Archiwa tagu: eng napisy

[ANIME BD] Erased: Part 1 – Collector’s Edition

Z lekkim opóźnieniem… Dobra, kogo ja tu ściemniam. Przepraszam was za to dłuższe milczenie. Miałem trochę spraw na głowie i jakoś nie mogłem się zabrać za wpisy na stronie. Oczywiście obiecuje poprawę w najbliższej przyszłości. Przeprosiny mamy za sobą, więc lecimy z tematem. Ciągle myślę nad tym nowym działem, ale chyba zdecyduję się na taki z nazwą „inne” lub „felietony”, gdzie będą leciały posty na temat rozpakowywania paczek lub recenzje wszelakie (niezwiązane z zakupami). Zrobimy to w wolnej chwili, bo priorytetem są zwykłe wpisy, a przynajmniej co jakiś czas. Czas na standardowe elementy. Ciągle czekam na paczkę z USA, która ma dotrzeć przed końcem miesiąca. Obawiam się, że to się nie uda. Sklep z UK kompletuje moje zamówienie i zaczyna widzieć dwa scenariusze – wszystko zwali mi się jednocześnie lub jeszcze wyprzedzi tę, na którą czekam z utęsknieniem. W międzyczasie lecą do mnie dwa małe zamówienia (pojedyncze przedmioty) i mangi. Trochę się dzieje. Ostatnio sprzedałem komplet Edenu od Egmontu, skoro jeszcze są nabywcy za jakieś sensowne kwoty. Nie mam zamiaru w ramach sentymentów trzymać tak obszerną serię. Zawsze mnie tam denerwował mały format, żółte strony i cienka oprawa, która się marszczyła. Czekam na pierwszy tomik edycji deluxe w twardej oprawie. Będzie recenzja, obowiązkowo. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai zapowiedziało: RahXephon Steelbook (BD), Chihayafuru Season 3 (BD), MM! (BD), School-Live! The Movie (BD, live action), Grisaia Complete Collection (BD) i Knights of Sidonia (BD). Bardzo dobre zapowiedzi, muszę przyznać. W końcu doczekałem się RahXephon na BD z angielskimi napisami (kompletna seria i film). Trzeci sezon Chihayafuru też ogromnie cieszy. Jest informacja o edycji premium później. Obyśmy nie musieli długo czekać. Dwa wznowienia też są i tu ciekawa sytuacja z Grisaią. Pierwsza wersja, którą posiadam, była na czterech płytach, a tutaj jest ich pięć. Chyba będzie lepsze kodowanie, bo o miniodcinkach słowem nie wspomnieli, a szkoda, bo bym brał od ręki. Jeszcze wspomnę, że najnowsza odsłona kultowej serii „talsów”, czyli Tales Of Arise, będzie miała premierę 10 września tego roku. Wydawca ogłosił edycje specjalne, a w tym kolekcjonerską z figurką. Fani ją zachwalają, ale, po zobaczeniu filmiku z rozpakowywania, nie jestem przekonany. Dostępny tutaj, klik. Źle na pewno nie jest, ale to dobry przykład statuetek z takiego typu edycji. Są tańsze i trochę gorzej wykonane. Jak ktoś ma cacka od konkretnych firm, wypada to zwyczajnie blado. Ale jest, jak to mawiają, więc można debatować. Jest już dostępna na wielu sklepach, ale szybko znika, więc radzę zabezpieczyć kopię, jeśli planowaliście sobie sprezentować. Nawiasem mówiąc, ostatnio wspominałem o kapitalnej cenie za Motoko Kusanagi na sklepie Zavvi. W końcu poprawili swoją cenę i jest czterokrotnie wyższa. W zamówieniu mi nie zmienili ceny, a nawet jak spytałem, czy za taką ją ostatecznie dostanę. Przytaknęli bez mrugnięcia okiem, że tak ujmę. Mimo wszystko nie chce mi się wierzyć, że będę miał tak wielkie szczęście. Tym bardziej że wiele osób ją kupiło w tym miejscu. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest „Erased” od Anime Ltd w wersji kolekcjonerskiej, a konkretniej jej pierwsza część. Tak, wydawca podobnie jak Aniplex podzielił serię na pół i przygotował niezwykle ładną edycję. Opisując teraz to wydanie, mogę przypomnieć, że pod koniec zeszłego roku miała premierę zbiorcza wersja. Wychodzi na pewno taniej (porównują ceny premierowe), dodatkowo opisywana przeze mnie edycja jest już niedostępna, pomijając serwisy aukcyjne wszelkiego typu, ale tracimy masę dodatków fizycznych. Wydanie zbiorcze jest zwyczajnie dosyć biedne pod tym względem, ponieważ mamy tam dwa pudełka BD-case wrzucone do boxu. Jeśli komuś nie zależy na książeczkach i tego typu sprawach, na pewno doceni to wydawnictwo. Skupmy się na moim, bo niewątpliwie jestem fanem pierwszych wydań i dodatków wszelkiego typu. Zanim jednak to zrobimy, trochę o tej pozycji. Wprawdzie jest to seria znana polskim fanom dzięki Studiu JG, które wydało u nas mangę, czyli „Erased: Miasto, z którego zniknąłem”, ale i tak warto wspomnieć trochę o fabule. Satoru Fujinuma, lat dwadzieścia dziewięć, kawaler – niewyróżniający się z tłumu innych Japończyków młody mężczyzna, który marzenia musiał skonfrontować z rzeczywistością i dlatego, zamiast zostać sławnym mangaką, zarabia, rozwożąc pizzę. Ale tylko na pierwszy rzut oka prezentuje się tak przeciętnie, ponieważ los obdarzył Satoru niezwykłą mocą, umożliwiającą cofanie się w czasie. Mało która jednak z tych „powtórek” jest dobrowolna i mężczyzna nie zawsze nad swoimi umiejętnościami panuje. Zwykle w pewnym momencie Satoru uświadamia sobie, iż dane wydarzenie już widział i musi szybko zorientować się, co jest nie tak, aby zapobiec nadchodzącej tragedii. Nie, żeby mu się spieszyło do bycia bohaterem, tylko zawsze tak jakoś przez przypadek… Dla Satoru jest to raczej kłopot niż powód do dumy, tym bardziej że nierzadko skutkiem jego interwencji jest pobyt w szpitalu. Co ma jednak zrobić, gdy okaże się, że coś złego grozi jego najbliższym? I dlaczego, aby zapobiec tragicznym wydarzeniom z 2006 roku, zostaje przeniesiony osiemnaście lat wstecz? Wszystko zaczęło się bowiem na początku marca 1988 roku, gdy zaginęła koleżanka z klasy Satoru, dziesięcioletnia Kayo Hinazuki… [tanuki.pl]. Tak rozpoczyna się ta historia z podróżami w czasie i próba ocalenia dziewczynki. Od razu mogę przypomnieć, że był to nie lada przebój w momencie emisji. Masę fanów analizowało odcinki i zapartym tchem śledziło dalsze losy bohaterów, bo co rusz wskazywać głównego złego. Z tym się swoją drogą wiąże pewien problem, ponieważ dosyć szybko można go wskazać. Raptem trochę po połowie, a nie na sam koniec, jakbym sobie to wymarzył. Mimo wszystko ogląda się to świetnie. Graficznie, muzycznie naprawdę daję rade, a do tego dochodzi historia, która zwyczajnie wciąga. Podczas seansu miałem nieodparte wrażenie, że w jakimś filmie widziałem już podobny motyw – ktos chce pomóc dziewczynie, która jest na celowniku zabójcy, ale nie daje rady. Zazwyczaj po jej śmierci oprawca brał na celownik kolejny cel, a dany bohater ponownie próbował ocalić kolejną osobę. Tutaj jest trochę inaczej, ponieważ ciągle tę samą. Ta różnica jest możliwa za sprawą tych skoków w czasie. Rozwiązanie jest genialne, ale czy idzie tak samo do samego końca? O tym już opowiem przy okazji opisu części drugiej. Kończąc ten opis na temat serii, już w tym momencie ją polecam. Tak, moi drodzy, warto, ponieważ wciąga niezwykle i nawet jeśli zakończenie nie było tak dobre, jak sobie to wymarzyłem, pozostaje wzorem dla innych. Przy okazji jeszcze napomknę, że doczekała się ta pozycja serialu live action i w dodatku jest dostępny na platformie Netflix. Nie oglądałem tej pozycji, ale może kiedyś dam szansę. Czas na opis samego wydania. Jest to edycja na rynek UK, czyli nasz region odtwarzacza. Pod względem jakościowym jest zdecydowanie przyzwoicie, nawet jeśli wydanie Aniplexu wypada minimalnie lepiej. W moim odczuciu nie była ta różnica warta swojej ceny. Dodatkowo tutaj otrzymałem jeszcze grubszą książeczkę. Nawiasem mówiąc, nabyłem tę pozycję na jakiejś wyprzedaży za komiczną wręcz cenę. Czas na detale.
img_0753_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (angielski i japoński) (BD), Dolby Digital 2.0 (angielski i japoński) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD, SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. Flashing Before My Eyes
2. Palm of the Hand
3. Birthmark
4. Accomplishment
5. Getaway
6. Grim Reaper
img_0754_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Podobnie jak w edycji Aniplexu, część pierwsza jest w większości biała, a druga czarna. Ten kontrast kolorów jest znany z tej produkcji i zdecydowanie działa na wyobraźnię. Mamy tutaj box, do którego włożono digipack z płytami i książeczkę. W przeciwieństwie do wydania USA tracimy soundtrack na płycie. Szkoda, i to na pewno, bo każdy od Yuki Kajiura jest świetny. Pamiętam, że było dawno temu coś wspominane, że zostanie później wydany w UK osobno. Ciągle czekam. Może teraz na płycie winylowej? To byłoby cos. Otrzymujemy natomiast bardzo długą książeczkę, ponieważ na dziewięćdziesiąt dwie strony.
img_0755_wynik
Pierwszy element wydania, czyli digipack z płytami. Minimalizm w cenie, który świetnie wypada.
img_0756_wynik
Podgląd na płyty. Tak, dobrze widzicie. Mamy tutaj dwa formaty do wyboru. Co ciekawe ten na płycie DVD wygląda dosyć słabo. Nie wiem, z czego to wynika, ale byłem wręcz zaskoczony. Niemniej i tak wybieramy płytę BD, więc mało mnie ten detal interesuje.
img_0757_wynik
Czas na najlepszy dodatek, a zarazem jedyny, bo trudno nim określać same płyty z odcinkami, czyli książeczkę. Długością już ją chwaliłem. Co mamy w środku? Naprawdę sporo. Opisy wszystkich odcinków, chronologię wydarzeń w czasie, masę grafik i zrzutów ekranu, jakieś mapy i wskazane miejsca zdarzeń, informacje i kluczowych elementach podczas śledztw, wywiady z twórcami, a nawet minimangę. Sporo, nieprawdaż. Wszystko kapitalnie przygotowane. Jeśli komuś podeszła seria lub lubi takie rzeczy, będzie zadowolony. Ja byłem, oczywiście.
img_0784_wynik
Podgląd do środka, byście zobaczyli, chociaż fragment tego cacka.
img_0759_wynik
Jeszcze jedna fotka, ponieważ tył książeczki był bialutki i nie było sensu wrzucać. Piękne, świetnie przygotowane, masę informacji.
Podsumowanie: A gdyby tak można było cofnąć czas i naprawić błędy przeszłości? Odważylibyście się wykorzystać taką szansę? Cóż, niektórzy nie mają wyboru, jeśli chcą przeżyć… Czyli świetna adaptacja popularnej mangi, którą wydało w naszym kraju Studio JG. Zachwyca historia, muzyka i grafiką. Wiele obiecuje i mimo że nie spełnia w stu procentach oczekiwań, zdecydowanie warto zapoznać się z tą produkcją. Zwyczajnie się broni i wciąga bez reszty. Nawet gdy już znamy głównego złego, dalej śledzimy z zapartym tchem akcję. Mógł być wielki hit, a jest zwyczajnie bardzo dobra seria. Opisywane tutaj wydanie jest już wyprzedane i można je dorwać tylko na serwisach aukcyjnych. Pozostaje wznowienie od wydawcy bez dodatków lub łapanie okazji. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Katsugeki – Touken Ranbu: Complete Set

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis na moim blogu. Nie da się nie zauważyć, że zaczynam wracać do starych nawyków, czyli rzadszych aktualizacji wszelakich. Trzeba coś z tym szybko zrobić, bo jak powszechnie wiadomo, jak się człowiek do czegoś przyzwyczai (a do tych gorszych rzeczy najłatwiej podobno), to trudno wrócić do stanu sprzed – reasumując, trzeba się brać za siebie. Trochę tu żartuję, ale motywacja jest niezwykle istotna. Jednak moja nie jest najważniejsza, moi drodzy, wasze prośby o recenzje niezwykle mnie zagrzewają do walki, więc niezwykle się ucieszyłem, gdy ostatnio otrzymałem dwie do spełnienia. Pierwsza z nich pojawi się następnym razem. Swoją drogą miałem ten wpis opublikować wczoraj, ale miałem problemy natury technicznej (brak neta), więc wylądował dzisiaj. Kolejny już się tworzy i mam nadzieję go umieścić przed weekendem (obiecuję). Nawiasem mówiąc, przez ten felieton ostatni coś mi się popsuła kolejność wpisów, ale już uznajmy, że tak miało być. Co się działo w międzyczasie? Z nowinek zakupowych mogę wspomnieć tylko o jednej paczce, która mnie bardzo ucieszyła, ponieważ dotarła w stanie idealnym, a to przedmiot już wyprzedany. Przesyłka z USA ciągle nie dotarła do naszego kraju, ale powinna się pojawić lada dzień. Ostatnio zamówiłem trochę mang, więc będę miał co czytać. Skoro już przy nich jesteśmy, to dzisiaj JPF ogłosił, że Part IV JoJo już na pewno zostanie wydany w naszym kraju (aktualnie publikują II). No to lecimy z tymi zapowiedziami, skoro już zacząłem. Funimation wyda: Shironeko Project Zero Chronicle (BD), Isekai Quartet2 Season 2 (BD), Listeners (BD), Gleipnir Season 1 (BD), One Piece Season 11 Part 3 (BD/DVD), Uzaki-Chan Wants to Hang Out Limited Edition (BD/DVD), Arte (BD), Diary of Our Days at the Breakwater (BD) i Plunderer Part 2 (BD/DVD). Całkiem przyjemne pozycje, na które mniej lub bardziej czekałem. Nawiasem mówiąc, Manga Entertainment zostało przemianowane na Funimation UK. W sumie już od jakiegoś czasu wydawali ich edycje na terenie Europy, więc właściwie bez rewolucji. Jednak pojawiały się też inne pozycje, więc trudno powiedzieć, jak będzie teraz. Ciekawi mnie, czy przynajmniej każda pozycja z USA od Funimation będzie automatycznie w UK – do tej pory nie zawsze było to pewne. Jeśli się tak stanie, czuję, że sporo zaoszczędzę. Warto jeszcze wspomnieć o wydaniu w Japonii Detective Conan Original Soundtrack 1997 – 2006 Box (SHM-CD LE), ale cena niezwykle wysoka. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie serii Katsugeki – Touken Ranbu od Aniplexu. Może się to wydawać nieco niespodziewane, ale zabierałem się do tego wpisu od jakiegoś czasu. Po pierwsze niedawno postanowiłem, że wrzucę trochę swoich opinii na temat wydań Aniplexu, ponieważ szybko zanikają ze sklepów, a nawet gdy są, to do tanich nie należą. Idą za tym jednak plusy, w dodatku dosyć liczne. Po pierwsze nośniki czy jakość audiowizualna, która jest kopią wydań japońskich w każdym detalu. Tutaj nie uświadczycie jakiegoś ściskania serii na dwóch płytach czy braku odcinków OAV. Mamy wszystko bez wyjątku w pięknej formie. Zawsze otrzymujemy bardzo ładne opakowanie, które również są kopią oryginalnych. Dostajemy wszystkie okładki z pojedynczych wydań w formie głównych lub alternatywnych (po odwróceniu). Dobra, są dodatki, jest super jakość czy, pomijając cenę, jest coś nie tak? Niestety. Nie zawsze napisy są tak udane, jakbyśmy tego chcieli. Zawierają jakieś błędy w tłumaczeniach lub niepasujące do serii kwestie (na przykład Anohana ze wstawkami z Władcy Pierścieni). Jest nadzieja, moi drodzy, ponieważ Funimation się z nimi połączyło, a w ich przypadku raczej takich wpadek nie było (w tłumaczeniach). Zobaczymy, jak się sprawy potoczą, zawsze można sobie odpalić napisy fanowskie. Kolejna piękna sprawa to możliwość odgrywania ich płyt na całym świecie (wszystkie regiony) i same pozycje – raczej wyczekiwane adaptacje lub oryginalne historie, konkretne marki, znane uniwersa, które mają licznych fanów itd. Aniplex przez alta zdobył masę entuzjastów swoich wydań i mimo konsekwentnych negatywnych opinii dotyczących ceny, utrzymują się bez trudu. Chociaż w ostatnim czasie raczej stosują już tylko wydania zbiorcze, zamiast epickich pakietów z czterema odcinkami. Dobra, kończymy ten przydługi wstęp i skupmy się na konkretnym wydaniu. O czym ta seria, tak na początek? Druga animowa adaptacja przeglądarkowej gry, która wywołała masowe zainteresowanie zabytkowymi broniami pośród młodych Japonek, zapowiadana była wszem wobec jako aspirująca do powagi i ciężkiego klimatu. Wszyscy rozczarowani serią Touken Ranbu -Hanamaru-, gdzie personifikacje mieczy i innych podobnych zajmowały się głupotami, m.in. uprawą ogródka, wypatrywali tej nowej odsłony niczym kania dżdżu. Albowiem wreszcie miecze będą robić to, do czego służą, czyli ciąć, dźgać i rąbać. Przynajmniej takie jest założenie i wygląda na to, że oczekiwania zostały spełnione. Horikawa Kunihiro i Izuminokami Kanesada, dwaj młodzi Wojownicy Mieczy zostają wysłani do 1863 roku, burzliwego okresu w historii Japonii, ścierają ostrza z członkami przerażającej armii. Te potworne, widmowe stworzenia zostały również odesłane w przeszłość przez historycznych rewizjonistów, których celem jest zmiana biegu historii poprzez wtrącanie się w przeszłość. A jaki był lepszy rok niż 1863, kiedy Japonia została podzielona na dwa walczące czynniki: ten sam okres i konflikt, który występuje w anime Peacemaker Kurogane. Wkrótce wysłano czterech innych Wojowników Miecza, aby dołączyli do nich, by utworzyć Drugą Jednostkę, z Kanesadą jako kapitanem – ale jest problem. Gorączkowy Mutsunokami Yoshiyuki, był kiedyś mieczem Ryomy Sakamoto – a jego pan był w tym czasie bardzo żywy i aktywny. Co się stanie, jeśli miecz napotka swojego pierwotnego pana? Czy zapomną o swojej misji i spróbują zmienić historię, kołysząc się tragicznymi wspomnieniami z przeszłości? Kunihiro i Kanesada również zmierzą się z tym problemem, ponieważ niegdyś należeli do Toshizo Hijikaty, zastępcy dowódcy Shinsengumi. Tak to mniej więcej wygląda. Seria została zaadaptowana przez studio Ufotable (znane między innymi dzięki kapitalnemu Kara no Kyoukai, którego jestem oczywiście wielkim fanem), co za tym idzie, mamy wręcz przepiękną oprawę graficzną, która jest wielką zaletą serii. Dalej mamy kapitalny ending w wydaniu Kalafiny, który nawet opisywałem tutaj, klik. Z Ufotable jest czasem taki problem (przynajmniej dla części fanów), że ich narracja bywa jakby spowolniona i przepełniona filozoficznymi dialogami, które nie są tak głębokie, jakie się mogą wydawać. Podobnie jest i tutaj, ale mnie to w sumie w ogóle nie przeszkadzało. Zresztą nie przesadzałbym z tym. Kolejny zarzut do serii to jakiś taki brak konkretów – niby wiemy, że nasi bohaterowie ratują historię przed jej zmianą (nieważne czy na gorsze, czy lepsze – co swoją drogą stanowi naprawdę udany element – dylematy bohaterów, którzy wyruszają z misją, ich rozterki moralne są pewną siłą napędową serii. Trochę mnie zdziwiło, że mało kto z recenzentów zwraca na to uwagę, a to naprawdę ciekawy aspekt, który jest tutaj uwypuklany dosyć często – jest położony na niego duży nacisk), ale nie do końca jest wyjaśnione, z kim walczą, komu służą. Padają tylko jakieś nazwy bez jawnie nakreślonych stron konfliktu. To może niewątpliwie stanowić wadę tej pozycji, którą część odrzuci. Mimo wszystko polecam dać szansę, a już na pewno tym, którzy podobnie do mnie uwielbiają kreskę Ufotable, muzykę Kalafiny i serie o samurajach. Umiejscowienie jej w historycznych realiach (nawet jeśli z lekka przejaskrawionych), dodaje jej niezwykłego uroku i uprzyjemnia seans. Pod względem jakościowym mamy tutaj perełkę. Piękna jakość obrazu czy dźwięku (co współgra z wykonaniem Ufotable i dlatego chciałem tę edycję), a nawet napisy tym razem są całkiem przyjemnie wykonane. W środku mamy sporo dodatków, które niewątpliwie stanowią przyjemny gratis dla fanów. Nawiasem mówiąc, jest to pozycja wyprzedana i to od dawna. Kupiłem ją w ostatnim momencie, gdy już zanikała na sklepach. Zwyczajnie dorwałem jakąś kopię i stała się niedostępna bezpowrotnie. Można nabyć wersję UK, ale wypada gorzej jakościowo, brakuje dodatków fizycznych czy pięknego opakowania. Jednak jest, więc warto się zastanowić. Lecimy z detalami na temat aspektów fizycznych.

img_1529_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski, hiszpański
Dźwięk: LPCM 2.0 [japoński, angielski]
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A, B, C
Napisy: angielskie, hiszpańskie
Dyski: 3xBD + CD
Lista odcinków z wydania:
1. To the Frontlines.
2. Commander
3. Master`s Orders
4. What I Wanted to Protect
5. The Fires of War
6. The Citadel
7. The First Unit
8. Protect History
9. Former Master
10. Where Loyalty Leads
11. Iron Law
12. Battle of Hakodate
13. Katsugeki

img_1530_wynik

Wydanie prezentuje się następująco, a jest to swego rodzaju standard w przypadku Aniplexu, który wypracowali sobie kilka lat temu. Myślę tutaj o zawartości, sposobie wydania i rozmiarze. Ostatni aspekt jest o tyle ciekawy, że ma zwolenników i przeciwników. Dlaczego? Część lubi, by wszystkie wydania były tego samego rozmiaru i stały równinko na półce (a przynajmniej od jednego wydawcy). Inna grupa lubi zróżnicowanie – taki nowy element, którego nie sposób przewidzieć. Moim zdaniem identyczny rozmiar ma wiele zalet, ale jestem też fanem takich nieco dziwnych wydań (nie pół centymetra większych, ale ogólnie już szerszych, na kształt czegoś itd.). W każdym razie otrzymujemy box na całą zawartość, a na niego nałożone obi z opisem zawartości. W środku dwa BD-case z serialem i soundtrackiem. Do tego książeczka i sześć kart. Kiedyś Aniplex zawsze dodawał certyfikat autentyczności, ale ostatnio porzucił ten ich standardowy dodatek. Jeszcze taka ciekawostka, z wydaniem otrzymujemy folię ochronną na zestaw – jak w wydaniach japońskich. Dbałość o klienta.

img_1531_wynik

Przednia część BD-casu z płytami z serialem. Minimalizm w cenie.

img_1532_wynik

Tylna jego część, bliźniaczo w sumie podobna.

img_1533_wynik

Podgląd na płyty. Zazwyczaj trzynastoodcinkowe serie są na dwóch płytach, ale Aniplex nie szczędzi na jakości, więc mamy trzy nośniki.

img_1534_wynik

Kolejny BD-case to soundtrack przygotowany przez Hideyukiego Fukasawe. Niestety nie otrzymujemy oryginalnej, pełnej ścieżki dźwiękowej, a dodatek dostępny w indywidualnych wydaniach tego serialu, który był dodawany oryginalnie do piątej części z sześciu. Trwa raptem 30 minutek i trochę szkoda, że nie poskładano nam dłuższej formy. Mimo wszystko wypada niezwykle dobrze i miło się go słucha. Jeśli komuś podeszła muzyka znana z serialu (nie myślę tutaj o openingu czy endingu), będzie zadowolony. To mieszanka takiej muzyki orientalnej z j-popem czy bardziej elektroniką w sumie.
Lista utworów:
1. Toki no Rasen
2. Gekka Souran
3. Kaimaku ~ Dainiwa
4. Tsuitou Hakugeki
5. Tonbokiri no Mai
6. Saigo Tenshou
7. Daiichi Butai no Shoukai
8. Kiten
9. Mikazuki Katariki
10. Ninmu Kaishi
11. Kuroki Mono
12. Nijoujou e
13. Shuuketsu Hachiwari ~ Ootenta ~ Kuroki Mono
14. Shuuketsu Juuwari ~ Honebami, Yamanbagiri ~ Mikazuki
15. Jiai
16. Katsugeki no Shudai Jaku
17. Honebami no Kanjou
18. Satsuma Hantei ~ Danshi no Futokoro
19. Izuminokami Kanesada Jaku
20. Music for Promotion Video #1
21. Music for Promotion Video #2

img_1535_wynik

Tylna jego część, czyli dalej minimalizm w formie.

img_1536_wynik

Podgląd na płytę. Spis utworów występuje w książeczce na samym końcu, więc bez obaw, dostajemy go.

img_1538_wynik

Kolejny dodatek to książeczka. Na trzydziestu dwóch stronach czytamy o odcinkach, bohaterach wraz z ich uzbrojeniem, że tak to ujmę oraz trochę o samej serii. Wszystko niezwykle wręcz dobrze przygotowane i zachęca do przeglądania czy czytania. Bardzo dobry dodatek, którego brakuje w wydaniu standardowym znanym z UK.

img_1539_wynik

Tylna jego część. Nawiasem mówiąc, nawiązuje to do bazy wypadowej, oazy spokoju bohaterów.

img_1540_wynik

Podgląd do wewnętrznej części, byście wiedzieli, o czym wam tutaj opowiadam.

img_1537_wynik

Ostatnim dodatkiem jest sześć kart/pocztówkę z grafikami znanymi z okładek z wydań japońskich. Przyjemny dodatek, który prezentuje nam wydania oryginalne.
Podsumowanie: W roku 1863 Japonia została podzielona między walczące frakcje pro-szogunatu i przeciwników szogunatu. Izuminokami Kanesada to „Wojownik Miecza”, który jest tsukumogami historycznego japońskiego ostrza powołanego do życia przez Saniwa. Wraz z nowym rekrutem, Horikawą Kunihiro, ścigają „Armie wstecznego czasu”, aby odzyskać tajemniczy ładunek zdolny do zmiany historii. Druga Jednostka, do której dołączają Tonbokiri, Yagen Toushirou, Mutsunokami Yoshiyuki i Tsurumaru Kuninaga, walczy o utrzymanie właściwego biegu czasu. Produkcja przygotowana przez Ufotable, a wydana przez Aniplex, jest ciekawą pozycją z gatunku miecza z elementami science-fiction w sumie. Piękny graficznie, nastrojowy, ale nie odpowiadający na kluczowe pytania fanów. Być może zmieni się to w filmie kinowym, który teoretycznie ma mieć premierę w tym roku? Zobaczymy. Aktualnie wydanie całkowicie wyprzedane, więc trzeba szukać edycji standardowej w UK. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Tanaka-kun Is Always Listless: Premium Box Set

No zaczynamy tu powoli wracać do starych i niedobrych nawyków. Trzeba się trochę ogarnąć, że tak to ujmę. Zapowiadałem ten wpis na wcześniejszy termin. W sumie zabierałem się za niego trzy razy, ale co mi tam. W każdym razie przepraszam za zwłokę, ale tak jakoś wyszło. Kolejny uda mi się szybciej, a przynajmniej spróbujemy. Na pocieszenie (powiedzmy) napiszę, że jestem w trakcie przygotowań do wstawienia pierwszego w historii tego blogu typowo recenzenckiego. Na jaki temat? Wspomniałem jakiś czas temu, więc szukajcie lub snujcie domysły. Przejdźmy do bardziej sensownych rzeczy, czyli stałych elementów. Dotarła do mnie dosyć szybko niespodziewana paczuszka i jest niesamowicie. Z tej samej serii natrafiłem kolejny pakiecik w pięknej cenie, a to już produkt prawie wyprzedany, więc tym bardziej się raduję. Recenzja kiedyś tam. Paczka z USA ciągle się wlecze i spodziewam się jej w okolicach połowy kwietnia, ale może mnie pozytywnie zaskoczą. Wczoraj sklep obciążył moją kartę na grę z pre-orderu – wiele nie gram, ale to brać musiałem. Pewnie łatwo zgadnąć, o czym mowa. Basilisk ma się ku końcowi i prawie wbiliśmy ostatnie osiągnięcie, więc trzymam kciuki. Ostatecznie zainwestowałem w wersje z boxem i miniplakatami, bo są mniejsze od tomiku i niby jakoś ładnie wykonane – papier przypominać ma stare zwoje. Super, niech JPF robi więcej taki projektów, dlatego wsparłem właśnie tę lepszą edycję. Niedługo wygasną pre-ordery na twardą oprawę dla pierwszych tomów Takahashi Rumiko, więc radzę nie zwlekać. Sam już mam zabezpieczone kopie. Sentai zapowiedziało: World Trigger (BD – kosmiczna liczba płyt), Mysterious Girlfriend X (BD), Queen’s Blade Rebel Warriors Collection (BD), To Love Ru Darkness (BD), Dororo (BD) i SWORDGAI (BD). Spokojny miesiąc w przypadku tej firmy, co im się zdarza już drugi raz z rzędu w sumie, ale nie znaczy to, że nie mamy tu nic ciekawego. Dororo na pewno sobie wezmę, bo to świetny remake klasyku. World Trigger trochę mnie zaskoczyło, bo odcinków tam naprawdę sporo, a to taki box napchany płytami. W dodatku chyba w dwóch wersjach wszystko jest wrzucone – z dubbingiem i bez na osobnych dyskach. Zastanawia mnie, skąd ta decyzja, ale przez to mamy ich naprawdę dużo. Mysterious Girlfriend X to wznowienie z dubbingiem i niby lepszym nieco kodowaniem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie premium serii Tanaka-kun Is Always Listless od firmy Sentai. Kupiłem sobie tę niezwykle ładną edycję w tamtym roku za jakąś śmieszną cenę podczas promocji, ale może najpierw trochę historii z tą produkcją związanej. Nie będę ukrywał, że początkowo odbiłem się od tego tytułu. Oceniłem go po okładce, jak to mawiają i nie wzbudził mojego zainteresowania podczas premier któregoś tam sezonu (wiosna czy lato to było, kto by to pamiętał). Trochę czasu minęło i zobaczyłem zachwyty w recenzjach nad tą pozycją. W tym momencie już sobie go zanotowałem w głowie, bo według opisów faktycznie mógł być ciekawy. Potem o nim trochę zapomniałem i sobie przypomniałem przy okazji zapowiedzi od Sentai i dzisiaj omawianego wydania. Dałem mu szansę i wciągnął mnie bez reszty. Potem już tylko polowałem, by złapać właśnie ten pakiet na jakiejś promocji. Doczekałem się, co zresztą widać. Wniosek jest taki, że nie skreślamy serii po jakiś paru obrazkach, a wczytujemy się w temat i najlepiej oglądamy jakiś odcinek, gdy czujemy, że jednak jakiś potencjał może być w danym tytule – można też mieć jakichś ulubionych recenzentów, którzy wyłapują perełki. Dobra, ale o czym to właściwie jest? To nie jest takie proste pytanie, a już na pewno, gdybym miał streścić fabułę tego serialu. Nie dlatego, że jest jakaś skomplikowana… Wątek główny praktycznie nie istnieje, a całe anime to zbiór powiązanych ze sobą codziennych scenek z życia tytułowego Tanaki oraz jego najlepszego przyjaciela, Ooty. Wygląda to tak, że Tanaka, dla którego nawet oddychanie bywa uciążliwe, próbuje przetrwać każdy kolejny dzień na minimalnych obrotach, podczas gdy Oota pilnuje, by przy okazji nie zrobił sobie krzywdy i regularnie uczęszczał do szkoły. Przez większość czasu bohaterowi udaje się ta sztuka, ale że los bywa złośliwy, a dobra passa nie może trwać wiecznie, na jego drodze okazjonalnie pojawiają się przeszkody, zazwyczaj bardzo irytujące. A to hiperaktywna koleżanka z klasy postanawia zostać samozwańczą uczennicą Tanaki i zamęcza go pytaniami o to, jak zostać leniwcem idealnym, a to dziewczyna z klasy równoległej wyzywa go na pojedynek lub zmuszony jest pomóc przewodniczącej. We wszystkich tych czynnościach dzielnie towarzyszy mu Oota, by w razie czego dopilnować, żeby przyjaciel nie spadł z krzesła, kiedy zaśnie, lub odnieść go domu, gdyby był zbyt zmęczony, by iść [tanuki.pl]. Formuła serialu wydaje się dosyć ryzykowana i szybko wyczerpująca, ale twórcy w odpowiedniej chwili dodają nowych bohaterów, byśmy nie odczuli jakiegoś znużenia. W dodatku są to postaci barwne, kontrastujące pewne sytuacje i zwyczajnie rozwijające dany temat. Mimo że to pochwała lenistwa, dzieje się tutaj całkiem sporo. Zabawne w dodatku jest to, jak główny bohater w każdej sytuacji próbuje nie robić nic. Odcinki naprawdę rozbrajają, bo lenistwo kojarzy nam się zazwyczaj z odkładaniem sprzątania na później czy innych czynności, a nie problemach z posiłkami, które wymagają więcej „zabawy” podczas ich spożywania. Parasolka przecież wymaga jej trzymania i zmagania się z wiatrem, więc to oczywiste, że lepiej zmoknąć, czyż nie? Zdecydowanie polecam ten tytuł, bo porusza niepozorny wątek w sposób genialny i zabawny zarazem. W dodatku seria może się pochwalić świetnie dopasowanym soundtrackiem czy śliczną grafiką, na którą zdecydowanie nie można narzekać. Było to dla mnie niesamowite zaskoczenie, więc i wam doradzam seans, bo na pewno go zapamiętacie, i to na długo. W dodatku właściwie po odcinku już można się przekonać, na czym ta produkcja polega i spieszę donieść, że wraz z kolejnym odcinkami jest tylko lepiej. Twórcy zaskakują pozytywnie, zamiast jej zepsuć skupieniem się na zgoła innych wątkach, niż początkowo sugerowano. Zwyczajnie świetna pozycja, która jest unikatowa i pokazuje, że taki Tanaka w pewnym sensie jest w każdym z nas. We mnie na pewno, skoro są takie obsuwy z postami (śmiech). Przejdźmy do aspektów technicznych, bo jeszcze mamy sporo rzeczy do omówienia. Po pierwsze mamy tutaj kompletną serię wraz z tymi miniodcinkami, więc wszystko, jak być powinno. Pod względem kodowania jest bardzo dobrze. Nie jest to wprawdzie kopia japońskiego wydania, ale trudno znaleźć jakiś problem – nawet porównując dwa zrzuty ekranu. Pod względem napisów jest bardzo przyjemnie – dialogi są dopasowane i nie dostrzegłem jakiś dziwnych odchyłów czy wtop, a przy tym brzmią naturalnie. Czas na opis detali na temat tego niesamowitego wydania.
img_1302_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 (angielski i japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt BD. Płyty DVD: region 1.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD, 3xDVD i 1CD
Lista odcinków z wydania:
1. Tanaka-kun and Ohta-kun
2. Apprenticeship Application
3. Girl of Contrast, Echizen-san
4. Shiraishi-san`s Secret
5. Tanaka-kun`s Day
6. The Sick Tanaka-kun
7. Tanaka-kun`s Valentine
8. Ohta-kun`s Ordeal
9. Welcome to Wac
10. Tanaka-kun`s Summer
11. Tanaka-kun`s Cultural Festival
12. Tanaka-kun`s Happiness
S1. Tanaka vs Oota – Battles Without Honour and Humanity
S2. Is Being Small a Good Thing?
S3. The Recipe for Oota-kun`s Happiness
S4. Shiraishi-san`s Palm Reading Love Fortunes
S5. The Destined Confrontation with Echizen
S6. Saionji-san`s Complicated Guests
S7. Oota Family Cooking Course
img_1303_wynik
Sentai uraczyło nas pokaźnym pakietem, w którym znajdziemy masę fajnych rzeczy w sam raz dla fanów serii czy kolekcjonerów. Po pierwsze dostajemy bardzo ładny box. W środku mamy serię na obu formatach (BD i DVD), kapitalny soundtrack na płycie, książeczkę, pocztówki/kartki, rozkładany plakat, wieszak na drzwi i opaskę do spania. Tak, nie żartuję.
img_1304_wynik
Tutaj jego boczna strona, byście mogli ocenić grubość tego pakietu. Uwielbiam boxy od Sentai, bo nawet ta część zawsze jest świetnie przygotowana. Ostatnio już odchodzą od tak obszernych. Z jednej strony szkoda, a z drugiej więcej ich fani wcisną na półkach.
img_1305_wynik
Na początek sama seria w formacie BD, czyli przednia strona.
img_1306_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków i detale techniczne.
img_1307_wynik
Podgląd na płyty.
img_1308_wynik
Czas na płyty DVD. Tak, to jeszcze seria z czasów, gdy wydawana na dwóch formatach. Średnio mi to potrzebne, ale co tam. Z ciekawości sprawdzałem jakość i jest tak średnio, ale w miarę okej.
img_1309_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków.
img_1310_wynik
Podgląd na płyty.
img_1311_wynik
Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest soundtrack na płycie. Ścieżka dźwiękowa zrobiła na mnie kapitalne wrażenie i nawet nie chodzi mi tutaj o całkiem udaną czołówkę (Utatane Sunshine Unlimited) oraz piosenkę towarzyszącą napisom końcowym (BON­‑BON CooRie). To muzyka w tle skradła moje serce, dzięki częstemu wykorzystywaniu fortepianu, skrzypiec i czegoś, co brzmiało jak akordeon! To zdecydowanie nie było przypadkowe plumkanie, a bardzo celowe i umiejętne użycie muzyki, w celu podkreślenia i budowania nastroju. Kolejne kompozycje nieodmiennie kojarzyły mi się z dźwiękami, jakie można usłyszeć we francuskich kawiarniach, co jest naprawdę miłą odmianą od wszechobecnej nijakiej elektroniki. Reasumując, muzyka odgrywa w tej serii ważny element i bardzo się cieszę z możliwości słuchania jej z nośnika. Świetny dodatek.
Lista utworów:
1. languissant ~Karoyaka~
2. languissant ~Kedaruge~
3. Utatane Sunshine (TV Size)
4. Miyano no Waltz
5. Aru Hirusagari no Tango
6. Kawaii ne.
7. Aru Hirusagari no Waltz
8. Ashidori mo Karuku
9. Yuunou wo E ni Kaita you na
10. Aru ga Mama ni, Sono Mama ni
11. Chiisana Kyoushitsu
12. Tanaka to Ohta
13. Shibire Tango
14. Sukebanfuu no Musume
15. Yagate Ohta wa
16. Tantan to Souzousuru ni
17. Kore demo Taiketsu
18. Aganai
19. Kuroi Tanaka
20. Akarui Kyoku mo Hitsuyou desu
21. Yukkuri to Shisaku wo Motte
22. Namida no Shizuku
23. Kokoro no Kaeru Basho
24. BON-BON (TV Size)
25. Shoukouguchi no Amagasa
26. Koi no Yukue
27. Ohta ga Tanaka wo Kowaki ni Kakaete
Swoją drogą soundtrack jest skondensowaną wersją japońskiej wersji sprzedawanej osobno (nie jako dodatek do serialu) o nazwie „Tanaka-kun wa itsumo kedaruge Original Soundtrack: Ongaku mo Itsumo Kedaruge”. Oryginalnie był na dwóch płytach, a tutaj mamy wybrane kawałki na jednej. Macie spis utworów w oryginalnej wersji, bo przetłumaczona jest dostępna na zdjęciu.
img_1312_wynik
Tylna część, czyli spis utworów.
img_1313_wynik
Podgląd na płytę.
img_1314_wynik
Kolejnym dodatkiem jest książeczka w twardej oprawie. Wykonana jest niezwykle dobrze, ponieważ okładka przypomina takie książki przyjemne w dotyku. Na siedemdziesięciu dwóch stronach możemy poczytać o odcinkach, postaciach, miejscach znanych z serii takich jak szkoła czy mieszkania bohaterów, do tego wywiad z reżyserem, teksty piosenek, a wisienką na torcie będzie dodatkowa manga przygotowana specjalnie na wydania BD tej serii (pierwotnie w Japonii, a do wydania w USA została przeniesiona i przetłumaczona). Wszystko „okraszone” masą grafik i zrzutów ekranu. Naprawdę dobra rzecz, która została ślicznie przygotowana.
img_1315_wynik
Tylna część tego cacka.
img_1339_wynik
Podgląd do środka, byście zobaczyli, o czym mowa.
img_1317_wynik
Mamy tutaj jeszcze tajemnicze pudełko z dodatkami. W sumie to już zawartość zdradziłem, ale niech tak zostanie.
img_1318_wynik
Tylna jego część.
img_1321_wynik
Na początek cztery pocztówki/grafiki dwustronne. Pokazują bohaterów w komicznych sytuacjach i są znane z tej produkcji. Ogólnie rzecz biorąc, seria nie ma określonej fabuły, o czym wspominałem, a jest zbiorem takich różnych opowieści. Między nimi pojawia się tytuł kolejnego pod odcinka z sylwetkami bohaterów – w podobnej formie jak na tych kartach.
img_1322_wynik
Tylna ich część, czyli kolejne grafiki.
img_1320_wynik
Kolejnym dodatkiem jest rozwijany plakat. Ostatnio trochę polubiłem te twór, a przynajmniej w przypadku firmy Anime Ltd. Tutaj natomiast dostajemy coś bardzo dziwnego – znaczy dosyć śmiesznie wygląda, gdy na niego spoglądam, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, by ktoś to wieszał. Zwinięte to jest, format trochę dziwny. Moim zdaniem trochę nietrafione.
img_1319_wynik
Ostatnie dwa dodatki jak najbardziej dopasowane do tej produkcji, a przy tym przezabawne. Pierwszy z nich to zawieszka na drzwi – w końcu lenie dużo śpią, to nie można im przeszkadzać w tym hobby. Kolejny to opaska na oczy do spania, czy gadget jak najbardziej dla sympatyków takiego spędzania czasu. Pomysł świetny, muszę przyznać. Ktoś tam pewnie powie, że „po co to komu?”, ale mi się podoba. Ogólnie jestem trochę fanem takich w sumie zbędnych rzeczy, które bardzo pasują do danej produkcji – jakby żywcem zostały z niej wyjęte. Jakieś przypinki bohatera, opaski itd.
Podsumowanie: Tanaka-kun Is Always Listless to cudowna produkcja, w pomysłowy sposób ukazująca różne oblicza lenistwa i przy okazji pokazująca, że taki metaforyczny Tanaka-­kun tkwi w każdym z nas. To również niezwykle udane okruchy życia, prezentujące sceny z życia niezwyczajnych uczniów, którzy jednak nie są przekombinowani. Piękne jest to, że chociaż trudno uznać bohaterów anime za normalnych, to nikt nie stara się zrobić z nich bandy idiotów – są zabawni, ale w ciepły, pocieszny sposób, a nie dlatego, że zachowują się głupio. Mogłoby się wydawać, że twórcy starają się pokazać wady jako zalety, ale tak nie jest – ważne jest to, że mimo bycia leniem i nierobem, Tanaka pozostaje dobrym człowiekiem i całkiem fajnym kolegą. Jak na prostą, niezbyt dynamiczną opowieść szkolną, Tanaka-kun Is Always Listless oferuje bardzo dużo i zaskakuje odejściem od pewnych schematów. To inteligentna, ciepła i bardzo zabawna seria, której warto dać szansę. Jak najlepiej celebrować tę serię? Oczywiście pięknym opakowaniem wypchanym dodatkami po brzegi. Z pomocą przychodzi nam firma Sentai, która takie przygotowała. Mimo że box jest obszerny, pojawia się na promocjach z naprawdę niskimi cenami (spadają do 20% oryginalnej), ale należy pamiętać, że to już produkt prawie wyprzedany, więc jeśli chcecie piękne wydanie „przygód leniwca”, lepiej się pospieszcie – w odróżnieniu od głównego bohatera tej produkcji. To tyle… na dzisiaj, miłego.

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ z ostatnich 2 tygodni

No to w końcu ruszamy ze wpisem związanym z ostatnimi zamówieniami. W kwestii wyjaśnień pragnę ogłosić, że tytuł odnosi się do ich przybycia, a nie konkretnie zakupów z ostatnich dwóch tygodniu, żeby nie było wątpliwości. W każdym razie trochę się tego nabierało, a nic nowego nie przyjdzie w najbliższym czasie. Może jakaś manga z pre-orderu, ale to wszystko. Większa paczka z USA nawet nie opuściła stanów, a potem trwa żegluga, bo taka opcja jest nieporównywalnie tańsza, a następnie będą jeszcze procedury rozładunku czy celne. Słowem, spodziewam się jej w kwietni gdzieś i to raczej w okolicach połowy. Inny sklep powoli mi też składa paczkę, ale przy dobrych wiatrach ją wyślą na początku kwietnia. W każdym razie ruszamy z tym, co tutaj mamy, bo jest tego w sumie sporo. Podzieliłem je zamówieniami w sumie dla porządku.

img_1770_wynik

Na początek paczuszka z UK z anime. Ponownie przyszła bez jakiś dodatkowych płatności, co mnie niewątpliwie cieszy. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie i oby trwało jak najdłużej. Pamiętam, że pod koniec roku obawiałem się, iż będzie kiepsko przez zakończenie okresu przejściowego, ale na razie jest w pewnym sensie nawet lepiej, pomijając strasznie wolne przesyłki. Mamy tu naprawdę fajne rzeczy. Fruits Basket Season 2 Part 1 Limted Edition, czyli piękne opakowanie wraz z boxem na kompletną serię. Do tego pudełka można będzie powkładać  wszystkie części (i sezony zarazem). Było sporo narzekania na ich limitowane edycje od tej serii, ponieważ dostawały pudełka z bardzo cienkiej tektury – łatwo mogą się zniszczyć nawet podczas wysyłki do kupującego. Tutaj w końcu dostajemy piękne opakowanie na komplet i jakoś mnie nie dziwi nawet, że wszyscy je nabywają i już jest prawie wyprzedane. Dodatkowo przecież ta seria jest wręcz kapitalna, co tylko potęguje ogromne zainteresowanie tym produktem, co się przekłada na  zanikanie ze sklepów. W każdym razie zabezpieczyłem się i kupiłem od razu. Poprzednie edycje limitowane też mam, co można sprawdzić w wiadomym miejscu. Dalej mamy Promised Neverland – Collector’s Edition, czyli kultową serię, którą polscy fani znają też dzięki Waneko, ponieważ wydawało u nas mangę oraz LN. Świetna adaptacja i wydanie. Istnieje też edycja Aniplexu, ale zdecydowałem się na tę, bo jakościowo jest prawie tak samo, a cenowo już diametralnie lepiej. Dalej mamy Code Geass: Lelouch of the Re;surrection – Collector’s Edition, czyli film znajdujący się chronologicznie zaraz po trylogii streszczającej serial ze zmianami pozwalającymi go wprowadzić do uniwersum. Opisywałem je na łamach mojego blogu. Obraz ten już oglądałem w ostatni weekend. Moja opinia niebawem. Dr STONE – Season 1 Part 2 Limited Edition, czyli kolejna seria znana polskim fanom dzięki Waneko. Wydanie wręcz genialne, a sama seria dosyć nietypowa. Zaczęło się wyprzedawać, więc szybko kupiłem. Zapomniałem tylko o części pierwszej. Muszę sobie następnym razem nabyć. Ride Your Wave Collector’s Edition to bardzo przyjemny film, który mam zamiar sobie zobaczyć w ten weekend. Ma zabawne opakowanie, które przypomina nieco takie obklejone walizki (nie bez powodu, oczywiście). Ostatnia pozycja to Bartender Complete Series – Collector’s Edition, czyli moje zaskoczenie sprzed paru miesięcy, gdy ogłoszono tego wydanie. Seria o alkoholu i drinkach? W to mi graj. Zdecydowanie polecam tę pozycję. W środku są opisane właśnie drinki do przyrządzenia.

img_1800_wynik

Kolejna paczka to Children Who Chase Lost Voices w wersji steelbook z Zavvi. Miałem już ten obraz w kolekcji, ale postanowiłem go sobie wymienić na tę wersję. Pod względem zawartości tracimy płytę DVD z filmem (ale i tak zostaje edycja BD, więc po co komu DVD, gdy mamy lepszy nośnik), ale zyskujemy kapitalny soundtrack. Nie wspominając ślicznego opakowania, które ten film oczywiście dostał. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Aktualnie sprzedaję ten film w edycji od Sentai, gdyby ktoś chciał. Dostępny tutaj, klik.

img_1801_wynik

Po kilku miesiącach zwłoki w końcu nabyłem sobie, bo miałem ku temu niesamowitą okazję, Hestę od FREEing z serii Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatteiru. Razem z Aiz Wallenstein wygląda cudnie w mojej kolekcji. Bardzo lubię tę postać, jak i samą serię, więc musiałem ją sobie nabyć. Recenzja za jakiś czas, a na razie podziwiajcie to cacko. Czyż nie jest wspaniała i seksowna zarazem?

img_1803_wynik

Czas na mangowe tematy. Na pierwszy ogień idzie prowodyr opóźnienia tego wpisu, czyli Battle Angel Alita – Last Order, tom 4. Dostałem go jakieś trzy dni temu i był uszkodzony. Wyglądał fatalnie, co tu dużo pisać i nawet nie chodzi o to, że jestem perfekcjonistą. Na szczęście dostałem bezproblemowo nową sztukę i już ją sobie czytam. Tyle lat czekałem na kontynuację, więc wszystko musi być na tip-top. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać, gdzie pomieszczę komplet, skoro ta seria ma mieć 12 tomów, a potem kontynuacja (te dylematy kolekcjonerów). Znajdę na to miejsce, choćbym miał sobie szafy dokupić.

img_1802_wynik

Dostałem jeszcze po prawie dwóch tygodniach od premiery (te szybkie wysyłki poczty polskiej) mangę Miłość to wojna, tomik czwarty. Kupując w pre-orderze wspieramy wydawnictwo i dostajemy karty do gry, którą grałem ostatni raz w gimnazjum lub podstawówce. Nostalgia na poziomie maksymalnym. Pewnie nigdy nie ich użyję, ale bawi mnie to, więc zbieram. Takich dodatków brakuje mi u JPF – tam mamy zawsze stałe pocztówki lub zakładki. U Studia JG jest zróżnicowanie, co naprawdę sobie cenię.

img_1771_wynik

Na koniec również mangowo, czyli czwarty tomik, ale serii Grand Blue. Tutaj też dostajemy karty do pijackiej gry, która znać można w wielu formach. Swoją drogą pozycja ta jest bardzo zabawna, a adaptacja niestety tylko fragment materiału ruszyła. Wydania są śliczne, dodatki zabawne, a seria kapitalna. Polecam.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Sword Art Online Alicization, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[ANIME BD] Weathering With You / Tenki no Ko – Collectors – Limited Edition

Ruszamy z kolejnym wpisem i wbrew poprzednim zapowiedziom, normalnym, że tak to ujmę. Spieszę donieść, że mój plan opublikowania wypocin związanych z ostatnimi zakupami spalił na panewce, ponieważ otrzymałem zniszczony produkt. Reklamacja została szybko uwzględniona i jest w drodze, więc tylko lekko go opóźnię. Najprawdopodobniej pojawi się jutro. Nie było tego złego, co na dobre by nie wyszło, w międzyczasie pojawiło się coś, czego spodziewałem się później. Paczka z USA ciągle nie opuściła stanów, a ja coraz bardziej się zastanawiam, kiedy ją zobaczę. Na pewno nie prędko. Czas na zapowiedzi, figurkowe tym razem. Good Smile Company zapowiedziało wznowienia: Xenoblade 2 Pyra 1/7 i Xenoblade Chronicles 2 – Mythra 1/7. Już słyszę te głosy zdziwienia i pytań: przecież w tym roku będzie wznowienie latem? Tak, zgadza się, ale chyba nakład cały poszedł, bo zapowiedzieli kolejne na rok przyszły. Muszę wam w końcu zrobić recki tych cudeniek, które mam z pierwszej edycji. FREEing natomiast wyda: B-STYLE Infinite Stratos Charlotte Dunois Bareleg Bunny Ver. 1/4, czyli znana figurka wraca z gołymi nogami (i znów wygląda cudnie), B-STYLE Toaru Kagaku no Railgun T Misaki Shokuhou Bunny Ver. 1/4 (ładnie wygląda, ale fani narzekają, że mało podobna do postaci, która przedstawia – nie znam, więc się nie wypowiem) i B-STYLE Magical Sempai Magical Sempai Bunny Ver. 1/4 (mogli jej wiadomą czapkę dodać). To tyle na dzisiaj z zapowiedzi. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Weathering With You (lub Tenki no Ko, jeśli ktoś preferuje oryginalny tytuł) w wersji deluxe prosto z Japonii. Tak, moi drodzy, w końcu się zebrałem w sobie i porobiłem zdjęcia tego ślicznego wydania filmu, na który czekało wielu. Czas najwyższy, bo mam go jeszcze w jednej wersji, ale o tym może przy innej okazji już opowiem. Wydanie dzisiaj opisywane jest w pewnym sensie bliźniaczo podobne do poprzedniego dzieła Makoto Shinkaia, czyli Your Name. Zainteresowanych zapraszam do tamtego wpisu, a konkretnie w to miejsce, klik. Możecie sobie porównać. Podobne opakowania to nie jedyny aspekt, który jest bliźniaczy w przypadku tej produkcji. Oglądając ją, można śmiało mieć nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z czymś podobnym, ale moim zdaniem odrobię lepszym, do czego będę tutaj przekonywał. Mimo wszystko ciągle niedoskonałym. Produkcje Makoto Shinkaia wielu uwielbia, wystawia bardzo wysokie noty, ponieważ chwytają za serce znanymi metodami – romansem, fajnymi bohaterami, czy piękną grafiką (poznanie postaci, a potem sytuacja, która wyciska łzy). Przez te aspekty można te filmy oglądać wielokrotnie, z czym nie ma co dyskutować (chyba że ktoś nie lubi, to już inna sprawa). Wydaje mi się, że jeśli komuś podejdzie ten obraz, będzie mógł tak właśnie robić (chyba że uważa, że filmy są tylko na raz – takim już nie pomożemy – śmiech). Do tego filmu autor moim zdaniem nie radził sobie z dłuższymi produkcjami (zaczynał z takimi klipami, więc nie powinno to może nawet dziwić?). Zawsze były trochę dziwnie rozplanowane z jakimiś wstawkami, które burzyły chwilami tworzoną z wolna fabułę – np. przy  Your Name mamy na początku coś w rodzaju teledysku (w dodatku z tytułowym utworem). W tym filmie chyba pierwszy raz udaje się od początku do samego końca… No prawie, o czym za chwilę. O czym to właściwie jest? Główny bohater, Hodaka, to szesnastolatek, który uciekł z rodzinnej wyspy. Swoje nowe życie postanowił rozpocząć w Tokio. Szybko okazuje się jednak, że metropolia nie jest tak sympatycznym miejscem, jak pierwotnie zakładał. Prócz tego, że nigdzie nie jest w stanie znaleźć pracy, a jego oszczędności topnieją z każdym dniem, to pogoda przez cały czas jest deszczowa. Pewnego dnia spotyka go jednak miły gest ze strony obcej dziewczyny – Hiny. Od tego momentu wszystko zaczyna się jakoś układać. Najpierw zostaje zatrudniony w małej firmie wydawniczej, prowadzonej przez Keisuke Suge – ten zapewnia mu dach nad głową, wyżywienie i opiekuje się nim, stając się kimś w rodzaju przybranego ojca. Następnie Hodaka zaprzyjaźnia się ze wspomnianą Hiną, która okazuje się posiadać niezwykłą umiejętność. Jest w stanie zatrzymać deszcz i sprowadzić słońce nad Tokio. Weathering with You, podobnie jak większość wcześniejszych produkcji reżysera, jest przede wszystkim romansem z elementami fantastycznymi. Oznacza to, że główne skrzypce grać będą w filmie relacje pomiędzy bohaterami. I tak na przestrzeni prawie dwóch godzin śledzimy rosnące uczucie między parą głównych postaci, zmagania Keisuke w byciu ojcem dla swojej córeczki, jak również jesteśmy świadkami przemian zachodzących w bohaterach, zaczynających rozumieć, co w życiu jest najważniejsze. Widać również, że Makoto Shinkai dojrzał jako artysta. Prócz opowiedzenia poruszającej historii, stara się zabrać głos w ważnych dla niego sprawach. Ukazuje problemy trawiące japońskie społeczeństwo, co wychwycą głównie osoby zainteresowane tematyką. Reżyser stara się również wypowiedzieć na temat rzeczy, które dotykają nas wszystkich. W Weathering with You nie da się bowiem nie dostrzec wyraźnego komentarza twórcy w sprawie zmian klimatycznych i tego, jak ludzie starają się podporządkować sobie naturę, chociaż są w rzeczywistości nic nieznaczącym epizodem dla całej planety. W tym miejscu chciałbym się zatrzymać. Osoby, które oglądały film, mogą czytać dalej, reszta niech pójdzie zaparzyć sobie herbatę lub w ogóle obejrzy ten film w końcu. W końcowych scenach bohater staje przed trudnym wyborem. Ocalenie swojej wybranki kontra piękna pogoda w Tokio (lub znośna ogólnie, a nie zalanie wielu dzielnic miasta i przesiedlenia z tego powodu). Wynika to z poświęcenia się „dziewczyny od pogody” dla ogółu. Ostatecznie wybiera Hine, miłość zwycięża, a w końcowych scenach pewna staruszka wspomina, że natura znajdzie jakieś rozwiązanie. Jednocześnie dowiadujemy się, że sama kobieta już nie może mieszkać w rodzinnym domu jak wielu jej podobnych, ponieważ są to aktualnie tereny całkiem zalane. W tym momencie pojawia się pytanie, co nam przekazuje autor tej historii tak naprawdę? Trzeba przekładać własne dobro nad ogółem? Specjalnie tutaj kontrastuję jedną z opcji z inną, bo jak się może nasunąć, sam autor nie do końca zdaje sobie sprawę, co nam tutaj ukazuje. Podjęcie tego tematu i aktualne rozwiązanie może wzbudzić wiele emocji. Z tym pytaniem was niejako zostawię do opisu wydania brytyjskiego. Zrobię to nie bez powodu, ponieważ tam poznałem odpowiedź autora na ten aspekt w załączonym wywiadzie w opasłej książeczce. Po prawdzie miałem go już w tym wydaniu, ale w języku japońskim i nie podołałem. Gdybym wiedział, gdzie jest, może bym jeszcze spróbował, bo mnie zainteresował. Odkładając już ten temat na bok, mamy niezwykle piękny film. Naprawdę niesamowicie się ogląda ten obraz, który mnie zauroczył piękną grafiką, bohaterami czy muzyką. Film to wspaniały pod tym względem, nawet jeśli fabularnie chwilami kuleje. Tak, to nie dzieła od Ghibli, gdzie wraz z pękną grafiką, idzie w parze niesamowita wręcz historia, która skłania widza do refleksji. Mimo wszystko ogląda się te dzieła z jawną przyjemnością, a przecież o to mniej więcej chodzi. Czekałem na ten film, a gdy go zobaczyłem, byłem zadowolony. To chyba już niezła rekomendacja, bo oczekiwania były przecież spore. Przejdźmy w końcu do aspektów technicznych. Opisywane tutaj wydanie pochodzi bezpośrednio z Japonii i jest w wersji deluxe. Oznacza to sporą liczbę nośników i wielu dodatków. Sam film otrzymujemy w wersji na płycie BD i UHD. W przeciwieństwie do Your Name nie mamy tutaj zwykłego upscalingu, ale też to 4K nie powala – ładniej wygląda na większych ekranach i to właściwie tyle. Przekonuje mnie to po raz kolejny, że animacja japońska na tym nośniku niewiele daje, pomijając ogólnie wykonywany przy okazji wydawania na nich nowy remaster (np. Cobra). Wydanie zawiera angielskie napisy i mamy tam bardzo dobre tłumaczenie. Mogę nawet dodać, że przy okazji wydania brytyjskiego zostały wrzucone te same, jeśli dobrze pamiętam. Jakość obrazu czy dźwięku jest rewelacyjna, co tu dużo pisać. Nośniki nie mają blokady regionalnej, więc oglądamy bez problemu w każdym miejscu globu. Same dodatki z dysków opiszę za chwilę, więc przejdźmy w końcu do detali.

img_1740_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 i 5.1 [japoński]
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i 2160 (UHD)
Format obrazu: 16:9
Region: free
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD i 1xUHD

img_1741_wynik

Wydanie jest dosyć okazałe. W przypadku japońskich wydań jak zawsze otrzymujemy idealnie dopasowaną folię zabezpieczającą. Na sam box jest dodatkowo nałożona obwoluta z opisami. Całość, jak już w sumie wspominałem, przypomina edycję deluxe od filmu Your Name, więc ładnie się prezentuje obok tamtego cacka.

img_1730_wynik

Pierwszą rzeczą, którą wyciągamy z pudełka, jest digipack z płytami. Nie jest tak długaśny jak ostatnim razem, ale i tak robi wrażenie. Przedstawia bardzo ładną grafikę, która pięknie się tutaj komponuje.

img_1731_wynik

W wewnętrznej stronie zostały umieszczone dyski. Łącznie mamy ich pięć. Film na dwóch formatach: BD i UHD oraz trzy płyty z dodatkami. Pierwszy dysk dodatkowy: dokument obejmujący roczną produkcję filmu, teledysk do Grand Escape z Toko Mirua. Drugi dysk dodatkowy: komentarz wizualny (Kotaro Daigo x Nana Mori x RADWIMPS), promocyjny program telewizyjny oraz rozmowy z Makoto Shinkai ze spikerem/dziennikarzem Yumiko Udo, oraz materiał filmowy z wykładu Makoto Shinkai na temat początków powstawania filmu. Trzeci dysk dodatkowy: zbiór nagrań z komentarzami aktorów do filmu i rozmowy z Makoto Shinkai. Niestety wszystko jest w języku oryginalnym, więc osobiście ciężko mi coś z tego wynieść.

img_1732_wynik

Pewnie was zastanawiało, czemu napisałem pięć dysków, gdy widać tylko trzy. Tak, na samym końcu jest kilka tacek na sobie, więc w ten sposób dostajemy się do reszty.

img_1733_wynik

Kolejny dodatek to przepiękny artbook. Całość ma bite 104 strony i jest przepełniona fotografiami, szkicami czy wywiadami. Naprawdę pięknie przygotowane i robi wrażenie. Szkoda, że nie można sobie tego poczytać, ale z drugiej strony lubię te wydania japońskie, bo dostaje się taki produkt bezpośrednio z kraju, w którym to powstaje i zawsze jest wręcz perfekcyjnie przygotowany pod względem wykonania czy jakości obrazu (i ładnie zapakowane – dostajemy przecież folię zabezpieczającą, która jest idealnie dopasowana – dbałość o klienta).

img_1734_wynik

Tutaj fotka ze środka z wywiadami i fotografią Hiny. Byście wiedzieli, jak to wygląda.

img_1735_wynik

Kolejna fotka ze środka. Tym razem takie typowe fotografie/grafiki promocyjne z tego obrazu. Naprawdę ładnie wszystko przygotowane.

img_1737_wynik

Kolejnym dodatkiem jest scenariusz do filmu (jego mini wersja – czyli okrojona/streszczenie?). Część osób dziwią takie dodatki i wręcz nazywają je „zbędnym balastem”. W tym przypadku wypada mi się osobiście zgodzić, bo nie przeczytam tego (oczywiście tak powiedzą fani nieznający tego języka). Gdybym go rozumiał, stanowiłby ciekawy aspekt. Coś jak poznawanie scenariusza do filmu – na pewno niesamowita rzecz dla ludzi, którzy się mierzą z taką profesją (inna sprawa, że to tak wąskie grono, że lepiej nawet nie wspominać). Osobiście mimo wszystko wolę scenopisy – czyli takie proste rysunki pokazujące przyszłe sceny z opisami. Coś takiego jest w tym wydaniu, ale na płycie. Ciekawie to wypada, bo mamy fragment filmu i tych scen zostawiony obok siebie, więc możemy to porównywać.

img_1736_wynik

Tylna jego część.

img_1738_wynik

Tutaj podgląd od środka. Od razu przyznaję się bez bicia, że to losowa fotka. Nie wybierałem jej w żadnym wypadku.

img_1739_wynik

Ostatni dodatek to naklejka, która ukazuję scenę nieistniejącą w filmie, ale mogłaby się taka znaleźć, bo nawiązuje do konkretnego fragmentu. Przyjemna sprawa.
Podsumowanie: Wersja deluxe kolejnego hitu Makoto Shinkai. Obraz ten wielu stawia na piedestale, część określa mianem gorszego, a inni lepszego od jego poprzedniego hitu, czyli Your Name (do którego mamy tu jawne nawiązanie, swoją drogą). Można się z tymi opiniami zgadzać lub nie, ale na pewno warto docenić graficzną i muzyczną stronę tego obrazu, bo to naprawdę wyjątkowa animacja. Ogląda się ją zwyczajnie z wielką przyjemnością i można to robić kilkukrotnie. Sam już parę razy widziałem i wiem, że zrobię to ponownie. Dlaczego? Bo to zwyczajnie sprawia frajdę. Tak, fabularnie chwilami niedomaga, a autor stawia poważne pytanie z odpowiedzią, która wprawi w osłupienie. Ale wiecie co? Świetnie się i tak bawimy, a chyba o to głównie chodzi. Wydanie ciągle możliwe do nabycia. Czy warto po nie sięgać, gdy jest dostępna edycja z UK? Postaram się na to odpowiedzieć niebawem. Swoją drogą na premierę miała liczne dodatki ekskluzywne do konkretnych sklepów  -były to parasolki, zegary do stawiania i tym podobne. Początkowo nawet chciałem sobie coś sprezentować, ale zrezygnowałem, bo szło to w koszta. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Mobile Suit Gundam Thunderbolt: Bandit Flower – Collector’s Edition

Ruszamy z kolejnym wpisem. Pewnie nikogo nie zaskoczę, ale miał się pojawić wcześniej. Tak dokładnie to wczoraj wieczorem. W związku z tym, że nie udało się go dokończyć, ląduje dopiero dzisiaj. Musiałem lekko zmodyfikować wstęp, ale to najmniejszy problem ze wszystkich. W każdym razie postaram się wrzucić teraz ciągiem parę, by jakoś wam to wynagrodzić. Odchodząc od tych problemów Trzeciego Świata, ruszamy ze stałymi elementami. Zgodnie z zapowiedziami dostałem sporą paczkę z UK zdecydowanie szybciej, niż pierwotnie zakładałem. Ponownie obyło się bez procedury celnej, więc coraz bardziej podoba mi się ten rok. Gdyby tego było mało, kolejna paczka (tym razem z figurką) może pojawić się jeszcze dzisiaj. Wstrzymam się lekko więc ze wpisem zakupowym, bo dzięki temu będzie ciekawszy. Dodatkowo na kolejny tego typu już będzie trzeba poczekać do kwietnia i nawet trudno powiedzieć dokładnie do kiedy (paczka z USA). Tam będzie wręcz masa rzeczy do pokazania, ale poczekam na to sobie trochę – mamy dodatkowo losowość terminów (podają, że około sześciu tygodni wszystko trwa, ale zazwyczaj w czterech się udawało, zobaczymy, kiedy opuści USA paczka). Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd uruchomiło zapowiadany pre-order do Mobile Suit Gundam F91 – Collector’s Edition (BD). Cena bajeczna, film świetny, opakowanie cudne. Mamy zapowiedź osiągnięcia w KS od Kinkoi: Golden Loveriche – jesli wbijemy kolejny próg, wersja na Switch i oficjalny fan disc, o którym wspominałem przy okazji opisu akcji, stanie się faktem. Zdecydowanie trzymam kciuki, bo tego mi tutaj najbardziej brakowało. Kotori wyda mangę Tsukigami to Bonbon autorstwa Ayi Shouoty. Tytuł będzie tłumaczony jako Malarz demonów. Manga liczy 3 tomy. Ale to nie wszystko, bo perełka dopiero teraz. Pojawi się od nich w wersji w twardej oprawie i miękkiej “Devilman” autorstwa Go Nagaia – wydanie w postaci 2 tomów, każdy po około 650 stron. To jest dopiero coś. Wielkie brawa i biorę obowiązkowo. Nie spodziewałem się tej pozycji w naszym kraju, więc zrobili mi dzień. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Mobile Suit Gundam Thunderbolt: Bandit Flower od Anime Ltd w wersji kolekcjonerskiej. Tak, kontynuujemy cykl o kultowym uniwersum tych mechów. Dzisiaj omawiana produkcja już została przeze mnie kiedyś przedstawiana, a było to przy okazji zakupu jej japońskiego odpowiednika – niesamowitego wręcz opakowania wypełnionego po brzegi dodatkami różnego typu. Sytuacja z zakupem dzisiaj omawianego wydania jest podobna jak przy poprzednim sezonie/filmie – chciałem mieć komplet wydawnictw Gundam od Anime Ltd, bo to piękna seria, wydania śliczne, a cena też była niczego sobie (przywołuję tutaj poprzedni wpis o Gundam, żeby nie było wątpliwości). Dlatego właśnie się zdecydowałem. Swoją drogą trochę się zyskuje tym wydaniem, ale o tym może za chwilę. Nie będę zaglądał do tego odległego wpisu (o edycji japońskiej) i najzwyczajniej w świecie napiszę wam tutaj, o czym to jest (jeśli mnie pamięć nie myli, wtedy nie przytaczałem tej historii, więc będzie to coś nowego). Ziemia, osiem miesięcy po zakończeniu wojny jednorocznej (One Year War). Kapitan Monica rozpoczyna tajną misję, Operację Thunderbolt, i wybiera Io do pilotowania Atlas Gundam. Prowadzi desantowiec szturmowy Spartan do części oceanu skutecznie kontrolowanego przez Sojusz Mórz Południowych. Ich celem jest zabezpieczenie lub zniszczenie danych Psycho Zaku, które teraz posiada Sojusz. Daryl, który przejął przewagę w swojej walce z Io, zstąpił na Ziemię jako część sił resztek z Księstwa Zeon. Otrzymał również misję uzyskania informacji o Psycho Zaku. Walcząc u boku swoich nowych towarzyszy, Io spotyka Peera, dowódcę garnizonu granicznego Przymierza Południowego. Na morzu, na lodowym polu i pośród gęstej dżungli mobilne pancerze Zeona, Federacji i Sojuszu Mórz Południowych walczą ze sobą. Wojna jeszcze się nie skończyła… Tak to mniej więcej wygląda, a to dopiero początek. Mamy tutaj jeszcze kult religijny i wiele więcej. Wszystko fajnie, a sama fabuła jest umieszczona niedługo po poprzednim filmie wraz ze wszystkimi konsekwencjami. Co przez to rozumieć? Część bohaterów popadła w szaleństwo lub bardzo ucierpiała na psychice. Lekko nie jest, to wojna na serio. Ponownie mamy kapitalną muzykę i piękną kreskę, a pojedynki oglądamy z podziwem. Jest w tym wszystkim jednak pewien problem, a może nawet dwa. Po pierwsze film jest niedokończony. Ktoś tym razem jawnie chciał zrobić coś dłuższego, więc zaserwował nam pierwszą połowę (film jest urwany). Do dzisiaj nie otrzymaliśmy kontynuacji, czy chociaż zapowiedzi jej powstania. Mamy tym samym produkt trochę nieskończony. Kolejny problem to czasem chaotyczna fabuła – skakanie między polami bitew i wątkami. Mimo wszystko bawimy się nieziemsko, a powstanie kontynuacji by pewnie bardzo pomogło w obu problemach. Na razie się na to nie zanosi, ale można mieć nadzieję. Tak czy siak, polecam, bo to kawał kapitalnego kina, a fani poprzednika zobaczą go na pewno i moim zdaniem się nie rozczarują (może wytkną podobne wady, ale nic poza tym, moim zdaniem). Pod względem jakości obrazu czy dźwięku, mamy tutaj standardowo kodowanie od Nozomi – czyli wysoką staranność. To fani anime, którzy znają się na rzeczy. Partactwa nigdy nie było i się to nie zmienia. Gdybym porównywał dwa zrzuty ekranu (wydanie japońskie i USA), to jakieś mikro różnice bym zauważył, ale podczas seansu? Nierealne. Pod względem napisów mamy świetne tłumaczenie – jako ciekawostkę dodam, że w odróżnieniu od wydania japońskiego, pojawia się tutaj tłumaczenie piosenek. Region europejski, więc oglądamy bez problemu. Czas na opis detali na temat wydania, a konkretniej aspektów fizycznych.

img_0871_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Linear PCM 2.0 (japoński i angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A/B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD

img_0872_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie od Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Firma trzyma się swojej szaty graficznej, którą ustalili już przy pierwszym pudełku z cyklu i konsekwentnie dodaje w tym samym stylu kolejne części. Bardzo mnie to cieszy i właśnie między innymi to sprawiło, że nabyłem sobie ten film. Mamy tutaj box na film, w środku BD-case z płytą, parę pocztówek i rozkładany plakat. Całkiem zgrabnie, a każdy element dopasowany i świetnie wkomponowany. Chociaż brak książeczki nieco doskwiera (nie wspominając o soundtracku, który w przypadku tego filmu wręcz bardzo bym chciał).

img_0873_wynik

Pierwszym elementem zestawu, pomijając śliczny box, jest BD-case z płytą. Jak w przypadku reszty wydawnictw z cyklu, otrzymujemy go na jednym formacie. Innych nie potrzebujemy, więc nie ma nad czym ronić łzy. Ten film nie został wydany na płycie UHD w Japonii, a przynajmniej sobie nie przypominam, by tak było. Chyba że kiedyś… Na froncie otrzymujemy śliczną grafikę promującą cykl.

img_0874_wynik

Tylna część, czyli garść zrzutów ekranu z filmu i opis na jego temat. Standard, który dobrze wypada.

img_0875_wynik

Podgląd na płytę. Pod dysk znajduję się alternatywna okładka. To samo, ale lekko pomniejszone oraz inne zrzuty ekranu na części tylnej. Zawsze dają taką opcję. Bardziej sensowne jest to w przypadku serii, gdzie mamy do wyboru opis lub listę odcinków z wydania.

img_0876_wynik

Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest pięć pocztówek. Ładne grafiki mają nam zastąpić brakującą książeczkę. Trochę jej tutaj brakuje, ale co zrobić. Cieszymy się tym, co tutaj otrzymujemy.

img_0877_wynik

Ostatni dodatek to rozkładany plakat. Nie będę tego nigdzie wieszał, ale sprawia dobre wrażenie. Oczywiście nie mowa tutaj o pozaginaniu go kilka razy, ale tym, co on przedstawia. Wypada bardzo ładnie, tyle powiem.
Podsumowanie: Osiem miesięcy po wojnie rocznej Federacja Ziemi próbuje zabrać i zniszczyć Psycho Zaku z rąk kultu zwanego Sojuszem Mórz Południowych. Jeśli ktoś oczekuje kapitalnej animacji, świetnych bohaterów z krwi i kości, dobrej muzyki i masy akcji – dostanie to z nawiązką. Wszystko oczywiście w klimatach kultowego uniwersum. Seans wciągnie bez reszty i zanim się obejrzycie, będą już napisy końcowe. W odróżnieniu od pierwszej części, niestety nie jest pozbawiony wad. Głównie wynikają z prowadzenia akcji z miejscem na kontynuację, która do dzisiaj nie powstała i trudno powiedzieć, czy się coś w tej kwestii zmieni. Mimo wszystko kapitalne kino, które się broni i można oglądać wielokrotnie. Nawet przypominając sobie ten film w tym momencie, mam chęć zobaczyć go ponownie, co pewnie uczynię. To już będzie któryś raz, ale co mi tam. Opisywane tutaj wydanie jest już bardzo trudne do zdobycia, ale dla dobrego, nic trudnego, jak to mawiają. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Mobile Suit Gundam Thunderbolt: December Sky – Collector’s Edition

Po drobnej i nieplanowanej przerwie publikuje kolejny wpis. Miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale niestety się nie wyrobiłem. Bywa niestety i tak czasem, że założenia biorą w łeb (a na tym blogu aż nazbyt często – przynajmniej w starszej jego odsłonie – przed postanowieniami). W każdym razie jakoś tam wiele nie czekaliście na kolejną publikację, więc nie ma co płakać. Pod względem nowinek zakupowych dostałem ostatnio wspominaną szafeczkę oraz w końcu jakieś pre-ordery mangowe. Jak się więcej zbierze nowości, opublikuję o tym jakiś wpis, by się tu nie rozdrabniać za bardzo, o czym w sumie mówiłem. Aktualnie czekam na parę rzeczy, a wszystkie opóźnienia wynikają z aktualnej sytuacji na świecie i chyba nieprędko coś się w tej kwestii zmieni. Lada dzień powinna ruszyć konsolidacja paczki z USA, a potem długa wyprawa do naszego kraju. Będzie tam masę skarbów zbieranych z kilku ostatnich dobrych miesięcy. Czas na nowinki wydawnicze. Mamy zapowiedź Roujin-Z 30th Anniversary Vinyl Soundtrack i The Girl Who Leapt Through Time Vinyl Original Soundtrack. Kapitalne to pozycje, ale niestety dosyć drogie (z Roujin-Z zrobili mi dzień, bo na weekend sobie powtarzałem ten film). MVM dosyć niespodziewanie ogłosiło i uruchomiło pre-order do Lord El-Melloi II’s Case Files [Rail Zeppelin] Grace note Collection (BD). Jednak chyba się skuszę mimo wszystko na edycję Aniplexu (lepsza jakość, masa dodatków i piękne opakowanie – fanem uniwersum Fate jestem, więc dopłacę, bo mnie to bawi i to bardzo). Teraz coś z naszego ryneczku. Nowym tytułem od wydawnictwa Dango jest Kumichou Musume to Sewagakari autorstwa Tsukiyi. Tytuł polski: Kiedy yakuza zostaje niańką. Wydawnictwo Kotori zapowiedziało wydanie Aka no Theatre autorstwa Chise Ogawy. Oba tytuły mnie nie interesują, ale powiadomić chciałem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Mobile Suit Gundam Thunderbolt: December Sky od Anime Ltd w wersji kolekcjonerskiej. Tak, wracamy do naszego kultowego cyklu o mechach. Wspominałem, że chcę po nadrabiać recenzje tej kapitalnej serii, której jestem wielkim fanem. Są lepsze i gorsze jej odsłony, ale w sumie każdą mi się przyjemnie oglądało. Wprawdzie jeszcze paru nie widziałem, ale nie wydaje mi się, by w tych kilku brakujących była jakaś diametralna zmiana (na gorsze, w znaczeniu). W każdym razie wracamy do cyklu recenzenckiego. Z tym konkretnym tytułem jest o tyle ciekawa sprawa, że miałem go początkowo tylko w wersji japońskiej – kapitalne boxy po brzegi wypełnione dodatkami i w ślicznej oprawie (dwa, bo pierwowzór i jego druga część). Nabyłem je lata temu i zrecenzowałem tylko ten od kontynuacji tej serii/filmu. Teraz opisuję pierwszą część, ale w wersji Anime Ltd. Za jakiś tam czas postaram się nadrobić też tamten box (pierwowzór), bo w sumie warto to zrobić. Pewnie na podstawie paru wcześniejszych zdań pojawia się parę pytań. Odpowiem na te, które są najbardziej prawdopodobne. Tak, mam ten film w wersji japońskiej z angielskimi napisami i wersji od Anime Ltd. Początkowo go ominąłem, bo po co sobie dublować, ale potem trafiłem go tanio na sklepie i sobie pomyślałem, że chcę komplet cyklu Gundam w wersji Anime Ltd. Tak, mój kolekcjonerski zapał wygrał, ale też skusiła mnie cena i sam pakiet. Na szczęście jest tutaj sporo rzeczy innych (nowych) niż w wydaniu japońskim, co jest dla mnie gratką. Kolejna pytanie i odpowiedź dotyczy zamiennego określania tego mianem filmu lub serialu. Jeśli ktoś nie pamięta/nie wiedział, pierwotnie był to serial składający się z czterech odcinków. Przy okazji wydania BD połączono całość w pełny film i dodano podtytuł. Wzbogacono dodatkowo całość o nowy materiał (oryginalnie było 4 × 18 min, a w filmie kompilacyjnym 69 min). Trochę mnie mimo wszystko dziwi, że w wydaniu japońskim nie pojawiła się opcja oglądnięcia serialu z nośników – zazwyczaj mają tendencję do dawania wszystkiego, co mają, ale tutaj się tak nie stało. O czym to jest? Historia w „December Sky” umiejscowiona jest w trakcie trwania Wojny Jednorocznej (One Year War), w Sektorze Thunderbolt. Główną osią fabularną jest potyczka… ciężko to tak nazywać… Indywidualna wojna między pilotem Federacji, Io Flemming’iem, a najlepszym snajperem Zeon’u, Daryl’em Lorenz’em. Tłem dla tej walki są dylematy moralne, jakie spotykają żołnierzy i naukowców na polu bitwy. Animacja i projekty postaci są genialne. Szczegółowe i piękne. Nie ma tutaj CGI (animacji komputerowej), przez co odnosi się wrażenie oglądania ręcznie rysowanego filmu. Tłem muzycznym jest tutaj free jazz, który nadaje szaleńczego tempa walkom. Coś, co na pozór nie pasuje do robotów, tutaj jest strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony napisałbym, że to film dla fanów cyklu, ponieważ posługuje się kalendarzem Universal Century, ale tak po prawdzie… To film dla każdego. Znam osoby, które to kino zachęciło do oglądania Gundama ogólnie. Moim zdaniem to piękna rozróba z pretekstami do fabuły. Nie chcę w tym miejscu nadmiernie wychwalać starych odsłon, ale ich fabuła jest dużo lepsza od tego obrazu – tutaj bardziej chodziło o klimat, piękną kreskę, animację i napawanie się seansem – w tych aspektach film naprawdę jest niezwykły. Myślę, że na potwierdzenie tego faktu mogę podać, iż oglądałem go już kilkukrotnie i będę wracał ponownie. Jest świetny, więc go polecam. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku, mamy tutaj standardowo kodowanie od Nozomi – czyli wysoką staranność. To fani anime, którzy znają się na rzeczy. Partactwa nigdy nie było i się to nie zmienia. Gdybym porównywał dwa zrzuty ekranu (wydanie japońskie i USA), to jakieś mikro różnice bym zauważył, ale podczas seansu? Nierealne. Pod względem napisów mamy świetne tłumaczenie – jako ciekawostkę dodam, że w odróżnieniu od wydania japońskiego, pojawia się tutaj tłumaczenie piosenek. Region europejski, więc oglądamy bez problemu. Czas na opis detali na temat wydania, a konkretniej aspektów fizycznych.

img_9942_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Linear PCM 2.0 (japoński i angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A/B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD

img_9943_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie od Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Firma trzyma się swojej szaty graficznej, którą ustalili już przy pierwszym pudełku z cyklu i konsekwentnie dodaje w tym samym stylu kolejne części. Bardzo mnie to cieszy i właśnie między innymi to sprawiło, że nabyłem sobie ten film. Mamy tutaj box na film, w środku BD-case z płytą, parę pocztówek i rozkładany plakat. Całkiem zgrabnie, a każdy element dopasowany i świetnie wkomponowany. Chociaż brak książeczki nieco doskwiera (nie wspominając o soundtracku, który w przypadku tego filmu wręcz bardzo bym chciał).

img_9945_wynik

Pierwszym elementem zestawu, pomijając śliczny box, jest BD-case z płytą. Jak w przypadku reszty wydawnictw z cyklu, otrzymujemy go na jednym formacie. Innych nie potrzebujemy, więc nie ma nad czym ronić łzy. Swoją drogą film został też wydany na płycie UHD w Japonii, ale takiego cacka nie uświadczymy w UK. Chyba że kiedyś… Na froncie otrzymujemy śliczną grafikę promującą cykl.

img_9946_wynik

Tylna część, czyli garść zrzutów ekranu z filmu i opis na jego temat. Standard, który dobrze wypada.

img_9947_wynik

Podgląd na płytę. Pod dysk znajduję się alternatywna okładka. To samo, ale lekko pomniejszone oraz inne zrzuty ekranu na części tylnej. Zawsze dają taką opcję. Bardziej sensowne jest to w przypadku serii, gdzie mamy do wyboru opis lub listę odcinków z wydania.

img_9950_wynik

Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest pięć pocztówek. Ładne grafiki mają nam zastąpić brakującą książeczkę. Trochę jej tutaj brakuje, ale co zrobić. Cieszymy się tym, co tutaj otrzymujemy.

img_9948_wynik

Ostatni dodatek to rozkładany plakat. Nie będę tego nigdzie wieszał, ale sprawia dobre wrażenie. Oczywiście nie mowa tutaj o pozaginaniu go kilka razy, ale tym, co on przedstawia. Wypada bardzo ładnie, tyle powiem.
Podsumowanie: Opowieść osadzona w uniwersum Gundama, którego losy potoczyły się nieco inaczej, niż w powszechnie znanym Universal Century. Historia dzieje się podczas kampanii o panowanie w tytułowym Sektorze Thunderbolt, gęstym od kosmicznych śmieci i pozostałości zniszczonych kolonii. Jeśli ktoś oczekuje kapitalnej animacji, świetnych bohaterów z krwi i kości, dobrej muzyki i masy akcji – dostanie to z nawiązką. Wszystko oczywiście w klimatach kultowego uniwersum. Seans wciągnie bez reszty i zanim się obejrzycie, będą już napisy końcowe. Nawet przypominając sobie ten film w tym momencie, mam chęć zobaczyć go ponownie, co pewnie uczynię. To już będzie któryś raz, ale co mi tam. Opisywane tutaj wydanie jest już bardzo trudne do zdobycia, ale dla dobrego, nic trudnego, jak to mawiają. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Miss Hokusai – Ultimate Edition

Nie robiąc jakiś większych przerw w moich wypocinach, startujemy z kolejnym wpisem. Jak wspominałem ostatnio, ich częsta publikacja mi niejako służy, bo nie wypadam z rytmu. Dodatkowo ostatnio już nie tracę czasu na jakieś pierdoły, a pożytkuję go do granic możliwości na eksploatację hobby, moją skromną twórczość na tej stronce, jakieś korekty na boku i całą resztę życia prywatnego. Brzmi to stanowczo i zabawnie zarazem, ale jakieś postanowienia trzeba mieć, a gdy je dodatkowo realizujemy, już w ogóle jest super. Cieszę się przy tym, bo bawię się niesamowicie, a w dodatku czuję jakąś tam satysfakcję, więc trzymajcie kciuki, by trend nam nie upadł. Czas na stałe elementy. Większa paczka po wielu bojach osiągnęła nasz kraj. Pojawia się pytanie, czy trafi do celników, a jeśli nawet (bo jestem na to gotowy), czy pójdzie sprawnie. Mam nadzieję, bo już się naczekałem. Trochę mnie sprawa moich mang z pre-orderów denerwuje, bo już na chyba cztery czekam, a z tego jedna z nich została wysłana ponad tydzień temu. Co to ma być, ja się pytam? Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: Infinite Dendrogram Limited Edition (BD/DVD), Nekopara (BD), Cannon Busters Limited Edition (BD/DVD), One Piece Season 11 Part 2 (BD/DVD), Sakura Wars the Animation (BD). Nis America wznawia: Toradora! Set 2 (BD). Shout Factory wydaje: The Legend of Hei (BD/DVD). Całkiem fajne nowości od Funimation, ale pewnie większość wezmę z UK, bo dostają tam praktycznie idealne kopie, które są tańsze. Bardzo mnie cieszy Nekopara, ale liczyłem na wersję pięknym opakowaniem, które będzie wypchane dodatkami. Cannon Busters już sobie zamówiłem w UK, ale to Infinite Dendrogram nic mi nie mówi. Trzeba posprawdzać temat. Z zamiłowania pewnie wezmę sobie Sakura Wars, ale wolałbym wznowienie kilku starszy odsłon (myślę o kolekcji OAV, bo serial wznowiono i zostałem przy edycji DVD z uwagi na jakość tego tworu). Akcja sponsoringu JPF już ma sukces na koncie, a w przeciągu ponad miesiąca dowiemy się, jak bardzo spektakularny. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie ultimate od filmu Miss Hokusai od Anime Ltd. Muszę tu się przyznać, że zabierałem się do kupowania tego filmu jak do jeża. Początkowo zobaczyłem, że pojawił się u francuskiego odpowiednika Anime Ltd, gdzie poznałem to fascynujące wręcz wydanie. Potem otrzymaliśmy informację, że oddział wydawcy w UK również wypuści to cacko na swój rynek, więc czekałem. Miałem go kupić jakoś niedługo po premierze, ale były inne rzeczy, a tego obrazu cena była wtedy wysoka. Gdy spadała, coś innego się trafiało i ponownie wracała do wyższego pułapu (takie huśtawki panowały, co tu dużo pisać). Jednak dobrze się stało, bo ostatecznie nabyłem ją podczas promocji jakoś rok temu i była to doprawdy komiczna kwota. Z ciekawostek muszę wspomnieć, że brałem udział w powstawaniu napisów do tego obrazu, więc zapraszam do seansu z nimi (trzeba się pochwalić, a co mi tam, klik). Może trochę o tej produkcji, bo by wypadało, coś opowiedzieć. Najbardziej rozpoznawalne na świecie japońskie dzieło sztuki? Obstawiam, że większość z nas w odpowiedzi na to pytanie przywołałoby w wyobraźni słynną Wielką falę w Kanagawie (1830-33). Autorem tego ikonicznego dzieła jest Katsushika Hokusai – jeden z najwybitniejszych japońskich artystów, rysownik i mistrz drzeworytów ukiyo-e. Tytułowa Miss Hokusai to jego córka i już sam ten fakt powinien wystarczyć na zachętę tym, którzy lubują się w animacjach z wątkami historyczno-biograficznymi. O-Ei jest zarówno bohaterką, jak i przewodnikiem, postacią, która nie przeszkadza w narracji – obrazu, który podąża za nią, jakby niecierpliwie czekał na jej uwagę. Jest 1814, a O-Ei ma 23 lata. Spędziła większość swojego życia uwięziona w brudnej łopacie artysty, którą dzieli ze swoim ojcem i jego cieniem, ucząc się od niego (i ucząc się go urazić), gdy cicho walczy o własną ścieżkę. Opowiada film, ale nigdy nie mówi nam nic o sobie (jest skryta), zamiast tego dziwi się niezwykłemu talentowi starszego Hokusai, który maluje ludzką twarz na 120 matach tatami, a następnie układa dwa wróble na jednym ziarnie ryżu. Ma również duży talent, często wykonując niewymienione prace nad dziełami ojca, nawet jeśli dominuje opinia, że ​​dziewicza O-Ei nie ma doświadczenia wymaganego do odpowiedniego przyciągnięcia mężczyzn. Można bezpiecznie założyć, że je zdobędzie do końca panny Hokusai, chociaż to, co dzieje się po drodze, jest trudne do ustalenia. Znaczna część filmu rozgrywa się w niespokojny sposób i zaczyna się – czasami wydaje się, że jest to kołdra mętnie zapamiętanych historii, a inni przypominają szkic tego, jak mogłoby wyglądać życie kobiet z różnych pokoleń. Jest tam uroczy szczeniak, kurtuazja, która jest dosłownie nawiedzona przez jednego z bloków drewna wiszących w jej sypialni i dwóch bardzo różnych zainteresowań miłosnych, które tworzą przeciwne, ale równie minimalne wgniecenia w narracji. Film Keiichi Hary współczuje bohaterce, tłumiąc emocje w taki sam sposób, w jaki często musiała, a to, co można tu znaleźć, znajduje się w bocznej fabule z udziałem niewidomej młodszej siostry O-Ei, którą ojciec prawie już porzucił [fragmenty z pl.nazmay.com]. Tak to mniej więcej wygląda. Co tu dużo pisać. To subtelna opowieść, w której wiele szczegółów ma znaczenie. Jedni się przy niej będą nudzić, a inni zaczną rozpływać nad kunsztem autora tego obrazu. Dla mnie to widowisko nietypowe, a zarazem wspaniałe. Przypomina bardziej takie filmy biograficzne ze wplecioną fabułą (dodatkami, które urozmaicają seans) – znana to forma z aktorskich odpowiedników, ale tym razem obserwujemy ją na łamach dzieła japońskiej animacji. Do tego historyczna wizja Japonii, która wbrew pozorom nie jest tak często pokazywana w filmach animowanych, nad czym trochę ubolewam. Nie chciałbym może mieć zalania dzieł tego typu (lub opowieści o samurajach), ale jest tego zdecydowanie za mało. Film bardzo rekomenduję, ale myślę, że bardziej trafi do ludzi, którzy szukają czegoś innego w animacji japońskiej lub tych, którzy do niej prawie nie sięgają. Oczywiście każdemu może podejść ta opowieść, która otrzymała kilka nagród, ale zdecydowanie nie jest to mimo wszystko historia czy produkcja dla każdego. Dajcie szansę, ale nic na siłę, sam bawiłem się niesamowicie i do obrazu wracam, bo dla mnie to produkcja nieszablonowa z kapitalnymi bohaterami, fabułą i kreską, gdzie nic nie jest na pozór takie, jakie się początkowo wydaje. Dobra, rozgadałem się tutaj nieco, a mamy piękne wydanie do opisania, więc ruszajmy dalej z tematem. Warto dodać, że otrzymujemy tutaj świetnie skodowany obraz i bardzo dobre tłumaczenie. Zostało przygotowane na jakiś festiwal, więc się dodatkowo postarali. Czas na opis wydania, czyli aspektów fizycznych.
img_1379_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 i DTS-HD Master Audio 5.1: japoński (BD), Dolby Digital 5.1: angielski, Dolby Digital 5.1 i Dolby Digital 2.0: japoński (DVD)
Rozdzielczość: 1080p (BD), 480p (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD) i 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 2xDVD
img_1380_wynik
Mamy tutaj wydanie ultimate od filmu Miss Hokusai, a te zazwyczaj (a właściwie to zawsze) cechują się jakimś bardzo bajeranckim opakowaniem. Takie edycje otrzymują tylko pozycje, do których Anime Ltd dostało dużo materiałów do wykorzystania i dodatkowo chcą to zrobić. Z tego co się orientuję, wydają je tylko dla dzieł znaczących dla nich lub animacji w japońskiej w ich mniemaniu ogólnie. Ten obraz dostał sporo nagród na festiwalach, dotyczył znanej osobistości, więc postanowili właśnie po taki typ wydania sięgnąć. Muszę przyznać, że naprawdę jest niesamowite. Mamy tutaj wydanie wykonane z drewna, w którym znajdziemy digipack z płytami, parę pocztówek, książeczkę na temat tego obrazu, a wszystko przysłonięte obwolutą. Tak, jak wspominałem, jest bardzo nietypowe. Na obwolucie otrzymujemy taką, powiedzmy, standardową okładkę na przedniej stronie, a na tylnej opis na temat filmu, spis aspektów technicznych czy garść zrzutów ekranu. Swoją droga grafika z przedniej części obwoluty podoba mi się bardziej od tej, którą można zobaczyć na edycji standardowej (otrzymujemy ją na jednej z pocztówek).
img_1381_wynik
Przednia część tego niesamowitego pudełka zrobionego z drewna lub jakiejś dykty. Od razu zalatuje właśnie dawną Japonią, co dodaje kapitalnego klimatu temu wydaniu. Naprawdę świetna robota i bardzo się cieszę, że udało mi się to cacko zdobyć. Piękna rzecz.
img_1382_wynik
Tylna część. Nie ma tu wiele do oglądania, ale chciałem pokazać.
img_1383_wynik
Tutaj ukazuję, jak jest otwierane to pudełko. Tak, wysuwamy przednią część do góry, by dostać się do elementów znajdujących się wewnątrz pudełka. Rozwiązanie pewnie nawiązuje do jakiś starszych pudełek tego typu, ale tylko to zgaduję.
img_1384_wynik
Czas na część główną, czyli digipack z płytami. Na początek grafika na jego przedniej stronie, która jest na pewno rozpoznawalna dla tych, którzy seans z tą produkcją mają już za sobą. Bardzo ładnie wypada.
img_1596_wynik
Tutaj podgląd na wewnętrzną część, czyli płyty. Od razu należy zwrócić uwagę na obecność trzech nośników. Otrzymujemy tutaj film na dwóch formatach – szczerze powiedziawszy, na wersję DVD tylko zerknąłem i chyba wypadała w miarę okej, ale kto by tam oglądał gorszy format, gdy ma pod ręką edycję BD. Warto zwrócić uwagę natomiast na trzecią płytę, czyli dysk dodatkowy z materiałem na temat tworzenia tego obrazu – około dwugodzinny dokument to nie lada gratka dla fanów takich rzeczy lub zwyczajnie zainteresowanych tym filmem.
img_1385_wynik
Czas na pierwszy prawdziwy dodatek z tej pięknej edycji, czyli książeczkę. Tutaj należy wspomnieć, że sporo fanów to właśnie ten element skusił do zakupu tej wersji (w znaczeniu woleli dopłacić i nabyć edycję ultimate, a nie standardową). Czytałem nawet, że bardziej hardkorowi głównie dla niej ją kupili. To tylko utwierdza w przekonaniu, że jest niezwykle ciekawy. Wprawdzie dla mnie to dodatek, ale niezwykle udany. Na osiemdziesięciu stronach czytamy o bohaterach, tle historycznym, biografii autora, wywiadach z twórcami, miejscu akcji, a nawet jego umiejscowieniu terenów obserwowanych na ekranie w aktualnym Tokio. Mamy tutaj naprawdę dużo ciekawostek historycznych, czy to na temat autora, powstawania jego sztuki i jej wpływu na czasy, w których się pojawiała. Mamy opisane różnice między filmem a rzeczywistością czy próbę odpowiedzenia na pytania, które się pojawia podczas seansu, więc radzę czytać po nim, by sobie czegoś nie zdradzić.
img_1386_wynik
Tutaj podgląd na zawartość, byście zobaczyli, o czym wam tutaj opowiadam. Swoją drogą, bo chyba nie wspomniałem, pomijając samą zawartości pisaną w nim, jest wykonany niezwykle atrakcyjnie i samymi ilustracjami zachęca do lektury.
img_1389_wynik
Kolejny dodatek to pięć pocztówek z tego wspaniałego filmu. Podzieliłem je na dwie grupy, by można było spokojnie przyjrzeć się detalom, a też ma to spory sens. Dlaczego? Te pierwsze dwie stanowią repliki plakatów promocyjnych. Jedna z nich, a konkretnie ta z lewej strony, została wykorzystana na okładce edycji standardowej, jak wspominałem nieco wyżej.
img_1391_wynik
Kolejne trzy pocztówki to już kardy z tego filmu. Ogólnie to dosyć standardowy dodatek, ale gdy pojawiają się na nim grafiki promocyjne (te pierwsze dwie powyżej), wypada dla mnie zawsze jakoś lepiej. Oczywiście im więcej gadgetów dostajemy, tym lepiej, więc nie narzekam na ich przesyt.
Podsumowanie: Akcja obrazu rozgrywa się w Edo w 1814 roku, zaś fabuła skupia się na postaci sławnego japońskiego artysty Katsushikiego Hokusai. Jego drzeworyty, jak chociażby Wielka fala w Kanagawa, wpisały jego nazwisko do kanonu sztuki z Kraju Kwitnącej Wiśni, lecz niewielu zdaje sobie sprawę, że czynny udział w powstaniu największych dzieł brała jego nie mniej utalentowana córka O­‑Ei. Właśnie o niej i nieznanych kulisach twórczości Hokusaia opowiada ten obraz. Doceniony przez krytyków, ale nie zawsze przez przeciętnego fana, stanowi nie lada gratkę subtelnego kina, gdzie z wolna postępującą fabuła gestami, mimiką twarzy lub rozmową ukazuje historie czy bardziej biografię słynnego artysty. To dzieło otrzymało równie wspaniałe wydanie, które jest coraz trudniej dostępne, ale na niektórych sklepach ciągle będące w ofercie i to w świetnej cenie. Zdecydowanie je polecam, ponieważ otrzymujemy poza tym filmem właśnie to piękne opakowanie, a książeczka w zestawie i film o produkcji powiększą waszą wiedzę po jego zgłębieniu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Jin-Roh – Collector’s Edition

Niestety nie udało się zamieścić wpisu jeszcze wczoraj. Trochę za późno się za niego zabrałem, a potem jeszcze mnie trochę zwaliło jedno ogłoszenie z nóg, więc co zrobić. Zaraz wszystko wyjaśnię, więc bez pośpiechu. Swoją drogą mam nadzieję, że się wam spodobały moje eventowe wpisy. Dzięki nim trochę rozruszam stronkę i podtrzymam częstszą ich publikację. Oczywiście nie oznacza to, że przewyższą te normalne. Daleko im do tego. Będzie ich tylko trochę więcej niż do tej pory. Nic ponadto, więc bez obaw. Czas na stałe elementy. Pod względem paczuszek nic się w sumie nie zmieniło. Podobno są spore opóźnienia w wysyłkach wynikające z pandemii, Brexitu i warunków pogodowych (oraz obsługi przekraczania granicy). Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Czas na nowinki wydawnicze. Media Blasters wyda Gakuen Heaven (BD). Kitty Media natomiast Vampire Pink (BD). Nozomi uruchomiło pre-order do Emma A Victorian Romance Season 1 (BD), czyli macie szansę zdobyć tę serię poza KS. Waneko wyda mangę Darling in the FRANXX autorstwa Kentarou Yabukiego i Code:000. Liczy sobie 8 tomów (niby nie lubię mangowych odpowiedników anime, ale tutaj jest sporo zmian, wiec do przemyślenia). Również wyda Yakusoku no Neverland: Mama­‑tachi no Tsuisoukyoku. Jest to jednotomowa light novel autorstwa Nanao z rysunkami Posuka Demizu. Wydawnictwo Akuma zapowiedziało „Śpiew młodości” od Yuu Niimaru, czyli zbiór zawierający 10 opowiadań (hentai, gdyby ktoś miał wątpliwości). Gra NieR Replicant ver.1.22474487139… doczeka się wydania pudełkowego dla edycji standardowej w naszym kraju (na różnych platformach), znając sytuacje Nier: Automata, radzę brać pre-order. Anime Ltd dzisiaj potwierdziło, że uruchomi w przyszłym tygodniu pre-order do BEASTARS Season 1 – Soundtrack Vinyl Deluxe Edition. Wygląda to nieziemsko. Trzy nośniki z 48 utworami piekielnie dobrej muzyki na winylu, do tego artbook na 128 stron i wszystko zapakowane w box. Kapitalne, biorę od ręki. Skoro już przy winylach jesteśmy… Zapowiedziano kolejne  soundtracki z wydawnictwa Ghibli: Joe Hisaishi: The Tale Of The Princess Kaguya Soundtrack, Joe Hisaishi: The Wind Rises Soundtrack, Joe Hisaishi: Ponyo On The Cliff By The Sea Soundtrack i Joe Hisaishi: Ponyo On The Cliff By The Sea Image Album. Swoją drogą zostanie też wznowiony box z mini-lpkami na CD kolekcji Ghibli: Joe Hisaishi Studio Ghibli ‚Hayao Miyazaki & Joe Hisaishi’ Soundtrack Box. Dzieje się, moi drodzy. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Jin-Roh w wersji kolekcjonerskiej od Anime Ltd. Mam ten obraz już od jakiegoś czasu, bo od okolic lipca tamtego roku, ale dopiero teraz go wam opisuję. Dosyć dobrze się złożyło, ponieważ jestem na świeżo po seansie (raptem tydzień temu go powtarzałem). Film to niesamowicie wręcz dobry, który przy pierwszym seansie nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, jak przy kolejnych. Należy przy tym zaznaczyć, że odbył się wiele lat temu i to przy natłoku innych świetnych produkcji. Kiedy to poznawałem animację japońską i oglądałem raz za razem jakieś wielkie hity kinowe. Wadą takiego rozwiązania jest niewątpliwie, że człowiek czasem przestaje doceniać dane produkcje. Bywa również tak, że czasem trzeba do czegoś dojrzeć, by poznać to od innej strony. Czasem też wystarczy zobaczyć po jakimś czasie dany film ponownie, ponieważ zdecydowanie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że filmy wystarczy oglądać raz, bo więcej nie ma zwyczajnie sensu. Nie, niejednokrotnie już doszedłem do wniosku, że przy kolejnym seansie odkrywałem coś nowego lub zwyczajnie mój gust się nieco zmienił. Zacząłem zwracać na inne rzeczy uwagę i dany obraz wydał mi się lepszy lub gorszy, bo takie sytuacje też mają miejsce. W tym przypadku mamy do czynienia z pierwszą opcją. Reasumując, warto oglądać te produkcje nawet często kilkukrotnie (może nie wszystkie, wiadomo, nie trzeba się pochylać nad każdym dziełem, ale często jednak warto – wystarczy mieć wyczucie, czy dany serial/film ma jakiś potencjał). Może trochę o tej produkcji. Akcja filmu toczy się w Japonii początku lat sześćdziesiątych. Jednak jest to rzeczywistość alternatywna. Wojnę wygrały nazistowskie Niemcy, które następnie zwróciły się przeciwko Japonii w walce o globalną dominację. Walkę tę Japonia przegrała. Była obiektem niemieckiego ataku nuklearnego, a następnie wieloletniej okupacji. Opowieść toczy się już jednak kilka ładnych lat po odejściu wojsk okupacyjnych. Rządzący krajem po przegranej wojnie postawili na szybką odbudowę i rozwój kraju, jednak odbyło się to kosztem biedniejszej części społeczeństwa i doprowadziło do wybuchu długotrwałych rozruchów. Policja nie była w stanie opanować sytuacji. Rząd, niechcący interwencji wojska, ani też nadmiernego wzrostu znaczenia policji, wybrał trzecią możliwość: sformowano Policję Bezpieczeństwa Stolicy (PBS), elitarne jednostki ze specjalnymi uprawnieniami, mobilną i ciężko uzbrojoną, które szybko i brutalnie zaprowadziły porządek. Jednak sytuacja zradykalizowała się jeszcze bardziej, gdy rząd ogłosił delegalizację partii opozycyjnych, które w odpowiedzi przeszły do podziemia i jako „Sekta” zmieniły stolicę w krwawe pole bitwy z Korpusem Pancernym, zbrojnym ramieniem PBS. Głównym bohaterem filmu jest Fuse, młody oficer w Korpusie Pancernym. Podczas jednej z akcji, gdy z kolegami ścigał rebeliantów z „Sekty” w miejskich kanałach, natrafia na młodą kurierkę, przenosząca ładunek wybuchowy. Fuse, który powinien w tej sytuacji natychmiast zneutralizować zagrożenie, waha się i dziewczyna detonuje bombę. Policjanta ratuje tylko jego pancerz. Zostaje jednak przeciwko niemu wszczęte dochodzenie i zostaje odsunięty od działań liniowych. Jednak on cały czas zastanawia się, czemu dziewczynka pociągnęła za zapalnik bomby i czy jego praca jest słuszna. Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o młodej rebeliantce, spotyka jej siostrę i powoli między nimi rozkwita nieśmiałe uczucie. Jednak oboje są uwikłani w brutalną intrygę polityczną, mogącą zdecydować o istnieniu Korpusu Pancernego [http://manga.elx.pl]. To tylko zalążek tej niesamowite fabuły od obrazu Mamoru Oshii – dramatu psychologicznego z domieszką kina szpiegowskiego, który został wzbogacony elementami akcji czy romansu. Tu się naprawdę dużo dzieje, a przy tym należy śledzić i analizować dialogi bohaterów. Mamy tutaj sporo symboliki czy nawiązań – np. do starszej, dużo mroczniejszej wersji czerwonego kapturka. Do tego dochodzi kapitalna animacja, kreska, tła i wygląd bohaterów. To kino najwyższej klasy, które z niebywałą przyjemnością ogląda się z nośnika BD. Klasa sama w sobie i doskonałe potwierdzenie, że w animacji japońskiej można znaleźć perełki, które mogą konkurować z normalnym kinem. Wizjonerstwo twórców tego obrazu spełnia oczekiwania wielu z nawiązką, a po sensie zostawia w zadumie nad obejrzanym kinem – czy postępowanie bohaterów było słuszne? Kto miał w tym rację? Kto kogo tu tak naprawdę szpiegował i niszczył? Tak, zdecydowanie polecam. Pewnie wielu wie, ale animacja ta doczekała się wersji aktorskich. Pomijając jej starsze odsłony, które już dosyć trudno znaleźć w sieci, ale jest to możliwe, mamy wersję dostępną na Netflix. Na dodatek w naszym języku, więc wielu z was może ją zobaczyć samemu. Od razu się przyznam bez bicia, że sam tego jeszcze nie zrobiłem. Zniechęciły mnie trochę niskie oceny tej produkcji i stwierdzenia, że skupiono się głównie na elementach akcji tego obrazu, co go całkiem spłyciło. Niemniej kiedyś zamierzam go zobaczyć i wtedy może poddam edycji ten wpis lub zrobię o nim osobny. Już tak mam, że lubię wyrobić sobie własną opinię, a nie powtarzać innych. Kilka już takich czytałem o obrazach ze wspomnianego Netflixa, które były często nisko oceniane, a moim zdaniem niesłusznie – nie były to ostatecznie produkcje, które można bronić rekami i nogami, ale zasługują na pochwałę, ponieważ punktują w scenariuszu czy pewnych rozwiązaniach fabularnych. Chcę myśleć, że tutaj jest podobnie. Wpis już się nam zrobił dosyć długi, więc warto by było przejść do aspektów bardziej związanych z samym wydaniem filmu. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku jest bardzo dobrze. Jeśli dobrze pamiętam, powstało to na mocy kooperacji z Discotec, który jest niejako jednym z liderów kodowania obrazu dla wydawnictw anime. Naprawdę najwyższa klasa i inni powinni ich brać na wzór. Wprawdzie u Aniplexu jest tak samo lub lepiej, ale tam mamy więcej dysków i wyższą cenę. Należy przy tym wspomnieć, że napisy również są świetnie przygotowane. Chyba były jakieś narzekania dotyczące niedostępności jakiegoś starego dubbingu angielskiego z kaset wideo, ale nie interesuje mnie coś takiego, więc nie będę się na tym skupiał (odejmował punkty z oceny końcowej). Czas na detale dotyczące wydania.
img_1361_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby Digital 5.1: angielski, DTS-HD MA 5.1 i LPCM 2.0: japoński (BD), Dolby Digital 5.1: angielski, Dolby Digital 5.1: japoński (DVD)
Rozdzielczość: 1080p (BD), 480p (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD) i 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
img_1362_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. Na pierwszym planie ląduje już kapitalna okładka, która bardzo mi się spodobała. Film ten jest znany z grafiki, którą widać na przykład na głównej/przewodniej tego wpisu czy w digipacku, ale wydawca przygotował coś ekstra. Jeśli chodzi o samo opakowanie, mamy tutaj artbox z digipackiem oraz artbook. Wszystko świetnie przygotowane.
img_1363_wynik
Na początek wspomniany digipack z grafiką, którą raczej każdy rozpoznaje, a przynajmniej ci, którym ten obraz nie został przedstawiony właśnie w tej chwili po raz pierwszy. Same pancerze z tego filmu są dosyć rozpoznawalne, bo też zostały ciekawie zaprojektowane. Wszystko oczywiście zaczęło się od filmów aktorskich, a łącznie są już trzy. Tak, ten z Netflix jest już którąś z kolei odsłoną. Mam zamiar je obejrzeć i wtedy możliwe, że je opiszę. Będzie taki typowo recenzencki wpis, jeśli plan zakończy się sukcesem.
img_1364_wynik
Podgląd na płyty. Wyglądają bardzo przyjemnie, swoją drogą. W sumie nie wspomniałem, ale mamy tutaj filmu na dwóch formatach – BD i DVD. Tylko spojrzałem na ten drugi z wymienionych, bo i tak go nigdy nie wykorzystuję, ale kodowanie wyglądało na całkiem przyzwoite. Kto by tam go wybierał, gdy jest dostępna lepsza jakość, prawda? Swoją drogą w formie dodatku umieszczono dokument „Pospekulujmy o Jin-Roh”, który obejmuje wywiady z Mamoru Oshii (oryginalna historia i scenariusz), Hiroyuki Okiura (reżyser), Hajime Mizoguchi (muzyka) i Hiromasa Ogura (dyrektor artystyczny). Warto zobaczyć.
img_1365_wynik
Czas na jedyny fizyczny dodatek tego wydania, czyli artbook. Nie nazywajmy digipacku z płytami dodatkiem, bo to jest na wyrost trochę. Trzeba przyznać, że został wykonany kapitalnie. Już sama jego kładka, czyli hełm ze wspomnianego pancerza na czerwonym tle robi piorunujące wrażenie, a najlepsza jest przecież zawartość.
img_1366_wynik
Tylna jego część, czyli minimalizm w cenie.
img_1367_wynik
48-stronicowa broszura zawierają informacje i wgląd w produkcję tego fascynującego filmu. Znajdziemy tutaj artykuł „Jin-Roh: The Ultimate in Animation Cinema”, poświęcony historii produkcji i jej miejscu jako „ostatniej animacji analogowej”. „Język sztuki”, artykuł poświęcony układom kluczowych scen filmu oraz badający ich język wizualny i intencje w kontekście filmu. Wywiad z reżyserem filmu, Hiroyukim Okiurą, a na koniec wybór kluczowych elementów wizualnych i grafik z filmu. Naprawdę świetna rzecz.
Podsumowanie: Muszę powiedzieć, że „Jin-Roh”, to jeden z tych filmów, po obejrzeniu których widz siedzi w ciszy i zastanawia się nad obejrzanym dziełem. Jakie były motywy głównych bohaterów? Czemu dokonali takich, a nie innych wyborów? Czy mogli zdecydować inaczej i co by z tego wynikło? Takie pytania mnożą się w naszej głowie już w trakcie oglądania, by zaatakować nas z całą siłą, w chwili, gdy pojawią się napisy końcowe. Zdecydowanie polecam każdemu, a fanom kina spod ręki Mamoru Oshii przedstawiać zapewne nie trzeba. Swoją drogą film bazuje na mandze, którą bardzo chciałbym kiedyś w naszym kraju zobaczyć. Może jakieś wydawnictwo kiedyś przeczyta ten wpis i się dowie, że im dopinguję? Co do filmu i wspomnianego wydania, to aktualnie jest bardzo krucho z dostępnością. Pozostaje szukanie na aukcjach lub edycja standardowa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Promare – Collector’s Edition

Tym razem bez większej przerwy (dobra, kiedyś bywały wpisy dzień po dniu, więc jeszcze nie powróciłem do tamtej formy) ruszamy z kolejną aktualizacją na blogu. Swoją drogą ostatnio zmieniłem obrazek na głównej stronie. Już słyszę te opinie głoszące, co o nim myślicie. Jest taki nie bez powodu, o czym dowiecie się za jakiś czas. Tymczasem sprawy przyziemne. Pod względem paczuszek nic nowego nie dostałem. Czekam na takie, które zostały wysłane jakiś tydzień temu. Może dotrą na moje urodziny? To już niebawem. Zastanawiam się nad jakimś specjalnym wpisem z tej okazji. Zobaczymy. Czas na zapowiedzi wydawnicze. Dzisiaj będzie dosyć zróżnicowanie. Ghost in the Shell: Arise OST LP+7 i Ghost in the Shell: Arise – Alternative Architecture OST LP+7 zostaną wydane w Japonii. Na razie trudno dostępne w pre-orderze, ale już się coś pojawia na amzon.co.jp. Chętnie bym sobie przygarnął. Z okazji piątej rocznicy zapowiedziano Rabi-Ribi 5th Anniversary Symphony Deluxe Box, czyli śliczne pudełko z soundtrackiem z tego zdarzenia i dodatkami. Czekam na potwierdzenie DLC itd. (chociaż może ono jest zwyczajnie darmowe?). Kiedyś już opisywałem tę niesamowitą platformówkę i przyznam, że trochę mnie to kusi. Wydawnictwo Waneko poinformowało, że w maju ukaże się pierwszy tom cieszącej się sporą popularnością mangi dark fantasy pt. Jujutsu Kaisen, na podstawie której powstało też obecnie emitowane anime o tym samym tytule. Co więcej, we wrześniu do sprzedaży tzw. „tom zerowy” tej serii, stanowiący prequel do wydarzeń z głównego nurtu fabuły. Studio JG natomiast sprezentuje nam: „Nijiro days”. Zacytuję wydawnictwo w sumie. Czterech przystojniaków, a co jeden to większy oryginał – nic tylko wybrać ulubieńca i kibicować mu w pogoni za szczęściem i miłością! Kolejna nowość zachwyci nie tylko miłośników pięknego rysunku i wysmakowanego ecchi, ale przede wszystkim… fanów cosplayu! „Sono bisque doll wa koi wo suru” to nietypowa komedia seinen, która zaskoczy Was świeżym podejściem do tematu. Obie powyższe nowości ukażą się przedpremierowo już w kwietniu. Na koniec przesympatyczny tytuł dla osób, które stęskniły się za nową pozycją z gatunku girls’ love – „Sasayaku you ni koi o utau” to przeurocza opowieść o różnych odcieniach miłości i determinacji w dążeniu do realizacji swoich marzeń. Premiera już w kwietniu! JPF ogłosiło, że zapowiadane spory czas temu Basilisk w formie zbiórki ma ruszyć w połowie lutego – przedstawiono nawet poglądowy projekt i wygląda to niesamowicie. Czekam. Kolejne nowinki następnym razem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie kolekcjonerskie filmu Promare od Anime Ltd. Na wstępie chciałem was w sumie przeprosić, że dopiero teraz to opisuję. Ogólnie rzecz biorąc, nie wiem, czemu się tak stało, ale chyba nie miałem fotek do wpisu. W każdym razie film w tej edycji jest już od dawna wyprzedany i pozostaje wam szukanie go na aukcjach internetowych czy z drugiej ręki (w sumie na jedno wychodzi), a to wielka szkoda, bo pozycja to niezwykle dobra, a samo wydanie również niesamowite. Nie wszyscy są fanami Studia Trigger i zarzucają im zbyt duże podobieństwo do amerykańskich kreskówek, kreskę, która mimo świetnie się prezentującej w dynamicznych scenach, niejednokrotnie wypada gorzej przy zbliżeniach. Swoją drogą średnio rozumiem ten argument, ale chyba chodzi o fakt, że nie ma tutaj zazwyczaj wielkiej liczby detali w tłach czy wyglądzie postaci (to nie Kyoto Animation). Ale wiecie co? Nie tego od nich oczekuję. To ma być pełna humoru produkcja, fajna fabuła i dużo akcji. Mniej więcej tego zazwyczaj u Trigger szukam i generalnie to dostaję. Ekipa, która w pewnej części skupia ludzi z dawnego Gainaxu (niezwykle rozpoznawalnej wytwórni, która wypuściła na świat pozycje nietuzinkowe, ciągle będące obiektami debat lub umieszczanych na wysokich miejscach na listach najlepszych tytułów wszechczasów wśród animacji japońskiej), od czasów Tengen Toppa Gurren Lagann (tak, wiem, to jeszcze było pod szyldem wspomnianego Gainaxu) kreuje właśnie takie pozycje – pełne kapitalnego humoru, a przy tym niegłupich scenariuszy (Kill La Kill to sztandarowy tego przykład – muszę go w końcu zacząć wam opisywać – to pięć boxów, bo też mam wydania wręcz niesamowite), a kolejne ich produkcje tylko odbiegają w tę czy drugą stronę (sytuacja nieco podobna jak u Studia Shaft, które w pewnym momencie wykreowało swój styl i generalnie się go trzyma, bo się dobrze w nim czuje, a fanom zdecydowanie odpowiada). Jakie jest Promare? Jeżeli pamiętacie Tengen Toppa Gurren Lagann (najlepiej filmy kinowe, bo tam był kolejny krok w tę stronę) i uważaliście, że jest tam zadyma i akcja przez prawie cały czas, to lepiej zapomnijcie pasy, bo ten film najlepiej określić mianem „petardy”. Chyba to słowo najlepiej określa tę produkcję. Film jest wręcz genialny pod tym względem. Tu gra wszystko: animacja, bohaterowie, fabuła i niesamowity soundtrack, który słuchałem tuzin razy. Oglądając tę produkcję po raz pierwszy, pomyślałem sobie, że właśnie dzięki takim filmom pokochałem animację japońską w ogóle, a parę dni później zobaczyłem go ponownie. Wspaniały i genialny zarazem i się tego nie wstydzę (w sumie, czemu w ogóle miałbym?). Trochę o fabule, swoją drogą, warto by wspomnieć. Minęło trzydzieści lat od wielkiego kataklizmu, za którego sprawą Ziemia została zniszczona niemal w połowie, a w społeczeństwie pojawili się Burnish, mutanci potrafiący władać ogniem. W Promepolis, mieście zbudowanym przez Kraya Foresighta, regularnie dochodzi do podpaleń dokonywanych przez grupę terrorystyczną zwaną Mad Burnish. Podczas jednej z akcji ratunkowych Galo Thymos, świeżo upieczony członek oddziału straży pożarnej specjalizującego się w tego typu przypadkach, natrafia na Lio Fotię, lidera wyżej wspomnianej organizacji. Ich spotkanie doprowadzi do szeregu wydarzeń, które wywrócą postrzeganie obowiązującego porządku do góry nogami, bo jak się okazuje, prawdziwe zło kryje się gdzie indziej [tanuki.pl]. Pewnie wielu pomyśli (i słusznie), że brzmi podobnie do Tengen Toppa Gurren Lagann. W zasadzie tak jest, ale to nic nie przeszkadza. Dodatkowo mamy strażaków, temat, którego kiedyś było mało, a ostatnio (za sprawą dobrze znanej serii) już całkiem nieźle jest eksploatowany. Nawet autor wspomnianego tytułu, w którymś wywiadzie wspominał, że ktoś mu tam skradł pomysł (bez nazwisk było). Tak, strażacy są itd., ale to niewątpliwie pomysł ekipy Triggera. Niesamowita grafika, wybuchy na całym ekranie, dynamiczny soundtrack nakręcający całą akcję jeszcze bardziej, zabawne teksty i fabuła, która niby jest dosyć prosta, ale trafia do odbiorcy i nie wkurza go, ale idealnie się wpasowuje w stylistykę. Wielkie brawa. Trzeba nadmienić, że film jest dosyć długi (bo prawie 2 godziny), a nie nudzi nawet na chwilę. Mało tego, dostajemy w pakiecie dwa OAV o głównych bohaterach tego konfliktu i one też świetnie wypadają, więc dostajemy całkiem sporo do oglądnięcia. Zdecydowanie polecam każdemu. Z ciekawostek takich dodam, że znajomy mieszkający w UK był na tym obrazie w kinie. Tak, u nich to prawie norma. Szkoda, że nam nie jest dane przeżyć takich seansów (ten film zdecydowanie się nadaje). W każdym razie podczas pewnej sceny pocałunku była cisza w kinie jak makiem zasiał, a potem gromkie brawa (znajomy uznał to za jedno z lepszych przeżyć w kinie ostatnich lat). To tylko podkreśla, jak fani świetnie się bawili podczas seansu. Dobra, bo się tutaj rozgadałem strasznie, ponieważ lubię tę pozycję, a trzeba lecieć z tematem. Pod względem jakościowym jest bardzo dobrze. Film powstał na mocy kooperacji z wydawcą GKIDS, który się zna na rzeczy. Oni się zajmowali kodowaniem, a Anime Ltd przygotowaniem pakietu. Pod względem napisów też nie mam zastrzeżeń. Mamy barwne dialogi, które tutaj świetnie wypadają. Są to niby te same (lub lekko poprawione) napisy, które były w kinie. Czas na aspekty fizyczne, a tych nie brakuje.
img_1326_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski, francuski, hiszpański
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1: japoński, angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie, angielski dla niedosłyszących, francuskie, hiszpańskie
Dyski: 1xBD i 1xCD
img_1327_wynik
Mamy tutaj w sumie standardowe wydanie od Anime Ltd (chociaż trochę wybajerowane), co znaczy mniej więcej tyle, że niezwykle udane. Dostajemy artbox, do którego został włożony digipack z płytami. W środku dostajemy dodatkowo artbook, scenopis, plakat i trochę naklejek. Czyli całkiem sporo. Przy tym należy nadmienić, że dostajemy tutaj film na płycie BD i soundtrack na CD. Wszystko w dodatku świetnie przygotowane.
img_1328_wynik
Na początek digipack z płytami. Z przodu otrzymujemy grafikę z początku filmu, która przyjemnie wypada. Nie jest to może jakaś tam niesamowita scena, ale ładnie się prezentuje w tym miejscu.
img_1329_wynik
Wewnętrzna strona, czyli płyty. Jak wspomniałem trochę wcześniej, pomimo dwóch nośników, nie otrzymujemy tutaj filmu na dwóch formatach. Zamiast tego jest soundtrack, co jest zdecydowanie świetnym rozwiązaniem, które preferuję. Swoją drogą w ostatnim czasie Anime Ltd coraz częściej serwuje nam takie rozwiązanie, a do tego zaczęli wydawać muzykę na płytach winylowych, więc idziemy w dobrą stronę. Tylko się cieszyć. Nawiasem mówiąc, część fanów narzekała, że nie dostaliśmy trzech płyt – czyli jeszcze wersji DVD. Niby niepotrzebne to wszystkim, ale chcieli wszystkie dostępne wersje (istnieje standardowa edycja na tym nośniku). Nie będę w tym miejscu szczegółowo opisywał tego soundtracku, ponieważ zamieszczę o nim osobny wpis, a konkretnie o jego winylowej wersji, którą mam w kolekcji. Nie wiem, czemu do tej pory tego nie zrobiłem, ale już pomińmy ten temat. Ścieżka dźwiękowa z tego obrazu jest zwyczajnie niesamowita i podobała mi się jeszcze przed seansem. Można ją słuchać jak albumu, co też sam robiłem, ponieważ mamy tutaj mix muzyki filmowej i piosenek, które zostały przygotowane na potrzeby tego obrazu. Wszystko ładnie się spaja w jedno dzieło, które wypada rewelacyjnie. Preferuję swoją wersję na płytach winylowych, ale fajnie mieć również ją na płycie CD. Jak powszechnie wiadomo, ten nośnik jest wygodniejszy w obsłudze, dlatego niezwykle się cieszę z tego dodatku. Jeśli ktoś nie ma jeszcze soundtracku, to już w ogóle kapitalna opcja.
Lista utworów:
1. Inferno
2. PRO//MARE
3. GAL-OTHY-MOS
4. Λsʜᴇs
5. WORLDBIGFLAMEUP
6. PROMARETHEME
7. BangBangBUR!…n?
8. NEXUS
9. BAR2tsuSH
10. DeusPRO召す
11. fanFAREpiZZA
12. Λsʜᴇs ~RETURNS~
13. 燃焼ING-RES9
14. BAR2NG4女14yoN
15. 904SITE
16. REG-GIRT
17. RE:0
18. PIROMARE
19. Gallant Ones
20. stRE:0ings
21. 火-YO!人
img_1330_wynik
Czas na artbook. Mamy tutaj 52-stronicową broszurę zawierającą profile postaci i sprzętu ratunkowego, spojrzenie za kulisy poszczególnych elementów filmu, wywiad z Hiroyuki Imaishi (reżyser), z Kazukim Nakashimą (scenariusz), z Shigeto Koyamą (projektant postaci), Hiroyukim Sawano (odpowiedzialny za muzykę) oraz galeria grafik promocyjnych. Całkiem przyzwoicie, a wszystko świetnie przygotowane. Ogólnie to jestem fanem takich dodatków, bo zwyczajnie nie są typowym zapychaczem. Można poznać jakieś ciekawostki z etapów produkcji czy dowiedzieć się, jakie spojrzenie jest twórców na pewne elementy.
img_1331_wynik
Tylna część okładki, czyli minimalizm w cenie.
img_1332_wynik
Podgląd do środka, by było widoczne, jak to właściwie wygląda. Swoją drogą bardzo lubię powyższą postać (Aine, żeby nie było). Genialnie wypada już od pierwszej sceny, w której ją pokazują. Polecam.
img_1333_wynik
Kolejny dodatek to 128-stronicowy manuskrypt zawierający scenariusz całego filmu w języku angielskim, w którego adaptację Studio Trigger było bezpośrednio zaangażowane. Dodatek fajny, można sobie poczytać, ale pewnie część nazwie go zapychaczem.
img_1334_wynik
Tylna jego część.
img_1336_wynik
Podgląd od środka, czyli jak to wypada.
img_1337_wynik
Wspomniana naklejka ze znanym logiem z tego obrazu.
img_1338_wynik
Ostatni dodatek, czyli plakat. Rozmiar wynosi 30x45cm, gdyby kogoś interesowało. Złożony, jak to zwykle w sumie bywa. Wypada fajnie w sumie. Ogólnie trochę się przekonałem do dodawania plakatów kinowych, bo jest to niejako jakiś gadget bezpośrednio powiązany. Fakt, nigdzie tego nie zawieszę, ale co mi tam.
Podsumowanie: Promare to film nieco odtwórczy, zapożyczający wiele rzeczy z poprzednich produkcji w reżyserii Hiroyukiego Imaishiego, tu i ówdzie nieco je modyfikujący i nadający im może nie lepszą, ale inną wartość. Szansę bawić się dobrze na seansie mają nie tylko fani Studia Trigger, ale również szeroko pojętych produkcji przygodowych z dużą ilością akcji. Wszak Promare to po prostu fantastycznie zrealizowana rozrywka – petarda, jak to nazwałem. Razem z nią przybywa ta wspaniała edycja, która dodatkowo była stosunkowo tania. Niestety aktualnie jest nie do zdobycia, pomijając jakieś odkupowanie od innych czy aukcje internetowe (na to samo wychodzi). Udanych łowów lub bierzcie edycję standardową. Niestety stracicie dodatki, a w tym ten kapitalny soundtrack. To tyle na dzisiaj, miłego.