[MANGA PL] Atelier spiczastych kapeluszy (TOM 1)

Święta trwają w najlepsze, ale nie zapominajmy o naszych wpisach. Między pierogami a karpikiem postanowiłem wam coś skrobnąć. Zacznijmy najpierw od standardowych części, bo jest o czym w nich pisać. Na początek nowinki wydawnicze. Discotec ogłosił: City Hunter Season 1 Part 1 (BD), Psycho Armor Govarian (SD-BD), The Great Passage (BD), Honey And Clover Season 1 (BD) i Kamen No Maid Guy (BD). No mamy tu parę interesujących tytułów, ale zdecydowany faworytem (i pewniakiem zarazem pod względem planów dodawania do kolekcji) jest tylko City Hunter. Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to pewien box winylowy już do mnie zmierza i dotrze według trackingu na początku przyszłego tygodnia. Wspominałem o jego nabyciu, więc możecie się domyślić, o czym mowa (zacieram ręce). Ostatnio wspominałem o złożeniu zamówienia, gdzie płaciłem czasem regularną cenę. Aktualnie cena bardziej podskoczyła, więc cieszę się z tamtej decyzji. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy tom mangi Atelier spiczastych kapeluszy od Kotori w wersji specjalnej, czyli w twardej oprawie. Przyznam się bez bicia, że wciągnęła mnie ta pozycja niesamowicie i bardzo mi się dłuży czekanie na kolejne tomy. Może i dla wielu to trywialna sprawa, ale jakoś specjalnie często nie mam takich odczuć z innymi pozycjami. Zazwyczaj dostaję nowy tomik, który mnie bawi i świetnie się go czyta, ale po zakończeniu lektury odkładam go z myślą „ciekawe, co będzie dalej. Chciałbym już poznać ciąg dalszy”. Jednak to czekanie mi się nie dłuży – fajnie by było przeczytać, co następuje w kolejnym tomie, ale jak go nie ma to trudno (oczywiście we względnie niedużych odstępach czasu nie ma problemu. Mowa tu o sytuacji, gdy kolejne wychodzą regularnie). Inna sprawa jest na przykład z dzisiaj opisywaną pozycją, gdy w oczekiwaniu powtarzam sobie poprzednie tomy, bo już bym chciał wertować najnowszy. Z trudem się powstrzymuje od czytania jakiś skanlacji, których szczerze nienawidzę. Sytuacja to o tyle nieoczekiwana, ponieważ początkowo dosyć długo się zastanawiałem nad kupowaniem tej serii. Podobała mi się bardzo kreska, ale historia z opisu mnie jakoś nie przekonywała. Bardzo się cieszę, że zdecydowałem się ostatecznie ją nabyć i wybrałem twardą oprawę, w której ta seria wypada jeszcze lepiej. Na początek może o tej pozycji. Koko miała zarazem szczęście, jak i pecha urodzić się w świecie, w którym magia istnieje, jest jednak zarezerwowana dla wąskiego grona osób obdarzonych talentem. Żyjąca na prowincji dziewczyna marzy o czarach, lecz te nieczęsto docierają w jej okolicę. Jakże więc raduje się jej serce, gdy do zakładu krawieckiego jej mamy przybywa czarodziej. Chociaż mężczyzna zawitał w te strony tylko na chwilę, to jego wizyta wywraca świat Koko do góry nogami. Nieszczęśliwe zrządzenie losu sprawia, że bohaterka zostaje podopieczną maga. W normalnych okolicznościach pewnie skakałaby z radości, jednak tym razem nie ma się z czego cieszyć… Tak to mniej więcej wygląda. To trochę taki Harry Potter w spódnicy i mangowym stylu. Może takie stwierdzenie nie zachęca jakoś mocno do lektury, ale uwierzcie mi. To naprawdę wciąga jednakowo pod względem historii, bohaterów czy świata przedstawionego. Czytelnika porusza przemyślany układ rysunków, porządkujących i uspokajających narrację. O stylistyce można by pisać i pisać. Świetne fantasy, które jest zwyczajnie pięknie narysowane. Dla takiej pozycji ukazało się wydanie premium w twardej oprawie z dodatkami, które zdecydowanie rekompensują różnicę w cenie. Pod względem tłumaczenia czy redakcji naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Dialogi są naturalne i zgrabnie rozpisane. Do tego dochodzi właściwie brak jakichś błędów. Nawet chyba jednej literówki się nie dopatrzyłem. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
Koko od najmłodszych lat pragnęła zostać czarodziejką. Niestety z magii mogą korzystać jedynie osoby posiadające w tym kierunku wrodzone predyspozycje, zaś czarodzieje pilnie strzegą swych sekretów. Koko porzuca więc marzenia i wiedzie spokojny żywot u boku matki. Wszystko się zmienia, kiedy do wioski przybywa czarodziej. Dziewczyna podpatruje rytuał rzucania zaklęcia i postanawia go powtórzyć. Jednak nie zdaje sobie sprawy, jak tragiczne skutki może przynieść nieumiejętne korzystanie z magii… Oto niesamowicie klimatyczna i przepięknie narysowana opowieść, która z pewnością zainteresuje wielbicieli fantasy, a w szczególności fanów Harry’ego Pottera! Daj się wciągnąć w cudowny świat pełen magii, tajemnic i przygód!
IMG_9316_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 208
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: twarda
IMG_9343_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki i edycja specjalną zarazem. Wydawca obiecał je dodawać do każdego tomu, więc trzymam Kotori za słowo. Wraz z pierwszym otrzymałem zakładkę, pocztówkę oraz artbook. Zdecydowanie warto było wybrać tę opcję. Twarda oprawa prezentuje się wyśmienicie, ponieważ została świetnie przygotowana, ale mamy tutaj mały minusik tej edycji. W edycji standardowej znajduje się opis na obwolucie o autorce – na skrzydełkach. Tutaj grafikę z kładki przeniesiono na twardą oprawę i zniknęła ta notka. Mały to minus, ale jednak szkoda.
IMG_9319_wynik
Manga ta powszechnie jest chwalona za piękne rysunki i nie ma w tym grama przesady. Nie chodzi tu tylko o obrazki na jedną czy dwie strony, ale szczegółowość i liczbę detali bijącą od każdego, nawet najmniejszego rysunku.
IMG_9320_wynik
Czas na dodatki, skoro już przestaliśmy się zachwycać częścią główną, a zarazem podstawową. Chociaż i tak była mowa o edycji premium, czyli w twardej oprawie. Kolejnym dodatkiem jest śliczna pocztówka oraz artbook. Skupmy się na tej drugiej pozycji, bo zdecydowanie zasługuje na pochwałę. Wita nas śliczną okładką, a to dopiero początek.
IMG_9321_wynik
Tylna część tego niesamowitego dodatku również oczarowuje grafiką. Artbook zawiera szkice, projekty postaci opatrzone komentarzem autorki oraz ilustracje z mangi, często w kolorze (właściwy komiks nie zawiera kolorowych stron). Warto zwrócić uwagę na dopiski przy szkicach – zachodzę w głowę, czy to jakaś bardzo wyrafinowana czcionka, czy jednak rzeczywiście ktoś z Kotori zaszczycił nas swoim jakże starannym charakterem pisma. Ten umykający uwadze szczegół podkreśla jednak szacunek wydawcy dla czytelnika.
IMG_9322_wynik
Jeszcze kadry ze środka, byście mogli zobaczyć, z czym się to je. Swoją drogą Kotori miało pewien problem z tym gratisem. Początkowo drukarnia wywinęła im figla i wydrukowała całość w porządku europejskim, co stanowiło wpadkę. Nabywcy pre-orderów do drugiego tomu otrzymali poprawioną wersje, którą tutaj prezentuję.
Podsumowania: Niesamowicie narysowana i świetnie opowiadana historia otrzymuje polskie wydanie oraz edycję premium. Pomijając świetnie przygotowaną twardą oprawę mamy masę dodatków, gdzie na szczególną uwagę zwraca artbook/broszura z ilustracjami. Naprawdę warto dopłacić, by mieć tak piękne wydanie. Radzę przemyśleć zakup jak najszybciej, dopóki są jeszcze dostępne edycje specjalne na stronie wydawcy. Ta możliwość pewnie niedługo zniknie, a wtedy zaczną rosnąć ceny w serwisach aukcyjnych. To tyle na dzisiaj, miłego.

 

WESOŁYCH ŚWIĄT

No to co, składam wam życzenia, moi mili:
Świąt białych, pachnących choinką,
skrzypiących śniegiem pod butami,
spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze,
pełnych niespodziewanych prezentów.
Ciągle czekam na paczuszki związane z wyprzedażami na sklepach. Jak wszystko do mnie dotrze, będę miał co oglądać i wam recenzować. W sumie planowałem wam dać jakieś prezenty, ale się nie udało (bo kody na oglądanie są niedostępne dla krajów EU). Jeszcze nie składam broni i postaram się na kolejną okazję. Pamiętacie o  ewentualnych zakupach na https://www.rightstufanime.com/, ich wyprzedaże kończą się lada dzień. Do następnego!

[ANIME BD] Grimoire of Zero Premium Box Set

Z lekkim opóźnieniem, bo był planowany na weekend, ruszamy z kolejnym wpisem. Jak wspominałem ostatnio, przed świętami prawie wszyscy są zabiegani, a ja nie jestem tutaj wyjątkiem. Ale jak już miną kluczowe dni, będzie sporo wolnego i czas na hobby czy pisanie recenzji. Czas na nowinki wydawnicze. W tym momencie nie wiadomo, o czym pisać, bo nic się nie działo, więc skoczymy od razu do następnego punktu programu (gdybym dużo gmerał po sieci czy pamięci, coś bym i znalazł, ale darujmy sobie tym razem). Dalej nabywam jakieś smakowite kąski na wyprzedażach, chociaż tym razem brałem po regularnej cenie, bo przedmioty były właściwie wyprzedane (a nawet lekko drożej się zdarzyło). Znalazłem je na końcu internetu i cieszyłem się jak dziecko (wcześniej oczywiście było rzucanie wyzwiskami w niebiosa z pretensjami, że nie nabyłem, zanim zostało wyprzedane). Pocieszałem się faktem, że przynajmniej będę miał i kiedyś zapomnę o tym, ile za to dałem (oraz faktem, że czasem się udaje tanio, a innym razem właśnie tak). Na otarcie łez dotarła do mnie kolejna paczuszka. Ależ to pięknie wygląda i mam nadzieję, że brzmi równie cudownie. Recenzja kiedyś, ale raczej stosunkowo niedługo. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie premium serii Grimoire of Zero. Kolejny nabytek z zeszłego roku, który dodałem do koszyka na prawie samym końcu. Był tak tani, że żal było go sobie nie wrzucić, a i wyglądał cudnie. Generalnie brałem to trochę w ciemno, ale po seansie mogę spokojnie napisać, że była to dobra decyzja. Nie jest to może jakiś wielki hit/anime dekady, który trzeba bezwzględnie zobaczyć, ale seans na pewno będzie udany. Szkoda, że raczej nie ma szans na kontynuację, bo jednak taka ilość odcinków tylko zaostrza apetyt na więcej. Ale może najpierw o tym, czym ta seria jest. W świecie, w którym rozgrywa się akcja tej serii, nie raz już wybuchały konflikty pomiędzy zwykłymi ludźmi a tymi, którzy potrafią władać magią. Często miewało to postać polowania na czarownice, chociaż umówmy się – żadna ze stron nie była całkowicie bez winy. Ostatnio jednak w pewnym królestwie te niesnaski nabrały nowej siły. Po części przyczyniło się do tego spalenie na stosie podziwianej przez całą magiczną społeczność czarownicy Soreny, fałszywie oskarżonej o wywołanie zarazy. Jednak w dużym stopniu za wzmożoną aktywność czarowników i czarownic odpowiada nowy rodzaj magii, którego źródłem jest Księga Zero. W efekcie kraj jest praktycznie na granicy wojny domowej. Trzeba jeszcze wiedzieć, że szczególną rolę w tym konflikcie odgrywają Ludzie­‑Bestie, którzy czasem rodzą się w zwykłych rodzinach, czasem zaś są przemieniani przez czarownice. Z jednej strony ludzie pogardzają nimi i boją się ich siły, z drugiej jednak ta sama siła czyni z nich potężnych żołnierzy w walce z czarownicami. Motywację do tego mają oczywistą – dla czarownic są najbardziej przydatni jako ofiary w magicznych rytuałach, nic więc dziwnego, że nie pałają do nich szczególną sympatią. Tak też jest w przypadku Najemnika – potężnego mężczyzny o wyglądzie białego tygrysa, który podróżuje samotnie w poszukiwaniu stosownej pracy. Znajduje nieoczekiwanie, ale trudno powiedzieć, by go to nadzwyczajnie ucieszyło. Przyczepia się bowiem do niego piękna dziewczyna, gotowa zatrudnić go jako swojego ochroniarza. Jest tylko jeden haczyk: owa dziewczyna, przedstawiająca się jako Zero, to czarownica, która wyruszyła ze swojej górskiej kryjówki na wyprawę, by odnaleźć skradzioną księgę jej autorstwa, zawierającą opis zupełnie nowego rodzaju magii… Cóż, Najemnik, tak jak pisałem, nie rwie się szczególnie do tej roboty, jest jednak na tyle pragmatyczny, by ostatecznie ją przyjąć. Po drodze, chcąc nie chcąc, przyłącza się do nich młodziutki czarownik, Albus, przydatny o tyle, że może doprowadzić ich do Stowarzyszenia Zero, czyli grupy czarownic, w których posiadaniu znajduje się Księga Zero. Trochę dłuższy ten opis wyszedł, ale generalnie mamy tutaj serię fantasy z motywem drogi, że tak to ujmę i poszukiwaniem skarbu – w tym wypadku księgi. Oczywiście fabuła zacznie płatać figle wraz z postępem fabuły, ale przecież takie zabiegi wszyscy lubią. Mnie się bardzo spodobała relacja głównych bohaterów i świat przedstawiony. Niby gdzieś coś podobnego się widywało, ale wypada to i tak przyjemnie. Dodatkowo ma to śliczną kreskę i raczej zamkniętą historię – w znaczeniu, że nie jest to reklama mangi/LN i bez znajomości dalszej części można się tylko zirytować. Seria ta ma również edycję UK, która otrzymała właściwie tę samą zawartość, a nawet więcej. Różnica polega na obecności płyt DVD. W sumie do niczego mi one niepotrzebne, a czytałem, że sam box nie jest taki miły w dotyku, więc ostatecznie cieszę się z tej wersji. Jeśli chodzi o jakość wideo czy audio, to mamy tutaj standard u Sentai w ostatnich latach, czyli bardzo przyzwoite kodowanie i super napisy, które są poprawioną wersją dostępnych na streamach. Region geo-locked, więc łatwym trickiem odtwarzamy w naszych odtwarzaczach. Czas na detale.
IMG_9903_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS MA 2.0 [japoński, angielski]
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. The Witch and the Beastfallen
2. Witch-Hunting
3. Duel
4. The Road to Latette
5. The Sorcerers of Zero
6. Thirteen
7. Plasta, the Royal Capital
8. Sorena`s Granddaughter
9. Reunion
10. The Truth Revealed
11. The Witch and the Sorcerer
12. The Grimoire of Zero
IMG_9904_wynik
Box zawiera kompletną serię na BD. W formie dodatków fizycznych mamy artbook i pocztówki. Całkiem przyzwoicie, jeśli mam być szczery, a wszystko świetnie dopasowane (chociaż brakuje mi tu soundtracku, za co mały minusik). Jak wspominałem wcześniej, samo pudło już się świetnie prezentuje (przynajmniej w wersji USA, gdzie box jest bardzo przyjemny w dotyku – przypomina takie grube albumy z księgarni).
IMG_9905_wynik
Wydanie to zostało opublikowane już po ogłoszeniu Sentai odnośnie do rezygnacji z tłoczenia płyt DVD, czyli nie występuje tutaj ten nośnik. Dzięki temu mamy tańsze serie, wydawca może bardziej skupić się na dodatkach innego typu oraz nabywaniu licencji. Nośnik DVD i tak mnie nie interesuje, więc cieszę się zaoszczędzaniem miejsca (były normalnie dodawane pudełka z płytami, więc tym samym poszerzało się główne pudło). Okładka od wydania BD jest śliczna.
IMG_9906_wynik
Tylna jego część, czyli spis odcinków.
IMG_9907_wynik
Tutaj mamy podgląd nośników BD. Tak, umieszczoną ją tylko na dwóch płytach, ale jak wspominałem, jakościowo jest bardzo dobrze.
IMG_9908_wynik
Pierwszym i najlepszym dodatkiem z tego wydania jest artbook na ponad osiemdziesiąt stron. Tak, dosyć grube tomiszcze w twardej oprawie. Naprawdę jest co poczytać i pooglądać. Wielu fanów wybierało wersję premium ze względu na właśnie tę książkę, bo jest naprawdę dobra rzecz dla fana. No i to nawiązanie wyglądem do poszukiwanej przez bohaterów serii Księgi Zero.
IMG_9909_wynik
Mamy po brzegi wypełnioną informacjami książkę. Opisy odcinków, bohaterów, miejsc czy jakieś pierwsze szkice. Naprawdę jest co przeglądać i poczytać. Bardzo dobrze wykonany dodatek, do których Sentai już nas w sumie przyzwyczaiło.
IMG_9934_wynik
W związku z tym, że mamy mało dodatków, dostajecie dodatkową fotkę. Po części to prawda, ale też chciałem ich więcej wrzucić, bo zawartość jest świetnie przygotowana.
IMG_9911_wynik
Ostatni dodatek to sześć pocztówek-kart z grafikami. Całkiem fajnie wykonane i dobrane, a co ważniejsze, nie powtarzają się z reszty materiałów (no dobra, występują w tym opasłym artbooku). Pochodzą z okładek japońskich wydań tej serii.
Podsumowanie: Bardzo udana seria fantasy/przygodowa otrzymuje świetne wydanie premium, tego nie można przegapić. No, pewnie lekka przesada bije z tych słów, ale zwyczajnie warto dać szansę, bo pozycja to niezwykle przyjemna oraz można ją trafić w świetnych cenach. Warto wtedy skorzystać, bo będzie to dobra inwestycja. Jeśli ktoś preferuje wydania UK, to istnieje podobne wydanie w ich katalogach, więc radzę się udać do sklepów (internetowych, oczywiście). To tyle na dzisiaj, miłego.

[OST CD] Utamonogatari Monogatari Series Theme Song Compilation Album Limited Edition

Po drobnej i nieplanowanej przerwie wracam ze wpisami. Mamy okres świąteczny, więc nie zawsze mam czas na takie rzeczy, ale się staram. Dodatkowo różne skarby same się nie oglądną/przeczytają, więc sami rozumiecie. Nie przedłużając, przejdźmy do konkretów. Z nowinek zakupowych mogę potwierdzić ciągłe wyłapywanie okazji oraz przybycie pewnej mangi, którą mam zamiar opisać na dniach. Prawie bym zapomniał (dobra, ściemniam), że jeszcze dotarły do mnie dwie paczki z KS. Pierwsza była tak wielka, że zwątpiłem, czy adres jest prawidłowy. Okazało się, że ktoś „lekko” nadmiarowo ją zapakował. Druga już była słusznego rozmiaru. Te nabytki cechują pewne aspekty – czekałem, ale się doczekałem i fakt, że koniec końców wyglądają super. Aż się zapomina, ile to się człowiek pluł, gdy po raz kolejny data premiery była przekładana. No, może lekka przesada, bo jedna z nich dotarła właściwie o czasie. Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: AFTERLOST (BD), Yu Yu Hakusho Season 4 Steelbook (BD), Black Clover Season 2 Part 3 Collector’s Box (BD/DVD), One Piece Film Stampede (BD/DVD), Wise Man’s Grandchild Limited Edition (BD/DVD) i Fire Force Season 1 Part 1 (BD/DVD). Mamy tu parę ciekawych tytułów, ale raczej dostaniemy je również od MVM, więc udam się do nich. Kotori zapowiedziało natomiast Starlike Words autorstwa Junko. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Utamonogatari Monogatari Series Theme Song Compilation Album w wersji limitowanej na płytach, czyli kompilacja piosenek tytułowych i końcowych z serii Monogatari, a konkretniej jej pierwsza część. Można bez ściemy powiedzieć, że czekałem z tą recenzją do ostatniej chwili. Fotki były gotowe szmat czasu temu, tak samo sama kompilacja w mojej kolekcji. Trudno powiedzieć, co sprawiło, że aż tyle zwlekałem z tą recenzją. Pewnie część się zastanawia, co oznacza stwierdzenie, że „czekałem do ostatniej chwili”. Nie, moi drodzy, nie chodzi tutaj o dzisiejszy wpis i godzinę jego umieszczenia, ale recenzję omawianego tytułu w ogóle. Chodzi ogólnie rzecz biorąc o to, że za parę dni, a konkretniej raptem cztery, bo dnia 25 grudnia, ma premierę kompilacja tych utworów (chociaż połączona z częścią drugą) na płytach winylowych. Przyznam szczerze, że marzyło mi się takie wydanie lata temu i w końcu się doczekałem. Oczywiście zamówiłem je, jak tylko pojawiła się opcja pre-orderu, więc wyczekujcie recenzji. Z tego tytułu postanowiłem wam w końcu opisać ten soundtrack. Dobrze, wstęp mamy załatwiony. Dodam tylko, że dzisiaj opisywaną kompilację kupowałem bardzo szybko, ponieważ pojawiały się pogłoski o jej wyprzedawaniu już przy premierze (mowa o wersji limitowanej). Jak się później okazało, dotłoczono kolejne nośniki i chyba jeszcze można ją gdzieś nabyć. Tak to już bywa, ale nic straconego, bo jest świetna. Jest to nie lada gratka dla fanów cyklu czy lubiących klimaty j-pop/openingi od anime. Bardzo często bywa, że muzyka w serii jest nastrojowa i całkiem przyjemna, ale nie wszystkim odpowiada jej słuchanie bez warstwy wizualnej. Wydaje im się nudna i nie chcą obcować jedynie z”podkładem”. Inaczej jest z utworami wokalnymi – to normalne piosenki zespołów lub wykonawców, które zazwyczaj zostają przygotowane z myślą o konkretnej serii. Dlatego właśnie wydanie takiej składanki jest spełnieniem marzeń wielu fanów. Swoją drogą w ostatnim czasie widuję więcej z takim właśnie zamysłem – np. składanka od Fate (Fate Song Material). Jaka to muzyka, każdy może sprawdzić sam. Dla mnie jest tu naprawdę sporo perełek, które dużo słuchałem osobno, chociaż trochę mi brakuje Supercell- Love and Roll (ostatecznie nie trafił do serii, pojawiał się tylko na trailerach, więc mnie to specjalnie nie dziwi). W każdym razie składanka to świetna zarówno pod względem zawartości, jak i wydania – tak, jeszcze nie wspominałem, ale przygotowano nam naprawdę pomysłową oprawę graficzną – bardzo kolorową, ale przecież taka do Monogatari pasuje idealnie, czyż nie? Zanim zacznę opisywać detale na temat wydania, trochę o edycji limitowanej. W przeciwieństwie do standardowej tutaj mamy dodatkowy jewel-case z płytą BD (istnieje też edycja z DVD), gdzie znajdziemy wszystkie openingi/endingi w wersji wizualnej, oczywiście (w końcu taki nośnik do czegoś zobowiązuje). Przyznam szczerze, że fajnie się taką kompilację ogląda, a i słuchamy w pewnym sensie od razu (chociaż jak to openingi, są ucięte do 1min i 30 sec). Pod względem jakościowym jest bardzo dobrze, więc przejdźmy do detali na temat wydania.
IMG_7592_wynik
Lista utworów:
CD 1:
1. staple stable / Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa)
2. Kaerimichi (帰り道; The Road Home) / Hachikuji Mayoi (Kato Emiri)
3. ambivalent world / Kanbara Suruga (Sawashiro Miyuki)
4. Renai Circulation (恋愛サーキュレーション; Love Circulation) / Sengoku Nadeko (Hanazawa Kana)
5. sugar sweet nightmare / Hanekawa Tsubasa (Horie Yui)
6. Kimi no Shiranai Monogatari (君の知らない物語; The Story You Don’t Know) / supercell
7. Futakotome (二言目; The Second Word) / Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa)
8. marshmallow justice / Araragi Karen (Kitamura Eri)
9. Platinum Disco (白金ディスコ) / Araragi Tsukihi (Iguchi Yuka)
10. Naisho no Hanashi (ナイショの話; Secret Conversation) / ClariS
11. perfect slumbers / Hanekawa Tsubasa (Horie Yui)
12. Kieru daydream (消えるdaydream; Disappeared Daydream) / Kawano Marina
CD 2:
1. chocolate insomnia / Hanekawa Tsubasa (Horie Yui)
2. happy bite / Hachikuji Mayoi (Kato Emiri)
3. Ai wo Utae (アイヲウタエ; Let’s Sing Love) / Haruna Luna
4. the last day of my adolescence / Kanbara Suruga (Sawashiro Miyuki)
5. Hanato -shirushi- (花痕; Flower Marks -Sign-) / Kawano Marina
6. Mousou Express (もうそうえくすぷれす; Imaginary Express) / Sengoku Nadeko (Hanazawa Kana)
7. white lies
8. Sono Koe wo Oboeteru (その声を覚えてる; I Remember that Voice) / Kawano Marina
9. fast love / Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa)
10. Kogarashi Sentiment (木枯らしセンティメント; Winter Wind Sentiment) Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa) & Kaiki Deishuu (Miki Shinichiro)
11. snowdrop / Haruna Luna×Kawano Marina
Bonus BD (video):
01. staple stable.
02. Kaerimichi.
03. ambivalent world.
04. Ren’ai Circulation.
05. sugar sweet nightmare.
06. Kimi no Shiranai Monogatari.
07. Futakotome.
08. marshmallow justice.
09. Platinum Disco.
10. Naisho no Hanashi.
11. perfect slumbers.
12. kieru daydream.
13. chocolate insomnia.
14. happy bite.
15. Ai wo Utae.
16. the last day of my adolescence.
17. shirushi.
18. Mousou♥Express.
19. white lies.
20. Sono Koe wo Oboeteru.
21. fast love.
22. Kogarashi Sentiment.
23. snowdrop
IMG_7593_wynik
Jak wspominałem wcześniej, całość mieści się na dwóch płytach, pomijając dysk BD. Można to przesłuchać za jednym podejściem i nie jest to jakiś wielki wyczyn. Co nie umniejsza wydaniu pod względem długości (bo to prawie sto minut, więc osobiście słucham sobie z przerwą). Całość została wydana w trzech pudełkach typu jewel-case w obwolucie z nadrukami. Japończycy jak zwykle o nas zadbali i narzucili na wszystko folię zabezpieczającą. Zawsze podziwiam ich dbałość o kolekcjonerów.
IMG_7594_wynik
Okładka od pierwszego dysku jest również frontem od całości. Jak wspominałem, bardzo kolorowo tutaj jest.
IMG_7595_wynik
Tylna jego część, czyli kolejna barwna grafika.
IMG_7596_wynik
Spojrzenie na dysk z utworami.
IMG_7597_wynik
Tak, są również książeczki. Swoją drogą okładka jest na śliskim papierze, a reszta stron na szorstkim. Całość obejmuje trzydzieści dwie strony, więc całkiem sporo – mamy tam teksty do każdego kawałka wraz z grafikami.
IMG_7598_wynik
Kolejny dysk z utworami i barwna okładka.
IMG_7599_wynik
Tylna jego część.
IMG_7600_wynik
Spoglądnijmy na dysk z tego pudełka.
IMG_7602_wynik
Kolejny dysk to oczywiście kolejna książeczka. A co myśleliście? Tym razem mamy  dwadzieścia osiem stron i również teksty piosenek z grafikami.
IMG_7603_wynik
Czas na ostatni dysk – bonusowy, który występuje tylko w wydaniu limitowanym. Warto dodać, że płyta ma region free, więc odtwarzamy na każdym sprzęcie, który ten nośnik jest w stanie odegrać.
IMG_7604_wynik
Tylna jego część, która jest jednocześnie tyłem dla całego opakowania.
IMG_7605_wynik
Spoglądnijmy na dysk.
IMG_7606_wynik
Tak, tutaj tez dostaliśmy książeczkę. Była też reklama, więc zamieściłem na fotce. W środku tylko dwanaście stron i same grafiki z serii. Fajnie to brzmi. Istnieje masę wydawnictw, które takim wynikiem nie może się pochwalić, ale już mniejsza już o to.
Podsumowanie: Kultowa seria otrzymała kompilacje tytułowych i końcowych utworów (aka openingi i endingi), tego zwyczajnie nie można przegapić. Dodatkowo została świetnie wydana, a limitowana edycja kusi płytą BD (lub DVD, jeśli ktoś woli ten nośnik) z klipami, więc mogę wam tylko polecić to wydawnictwo. Jeśli jednak jeszcze go nie nabyliście i się zastanawiacie… A jesteście fanami płyt winylowych, może warto skusić się na ten składak na tym właśnie nośniku? Jego premiera za parę dni, a jeszcze jest możliwy do nabycia. Gwarantuje kosmiczne ceny, gdy tylko zaniknie. Tak się stało z innymi wydaniami tego typu od Aniplexu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Infinite Stratos 2 Premium Box Set

Po lekkiej przerwie lecimy z kolejnym wpisem. Dużymi krokami zbliża się czas świąteczny, więc kolejne mogą się lekko spowolnić, ale będę się starał, by tak nie było (lub w jak najmniejszym stopniu). To też czas mojego urlopu, więc jest szansa, że uda się coś tam dla was przygotować. Powoli kończą mi się zrobione wcześniej fotki, więc muszę się zorganizować. Zacznijmy od nowinek zakupowych. Dotarła do mnie paczuszka z KS i jest to jedna z takich akcji, które zostały zrealizowane zgodnie z założeniami oraz wynik końcowy jest również zadowalający. To świetna sprawa, bo trochę pod przypływem chwili się tym zainteresowałem, a teraz się z tego cieszę. Opis kiedyś tam. Kolejne dwie paczki z KS też ruszyły, więc nagle jestem nimi zalewany. Mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku tej, którą dostałem, nie będę musiał nic płacić u celników. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai ogłosiło: Grimms’ Notes The Animation (BD), Love, Chunibyo & Other Delusions Ultimate Collection (BD), To Love Ru Season 1 (BD), Release The Spyce Premium Edition Box Set (BD), Mysteria Friends (BD) i Maria Watches Over Us (BD). Mamy tu kilka fajnych pozycji. Trochę liczyłem, że To Love Ru dostanie box premium z całą serią, ale przynajmniej jest nadzieja na edycję kompletną – z odcinkami OAV, których wcześniej nigdy nie było (w częściach, ale jednak). Rightstuf dodał do katalogu importowane z Japonii Gundam Reconguista In G Movie Part 2 Perfect Pack (BD z eng subem). JPF natomiast ogłosił killery: Battle Angel Alita Last Order Yukito Kishiro (w sumie już było zapowiadane, ale potwierdzono tę premierę i twarde oprawy), Ghost in the Shell Comic Tribute, czyli kilka opowieści w świecie GITS różnych autorów (ma być coś jeszcze z tego uniwersum w przyszłym roku), NOiSE, czyli prequel mangi Blame! Tsutomu Niheia (ten sam format i twarda oprawa) oraz… Jojo’s Bizzare Adventure Hirohiko Arakiego (manga zostanie wydana w formacie A5 2w1, w miękkiej lub twardej oprawie. W tej chwili wydawnictwo przewiduje wydanie 17 woluminów zawierających części 1‑3). No, muszę powiedzieć, że rozłożyli mnie na łopatki. Wszystko mnie interesuje i na wszystko czekałem od dawna. Jeszcze Biomega i będę szczęśliwy (ale to jest chyba tylko kwestią czasu). Studio JG zapowiedziało natomiast Nozoki Ana Wakou Honny (to bardzo mocne ecchi, więc fani tego gatunku będą zadowoleni). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi sezon serii Infinite Stratos w edycji premium od Sentai. Podobnie do pierwszego nabyłem podczas wyprzedaży świątecznych rok temu. Brałem ten box właściwie w ciemno, ponieważ znałem tylko pierwszy sezon. Pomyślałem sobie, co mi tam, bo cena była śmieszna, jak na takie bogate wydawnictwo, a dodatkowo chciałem niejako podziękować Sentai za takie poświęcenie dla fanów i kupić, zanim zaniknie. Okazało się, że nawet teraz jeszcze można ją nabyć, ale nie żałuję. Seria poszła w trochę odrębnym kierunku, niż podejrzewałem, ale i tak bawiłem się świetnie. Może najpierw trochę o tym, co się właściwie w tej części dzieje. Historia przedstawiona w drugiej odsłonie jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z serii pierwszej. Skończyły się wakacje i dziewczyny mocno stęskniły się za obiektem swoich westchnień. Ichika, działając w dobrze znanym z serii pierwszej stylu, zaprasza całą piątkę dziewczyn na festyn z okazji zakończenia lata. Ich reakcja jest łatwa do przewidzenia. Gdzieś z boku mamy jakąś bazę wojskową i walkę IS­‑a z broniącymi jej strażnikami oraz sen głównego bohatera dający nadzieję na rozwój fabuły. Niestety nadzieja ta pryska wraz z kolejnymi odcinkami, podobnie jak nadzieja na obejrzenie kolejnej porcji dobrze zrealizowanych walk z wykorzystaniem IS­‑ów. Druga odsłona serii skupia się na szkolnym życiu bohaterów i scenach fanserwisowych. Seria składa się z kilku oddzielnych historii, które bardzo luźno spaja „główny” wątek fabularny, czyli walka z organizacją Phantom Task. Jak już wspomniałem, szkoda, że ten wątek nie został bardziej rozbudowany kosztem tego czasu w serii, który zajęły wypełniacze. Tak to niestety wygląda, ale muszę przyznać, że mimo wszystko ogląda się to naprawdę przyjemnie. Chyba że szukaliście w serii tego typu walk mechów, no to się rozczarujecie. Generalnie ich nie szukałem, ale mimo wszystko bardziej podobał mi się balans między walkami a życiem codziennym z pierwszej odsłony. Wspominałem, że Sentai się trochę poświeciło przy wydaniu. Jest to ich drugie podejście do tej pozycji. Pierwsze było przy DVD z samym drugim sezonem (chyba też BD dawno temu i bez dodatków, ale to już Google powoli zapomina o takowym). Tak, ponieważ tutaj mamy edycję kompletną, co oznacza występowanie pierwszego odcinka w wersji pełnej (40 min), OAV po drugim sezonie (który trwa prawie 50 min) oraz animowanej audio dramy (dziewoje dyskutują o ceremonii ślubnej). By wydać tak kompletne wydanie, Sentai musiało spełnić szereg warunków, którym główne skrzypce odgrywało konkretne wydanie tej pozycji i bak wersji standardowej (oraz powiększony format imitujący oryginalne wydawnictwo). Pewnie jak zwykle restrykcje Japonii, by ich fani nie ściągali tej edycji. W każdym razie pod tym względem się postarali i uraczyli nas ślicznym wydaniem. Zanim je tutaj opiszę, parę faktów odnośnie do jakości. Pod względem aspektów wizualnych lub dźwiękowych nie ma co narzekać – jest swoisty standard w przypadku Sentai, co oznacza właściwie tyle, że jest bardzo okej. Napisy są całkiem udane, ponieważ były już kilkukrotnie poprawiane (ponownie?). Najpierw był stream, potem wydanie DVD i na końcu tutaj omawiana edycja na BD. Za każdym razem coś polepszali. Przejdźmy do detali.
IMG_0103_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 japoński i angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 4:3
Region: B (geo locked)
Napisy: angielskie
Dyski: 3xBD
Lista odcinków z wydania:
1. The Memory of a Summer
2. Heart Pain Killer
3. Translucent Chord of Cinderella`s Heel
4. The Mysterious Lady
5. Lovely Style
6. The Secret Base
7. Sisters
8. Open Your Heart
9. The Requirements for a Hero
10. Cooking My Way
11. Looking For Memories
12. Girls Over
OVA: IS: Infinite Stratos 2 – World Purge
Picture Drama: Infinite Wedding
IMG_0104_wynik
Edycja przypomina wydania premium kompletnych serii z Japonii, co oznacza powiększony format, wszystkie możliwe dodatki oraz artbook. Tak to właśnie wygląda, a obi (przepaska z informacjami) tylko utwierdza nas w tym przekonaniu.
IMG_0105_wynik
Grafika na przedniej i tylnej części twardej okładki została specjalnie przygotowana na to wydanie i zwyczajnie jest bardzo ładna i pasuje do serii. Dzięki zastosowaniu przepaski nie tracimy nic z ilustracji (nie pasują nam jakieś napisy grafiki) oraz nie musi być stosowana jakaś przyklejana ulotka inflacyjna, które stosuje np. Anime Ltd.
IMG_0106_wynik
Wspomniana chwilę temu ulotka informacyjna – przewieszka. Od razu demonstruje, co znajdziemy w środku tego wydania. Dla nas może i to śmieszne, bo wszystko nabywamy z internetu, ale pewnie istnieją jakieś sklepy stacjonarne z takimi cudeńkami w USA…
IMG_0107_wynikCzas na wewnętrzną część tego wydania. Od razu możecie sobie wyobrazić, jak duży jest ten box, skoro w środku ląduje digipack z płytami. Swoją drogą, by nie psuć grafiki, którą na niego przygotowano, zastosowano obwolutę z opisami – po ściągnięciu nie przeszkadzają nam napisy podczas oglądania tej ilustracji.
IMG_0108_wynik
Wspomniany digipack po rozłożeniu od zewnątrz. Grafika została przygotowana specjalnie na to wydanie i prezentuje się bardzo dobrze. Oczywiście nawiązuje do drugiego sezonu tej serii. Przedstawia cały „wianuszek dziewcząt” wraz z nowymi, które trafiły dopiero w tej serii (jakby jeszcze było nam ich mało) – przynajmniej coś się dzieje na tym polu – nowi bohaterowie.
IMG_0109_wynik
Wewnętrzna część, czyli płyty. Trochę szkoda, że nadruki na dyskach są wyciętymi fragmentami z grafiki na digipacku. Trzy płyty, czyli kopia wydania Japońskiego (mimo że niektórzy twierdza inaczej – takie przesłanki można znaleźć na internecie).
IMG_0110_wynik
Ostatni dodatek to artbook od serii. Duży format i prosto z japońskiego wydania. Warto dodać, że z obwolutą na okładce. Naprawdę świetna rzecz. Z jednej strony rozumiem pomniejszone formaty takich przedmiotów, bo posiadanie dużej liczby takich boxów byłoby kłopotliwe (a trzymanie ich osobno dodatkowo denerwujące), ale przeglądając taki artbook, trochę się człowiek robi smutny, że inne wydawnictwa go nie dostały.
IMG_0114_wynik
Przykładowa grafika ze środka. Jest naprawdę dużo ilustracji, promocyjnych kadrów czy obrazków pochodzących z gazet japońskich, ale udostępnionych również tutaj. Na stu czterdziestu czterech stronach przeglądamy wszystko, co zebrano. Warto dodać, że jest po japońsku… znaczy te trochę opisów na końcu. Chociaż dostajemy w formie ulotki translację na język angielski, jeśli ktoś chce poczytać.
IMG_0115_wynik
Jeszcze jedna fotka ze środka. Chciałbym dać tego dużo więcej, ale muszę czymś was skłonić do nabycia własnej kopii. Więc chcecie resztę, kupować.
Podsumowanie: Bardzo ładne wydanie premium od kompletnej edycji serii Infinite Stratos 2. Dostajemy wszystkie odcinki wraz z OAV czy wydłużoną wersją pierwszego odcinka i picture dramą. Do tego piękny artbook i grubaśny, wielki box. Czegoś trzeba więcej? Dobrej ceny, którą mamy na wyprzedażach, a takie aktualnie trwają, więc radzę korzystać. Sam nie próżnuję i nabywam różne produkcje po świetnych cenach, więc wam radzę robić to samo. Podobnie jak przy pierwszym sezonie, dajcie szanse kilku odcinkom, może was wciągnie. Mnie się podoba i nie żałuję zakupu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Kizumonogatari – Kiss-shot Acerola-orion Heart-under-blade – 1/8 (Good Smile Company)

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Miał być oczywiście wcześniej, ale coś mnie skutecznie odciągało. Pewnie sporo z was wie, że jestem zaangażowany w tworzenie fanowskich napisów do anime. Aktualnie przygotowuję „prezenty” dla fanów, więc trochę mnie to odciągnęło – nie chciałem, by przeze mnie się coś nie udało. W każdym razie lecimy ze wpisem. Na początek nowinki zakupowe. Dotarły do mnie kolejne paczuszki. Wprawdzie z jednej jeden tomik poszedł do reklamacji, ale ogólnie wszystko idzie bardzo dobrze. Coś tam nabywamy z wyprzedaży, więc wszystko powoli będzie do mnie docierać. Czas na nowinki wydawnicze. Nie dam wszystkich, by sobie coś zostawić na kolejne dni. Waneko ogłosiło swój ostatni tytuł z okazji 20-lecia, jest to manga MW Osamu Tezuki, czyli pozycja obowiązkowa do nabycia. Dalej mamy ogłoszenie wydania Aria The Animation Collection (BD) od Nozomi. Mam edycję z KS, więc mnie nie interesuje, ale wam polecam. Następnie Bleach Set 6 (BD) od VIZ. Kolejne będzie The Story Of Little Monica (BD) od Critical Mass. Ostatnia zapowiedź jest od Anime Ltd – w końcu długo wyczekiwane Plastic Memories na BD. Dostaniemy te same dyski, co były u Aniplexu, więc o jakość audio/video nie ma się co martwić. Trochę się jednak dzieje pod koniec tego roku, co niewątpliwie cieszy. Przejdźmy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Kiss-shot Acerola-orion Heart-under-blade od GSM. To druga w historii moich wpisów sytuacja, gdy opisuję przedmiot już niedostępny w mojej kolekcji. Co ciekawe ponownie jest to związane z figurką. Od razu napomknę, że miałem tę pozycję w swoich zbiorach przez prawie trzy lata, więc się nią „trochę” nacieszyłem. Już niejednokrotnie wspominałem, że jestem fanem cyklu Monogatari, więc dosyć naturalną sprawą było, że chciałem mieć jakąś figurkę z tego uniwersum. Niestety jest z tym problem, ponieważ większość mi nie leżała z różnych powodów. Od ceny zaczynając, do wykonania przechodząc i na samym wyborze kończąc. Ostatecznie zdecydowałem się na Kiss-shot Acerola-orion Heart-under-blade, która została przygotowana wręcz świetnie. Kiedy tylko dostałem tę perełkę, byłem nią zauroczony. Wygląda wręcz genialnie, a wspomniana niejednokrotnie przez fanów wada dla mnie prawie nie istniała. Tak, w sumie warto by było ją tutaj opisać. Otóż sporo osób narzeka, że figurka jest ciężka w złożeniu. No muszę się niewątpliwie z tym faktem zgodzić, ponieważ tylu elementów chyba nie spotkałem nigdzie do tej pory, a coś tam widziałem. Jednak nie męczyłem się ze składaniem jakoś bardzo długo, więc nie odczułem w znacznym stopniu związanego z tym problemu. Inne sprawy trochę bardziej mnie tutaj irytowały i to one ostatecznie sprawiły, że po dłuższym czasie zdecydowałem się z niej zrezygnować. Zanim do tego dojdziemy, trochę faktów. Firma GSM od lat specjalizuje się w wykonywaniu ślicznych figurek i niewątpliwie wysokiej jakości wykonania. Pod ich skrzydła wpadają pomniejsze firmy, co skutkuje często polepszeniu produktów tych podfirm – ponieważ dział kontroli jakości GSM nie przepuszcza wpadek. Odbija się to niestety na samym Good Smile Company, których perełki są niewątpliwie opóźniane. Jednak dzisiaj omawiana pozycja jest z tych wcześniejszych lat, gdy jeszcze nie mieli takich problemów. Została więc wydana bez jakiś większych opóźnień. Sam nabyłem swoją od sprzedawcy, który zdecydował się ją oddać, bo nie pasowała mu do kolekcji i miał problem z jej umiejscowieniem w gablocie. Tym samym dochodzimy do pierwszej wady tej figurki. Jest dosyć niewysoka, ponieważ przedstawia klęczącą postać. Ma dosyć sporych rozmiarów podstawkę, która jest oczywiście (no może nie jest to taka oczywista sprawa, ale przynajmniej w tym wypadku stanowi niewątpliwie atut tej figurki pod względem wykonania) świetnie zaprojektowana, ale sporych rozmiarów. Tak, moi drodzy, jest to dosyć spore i przez to kłopotliwe. Przy mniejszych kolekcjach (lub gdy mamy zwyczajnie dużo miejsca) nie stanowi to jakiegoś większego problemu, ale komplikuje się sprawa, gdy mamy więcej czy to figurek, czy innych rzeczy, bo nie wiadomo, gdzie to postawić. Kolejny problem to złożoność tej figurki, która utrudnia/uniemożliwia jej położenie poza gablotką, bo jest dosyć uciążliwa do czyszczenia. Jakoś mi się nie widzi jej rozkładanie co jakiś czas z takiego powodu. Niewątpliwie te sprawy ostatecznie mnie zmusiły do jej sprzedaży. Wystawiłem ją za dobrą cenę dla mnie i potencjalnego kupującego i się takowy znalazł. Dodatkowo trochę przestała mi pasować do kolekcji, co tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu (tak, namieszane figurki różnych wydawców nie wypadają zawsze tak fajnie, jak niektórzy myślą – trzeba to robić ze smakiem). Czas na trochę fotek i dalszy opis.
IMG_6291_wynik

Specyfika wydania:

  • figurka
  • podstawka
IMG_6293_wynik
Figurka Kiss-shot Acerola-orion Heart-under-blade cechuje się bardzo dużą liczbą detali. Naprawdę pod tym względem jest to coś niesamowitego. Dynamika jej włosów, ubrania, sama złożoność stroju i na podstawce kończąc. Naprawdę jest na czym zawiesić oko. Do tego dochodzi bardzo dobre wykonanie tych wszystkich elementów składowych, które cechują się bardzo wysoką jakością. Naprawdę trudno tu znaleźć jakąś wpadkę. Do tego jeszcze doliczmy fakt, że nie widziałem różnic między prototypem a wersja końcową – a z tym bywa niestety różnie.
IMG_6292_wynik
W sumie nie wspomniałem, ale jest tutaj jeszcze jedna wada. Pisałem o trudnościach z czyszczeniem, ale jest pewien z tym problem związany (i nie chodzi tutaj dokładnie o jej rozkładanie). Pomimo złożenia, mamy pewne minimalne przerwy w podstawce – tak to już zostało wykonane. Fani coś tam kombinowali i myśleli, że błędnie tę robotę wykonali, ale tak nie było. Tak to już zostało zaprojektowane. Przyznam, że mnie to tez trochę irytowało, ale mimo wszystko bardzo polecam.
Podsumowanie: Kultowa postać z uniwersum Monogatari otrzymała figurkę od GSM. Jej wykonanie jest właściwie pozbawione wad, jeśli chodzi o jakość. Nie spodoba się tym, którzy nie lubią (lub nie mają miejsca) na figurki o sporych rozmiarów podstawkach, a trzymanie bez niej (jest to możliwe, co widać na fotce poniżej) umniejsza całości. Jeśli macie dla niej dogodne miejsce i jesteście fanami, dajcie szansę, nie powinniście pożałować tej decyzji. Można ją trafić na wszelakich aukcjach po znośnych cenach, więc trzeba tylko trochę poszukać. To tyle na dzisiaj, miłego.
DogStar1487745588

[ANIME BD] Infinite Stratos Complete Collection

Po ledwo zauważalnej przerwie ruszamy z kolejnym wpisem. Ostatnio trzymam formę i nie chce tego zapeszać. Końcówka roku to taki czas, gdy mamy mało zapowiedzi, ale wiele wyprzedaży, więc trudno jest pisać o nowinkach. Skoczmy od razu do mich zakupów. Mam informację, że jedna z paczuszek powinna dotrzeć do mnie jutro. Doczekać się nie mogę, bo polowałem na ten tytuł przez ponad rok. W końcu się trafił w dobrej cenie. Na wyprzedażach ciągle coś tam trafiam, więc będzie się działo. Nie przedłużając, przejdźmy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest seria IS: Infinite Stratos od Sentai w edycji standardowej na BD. W przeciwieństwie do kontynuacji nie dostaliśmy wydania premium, ale i tak jest to pozycja bardzo porządnie przygotowana. Kupiłem tę serię rok temu na wyprzedażach po jakiejś śmiesznej cenie. Pamiętam, że opóźniła mi paczkę, ponieważ w momencie zamawiania była wyprzedana i czekałem na dotłoczenie nowych nośników. Nie jest to jakaś wybitna pozycja, ale ją lubię za bohaterów oraz chwilami śmieszne akcje, balans między… Ale może po kolei. Anime IS: Infinite Stratos jest adaptacją light novel, których autorem jest Izuru Yumizuru. Opowiadają one o świecie przyszłości, gdzie za sprawą wynalezienia tytułowych pancerzy, zwanych Infinite Stratos, kobiety, które jako jedyne mogą ich używać, przejęły władzę i zaprowadziły pokój. Jednakże parę lat później nasz główny bohater, Ichika Orimura, brat zaangażowanej w powstanie IS Chifuyu Orimury, zagubiwszy się na pokazie Stratosów, dotyka jednego i zostaje przez maszynę zaakceptowany jako jej pilot. W wyniku dalszych wydarzeń jako pierwszy chłopak trafia do Akademii IS, gdzie dziewczyny z całego świata uczą się pilotażu. Tak, to jest harem, nie ma co ściemniać. Dodatkowo główny bohater został dosyć mocno wyszydzony przez fanów, ponieważ jest małodomyślny (ach, ci nastolatkowe z anime, dla których jawne zaloty dziewoi wszelkiej maści są mało zrozumiałe), słabo ogarnięty technicznie – wszelkie instrukcje dotyczące pilotażu są dla niego bełkotem i ma kodeks moralny, który nie pozwala mu zrobić nic, mimo że mieszka z koleżankami lub zwyczajnie się z nimi styka w dwuznacznych sytuacjach. To wszystko sprawiło, że hejt nie miał końca. Oczywiście w moich słowach jest zarówno trochę sarkazmu, jak i ziarenka prawdy. Seria zasłynęła urodziwymi dziewojami, które dostały wszelkiej maści figurki czy plakaty i dakimury (chyba tak się to zwało). W każdym razie na tym polu nie można było narzekać. Dodajmy do tego, że jest tu pewien balans pomiędzy życiem codziennym i „randkami” a walkami mechami, więc dla każdego coś miłego. Jeśli ktoś lubi mechy i haremy, może dać szanse, mnie się tam przyjemnie to ogląda. Przejdźmy do wydania. Seria dostała całkiem przyjemny zestaw, mimo że nie było to wydania premium. Dostaliśmy pełną serię z odcinkiem OAV i soundtrackiem na płycie. Nieźle, czyż nie? Pod względem aspektów wizualnych lub dźwiękowych nie ma co narzekać – jest swoisty standard w przypadku Sentai, co oznacza właściwie tyle, że jest bardzo okej. Napisy są całkiem udane, ponieważ były już kilkukrotnie poprawiane. Najpierw był stream, potem wydanie DVD i na końcu tutaj omawiana edycja na BD. Za każdym razem coś polepszali. Przejdźmy do detali.
IMG_9930_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 japoński i angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 4:3
Region: B (geo locked)
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 1xCD
Lista odcinków z wydania:
1. All My Classmates Are Female
2. Class Representative Selection Match!
3. The Transfer Student Is the Second Childhood Friend
4. Showdown! The Class League Match!
5. Boy Meets Boy
6. My Roommate Is a Young, Blond Nobleman
7. Blue Days / Red Switch
8. Find Out My Mind
9. Ocean`s Eleven!
10. Thin Red Line
11. Get Ready
12. Your Name Is
OAV: IS: Infinite Stratos Encore – The Sextet Yearns to Be in Love
IMG_9931_wynik
Mamy tutaj standardowy BD-case z dwoma płytami BD z serialem, dyskiem CD z soundtrackiem i wkładką dotyczącą ścieżki dźwiękowej. Całkiem nieźle jak na edycję standardową. Dwie płyty z odcinkami są wprawdzie, ale jak wspominałem, jakościową jest bardzo przyjemnie, więc nie mam zastrzeżeń. Wprawdzie Aniplex wykonałby to kodowanie zapewne lepiej, ale nie ma co narzekać.
IMG_9933_wynik
W wydaniu mamy trzy dyski. Każdy ma inny obrazek, co oczywiście cieszy. Szkoda tylko, że jeden się powtórzył z okładki.
IMG_9932_wynik
Czas na tracklistę z soundtracku wraz z tekstami piosenek głównych tej serii. Ciekawa zagrywka ze strony Sentai – na plus oczywiście. Szczerze przyznam, że jestem fanem soundtracków z anime. Zawsze lubię sobie ich posłuchać, nawet jeśli miałoby to być raptem kilka razy. Dlatego trochę ubolewam, że nie dostajemy ich zawsze. No niestety, trzeba się cieszyć, gdy są. Dlatego właśnie w tym wypadku stawiam duży plus dla firmy. Sam soundtrack jest utrzymany w klimacie serii, co oznacza, że jest chwilami żywiołowy, a innym razem nastrojowy. To mieszanka elektroniki z j-popem, ponieważ to tzw. „vocal collection”, czyli bohaterki serii wykonują utwory.
Lista utworów:
1. Akaku, Akaku (Houki Shinonono)
2. SUPER∞STREAM (Houki Shinonono)
3. Noble Heart (Cecilia Alcott)
4. SUPER∞STREAM (Cecilia Alcott)
5. Haochi Smile◎ (Rinin Fan)
6. SUPER∞STREAM (Rinin Fan)
7. Mon Chérie, Ma Chérie (Charlotte Dunois)
8. SUPER∞STREAM (Charlotte Dunois)
9. An die Freude (Laura Bodewig)
10. SUPER∞STREAM (Laura Bodewig)
Podsumowanie: Popularna seria typu harem dostaje bardzo przyzwoite wydanie z odcinkiem bonusowym oraz soundtrackiem. Czy nie warto się pokusić o jej nabycie w momencie przecen? Dajcie szansę kilku odcinkom i sami się przekonajcie. Ja nie żałuję, a w związku z posiadaniem drugiego sezonu, sprawa była tym bardziej oczywista. Przyjemne wydanie fajnej serii w niskiej cenie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] CARD CAPTOR SAKURA (TOM 4)

Wracamy do standardowych wpisów po zmianie stronki. Nie ma co zwlekać, bo jest masa materiału do zaprezentowania. Trzeba trochę po nadrabiać zaległości, czyż nie? Przerwa wyszła nam lekko na dobre, bo mamy jakieś nowinki. Jeśli chodzi o niusy zakupowe, to nic do mnie nie dotarło, ale udało mi się zdobyć pewną serię podczas wyprzedaży. Opłaciło się czekanie, bo w końcu była bardzo okazyjna cena. Patrząc na poprzedni rok i tamtejsze daty wysyłek podczas wyprzedaży, przesyłki spodziewam się w okolicach nowego roku, ale mam co jeszcze oglądać, jakoś wytrzymam. Czas na nowinki wydawnicze. Podczas wyprzedaży Anime Ltd zawsze serwuje nam jakieś nowe wydawnictwa, których oficjalna premiera jest trochę później i nie inaczej było w tym roku. Dzisiaj poznaliśmy nową wersję limitowanego boxu od filmu A Silent Voice (jest, ogólnie rzecz biorąc, sporo gorszy od wyprzedanej wersji, ale jeśli ktoś stracił możliwość zakupu recenzowanej przeze mnie spory czas temu, zawsze jakaś alternatywa) oraz Penguin Highway w edycji kolekcjonerskiej i zwykłej. Tutaj już nowość, którą zapowiadano. Film podobno bardzo dobry, więc pewnie kiedyś sobie nabędę. Z naszego ryneczku mamy nowość od Waneko: Kimetsu no Yaiba od Koyoharu Gotouge. Przeglądałem jakieś skany i wygląda bardzo fajnie, a opinie zachęcają, ale to dosyć długa pozycja i nie wiem, czy się w nią pakować. Do przemyślenia. Dobra, czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest czwarty tom mangi Card Captor Sakura od Waneko. No, moi drodzy, prawie nadgoniłem wydania, bo jeszcze został mi tylko piąty do opisu. Co oznacza tyle, że będzie można zacząć recenzować coś innego, a do wyboru mam sporo. Porobiłem już sobie fotki do paru pozycji, więc na brak na pewno nie narzekam. Kiedyś wspominałem, że nie lubię takich recenzji kolejnych tomów, ale jakoś się przemogłem i weszło mi to w krew, no ale wróćmy do tomiku, bo odbiegamy od tematu. Jak to zawsze bywa w przypadku tej serii, nabyłem sobie pre-order, by zebrać wszystkie karty. Tak, wkręciłem się na maxa, a piękne okładki i klimat tej mangi rekompensują wszystko. A co w tomiku? Oj dzieje się, moi drodzy. Jak przystało na historię o uczniach, poniekąd standardowo możemy obserwować wycieczkę klasową na plażę. Takie wypady z nocowaniem nie mogłyby się obyć bez strasznych historii. Ponoć podczas testu odwagi przeprowadzanego w okolicznej grocie ginęli uczniowie. Jak na bohaterkę, która ciągle styka się ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, okazuje się całkiem strachliwa i jakiekolwiek wzmianki o duchach i zaginięciach ją przerażają. Oczywiście, klasa naszych bohaterów również bierze udział w osławionym teście odwagi i nie odbywa się on bez problemów. Z pomocą Syaorana Sakurcia znajduje w sobie resztki determinacji i ratuje sytuację. Tomik wieńczy rozdział ku pokrzepieniu serc. Sakura dzięki obecności jednej z magicznych kart przeżywa niezapomniane chwile w towarzystwie ukochanego Yukito. Co prawda nadal nie udało jej się wyjawić swych gorących uczuć, ale w pięknych okolicznościach (magicznej) przyrody i radosnym klimacie festynu spędziła uroczy czas w gronie najbliższych. Większość wątków (a właściwie wszystkie) fani adaptacji dobrze znają. Przyznam, że wolę ją w tamtej wersji, ale i mangowa mnie bardzo urzeka i będę bardzo szczęśliwy z pełną serią na półce. Czas na specyfikacje wydania. Jak wspominałem już wcześniej, jest właściwie idealne. Po pierwsze obwoluta z brokatem, która wypada genialnie. Dalej mamy piękne kolorowe pierwsze strony – coś ala artbook i właściwą mangę. To Clamp, więc rysunki są bardzo ładne. Do tego mamy bardzo dobre tłumaczenie – w tym specyficzną mowę Kerberosa. Waneko nie zawsze poradziło (przynajmniej w moim odczuciu nie wszystkie brzmią naturalnie i nie zawsze są idealnie dopasowane do postaci) i jakiejś tam literówce, ale ogólnie na plus zdecydowanie. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
Uczennica szkoły podstawowej, Sakura Kinomoto, zbiera karty stworzone przez wielkiego maga, Clowa Reeda. Pewnego dnia przed dziewczynką i jej przyjaciółmi pojawia się wielki labirynt. Niespodziewanie znajduje się w nim także ich nowa nauczycielka matematyki, Pani Mizuki! Raz za razem naszym bohaterom przytrafiają się coraz to nowe tajemnicze zdarzenia… A najciekawsze, że zawsze zamieszane są w nie karty Clowa oraz… pani Mizuki!
IMG_9800_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 200
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_9799_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki. Niby nie były jakieś bardzo odkrywcze, ale bardzo miłe dla oka. Tym razem dostałem kartę Clowa z Toyą (zdradzę, że będą dodawane do kolejnych tomów). Przypadkiem dostałem jeszcze raz kartę z Sakurą, którą omawiałem przy okazji tomu trzeciego i tym sposobem się wkradła na zdjęcie.
IMG_9801_wynik
Jak wspominałem wcześniej, na początku mamy kilka stron kolorowych z grafikami promocyjnymi lub takimi artami bardziej od Clampa. Wyglądają zwyczajnie świetnie i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wydanie świetnie się prezentuje.
IMG_9802_wynik
Tutaj pokaz zawartości. Kreska jest przyjemna dla oka, czcionka czytelna a druk wyraźny. Chwilami mamy ciemniejszy, a innym razem jaśniejszy, ale tak już było w oryginale (podobno), więc nie zaliczę tego na drobny minusik.
Podsumowanie: Kultowa pozycja w końcu po polsku. Warto było czekać, bo dostaliśmy naprawdę dobre wydanie od Waneko, które podkreśla już i tak świetne tytuły ogłoszone z okazji ich rocznicy (jeśli takie pozycje będziemy dostawać na każdej u tego wydawnictwa, to chce tak co roku). Radzę dać szanse, nawet jeśli niezbyt się czujecie w tych klimatach. Seria ma swój urok, a ładne wydanie powinno was dodatkowo zachęcić. Niestety już nie dostaniecie zapewne dodatków od pierwszych tomów. Chyba że wydawcy jakieś zostały? Może warto spytać. To tyle na dzisiaj, miłego.

Zaczynamy… po raz kolejny

Kolejna odsłona mojej strony w końcu publicznie dostępna. Po wielu przemyśleniach dotyczących dodawania kolejnych wpisów i nieustająco zmniejszającego się miejsca na fotki doszedłem do wniosku, że najlepszym wyjściem jest postawienie nowego blogu, który będzie bliźniaczo podobny (jednakowo pod względem zasady działania, działów czy motywu przewodniego). Linki z obu miejsc będą się wzajemnie przenikały, więc nie ma potrzeby szukania to w jednym, a to w drugim recenzji. Jest to zwyczajnie wygodniejsze rozwiązanie i stabilniejsze. Tym akcentem kończę na dzisiaj te nietypowy jak na mój blog (ten stary również) wpis. Od jutra (przynajmniej mam taką nadzieję) wracamy do starych recenzji i nowinek wydawniczych. Będzie się działo, wiec bądźcie czujni.
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij