Archiwa tagu: Aniplex

[FIGURKA] Gekijouban Sword Art Online: -Ordinal Scale- – Asuna – 1/8 (Aniplex)

Lecimy z kolejnym wpisem, tym razem normalnym. Pierwotnie planowałem jego publikacje jeszcze wczoraj, ale trochę za późno się za to zabrałem. Nie, żebym się lenił. Musiałem zająć się moją fuchą, czyli korektą napisów. Pragnę się pochwalić, że zacząłem już realizację planu zobaczenia aktorskich wersji filmu, o którym ostatnim razem wspominałem (a wręcz recenzję publikowałem). Więc nic nie zostało rzucone na wiatr. Oczekujcie rezultatów w przyszłości. Jeszcze taka drobna informacja czy bardziej refleksja, która mnie ostatnio naszła. Co jakiś czas naprawiam całkiem przypadkowo starsze wpisy. Zwyczajnie coś przeglądam i zaczynam czytać, a wtedy nachodzi mnie, że można było dany fragment sformułować inaczej i go poprawiam. Wiem, bezsensowny to pewnie trud, bo kto się tam będzie cofał w czasie i czytał jakieś stare recki, ale w sumie ktoś może moją stronkę dopiero odkryć, a wtedy będzie miał lepszy tekst. Zresztą to frajda dla mnie no i jestem trochę perfekcjonistą. Zejdźmy w końcu na ziemię, czyli stałe elementy. Nic nie dostałem nowego, ale wysyłali mi jakiś pre-order. Ciekawe, czy wszystko wparuje jednego dnia. Czas na nowinki wydawnicze i nawiążemy nimi do dzisiejszego gościa honorowego. Kadokawa wyda: KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Frederica Baumann Tea Party Ver. 1/7. Max Factory niespodziewanie ogłosiło strasznie seksowną „DF” Series Rufia 1/7. Na koniec FREEing: B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Bare Leg Bunny Ver. 1/4, czyli kultowe figurki powracają w wersji z gołymi nogami oraz B-STYLE Loveplus Nene Anegasaki Swimsuit Ver. 1/4 (od razu pokazano, że to pierwsza z trzech). Swoją drogą był na weekend jakiś event, gdzie zapowiedziano masę figurek, pokazano ich prototypy itd. Jest na co czekać. Jeszcze taka trochę smutna wiadomość (a przynajmniej dla części). Frontwing anulowało Sharin no Kuni na PS Vita. Sponsorzy dostaną zwrot pieniędzy na KS lub opcję przejścia na wersję PC z jakimś dodatkiem. Mnie osobiście to „wisi”, że tak to ujmę, bo i tak brałem edycję PC, ale rozumiem wkurzenie fanów. Tym bardziej że po takim czasie pojawia się ta informacja. Odnoszę wręcz wrażenie, że zaraz wydadzą wszystko, więc chyba ten problem ich opóźniał. Dziwna sytuacja trochę. Miałem tu wrzucić jeszcze parę nisów, ale już za długi ten wstęp się zrobił, więc następnym razem. Prawie bym zapomniał o najważniejszym, czyli wszystkiego najlepszego, Shiki Ryougi, z okazji urodzin (o tym powinien być wpis osobny ^^). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Asuny z Sword Art Online: Ordinal Scale w skali 1/8 od firmy Aniplex (jak sobie potem przypomniałem o wspomnianych „urodzinach”, to mogłem zrobić jej recenzję). Tak, moi drodzy, zgodnie z informacją ze wstępu, jest powiązanie i to wręcz zdecydowane. Wprawdzie w zapowiedziach nie wspominałem o postaciach tego producenta czy z tego obrazu, ale sam produkt jak najbardziej zbliżony. Myślę, że samej postaci nie ma co przybliżać, bo już nawet na łamach tego blogu to robiłem, więc można o tym poczytać nawet tutaj (w znaczeniu w jakiejś recenzji). Jak zapewne sporo osób pamięta (a jeśli nie, może zaglądnąć do odpowiedniego działu), miałem kiedyś też inną figurkę Asuny. Ostatecznie postanowiłem ją sprzedać, bo już mi się tak fajnie nie komponowała w kolekcji, a dzisiaj opisywana już jak najbardziej. Swoją drogą zapowiedzieli mi inną statuetkę Asuny, nad którą ciągle debatuję, bo mam dla niej idealne miejsce – wygląda obłędnie, skala 1/4, no słowem – trudno będzie się powstrzymać. Ale to tam przyszłościowe plany, więc nie wyprzedzajmy, a skupmy się na dzisiejszej. Należy zwrócić uwagę, że mamy tutaj wersję znaną z filmu, która różni się ubiorem od standardowo spotykanego dla tej postaci (chociaż po premierze trzeciego sezonu Sword Art Online czasem ulega to zmianie). Kolejna sprawa to sam projekt, który jest bardzo złożony i przepełniony detalami, ale na początek cofnijmy się nieco w czasie. Kilkanaście miesięcy temu (figurka miała premierę w maju 2018 roku, więc sami rozumiecie) pojawił się najpierw obrazek, a potem sam prototyp tej pozycji i fani byli zachwyceni. Gdy w końcu wystartował pre-order (lub lekko wcześniej) i pojawiła się jej pomalowana wersja (finalna), pojawiły się żale i słowa rezygnacji, ponieważ nie podobały się usta Asuny wielu fanom. Przyznam szczerze, że do dzisiaj mnie to dziwi (a sporo czasu upłynęło). Już prędzej może bym zrozumiał, gdyby ktoś narzekał na samą twarz, która w tej dynamice może lekko odbiega od jej znanego wizerunku, ale nawet i na tym polu to dla mnie trochę naciągana teoria. Niemniej była powszechna, więc bardzo oczekiwana figurka nagle nieco straciła na popularności. To nie wszystko, moi drodzy. Sam miałem coś innego do kupienia na premierę, więc musiałem odpuścić. Okazało się to świetną decyzją, bo niecałe trzy miesiące później trafiła do jakiejś promocji – nie było to może jakoś wiele taniej, ale przesyłkę + kwestie importowe miałem jakby za darmo. Dziękuję tym, którzy zrezygnowali. Aktualnie można ją zdobyć tylko z drugiej ręki, a Aniplex tak często nie wznawia swoich figurek (chociaż zaczął to robić w odróżnieniu od lat poprzednich, co się niejako chwali, bo często jest tak, iż się ktoś nie załapie i trochę później musiałby płacić jakieś chore sumy lub obejść się smakiem, że tak to ujmę), więc jest to problem dla tych, którzy by ją chcieli mieć w kolekcji. Warto moim zdaniem i zaraz postaram się to udowodnić. Jak wspominałem, pozycja ta może poszczycić się bardzo dużą liczbą detali. Zaraz je dokładnie opiszę, gdy będę analizował zdjęcia, ale już teraz mogę wam trochę na ten temat streścić. Chodzi mi o jej twarz, podłoże, po którym się porusza (a przynajmniej uchwycony moment w czasie tego ruchu), podarte ubranie czy samą dynamiczną sylwetkę. Tego jest ogrom, a przy tym jest to całkiem zgrabna i niezajmująca wiele miejsca figurka. Dodatkowo łatwo ją przenieść, bo podstawa jest niezwykle solidna. Tak, nie ma jakichś podpórek czy innych rzeczy, wszystko się ładnie komponuje. Tak wrócę na chwilę do tej „wady”, bo sprawa jest dla mnie nieco komiczna. Dlaczego? Aniplex przy wielu figurkach ma genialne pomysły, świetne projekty i wykonanie, ale właśnie jakimś szczegółem potrafi to sobie zepsuć. W tym wypadku moim zdaniem jest to wygórowane i wręcz niezrozumiałe trochę, ale przypomnimy dla przykładu Ishtar, gdzie postać łatwo mogła „zlecieć” ze swojego „siedzenia”. Czemu tak to wykonano? Tego nie wie nikt. Ponownie nie zrezygnowałem z tego powodu, bo jest rewelacyjna, ale byli tacy, o czym wspominałem już przy okazji jej recenzji. No dobra, czas na jakąś dokładniejszą analizę i fotki, na które czekacie.
img_7725_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • broń w ręku
Oto Asuna w całej okazałości w wersji z filmu Ordinal Scale, który wam kiedyś opisywałem, ponieważ mam go od Anime Ltd. Jest niezwykle kolorowa, dynamiczna, pełna detali, więc z każdej strony można na czymś zawiesić oko. Przy tym wszystkim, o czym w sumie wspominałem, jest całkiem zgrabna, bo nie ma jakichś elementów wystających na boki, które nieco sztucznie zwiększają rozmiary. Moim zdaniem prezentuje się niesamowicie. Przy okazji drobna uwaga, kupujący bezpośrednio na sklepie Aniplexu mogli otrzymać kartę z wizerunkiem, na podstawie którego powstała figurka. Nie nabywałem u nich, więc go nie posiadam. Na końcu wpisu wrzuciłem znalezione w sieci zdjęcie, byście mogli sobie porównać – grafikę z finalnym produktem.
img_7728_wynik
Czas na zbliżenia. Bardzo podoba mi się kosmyk włosów Asuny, który ją niejako oplata, co tutaj ładnie widać. Nadaje to niezwykłej dynamiki. Swoją drogą jej pofalowane ubranie, wynikające z tej pozycji, rękawiczki na rękach, mikrofon przy uchu. No, jest na co popatrzyć.
img_7729_wynik
Kolejna fotka z profilu, czyli podarte ubranie naszej bohaterki. Do tego to niesamowite podłoże, które jest bardzo kolorowe, ale to właśnie nadaje tej figurce jeszcze lepszego wdzięku, że tak to ujmę i jednocześnie ją nieco wyróżnia. Wszak ta postać ma mnóstwo wizerunków i zapewne znajdziemy sporo fanów, którzy kupują tylko tej waifu takie rzeczy. Tak, są tacy ludzie, w sumie nigdy tego nie rozumiałem.
img_7730_wynik
A teraz zdjęcie z lotu ptaka, by zobaczyć, jak Asuna jest umieszczona na podstawce. Widać te niejako wbite w ścianę buty, w które wchodzą nogawki. Naddarty fragment spodni czy wspomniane podłoże. Wielkie brawa dla Aniplexu.
img_7731_wynik
Tym razem fotka nieco od tyłu, by pokazać włosy wybranki Kirito. Trzeba przyjąć, że pięknie wyglądają w ruchu. Swoją drogą chyba jeszcze nie wspomniałem, ale malowanie tutaj jest wręcz perfekcyjnie. Nie mogę znaleźć wpadki, a przy takiej palecie barw i wielu małych elementach mogłoby się wydawać prawie oczywiste, że takie będą. Niestety, a wręcz przeciwnie, wielkie brawa po raz kolejny dla producentów, chwali się (kontrola jakości na medal).
img_7733_wynik
A teraz przybliżenie twarzy, na którą było tyle narzekań. Wydaje mi się, że przez tę dynamikę zgubił się jej znany wizerunek czy spojrzenie. Fani wspominali, że powinna być bardziej sroga mina, a tutaj dostrzegają jakieś zmieszanie czy zdziwienie. Jakby mówiła: „Co ja tutaj robię, do diaska?”. Trochę to rozumiem, ale nie do końca w sumie. Fakt, takie chłodne spojrzenie chyba by bardziej pasowało, ale i tak mi się wręcz niesamowicie podoba całościowo. Z takiego powodu miałbym ja odrzucić? Bez żartów.
img_7734_wynik
Jeszcze dodatkowe zdjęcie z detalami i od lekko innej strony. Jakiś fan zauważył, że pod takim kątem wypada rewelacyjnie. Więc odpowiednie jej ustawienie już „robi robotę”, jak to mawiają. Ciekawe w sumie. Zabawne jest to, że w gablotce u mnie tak wygląda, więc może dlatego tak mi pasuje? Kto wie, osobiście bardzo ją polecam, mimo że inna jej wersja nadchodzi, a ja chyba nie pozostanę obojętny.
Podsumowanie: Kultowa postać otrzymuje bardzo dynamiczną figurkę w wersji z filmu kinowego z ogromem detali i paletą barw. Pomimo okazjonalnie wytykanej wady związanej z jej twarzą, którą osobiście nie do końca rozumiem (chociaż nie odrzucam całkowicie), jest wykończona wręcz perfekcyjnie. Stanowi nie lada gratkę w kolekcji. Mimo wszystko wydaje mi się, że Asuna ma tak wiele bardzo ładnych figurek, iż nawet pomimo tego świetnego wykonania nie warto za nią przepłacać. Chociaż z drugiej strony mi łatwo pewnie mówić, bo mam ją w kolekcji. Cieszę się, że udało mi się kupić, gdy była wszędzie dostępna i to nawet dosyć tania, patrząc na oryginalną cenę. To tyle na dzisiaj, miłego.
2635989

[OST WINYL] Utamonogatari LP Box

Miałem was tu zasypać wpisami, a tu po świątecznych życzeniach cisza, jak makiem zasiał. To się ze mną macie, nie ma co. Sam tu z siebie drwię i z tych moich obietnic bez pokrycia. W każdym razie się trochę rozleniwiłem, ale staram się trochę ogarnąć. Nie, żebym sobie zbijał bąki, aktywnie lecę pod względem spacerów na powietrzu, oglądaniem, czytaniem itd. Ogólnie będzie mi łatwiej zacząć pisać kolejne recenzje. Dobra, takie tam gadanie, a przecież zaległości we wpisach są bardzo duże. Swoją drogą wczoraj obejrzałem sobie pewien kultowy film i z niedowierzaniem zdałem sobie sprawę, że jeszcze go wam nie opisałem. Nadrobimy, obiecuję. Dobra, czas na stałe elementy. Z nowinek zakupowych to ciągle czekam na paczuszki. Obie w teorii mogą dotrzeć nawet jutro, ale daje sobie na to małe nadzieje. Może chociaż w tym roku? Zobaczymy. W wyprzedażach się nieźle obłowiłem, ale trochę na to poczekam. Mamy umowę między UK a EU, więc w teorii myślałem, że będzie bez dodatkowych naliczeń. Jednak w aktualnych doniesieniach zwątpiłem, jak to wygląda u osób fizycznych. Może być tak, że sklepy będą działały na podobnej zasadzie jak wcześniej (ewentualnie minimalnie coś drożej będzie), ale już na eBay sobie nie kupimy tak fajnie. Sytuacja jest rozwojowa. Czas na nowinki wydawnicze. Viz zapowiedział: Mr. Osomatsu Season 1 (BD), JoJo’s Bizarre Adventure Set 5 (BD), Inu Yasha Set 4 (BD) i Castlevania Season 3 (BD). Tak, wiem, to ostatnie to nie anime, ale prawie. JPF zapowiedział na razie bez konkretnej daty Dragon Ball Full Color (twarda oprawa i zwykła w formacie A5). Jest to pokolorowana w całości manga DB, gdyby ktoś nie wiedział. Bardzo chętnie bym sobie nabył, ale obawiam się o cenę. Zobaczymy. Persona 5 Essential Edition Soundtrack na czterech płytach winylowych zostanie wznowiony w przyszłym roku. Na dodatek tego samego dnia będzie miało premierę Persona 5 Royal Soundtrack na trzech nośnikach (w pre-orderze do końca roku u wydawcy jest jeszcze 7″, ale te koszty wysyłki z USA…). Część tego drugiego z wymienionych była dostępna w edycji limitowanej na sześciu nośnikach, ale nie całość, więc otrzymujemy szanse zdobycia kompletu. Muzyka do Persony to świetna rzecz (ta z gry i adaptacji jest niemal identyczna, gdyby ktoś pytał), więc zdecydowanie polecam. Reszta nowinek następnym razem. Będzie o figurkach. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowany japoński box Utamonogatari na pięciu czarnych nośnikach. Tak, moi drodzy, takie cacko mam w kolekcji. W sumie nie wiem, czemu dopiero teraz wam to opisuję, ale już mniejsza o detale na temat moich opóźnień. Pewnie część z was kojarzy, że recenzowałem już na łamach swojej stronki CD-kowy box o bliźniaczej nazwie. Wszystko się zgadza, więc zaczynam tłumaczyć tę kwestię. Pierwotnie ukazał się na płytach kompaktowych (ale to brzmi) do pierwszych trzech sezonów niniejszego tytułu. W późniejszym czasie miała premierę kompilacjach do kolejnych kontynuacji z wyłączeniem filmów z tej niesamowitej serii, której to jestem wielkim fanem. W każdym razie nosiłem się z zamysłem kupienia części drugiej i marzyłem o edycji winylowej. Tak, uwielbiam ten nośnik, mimo że często wcale jakoś dużo lepiej nie brzmi (lub w ogóle tak samo/gorzej), bywa dokuczliwy z uwagi na jego problemy przy produkcji, naelektryzowanie, kwestie czyszczenia itd. Ale wiecie co? Jest wspaniały i niejednokrotnie się łapię na tym, że pragnę mieć właśnie na takim nośniku swoje ulubione albumy, ponieważ stanowią jakieś trofeum same w sobie. Dodatkowo szata graficzna zawsze wypada na nich lepiej z uwagi na duży format, dlatego dalej mi się marzą kolejne wydawnictwa. Tak, narzekam i wielbię, wkurzam się i kocham, taki niesforny to twór. W każdym razie na nośnikach tych w ostatnich latach doczekujemy się pięknych wydań, więc dodatkowo zachęcają do nabywania. Wracając do mojej historii… Pewnego dnia zapowiedziano to wydawnictwo i przecierałem oczy ze zdziwienia. To było jak jakiś prezent gwiazdkowy. Marzenia się spełniają, pomyślałem. Teraz mogę czekać i na inne moje „niemożliwe do wydania na tym nośniku” skarby. Czas mijał i w końcu go dostałem. W międzyczasie pokazywano szatę graficzną, by jeszcze bardziej mnie zwalić z nóg (a już leżałem i tak na podłodze, śmiech). Ostatecznie go otrzymałem i odpłynąłem przy odsłuchu tego pięknego tłoczenia. Tak, moi drodzy, było warto czekać i kupić przy starcie samego pre-orderu. Dla niewtajemniczonych, to kompilacja utworów początkowych i końcowych serii Monogatarii. Właściwie to kompletna, pomijając filmy kinowe (które i tak czegoś takie w sumie nie mają). Brakuje wprawdzie jakiś tam piosenek. Jednej z moich ulubionych nie ma, ale była znana głównie z trailera, więc mnie to jakoś tam nie dziwi. Myślę tutaj o Supercell- Love and Roll. Swoją drogą mam wrażenie, że już o tym kiedyś wspominałem. Na pewno to było przy okazji recenzji wersji CD. Nawet tam nie zaglądam, by się nie przerazić. Chociaż to może i potwierdza, jak bardzo mi go tutaj brakuje. Seria Monogatarii ma świetne soundtracki, których wartość potwierdzają te znane z filmów kinowych (odsyłam do moich recenzji, gdyby kogoś interesowała moja opinia), ale niewątpliwie najbardziej znane i lubiane pozostają te początkowe i końcowe fragmenty – wokalne, żeby być precyzyjnym. Zawsze występuje tam głos dziewczyny, której dana historia dotyczy, więc są dobrze rozpoznawalne. Swego czasu naprawdę to „katowałem” i nie wstydzę się tego. Serię uwielbiam, muzykę również. Był to dla mnie strzał w dziesiatkę – gry słowne, bohaterowie, kreska, styl graficzny, samo zróżnicowanie w ich przedstawianiu, nieco chaotyczny ciąg fabularny (pozornie i głównie na początku). To wszystko do mnie trafiało i to strasznie, więc byłem zauroczony. Muzyka i kawałki wokalne dopełniają tam całości. Wielokrotne słuchanie tych piosenek było zakończone kupieniem tej niesamowitej składanki, a w końcu i jej winylowego odpowiednika, który jest wykonany kapitalnie. Myślę tutaj o świetnej szacie graficznej, przechodząc w samo wydanie (twardy box, dobre tłoczenie) i świetną jakość wszystkich elementów. Wad nie stwierdzam. Można może narzekać, że mogli jeszcze jakąś książeczkę dodać lub kod do pobrania wersji cyfrowej, ale to trochę czepianie się na siłę. Dobra, wszyscy wiedzą, że brzmi świetnie, a piosenek nie trzeba przedstawiać, więc czas na jakieś detale dotyczące wydania samego w sobie i oczywiście fotografie je prezentujące.
img_0271_wynik
Lista utworów:

Nośnik 1:

Strona A:

1. staple stable 4:35
2. 帰り道 4:06
3. ambivalent world 4:17
4. 恋愛サーキュレーション 4:12

Długość strony: 17:10

Strona B:

5. sugar sweet nightmare 4:31
6. 君の知らない物語 5:44
7. 二言目 4:25
8. marshmallow justice 4:12

Długość strony: 18:52

Nośnik 2:

Strona A:

1. 白金ディスコ 4:16
2. ナイショの話 4:21
3. perfect slumbers 4:27
4. 消えるdaydream 4:37

Długość strony: 17:41

Strona B:

5. chocolate insomnia 4:39
6. happy bite 4:11
7. アイヲウタエ 4:12
8. the last day of my adolescence 4:22

Długość strony: 17:24

Nośnik 3:

Strona A:

1. 花痕 -shirushi- 4:32
2. もうそう♡えくすぷれす 4:23
3. white lies 3:24
4. その声を覚えてる 4:06

Długość strony: 16:25

Strona B:

5. fast love 4:36
6. 木枯らしセンティメント 4:37
7. snowdrop 5:09

Długość strony: 14:22

Nośnik 4:

Strona A:

1. オレンジミント 4:34
2. border 4:26
3. decent black 4:39
4. mathemagics 4:02

Długość strony: 17:41

Strona B:

5. 夕立方程式 4:40
6. mein schatz 4:04
7. さよならのゆくえ 3:58
8. terminal terminal 4:28
9. dreamy date drive 4:39

Długość strony: 21:49

Nośnik 5:

Strona A:

1. dark cherry mystery 3:51
2. SHIORI 4:10
3. 07734 3:46
4. azure 4:27
5. whiz 4:24

Długość strony: 20:38

Strona B:

6. étoile et toi [édition le bleu] 5:52
7. étoile et toi [édition le blanc] 5:57
8. wicked prince 3:56

Długość strony: 15:45

img_0272_wynik
Mamy tutaj twardy box, do którego włożono pięć płyt winylowych. Każda ma indywidualną okładkę i wkładkę. Dodam od razu, że wszystko jest kolorowe i śliczne, jak w przypadku wersji CD. Czy jest ta sama szata graficzna i tylko powiększony format? O nie, moi drodzy, to byłoby nudne. Dodajmy, że sam pomysł i wydanie tego cacka pokrywa się z okrągłą rocznicą cyklu, czyli dziesięciu latach na karku. Mowa tutaj o adaptacji, by komuś się coś nie pomyliło. Na box jest nałożone obi informacyjne (tam po prawej na przedniej stronie na zdjęciu), by nie psuć okładki. Sam pomysł wykonania boxu jest nietypowy – to widok z aparatu (lub kamery) na okładkę wydania CD. Nie został dobrze wyśrodkowany, więc jest za blisko, co skutkuje ucięciem fragmentu. Do tego detale z aparatu. Pomysł jest niesamowity, a przy tym oryginalny i dosyć prosty. Bardzo mi się spodobał. Reszta to taki minimalizm połączony z ciekawymi rozwiązaniami. Radzę sobie powiększyć fotki, by to zobaczyć dokładnie.
img_0273_wynik
Przechodzimy do pierwszego nośnika i okładki. Są tutaj dwustronne i każda w innym kolorze. Tak samo z wkładkami, na których są informacje, teksty piosenek i grafiki. Dzięki temu rozwiązaniu dostajemy książeczkę znaną z wydania CD. Prawie kompletną, bo brakuje tych fragmentów z limitowanej wersji z płytą DVD lub BD. Odsyłam do mojej recenzji, jeśli ktoś chce poznać detale. W każdym razie za sam pomysł na wykonanie daję medal, ponownie.
img_0274_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0275_wynik
Drugi nośnik, przednia strona.
img_0276_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0277_wynik
Trzeci nośnik, przednia strona.
img_0278_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0279_wynik
Czwarty nośnik, przednia strona.
img_0280_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0281_wynik
Piąty, a zarazem ostatni nośnik, przednia strona.
img_0282_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
Podsumowanie: Kultowa seria otrzymała kompilacje tytułowych i końcowych utworów (aka openingi i endingi), tego zwyczajnie nie można było przegapić. Czy może być coś lepszego? Tak, wydanie tego na płytach winylowych i tak się też stało. Jeśli jeszcze tego nie nabyliście i się zastanawiacie… To chyba nie macie gramofonu. Trzeba go najpierw kupić, a potem już przestaniecie (lub w odwrotnej kolejności, bo jak już sobie to nabędziecie, będziecie chcieli jak najszybciej posłuchać. Tak to działa, moi drodzy). Trochę się tu śmieję, ale dla fanów to wydawnictwo jest spełnieniem marzeń w moim odczuciu. Pięknie wykonane, świetnie wytłoczone. Pełna perfekcja. W dodatku się minimalnie różni – są to detale, które zachwycają. Jeszcze można go trafić, ale powoli zanika (ponownie, bo został już raz dotłaczany). Gdy w końcu zaniknie, to już pewnie bezpowrotnie. Wtedy czeka was udręka z szukaniem tego w chociaż sensownej cenie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] BLEND-S: Complete Set

Ponownie daję wam wpis z poślizgiem. Ostatnio sporo sobie oglądam, czytam, słucham itd., ale coś was zaniedbuję (a przynajmniej ten blog). Chyba trochę się to bierze z faktu, że po HO chcę sobie odpocząć (od komputera i siedzenia przy ekranie). W każdym razie niedługo mój długo wyczekiwany urlop, więc będę miał więcej wolnego czasu. Nadrobimy, a przynajmniej taką mam nadzieję. W tej chwili czekam na jedną większą nieco paczuszkę i kolejna powinna ruszyć niebawem (pre-order ma opóźnienie). To już ostatnie przed zakończeniem brexitu, który chyba będzie bez umowy. Oznacza to VAT i CŁO przesyłek z UK. Ubolewam nad tym niezmiernie, bo od ostatniego roku czy dwóch mam tam dobre kontakty. Mogłem naprawdę masę rzeczy kupować w komicznych dosyć cenach. Teraz będzie trochę gorzej. Mam nadzieję, że chociaż będzie można od ręki zapłacić te podatki, to nie będą paczki utykać na granicy, bo to już będzie straszne. Niemniej zawsze się cieszyłem, że chociaż z tego miejsca mam fajnie z moimi skarbami, a to się ukróci. Cały czas liczyłem na ugody handlowe, czyli opcję bez twardego brexitu, ale chyba się na to nie zanosi. Dobrze, że mam kontakty, to chociaż nie będzie bardzo źle, ale mimo wszystko gorzej. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec zapowiedział: Acrobunch (SD-BD), Miss Machiko (SD-BD), Konosuba Season 2 + OVA (BD), Lupin the 3rd The Columbus Files (BD), Brave 10 (BD) i Bananya and the Curious Bunch (BD). Od Sentai natomiast dostaniemy: Aragne Sign of Vermillion (BD), PET (BD), BanG Dream! Season 3 (BD), Cagaster of an Insect Cage (BD) i Made In Abyss Theatrical Collection Steelbook (BD). Całkiem przyjemne pozycje, ale są też i takie, których będę szukał w UK (Konosuba). Na koniec nasz ryneczek i kapitalne nowinki. Wydawnictwa J.P.Fantastica i Kotori postanowiły zrobić wspólną mikołajkową niespodziankę i po raz kolejny połączyły siły. W wyniku tej współpracy polscy czytelnicy będą mogli cieszyć się bogatą kolekcją mang Rumiko Takahashi i nie tylko. Na pierwszy ogień pójdą dwa wznowienia i jedna premiera: Ranma 1/2, Inuyasha oraz Rumik World. Wymienione tytuły znajdą się w ofercie JPFu, podczas gdy Kotori wyda Eden, Hirokiego Endo. Wszystkie mangi zostaną wydane w formacie A5, z obwolutą, w wersji 2 w 1. Oczywiście, nie zabraknie zupełnie nowych przekładów i pięknych okładek. Planowo rocznie ma ukazywać się w kolekcji dwanaście tomów. Co więcej, wydawnictwo JPF już zapowiedziało, że planuje wydanie także innych tytułów Rumiko Takahashi. W sklepie wydawnictwa ruszyła już przedsprzedaż! Doczekałem się, tyle powiem. Eden nabyłem parę lat temu za sensowne kwoty, ale oczywiście będę kupował nowe wydanie. To jedna z moich ulubionych serii (chyba najlepszy komiks, jaki czytałem), więc wersja deluxe jest obowiązkowa. Dodatkowo od samego początku denerwował mnie ten mały format, który zdecydowanie umniejszał kapitalnym kadrom tej pozycji. Może nawet format B5, by się przydał, ale nie bądźmy zachłanni.  Ranmy itd. kiedyś miałem od Egmontu, ale sprzedałem, bo były niekompletne i ogólnie chwilami dziwnie tłumaczone, a dodatkowo czytało się je w odbiciu lustrzanym. Będzie zbierane wszystko z wymienionych (tylko poszukać trzeba miejsca na te perełki). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolekcjonerskie wydanie serii Blend S od Aniplexu. Na wstępie dodam, że to jedyna (oficjalne oczywiście, bo bootlegów nigdy nie liczę) edycja dostępna z angielskimi napisami tej produkcji na rynku. Nadmienić należy przy okazji, że od ponad roku całkowicie niedostępna. Oczywiście można czatować na aukcjach internetowych, ale trzeba się liczyć ze sporą sumą. Sam ją nabyłem w dosłownie ostatniej chwili, ponieważ po moim zakupie wzrosła cena dosyć znacząco na sklepie, a potem zniknęła ta pozycja bezpowrotnie. Szczerze przyznam, że nie spodziewałem się jej tak szybkiego przepadnięcia. Wydania Aniplexu są bardzo fajne dla kolekcjonerów i fanów anime, bo są zawsze dosyć unikatowe. Mają ograniczoną liczbę egzemplarzy, świetne kodowanie wideo i audio, z czego wręcz słyną (zazwyczaj to po prostu idealne kopie japońskich wydawnictw z nierozczulaniem się nad liczbą nośników), ładnym wydaniem z kopią oryginalnych japońskich okładek. Cud, miód i orzeszki (pomińmy napisy, które nie zawsze są tak świetne, ale ostatnio się to zmienia), ale zazwyczaj ma to swoją wysoką cenę. Wprawdzie w ostatnich latach zaczynają trochę odchodzić od rozdzielania serii na boxy po pięć odcinków i dzięki temu jest trochę taniej, ale z drugiej strony tracimy dodatki fizyczne. Chciałbym mieć wszystkie ich wydania w swojej kolekcji, ale jest to najzwyczajniej niemożliwe, a dodatkowo kosztowne. Dlatego właśnie wybieram sobie serie, które występują tylko u nich (bo się inaczej nie da zdobyć), mają zdecydowanie lepsze wydania lub w tych z innych krajów są jakieś problemy natury technicznej. Oczywiście aspekty mogą się kumulować, to wtedy wybór jest prostszy. To taki ogólny schemat, ale mam też ulubione produkcje, które najzwyczajniej w świecie chcę w najlepszym wydaniu, więc też czasem sięgam. Tak czy siak, mamy tutaj do czynienia z najprostszym przypadkiem, czyli nieobecnością pozycji na innych rynkach, więc sprawa jest oczywista. Zapomniałbym, żeby była jasność, musi się seria też podobać, co chyba nie podlega dyskusji, czyż nie? Dzisiaj omawiana produkcja oczywiście przypadła mi do gustu, więc nie ma co nad tym debatować. Trochę się tu rozpisałem o tematach mniej istotnych, ale tak już mam w zwyczaju. Może trochę o tej serii. Historia kręci się niejako wokół Maiki Sakuranomii, uroczej i niewinnej nastolatki, która poszukuje aktualnie pracy dorywczej. Jakie zajęcie może być odpowiednie dla osoby z nieprzyjemnym defektem (mowa tutaj o „odstraszającej twarzy”, czy bardziej niekontrolowanym grymasie niezadowolenia/wkurzenia bez powodu)? Praca w kawiarni! Ale, ale… nie myślcie sobie, że chodzi o zwykłą placówkę, tylko o lokal tematyczny, w której kelnerki odgrywają różnego rodzaju role ku uciesze klientów. Właścicielem kawiarni Stile jest pewien przystojny, ale ekscentryczny Włoch o imieniu Dino, będący wielkim fanem japońskiej kultury. Drobniutka Japoneczka z długimi, kruczoczarnymi włosami stanowi jego ideał kobiecości, a swoją ekscytację ze spotkania takowej wyraża w dość nietypowy sposób (niezbędne są do tego deklaracje miłosne i obowiązkowy krwotok z nosa). Z miejsca proponuje Maice pracę w charakterze dyżurnej sadystki. Choć dziewczyna nie do końca jest do tego pomysłu przekonana, jej naturalny dar do wyglądania strasznie w połączeniu z pewnym brakiem obycia sprawiają, że z łatwością odnajduje się w nowej roli i ostatecznie decyduje się zatrudnić w tym domu wari… uroczym miejscu. Poza Maiką w kawiarni pracują jeszcze dwie dziewczyny. Kaho Hinata, odgrywająca rolę tsundere, jest jednocześnie zagorzałym otaku wszelkiej maści gier komputerowych. W rzeczywistości cechują ją beztroski sposób bycia i bardzo pogodny charakter. Jako że w tego typu miejscach nie może zabraknąć klasycznego wręcz modelu młodszej siostrzyczki, zadanie to przypada dwudziestoletniej Mafuyu Hoshikawie. Nie licząc jednak dziecinnego wyglądu, jest ona osobą raczej poważną i dojrzałą, aczkolwiek do jej słabości należy fascynacja pewną serią z gatunku mahou shoujo. W ekipie jest jeszcze jeden mężczyzna, pracujący na kuchni Kouyou Akizuki, kolejny fan gier i anime, ze szczególnym zamiłowaniem do yuri. Tak jak i Mafuyu, ma on raczej poważny charakter, co zresztą uwidacznia się zwłaszcza w jego odpowiedzialnym podejściu do pracy. Z czasem do tego grona dołączają jeszcze dwie osoby, których zadaniem ma być odgrywanie roli starszej siostry i idolki. Przy takiej grupie oryginałów zdecydowanie nie sposób się nudzić! [tanuki.pl] Myślę, że już każdy widzi tutaj podobieństwo do serii Working!! (w obu tytułach motorem napędowym jest stado mocno zakręconych, sympatycznych bohaterów i ich wzajemne relacje. W przeciwieństwie jednak do przywołanej tu serii o pracownikach Wagnarii, Blend S stawia także na zabawę popularnymi schematami). Mamy tutaj masę kontrastów. Główna bohaterka jest zawsze przestraszona i płochliwa, a gra tutaj rolę sadystki. Twardo stąpająca po ziemi koleżanka z lokalu udaje uroczą siostrzyczkę. Te gagi oparte na kontrastach połączone z fajnymi bohaterami i ładną grafiką są motorem napędowym tej produkcji, który trudno nie polubić. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że humor tutaj przedstawiony nie wszystkim może podejść, ale mnie się bardzo podobało. Dodatkowo to jedna z produkcji, która wie, kiedy może zacząć zjadać własny ogon. Kontynuacji raczej nie będzie i w sumie dobrze. Chciałbym niby więcej, ale nie oszukuję się nawet, że to ma wielki potencjał na kontynuację. Twórcy potrafią wprawdzie czasem zaskoczyć, ale wydaje mi się, że bez wprowadzania nowych bohaterów by się nie udało. W każdym razie produkcja to niezwykle ładna i zabawna, więc szczerze ją polecam. Wprawdzie, jak wspomniałem na wstępie, mogą być lekkie trudności z kupieniem jej w obecnej chwili, ale szukajcie, polujcie lub wszystko na raz. Czas chyba się skupić na opisie wydania, bo i tak ten wpis się zrobił obszerny. Już wspominałem w sumie, że pod względem jakości jest bardzo dobrze, a napisy co ciekawe całkiem przyjemne. Są w kilku miejscach jakieś zmyślone wypowiedzi (takie drobne, ale jednak), ale to komedia i w sumie mi pasowały. Czas na opis fizycznych aspektów.
img_1345_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (japoński, angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A, B, C
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. First-Time Super Sadist
2. Sweets Without Honor
3. After the Date, Rated R
4. The New Girl Is a Big Sister
5. Rainy and Then Windy
6. By the Waterfront Et Cetera (For Adults)
7. Busy with Bananas and Strawberries
8. An Idol Character, Too
9. Owner Inauguration, Sister Attack
10. I`ll Teach You
11. Good at Tsundere, Bad at Cornering
12. I Love You!
img_1346_wynik
Jak wspomniałem powyżej, Aniplex od jakiegoś czasu serwuje nam kompletne serie w pojedynczym opakowaniu (w przeciwieństwie do lat poprzednich, gdzie rozbijał je na kilka). Dzisiaj omawiany produkt jest tego dobrym przykładem. Kupujemy za jednym razem całość. Dzięki temu przynajmniej po latach nie ma problemów, że dostępna na rynku jest połowa serialu, bo reszta się wyprzedała. W środku dostajemy nośniki, ładne opakowanie i książeczkę. W sumie standard w przypadku tej firmy, który bardzo cieszy.
img_1347_wynik
Zacznijmy może standardowo, czyli od pudełka z płytami. Tutaj widać pierwszą zaletę wydań Aniplexu, czyli idealną kopię okładek japońskich. Tylko zostały nałożone na nią angielskie napisy.
img_1348_wynik
Tylna jej część.
img_1349_wynik
Podgląd na płyty. Tak, całość zmieściła się na dwóch nośnikach, a wygląda przepięknie. Wypchane po brzegi wprawdzie, ale tylko dwa. Ciekawostka dla was. Oryginalnie w Japonii mamy takie same nadruki. Tam seria była wydawana w częściach po dwa odcinki.
img_1350_wynik
Alternatywne okładki pochodzące z japońskiego wydania znajdują się pod płytami.
img_1351_wynik
Czas na jedyny dodatek fizyczny z tego wydania, czyli książeczkę. Na szesnastu stronach widzimy sylwetki bohaterów z opisem, piękne arty i przysmaki z kawiarenki. Wszystko ładnie przygotowane i ze smakiem, jak to mawiają. Trudno się do czegoś specjalnie doczepić.
img_1352_wynik
Tylna część, żeby było więcej fotek.
img_1353_wynik
Obrazek ze środka. W tym przypadku ładne grafiki.
Podsumowanie: Zabawa schematami, czyli skrzyżowanie Working!! z moé okruchami życia. Tak można pokrótce opisać tę historię. Ogląda się ją niezwykle przyjemnie, nie jest długa, a bohaterowie przypadną do gustu wszystkim. To taki typ moé komedyjki, których niby wiele jest (tak mawiają), ale trudno podać tytuły. Zdecydowanie polecam. Omawiane tutaj wydanie jest niezwykle ciężkie do zdobycia. Może wyda ktoś tę serię w końcu w UK i będziecie mieli szansę? Chociaż jak patrzę na Working i ostatnie sezony, to mam wątpliwości. Udanych poszukiwań. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Mash Kyrielight – 1/7 – Grand New Year (Aniplex)

Z minimalnym opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Pogoda za oknem zachęca do wyjścia, ale musimy ograniczyć nasze aktywności. Jeśli ktoś mieszka w domku jednorodzinnym lub zwyczajnie jakimś z ogródkiem, może się poratować takim spędzaniem wolnego czasu (z wiadomych powodów). Jak powszechnie wiadomo, słońce jest zdrowe, a ciało go potrzebuje – nie wspominając o zwyczajnej chęci podładowania baterii. W każdym razie zaczyna mi tego brakować, ale jakoś sobie radzimy. Schodząc do bardziej przyziemnych tematów tego bloga, lecimy z tematami. Po pierwsze nabyłem sobie w końcu wszystkie twarde oprawy, których dzisiaj kończy się pre-order na sklepie JPF. Wam radzę zrobić to samo. Na sklepie Anime Ltd ruszyły ponownie wyprzedaże – sobie coś nabędziemy, a raczej można również liczyć na jakieś zapowiedzi. Skoro już przy nich jesteśmy, to jest wielka cisza. Nie ma o czym wspominać, więc tylko dodam, że ruszył kolejny sezon w świecie anime. Pewnie jak zwykle wszystko sobie odpuszczę (lub prawie) i zacznę oglądać serie po ich zakończeniu lub zakupieniu nośników. Ostatnio pojawiło się pierwsze anime zrobione w pełni w 4K HDR. Wydarzenie może i szczególne, ale trwa to raptem cztery minutki (z napisami końcowymi), jest zwykłym klipem, który mnie nawet jakoś specjalnie nie oczarował, a wygląda jak reklama. Słabiutko. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Mash Kyrielight w skali 1/7 w wersji Grand New Year od Aniplexu. Wraz z tym produktem wiąże się dosyć nietypowa historia, którą tutaj przytoczę. Już wcześniej miałem statuetkę tej postaci i to też od Aniplexu. Mowa tutaj o wersji z 2017 roku. Jaka ona była, każdy wie, ale opinii było sporo. Części się podobało, ale nie wszystkim. Osobiście należę do tego drugiego grona, które narzeka na taką trochę prostotę, kiepskie wykonanie twarzy i ogólnie rzecz biorąc niezbyt duży podziw, jeśli chodzi o całokształt. Udało mi się sprzedać ją po nawet wyższej cenie, niż nabyłem i to w trybie natychmiastowym. Przyznam się bez bicia, że to moja jedna z dwóch akcji, gdy się na czymś tak przejechałem. No, może nie było tak źle, bo w końcu wszystkie włożone fundusze odzyskałem z nawiązką. W każdym razie czekałem dalej na swoją postać, ale tym razem w ładnym stylu. Dni mijały, a ja zaczynałem się zastanawiać, czy ta chwila nastąpi. W pewnym momencie pojawiła się wersja od Stronger, którą ponownie część osób się zachwycała, ale ja kręciłem nosem. Postać była odmienna od wizerunku, który by mi pasował. Czekałem dalej, aż w końcu pojawiło się ogłoszenie Aniplexu. Byłem zauroczony, gdy tylko zobaczyłem ją w wersji pomalowanej. Była zwyczajnie cudowna. Kolorystyka, twarz, dynamika, wszystko świetnie zgrane i dopracowane. Nabyłem tę pozycję, a dzisiaj ją wam recenzuję. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że może kiedyś opuści moją kolekcję, ale jak na razie się na to nie zanosi. Dodam tylko, że zapomniałem złożyć na nią pre-order, ale nic straconego (właściwie to zamówiłem ją w przedsprzedaży, ale przesuwali ją w terminach kilkukrotnie i mi usunęli bez zapowiedzi). Zaraz po premierze trafiła na jakąś przecenę, gdzie jeszcze zaoszczędziłem. Mash Kyrielight jest oczywiście wzorowana bezpośrednio na grze Fate/Grand Order lub anime na jej podstawie. Opisywana dzisiaj wersja powstała na bazie artu, jak to zwykle w sumie bywa. Mierzy sobie około 28 cm i wygląda zwyczajnie niesamowicie. Zacznijmy może od zalet, bo na wady nie mam do końca pomysłu (śmiech). Figurka cechuje się masą detali, które oczarują niejednego fana tego uniwersum. Zamiast postaci w standardowym stroju, dostajemy wersję w yukacie, która wypada fenomenalnie. Paleta barw jest ogromna, a do tego dochodzi udekorowanie jej broni czy świetnie wykonana twarz i ogólne proporcje. Nawet podstawa, która jest tutaj najgorszym elementem, wypada całkiem przyjemnie. Zaraz skupimy się na detalach. Wspomnę jeszcze tylko, że ciągle można ją nabyć, chociaż jest to coraz większe wyzwanie (dla naszego portfela naturalnie). Czas na fotki i dokładniejszy opis.
IMG_0477_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • tarcza
  • bukiet
IMG_0479_wynik
Mash Kyrielight w wydaniu noworocznym od Aniplexu zachwyca fanów pięknie przyozdobioną yukatą, która w odróżnieniu od jej zwyczajowego stroju, przykuwa uwagę paletą barw. Warto do tego dodać pięknie zrobione malowanie, masę szczegółów: wzorki na stroju, bukiet przy tarczy czy nawet napis do niego przymocowany. To wszystko zachwyca i zdecydowanie jest plusem tej statuetki. Do tej pory widziałem już kilka figurek przedstawiających tę postać, ale zdecydowanie właśnie ta mnie najbardziej oczarowuje. Jest w każdym calu wykonana świetnie. Trochę mi tez przypomina Shiki w tym stroju, chociaż jest zdecydowanie inny.
IMG_0478_wynik
Tym razem chciałbym się skupić na najgorszym elemencie tej figurki, ale i tak wykonanym całkiem nieźle, czyli podstawce. Jak to zwykle bywa, szału nie ma, ale kwiaty idealnie tutaj pasują, a sama w sobie nie zajmuje dużo miejsca. To kolejny plus według mnie, statuetka jest niezwykle zgrabna, więc nie powinno być problemu z jej umiejscowieniem nawet w większych kolekcjach, gdzie już powoli brakuje powierzchni.
Podsumowanie: Dosyć znana postać z kultowego uniwersum w końcu otrzymała bardzo ładną figurkę. Nie widzimy jej w standardowym stroju, ale jak dla mnie to nadało jej niesamowitego uroku. Mamy tutaj niezwykłą paletę barw, dbałość o szczegóły i bardzo sensowną cenę. Myślę, że wielu fanów tej postaci ją zakupiło, a i innych przekonała do siebie. Trudno o jakieś wady, pomijając może nie za oszałamiająca podstawkę. Jeśli wam się spodobało, bierzcie. Nie będziecie żałować. To tyle na dzisiaj, miłego.

2242428

[ANIME BD] Garden of Sinners Standard Edition Box

Ostatnie dni były nieco szalone, ale powoli zaczynam się przyzwyczajać do nowego trybu pracy – zdalnej. Tak, moi mili, aktualna sytuacja na świecie nie napawa wielkim optymizmem, ale wszystkim życzę wiele zdrowia. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że w większości osoby przeglądające mojego bloga nie są w grupie najbardziej zagrożonej. Mimo wszystko apeluję o rozsądek i zostanie w domu, jeśli to możliwe lub chociaż ograniczenie w jak największym stopniu przebywanie poza nim (nawet jeśli wam obecny wirus nie zagraża, nie przenoście go dalej na tych, którzy już tyle szczęścia nie mają). Nadrabiajcie zaległości w oglądaniu czy czytaniu. W końcu to najlepszy czas na takie rzeczy. Dobra, część wstępu mamy za sobą, więc już czas przejść do rzeczy. Coś tam ostatnio sobie kupiłem w promocjach oraz w końcu wysłano mi ostatnią paczuszkę ze świątecznych wyprzedaży. Tak, wiem, jak to brzmi. W każdym razie coś tam do mnie powoli zmierza, gdyby jeszcze brakowało. Mam nadzieję, że w związku z aktualną sytuacją nic mi gdzieś nie przepadnie. Na opóźnienia się nastawiam. Czas na nowinki wydawnicze, bo jest tego masę. Na początek nasz ryneczek. Waneko zapowiedziało wydanie mangi Hal od Ayase Umi, kolejna pozycja jest z gatunku girls-love, a mianowicie Luminous=Blue od Kiyoko Iwami i na koniec mamy dramat Cicada-man od Ryuko Iwabuchi. Demon Lord, Retry! (BD), Strike Witches 501st Joint Fighter Wing Take Off! (BD), Hensuki Are You Willing To Fall In Love With A Pervert As Long As She’s A Cutie? (BD), Mix Part 2 (BD), Mob Psycho 100 II Limited Edition (BD/DVD), Sarazanmai (BD), Fairy Gone Season 1 Part 1 (BD), Black Clover Season 2 Part 5 (BD/DVD + Artbook). Parę fajnych tytułów tutaj mamy z Mob Psycho 100 na czele, nad którym ciągle ubolewam, że nie nabyłem sezonu pierwszego w edycji limitowanej. Może się kiedyś jeszcze trafi. Viz ogłosił wydanie Inu Yasha Set 1 (BD). No, doczekaliśmy się. Ciekawe, jak wypadnie jakościowo. Na koniec Sentai: Non Non Biyori Vacation (BD), Domestic Girlfriend (BD), Mysteria Friends Premium Box Set (BD), RE: STAGE! Dream Days (BD), Real Girl Premium Box Set (BD), Run With The Wind Premium Box Set (BD), After The Rain (BD). No, tu mamy naprawdę fajne rzeczy, na które będę czatował w promocjach. Ciekawostką jest fakt, że sporo edycji premium nie ma standardowej odsłony. Czyżby Sentai zmieniało swoje metody dystrybucji? W końcu te lepsze edycje zawsze najszybciej im schodziły. Zobaczymy. Kolejne niusy niebawem, a my zaczynamy opis gościa wieczoru.
Dzisiejszym gościem honorowym jest japoński box od serii Garden of Sinners (czasem bardziej rozpoznawalnej jako Kara No Kyoukai) od Aniplex Japan. Pewnie wielu z was dobrze o tym wie, ale pragnę przypomnieć bez cienia skrępowania, że jestem wielkim fanem tego cyklu. Pomimo jakiś tam wad, które tu dostrzegam, natłok niesamowitych elementów zawsze mnie przytłaczał. To dosyć ciekawe, czytając dobrych parę lat temu recenzje tego cyklu (wtedy jeszcze niekompletnego), wiedziałem, że będzie to dla mnie coś niesamowitego. Rezultat po seansie był taki, że pragnąłem oglądnąć całość ponownie, a potem jeszcze raz, bo tak mi się spodobało. Właściwie wszystko: od bohateów zaczynając, przez muzykę przechodząc i na klimacie skończywszy. Piękna grafika i w dosyć nietypowy sposób przedstawiona fabuła tylko dopełniały dzieła, które po dziś dzień za każdym seansem mnie zachwyca. Naturalną koleją rzeczy była moja chęć posiadania tej produkcji iw swojej kolekcji. Bardzo szybko natrafiłem na oficjalne wydawnictwo – limitowany japoński box dużego formatu, który wyglądał po prostu przepięknie. Wszystkie filmu wraz z dodatkami, duży album i pięknie wykonany box na całość. Niestety cena była zawrotna. Nawet jak poznałem oryginalną, pomyślałem sobie, że nic by nie dało dowiedzenie się o tej produkcji nieco wcześniej. Minęło trochę czasu i pojawiła się edycja na DVD od Aniplex USA. Wydanie ponownie zostało wykonanie niesamowicie, a fani nabywali je jak świeże bułeczki. Nawet pomimo posiadania wcześniej wspomnianej edycji. Trochę się spóźniłem, ale też cenowo mnie mimo wszystko odrzuciło. W tamtych czasach fundusze były dużo mniejsze niż obecnie. Znowu trochę minęło i pojawiła się edycja DVD w UK. Trochę gorzej wyglądała, a wydawca zapewniał na brak szans na ukazanie się wersji na nośnikach BD w bliżej i dalej nieokreślonej przyszłości. Nabyłem zatem swoją ukochaną serię, ale czułem niedosyt. Niestety nie wyglądało tak, jak bym tego chciał – zarówno od strony wizualnej czy wydawniczej (wersja DVD jest ładnie przygotowana, ale obraz nie jest tak samo ostry, co niestety widać). Znowu minęło kilka lat i pojawiła się na runku japońskim edycja standardowa. Tak, moi drodzy, w końcu dzisiaj opisywana. Tym razem środki pozwoliły na jej przygarnięcie, a ja w końcu mogłem się cieszyć tą niesamowitą produkcją na nośnikach BD. Wprawdzie nie zdobyłem swojej wymarzonej wersji limitowanej, którą ciągle oglądałem na filmikach i zdjęciach, ale i tak miałem niesamowite wydanie, które zaraz wam opiszę. Wspomnę jeszcze tylko, że parę lat później pojawiła się najpierw jej odpowiednik w USA, a w tamtym roku pod koniec i w UK. Wyglądają właściwie tak samo jak moja, więc bez sensu byłoby ja wymieniać na coś gorszego. Tak, oryginalne japońskie wydania zawsze zachwycają jakościowo, ale stopują cenowo. Wszystko fajnie, ale czym ta produkcja właściwie jest. Odpowiadam zatem. Kara no Kyoukai to cykl składający się z siedmiu filmów. Sporo czasu musieliśmy czekać na zapoznanie się z nimi wszystkimi. Opłaciło się jednak. Siedem dopracowanych i przemyślanych produkcji, wyróżniających się hipnotyzującym klimatem i wciągającą akcją. Filmy różnią się od siebie długością i treścią, zaś całość została pierwotnie wypuszczona w kolejności niechronologicznej. W takiej też osobiście polecam zapoznać się z tym cyklem. Dzięki temu seans i fabuła zyskują dodatkowo dzięki elementom zaskoczenia, a także skuteczniej trzymają w napięciu i niepewności. Nie można też zapomnieć o uczuciu pełnej satysfakcji, kiedy wszystkie elementy układanki trafiają w naszej głowie na swoje miejsce. Anime zachwyca mroczną atmosferą i zapierającym dech w piersi klimatem. Jest to jedna z tych produkcji, które przede wszystkim tworzone są przy użyciu tych dwóch elementów. Atmosfera jest gęsta jak syrop, często minimalistyczna, ciężka, ale potrafiąca przerodzić się w dziką, pełną akcji pogoń, której tempo trzyma w napięciu. Twórcy filmu bawią się z widzem i oczarowują go klimatem, efektami graficznymi, miejscem akcji, która najczęściej rozgrywa się w ciemnościach nocy. Niepokojące odgłosy wśród ciszy, zbliżenia, dynamiczna praca kamery, wściekły wręcz kontrast i gra kolorów, jak krwista czerwień sukni w mrocznym bambusowym lesie lub delikatność bieli na tle pełni księżyca. Często towarzyszy nam poczucie niepokoju i strachu. Nie wiadomo, co wydarzy się za chwilę. Filmy przechodzą nieraz w surrealistyczny obraz, gdzie nadnaturalne elementy, nieznane siły i subtelnie ujęta magia raczą nas ucztą wizualną i zaskakują niewyjaśnionym działaniem. Elementy magiczne nie przypominają w niczym sztampowych produkcji anime, gdzie wielkie rozbłyski, ogniste kule i magiczne kręgi przysłaniają cały ekran. Tutaj jest to siła, która po prostu istnieje, przejawiając się w mniej lub bardziej spektakularny sposób, niezmierzona i niezrozumiała. Nieznane są jej zasady ani reguły działania, jest jednak zaprezentowana ciekawie i z pomysłem. Jeśli chodzi o ogólny zarys fabuły to… Chłopak spotyka dziewczynę wśród białych płatków śniegu. Dziewczynę niezwykłą i tajemniczą, dziewczynę, która widzi śmierć. Zakochany, stara się przebić przez lodowatą zbroję jej samotności. Nie poddaje się, mimo nieszczęść, które ich dotykają. W mieście ma miejsce fala brutalnych morderstw. Sprawca pozostaje nieuchwytny, jednak dziewczyna go szuka. Poluje na niego w mrokach nocy. Sama również jest łowcą i śmiertelnie groźnym przeciwnikiem. Mroczne siły nie pozwalają miastu spać. W cieniach czają się rzeczy i istoty, które występują tylko w najgorszych koszmarach, przerywanych wrzaskiem w środku nocy. Kto jednak lepiej nada się na ich pogromcę, jak nie dziewczyna, Shiki, która potrafi uśmiercić dowolną rzecz na świecie? I kto lepiej pomoże jej zachować człowieczeństwo, jeśli nie mężczyzna, który ją kocha? W mrokach nocy zwycięży miłość lub śmierć. Chociaż… jedno z drugim zawsze idzie w parze [tanuki.pl]. Tak to mniej więcej wygląda. O tej produkcji mógłbym pisać jeszcze wiele, a byłoby i tak za mało. Wspomnę tylko, że mam z nią obowiązkowy seans (całości cyklu) przynajmniej raz w roku od dobrych kilku lat. Zawsze mnie zachwyca. Zespół, który powstał na potrzeby cyklu, mowa tutaj o Kalafinie, stał się strzałem w dziesiątkę. Sprzedaż płyt przebijała wszelkie rankingi, a dla mnie jest ulubionym z gatunku j-popu. Mam u siebie kilka płyt tej grupy, a planuję nabyć kolejne. Shiki natomiast jest moją ulubioną bohaterką w anime ogólnie, co zresztą myślę, że widać na odsłonach tego blogu. Jest zwyczajnie niesamowita pod wieloma względami, które nijako wynikają z natury cyklu. Skomplikowana osobowości, a właściwie to… No, nie będę dalej zdradzał, ale marzy mi się figurka tej postaci od firmy FREEing, którą bym nabył w trybie natychmiastowym. Czas na trochę aspektów wydawniczych. Otrzymujemy wydanie japońskie bez jakiegokolwiek bookletu z translacjami, ale w sumie nie ma do czego. No, parę stron tylko jest z opisami, ale jeśli dobrze pamiętam, nic wielkiego nie tracimy. W limitowanym wydawnictwie było zdecydowanie więcej. Pod względem napisów jest naprawdę okej, a nie zawsze tak bywa. Tutaj się postarali. Czas na detale odnośnie do wydania.
IMG_0505_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: LPCM 5.1ch Surround, LPCM Stereo 2.0 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A,B,C
Napisy: angielskie, japońskie
Dyski: 8xBD
Spis filmów w wersji oryginalnej:
– Thanatos
 – …and nothing heart
 – ever cry, never life
 – garan-no-dou
 – Paradox Paradigm
 – Fairy Tale
 – …not nothing heart
 – the garden of sinners (Epilogue)
A tutaj w wersji chornologicznej:
 – …and nothing heart
 – garan-no-dou
 – ever cry, never life
 – Thanatos
 – Paradox Paradigm
 – Fairy Tale
 – …not nothing heart
– the garden of sinners (Epilogue)
IMG_0504_wynik
Całość kompletu, w którego skład wchodzi osiem płyt BD, została umieszczona w tzw. artbox z okładką przygotowana specjalnie na to wydawnictwo. Tak, to jedyna rzecz, która jest tu nowa w stosunku do limitowanej wersji. Muszę przyznać, że grafika jest kapitalna i zdecydowanie ucieszy niejednego fana. Na tylnej części natomiast jest tytuł tej produkcji. Ciekawostką pozostają wytłoczone litery na odwrocie. Ogólnie całość wygląda niesamowicie, a przypominam tylko, to edycja standardowa.
IMG_0506_wynik
Tutaj okłada po zdjęciu obi. Tak, mowa tutaj o tej przepasce, które są bardzo często dołączane do japońskich wydawnictw. Na ich wzór powstają podobne w wydaniach Aniplex USA, gdyby kogoś interesowało.
IMG_0507_wynik
Pierwszy BD-case z płytami, czyli filmy „Thanatos” i „…and nothing heart”. Całość jest podzielona na cztery takie pudełeczka. W każdym po dwie płyty i mini książeczki. Parę zdjęć (dokładnie to osiem stron każda), ale zawsze coś.
IMG_0508_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0509_wynik
Widok na płyty. W przeciwieństwie do edycji limitowanej nie ma tutaj ślicznych nadruków.
IMG_0510_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
IMG_0511_wynik
Drugi BD-case z płytami, czyli filmy „every cry, never life” i „garan-no-dou”.
IMG_0512_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0513_wynik
Widok na płyty.
IMG_0514_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
IMG_0515_wynik
Trzeci BD-case z płytami, czyli filmy „Paradox Paradigm” i „Fairy Tale”.
IMG_0516_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0517_wynik
Widok na płyty.
IMG_0518_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
IMG_0519_wynik
Czwarty BD-case z płytami, czyli filmy „…not nothing heart” i „the garden of sinners” (epilog). Tym samym wychodzi na jaw największą wada tego wydawnictwa, czyli brak słynnego „Garden of sinners Remix -Gate of seventh heaven”. Tak, występował tylko w edycji limitowanej. Wielka szkoda, bo to świetnie zrealizowana kompilacja, której niezwykle mi brakuje.
IMG_0520_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0521_wynik
Widok na płyty.
IMG_0523_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
Podsumowanie: Kapitalna seria na jednym słusznym formacie, czyli płytach BD. Teraz sobie tak myślę, że tylko kwestią czasu jest jej pojawienie się na nośniku UHD. Pewnie wtedy nabędę ją po raz kolejny. Czego się nie robi dla ulubionej pozycji, nieprawdaż? Niesamowicie gesty klimat, kapitalne postaci, muzyka i sama historia. W dodatku jak opowiedziana1 Pozycja, która chyba nigdy mi się nie znudzi. Zawsze mnie zachwyca i wciąga jak bagno. Chciałbym jeszcze raz ją przeżyć jak lata temu, gdy oglądałem ją po raz pierwszy. Tak w sumie to nie jest aż tak stara, bo pierwsza część miała swoją premierę jeszcze w 2007 roku. Zdecydowanie warto dać szansę, a potem sobie zakupić – robic w dowolnej kolejności. Aktualnie dostępna też w wydaniu UK, które zachwyca świetną jakością i przystępniejszą ceną. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Jeanne d’Arc (Alter) – 1/7 – 2nd Ascension (Aniplex)

Tym razem raczej bez opóźnień prezentuję wam kolejny wpis. W międzyczasie dotarła do mnie jedna zaległa paczuszka. Teraz już sobie poczekam na kolejne, ale to nie szkodzi, bo ostatnio byłem trochę zawalony, więc przynajmniej się nacieszę swoimi ostatnimi nabytkami. Czas na nowinki wydawnicze. Ostatnio odbył się tzw. „Wonder Festival 2020 Winter”, na którym zaprezentowano masę figurek, ale jeśli mam być szczery, rozczarował mnie totalnie. Właściwie nic nie przykuło mojej uwagi, pomijając pewną zapowiedź związaną z VN Nekopara (tudzież jej adaptacją), nowym GITS od Netflix i wznowieniami (ale je akurat nabyłem podczas premiery). W sumie to dobrze, bo i tak jest parę fajnych w najbliższych miesiącach. Z takich, do których ostatnio ruszył pre-order, warto wspomnieć o Character Vocal Series 01 Hatsune Miku MIKU EXPO 2019 Taiwan & Hong Kong Ver. 1/8 od Alphamax oraz Fate/Apocrypha Jeanne d’Arc & Astolfo TYPE-MOON Racing ver. 1/7 od plusone. Czas na zapowiedzi od Discotec: NG Knight Lamune & 40 (SD-BD), Lupin The 3rd The Last Job (BD), Kyo Kara Maoh! Season 3 (BD) i Honey And Clover Season 2 (BD). Na pewno Lupin z tego, ale nad resztą się pomyśli. Dosyć niespodziewanie Anime Ltd dzisiaj ogłosiło: Mobile Suit Gundam 0083 Blu-ray Ltd. Collector’s Edition. To oczywiście biorę bez mrugnięcia okiem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka od Aniplex do Jeanne d’Arc 2nd Ascension. Pewnie część kojarzy tę postać z Fate/Apocrypha, ale tutaj mamy jej mroczną odsłonę, która występowała w Fate/Grand Order. Jeśli mnie pamięć nie myli, jest to jedna z pierwszych figurek, które kupiłem na sklepie nippon-yasan.com. Tak, moi drodzy, to już dosyć odległe czasy, jeśli można to tak ująć. Sporo się zmieniło… No, nie przesadzajmy tutaj. W każdym razie było to dosyć dawno temu i pamiętam, jak się cieszyłem, gdy poznałem ten sklep, bo wysyłał do naszego kraju z opcją płacenia bardzo niskiej kwoty VAT (przypominam, że przesyłają przez swoje hangary we Francji, gdzie jest za takie rzeczy najniższy w Europie). Dodatkowo posiadają właściwie wszystkie figurki – nawet te limitowane i teoretycznie ograniczone do jakichś sklepów. To wszystko sprawia, że warto tam nabywać tego typu sprawy. Wprawdzie ostatnimi czasy trochę się tam popsuło, a przynajmniej w pre-orderach. Czemu? Wymagają uiszczania opłaty (myślę tu o opcji „zapłać później”), gdy tylko będzie się zbliżać oryginalna data premiery – jak powszechnie wiadomo, w tym fachu opóźnienia nie są niczym nowym, więc trochę denerwuje płacenie za przedmiot, który się opóźni jeszcze dwa lub trzy razy. Wróćmy może do tematu, bo trochę odbiegliśmy od meritum sprawy. Nabyłem sobie tę figurkę i oczekiwałem premiery, a gdy w końcu nadeszła, paczuszki z moją figurką. Gdy wychodziła, była jedyną dostępną dla tej wersji postaci, więc nawet nie trzeba było dużo rozmyślać, którą wybrać. Aktualnie sprawa uległa zmianie, bo pojawiły się inne opcje. Do najbardziej popularnych należy oczywiście ta od Alter. Jest masywna, świetnie wykonana i ogólnie rzecz biorąc, zdobyła niemałą popularność wśród fanów, pomimo nawet swojej wysokiej ceny. Myślę tu o premierowej, bo aktualnie już jest naprawdę kosmiczna. W każdym razie sporo osób ją wybiera. Niestety mi tamta nie podeszła i wolę dzisiaj opisywaną. Czemu? Bardzo nie lubię podpórek do figurek, które nie mieszczą się na podstawie i są stawiane gdzieś z boku. Zwykle kończy się to kłopotliwym ustawianiem, a już nie wspomnę o przemieszczaniu. Dla mnie widoczne podpórki to zwykła ostateczność – najlepiej tak skonstruować daną postać i jej pozę, by nie były potrzebne. Jeszcze umieszczenie ich w podstawie mogę zrozumieć, ale gdzieś poza? No bez przesady. W sumie mam jeszcze taki jeden problem z tą postacią, który dla części osób w ogóle nie występuje. Już tłumaczę. Trochę mnie irytuje w niej, że zawsze prawie występuje z wielką flagą, która jest wprawdzie jej atrybutem, ale stanowi dużą część samej figurki. Dla mnie najważniejsza jest jednak postać (a nie dodatki, które stanowią większą część całości), dlatego bardzo polubiłem figurki FREEing – skala 1/4, piękne z wyglądu, masywne i mają tylko dodatki do samych postaci. Coś pięknego. Dobra, moi drodzy, czas na fotki i opis detali.
IMG_8431_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • flaga/sztandar
  • broń w ręku
IMG_8433_wynik
Jeanne d’Arc została przygotowana przez Aniplex bardzo dobrze. Mamy tutaj sporo detali, przyjemną pozę i świetne malowanie. Spójrzcie na powyższe zdjęcie i samo jej spojrzenie pełne wdzięku tej postaci, coś niesamowitego. Lekko podniesiona noga, by pokazać większą dynamikę postaci i fragment nogi, ku uciesze fanów.
IMG_8434_wynik
Mamy tutaj dosyć standardową podstawę, jeśli chodzi o serię Fate/Grand Order, co znaczy mniej więcej tyle, że jest zwyczajnie okej. Bez szału, ale też jakoś nas tam nie zawodzi. Dodatkowo widać, co jest najwyższym punktem figurki i definiuje jej wysokość.
IMG_8435_wynik
Wiadomo, która strona jest najważniejsza, ale zerknijmy na tylną część. Teraz widać umiejscowione na podstawie elementy utrzymujące naszą figurkę. Nie za duże, elegancko zakryte, tak to się powinno wykonywać.
IMG_8436_wynik
Czas na pokaz oręża, moi drodzy. Miecz jest wkładany do ręki, więc trzeba go sobie zamontować. Jest to naturalne w tego typu figurkach, więc nie powinno nikogo dziwić. Świetnie swoją drogą wygląda jego poziome trzymanie w ręku, dodaje takiej „agresji” i gotowości do pojedynku tej postaci. No, projekt jest bardzo dobry.
IMG_8437_wynik
Na koniec jeszcze jedna fotka pokazująca tę postać w całej swojej okazałości. Ogólnie rzecz biorąc trudno coś zarzucić, pomijając oczywiste sprawy: zwyczajną podstawę, spora część figurki stanowi jej sztandar. Jeśli zapomnimy o tych faktach lub nie stanowią dla nas problemu, dostajemy świetnie wykonany produkt, który na pewno ucieszy oko i przyozdobi kolekcję.
Podsumowanie: Kultowa postać Jeanne d’Arc dostaje od firmy Aniplex figurkę do jej mrocznej odsłony. Istnieją jej inne odsłony od konkurencji, ale ta zachowuje świetne proporcje na polach takich jak cena, jakość wykonania czy brak podpór, które by utrudniały jej przemieszczanie czy stabilne postawienie. Świetnie wykonana z dbałością o szczegóły przyozdobi kolekcję fana, który znajdzie dla niej miejsce zarówno w gablotce, jak i fundusze w portfelu. Ma już swoją premierę trochę za sobą, ale ciągle do zdobycia – a już na pewno z drugiej ręki, która wybrała nową wersję. To tyle na dzisiaj, miłego.
2383145

[OST CD] Utamonogatari Monogatari Series Theme Song Compilation Album Limited Edition

Po drobnej i nieplanowanej przerwie wracam ze wpisami. Mamy okres świąteczny, więc nie zawsze mam czas na takie rzeczy, ale się staram. Dodatkowo różne skarby same się nie oglądną/przeczytają, więc sami rozumiecie. Nie przedłużając, przejdźmy do konkretów. Z nowinek zakupowych mogę potwierdzić ciągłe wyłapywanie okazji oraz przybycie pewnej mangi, którą mam zamiar opisać na dniach. Prawie bym zapomniał (dobra, ściemniam), że jeszcze dotarły do mnie dwie paczki z KS. Pierwsza była tak wielka, że zwątpiłem, czy adres jest prawidłowy. Okazało się, że ktoś „lekko” nadmiarowo ją zapakował. Druga już była słusznego rozmiaru. Te nabytki cechują pewne aspekty – czekałem, ale się doczekałem i fakt, że koniec końców wyglądają super. Aż się zapomina, ile to się człowiek pluł, gdy po raz kolejny data premiery była przekładana. No, może lekka przesada, bo jedna z nich dotarła właściwie o czasie. Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: AFTERLOST (BD), Yu Yu Hakusho Season 4 Steelbook (BD), Black Clover Season 2 Part 3 Collector’s Box (BD/DVD), One Piece Film Stampede (BD/DVD), Wise Man’s Grandchild Limited Edition (BD/DVD) i Fire Force Season 1 Part 1 (BD/DVD). Mamy tu parę ciekawych tytułów, ale raczej dostaniemy je również od MVM, więc udam się do nich. Kotori zapowiedziało natomiast Starlike Words autorstwa Junko. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Utamonogatari Monogatari Series Theme Song Compilation Album w wersji limitowanej na płytach, czyli kompilacja piosenek tytułowych i końcowych z serii Monogatari, a konkretniej jej pierwsza część. Można bez ściemy powiedzieć, że czekałem z tą recenzją do ostatniej chwili. Fotki były gotowe szmat czasu temu, tak samo sama kompilacja w mojej kolekcji. Trudno powiedzieć, co sprawiło, że aż tyle zwlekałem z tą recenzją. Pewnie część się zastanawia, co oznacza stwierdzenie, że „czekałem do ostatniej chwili”. Nie, moi drodzy, nie chodzi tutaj o dzisiejszy wpis i godzinę jego umieszczenia, ale recenzję omawianego tytułu w ogóle. Chodzi ogólnie rzecz biorąc o to, że za parę dni, a konkretniej raptem cztery, bo dnia 25 grudnia, ma premierę kompilacja tych utworów (chociaż połączona z częścią drugą) na płytach winylowych. Przyznam szczerze, że marzyło mi się takie wydanie lata temu i w końcu się doczekałem. Oczywiście zamówiłem je, jak tylko pojawiła się opcja pre-orderu, więc wyczekujcie recenzji. Z tego tytułu postanowiłem wam w końcu opisać ten soundtrack. Dobrze, wstęp mamy załatwiony. Dodam tylko, że dzisiaj opisywaną kompilację kupowałem bardzo szybko, ponieważ pojawiały się pogłoski o jej wyprzedawaniu już przy premierze (mowa o wersji limitowanej). Jak się później okazało, dotłoczono kolejne nośniki i chyba jeszcze można ją gdzieś nabyć. Tak to już bywa, ale nic straconego, bo jest świetna. Jest to nie lada gratka dla fanów cyklu czy lubiących klimaty j-pop/openingi od anime. Bardzo często bywa, że muzyka w serii jest nastrojowa i całkiem przyjemna, ale nie wszystkim odpowiada jej słuchanie bez warstwy wizualnej. Wydaje im się nudna i nie chcą obcować jedynie z”podkładem”. Inaczej jest z utworami wokalnymi – to normalne piosenki zespołów lub wykonawców, które zazwyczaj zostają przygotowane z myślą o konkretnej serii. Dlatego właśnie wydanie takiej składanki jest spełnieniem marzeń wielu fanów. Swoją drogą w ostatnim czasie widuję więcej z takim właśnie zamysłem – np. składanka od Fate (Fate Song Material). Jaka to muzyka, każdy może sprawdzić sam. Dla mnie jest tu naprawdę sporo perełek, które dużo słuchałem osobno, chociaż trochę mi brakuje Supercell- Love and Roll (ostatecznie nie trafił do serii, pojawiał się tylko na trailerach, więc mnie to specjalnie nie dziwi). W każdym razie składanka to świetna zarówno pod względem zawartości, jak i wydania – tak, jeszcze nie wspominałem, ale przygotowano nam naprawdę pomysłową oprawę graficzną – bardzo kolorową, ale przecież taka do Monogatari pasuje idealnie, czyż nie? Zanim zacznę opisywać detale na temat wydania, trochę o edycji limitowanej. W przeciwieństwie do standardowej tutaj mamy dodatkowy jewel-case z płytą BD (istnieje też edycja z DVD), gdzie znajdziemy wszystkie openingi/endingi w wersji wizualnej, oczywiście (w końcu taki nośnik do czegoś zobowiązuje). Przyznam szczerze, że fajnie się taką kompilację ogląda, a i słuchamy w pewnym sensie od razu (chociaż jak to openingi, są ucięte do 1min i 30 sec). Pod względem jakościowym jest bardzo dobrze, więc przejdźmy do detali na temat wydania.
IMG_7592_wynik
Lista utworów:
CD 1:
1. staple stable / Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa)
2. Kaerimichi (帰り道; The Road Home) / Hachikuji Mayoi (Kato Emiri)
3. ambivalent world / Kanbara Suruga (Sawashiro Miyuki)
4. Renai Circulation (恋愛サーキュレーション; Love Circulation) / Sengoku Nadeko (Hanazawa Kana)
5. sugar sweet nightmare / Hanekawa Tsubasa (Horie Yui)
6. Kimi no Shiranai Monogatari (君の知らない物語; The Story You Don’t Know) / supercell
7. Futakotome (二言目; The Second Word) / Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa)
8. marshmallow justice / Araragi Karen (Kitamura Eri)
9. Platinum Disco (白金ディスコ) / Araragi Tsukihi (Iguchi Yuka)
10. Naisho no Hanashi (ナイショの話; Secret Conversation) / ClariS
11. perfect slumbers / Hanekawa Tsubasa (Horie Yui)
12. Kieru daydream (消えるdaydream; Disappeared Daydream) / Kawano Marina
CD 2:
1. chocolate insomnia / Hanekawa Tsubasa (Horie Yui)
2. happy bite / Hachikuji Mayoi (Kato Emiri)
3. Ai wo Utae (アイヲウタエ; Let’s Sing Love) / Haruna Luna
4. the last day of my adolescence / Kanbara Suruga (Sawashiro Miyuki)
5. Hanato -shirushi- (花痕; Flower Marks -Sign-) / Kawano Marina
6. Mousou Express (もうそうえくすぷれす; Imaginary Express) / Sengoku Nadeko (Hanazawa Kana)
7. white lies
8. Sono Koe wo Oboeteru (その声を覚えてる; I Remember that Voice) / Kawano Marina
9. fast love / Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa)
10. Kogarashi Sentiment (木枯らしセンティメント; Winter Wind Sentiment) Senjougahara Hitagi (Saito Chiwa) & Kaiki Deishuu (Miki Shinichiro)
11. snowdrop / Haruna Luna×Kawano Marina
Bonus BD (video):
01. staple stable.
02. Kaerimichi.
03. ambivalent world.
04. Ren’ai Circulation.
05. sugar sweet nightmare.
06. Kimi no Shiranai Monogatari.
07. Futakotome.
08. marshmallow justice.
09. Platinum Disco.
10. Naisho no Hanashi.
11. perfect slumbers.
12. kieru daydream.
13. chocolate insomnia.
14. happy bite.
15. Ai wo Utae.
16. the last day of my adolescence.
17. shirushi.
18. Mousou♥Express.
19. white lies.
20. Sono Koe wo Oboeteru.
21. fast love.
22. Kogarashi Sentiment.
23. snowdrop
IMG_7593_wynik
Jak wspominałem wcześniej, całość mieści się na dwóch płytach, pomijając dysk BD. Można to przesłuchać za jednym podejściem i nie jest to jakiś wielki wyczyn. Co nie umniejsza wydaniu pod względem długości (bo to prawie sto minut, więc osobiście słucham sobie z przerwą). Całość została wydana w trzech pudełkach typu jewel-case w obwolucie z nadrukami. Japończycy jak zwykle o nas zadbali i narzucili na wszystko folię zabezpieczającą. Zawsze podziwiam ich dbałość o kolekcjonerów.
IMG_7594_wynik
Okładka od pierwszego dysku jest również frontem od całości. Jak wspominałem, bardzo kolorowo tutaj jest.
IMG_7595_wynik
Tylna jego część, czyli kolejna barwna grafika.
IMG_7596_wynik
Spojrzenie na dysk z utworami.
IMG_7597_wynik
Tak, są również książeczki. Swoją drogą okładka jest na śliskim papierze, a reszta stron na szorstkim. Całość obejmuje trzydzieści dwie strony, więc całkiem sporo – mamy tam teksty do każdego kawałka wraz z grafikami.
IMG_7598_wynik
Kolejny dysk z utworami i barwna okładka.
IMG_7599_wynik
Tylna jego część.
IMG_7600_wynik
Spoglądnijmy na dysk z tego pudełka.
IMG_7602_wynik
Kolejny dysk to oczywiście kolejna książeczka. A co myśleliście? Tym razem mamy  dwadzieścia osiem stron i również teksty piosenek z grafikami.
IMG_7603_wynik
Czas na ostatni dysk – bonusowy, który występuje tylko w wydaniu limitowanym. Warto dodać, że płyta ma region free, więc odtwarzamy na każdym sprzęcie, który ten nośnik jest w stanie odegrać.
IMG_7604_wynik
Tylna jego część, która jest jednocześnie tyłem dla całego opakowania.
IMG_7605_wynik
Spoglądnijmy na dysk.
IMG_7606_wynik
Tak, tutaj tez dostaliśmy książeczkę. Była też reklama, więc zamieściłem na fotce. W środku tylko dwanaście stron i same grafiki z serii. Fajnie to brzmi. Istnieje masę wydawnictw, które takim wynikiem nie może się pochwalić, ale już mniejsza już o to.
Podsumowanie: Kultowa seria otrzymała kompilacje tytułowych i końcowych utworów (aka openingi i endingi), tego zwyczajnie nie można przegapić. Dodatkowo została świetnie wydana, a limitowana edycja kusi płytą BD (lub DVD, jeśli ktoś woli ten nośnik) z klipami, więc mogę wam tylko polecić to wydawnictwo. Jeśli jednak jeszcze go nie nabyliście i się zastanawiacie… A jesteście fanami płyt winylowych, może warto skusić się na ten składak na tym właśnie nośniku? Jego premiera za parę dni, a jeszcze jest możliwy do nabycia. Gwarantuje kosmiczne ceny, gdy tylko zaniknie. Tak się stało z innymi wydaniami tego typu od Aniplexu. To tyle na dzisiaj, miłego.