiście tak powiedzą fani nieznający tego języka). Gdybym go rozumiał, stanowiłby ciekawy aspekt. Coś jak poznawanie scenariusza do filmu – na pewno niesamowita rzecz dla ludzi, którzy się mierzą z taką profesją (inna sprawa, że to tak wąskie grono, że lepiej nawet nie wspominać). Osobiście mimo wszystko wolę scenopisy – czyli takie proste rysunki pokazujące przyszłe sceny z opisami. Coś takiego jest w tym wydaniu, ale na płycie. Ciekawie to wypada, bo mamy fragment filmu i tych scen zostawiony obok siebie, więc możemy to porównywać.

img_1736_wynik

Tylna jego część.

img_1738_wynik

Tutaj podgląd od środka. Od razu przyznaję się bez bicia, że to losowa fotka. Nie wybierałem jej w żadnym wypadku.

img_1739_wynik

Ostatni dodatek to naklejka, która ukazuję scenę nieistniejącą w filmie, ale mogłaby się taka znaleźć, bo nawiązuje do konkretnego fragmentu. Przyjemna sprawa.
Podsumowanie: Wersja deluxe kolejnego hitu Makoto Shinkai. Obraz ten wielu stawia na piedestale, część określa mianem gorszego, a inni lepszego od jego poprzedniego hitu, czyli Your Name (do którego mamy tu jawne nawiązanie, swoją drogą). Można się z tymi opiniami zgadzać lub nie, ale na pewno warto docenić graficzną i muzyczną stronę tego obrazu, bo to naprawdę wyjątkowa animacja. Ogląda się ją zwyczajnie z wielką przyjemnością i można to robić kilkukrotnie. Sam już parę razy widziałem i wiem, że zrobię to ponownie. Dlaczego? Bo to zwyczajnie sprawia frajdę. Tak, fabularnie chwilami niedomaga, a autor stawia poważne pytanie z odpowiedzią, która wprawi w osłupienie. Ale wiecie co? Świetnie się i tak bawimy, a chyba o to głównie chodzi. Wydanie ciągle możliwe do nabycia. Czy warto po nie sięgać, gdy jest dostępna edycja z UK? Postaram się na to odpowiedzieć niebawem. Swoją drogą na premierę miała liczne dodatki ekskluzywne do konkretnych sklepów  -były to parasolki, zegary do stawiania i tym podobne. Początkowo nawet chciałem sobie coś sprezentować, ale zrezygnowałem, bo szło to w koszta. To tyle na dzisiaj, miłego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s