Archiwa tagu: Anime

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ Z OSTATNICH 4 TYGODNI

No to lecimy ze wpisem z paczkami z ostatnich ponad czterech tygodni. Tak, parę tu rzeczy jest, ale generalnie było dosyć spokojnie. Jest to związane z faktem, że takie dwie większe przesyłki są bardzo opóźnione i mi się zwalą prawie jednocześnie. Trochę mnie taki rozwój spraw denerwuje, ale co zrobić. No mniejsza już o moje dylematy związane z radością otrzymywania poszukiwanych skarbów i ich eksploatacji. Paczka z USA ekspresowo została obsłużona przez Polamera i jest wysoce prawdopodobne, że dostanę ją w tym tygodniu (dlatego już wolałem skompletować w jednym, dzisiejszym, przedmioty z ostatnich tygodni, bo i tak jest ich parę do omówienia). Wtedy kolejny wpis podobny do dzisiejszego, a będzie obszerniejszy mimo wszystko (ale mniej zróżnicowany). Kolejna większa z UK pewnie w przyszłym tygodniu. Niestety musiałem coś zapłacić z powodu odprawy celnej, ale i tak zdecydowanie mniej, niż gdyby UK ciągle było w EU. Nie wiem, jak to działa, ale sporo na tym zyskuję. Więcej detali, gdy już się doczłapie. Ruszajmy więc, bo standardowe nowinki przy normalnym wpisie dodaję, a ten do takich nie należy. Standardowo pogrupowałem sobie przedmioty, by się je lepiej przedstawiało.

img_1824_wynik

Zaczynamy od animacji. Wszystkie przedmioty ze zdjęcia pochodzą z różnych zamówień. W pewnym momencie postanowiłem sobie pozbierać kultową serię Ranma 1/2, dlatego szybko nabyłem sobie set drugi i trzeci. Ten ostatni z wymienionych już jest niedostępny (pomijając serwisy aukcyjne), a Viz nie ma zamiaru go wznawiać w takiej wersji. Z podobnego powodu trochę zwlekałem z kupowaniem ogólnie tej produkcji. Mianowicie dwie części z ośmiu, na które składa się kompletny serial wraz OAV i filmami kinowymi, dwa sety nie są dostępne (pomijam zawyżone ceny na serwisach aukcyjnych). Teraz już trzy, ale opisuję to ze swojej perspektywy. Myślę o wersjach limitowanych – podobnych do tych ze zdjęcia. Dlatego nabędę sobie dostępne limitki, a potem standardowe brakujących dwóch. Oczywiście będę obserwował eBay, bo zawsze można mieć szczęście. Komedia to świetna, a za sprawą JPF dodatkowo nabrałem chęci na jej dodanie do kolekcji (cenowo można je trafić stosunkowo tanio, a świetnie są przygotowane pod względem opakowania czy jakości audiowizualnej). Następnie mamy wydanie premium serii Domestic Girlfriend od Sentai w ślicznym opakowaniu. Pozycja to dosyć nowa, ale nagle przepadła na sklepach. Udało mi się złapać ją na włoskim sklepie za bardzo dobrą kwotę. Tak, dobrze słyszycie. W takim miejscu też można trafić wydania z USA i to za świetne kwoty. Musiałem ją mieć, bo to dosyć specyficzna produkcja, o której przy okazji opowiem, ale wyróżnia się pięknym opakowaniem. Na koniec film Eureka Seven, który nabyłem za grosze. Mam pierwszy sezon i kontynuację, a brakowało mi go do kompletu, więc nabyć musiałem.

img_1827_wynik

Teraz polecimy z mangami. Na początek najnowsza pozycja od Waneko, czyli komiksowa odsłona Darling in the FranXX od Kentaro Yabukiego. Generalnie nie zbieram mang na podstawie animacji, ale tutaj się skusiłem z kilku powodów. Po pierwsze bardzo lubię tę pozycję, którą muszę wam w końcu opisać. Po drugie mangowa odsłona podobno ma sporo zmian względem animacji. Część podobno zdecydowanie na plus, więc się zainteresowałem. Nie jest długa i jest rzekomo odważniejsza, co stanowi plus. Zobaczymy, pierwszy tomik całkiem nieźle wypada, ale zmian prawie nie ma (słyszałem, że wraz z rozwojem serii są bardziej widoczne, więc trzymam za słowo). Recenzja niebawem.

img_1826_wynik

Kolejne dwie pozycje to Studio JG i po pierwsze „Beastars”, które postanowiłem sobie pozbierać. Wyglądają prześlicznie, a dodatki w postaci podkładek pod kubek robią robotę. Szkoda, że nie zacząłem od pierwszego tomiku. Podobna sytuacja z mangą „Sposób na pięcioraczki”, którą trochę przegapiłem (w znaczeniu, że też nie nabywałem od pierwszego tomu). Na początku jeszcze jej nie znałem, a to błąd. Świetna to pozycja z urocza kreska i świetnymi dodatkami w postaci kart do gry Memo, które zachęcają do pre-orderów.

img_1830_wynik

Skoro już przy Studio JG jesteśmy, to czas na ich Wiosenny Festiwal Mangowy. Nabyłem tam cztery pozycje widoczne powyżej. Na serie „Po deszczu” czekałem od dawana i zdecydowanie ją polecam. Duży format potęguje piękną kreskę i stosunkowo nieduża objętość tomiku nie obniży mojego zachwytu tą pozycją. Trochę debatowałem nad Zapiskami zielarki, ale ostatecznie nabyłem twardą oprawę i jestem z tego faktu zadowolony. Piękna kreska, dawna Japonia, ciekawa historia w tych czasach umiejscowiona. Będzie dobrze, czuję to po kościach. Co ciekawe na razie nie jestem do końca przekonany do Shaman Kinga, którego brałem trochę w ciemno. Sporo osób mi tę pozycję polecało, a ostatnio zacząłem oglądać nawet jej najnowszą adaptację. W mandze na plus zdecydowanie można docenić większą liczbę dostępnego materiału, który w adaptacji jest pomijany lub skracany. Natomiast trochę mnie tutaj irytuje w sumie średnia kreska, zbyt widoczne ukazywanie emocji niektórych postaci. Dam szansę, bo w sumie mnie ciągnie, ale jest dosyć długie, więc nie chcę niepotrzebnie się pakować. Na koniec „Cicha piosenka o miłości”, która mnie bardzo miło zaskoczyła piękną kreską, bohaterkami i samym tematem. Nie jestem jakimś wielbicielem yuri, ale tutaj jest ukazany fajnie aspekt nieporozumienia w miłości. Chyba mało tego tomików istnieje, więc się za bardzo z tym nie rozpędzą.

img_1829_wynik

Wielu nabywało więcej pozycji z uwagi na limitowane karty, które były dodawane do zamówień. By otrzymać jakiekolwiek z nich, należało nabyć minimum trzy pozycje. Początkowo tak miałem w sumie zrobić, ale ostatecznie nabyłem cztery, co udowodniłem powyżej. Dzięki tej zagrywce zdobyłem bonusową kartę, ale nie to jest najważniejsze. Szczerze przyznam, że rok temu nie brałem w tej akcji udziału (tak, to już drugi raz) i nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale muszę to przyznać – robią wrażenie. Duży format, limitowane i pięknie wykonane. Było warto, tyle powiem.

img_1825_wynik

Ostatnia manga z tego rozpakowywania, czyli kolejny tom JoJo. Doszedł szybciej, niż się spodziewałem, i aktualnie go czytam (a przybył przedwczoraj). Świetna jest ta historia, co dużo pisać. Nadrobię recenzje do tego tomu włącznie, byśmy byli na bieżąco. Wszystko nabiera rozpędu, ale fani tej historii wiedzą, że to zaledwie początek zmagań z użyciem fal.

img_1831_wynik

Czas na najnowszy nabytek, który mam od wczoraj i w końcu coś niezwiązanego z komiksami. Evangelion, w końcu, jak głosi tytuł. Milan sprezentował nam wydanie na płytach winylowych tej składanki. Nabyłem ją po bardzo śmiesznej cenie. Dlatego byłem przekonany, że mi anulują to zamówienie. Nie stało się tak oczywiście, bo przybył dzisiaj. Już go słuchałem i będzie trzeba go umyć. Początkowo się obawiałem, że to skopany pressing, ale recenzje na sieci głosiły co innego. Okazuje się, że jest namagnesowany i przez to jakieś drobinki kurzu/papieru się dostały w rowki płyty. Najwięcej tego miałem w pierwszym kawałku i ogólnie kilkukrotnie na pierwszej stronie. Umyje się i będzie super. Sama składanka jest kapitalna – to kompilacja kawałków z wokalami, jakichś miksów czy innych wersji znanych z trailerów i filmów promocyjnych oraz serialu, oczywiście. Mieszanka j-popu i muzyki disco, która wprawia w rytm sama. Podoba mi się niesamowicie. Po wyczyszczeni i kolejnych odsłuchach można liczyć na recenzję.

img_1832_wynik

Czas na coś innego, czyli gry. Pierwszą pozycją jest Code Vein w wersji „day one edition”. Nabyłem sobie tę perełkę, ponieważ była promocja na oficjalnym sklepie i wychodziło bardzo tanio. Brałem ze względu na steelbook, który jest tutaj obecny (niestety edycja PC nie doczekała się fizycznej odsłony, a kolekcjonerka była dosyć niskich lotów z uwagi na średnio wykonaną figurkę, więc od razu ją odrzuciłem). Nawet go nie widać na zdjęciu, ale kiedyś napiszę recenzję tej niesamowitej produkcji z bohaterką przypominającą Meatel z GE999.

img_1823_wynik

Na sam koniec kolejna perła, czyli Nier Replicant ver.1.22474487139 … White Snow Edition. Tak, moi drodzy, dobrze widzicie, nabyłem sobie tę cudowną edycję. Jest wspaniała, co tu dużo pisać, steelbook, kapitalny soundtrack, scenariusz w twardym pudle, przypinki z metalu, ale najważniejsze w tym jest przygotowanie tych elementów. Wspomniany zestaw brzmi dosyć prozaicznie, ale każda jego składowa wprawia w zachwyt. No i oczywiście najważniejsze, sama ta gra Już przy Nier: Automata wspominałem, że mnie ta produkcja zwyczajnie zachwyciła, by nie pisać, że powaliła na kolana. Poprzednim razem miałem coś takiego chyba przy Dark Souls, ale tu było jeszcze lepiej. Kontynuacja (w zasadzie to prequel) zapowiada się, że będzie porównywalnie dobra, co spełnia moje oczekiwania z nawiązką. Tak, nie grałem w pierwotną jej odsłonę z PS3 i nie żałuję, bo teraz mam pewnie lepsze wrażenia i radochę z rozgrywki (lub i nie, kto tam wie). Wprawdzie twórcy znowu mnie zadziwi wpadką z portem na PC, który fani naprawiali modami pierwszego dnia, ale bądźmy dobrej myśli. Było to proste do doprowadzenia do stanu bardziej niż zadowalającego, więc pomińmy tę drobną wpadkę. Nawiasem mówiąc, starsza odsłona (Nier: Automata) ma się doczekać poprawek na PC. Tak, po tylu latach. Teraz trwa „Golden Week Sale” na Steam i można nabyć tę pozycję i masę VN po atrakcyjnych cenach, więc radzę rzucić okiem. Sam sobie dokupiłem zapomniane przeze mnie DLC do Nier: Automaty.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Musiałem przeredagować ten wpis i umieścić dopiero dzisiaj, bo zapodziały mi się dwie fotki. Tymczasem już snuję plany na popołudnie i wieczór (aktualnie kończę sobie Goblin Slayera, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego i do następnego (tak, zrobimy jakiś normalny wpis przed kolejnym rozpakowaniem, nawet jeśli jutro do mnie paczka zawita).

[KICKSTARTER] Metal Skin Panic: MADOX-01 Unobtanium Edition

Miał się ten wpis pojawić w niedzielę, ale jakoś nie dałem rady. Potem wczoraj zabrałem się za późno, więc wylądował dzisiaj. W każdym razie dosyć aktywnie spędzałem majówkę mimo kiepskiej pogody. Postaram się coś tutaj nadgonić, bo znowu mamy spore zaległości (a już był czas, gdy się poprawiłem). Mam dla was sporo nowinek. Po pierwsze dotarła do mnie paczuszka z mangami i jeden przedmiot powinien dotrzeć jutro, więc chyba w końcu zrobię wpis na temat zakupów z ostatniego czasu. Kolejna sprawa to wielka przesyłka z USA, która dzisiaj dotarła do naszego kraju. Różnie z procedurami bywa, ale można bezpiecznie założyć, że w przyszłym tygodniu powinna być u mnie w domu, a wtedy duży wpis i radowanie się wszem wobec. Kolejna sprawa to wyruszenie większej przesyłki z UK do mnie (liczymy jak zwykle na brak naliczania VAT), a jestem tam sporo kapitalnych rzeczy. Na weekend udało mi się kupić poszukiwany przedmiot w USA. Poszło do mojej skrytki, więc szybko do mnie nie dotrze, ale co mi tam. Czas na nowinki wydawnicze. Aniplex zapowiedział: Puella Magi Madoka Magica The Movie Trilogy (BD). Mam wersje limitowane z Japonii, więc nie widze sensu w kupowaniu. Anime Ltd zapowiedziało: Castlevania: Season 2 – Collector’s Edition (BD), BEASTARS: Season 1 Soundtrack (CD), The Future Diary (Mirai Nikki) – Complete Collection (BD) i Mobile Suit Gundam Thunderbolt: Bandit Flower (BD, standardowa). Wcześniej zapowiadanych nie powtarzam. Zdecydowanie mnie cieszy Castlevania, bo powoli zacząłem tracić nadzieję. Seria to genialna, mimo że nie do końca anime. Trochę zaskoczyli z The Future Diary, które sobie nawet przygarnę. Studio JG zapowiedziało wydanie mangi Tenki no Ko (Weathering With You) na podstawie filmu o tym samym tytule. Wolałbym LN. Na koniec zapowiedzi od Milan na raczej przyszły rok, czyli soundtracki na winylach: JoJo’s Bizarre Adventure, Cowboy Bebop: Knockin on Heaven’s Doors, My Hero Academia S5 i FLCL S1 Vol 2 & 3. Muszę przyznać, że jeszcze parę lat temu bym się nie spodziewał takich ilości wydawanych OST-ów z anime na świecie. Widać, że Tiger Lab przetarł szlak i teraz dostajemy je z różnych miejsc i można zacząć już grymasić. W każdym razie musiałbym sobie je też podgonić. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest KS dla wydania Metal Skin Panic Madox-01 w edycji „Unobtanium Edition”. Tak, w końcu się rozpoczęła kolejna akcja AnimEigo, które znamy z remasterów na przykład Bubblegum Crisis czy Megazone 23, i tym razem dotyczy tego zapomnianego OAV z 1987 roku. Co istotne, otrzymamy je w HD na płytach BD i pamiętając o poprzednich akcjach, gdzie też po raz pierwszy dana OAV była dostępna w super rozdzielczości, wiemy, że to nie chwyt marketingowy, a remaster z pełnego zdarzenia. Tutaj zdecydowanie jest wszystko najwyższych lotów pod względem jakościowym. Może na początek, o czym to w ogóle jest, bo tytuł sam w sobie pewnie niewiele mówi. Armia właśnie zaprezentowała swoje najnowsze dziecko. Madox­‑01 to potężny robot pilotowany przez człowieka, potrafiący w pojedynkę rozprawić się z całym oddziałem wojska. Supernowoczesna jednostka jest niewątpliwym sukcesem odpowiedzialnej za jej powstanie Ellie Kusumoto, która osobiście zaprezentowała po raz pierwszy możliwości nowo powstałej broni. Wkrótce pojawia się jednak problem: podczas transportu jednostki dochodzi do wypadku, po którym Madox znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Zupełnie przypadkiem trafia on w ręce Koujiego Sugimoto. Chłopak jest umówiony na mieście z piękną Shiori Nagurą, ale dziwne znalezisko absorbuje go na tyle, że po chwili jest już za sterami robota. Okazało się, że dużo łatwiej było wsiąść niż wysiąść, Kouji postanawia więc udać się na miejsce spotkania z Shiori swoim nowym środkiem transportu. Nie może jednak wiedzieć, że wojsko namierzyło już zgubę i zamierza odzyskać Madoxa z powrotem, niekoniecznie uciekając się do metod pokojowych. Wśród przybyłych do Tokio żołnierzy jest porucznik Kilgore, zimny i bezwzględny, znany na całym świecie wojak sił pancernych [tanuki.pl]. Tak to mniej więcej wygląda. Ogólnie sporo akcji, ładna kreska i klimat końcówki lat 80″, które w moim mniemaniu są chyba najlepszym okresem dla japońskiej animacji. Nie będę tutaj mówił, ze aktualnie nie słabo czy tam kiedyś było dużo lepiej, ale ogólnie tamte lata obfitowały w klasyki, pękną kreskę i jakiś taki klimat. Opisywana tutaj pozycja, która ma sporo lat na karku, nie jest jakimś wielkim klasykiem czy kamieniem milowym. Mimo wszystko to dobre kino, które się niezwykle przyjemnie ogląda, ale dobra jakość obrazu zdecydowanie umili nam seans. Dodatkowo tylko od tej firmy (AnimEigo) mogę się spodziewać takich rzeczy. Pod względem opakowania czy samej akcji, mamy tutaj solidny standard. Płyty nie będą miały blokady regionu, jest możliwość nabycia edycji premium, czyli w twardym opakowaniu z książeczką (aktualnie celują w siedemdziesiąt stron) oraz naszywka. Z powodu wyjścia UK z EU, przesyłka jest obciążona podatkiem, więc wychodzi nieco drożej niż zazwyczaj, ale ciągle dojdzie do nas szybko, bo wszystko jest opłacone od razu. Znając poprzednie akcje, nie spodziewam się wielkich opóźnień, bo tam ich nie uświadczyliśmy. W poprzednich również po zakończeniu można było nabywać edycje na oficjalnej stronie, więc tutaj pewnie nie będzie inaczej. Główny cel był wbity w niewiele ponad trzydzieści minut, więc aktualnie zbieramy na kolejne cele. Nie są do końca ustalone, ale spodziewamy się jakichś dodatków na płycie, może dłuższej książeczki czy jakieś nowej broszury dla każdego.

madox

Sponsorujemy w tym miejscu.
Podsumowanie: AnimEigo rusza z kolejną akcją wydania w HD klasyka sprzed lat. Tym razem sięga po raczej zapomniany tytuł, który może nie jest najlepszym reprezentantem tamtych lat, ale i tak stanowi solidny tytuł i dla fanów kina akcji, mechów i ładnych dziewczyn stanowi nie lada kąsek, obok którego trudno przejść obojętnie. Dodatkowo trzeba pamiętać, że to zawsze są świetne edycje, którym trudno coś zarzucić. No może nie są najtańsze, ale też bez przesady. Jeszcze słyszałem, że część fanów coś czasem narzeka, ze nie są wykorzystywane oryginalne okładki, tylko tworzone specjalnie na te wydania. Taka już specyfika. To wszystko mi przypomina, że nie mam poprzednich dwóch projektów i chyba czas to nadrobić, zanim znikną na dobre. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Erased: Part 1 – Collector’s Edition

Z lekkim opóźnieniem… Dobra, kogo ja tu ściemniam. Przepraszam was za to dłuższe milczenie. Miałem trochę spraw na głowie i jakoś nie mogłem się zabrać za wpisy na stronie. Oczywiście obiecuje poprawę w najbliższej przyszłości. Przeprosiny mamy za sobą, więc lecimy z tematem. Ciągle myślę nad tym nowym działem, ale chyba zdecyduję się na taki z nazwą „inne” lub „felietony”, gdzie będą leciały posty na temat rozpakowywania paczek lub recenzje wszelakie (niezwiązane z zakupami). Zrobimy to w wolnej chwili, bo priorytetem są zwykłe wpisy, a przynajmniej co jakiś czas. Czas na standardowe elementy. Ciągle czekam na paczkę z USA, która ma dotrzeć przed końcem miesiąca. Obawiam się, że to się nie uda. Sklep z UK kompletuje moje zamówienie i zaczyna widzieć dwa scenariusze – wszystko zwali mi się jednocześnie lub jeszcze wyprzedzi tę, na którą czekam z utęsknieniem. W międzyczasie lecą do mnie dwa małe zamówienia (pojedyncze przedmioty) i mangi. Trochę się dzieje. Ostatnio sprzedałem komplet Edenu od Egmontu, skoro jeszcze są nabywcy za jakieś sensowne kwoty. Nie mam zamiaru w ramach sentymentów trzymać tak obszerną serię. Zawsze mnie tam denerwował mały format, żółte strony i cienka oprawa, która się marszczyła. Czekam na pierwszy tomik edycji deluxe w twardej oprawie. Będzie recenzja, obowiązkowo. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai zapowiedziało: RahXephon Steelbook (BD), Chihayafuru Season 3 (BD), MM! (BD), School-Live! The Movie (BD, live action), Grisaia Complete Collection (BD) i Knights of Sidonia (BD). Bardzo dobre zapowiedzi, muszę przyznać. W końcu doczekałem się RahXephon na BD z angielskimi napisami (kompletna seria i film). Trzeci sezon Chihayafuru też ogromnie cieszy. Jest informacja o edycji premium później. Obyśmy nie musieli długo czekać. Dwa wznowienia też są i tu ciekawa sytuacja z Grisaią. Pierwsza wersja, którą posiadam, była na czterech płytach, a tutaj jest ich pięć. Chyba będzie lepsze kodowanie, bo o miniodcinkach słowem nie wspomnieli, a szkoda, bo bym brał od ręki. Jeszcze wspomnę, że najnowsza odsłona kultowej serii „talsów”, czyli Tales Of Arise, będzie miała premierę 10 września tego roku. Wydawca ogłosił edycje specjalne, a w tym kolekcjonerską z figurką. Fani ją zachwalają, ale, po zobaczeniu filmiku z rozpakowywania, nie jestem przekonany. Dostępny tutaj, klik. Źle na pewno nie jest, ale to dobry przykład statuetek z takiego typu edycji. Są tańsze i trochę gorzej wykonane. Jak ktoś ma cacka od konkretnych firm, wypada to zwyczajnie blado. Ale jest, jak to mawiają, więc można debatować. Jest już dostępna na wielu sklepach, ale szybko znika, więc radzę zabezpieczyć kopię, jeśli planowaliście sobie sprezentować. Nawiasem mówiąc, ostatnio wspominałem o kapitalnej cenie za Motoko Kusanagi na sklepie Zavvi. W końcu poprawili swoją cenę i jest czterokrotnie wyższa. W zamówieniu mi nie zmienili ceny, a nawet jak spytałem, czy za taką ją ostatecznie dostanę. Przytaknęli bez mrugnięcia okiem, że tak ujmę. Mimo wszystko nie chce mi się wierzyć, że będę miał tak wielkie szczęście. Tym bardziej że wiele osób ją kupiło w tym miejscu. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest „Erased” od Anime Ltd w wersji kolekcjonerskiej, a konkretniej jej pierwsza część. Tak, wydawca podobnie jak Aniplex podzielił serię na pół i przygotował niezwykle ładną edycję. Opisując teraz to wydanie, mogę przypomnieć, że pod koniec zeszłego roku miała premierę zbiorcza wersja. Wychodzi na pewno taniej (porównują ceny premierowe), dodatkowo opisywana przeze mnie edycja jest już niedostępna, pomijając serwisy aukcyjne wszelkiego typu, ale tracimy masę dodatków fizycznych. Wydanie zbiorcze jest zwyczajnie dosyć biedne pod tym względem, ponieważ mamy tam dwa pudełka BD-case wrzucone do boxu. Jeśli komuś nie zależy na książeczkach i tego typu sprawach, na pewno doceni to wydawnictwo. Skupmy się na moim, bo niewątpliwie jestem fanem pierwszych wydań i dodatków wszelkiego typu. Zanim jednak to zrobimy, trochę o tej pozycji. Wprawdzie jest to seria znana polskim fanom dzięki Studiu JG, które wydało u nas mangę, czyli „Erased: Miasto, z którego zniknąłem”, ale i tak warto wspomnieć trochę o fabule. Satoru Fujinuma, lat dwadzieścia dziewięć, kawaler – niewyróżniający się z tłumu innych Japończyków młody mężczyzna, który marzenia musiał skonfrontować z rzeczywistością i dlatego, zamiast zostać sławnym mangaką, zarabia, rozwożąc pizzę. Ale tylko na pierwszy rzut oka prezentuje się tak przeciętnie, ponieważ los obdarzył Satoru niezwykłą mocą, umożliwiającą cofanie się w czasie. Mało która jednak z tych „powtórek” jest dobrowolna i mężczyzna nie zawsze nad swoimi umiejętnościami panuje. Zwykle w pewnym momencie Satoru uświadamia sobie, iż dane wydarzenie już widział i musi szybko zorientować się, co jest nie tak, aby zapobiec nadchodzącej tragedii. Nie, żeby mu się spieszyło do bycia bohaterem, tylko zawsze tak jakoś przez przypadek… Dla Satoru jest to raczej kłopot niż powód do dumy, tym bardziej że nierzadko skutkiem jego interwencji jest pobyt w szpitalu. Co ma jednak zrobić, gdy okaże się, że coś złego grozi jego najbliższym? I dlaczego, aby zapobiec tragicznym wydarzeniom z 2006 roku, zostaje przeniesiony osiemnaście lat wstecz? Wszystko zaczęło się bowiem na początku marca 1988 roku, gdy zaginęła koleżanka z klasy Satoru, dziesięcioletnia Kayo Hinazuki… [tanuki.pl]. Tak rozpoczyna się ta historia z podróżami w czasie i próba ocalenia dziewczynki. Od razu mogę przypomnieć, że był to nie lada przebój w momencie emisji. Masę fanów analizowało odcinki i zapartym tchem śledziło dalsze losy bohaterów, bo co rusz wskazywać głównego złego. Z tym się swoją drogą wiąże pewien problem, ponieważ dosyć szybko można go wskazać. Raptem trochę po połowie, a nie na sam koniec, jakbym sobie to wymarzył. Mimo wszystko ogląda się to świetnie. Graficznie, muzycznie naprawdę daję rade, a do tego dochodzi historia, która zwyczajnie wciąga. Podczas seansu miałem nieodparte wrażenie, że w jakimś filmie widziałem już podobny motyw – ktos chce pomóc dziewczynie, która jest na celowniku zabójcy, ale nie daje rady. Zazwyczaj po jej śmierci oprawca brał na celownik kolejny cel, a dany bohater ponownie próbował ocalić kolejną osobę. Tutaj jest trochę inaczej, ponieważ ciągle tę samą. Ta różnica jest możliwa za sprawą tych skoków w czasie. Rozwiązanie jest genialne, ale czy idzie tak samo do samego końca? O tym już opowiem przy okazji opisu części drugiej. Kończąc ten opis na temat serii, już w tym momencie ją polecam. Tak, moi drodzy, warto, ponieważ wciąga niezwykle i nawet jeśli zakończenie nie było tak dobre, jak sobie to wymarzyłem, pozostaje wzorem dla innych. Przy okazji jeszcze napomknę, że doczekała się ta pozycja serialu live action i w dodatku jest dostępny na platformie Netflix. Nie oglądałem tej pozycji, ale może kiedyś dam szansę. Czas na opis samego wydania. Jest to edycja na rynek UK, czyli nasz region odtwarzacza. Pod względem jakościowym jest zdecydowanie przyzwoicie, nawet jeśli wydanie Aniplexu wypada minimalnie lepiej. W moim odczuciu nie była ta różnica warta swojej ceny. Dodatkowo tutaj otrzymałem jeszcze grubszą książeczkę. Nawiasem mówiąc, nabyłem tę pozycję na jakiejś wyprzedaży za komiczną wręcz cenę. Czas na detale.
img_0753_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (angielski i japoński) (BD), Dolby Digital 2.0 (angielski i japoński) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD, SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. Flashing Before My Eyes
2. Palm of the Hand
3. Birthmark
4. Accomplishment
5. Getaway
6. Grim Reaper
img_0754_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Podobnie jak w edycji Aniplexu, część pierwsza jest w większości biała, a druga czarna. Ten kontrast kolorów jest znany z tej produkcji i zdecydowanie działa na wyobraźnię. Mamy tutaj box, do którego włożono digipack z płytami i książeczkę. W przeciwieństwie do wydania USA tracimy soundtrack na płycie. Szkoda, i to na pewno, bo każdy od Yuki Kajiura jest świetny. Pamiętam, że było dawno temu coś wspominane, że zostanie później wydany w UK osobno. Ciągle czekam. Może teraz na płycie winylowej? To byłoby cos. Otrzymujemy natomiast bardzo długą książeczkę, ponieważ na dziewięćdziesiąt dwie strony.
img_0755_wynik
Pierwszy element wydania, czyli digipack z płytami. Minimalizm w cenie, który świetnie wypada.
img_0756_wynik
Podgląd na płyty. Tak, dobrze widzicie. Mamy tutaj dwa formaty do wyboru. Co ciekawe ten na płycie DVD wygląda dosyć słabo. Nie wiem, z czego to wynika, ale byłem wręcz zaskoczony. Niemniej i tak wybieramy płytę BD, więc mało mnie ten detal interesuje.
img_0757_wynik
Czas na najlepszy dodatek, a zarazem jedyny, bo trudno nim określać same płyty z odcinkami, czyli książeczkę. Długością już ją chwaliłem. Co mamy w środku? Naprawdę sporo. Opisy wszystkich odcinków, chronologię wydarzeń w czasie, masę grafik i zrzutów ekranu, jakieś mapy i wskazane miejsca zdarzeń, informacje i kluczowych elementach podczas śledztw, wywiady z twórcami, a nawet minimangę. Sporo, nieprawdaż. Wszystko kapitalnie przygotowane. Jeśli komuś podeszła seria lub lubi takie rzeczy, będzie zadowolony. Ja byłem, oczywiście.
img_0784_wynik
Podgląd do środka, byście zobaczyli, chociaż fragment tego cacka.
img_0759_wynik
Jeszcze jedna fotka, ponieważ tył książeczki był bialutki i nie było sensu wrzucać. Piękne, świetnie przygotowane, masę informacji.
Podsumowanie: A gdyby tak można było cofnąć czas i naprawić błędy przeszłości? Odważylibyście się wykorzystać taką szansę? Cóż, niektórzy nie mają wyboru, jeśli chcą przeżyć… Czyli świetna adaptacja popularnej mangi, którą wydało w naszym kraju Studio JG. Zachwyca historia, muzyka i grafiką. Wiele obiecuje i mimo że nie spełnia w stu procentach oczekiwań, zdecydowanie warto zapoznać się z tą produkcją. Zwyczajnie się broni i wciąga bez reszty. Nawet gdy już znamy głównego złego, dalej śledzimy z zapartym tchem akcję. Mógł być wielki hit, a jest zwyczajnie bardzo dobra seria. Opisywane tutaj wydanie jest już wyprzedane i można je dorwać tylko na serwisach aukcyjnych. Pozostaje wznowienie od wydawcy bez dodatków lub łapanie okazji. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Katsugeki – Touken Ranbu: Complete Set

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis na moim blogu. Nie da się nie zauważyć, że zaczynam wracać do starych nawyków, czyli rzadszych aktualizacji wszelakich. Trzeba coś z tym szybko zrobić, bo jak powszechnie wiadomo, jak się człowiek do czegoś przyzwyczai (a do tych gorszych rzeczy najłatwiej podobno), to trudno wrócić do stanu sprzed – reasumując, trzeba się brać za siebie. Trochę tu żartuję, ale motywacja jest niezwykle istotna. Jednak moja nie jest najważniejsza, moi drodzy, wasze prośby o recenzje niezwykle mnie zagrzewają do walki, więc niezwykle się ucieszyłem, gdy ostatnio otrzymałem dwie do spełnienia. Pierwsza z nich pojawi się następnym razem. Swoją drogą miałem ten wpis opublikować wczoraj, ale miałem problemy natury technicznej (brak neta), więc wylądował dzisiaj. Kolejny już się tworzy i mam nadzieję go umieścić przed weekendem (obiecuję). Nawiasem mówiąc, przez ten felieton ostatni coś mi się popsuła kolejność wpisów, ale już uznajmy, że tak miało być. Co się działo w międzyczasie? Z nowinek zakupowych mogę wspomnieć tylko o jednej paczce, która mnie bardzo ucieszyła, ponieważ dotarła w stanie idealnym, a to przedmiot już wyprzedany. Przesyłka z USA ciągle nie dotarła do naszego kraju, ale powinna się pojawić lada dzień. Ostatnio zamówiłem trochę mang, więc będę miał co czytać. Skoro już przy nich jesteśmy, to dzisiaj JPF ogłosił, że Part IV JoJo już na pewno zostanie wydany w naszym kraju (aktualnie publikują II). No to lecimy z tymi zapowiedziami, skoro już zacząłem. Funimation wyda: Shironeko Project Zero Chronicle (BD), Isekai Quartet2 Season 2 (BD), Listeners (BD), Gleipnir Season 1 (BD), One Piece Season 11 Part 3 (BD/DVD), Uzaki-Chan Wants to Hang Out Limited Edition (BD/DVD), Arte (BD), Diary of Our Days at the Breakwater (BD) i Plunderer Part 2 (BD/DVD). Całkiem przyjemne pozycje, na które mniej lub bardziej czekałem. Nawiasem mówiąc, Manga Entertainment zostało przemianowane na Funimation UK. W sumie już od jakiegoś czasu wydawali ich edycje na terenie Europy, więc właściwie bez rewolucji. Jednak pojawiały się też inne pozycje, więc trudno powiedzieć, jak będzie teraz. Ciekawi mnie, czy przynajmniej każda pozycja z USA od Funimation będzie automatycznie w UK – do tej pory nie zawsze było to pewne. Jeśli się tak stanie, czuję, że sporo zaoszczędzę. Warto jeszcze wspomnieć o wydaniu w Japonii Detective Conan Original Soundtrack 1997 – 2006 Box (SHM-CD LE), ale cena niezwykle wysoka. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie serii Katsugeki – Touken Ranbu od Aniplexu. Może się to wydawać nieco niespodziewane, ale zabierałem się do tego wpisu od jakiegoś czasu. Po pierwsze niedawno postanowiłem, że wrzucę trochę swoich opinii na temat wydań Aniplexu, ponieważ szybko zanikają ze sklepów, a nawet gdy są, to do tanich nie należą. Idą za tym jednak plusy, w dodatku dosyć liczne. Po pierwsze nośniki czy jakość audiowizualna, która jest kopią wydań japońskich w każdym detalu. Tutaj nie uświadczycie jakiegoś ściskania serii na dwóch płytach czy braku odcinków OAV. Mamy wszystko bez wyjątku w pięknej formie. Zawsze otrzymujemy bardzo ładne opakowanie, które również są kopią oryginalnych. Dostajemy wszystkie okładki z pojedynczych wydań w formie głównych lub alternatywnych (po odwróceniu). Dobra, są dodatki, jest super jakość czy, pomijając cenę, jest coś nie tak? Niestety. Nie zawsze napisy są tak udane, jakbyśmy tego chcieli. Zawierają jakieś błędy w tłumaczeniach lub niepasujące do serii kwestie (na przykład Anohana ze wstawkami z Władcy Pierścieni). Jest nadzieja, moi drodzy, ponieważ Funimation się z nimi połączyło, a w ich przypadku raczej takich wpadek nie było (w tłumaczeniach). Zobaczymy, jak się sprawy potoczą, zawsze można sobie odpalić napisy fanowskie. Kolejna piękna sprawa to możliwość odgrywania ich płyt na całym świecie (wszystkie regiony) i same pozycje – raczej wyczekiwane adaptacje lub oryginalne historie, konkretne marki, znane uniwersa, które mają licznych fanów itd. Aniplex przez alta zdobył masę entuzjastów swoich wydań i mimo konsekwentnych negatywnych opinii dotyczących ceny, utrzymują się bez trudu. Chociaż w ostatnim czasie raczej stosują już tylko wydania zbiorcze, zamiast epickich pakietów z czterema odcinkami. Dobra, kończymy ten przydługi wstęp i skupmy się na konkretnym wydaniu. O czym ta seria, tak na początek? Druga animowa adaptacja przeglądarkowej gry, która wywołała masowe zainteresowanie zabytkowymi broniami pośród młodych Japonek, zapowiadana była wszem wobec jako aspirująca do powagi i ciężkiego klimatu. Wszyscy rozczarowani serią Touken Ranbu -Hanamaru-, gdzie personifikacje mieczy i innych podobnych zajmowały się głupotami, m.in. uprawą ogródka, wypatrywali tej nowej odsłony niczym kania dżdżu. Albowiem wreszcie miecze będą robić to, do czego służą, czyli ciąć, dźgać i rąbać. Przynajmniej takie jest założenie i wygląda na to, że oczekiwania zostały spełnione. Horikawa Kunihiro i Izuminokami Kanesada, dwaj młodzi Wojownicy Mieczy zostają wysłani do 1863 roku, burzliwego okresu w historii Japonii, ścierają ostrza z członkami przerażającej armii. Te potworne, widmowe stworzenia zostały również odesłane w przeszłość przez historycznych rewizjonistów, których celem jest zmiana biegu historii poprzez wtrącanie się w przeszłość. A jaki był lepszy rok niż 1863, kiedy Japonia została podzielona na dwa walczące czynniki: ten sam okres i konflikt, który występuje w anime Peacemaker Kurogane. Wkrótce wysłano czterech innych Wojowników Miecza, aby dołączyli do nich, by utworzyć Drugą Jednostkę, z Kanesadą jako kapitanem – ale jest problem. Gorączkowy Mutsunokami Yoshiyuki, był kiedyś mieczem Ryomy Sakamoto – a jego pan był w tym czasie bardzo żywy i aktywny. Co się stanie, jeśli miecz napotka swojego pierwotnego pana? Czy zapomną o swojej misji i spróbują zmienić historię, kołysząc się tragicznymi wspomnieniami z przeszłości? Kunihiro i Kanesada również zmierzą się z tym problemem, ponieważ niegdyś należeli do Toshizo Hijikaty, zastępcy dowódcy Shinsengumi. Tak to mniej więcej wygląda. Seria została zaadaptowana przez studio Ufotable (znane między innymi dzięki kapitalnemu Kara no Kyoukai, którego jestem oczywiście wielkim fanem), co za tym idzie, mamy wręcz przepiękną oprawę graficzną, która jest wielką zaletą serii. Dalej mamy kapitalny ending w wydaniu Kalafiny, który nawet opisywałem tutaj, klik. Z Ufotable jest czasem taki problem (przynajmniej dla części fanów), że ich narracja bywa jakby spowolniona i przepełniona filozoficznymi dialogami, które nie są tak głębokie, jakie się mogą wydawać. Podobnie jest i tutaj, ale mnie to w sumie w ogóle nie przeszkadzało. Zresztą nie przesadzałbym z tym. Kolejny zarzut do serii to jakiś taki brak konkretów – niby wiemy, że nasi bohaterowie ratują historię przed jej zmianą (nieważne czy na gorsze, czy lepsze – co swoją drogą stanowi naprawdę udany element – dylematy bohaterów, którzy wyruszają z misją, ich rozterki moralne są pewną siłą napędową serii. Trochę mnie zdziwiło, że mało kto z recenzentów zwraca na to uwagę, a to naprawdę ciekawy aspekt, który jest tutaj uwypuklany dosyć często – jest położony na niego duży nacisk), ale nie do końca jest wyjaśnione, z kim walczą, komu służą. Padają tylko jakieś nazwy bez jawnie nakreślonych stron konfliktu. To może niewątpliwie stanowić wadę tej pozycji, którą część odrzuci. Mimo wszystko polecam dać szansę, a już na pewno tym, którzy podobnie do mnie uwielbiają kreskę Ufotable, muzykę Kalafiny i serie o samurajach. Umiejscowienie jej w historycznych realiach (nawet jeśli z lekka przejaskrawionych), dodaje jej niezwykłego uroku i uprzyjemnia seans. Pod względem jakościowym mamy tutaj perełkę. Piękna jakość obrazu czy dźwięku (co współgra z wykonaniem Ufotable i dlatego chciałem tę edycję), a nawet napisy tym razem są całkiem przyjemnie wykonane. W środku mamy sporo dodatków, które niewątpliwie stanowią przyjemny gratis dla fanów. Nawiasem mówiąc, jest to pozycja wyprzedana i to od dawna. Kupiłem ją w ostatnim momencie, gdy już zanikała na sklepach. Zwyczajnie dorwałem jakąś kopię i stała się niedostępna bezpowrotnie. Można nabyć wersję UK, ale wypada gorzej jakościowo, brakuje dodatków fizycznych czy pięknego opakowania. Jednak jest, więc warto się zastanowić. Lecimy z detalami na temat aspektów fizycznych.

img_1529_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski, hiszpański
Dźwięk: LPCM 2.0 [japoński, angielski]
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A, B, C
Napisy: angielskie, hiszpańskie
Dyski: 3xBD + CD
Lista odcinków z wydania:
1. To the Frontlines.
2. Commander
3. Master`s Orders
4. What I Wanted to Protect
5. The Fires of War
6. The Citadel
7. The First Unit
8. Protect History
9. Former Master
10. Where Loyalty Leads
11. Iron Law
12. Battle of Hakodate
13. Katsugeki

img_1530_wynik

Wydanie prezentuje się następująco, a jest to swego rodzaju standard w przypadku Aniplexu, który wypracowali sobie kilka lat temu. Myślę tutaj o zawartości, sposobie wydania i rozmiarze. Ostatni aspekt jest o tyle ciekawy, że ma zwolenników i przeciwników. Dlaczego? Część lubi, by wszystkie wydania były tego samego rozmiaru i stały równinko na półce (a przynajmniej od jednego wydawcy). Inna grupa lubi zróżnicowanie – taki nowy element, którego nie sposób przewidzieć. Moim zdaniem identyczny rozmiar ma wiele zalet, ale jestem też fanem takich nieco dziwnych wydań (nie pół centymetra większych, ale ogólnie już szerszych, na kształt czegoś itd.). W każdym razie otrzymujemy box na całą zawartość, a na niego nałożone obi z opisem zawartości. W środku dwa BD-case z serialem i soundtrackiem. Do tego książeczka i sześć kart. Kiedyś Aniplex zawsze dodawał certyfikat autentyczności, ale ostatnio porzucił ten ich standardowy dodatek. Jeszcze taka ciekawostka, z wydaniem otrzymujemy folię ochronną na zestaw – jak w wydaniach japońskich. Dbałość o klienta.

img_1531_wynik

Przednia część BD-casu z płytami z serialem. Minimalizm w cenie.

img_1532_wynik

Tylna jego część, bliźniaczo w sumie podobna.

img_1533_wynik

Podgląd na płyty. Zazwyczaj trzynastoodcinkowe serie są na dwóch płytach, ale Aniplex nie szczędzi na jakości, więc mamy trzy nośniki.

img_1534_wynik

Kolejny BD-case to soundtrack przygotowany przez Hideyukiego Fukasawe. Niestety nie otrzymujemy oryginalnej, pełnej ścieżki dźwiękowej, a dodatek dostępny w indywidualnych wydaniach tego serialu, który był dodawany oryginalnie do piątej części z sześciu. Trwa raptem 30 minutek i trochę szkoda, że nie poskładano nam dłuższej formy. Mimo wszystko wypada niezwykle dobrze i miło się go słucha. Jeśli komuś podeszła muzyka znana z serialu (nie myślę tutaj o openingu czy endingu), będzie zadowolony. To mieszanka takiej muzyki orientalnej z j-popem czy bardziej elektroniką w sumie.
Lista utworów:
1. Toki no Rasen
2. Gekka Souran
3. Kaimaku ~ Dainiwa
4. Tsuitou Hakugeki
5. Tonbokiri no Mai
6. Saigo Tenshou
7. Daiichi Butai no Shoukai
8. Kiten
9. Mikazuki Katariki
10. Ninmu Kaishi
11. Kuroki Mono
12. Nijoujou e
13. Shuuketsu Hachiwari ~ Ootenta ~ Kuroki Mono
14. Shuuketsu Juuwari ~ Honebami, Yamanbagiri ~ Mikazuki
15. Jiai
16. Katsugeki no Shudai Jaku
17. Honebami no Kanjou
18. Satsuma Hantei ~ Danshi no Futokoro
19. Izuminokami Kanesada Jaku
20. Music for Promotion Video #1
21. Music for Promotion Video #2

img_1535_wynik

Tylna jego część, czyli dalej minimalizm w formie.

img_1536_wynik

Podgląd na płytę. Spis utworów występuje w książeczce na samym końcu, więc bez obaw, dostajemy go.

img_1538_wynik

Kolejny dodatek to książeczka. Na trzydziestu dwóch stronach czytamy o odcinkach, bohaterach wraz z ich uzbrojeniem, że tak to ujmę oraz trochę o samej serii. Wszystko niezwykle wręcz dobrze przygotowane i zachęca do przeglądania czy czytania. Bardzo dobry dodatek, którego brakuje w wydaniu standardowym znanym z UK.

img_1539_wynik

Tylna jego część. Nawiasem mówiąc, nawiązuje to do bazy wypadowej, oazy spokoju bohaterów.

img_1540_wynik

Podgląd do wewnętrznej części, byście wiedzieli, o czym wam tutaj opowiadam.

img_1537_wynik

Ostatnim dodatkiem jest sześć kart/pocztówkę z grafikami znanymi z okładek z wydań japońskich. Przyjemny dodatek, który prezentuje nam wydania oryginalne.
Podsumowanie: W roku 1863 Japonia została podzielona między walczące frakcje pro-szogunatu i przeciwników szogunatu. Izuminokami Kanesada to „Wojownik Miecza”, który jest tsukumogami historycznego japońskiego ostrza powołanego do życia przez Saniwa. Wraz z nowym rekrutem, Horikawą Kunihiro, ścigają „Armie wstecznego czasu”, aby odzyskać tajemniczy ładunek zdolny do zmiany historii. Druga Jednostka, do której dołączają Tonbokiri, Yagen Toushirou, Mutsunokami Yoshiyuki i Tsurumaru Kuninaga, walczy o utrzymanie właściwego biegu czasu. Produkcja przygotowana przez Ufotable, a wydana przez Aniplex, jest ciekawą pozycją z gatunku miecza z elementami science-fiction w sumie. Piękny graficznie, nastrojowy, ale nie odpowiadający na kluczowe pytania fanów. Być może zmieni się to w filmie kinowym, który teoretycznie ma mieć premierę w tym roku? Zobaczymy. Aktualnie wydanie całkowicie wyprzedane, więc trzeba szukać edycji standardowej w UK. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Tanaka-kun Is Always Listless: Premium Box Set

No zaczynamy tu powoli wracać do starych i niedobrych nawyków. Trzeba się trochę ogarnąć, że tak to ujmę. Zapowiadałem ten wpis na wcześniejszy termin. W sumie zabierałem się za niego trzy razy, ale co mi tam. W każdym razie przepraszam za zwłokę, ale tak jakoś wyszło. Kolejny uda mi się szybciej, a przynajmniej spróbujemy. Na pocieszenie (powiedzmy) napiszę, że jestem w trakcie przygotowań do wstawienia pierwszego w historii tego blogu typowo recenzenckiego. Na jaki temat? Wspomniałem jakiś czas temu, więc szukajcie lub snujcie domysły. Przejdźmy do bardziej sensownych rzeczy, czyli stałych elementów. Dotarła do mnie dosyć szybko niespodziewana paczuszka i jest niesamowicie. Z tej samej serii natrafiłem kolejny pakiecik w pięknej cenie, a to już produkt prawie wyprzedany, więc tym bardziej się raduję. Recenzja kiedyś tam. Paczka z USA ciągle się wlecze i spodziewam się jej w okolicach połowy kwietnia, ale może mnie pozytywnie zaskoczą. Wczoraj sklep obciążył moją kartę na grę z pre-orderu – wiele nie gram, ale to brać musiałem. Pewnie łatwo zgadnąć, o czym mowa. Basilisk ma się ku końcowi i prawie wbiliśmy ostatnie osiągnięcie, więc trzymam kciuki. Ostatecznie zainwestowałem w wersje z boxem i miniplakatami, bo są mniejsze od tomiku i niby jakoś ładnie wykonane – papier przypominać ma stare zwoje. Super, niech JPF robi więcej taki projektów, dlatego wsparłem właśnie tę lepszą edycję. Niedługo wygasną pre-ordery na twardą oprawę dla pierwszych tomów Takahashi Rumiko, więc radzę nie zwlekać. Sam już mam zabezpieczone kopie. Sentai zapowiedziało: World Trigger (BD – kosmiczna liczba płyt), Mysterious Girlfriend X (BD), Queen’s Blade Rebel Warriors Collection (BD), To Love Ru Darkness (BD), Dororo (BD) i SWORDGAI (BD). Spokojny miesiąc w przypadku tej firmy, co im się zdarza już drugi raz z rzędu w sumie, ale nie znaczy to, że nie mamy tu nic ciekawego. Dororo na pewno sobie wezmę, bo to świetny remake klasyku. World Trigger trochę mnie zaskoczyło, bo odcinków tam naprawdę sporo, a to taki box napchany płytami. W dodatku chyba w dwóch wersjach wszystko jest wrzucone – z dubbingiem i bez na osobnych dyskach. Zastanawia mnie, skąd ta decyzja, ale przez to mamy ich naprawdę dużo. Mysterious Girlfriend X to wznowienie z dubbingiem i niby lepszym nieco kodowaniem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie premium serii Tanaka-kun Is Always Listless od firmy Sentai. Kupiłem sobie tę niezwykle ładną edycję w tamtym roku za jakąś śmieszną cenę podczas promocji, ale może najpierw trochę historii z tą produkcją związanej. Nie będę ukrywał, że początkowo odbiłem się od tego tytułu. Oceniłem go po okładce, jak to mawiają i nie wzbudził mojego zainteresowania podczas premier któregoś tam sezonu (wiosna czy lato to było, kto by to pamiętał). Trochę czasu minęło i zobaczyłem zachwyty w recenzjach nad tą pozycją. W tym momencie już sobie go zanotowałem w głowie, bo według opisów faktycznie mógł być ciekawy. Potem o nim trochę zapomniałem i sobie przypomniałem przy okazji zapowiedzi od Sentai i dzisiaj omawianego wydania. Dałem mu szansę i wciągnął mnie bez reszty. Potem już tylko polowałem, by złapać właśnie ten pakiet na jakiejś promocji. Doczekałem się, co zresztą widać. Wniosek jest taki, że nie skreślamy serii po jakiś paru obrazkach, a wczytujemy się w temat i najlepiej oglądamy jakiś odcinek, gdy czujemy, że jednak jakiś potencjał może być w danym tytule – można też mieć jakichś ulubionych recenzentów, którzy wyłapują perełki. Dobra, ale o czym to właściwie jest? To nie jest takie proste pytanie, a już na pewno, gdybym miał streścić fabułę tego serialu. Nie dlatego, że jest jakaś skomplikowana… Wątek główny praktycznie nie istnieje, a całe anime to zbiór powiązanych ze sobą codziennych scenek z życia tytułowego Tanaki oraz jego najlepszego przyjaciela, Ooty. Wygląda to tak, że Tanaka, dla którego nawet oddychanie bywa uciążliwe, próbuje przetrwać każdy kolejny dzień na minimalnych obrotach, podczas gdy Oota pilnuje, by przy okazji nie zrobił sobie krzywdy i regularnie uczęszczał do szkoły. Przez większość czasu bohaterowi udaje się ta sztuka, ale że los bywa złośliwy, a dobra passa nie może trwać wiecznie, na jego drodze okazjonalnie pojawiają się przeszkody, zazwyczaj bardzo irytujące. A to hiperaktywna koleżanka z klasy postanawia zostać samozwańczą uczennicą Tanaki i zamęcza go pytaniami o to, jak zostać leniwcem idealnym, a to dziewczyna z klasy równoległej wyzywa go na pojedynek lub zmuszony jest pomóc przewodniczącej. We wszystkich tych czynnościach dzielnie towarzyszy mu Oota, by w razie czego dopilnować, żeby przyjaciel nie spadł z krzesła, kiedy zaśnie, lub odnieść go domu, gdyby był zbyt zmęczony, by iść [tanuki.pl]. Formuła serialu wydaje się dosyć ryzykowana i szybko wyczerpująca, ale twórcy w odpowiedniej chwili dodają nowych bohaterów, byśmy nie odczuli jakiegoś znużenia. W dodatku są to postaci barwne, kontrastujące pewne sytuacje i zwyczajnie rozwijające dany temat. Mimo że to pochwała lenistwa, dzieje się tutaj całkiem sporo. Zabawne w dodatku jest to, jak główny bohater w każdej sytuacji próbuje nie robić nic. Odcinki naprawdę rozbrajają, bo lenistwo kojarzy nam się zazwyczaj z odkładaniem sprzątania na później czy innych czynności, a nie problemach z posiłkami, które wymagają więcej „zabawy” podczas ich spożywania. Parasolka przecież wymaga jej trzymania i zmagania się z wiatrem, więc to oczywiste, że lepiej zmoknąć, czyż nie? Zdecydowanie polecam ten tytuł, bo porusza niepozorny wątek w sposób genialny i zabawny zarazem. W dodatku seria może się pochwalić świetnie dopasowanym soundtrackiem czy śliczną grafiką, na którą zdecydowanie nie można narzekać. Było to dla mnie niesamowite zaskoczenie, więc i wam doradzam seans, bo na pewno go zapamiętacie, i to na długo. W dodatku właściwie po odcinku już można się przekonać, na czym ta produkcja polega i spieszę donieść, że wraz z kolejnym odcinkami jest tylko lepiej. Twórcy zaskakują pozytywnie, zamiast jej zepsuć skupieniem się na zgoła innych wątkach, niż początkowo sugerowano. Zwyczajnie świetna pozycja, która jest unikatowa i pokazuje, że taki Tanaka w pewnym sensie jest w każdym z nas. We mnie na pewno, skoro są takie obsuwy z postami (śmiech). Przejdźmy do aspektów technicznych, bo jeszcze mamy sporo rzeczy do omówienia. Po pierwsze mamy tutaj kompletną serię wraz z tymi miniodcinkami, więc wszystko, jak być powinno. Pod względem kodowania jest bardzo dobrze. Nie jest to wprawdzie kopia japońskiego wydania, ale trudno znaleźć jakiś problem – nawet porównując dwa zrzuty ekranu. Pod względem napisów jest bardzo przyjemnie – dialogi są dopasowane i nie dostrzegłem jakiś dziwnych odchyłów czy wtop, a przy tym brzmią naturalnie. Czas na opis detali na temat tego niesamowitego wydania.
img_1302_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 (angielski i japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt BD. Płyty DVD: region 1.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD, 3xDVD i 1CD
Lista odcinków z wydania:
1. Tanaka-kun and Ohta-kun
2. Apprenticeship Application
3. Girl of Contrast, Echizen-san
4. Shiraishi-san`s Secret
5. Tanaka-kun`s Day
6. The Sick Tanaka-kun
7. Tanaka-kun`s Valentine
8. Ohta-kun`s Ordeal
9. Welcome to Wac
10. Tanaka-kun`s Summer
11. Tanaka-kun`s Cultural Festival
12. Tanaka-kun`s Happiness
S1. Tanaka vs Oota – Battles Without Honour and Humanity
S2. Is Being Small a Good Thing?
S3. The Recipe for Oota-kun`s Happiness
S4. Shiraishi-san`s Palm Reading Love Fortunes
S5. The Destined Confrontation with Echizen
S6. Saionji-san`s Complicated Guests
S7. Oota Family Cooking Course
img_1303_wynik
Sentai uraczyło nas pokaźnym pakietem, w którym znajdziemy masę fajnych rzeczy w sam raz dla fanów serii czy kolekcjonerów. Po pierwsze dostajemy bardzo ładny box. W środku mamy serię na obu formatach (BD i DVD), kapitalny soundtrack na płycie, książeczkę, pocztówki/kartki, rozkładany plakat, wieszak na drzwi i opaskę do spania. Tak, nie żartuję.
img_1304_wynik
Tutaj jego boczna strona, byście mogli ocenić grubość tego pakietu. Uwielbiam boxy od Sentai, bo nawet ta część zawsze jest świetnie przygotowana. Ostatnio już odchodzą od tak obszernych. Z jednej strony szkoda, a z drugiej więcej ich fani wcisną na półkach.
img_1305_wynik
Na początek sama seria w formacie BD, czyli przednia strona.
img_1306_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków i detale techniczne.
img_1307_wynik
Podgląd na płyty.
img_1308_wynik
Czas na płyty DVD. Tak, to jeszcze seria z czasów, gdy wydawana na dwóch formatach. Średnio mi to potrzebne, ale co tam. Z ciekawości sprawdzałem jakość i jest tak średnio, ale w miarę okej.
img_1309_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków.
img_1310_wynik
Podgląd na płyty.
img_1311_wynik
Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest soundtrack na płycie. Ścieżka dźwiękowa zrobiła na mnie kapitalne wrażenie i nawet nie chodzi mi tutaj o całkiem udaną czołówkę (Utatane Sunshine Unlimited) oraz piosenkę towarzyszącą napisom końcowym (BON­‑BON CooRie). To muzyka w tle skradła moje serce, dzięki częstemu wykorzystywaniu fortepianu, skrzypiec i czegoś, co brzmiało jak akordeon! To zdecydowanie nie było przypadkowe plumkanie, a bardzo celowe i umiejętne użycie muzyki, w celu podkreślenia i budowania nastroju. Kolejne kompozycje nieodmiennie kojarzyły mi się z dźwiękami, jakie można usłyszeć we francuskich kawiarniach, co jest naprawdę miłą odmianą od wszechobecnej nijakiej elektroniki. Reasumując, muzyka odgrywa w tej serii ważny element i bardzo się cieszę z możliwości słuchania jej z nośnika. Świetny dodatek.
Lista utworów:
1. languissant ~Karoyaka~
2. languissant ~Kedaruge~
3. Utatane Sunshine (TV Size)
4. Miyano no Waltz
5. Aru Hirusagari no Tango
6. Kawaii ne.
7. Aru Hirusagari no Waltz
8. Ashidori mo Karuku
9. Yuunou wo E ni Kaita you na
10. Aru ga Mama ni, Sono Mama ni
11. Chiisana Kyoushitsu
12. Tanaka to Ohta
13. Shibire Tango
14. Sukebanfuu no Musume
15. Yagate Ohta wa
16. Tantan to Souzousuru ni
17. Kore demo Taiketsu
18. Aganai
19. Kuroi Tanaka
20. Akarui Kyoku mo Hitsuyou desu
21. Yukkuri to Shisaku wo Motte
22. Namida no Shizuku
23. Kokoro no Kaeru Basho
24. BON-BON (TV Size)
25. Shoukouguchi no Amagasa
26. Koi no Yukue
27. Ohta ga Tanaka wo Kowaki ni Kakaete
Swoją drogą soundtrack jest skondensowaną wersją japońskiej wersji sprzedawanej osobno (nie jako dodatek do serialu) o nazwie „Tanaka-kun wa itsumo kedaruge Original Soundtrack: Ongaku mo Itsumo Kedaruge”. Oryginalnie był na dwóch płytach, a tutaj mamy wybrane kawałki na jednej. Macie spis utworów w oryginalnej wersji, bo przetłumaczona jest dostępna na zdjęciu.
img_1312_wynik
Tylna część, czyli spis utworów.
img_1313_wynik
Podgląd na płytę.
img_1314_wynik
Kolejnym dodatkiem jest książeczka w twardej oprawie. Wykonana jest niezwykle dobrze, ponieważ okładka przypomina takie książki przyjemne w dotyku. Na siedemdziesięciu dwóch stronach możemy poczytać o odcinkach, postaciach, miejscach znanych z serii takich jak szkoła czy mieszkania bohaterów, do tego wywiad z reżyserem, teksty piosenek, a wisienką na torcie będzie dodatkowa manga przygotowana specjalnie na wydania BD tej serii (pierwotnie w Japonii, a do wydania w USA została przeniesiona i przetłumaczona). Wszystko „okraszone” masą grafik i zrzutów ekranu. Naprawdę dobra rzecz, która została ślicznie przygotowana.
img_1315_wynik
Tylna część tego cacka.
img_1339_wynik
Podgląd do środka, byście zobaczyli, o czym mowa.
img_1317_wynik
Mamy tutaj jeszcze tajemnicze pudełko z dodatkami. W sumie to już zawartość zdradziłem, ale niech tak zostanie.
img_1318_wynik
Tylna jego część.
img_1321_wynik
Na początek cztery pocztówki/grafiki dwustronne. Pokazują bohaterów w komicznych sytuacjach i są znane z tej produkcji. Ogólnie rzecz biorąc, seria nie ma określonej fabuły, o czym wspominałem, a jest zbiorem takich różnych opowieści. Między nimi pojawia się tytuł kolejnego pod odcinka z sylwetkami bohaterów – w podobnej formie jak na tych kartach.
img_1322_wynik
Tylna ich część, czyli kolejne grafiki.
img_1320_wynik
Kolejnym dodatkiem jest rozwijany plakat. Ostatnio trochę polubiłem te twór, a przynajmniej w przypadku firmy Anime Ltd. Tutaj natomiast dostajemy coś bardzo dziwnego – znaczy dosyć śmiesznie wygląda, gdy na niego spoglądam, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, by ktoś to wieszał. Zwinięte to jest, format trochę dziwny. Moim zdaniem trochę nietrafione.
img_1319_wynik
Ostatnie dwa dodatki jak najbardziej dopasowane do tej produkcji, a przy tym przezabawne. Pierwszy z nich to zawieszka na drzwi – w końcu lenie dużo śpią, to nie można im przeszkadzać w tym hobby. Kolejny to opaska na oczy do spania, czy gadget jak najbardziej dla sympatyków takiego spędzania czasu. Pomysł świetny, muszę przyznać. Ktoś tam pewnie powie, że „po co to komu?”, ale mi się podoba. Ogólnie jestem trochę fanem takich w sumie zbędnych rzeczy, które bardzo pasują do danej produkcji – jakby żywcem zostały z niej wyjęte. Jakieś przypinki bohatera, opaski itd.
Podsumowanie: Tanaka-kun Is Always Listless to cudowna produkcja, w pomysłowy sposób ukazująca różne oblicza lenistwa i przy okazji pokazująca, że taki metaforyczny Tanaka-­kun tkwi w każdym z nas. To również niezwykle udane okruchy życia, prezentujące sceny z życia niezwyczajnych uczniów, którzy jednak nie są przekombinowani. Piękne jest to, że chociaż trudno uznać bohaterów anime za normalnych, to nikt nie stara się zrobić z nich bandy idiotów – są zabawni, ale w ciepły, pocieszny sposób, a nie dlatego, że zachowują się głupio. Mogłoby się wydawać, że twórcy starają się pokazać wady jako zalety, ale tak nie jest – ważne jest to, że mimo bycia leniem i nierobem, Tanaka pozostaje dobrym człowiekiem i całkiem fajnym kolegą. Jak na prostą, niezbyt dynamiczną opowieść szkolną, Tanaka-kun Is Always Listless oferuje bardzo dużo i zaskakuje odejściem od pewnych schematów. To inteligentna, ciepła i bardzo zabawna seria, której warto dać szansę. Jak najlepiej celebrować tę serię? Oczywiście pięknym opakowaniem wypchanym dodatkami po brzegi. Z pomocą przychodzi nam firma Sentai, która takie przygotowała. Mimo że box jest obszerny, pojawia się na promocjach z naprawdę niskimi cenami (spadają do 20% oryginalnej), ale należy pamiętać, że to już produkt prawie wyprzedany, więc jeśli chcecie piękne wydanie „przygód leniwca”, lepiej się pospieszcie – w odróżnieniu od głównego bohatera tej produkcji. To tyle… na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Weathering With You / Tenki no Ko – Collectors – Limited Edition

Ruszamy z kolejnym wpisem i wbrew poprzednim zapowiedziom, normalnym, że tak to ujmę. Spieszę donieść, że mój plan opublikowania wypocin związanych z ostatnimi zakupami spalił na panewce, ponieważ otrzymałem zniszczony produkt. Reklamacja została szybko uwzględniona i jest w drodze, więc tylko lekko go opóźnię. Najprawdopodobniej pojawi się jutro. Nie było tego złego, co na dobre by nie wyszło, w międzyczasie pojawiło się coś, czego spodziewałem się później. Paczka z USA ciągle nie opuściła stanów, a ja coraz bardziej się zastanawiam, kiedy ją zobaczę. Na pewno nie prędko. Czas na zapowiedzi, figurkowe tym razem. Good Smile Company zapowiedziało wznowienia: Xenoblade 2 Pyra 1/7 i Xenoblade Chronicles 2 – Mythra 1/7. Już słyszę te głosy zdziwienia i pytań: przecież w tym roku będzie wznowienie latem? Tak, zgadza się, ale chyba nakład cały poszedł, bo zapowiedzieli kolejne na rok przyszły. Muszę wam w końcu zrobić recki tych cudeniek, które mam z pierwszej edycji. FREEing natomiast wyda: B-STYLE Infinite Stratos Charlotte Dunois Bareleg Bunny Ver. 1/4, czyli znana figurka wraca z gołymi nogami (i znów wygląda cudnie), B-STYLE Toaru Kagaku no Railgun T Misaki Shokuhou Bunny Ver. 1/4 (ładnie wygląda, ale fani narzekają, że mało podobna do postaci, która przedstawia – nie znam, więc się nie wypowiem) i B-STYLE Magical Sempai Magical Sempai Bunny Ver. 1/4 (mogli jej wiadomą czapkę dodać). To tyle na dzisiaj z zapowiedzi. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Weathering With You (lub Tenki no Ko, jeśli ktoś preferuje oryginalny tytuł) w wersji deluxe prosto z Japonii. Tak, moi drodzy, w końcu się zebrałem w sobie i porobiłem zdjęcia tego ślicznego wydania filmu, na który czekało wielu. Czas najwyższy, bo mam go jeszcze w jednej wersji, ale o tym może przy innej okazji już opowiem. Wydanie dzisiaj opisywane jest w pewnym sensie bliźniaczo podobne do poprzedniego dzieła Makoto Shinkaia, czyli Your Name. Zainteresowanych zapraszam do tamtego wpisu, a konkretnie w to miejsce, klik. Możecie sobie porównać. Podobne opakowania to nie jedyny aspekt, który jest bliźniaczy w przypadku tej produkcji. Oglądając ją, można śmiało mieć nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z czymś podobnym, ale moim zdaniem odrobię lepszym, do czego będę tutaj przekonywał. Mimo wszystko ciągle niedoskonałym. Produkcje Makoto Shinkaia wielu uwielbia, wystawia bardzo wysokie noty, ponieważ chwytają za serce znanymi metodami – romansem, fajnymi bohaterami, czy piękną grafiką (poznanie postaci, a potem sytuacja, która wyciska łzy). Przez te aspekty można te filmy oglądać wielokrotnie, z czym nie ma co dyskutować (chyba że ktoś nie lubi, to już inna sprawa). Wydaje mi się, że jeśli komuś podejdzie ten obraz, będzie mógł tak właśnie robić (chyba że uważa, że filmy są tylko na raz – takim już nie pomożemy – śmiech). Do tego filmu autor moim zdaniem nie radził sobie z dłuższymi produkcjami (zaczynał z takimi klipami, więc nie powinno to może nawet dziwić?). Zawsze były trochę dziwnie rozplanowane z jakimiś wstawkami, które burzyły chwilami tworzoną z wolna fabułę – np. przy  Your Name mamy na początku coś w rodzaju teledysku (w dodatku z tytułowym utworem). W tym filmie chyba pierwszy raz udaje się od początku do samego końca… No prawie, o czym za chwilę. O czym to właściwie jest? Główny bohater, Hodaka, to szesnastolatek, który uciekł z rodzinnej wyspy. Swoje nowe życie postanowił rozpocząć w Tokio. Szybko okazuje się jednak, że metropolia nie jest tak sympatycznym miejscem, jak pierwotnie zakładał. Prócz tego, że nigdzie nie jest w stanie znaleźć pracy, a jego oszczędności topnieją z każdym dniem, to pogoda przez cały czas jest deszczowa. Pewnego dnia spotyka go jednak miły gest ze strony obcej dziewczyny – Hiny. Od tego momentu wszystko zaczyna się jakoś układać. Najpierw zostaje zatrudniony w małej firmie wydawniczej, prowadzonej przez Keisuke Suge – ten zapewnia mu dach nad głową, wyżywienie i opiekuje się nim, stając się kimś w rodzaju przybranego ojca. Następnie Hodaka zaprzyjaźnia się ze wspomnianą Hiną, która okazuje się posiadać niezwykłą umiejętność. Jest w stanie zatrzymać deszcz i sprowadzić słońce nad Tokio. Weathering with You, podobnie jak większość wcześniejszych produkcji reżysera, jest przede wszystkim romansem z elementami fantastycznymi. Oznacza to, że główne skrzypce grać będą w filmie relacje pomiędzy bohaterami. I tak na przestrzeni prawie dwóch godzin śledzimy rosnące uczucie między parą głównych postaci, zmagania Keisuke w byciu ojcem dla swojej córeczki, jak również jesteśmy świadkami przemian zachodzących w bohaterach, zaczynających rozumieć, co w życiu jest najważniejsze. Widać również, że Makoto Shinkai dojrzał jako artysta. Prócz opowiedzenia poruszającej historii, stara się zabrać głos w ważnych dla niego sprawach. Ukazuje problemy trawiące japońskie społeczeństwo, co wychwycą głównie osoby zainteresowane tematyką. Reżyser stara się również wypowiedzieć na temat rzeczy, które dotykają nas wszystkich. W Weathering with You nie da się bowiem nie dostrzec wyraźnego komentarza twórcy w sprawie zmian klimatycznych i tego, jak ludzie starają się podporządkować sobie naturę, chociaż są w rzeczywistości nic nieznaczącym epizodem dla całej planety. W tym miejscu chciałbym się zatrzymać. Osoby, które oglądały film, mogą czytać dalej, reszta niech pójdzie zaparzyć sobie herbatę lub w ogóle obejrzy ten film w końcu. W końcowych scenach bohater staje przed trudnym wyborem. Ocalenie swojej wybranki kontra piękna pogoda w Tokio (lub znośna ogólnie, a nie zalanie wielu dzielnic miasta i przesiedlenia z tego powodu). Wynika to z poświęcenia się „dziewczyny od pogody” dla ogółu. Ostatecznie wybiera Hine, miłość zwycięża, a w końcowych scenach pewna staruszka wspomina, że natura znajdzie jakieś rozwiązanie. Jednocześnie dowiadujemy się, że sama kobieta już nie może mieszkać w rodzinnym domu jak wielu jej podobnych, ponieważ są to aktualnie tereny całkiem zalane. W tym momencie pojawia się pytanie, co nam przekazuje autor tej historii tak naprawdę? Trzeba przekładać własne dobro nad ogółem? Specjalnie tutaj kontrastuję jedną z opcji z inną, bo jak się może nasunąć, sam autor nie do końca zdaje sobie sprawę, co nam tutaj ukazuje. Podjęcie tego tematu i aktualne rozwiązanie może wzbudzić wiele emocji. Z tym pytaniem was niejako zostawię do opisu wydania brytyjskiego. Zrobię to nie bez powodu, ponieważ tam poznałem odpowiedź autora na ten aspekt w załączonym wywiadzie w opasłej książeczce. Po prawdzie miałem go już w tym wydaniu, ale w języku japońskim i nie podołałem. Gdybym wiedział, gdzie jest, może bym jeszcze spróbował, bo mnie zainteresował. Odkładając już ten temat na bok, mamy niezwykle piękny film. Naprawdę niesamowicie się ogląda ten obraz, który mnie zauroczył piękną grafiką, bohaterami czy muzyką. Film to wspaniały pod tym względem, nawet jeśli fabularnie chwilami kuleje. Tak, to nie dzieła od Ghibli, gdzie wraz z pękną grafiką, idzie w parze niesamowita wręcz historia, która skłania widza do refleksji. Mimo wszystko ogląda się te dzieła z jawną przyjemnością, a przecież o to mniej więcej chodzi. Czekałem na ten film, a gdy go zobaczyłem, byłem zadowolony. To chyba już niezła rekomendacja, bo oczekiwania były przecież spore. Przejdźmy w końcu do aspektów technicznych. Opisywane tutaj wydanie pochodzi bezpośrednio z Japonii i jest w wersji deluxe. Oznacza to sporą liczbę nośników i wielu dodatków. Sam film otrzymujemy w wersji na płycie BD i UHD. W przeciwieństwie do Your Name nie mamy tutaj zwykłego upscalingu, ale też to 4K nie powala – ładniej wygląda na większych ekranach i to właściwie tyle. Przekonuje mnie to po raz kolejny, że animacja japońska na tym nośniku niewiele daje, pomijając ogólnie wykonywany przy okazji wydawania na nich nowy remaster (np. Cobra). Wydanie zawiera angielskie napisy i mamy tam bardzo dobre tłumaczenie. Mogę nawet dodać, że przy okazji wydania brytyjskiego zostały wrzucone te same, jeśli dobrze pamiętam. Jakość obrazu czy dźwięku jest rewelacyjna, co tu dużo pisać. Nośniki nie mają blokady regionalnej, więc oglądamy bez problemu w każdym miejscu globu. Same dodatki z dysków opiszę za chwilę, więc przejdźmy w końcu do detali.

img_1740_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 i 5.1 [japoński]
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i 2160 (UHD)
Format obrazu: 16:9
Region: free
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD i 1xUHD

img_1741_wynik

Wydanie jest dosyć okazałe. W przypadku japońskich wydań jak zawsze otrzymujemy idealnie dopasowaną folię zabezpieczającą. Na sam box jest dodatkowo nałożona obwoluta z opisami. Całość, jak już w sumie wspominałem, przypomina edycję deluxe od filmu Your Name, więc ładnie się prezentuje obok tamtego cacka.

img_1730_wynik

Pierwszą rzeczą, którą wyciągamy z pudełka, jest digipack z płytami. Nie jest tak długaśny jak ostatnim razem, ale i tak robi wrażenie. Przedstawia bardzo ładną grafikę, która pięknie się tutaj komponuje.

img_1731_wynik

W wewnętrznej stronie zostały umieszczone dyski. Łącznie mamy ich pięć. Film na dwóch formatach: BD i UHD oraz trzy płyty z dodatkami. Pierwszy dysk dodatkowy: dokument obejmujący roczną produkcję filmu, teledysk do Grand Escape z Toko Mirua. Drugi dysk dodatkowy: komentarz wizualny (Kotaro Daigo x Nana Mori x RADWIMPS), promocyjny program telewizyjny oraz rozmowy z Makoto Shinkai ze spikerem/dziennikarzem Yumiko Udo, oraz materiał filmowy z wykładu Makoto Shinkai na temat początków powstawania filmu. Trzeci dysk dodatkowy: zbiór nagrań z komentarzami aktorów do filmu i rozmowy z Makoto Shinkai. Niestety wszystko jest w języku oryginalnym, więc osobiście ciężko mi coś z tego wynieść.

img_1732_wynik

Pewnie was zastanawiało, czemu napisałem pięć dysków, gdy widać tylko trzy. Tak, na samym końcu jest kilka tacek na sobie, więc w ten sposób dostajemy się do reszty.

img_1733_wynik

Kolejny dodatek to przepiękny artbook. Całość ma bite 104 strony i jest przepełniona fotografiami, szkicami czy wywiadami. Naprawdę pięknie przygotowane i robi wrażenie. Szkoda, że nie można sobie tego poczytać, ale z drugiej strony lubię te wydania japońskie, bo dostaje się taki produkt bezpośrednio z kraju, w którym to powstaje i zawsze jest wręcz perfekcyjnie przygotowany pod względem wykonania czy jakości obrazu (i ładnie zapakowane – dostajemy przecież folię zabezpieczającą, która jest idealnie dopasowana – dbałość o klienta).

img_1734_wynik

Tutaj fotka ze środka z wywiadami i fotografią Hiny. Byście wiedzieli, jak to wygląda.

img_1735_wynik

Kolejna fotka ze środka. Tym razem takie typowe fotografie/grafiki promocyjne z tego obrazu. Naprawdę ładnie wszystko przygotowane.

img_1737_wynik

Kolejnym dodatkiem jest scenariusz do filmu (jego mini wersja – czyli okrojona/streszczenie?). Część osób dziwią takie dodatki i wręcz nazywają je „zbędnym balastem”. W tym przypadku wypada mi się osobiście zgodzić, bo nie przeczytam tego (oczywiście tak powiedzą fani nieznający tego języka). Gdybym go rozumiał, stanowiłby ciekawy aspekt. Coś jak poznawanie scenariusza do filmu – na pewno niesamowita rzecz dla ludzi, którzy się mierzą z taką profesją (inna sprawa, że to tak wąskie grono, że lepiej nawet nie wspominać). Osobiście mimo wszystko wolę scenopisy – czyli takie proste rysunki pokazujące przyszłe sceny z opisami. Coś takiego jest w tym wydaniu, ale na płycie. Ciekawie to wypada, bo mamy fragment filmu i tych scen zostawiony obok siebie, więc możemy to porównywać.

img_1736_wynik

Tylna jego część.

img_1738_wynik

Tutaj podgląd od środka. Od razu przyznaję się bez bicia, że to losowa fotka. Nie wybierałem jej w żadnym wypadku.

img_1739_wynik

Ostatni dodatek to naklejka, która ukazuję scenę nieistniejącą w filmie, ale mogłaby się taka znaleźć, bo nawiązuje do konkretnego fragmentu. Przyjemna sprawa.
Podsumowanie: Wersja deluxe kolejnego hitu Makoto Shinkai. Obraz ten wielu stawia na piedestale, część określa mianem gorszego, a inni lepszego od jego poprzedniego hitu, czyli Your Name (do którego mamy tu jawne nawiązanie, swoją drogą). Można się z tymi opiniami zgadzać lub nie, ale na pewno warto docenić graficzną i muzyczną stronę tego obrazu, bo to naprawdę wyjątkowa animacja. Ogląda się ją zwyczajnie z wielką przyjemnością i można to robić kilkukrotnie. Sam już parę razy widziałem i wiem, że zrobię to ponownie. Dlaczego? Bo to zwyczajnie sprawia frajdę. Tak, fabularnie chwilami niedomaga, a autor stawia poważne pytanie z odpowiedzią, która wprawi w osłupienie. Ale wiecie co? Świetnie się i tak bawimy, a chyba o to głównie chodzi. Wydanie ciągle możliwe do nabycia. Czy warto po nie sięgać, gdy jest dostępna edycja z UK? Postaram się na to odpowiedzieć niebawem. Swoją drogą na premierę miała liczne dodatki ekskluzywne do konkretnych sklepów  -były to parasolki, zegary do stawiania i tym podobne. Początkowo nawet chciałem sobie coś sprezentować, ale zrezygnowałem, bo szło to w koszta. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Mobile Suit Gundam Thunderbolt: Bandit Flower – Collector’s Edition

Ruszamy z kolejnym wpisem. Pewnie nikogo nie zaskoczę, ale miał się pojawić wcześniej. Tak dokładnie to wczoraj wieczorem. W związku z tym, że nie udało się go dokończyć, ląduje dopiero dzisiaj. Musiałem lekko zmodyfikować wstęp, ale to najmniejszy problem ze wszystkich. W każdym razie postaram się wrzucić teraz ciągiem parę, by jakoś wam to wynagrodzić. Odchodząc od tych problemów Trzeciego Świata, ruszamy ze stałymi elementami. Zgodnie z zapowiedziami dostałem sporą paczkę z UK zdecydowanie szybciej, niż pierwotnie zakładałem. Ponownie obyło się bez procedury celnej, więc coraz bardziej podoba mi się ten rok. Gdyby tego było mało, kolejna paczka (tym razem z figurką) może pojawić się jeszcze dzisiaj. Wstrzymam się lekko więc ze wpisem zakupowym, bo dzięki temu będzie ciekawszy. Dodatkowo na kolejny tego typu już będzie trzeba poczekać do kwietnia i nawet trudno powiedzieć dokładnie do kiedy (paczka z USA). Tam będzie wręcz masa rzeczy do pokazania, ale poczekam na to sobie trochę – mamy dodatkowo losowość terminów (podają, że około sześciu tygodni wszystko trwa, ale zazwyczaj w czterech się udawało, zobaczymy, kiedy opuści USA paczka). Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd uruchomiło zapowiadany pre-order do Mobile Suit Gundam F91 – Collector’s Edition (BD). Cena bajeczna, film świetny, opakowanie cudne. Mamy zapowiedź osiągnięcia w KS od Kinkoi: Golden Loveriche – jesli wbijemy kolejny próg, wersja na Switch i oficjalny fan disc, o którym wspominałem przy okazji opisu akcji, stanie się faktem. Zdecydowanie trzymam kciuki, bo tego mi tutaj najbardziej brakowało. Kotori wyda mangę Tsukigami to Bonbon autorstwa Ayi Shouoty. Tytuł będzie tłumaczony jako Malarz demonów. Manga liczy 3 tomy. Ale to nie wszystko, bo perełka dopiero teraz. Pojawi się od nich w wersji w twardej oprawie i miękkiej “Devilman” autorstwa Go Nagaia – wydanie w postaci 2 tomów, każdy po około 650 stron. To jest dopiero coś. Wielkie brawa i biorę obowiązkowo. Nie spodziewałem się tej pozycji w naszym kraju, więc zrobili mi dzień. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Mobile Suit Gundam Thunderbolt: Bandit Flower od Anime Ltd w wersji kolekcjonerskiej. Tak, kontynuujemy cykl o kultowym uniwersum tych mechów. Dzisiaj omawiana produkcja już została przeze mnie kiedyś przedstawiana, a było to przy okazji zakupu jej japońskiego odpowiednika – niesamowitego wręcz opakowania wypełnionego po brzegi dodatkami różnego typu. Sytuacja z zakupem dzisiaj omawianego wydania jest podobna jak przy poprzednim sezonie/filmie – chciałem mieć komplet wydawnictw Gundam od Anime Ltd, bo to piękna seria, wydania śliczne, a cena też była niczego sobie (przywołuję tutaj poprzedni wpis o Gundam, żeby nie było wątpliwości). Dlatego właśnie się zdecydowałem. Swoją drogą trochę się zyskuje tym wydaniem, ale o tym może za chwilę. Nie będę zaglądał do tego odległego wpisu (o edycji japońskiej) i najzwyczajniej w świecie napiszę wam tutaj, o czym to jest (jeśli mnie pamięć nie myli, wtedy nie przytaczałem tej historii, więc będzie to coś nowego). Ziemia, osiem miesięcy po zakończeniu wojny jednorocznej (One Year War). Kapitan Monica rozpoczyna tajną misję, Operację Thunderbolt, i wybiera Io do pilotowania Atlas Gundam. Prowadzi desantowiec szturmowy Spartan do części oceanu skutecznie kontrolowanego przez Sojusz Mórz Południowych. Ich celem jest zabezpieczenie lub zniszczenie danych Psycho Zaku, które teraz posiada Sojusz. Daryl, który przejął przewagę w swojej walce z Io, zstąpił na Ziemię jako część sił resztek z Księstwa Zeon. Otrzymał również misję uzyskania informacji o Psycho Zaku. Walcząc u boku swoich nowych towarzyszy, Io spotyka Peera, dowódcę garnizonu granicznego Przymierza Południowego. Na morzu, na lodowym polu i pośród gęstej dżungli mobilne pancerze Zeona, Federacji i Sojuszu Mórz Południowych walczą ze sobą. Wojna jeszcze się nie skończyła… Tak to mniej więcej wygląda, a to dopiero początek. Mamy tutaj jeszcze kult religijny i wiele więcej. Wszystko fajnie, a sama fabuła jest umieszczona niedługo po poprzednim filmie wraz ze wszystkimi konsekwencjami. Co przez to rozumieć? Część bohaterów popadła w szaleństwo lub bardzo ucierpiała na psychice. Lekko nie jest, to wojna na serio. Ponownie mamy kapitalną muzykę i piękną kreskę, a pojedynki oglądamy z podziwem. Jest w tym wszystkim jednak pewien problem, a może nawet dwa. Po pierwsze film jest niedokończony. Ktoś tym razem jawnie chciał zrobić coś dłuższego, więc zaserwował nam pierwszą połowę (film jest urwany). Do dzisiaj nie otrzymaliśmy kontynuacji, czy chociaż zapowiedzi jej powstania. Mamy tym samym produkt trochę nieskończony. Kolejny problem to czasem chaotyczna fabuła – skakanie między polami bitew i wątkami. Mimo wszystko bawimy się nieziemsko, a powstanie kontynuacji by pewnie bardzo pomogło w obu problemach. Na razie się na to nie zanosi, ale można mieć nadzieję. Tak czy siak, polecam, bo to kawał kapitalnego kina, a fani poprzednika zobaczą go na pewno i moim zdaniem się nie rozczarują (może wytkną podobne wady, ale nic poza tym, moim zdaniem). Pod względem jakości obrazu czy dźwięku, mamy tutaj standardowo kodowanie od Nozomi – czyli wysoką staranność. To fani anime, którzy znają się na rzeczy. Partactwa nigdy nie było i się to nie zmienia. Gdybym porównywał dwa zrzuty ekranu (wydanie japońskie i USA), to jakieś mikro różnice bym zauważył, ale podczas seansu? Nierealne. Pod względem napisów mamy świetne tłumaczenie – jako ciekawostkę dodam, że w odróżnieniu od wydania japońskiego, pojawia się tutaj tłumaczenie piosenek. Region europejski, więc oglądamy bez problemu. Czas na opis detali na temat wydania, a konkretniej aspektów fizycznych.

img_0871_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Linear PCM 2.0 (japoński i angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A/B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD

img_0872_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie od Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Firma trzyma się swojej szaty graficznej, którą ustalili już przy pierwszym pudełku z cyklu i konsekwentnie dodaje w tym samym stylu kolejne części. Bardzo mnie to cieszy i właśnie między innymi to sprawiło, że nabyłem sobie ten film. Mamy tutaj box na film, w środku BD-case z płytą, parę pocztówek i rozkładany plakat. Całkiem zgrabnie, a każdy element dopasowany i świetnie wkomponowany. Chociaż brak książeczki nieco doskwiera (nie wspominając o soundtracku, który w przypadku tego filmu wręcz bardzo bym chciał).

img_0873_wynik

Pierwszym elementem zestawu, pomijając śliczny box, jest BD-case z płytą. Jak w przypadku reszty wydawnictw z cyklu, otrzymujemy go na jednym formacie. Innych nie potrzebujemy, więc nie ma nad czym ronić łzy. Ten film nie został wydany na płycie UHD w Japonii, a przynajmniej sobie nie przypominam, by tak było. Chyba że kiedyś… Na froncie otrzymujemy śliczną grafikę promującą cykl.

img_0874_wynik

Tylna część, czyli garść zrzutów ekranu z filmu i opis na jego temat. Standard, który dobrze wypada.

img_0875_wynik

Podgląd na płytę. Pod dysk znajduję się alternatywna okładka. To samo, ale lekko pomniejszone oraz inne zrzuty ekranu na części tylnej. Zawsze dają taką opcję. Bardziej sensowne jest to w przypadku serii, gdzie mamy do wyboru opis lub listę odcinków z wydania.

img_0876_wynik

Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest pięć pocztówek. Ładne grafiki mają nam zastąpić brakującą książeczkę. Trochę jej tutaj brakuje, ale co zrobić. Cieszymy się tym, co tutaj otrzymujemy.

img_0877_wynik

Ostatni dodatek to rozkładany plakat. Nie będę tego nigdzie wieszał, ale sprawia dobre wrażenie. Oczywiście nie mowa tutaj o pozaginaniu go kilka razy, ale tym, co on przedstawia. Wypada bardzo ładnie, tyle powiem.
Podsumowanie: Osiem miesięcy po wojnie rocznej Federacja Ziemi próbuje zabrać i zniszczyć Psycho Zaku z rąk kultu zwanego Sojuszem Mórz Południowych. Jeśli ktoś oczekuje kapitalnej animacji, świetnych bohaterów z krwi i kości, dobrej muzyki i masy akcji – dostanie to z nawiązką. Wszystko oczywiście w klimatach kultowego uniwersum. Seans wciągnie bez reszty i zanim się obejrzycie, będą już napisy końcowe. W odróżnieniu od pierwszej części, niestety nie jest pozbawiony wad. Głównie wynikają z prowadzenia akcji z miejscem na kontynuację, która do dzisiaj nie powstała i trudno powiedzieć, czy się coś w tej kwestii zmieni. Mimo wszystko kapitalne kino, które się broni i można oglądać wielokrotnie. Nawet przypominając sobie ten film w tym momencie, mam chęć zobaczyć go ponownie, co pewnie uczynię. To już będzie któryś raz, ale co mi tam. Opisywane tutaj wydanie jest już bardzo trudne do zdobycia, ale dla dobrego, nic trudnego, jak to mawiają. To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] 『The Girl from the Other Side』feature-length animation

Zgodnie z zapowiedziami, ruszamy z kolejnym wpisem. W sumie wczoraj mówiłem, jakiego typu będzie, więc tym razem bez zaskoczenia. Skoro już przy „KS” wypocinach jesteśmy, trochę nowinek z tych trwających. Kinkoi radzi sobie bardzo dobrze, a twórcy udostępnili wersję trial, więc każdy może wypróbować samemu. Jeśli chodzi o Basilisk, to już prawie mamy miejscowy lakier na okładce. Do metalicznych dodatków w sumie jest daleko, ale został ponad miesiąc, więc trzymamy kciuki. Czas na stałe elementy. Dosyć niespodziewanie się okazuje, że paczka z UK może dotrzeć do mnie… nawet jutro. Dzisiaj niespodziewanie pojawiła się już w naszym kraju według numerka śledzenia i chyba ponownie nic nie zapłacę (zaczyna mi się to coraz bardziej podobać). Gkids wyda: The Secret World of Arrietty – SteelBook (BD/DVD) oraz The Wind Rises – SteelBook (BD/DVD). Tiger Lab uruchomił sprzedaż dla „DEVILMAN: Demon Bird” Limited Edition LP od Kenji Kawai i „3×3 Eyes: Legend of the Divine Demon” Limited Edition LP od Kaoru Wada. Teraz tylko czekać, aż pojawią się te cudeńka w europie. Teraz nasz ryneczek, bo coś zapomniałem ostatnio. Studio JG zapowiedziało wydanie mangi Carole & Tuesday, czyli mangowa adaptacja anime o tym samym tytule będąca SF o ambitnych piosenkarkach. Fanem adaptacji mangowych nigdy nie byłem, chyba że sporo zmieniają, to można wtedy przemyśleć (dla mnie odpada). Wydawnictwo Waneko ogłosiło wydanie dwóch nowych mang, których premiera zapowiedziana została na czerwiec. Pierwsza z nich jest Bungou Stray Dogs DEAD APPLE, której autorami są Ganjii i Asagiri Kafka, liczące w tej chwili trzy tomy. Drugą z zapowiedzianych mang jest Shadows House autorstwa duetu SOMATO. Ta druga pozycja zapowiada się całkiem ciekawie. Dostanie adaptację w kolejnym sezonie (kwietniu). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Kickstarter dla wydania godzinnej animacji The Girl from the Other Side („Dziewczynka w Krainie Przeklętych”) będącej adaptacją mangi o tym samym tytule. Myślę, że niejeden polski fan jest zaznajomiony z tym tytułem za sprawą wydawnictwa Studio JG. Tak, wydają u nas tę pozycję w kapitalnych wydaniach (twarda oprawa), a ja jeszcze sobie tego nie nabyłem, o zgrozo. Dobra, nie będę nad tym w tej chwili ubolewał, ale mam kolejny powód, by to nadrobić. Pozycja to nietuzinkowa, która miesza elementy fantasy, horroru i dreszczyku, a przy tym jest przepełniona elementami bajek dla dzieci. Tylko w takiej zdecydowanie mroczniejszej odsłonie. Coś jak „Czerwony kapturek” z Jin-Roh (ale to może lekko odległy przykład). Dawno, dawno temu byli sobie dwaj bogowie, biały i czarny. Biały bóg pomagał i dawał ludziom radość, podczas gdy czarny zsyłał tylko nieszczęścia. W końcu biały bóg nie wytrzymał, odebrał wszystko czarnemu i zamienił go w potwora, a gdy ten postanowił przekląć ludzi, by cierpieli tak jak on, biały bóg wygnał go i oddzielił świat śmiertelników od świata potworów. Jednak co jakiś czas wśród ludzi trafiają się jednostki przeklęte, które są natychmiast zabijane – wystarczy samo podejrzenie, a ich zwłoki rycerze przenoszą do lasu zamieszkanego przez wygnańców. Jednym z takich wygnańców jest rogaty mistrz – inteligentna i pełna empatii istota o budzącym strach wyglądzie. Pewnego dnia mistrz znajduje w lesie małą dziewczynką, Sivę. Dziecko nie pamięta zbyt wiele, ale cały czas wierzy, że wkrótce przyjdzie po nie babcia. Wygnaniec zaś nie ma odwagi powiedzieć mu prawdy – ktoś, kto trafił do świata potworów, nawet jeśli nie jest przeklęty, nie zostanie przyjęty z powrotem do świata ludzi… [tanuki.pl]. Tak to mniej więcej wygląda pod względem historii. W akcji KS wspieramy powstanie godzinnej animacji. Jeśli dobrze doczytałem, w Japonii zgromadzono już jakąś kwotę, ale nie wystarczy na dłuższą pozycję (tylko na taką odpowiadającą jednemu odcinkowi, czyli 25 min). Tutaj zbieramy resztę, a dodatkowo fundujemy możliwość zobaczenia obrazu w języku angielskim i ogólnie kupienia tego tytułu. Brzmi to może strasznie, ale wymagana kwota już została uzyskana. W parę godzin ją zdobyto, a „datki” od fanów ciągle napływają. Ciekawi mnie, czy postanowią coś jeszcze dodać. Coś tam mowa jest o innych językach, ale za wiele się nie wypowiadali an ten temat. Może pogadają ze Studiem JG i wrzucą nam polskie napisy? To było ciekawe, ale wątpię w sumie. W każdym razie obraz to nietypowy i naprawdę polecam go za sponsorować. Wszystko od tego twórcy jest niezwykle ładnie wydane, więc i tu się spodziewam pięknego opakowania. Początkowo była jakaś dziwna informacja, jakby była możliwość kupienia tego tytuł po zakończeniu, ale dowiedziałem się, że na pewno nie w wydaniu, które tutaj oferują. Zakładam, że tutaj dostaniemy box z dodatkami, a gdzieś później będzie możliwość nabycia zwykłego BD-casu. Czasu do namysłu mamy sporo (i zbierania funduszy), bo prawie dwa miesiące. Sam biorę na pewno, ale zastanawiam się, czy dodać na edycję specjalną z książką/artbookiem. Trochę się za to dopłaca, ale czuję, że będzie śliczny i potem będę żałował. Jeśli ktoś nie zna tytułu, może sięgnąć po mangę po polsku – na pewno nie pożałuje. Jest dostępna też mini adaptacja trwająca osiem minut. Nie pada tam nawet jedno słowo. Co mogę dodać? Zastanawiajcie się, ale ze swojej strony polecam. To kapitalna rzecz, do której trudno coś porównać. Chyba najbardziej bym tu przypasował Ancient Magus’ Bride, ale też nie do końca.
girls_side
Sponsorujemy tutaj.
Podsumowanie: Kultowe i bardzo znane The Girl from the Other Side („Dziewczynka w Krainie Przeklętych”) może otrzymać pełnoprawną, godzinną animację. Mamy szansę zdobycia przy tej okazji filmu na nośniku BD czy innych gadgetów związanych z tym przedsięwzięciem. Warto, moi drodzy, bo to jedyna okazja, by sobie coś takiego podarować. Jak powszechnie wiadomo, KS bywają drogie, czasem tam przepłacamy w pewnym sensie, ale pamiętam, że potem chcą za to krocie – na aukcjach wszelakich. Pomijam akcje, gdzie od początku informują, ze tutaj chcemy ufundować, a później będzie normalnie dostępne, bo to przypadki nieliczne. Czasu na przemyślenia i zbieranie funduszy mamy całkiem sporo, więc spokojnie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ostatnich zamówień

Ruszamy z kolejnym wpisem związanym z zakupami. Zgodnie z obietnicami, wstawiam je, gdy nazbiera się parę rzeczy, by było trochę do opowiadania. Tak się złożyło, że w ostatnich 3 dniach przybyły do mnie zaległe zamówienia, więc okazja wręcz idealna. Zanim zacznę tutaj snuć swoje wypociny na ten temat, parę informacji. Nie, standardowo (standard, bo drugi tego typu? No w każdym razie) nie będą to moje stałe elementy. Chciałem w sumie przeprosić, że przez dwa dni nie było wpisów, plany były inne, ale tak wyszło. W dodatku w najbliższych można się spodziewać takich niestandardowych wpisów – są ku temu okazje. Nie z wszystkim znam konkretne daty, ale tak sobie szacuję. Mimo wszystko będę się starał coś wcisnąć normalnego pomiędzy nimi, jeśli się uda. Trochę tu zagadkami informuje, ale mam nadzieję, że intencje są znane. Dobra, lecimy z tematem.

img_1692_wynik

Tym razem bez fotki zbiorczej, ponieważ mamy tutaj kilka zamówień i tak je sobie podzieliłem (prawie, ale do tego dojdziemy). Na pierwszej mamy zamówienie z… Amazonu włoskiego. Tak, okazuje się, że występują u nich importowane towary z USA. Czasem je tam obniżają i trafiłem kilka tytułów z takich promocji. Za te elementy zapłaciłem jakąś śmieszną cenę. Mamy tutaj edycje premium Real Girl od Sentai, czyli limitowane wydanie bardzo dobrej serii. Dalej od tej samej firmy Vampire Hunter D – edycja steelbook. Miałem ich starsze wydanie w zwykłym BD-case, ale nie mogłem się powstrzymać, bo to dla mnie pozycja kultowa. W związku z tym wyprzedaję wcześniejszą edycję, klik. Kolejna pozycja to Godannar – nie widziałem nigdy tej serii, ale znajomy mi polecał + wypadała interesująco na trailerach. Saiyuki kiedyś parę odcinków oglądałem, ale nigdy nie dokończyłem, teraz będzie okazja. To ta pierwsza seria, by nie było wątpliwości. Na końcu Nichijou, czyli uzupełnianie kolekcji Kyoto Animation. Perełka od tego studia, która jest niedoceniona. Kompleta wersja z odcinkiem OAV i dwiema okładkami do wyboru. W dodatku aktualnie rarytas, bo się wyprzedała. Świetna kombinacja za kapitalną cenę.

img_1694_wynik

Kolejna fotka to brakujące zamówienie z Zavvi. Jakiś czas temu wspominałem, że mieli promocję -40% na wybrane tytuły, to sobie uzupełniłem braki. The Ancient Magus’ Bride część druga, ponieważ pierwszą mam z wydania USA z boxem (w drugiej brakuje nośnika DVD w odruznieniu od wersji USA, ale nie jest mi potrzebny) oraz DARLING In The FRANXX część druga – podobna sytuacja z tym hitem od Trigger, którego mangową wersję niedługo wyda u nas Waneko, o czym już wspominałem.

img_1720_wynik

Kolejne zamówienie pochodzi z allegro, gdzie za śmieszną cenę trafiłem When Marnie Was There, czyli jeden z ostatnich filmów Ghibli w edycji kolekcjonerskiej. Digipack z dwiema płytami i pocztówki. Bardzo ładne wydanie świetnego filmu. Uzupełnianie brakujących filmów od tego studia praktycznie zakończone.

img_1695_wynik

Na koniec dwie mangi z pre-orderów w końcu do mnie dotarły. To właśnie ta jedyna fotografia, gdzie mamy przedmioty z różnych zamówień, ale już tego nie rozbijałem. Bakemonogatari tom piąty w edycji limitowanej (tym razem 10 pocztówek swoją drogą) oraz drugi tom z JOJO’s Bizarre Adventure – part II. Jest co czytać, co tu dużo gadać. Spodziewajcie się ich recenzji niebawem. Muszę te od drugiego wspomnianego tytułu nadrobić, bo mam spore braki.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Gdyby coś jeszcze wpadło przed kolejnym wpisem, zrobię edycję obecnego. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Gundam 00, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[ANIME BD] Mobile Suit Gundam Thunderbolt: December Sky – Collector’s Edition

Po drobnej i nieplanowanej przerwie publikuje kolejny wpis. Miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale niestety się nie wyrobiłem. Bywa niestety i tak czasem, że założenia biorą w łeb (a na tym blogu aż nazbyt często – przynajmniej w starszej jego odsłonie – przed postanowieniami). W każdym razie jakoś tam wiele nie czekaliście na kolejną publikację, więc nie ma co płakać. Pod względem nowinek zakupowych dostałem ostatnio wspominaną szafeczkę oraz w końcu jakieś pre-ordery mangowe. Jak się więcej zbierze nowości, opublikuję o tym jakiś wpis, by się tu nie rozdrabniać za bardzo, o czym w sumie mówiłem. Aktualnie czekam na parę rzeczy, a wszystkie opóźnienia wynikają z aktualnej sytuacji na świecie i chyba nieprędko coś się w tej kwestii zmieni. Lada dzień powinna ruszyć konsolidacja paczki z USA, a potem długa wyprawa do naszego kraju. Będzie tam masę skarbów zbieranych z kilku ostatnich dobrych miesięcy. Czas na nowinki wydawnicze. Mamy zapowiedź Roujin-Z 30th Anniversary Vinyl Soundtrack i The Girl Who Leapt Through Time Vinyl Original Soundtrack. Kapitalne to pozycje, ale niestety dosyć drogie (z Roujin-Z zrobili mi dzień, bo na weekend sobie powtarzałem ten film). MVM dosyć niespodziewanie ogłosiło i uruchomiło pre-order do Lord El-Melloi II’s Case Files [Rail Zeppelin] Grace note Collection (BD). Jednak chyba się skuszę mimo wszystko na edycję Aniplexu (lepsza jakość, masa dodatków i piękne opakowanie – fanem uniwersum Fate jestem, więc dopłacę, bo mnie to bawi i to bardzo). Teraz coś z naszego ryneczku. Nowym tytułem od wydawnictwa Dango jest Kumichou Musume to Sewagakari autorstwa Tsukiyi. Tytuł polski: Kiedy yakuza zostaje niańką. Wydawnictwo Kotori zapowiedziało wydanie Aka no Theatre autorstwa Chise Ogawy. Oba tytuły mnie nie interesują, ale powiadomić chciałem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Mobile Suit Gundam Thunderbolt: December Sky od Anime Ltd w wersji kolekcjonerskiej. Tak, wracamy do naszego kultowego cyklu o mechach. Wspominałem, że chcę po nadrabiać recenzje tej kapitalnej serii, której jestem wielkim fanem. Są lepsze i gorsze jej odsłony, ale w sumie każdą mi się przyjemnie oglądało. Wprawdzie jeszcze paru nie widziałem, ale nie wydaje mi się, by w tych kilku brakujących była jakaś diametralna zmiana (na gorsze, w znaczeniu). W każdym razie wracamy do cyklu recenzenckiego. Z tym konkretnym tytułem jest o tyle ciekawa sprawa, że miałem go początkowo tylko w wersji japońskiej – kapitalne boxy po brzegi wypełnione dodatkami i w ślicznej oprawie (dwa, bo pierwowzór i jego druga część). Nabyłem je lata temu i zrecenzowałem tylko ten od kontynuacji tej serii/filmu. Teraz opisuję pierwszą część, ale w wersji Anime Ltd. Za jakiś tam czas postaram się nadrobić też tamten box (pierwowzór), bo w sumie warto to zrobić. Pewnie na podstawie paru wcześniejszych zdań pojawia się parę pytań. Odpowiem na te, które są najbardziej prawdopodobne. Tak, mam ten film w wersji japońskiej z angielskimi napisami i wersji od Anime Ltd. Początkowo go ominąłem, bo po co sobie dublować, ale potem trafiłem go tanio na sklepie i sobie pomyślałem, że chcę komplet cyklu Gundam w wersji Anime Ltd. Tak, mój kolekcjonerski zapał wygrał, ale też skusiła mnie cena i sam pakiet. Na szczęście jest tutaj sporo rzeczy innych (nowych) niż w wydaniu japońskim, co jest dla mnie gratką. Kolejna pytanie i odpowiedź dotyczy zamiennego określania tego mianem filmu lub serialu. Jeśli ktoś nie pamięta/nie wiedział, pierwotnie był to serial składający się z czterech odcinków. Przy okazji wydania BD połączono całość w pełny film i dodano podtytuł. Wzbogacono dodatkowo całość o nowy materiał (oryginalnie było 4 × 18 min, a w filmie kompilacyjnym 69 min). Trochę mnie mimo wszystko dziwi, że w wydaniu japońskim nie pojawiła się opcja oglądnięcia serialu z nośników – zazwyczaj mają tendencję do dawania wszystkiego, co mają, ale tutaj się tak nie stało. O czym to jest? Historia w „December Sky” umiejscowiona jest w trakcie trwania Wojny Jednorocznej (One Year War), w Sektorze Thunderbolt. Główną osią fabularną jest potyczka… ciężko to tak nazywać… Indywidualna wojna między pilotem Federacji, Io Flemming’iem, a najlepszym snajperem Zeon’u, Daryl’em Lorenz’em. Tłem dla tej walki są dylematy moralne, jakie spotykają żołnierzy i naukowców na polu bitwy. Animacja i projekty postaci są genialne. Szczegółowe i piękne. Nie ma tutaj CGI (animacji komputerowej), przez co odnosi się wrażenie oglądania ręcznie rysowanego filmu. Tłem muzycznym jest tutaj free jazz, który nadaje szaleńczego tempa walkom. Coś, co na pozór nie pasuje do robotów, tutaj jest strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony napisałbym, że to film dla fanów cyklu, ponieważ posługuje się kalendarzem Universal Century, ale tak po prawdzie… To film dla każdego. Znam osoby, które to kino zachęciło do oglądania Gundama ogólnie. Moim zdaniem to piękna rozróba z pretekstami do fabuły. Nie chcę w tym miejscu nadmiernie wychwalać starych odsłon, ale ich fabuła jest dużo lepsza od tego obrazu – tutaj bardziej chodziło o klimat, piękną kreskę, animację i napawanie się seansem – w tych aspektach film naprawdę jest niezwykły. Myślę, że na potwierdzenie tego faktu mogę podać, iż oglądałem go już kilkukrotnie i będę wracał ponownie. Jest świetny, więc go polecam. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku, mamy tutaj standardowo kodowanie od Nozomi – czyli wysoką staranność. To fani anime, którzy znają się na rzeczy. Partactwa nigdy nie było i się to nie zmienia. Gdybym porównywał dwa zrzuty ekranu (wydanie japońskie i USA), to jakieś mikro różnice bym zauważył, ale podczas seansu? Nierealne. Pod względem napisów mamy świetne tłumaczenie – jako ciekawostkę dodam, że w odróżnieniu od wydania japońskiego, pojawia się tutaj tłumaczenie piosenek. Region europejski, więc oglądamy bez problemu. Czas na opis detali na temat wydania, a konkretniej aspektów fizycznych.

img_9942_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Linear PCM 2.0 (japoński i angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A/B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD

img_9943_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie od Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Firma trzyma się swojej szaty graficznej, którą ustalili już przy pierwszym pudełku z cyklu i konsekwentnie dodaje w tym samym stylu kolejne części. Bardzo mnie to cieszy i właśnie między innymi to sprawiło, że nabyłem sobie ten film. Mamy tutaj box na film, w środku BD-case z płytą, parę pocztówek i rozkładany plakat. Całkiem zgrabnie, a każdy element dopasowany i świetnie wkomponowany. Chociaż brak książeczki nieco doskwiera (nie wspominając o soundtracku, który w przypadku tego filmu wręcz bardzo bym chciał).

img_9945_wynik

Pierwszym elementem zestawu, pomijając śliczny box, jest BD-case z płytą. Jak w przypadku reszty wydawnictw z cyklu, otrzymujemy go na jednym formacie. Innych nie potrzebujemy, więc nie ma nad czym ronić łzy. Swoją drogą film został też wydany na płycie UHD w Japonii, ale takiego cacka nie uświadczymy w UK. Chyba że kiedyś… Na froncie otrzymujemy śliczną grafikę promującą cykl.

img_9946_wynik

Tylna część, czyli garść zrzutów ekranu z filmu i opis na jego temat. Standard, który dobrze wypada.

img_9947_wynik

Podgląd na płytę. Pod dysk znajduję się alternatywna okładka. To samo, ale lekko pomniejszone oraz inne zrzuty ekranu na części tylnej. Zawsze dają taką opcję. Bardziej sensowne jest to w przypadku serii, gdzie mamy do wyboru opis lub listę odcinków z wydania.

img_9950_wynik

Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest pięć pocztówek. Ładne grafiki mają nam zastąpić brakującą książeczkę. Trochę jej tutaj brakuje, ale co zrobić. Cieszymy się tym, co tutaj otrzymujemy.

img_9948_wynik

Ostatni dodatek to rozkładany plakat. Nie będę tego nigdzie wieszał, ale sprawia dobre wrażenie. Oczywiście nie mowa tutaj o pozaginaniu go kilka razy, ale tym, co on przedstawia. Wypada bardzo ładnie, tyle powiem.
Podsumowanie: Opowieść osadzona w uniwersum Gundama, którego losy potoczyły się nieco inaczej, niż w powszechnie znanym Universal Century. Historia dzieje się podczas kampanii o panowanie w tytułowym Sektorze Thunderbolt, gęstym od kosmicznych śmieci i pozostałości zniszczonych kolonii. Jeśli ktoś oczekuje kapitalnej animacji, świetnych bohaterów z krwi i kości, dobrej muzyki i masy akcji – dostanie to z nawiązką. Wszystko oczywiście w klimatach kultowego uniwersum. Seans wciągnie bez reszty i zanim się obejrzycie, będą już napisy końcowe. Nawet przypominając sobie ten film w tym momencie, mam chęć zobaczyć go ponownie, co pewnie uczynię. To już będzie któryś raz, ale co mi tam. Opisywane tutaj wydanie jest już bardzo trudne do zdobycia, ale dla dobrego, nic trudnego, jak to mawiają. To tyle na dzisiaj, miłego.