Archiwa tagu: Figurki

[FIGURKA] Eiga No Game No Life Zero – Schwi Dola – Riku Dola – Couronne Dola – 1/7 (Phat Company)

Obiecywałem, więc wypadałoby raz danego słowa dotrzymać. Spiąłem pośladki i udało się, czego owocami są te deklaracje. Myślę tu głównie o gościu honorowym, a nie samym wpisie jako takim, ale też dobrze, że się ukazał, bo zaczynały się nam pojawiać obsuwy. W każdym razie zaczynamy bez większych opóźnień. Ostatnio też poprawiłem parę starszych moich wypocin. Tak to już jest, że człowiek spogląda na coś starego i chce to naprawić, bo widzi jakieś tam większe i mniejsze błędy, niedopowiedzenia czy dane zdanie mu po czasie dziwnie brzmi. Jak już kiedyś wspominałem, nie wiem, ilu doceni mój trud, ale jestem perfekcjonistą, wiec gdy coś zobaczę, muszę to naprawić. Czas na nowinki zakupowe. Dzisiaj niespodziewanie doszła do mnie paczka, którą oczekiwałem otrzymać w przyszłym tygodniu lub po majówce. Zdecydowanie zrobili mi dzień. Jeszcze parę mang dojdzie i bym mógł zrobić wpis o ostatnich skarbach. Trzeba to gruntownie przemyśleć. Paczka ze stanów ciągle nie dotarła, co mnie trochę martwi, ale mam co oglądać, więc na nudę narzekać na pewno nie mogę. Czas na nowinki wydawnicze. Pojawienie się Funimation UK stało się faktem i już widać „owoce” tego projektu: Infinite Dendrogram: Limited Edition (BD), Gleipnir (BD), K-ON! – Complete Collection (BD), Black Clover – Season 3 Part 1 (BD/DVD), Black Clover – Season 3 Part 2 (BD/DVD) Black Clover – Season 3 Part 3 with Collector’s Box (BD/DVD). Czyli dostaniemy wersje brytyjskie brakujących wydawnictw z USA. Jeśli dobrze rozumiem, teraz wszystkie limitowane wydania i serie z USA od Funimation będziemy dostawać w świetnych cenach. Dla mnie super informacja. Dodatkowo pojawił się ten box K-ON!, co sugeruje, że serie niedostępne dla tego wydawcy w USA będą mogły mieć swoją edycję w UK. Akurat ta pozycja mnie nie interesuje, bo mam przepiękne wydanie od Sentai (które czeka na recenzję). Dodatkowo niespodziewanie na Zavvi pojawiło się Robotech: The Macross Saga (BD). Czyżby ktoś przedwcześnie nas o czymś poinformował? Na razie trochę mało informacji (bo nawet usunięto kolejnego dnia tę pozycję ze sklepu), ale chyba już długo nie będziemy czekać na tę serię na nośnikach poza Japonią. Na koniec jeszcze taka ciekawostka. Ostatnio wspominałem, że trafiła się figurka, która mnie zwaliła na kolana, ale cenowo nie pozwoliła wstać. Przedwczoraj pojawiła się w kosmicznie niskiej cenie (jak na to wydawnictwo) na Zavvi – mowa o Ghost In The Shell Motoko Kusanagi 1/4, klik. Błąd czy inna wersja? Trudno mi powiedzieć. Wydaje mi się natomiast, że mogą nam anulować zamówienia, jeśli będzie tak tanio, jak tu podają. Ale zawsze można pomarzyć, prawda? Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Schwi Dola (z Riku Dolą i Couronne Dolą w zestawie) w skali 1/7 z filmu Eiga No Game No Life Zero od Phat Company. W związku ze wznowieniem tej statuetki postanowiłem zrobić dla was recenzję, a prośba od jednego fana przyspieszyła ten fakt, więc możecie mu podziękować. Pewnie wrzuciłbym to za jakiś tydzień dopiero, bo ostatnio już wam figurkę od FREEing opisywałem – musi być jakiś odstęp czasu przecież, sami rozumiecie, ale cieszę się z sugestii i staram się je realizować jak najszybciej (a już na pewno, gdy mam przygotowane zdjęcia). Wyjątek mogą jedynie stanowić rzeczy, które sam jeszcze nie zgłębiłem (jakieś VN, LN czy anime, bo jednak w ciemno wolałbym tu nie opisywać – przecież zawsze wrzucam swoje trzy grosze, żeby nudno nie było i ogólnie taki już jestem). Niemniej tutaj było całkiem prosto, a sam nabyłem tę postać na premierę. Już trzy lata minęły, kto by pomyślał. Pamiętam, że ledwo mi się udało, bo nie brałem już na etapie pre-orderu, ale na premierę. Jakoś ją złapałem, zanim ceny drastycznie skoczyły. Z tą serią i firmą jest ciekawa sprawa, ponieważ jako pierwsza „z serii” pojawiła się Shiro w wersji z planetą w dłoniach. Nawet ją kiedyś wam opisywałem, bo aktualnie nie mam już tej pozycji w kolekcji. Zainteresowanych zapraszam w to miejsce, klik. W każdym razie postać tamta cieszyła się wręcz niesamowitą popularnością, więc pojawiło się stosunkowo szybko wznowienie, a potem podobnie zrealizowane figurki z tej serii (podobne podstawki, wersje chibi innych bohaterów w zestawie itd.). Właśnie taką wam dzisiaj opisuję. Nie wiem, czy wszyscy kojarzą film, z którego pochodzi, więc trochę nakreślenia tej historii (w końcu bohaterka tego wpisu z niego pochodzi, wiec warto poznać). W starożytnym Disboard (nawiązanie do Discordu?) Riku jest wściekłym, młodym wojownikiem, który chce ocalić ludzkość przed walczącym Exceedem, szesnastoma czującymi gatunkami, walczącymi o ustanowienie „Jedynego Prawdziwego Boga” wśród Old Deus. W krainie bezprawia brak umiejętności posługiwania się magią i słabe ciała uczyniły z ludzi łatwy cel dla innych Exceedów, pozostawiając ich na skraju zagłady. Jednak pewnego dnia nadzieja do nich wraca, gdy Riku znajduje w opuszczonym mieście elfów potężną kobietę – Ex-machinę, którą nazywa Schwi. Wygnana ze swojej gromady z powodu swoich badań nad ludzkimi emocjami, Schwi jest przekonana, że ​​ludzkość przetrwała tak długo tylko dzięki sile swych uczuć i jest zdeterminowana, aby zrozumieć ich serca. Tworząc nieprawdopodobne wręcz partnerstwo pośród tego  wszechogarniającego chaosu, Riku i Schwi muszą teraz odwrócić na korzyść swoje słabości (czasem wykorzystać fakt, że inni mają ludzi za rasę słabą, którą nie ma się co przejmować, a Ex-machinę za uszkodzoną) i odkryć, co naprawdę oznacza bycie człowiekiem podczas walki o własne życie i innych wbrew wszelkim przeciwnościom. Teraz w ich rekach jest los rasy ludzkiej i pokój w całym Disboard! Tak to mniej więcej wygląda. Generalnie film bardzo gorąco polecam, o czym już w sumie wspominałem przy okazji recenzji edycji premium z tym obrazem (kapitalnie wydaną, nawiasem mówiąc). Ogląda się go świetnie samotnie i jako dodatek do serialu. Stanowi odrębną całość, która dla fanów będzie nie lada gratką. W każdym razie już wiadomo, skąd pochodzi bohaterka tego wpisu. Przejdźmy może do opisu już samej statuetki. Na początek wspomnę tylko, że została wykonana wręcz niesamowicie pod względem detali czy samej pozy. Naprawdę jest na czym zawiesić oko, a właściwie brak wad w postaci malowania utwierdza w przekonaniu, że dostaliśmy coś niesamowitego. W tym dziele jest jednak pewna wpadka, o której za chwilę wspomnę. Czas na fotki i wypunktowanie wad i zalet, ale te drugie z wymienionych zdecydowanie tutaj dominują. To mogę bez problemu już teraz stwierdzić, a zaraz po prostu udowodnić.

img_1722_wynik

Specyfika wydania:
  • figurka,
  • podstawa
  • broń wczepiana w rękę
  • przewody
  • figura szachowa
  • chibi bohaterowie: Riku Dola i Couronne Dola
Schwi Dola przybywa do nas w dosyć dużym opakowaniu, w którym mamy sporo elementów do połączenia, by podziwiać rezultat końcowy (który obserwujemy powyżej). No Game No Life zasłynęło kolorystyką, która wręcz bije po oczach. Pamiętam, że podczas emisji adaptacji wręcz punktowano to jako wadę tej pozycji. Nigdy tego do końca nie rozumiałem, ponieważ moim zdaniem właśnie twórcy uchwycili sedno tej produkcji. To akurat nie miejsce na te dywagacje, więc wróćmy do figurki. Pomijając samą Schwi, dostajemy w wersji chibi Riku Dolę i Couronne Dolę. Tak, te dwie małe postaci obok. Można je umieścić sobie na szachownicy, ale do zdjęcia chciałem, by ładnie wyglądały (wyeksponować chciałem, a na szachownicy byłyby w pewnym sensie lekko ukryte, bo nie ma tam tyle miejsca). Swoją drogą miałem dosyć ładne światło podczas sesji, więc wszystko ładnie wyszło.

img_1723_wynik

Przyjrzyjmy się twarzy tej postaci, czyli fotka z bliska. Po pierwsze dynamika – rozwiane włosy, ubranie i spojrzenie. Zdecydowanie na plus, tu się sporo dzieje. Malowanie oczu jest wręcz perfekcyjne. Mamy tutaj sporo detali, które naprawdę można podziwiać. Dostrzegalne są z każdej strony, co zobaczycie na kolejnych zdjęciach.

img_1725_wynik

Następna fotka, czyli jej ręka z figurą szachową. Co za miły dodatek, który robi niesamowite wrażenie. Dodatkowo ten pierścionek. Takie małe detale są wręcz niesamowite. Człowiek sobie ją ogląda z bliska i je dostrzega, bo z odległości umykają. Niesamowita sprawa.

img_1726_wynik

Tylna jej część, czyli trochę fanserwisu. Jak widać, dalej masa detali oraz duża dynamika. Jeśli chodzi o malowanie, to właściwie bez zastrzeżeń. Jak się przyjrzycie, zobaczycie co najwyżej jakieś drobinki powstałe podczas nakładania farby  (pojedyncze kropki). Chyba takie trzy znalazłem w jej włosach i to ledwo widoczne. No, może wam się nie uda dostrzec na fotkach, bo pomimo całkiem niezłej jakości mojej lustrzanki, ich nie wychwycicie.

img_1727_wynik

Czas na broń wczepianą w rękę Schwi. Znowu pełno detali i robi wrażenie wykonaniem. Tutaj pojawia się wada tej figurki. Sporo fanów, w tym moja skromna osoba, miało z nią problemy. Generalnie dosyć łatwo wypada. Wystarczy drobnych ruch i już leci. Niektórzy niby nawet doświadczyli samoistnego wypadania, że tak to ujmę. Otwór, w który ją wkładamy, jest za szeroki moim zdaniem – nie wchodzi ciasno. Jest rozwiązanie tej usterki dosyć prozaiczne. Naklejamy minimalnie taśmę na „bolec”, który jest wkładany w rękę (w ten otwór). Przez to wchodzi odrobinę ciaśniej i od tego czasu już mi nigdy nie wypadła. Prawda, że proste? Nie trzeba od razu ganić i sprzedawać. Wystarczy pomyśleć. Znaczy się, wada pozostaje, ale jest łatwa do usunięcia.

img_1729_wynik

Jeszcze fotka z boku, byście zobaczyli, ile zajmuje miejsca. Generalnie jest dosyć spora, ale do przesady. Włosy trochę zajmują przestrzeni na bokach, ale te „kabelki” można dobrowolnie wygiąć wedle własnego uznania (pełna dowolność). U mnie idealnie pasuje w szafeczce, więc jestem zadowolony. Miałem kiedyś Shiro od Phat Company, która też była na szachownicy, ale sprzedałem tę statuetkę, ponieważ zdobyłem wersję od FREEing oraz tę. Wtedy już jej nie potrzebowałem. Zresztą już mi tak nie pasowała w kolekcji. Tej nie zamierzam się pozbywać, chyba że pojawi się jeszcze lepsza wersja.

img_1724_wynik

Na koniec jeszcze te dwie dodatkowe postaci w wersji chibi. Miały dodatek, który chyba pojawia się zawsze przy figurkach od tej firmy i dla tej serii. Wypadają całkiem przyjemnie i są stabilne, mimo że te nóżki na takie nie wyglądają. Dodatek, ale przyjemny.
Podsumowanie: Bardzo dobrze wykonana figurka Schwi z filmu No Game No Life Zero. Dynamiczna poza, masę detali, piękna kolorystyka i przy tym jedna wada, którą łatwo naprawić. Świetnie zaprojektowana i wykonana. Oddaje postać w stu procentach, więc na pewno podpasuje zarówno fanom cyklu, jak i nieznającym uniwersum, z którego pochodzi. Aktualnie pojawił się pre-order na jej wznowienie. To wasza szansa, moi drodzy, podejrzewam, że po premierze znowu dosyć szybko zniknie i będzie problem z jej kupieniem ponownie. Byłoby szkoda, bo to naprawdę udana statuetka. Ostatnio ktoś mi podsyłał jakąś kolekcjonerkę gry z figurką i pytał, czy sobie wezmę. Z jednej strony lubię brać najlepsze wydania, ale z drugiej – w takich zbiorczych opakowaniach chyba zawsze są wykonane zwyczajnie słabo. Kiedyś tam wydawało mi się, że są całkiem nieźle zrobione. Myliłem się, czy bardziej: po czasie się przyzwyczaiłem, że można coś zrobić lepiej – odwzorowac w pełni, jak tę powyżej, i od tamtego czasu omijam szerokim łukiem takie edycje (inna sprawa, że mało gram i nawet mnie nie kusza specjalnie). Po co mi ładować pieniądze w coś, co potem mi popsuje kolekcję (lub będę to trzymał w pudle)? To tak jak z kupowanie tych tanich odpowiedników. Niby zaoszczędzę, ale za każdym razem, gdy będę spoglądał, będzie mnie to wkurzać. Wolę zapłacić i cieszyć się, gdy na coś patrzę, czytam itd. Po to człowiek pracuje, kształcił się i zdobywał doświadczenia. Dla takich rzeczy między innymi. To tyle na dzisiaj, miłego.

2092204

[FIGURKA] Saenai Heroine no Sodatekata ♭ – Kato Megumi – B-style – 1/4 – Bare Leg Bunny Ver. (FREEing)

Święta zakończone, więc wracamy do normalnych wpisów i to bez jakiś większych opóźnień. Wprawdzie miałem wrzucić jakiś normalny między ostatnimi dwoma ewentowymi, ale się nie udało. Zapominamy o tym i lecimy z tematem. Jeśli chodzi o paczuszki, to nic nie dostałem. Powinny się niedługo jakieś pojawić, nie wspominając o tej z USA. Prawie bym zapomniał, że nabyłem sobie jakieś starutkie anime na DVD z naszego kraju (wydane przed laty w znaczeniu), bo były bardzo tanie na OLX, a wysyłka do paczkomatu w dodatku promocyjna – tylko 1 zł. Nawet jeśli zobaczę to raz, było warto (ale to pozycje niedostępne na BD, więc raczej na trochę ze mną zostaną). Czas na nowinki wydawnicze. Discotec zapowiedział: Dear Brother TV Series (BD), Lady Oscar The Rose of Versailles Collection 2 (BD), Memories (BD), Nyanbo! (BD) i Video Warrior Laserion TV Series (SD-BD). Parę naprawdę dobrych pozycji, które na pewno sobie przygarnę. Dear Brother biorę właściwie od razu, bo mają niby licencję na bardzo krótki okres i nie wiedzą, czy uda się zdobyć przedłużenie. Nie mam zamiaru tego stracić (za długo na to czekałem). Anime Ltd ogłosiło, co wyda w kolejnych dwóch miesiącach. Z takich nowych (niewspominanych wcześniej) mamy (na czerwiec): Eureka Seven Hi-Evolution: Anemone – Collector’s Edition (BD), Lupin the Third: The Woman Called Fujiko Mine – Collector’s Edition (BD), Love Live: The School Idol Movie – Collector’s Edition (BD) i Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba – Part 2 – Collector’s Edition (BD). Naprawdę fajne pozycje, na które czekałem. Demon Slayer dostanie jednak box na kompletną serię, co niewątpliwie cieszy. Wezmę sobie chyba Lupina (mimo że już mam), ponieważ tutaj jest książeczka, lepsza szata graficzna i poprawione kodowanie od Discotec. Wieszczcie otrzymaliśmy jakieś konkretne informacje od JPF o kontynuacjach „Klanu Poe” Moto Hagio, a konkretnie start pre-orderu na: „Wiosenne marzenie”, „Jednorożec” i „Tajemniczy ogród”. Zdecydowanie biorę. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Kato Megumi z serii Saenai Heroine no Sodatekata ♭ w skali 1/4 w wersji z gołymi nogami od firmy FREEing. No, trochę tych określeń było, a w sumie jeszcze mogłem wspomnieć, że to „królicza wersja” tej postaci. W każdym razie postanowiłem wam dzisiaj opisać jakąś statuetkę i padło właśnie na Megumi, ponieważ to jedyna, jaką mam, w wersji z „gołymi nogami”. Czemu chciałem właśnie z takiej wersji coś opisać? Ponieważ firma FREEing w ostatnim czasie robi sporo wznowień w takiej edycji swoich zapomnianych (przynajmniej przez sklepy, gdzie dawno temu zostały wyprzedane) pozycji. Nawet dzisiaj powraca hit sprzed lat, ale o nim wspomnę przy kolejnym wpisie w ramach zapowiedzi. W każdym razie nie było mi dane zdobyć Megumi przy pierwszej edycji czy wznowieniu (bo takowe się też ukazało i szybko wyprzedało), ale udało się w tej formie. Niewątpliwą zaletą jest oczywiście cena, która zawsze jest niższa od oryginalnej – a już nie wspominając, gdy wydają coś, co dawno temu zostało wyprzedane i można nabyć tylko po jakiś zawyżonych kilkukrotnie kwotach z drugiej ręki. Wtedy już nawet lepiej tego nie porównywać, bo można spaść z krzesła. Większość osób dosyć sensownie zakładała, że wersja z „gołymi nagami” będzie identyczna z oryginalną, pomijając brak materiału w wiadomych miejscach. Okazało się to trochę mylne, ponieważ FREEing stosuje drobne różnice. Głównie w cieniowaniu i podkreślaniu jakichś tam detali (pomijając nową wersję Jibril, która ma zdecydowanie więcej różnic, niż te wspomniane powyżej/standardowe). Części się to podoba, a innym wcale. Woleli oryginalną wizję. Inni zarzucają, że przez to wygląda taniej, a w oryginale było subtelniej (trochę na wyrost argument). Pamiętam, że przy Megumi były jakieś analizy zdjęć podesłanych przez jakiegoś fana z Amazonu, na których sama jej figura (np. biust, by być dokładnym) była jakby delikatnie zmieniona. Potem się okazywało, że nowsza wersja stała bliżej statywu i pewnie stąd te różnice skrupulatnie wyłapywane przez fanów. Moim skromnym zdaniem wersja z „gołymi nogami” robi robotę. Tak, wolę te oryginalne edycje – materiał dodaje uroku moim zdaniem, ale przepłacanie za pierwszą wersję nie wchodzi w grę – różnice nie są tego zdecydowanie warte (a przynajmniej dla mnie). Wręcz mam wrażenie, że da się je dostrzec tylko przy porównywaniu i nawet wtedy trudno określić, gdzie wypada lepiej. Jedyna różnica to brak materiału, który dla mnie niewątpliwie jest zaletą, ale do przesady. Swoją drogą ktoś na sali nie kojarzy serii, z której pochodzi Megumi? Tomoyi Aki, zapalony otaku, pewnego dnia przeżywa chwilę jak z gry randkowej: wśród sypiących się płatków wiśni przylatuje do niego kapelusz, który wiatr zwiał z głowy stojącej na wzgórzu piękności. To wydarzenie okazuje się punktem zwrotnym jego nastoletniego życia: nasz bohater dochodzi bowiem do wniosku, że jego marzeniem jest stworzenie gry randkowej, której bohaterką byłaby… no, idealna bohaterka gry randkowej, taka jak właścicielka kapelusza, jeśli kiedykolwiek uda mu się ją odnaleźć. Jeśli życie jest złośliwe, marzenia się spełniają i ponowne spotkanie następuje szybciej, niż by się spodziewał – Megumi Katou jest jego koleżanką z klasy, dziewczyną miłą, ładną i tak kompletnie niepozorną, że dosłownie wtapia się w tło. Tomoya nie daje się łatwo zniechęcić: skoro ma swoją bohaterkę idealną (no, do lekkiego wyszlifowania), pozostaje mu znaleźć ekipę. Tak się składa, że dwie szkolne piękności, Utaha Kasumigaoka (pisząca pod pseudonimem popularne powieści) oraz Eriri Sawamura­Spencer (rysująca pod pseudonimem popularne erotyczne doujinshi), znają go znacznie lepiej, niż chciałyby to przyznać… Ale to nie znaczy, że tak po prostu i bez wahania zgodzą się uczestniczyć w tworzeniu gry [tanuki.pl]. Ciągle ubolewam, że Aniplex nie zapowiada drugiego sezonu i filmu w USA na nośnikach. Tak, pierwszy mam w swojej kolekcji i musiałbym kiedyś wam zrecenzować te cacka (był podzielony na dwa oddzielne pakiety). Haremówka to nieprzeciętna, która kpi ze schematów, a przy tym pozostaje świetnie rozpisana i naturalnie wciaga – a plejada „gwiazd” jest wisienką na torcie. Zdecydowanie polecam. Dobra, czas na więcej opisu samej figurki i detali (nie zapominając o fotkach).
img_1712_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • podstawka
img_1714_wynik
Już wam trochę naopowiadałem, czym się odróżniają wersje z „gołymi nogami” od standardowych i moje preferencje. Megumi dostaje piękną statuetkę, która niewątpliwie do niej pasuje, ponieważ jest to postać raczej cicha i wtapiająca się w tło (a przynajmniej tak została przedstawiona w tej produkcji). Główny bohater dostrzega w niej ideał kobiety, ale sama się za taką nie postrzega. W każdym razie nie mamy tutaj jakiejś dynamicznej pozy, rozwianych włosów czy katany za pazuchą. Megumi stoi spokojnie jak do zdjęcia, ale w wiadomym stroju (w dodatku lekko skrępowana strojem). Jak wspominałem, pasuje to do niej idealnie, ale może być też dla kogoś nużące w pewnym sensie. Zaletą jest mała przestrzeń potrzebna do jej ustawienia w kolekcji, jeśli ktoś ma takie problemy. Swoją drogą bardzo podoba mi się kolor jej włosów, jest dopracowany wręcz idealnie (jak i same jej odwzorowanie).
img_1715_wynik
Tylna jej część czy „widok zza pleców”, jeśli ktoś tak woli. Moim zdaniem bardzo ładnie wypada mimo braku materiału. Pięknie wszystko wykonane i trudno coś zarzucić. Dodatkowo jestem fanem FREEing i aktualnie właściwie tylko od nich biorę statuetki (śmiech). Oczywiście, gdy mnie coś innego zainteresuje, też mogę się skusić, ale tak to już ostatnio wypada. Bez jakiegoś fanatyzmu, żeby nie było.
img_1716_wynik
Kolejne zdjęcie Katou, byście mogli więcej ją popodziwiać. Nawiasem mówiąc, trochę się spóźniłem z tą recenzją, bo aktualnie nawet ta wersja jest powoli na wyczerpaniu. Ciągle można ją jeszcze zdobyć, ale niewątpliwie to coraz bardziej kłopotliwa sprawa.
img_1717_wynik
Jeszcze spojrzenie na podstawkę i zamocowanie. Ogólnie rzecz biorąc, trochę nudnawo. Nie, żeby w przypadku tej firmy było często inaczej – nic bardziej mylnego. Zazwyczaj w ogóle ich nie ma, chociaż zdarzają się wyjątki – gdy postać stoi na dwóch nogach, że tak to ujmę (lub ogólnie trzeba dodać jakiś wspornik dla stabilności). Zawsze fani odejmują punkty w skali końcowej właśnie przez podstawki, ale dla tej firmy jest to właśnie rodzaj wspornika dla figurki i nic poza tym, a nie jakiś jej element (pomijając tę od Saber). W każdym razie sztywno stoi, więc bez obaw.
Podsumowanie: Kato Megumi w wersji z „gołymi nogami” jest godnym odpowiednikiem swojej oryginalnej wersji za zdecydowanie niższą cenę (a przynajmniej tak było na premierę, bo teraz już może być trochę słabiej widoczne). Wypada może minimalnie gorzej, ale bez większych odstępstw. Swoją drogą bywają takie pozycje od tej firmy, których właśnie tę wersję część fanów preferuje. Nie będę analizował, kto ma racje, ale jeśli to była jedyna możliwość ich wznowienia, jestem zdecydowanie za takim posunięciem. Lepszy rydz niż nic, czy jak to mawiają, chociaż tutaj nie ma na co narzekać w sumie. Bardziej mi się wydaje, że u tej firmy sporo osób narzekało na cenę i ich figurki odrobinę były poza progiem cenowym dla wielu, więc, stosując taką zagrywkę, więcej osób się na nie skusi. Nawiasem mówiąc, jest to jedyna statuetka od FREEing, którą aktualnie wyobrażam sobie sprzedać. Nie chodzi o to, że jej nie lubię czy wersja tego typu mi nie odpowiada – jest to pierwsza dziewczyna z trzech z tej serii, a nie planuję w sumie brać kompletu, dlatego myślałem o sprzedaży. Jednak gdy już miałem zrobić aukcję i robiłem jej fotki, porzuciłem ten pomysł. Któregoś dnia pewnie się to zmieni, ale na razie Katou zostaje ze mną na dłużej. To tyle na dzisiaj, miłego.
2536059

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ z ostatnich 2 tygodni

No to w końcu ruszamy ze wpisem związanym z ostatnimi zamówieniami. W kwestii wyjaśnień pragnę ogłosić, że tytuł odnosi się do ich przybycia, a nie konkretnie zakupów z ostatnich dwóch tygodniu, żeby nie było wątpliwości. W każdym razie trochę się tego nabierało, a nic nowego nie przyjdzie w najbliższym czasie. Może jakaś manga z pre-orderu, ale to wszystko. Większa paczka z USA nawet nie opuściła stanów, a potem trwa żegluga, bo taka opcja jest nieporównywalnie tańsza, a następnie będą jeszcze procedury rozładunku czy celne. Słowem, spodziewam się jej w kwietni gdzieś i to raczej w okolicach połowy. Inny sklep powoli mi też składa paczkę, ale przy dobrych wiatrach ją wyślą na początku kwietnia. W każdym razie ruszamy z tym, co tutaj mamy, bo jest tego w sumie sporo. Podzieliłem je zamówieniami w sumie dla porządku.

img_1770_wynik

Na początek paczuszka z UK z anime. Ponownie przyszła bez jakiś dodatkowych płatności, co mnie niewątpliwie cieszy. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie i oby trwało jak najdłużej. Pamiętam, że pod koniec roku obawiałem się, iż będzie kiepsko przez zakończenie okresu przejściowego, ale na razie jest w pewnym sensie nawet lepiej, pomijając strasznie wolne przesyłki. Mamy tu naprawdę fajne rzeczy. Fruits Basket Season 2 Part 1 Limted Edition, czyli piękne opakowanie wraz z boxem na kompletną serię. Do tego pudełka można będzie powkładać  wszystkie części (i sezony zarazem). Było sporo narzekania na ich limitowane edycje od tej serii, ponieważ dostawały pudełka z bardzo cienkiej tektury – łatwo mogą się zniszczyć nawet podczas wysyłki do kupującego. Tutaj w końcu dostajemy piękne opakowanie na komplet i jakoś mnie nie dziwi nawet, że wszyscy je nabywają i już jest prawie wyprzedane. Dodatkowo przecież ta seria jest wręcz kapitalna, co tylko potęguje ogromne zainteresowanie tym produktem, co się przekłada na  zanikanie ze sklepów. W każdym razie zabezpieczyłem się i kupiłem od razu. Poprzednie edycje limitowane też mam, co można sprawdzić w wiadomym miejscu. Dalej mamy Promised Neverland – Collector’s Edition, czyli kultową serię, którą polscy fani znają też dzięki Waneko, ponieważ wydawało u nas mangę oraz LN. Świetna adaptacja i wydanie. Istnieje też edycja Aniplexu, ale zdecydowałem się na tę, bo jakościowo jest prawie tak samo, a cenowo już diametralnie lepiej. Dalej mamy Code Geass: Lelouch of the Re;surrection – Collector’s Edition, czyli film znajdujący się chronologicznie zaraz po trylogii streszczającej serial ze zmianami pozwalającymi go wprowadzić do uniwersum. Opisywałem je na łamach mojego blogu. Obraz ten już oglądałem w ostatni weekend. Moja opinia niebawem. Dr STONE – Season 1 Part 2 Limited Edition, czyli kolejna seria znana polskim fanom dzięki Waneko. Wydanie wręcz genialne, a sama seria dosyć nietypowa. Zaczęło się wyprzedawać, więc szybko kupiłem. Zapomniałem tylko o części pierwszej. Muszę sobie następnym razem nabyć. Ride Your Wave Collector’s Edition to bardzo przyjemny film, który mam zamiar sobie zobaczyć w ten weekend. Ma zabawne opakowanie, które przypomina nieco takie obklejone walizki (nie bez powodu, oczywiście). Ostatnia pozycja to Bartender Complete Series – Collector’s Edition, czyli moje zaskoczenie sprzed paru miesięcy, gdy ogłoszono tego wydanie. Seria o alkoholu i drinkach? W to mi graj. Zdecydowanie polecam tę pozycję. W środku są opisane właśnie drinki do przyrządzenia.

img_1800_wynik

Kolejna paczka to Children Who Chase Lost Voices w wersji steelbook z Zavvi. Miałem już ten obraz w kolekcji, ale postanowiłem go sobie wymienić na tę wersję. Pod względem zawartości tracimy płytę DVD z filmem (ale i tak zostaje edycja BD, więc po co komu DVD, gdy mamy lepszy nośnik), ale zyskujemy kapitalny soundtrack. Nie wspominając ślicznego opakowania, które ten film oczywiście dostał. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Aktualnie sprzedaję ten film w edycji od Sentai, gdyby ktoś chciał. Dostępny tutaj, klik.

img_1801_wynik

Po kilku miesiącach zwłoki w końcu nabyłem sobie, bo miałem ku temu niesamowitą okazję, Hestę od FREEing z serii Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatteiru. Razem z Aiz Wallenstein wygląda cudnie w mojej kolekcji. Bardzo lubię tę postać, jak i samą serię, więc musiałem ją sobie nabyć. Recenzja za jakiś czas, a na razie podziwiajcie to cacko. Czyż nie jest wspaniała i seksowna zarazem?

img_1803_wynik

Czas na mangowe tematy. Na pierwszy ogień idzie prowodyr opóźnienia tego wpisu, czyli Battle Angel Alita – Last Order, tom 4. Dostałem go jakieś trzy dni temu i był uszkodzony. Wyglądał fatalnie, co tu dużo pisać i nawet nie chodzi o to, że jestem perfekcjonistą. Na szczęście dostałem bezproblemowo nową sztukę i już ją sobie czytam. Tyle lat czekałem na kontynuację, więc wszystko musi być na tip-top. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać, gdzie pomieszczę komplet, skoro ta seria ma mieć 12 tomów, a potem kontynuacja (te dylematy kolekcjonerów). Znajdę na to miejsce, choćbym miał sobie szafy dokupić.

img_1802_wynik

Dostałem jeszcze po prawie dwóch tygodniach od premiery (te szybkie wysyłki poczty polskiej) mangę Miłość to wojna, tomik czwarty. Kupując w pre-orderze wspieramy wydawnictwo i dostajemy karty do gry, którą grałem ostatni raz w gimnazjum lub podstawówce. Nostalgia na poziomie maksymalnym. Pewnie nigdy nie ich użyję, ale bawi mnie to, więc zbieram. Takich dodatków brakuje mi u JPF – tam mamy zawsze stałe pocztówki lub zakładki. U Studia JG jest zróżnicowanie, co naprawdę sobie cenię.

img_1771_wynik

Na koniec również mangowo, czyli czwarty tomik, ale serii Grand Blue. Tutaj też dostajemy karty do pijackiej gry, która znać można w wielu formach. Swoją drogą pozycja ta jest bardzo zabawna, a adaptacja niestety tylko fragment materiału ruszyła. Wydania są śliczne, dodatki zabawne, a seria kapitalna. Polecam.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Sword Art Online Alicization, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[FIGURKA] Gekijouban Sword Art Online: -Ordinal Scale- – Asuna – 1/8 (Aniplex)

Lecimy z kolejnym wpisem, tym razem normalnym. Pierwotnie planowałem jego publikacje jeszcze wczoraj, ale trochę za późno się za to zabrałem. Nie, żebym się lenił. Musiałem zająć się moją fuchą, czyli korektą napisów. Pragnę się pochwalić, że zacząłem już realizację planu zobaczenia aktorskich wersji filmu, o którym ostatnim razem wspominałem (a wręcz recenzję publikowałem). Więc nic nie zostało rzucone na wiatr. Oczekujcie rezultatów w przyszłości. Jeszcze taka drobna informacja czy bardziej refleksja, która mnie ostatnio naszła. Co jakiś czas naprawiam całkiem przypadkowo starsze wpisy. Zwyczajnie coś przeglądam i zaczynam czytać, a wtedy nachodzi mnie, że można było dany fragment sformułować inaczej i go poprawiam. Wiem, bezsensowny to pewnie trud, bo kto się tam będzie cofał w czasie i czytał jakieś stare recki, ale w sumie ktoś może moją stronkę dopiero odkryć, a wtedy będzie miał lepszy tekst. Zresztą to frajda dla mnie no i jestem trochę perfekcjonistą. Zejdźmy w końcu na ziemię, czyli stałe elementy. Nic nie dostałem nowego, ale wysyłali mi jakiś pre-order. Ciekawe, czy wszystko wparuje jednego dnia. Czas na nowinki wydawnicze i nawiążemy nimi do dzisiejszego gościa honorowego. Kadokawa wyda: KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Frederica Baumann Tea Party Ver. 1/7. Max Factory niespodziewanie ogłosiło strasznie seksowną „DF” Series Rufia 1/7. Na koniec FREEing: B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Bare Leg Bunny Ver. 1/4, czyli kultowe figurki powracają w wersji z gołymi nogami oraz B-STYLE Loveplus Nene Anegasaki Swimsuit Ver. 1/4 (od razu pokazano, że to pierwsza z trzech). Swoją drogą był na weekend jakiś event, gdzie zapowiedziano masę figurek, pokazano ich prototypy itd. Jest na co czekać. Jeszcze taka trochę smutna wiadomość (a przynajmniej dla części). Frontwing anulowało Sharin no Kuni na PS Vita. Sponsorzy dostaną zwrot pieniędzy na KS lub opcję przejścia na wersję PC z jakimś dodatkiem. Mnie osobiście to „wisi”, że tak to ujmę, bo i tak brałem edycję PC, ale rozumiem wkurzenie fanów. Tym bardziej że po takim czasie pojawia się ta informacja. Odnoszę wręcz wrażenie, że zaraz wydadzą wszystko, więc chyba ten problem ich opóźniał. Dziwna sytuacja trochę. Miałem tu wrzucić jeszcze parę nisów, ale już za długi ten wstęp się zrobił, więc następnym razem. Prawie bym zapomniał o najważniejszym, czyli wszystkiego najlepszego, Shiki Ryougi, z okazji urodzin (o tym powinien być wpis osobny ^^). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Asuny z Sword Art Online: Ordinal Scale w skali 1/8 od firmy Aniplex (jak sobie potem przypomniałem o wspomnianych „urodzinach”, to mogłem zrobić jej recenzję). Tak, moi drodzy, zgodnie z informacją ze wstępu, jest powiązanie i to wręcz zdecydowane. Wprawdzie w zapowiedziach nie wspominałem o postaciach tego producenta czy z tego obrazu, ale sam produkt jak najbardziej zbliżony. Myślę, że samej postaci nie ma co przybliżać, bo już nawet na łamach tego blogu to robiłem, więc można o tym poczytać nawet tutaj (w znaczeniu w jakiejś recenzji). Jak zapewne sporo osób pamięta (a jeśli nie, może zaglądnąć do odpowiedniego działu), miałem kiedyś też inną figurkę Asuny. Ostatecznie postanowiłem ją sprzedać, bo już mi się tak fajnie nie komponowała w kolekcji, a dzisiaj opisywana już jak najbardziej. Swoją drogą zapowiedzieli mi inną statuetkę Asuny, nad którą ciągle debatuję, bo mam dla niej idealne miejsce – wygląda obłędnie, skala 1/4, no słowem – trudno będzie się powstrzymać. Ale to tam przyszłościowe plany, więc nie wyprzedzajmy, a skupmy się na dzisiejszej. Należy zwrócić uwagę, że mamy tutaj wersję znaną z filmu, która różni się ubiorem od standardowo spotykanego dla tej postaci (chociaż po premierze trzeciego sezonu Sword Art Online czasem ulega to zmianie). Kolejna sprawa to sam projekt, który jest bardzo złożony i przepełniony detalami, ale na początek cofnijmy się nieco w czasie. Kilkanaście miesięcy temu (figurka miała premierę w maju 2018 roku, więc sami rozumiecie) pojawił się najpierw obrazek, a potem sam prototyp tej pozycji i fani byli zachwyceni. Gdy w końcu wystartował pre-order (lub lekko wcześniej) i pojawiła się jej pomalowana wersja (finalna), pojawiły się żale i słowa rezygnacji, ponieważ nie podobały się usta Asuny wielu fanom. Przyznam szczerze, że do dzisiaj mnie to dziwi (a sporo czasu upłynęło). Już prędzej może bym zrozumiał, gdyby ktoś narzekał na samą twarz, która w tej dynamice może lekko odbiega od jej znanego wizerunku, ale nawet i na tym polu to dla mnie trochę naciągana teoria. Niemniej była powszechna, więc bardzo oczekiwana figurka nagle nieco straciła na popularności. To nie wszystko, moi drodzy. Sam miałem coś innego do kupienia na premierę, więc musiałem odpuścić. Okazało się to świetną decyzją, bo niecałe trzy miesiące później trafiła do jakiejś promocji – nie było to może jakoś wiele taniej, ale przesyłkę + kwestie importowe miałem jakby za darmo. Dziękuję tym, którzy zrezygnowali. Aktualnie można ją zdobyć tylko z drugiej ręki, a Aniplex tak często nie wznawia swoich figurek (chociaż zaczął to robić w odróżnieniu od lat poprzednich, co się niejako chwali, bo często jest tak, iż się ktoś nie załapie i trochę później musiałby płacić jakieś chore sumy lub obejść się smakiem, że tak to ujmę), więc jest to problem dla tych, którzy by ją chcieli mieć w kolekcji. Warto moim zdaniem i zaraz postaram się to udowodnić. Jak wspominałem, pozycja ta może poszczycić się bardzo dużą liczbą detali. Zaraz je dokładnie opiszę, gdy będę analizował zdjęcia, ale już teraz mogę wam trochę na ten temat streścić. Chodzi mi o jej twarz, podłoże, po którym się porusza (a przynajmniej uchwycony moment w czasie tego ruchu), podarte ubranie czy samą dynamiczną sylwetkę. Tego jest ogrom, a przy tym jest to całkiem zgrabna i niezajmująca wiele miejsca figurka. Dodatkowo łatwo ją przenieść, bo podstawa jest niezwykle solidna. Tak, nie ma jakichś podpórek czy innych rzeczy, wszystko się ładnie komponuje. Tak wrócę na chwilę do tej „wady”, bo sprawa jest dla mnie nieco komiczna. Dlaczego? Aniplex przy wielu figurkach ma genialne pomysły, świetne projekty i wykonanie, ale właśnie jakimś szczegółem potrafi to sobie zepsuć. W tym wypadku moim zdaniem jest to wygórowane i wręcz niezrozumiałe trochę, ale przypomnimy dla przykładu Ishtar, gdzie postać łatwo mogła „zlecieć” ze swojego „siedzenia”. Czemu tak to wykonano? Tego nie wie nikt. Ponownie nie zrezygnowałem z tego powodu, bo jest rewelacyjna, ale byli tacy, o czym wspominałem już przy okazji jej recenzji. No dobra, czas na jakąś dokładniejszą analizę i fotki, na które czekacie.
img_7725_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • broń w ręku
Oto Asuna w całej okazałości w wersji z filmu Ordinal Scale, który wam kiedyś opisywałem, ponieważ mam go od Anime Ltd. Jest niezwykle kolorowa, dynamiczna, pełna detali, więc z każdej strony można na czymś zawiesić oko. Przy tym wszystkim, o czym w sumie wspominałem, jest całkiem zgrabna, bo nie ma jakichś elementów wystających na boki, które nieco sztucznie zwiększają rozmiary. Moim zdaniem prezentuje się niesamowicie. Przy okazji drobna uwaga, kupujący bezpośrednio na sklepie Aniplexu mogli otrzymać kartę z wizerunkiem, na podstawie którego powstała figurka. Nie nabywałem u nich, więc go nie posiadam. Na końcu wpisu wrzuciłem znalezione w sieci zdjęcie, byście mogli sobie porównać – grafikę z finalnym produktem.
img_7728_wynik
Czas na zbliżenia. Bardzo podoba mi się kosmyk włosów Asuny, który ją niejako oplata, co tutaj ładnie widać. Nadaje to niezwykłej dynamiki. Swoją drogą jej pofalowane ubranie, wynikające z tej pozycji, rękawiczki na rękach, mikrofon przy uchu. No, jest na co popatrzyć.
img_7729_wynik
Kolejna fotka z profilu, czyli podarte ubranie naszej bohaterki. Do tego to niesamowite podłoże, które jest bardzo kolorowe, ale to właśnie nadaje tej figurce jeszcze lepszego wdzięku, że tak to ujmę i jednocześnie ją nieco wyróżnia. Wszak ta postać ma mnóstwo wizerunków i zapewne znajdziemy sporo fanów, którzy kupują tylko tej waifu takie rzeczy. Tak, są tacy ludzie, w sumie nigdy tego nie rozumiałem.
img_7730_wynik
A teraz zdjęcie z lotu ptaka, by zobaczyć, jak Asuna jest umieszczona na podstawce. Widać te niejako wbite w ścianę buty, w które wchodzą nogawki. Naddarty fragment spodni czy wspomniane podłoże. Wielkie brawa dla Aniplexu.
img_7731_wynik
Tym razem fotka nieco od tyłu, by pokazać włosy wybranki Kirito. Trzeba przyjąć, że pięknie wyglądają w ruchu. Swoją drogą chyba jeszcze nie wspomniałem, ale malowanie tutaj jest wręcz perfekcyjnie. Nie mogę znaleźć wpadki, a przy takiej palecie barw i wielu małych elementach mogłoby się wydawać prawie oczywiste, że takie będą. Niestety, a wręcz przeciwnie, wielkie brawa po raz kolejny dla producentów, chwali się (kontrola jakości na medal).
img_7733_wynik
A teraz przybliżenie twarzy, na którą było tyle narzekań. Wydaje mi się, że przez tę dynamikę zgubił się jej znany wizerunek czy spojrzenie. Fani wspominali, że powinna być bardziej sroga mina, a tutaj dostrzegają jakieś zmieszanie czy zdziwienie. Jakby mówiła: „Co ja tutaj robię, do diaska?”. Trochę to rozumiem, ale nie do końca w sumie. Fakt, takie chłodne spojrzenie chyba by bardziej pasowało, ale i tak mi się wręcz niesamowicie podoba całościowo. Z takiego powodu miałbym ja odrzucić? Bez żartów.
img_7734_wynik
Jeszcze dodatkowe zdjęcie z detalami i od lekko innej strony. Jakiś fan zauważył, że pod takim kątem wypada rewelacyjnie. Więc odpowiednie jej ustawienie już „robi robotę”, jak to mawiają. Ciekawe w sumie. Zabawne jest to, że w gablotce u mnie tak wygląda, więc może dlatego tak mi pasuje? Kto wie, osobiście bardzo ją polecam, mimo że inna jej wersja nadchodzi, a ja chyba nie pozostanę obojętny.
Podsumowanie: Kultowa postać otrzymuje bardzo dynamiczną figurkę w wersji z filmu kinowego z ogromem detali i paletą barw. Pomimo okazjonalnie wytykanej wady związanej z jej twarzą, którą osobiście nie do końca rozumiem (chociaż nie odrzucam całkowicie), jest wykończona wręcz perfekcyjnie. Stanowi nie lada gratkę w kolekcji. Mimo wszystko wydaje mi się, że Asuna ma tak wiele bardzo ładnych figurek, iż nawet pomimo tego świetnego wykonania nie warto za nią przepłacać. Chociaż z drugiej strony mi łatwo pewnie mówić, bo mam ją w kolekcji. Cieszę się, że udało mi się kupić, gdy była wszędzie dostępna i to nawet dosyć tania, patrząc na oryginalną cenę. To tyle na dzisiaj, miłego.
2635989

[FIGURKA] Black ★ Rock Shooter – 1/8 (Good Smile Company)

W końcu wstawiłem ten wpis. Miał się pojawić jeszcze w poniedziałek, ale za późno się za niego zabrałem. Wczoraj za to było szaleństwo zakupowe na Anime Ltd. Ale się obłowiłem, nie ma co. Przy tym zapłaciłem jakąś śmieszną kwotę jak na taką liczbę zamówionych przedmiotów, więc po raz kolejny pozamiatali konkurencję. Pewnie sobie trochę na to poczekam, ale to nic złego. Czemu? Bo wczoraj i tak dostałem sporą paczuszkę z innymi skarbami (też w większości z obniżek). Tak jak zawsze powtarzam, teraz jest najlepszy moment, by się obłowić. I to dosłownie. Aktualnie czekam na jeszcze dwie paczki i pre-ordery mangowe, które niebawem powinny ruszyć. Kwestie moich zakupów i nowinek z tym związanych mamy za sobą, czas na te wydawnicze. Dawno nie omawiałem figurkowych, a dzisiaj to bardzo pasuje, więc lecimy. Od KADOKAWA: Toradora! Taiga Aisaka Wedding Dress ver. 1/7 oraz KDcolle The Misfit of Demon King Academy -Shijousaikyou no Maou no Shiso, Tenseishite Shisontachi no Gakkou e Kayou- Misha Necron Swimsuit Ver. 1/7. Revolve wznawia: Spice and Wolf Holo Spice and Wolf 10th Anniversary Ver. 1/8. Aniplex wyda: Saenai Heroine no Sodatekata fine – Kasumigaoka Utaha – 1/7 – Maid ver. No i moje ulubione na koniec, czyli FREEing: B-STYLE 13 Sentinels: Aegis Rim Natsuno Minami 1/4, B-STYLE Infinite Stratos Houki Shinonono Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Infinite Stratos Cecilia Alcott Bare Leg Bunny Ver. 1/4, a teraz największe hity: B-STYLE Sword Art Online Alicization War of Underworld Asuna Knights of the Blood Ver. 1/4, B-STYLE DF Kelly Bunny Ver. 1/4 i B-STYLE x -10 1/4. Nazbierało się tego trochę. Naprawdę przyjemne tutaj rzeczy mamy.  FREEing jak zwykle mnie zabiło swoimi statuetkami. Te ostatnie trzy są strasznie ładne, ale dosyć drogie. Dodatkowo zajmują w teorii sporo miejsca, ale… Ależ będę nad tym dumał, nie ma co. W dodatku mamy powrót Infinite Stratos w wersji z „gołymi nogami”. Może branie wszystkich to przesada, ale Houki Shinonono… Będzie się działo. Jak zawsze opisuję (bardziej „listuję”/wspominam) tylko część zapowiedzi, które najbardziej mi się spodobały. Uznajcie to za polecenie z mojej strony, a nie wypisanie wszystkich nowości. Lubię ten temat, co pewnie widać, ale nie skupiam się na omawianiu wszystkiego. Na to by musiał powstać osobny dział. Gdybym robił częściej wpisy i nie miał co dawać do wstępu, też by się nadało. W każdym razie wiecie, jak jest. Nowinki mangowe zostawię sobie na następny raz, bo będzie tam sporo opowiadania. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Black ★ Rock Shooter od Good Smile Company (bohaterka tytułowa z serii o tym samym tytule. Pokrętnie to brzmi, ale wiadomo, o co chodzi). Na wstępie tylko napomknę, że napisałem ten tekst po raz drugi, ponieważ nieszczęśliwym trafem i kapryśnym losem jakoś go nadpisałem (pustką, że tak to ujmę), a redagowany był poza moim blogiem. Powoduje to brak wcześniejszej wersji pliku, którą zwyczajnie nadpisałem, jak wspomniałem chwilę temu. Po zwyzywaniu wszystkich, pomijając moją skromną osobę (bo co zawiniłem niby, śmiech), postanowiłem przystąpić do działania i napisać go od nowa. Pamiętam, o czym tam wam wspominałem, więc generalnie mamy bliską wersję oryginału, który zaginął bezpowrotnie w odmętach dysku twardego (znaczy się w postaci kodu zero-jedynkowego). Takie tam gadanie na wstępie, ale zaczynajmy w końcu. Poprzednim razem wspominałem, że postać jest jedną z dwóch z uniwersum, więc zgodnie z zapowiedziami ruszamy z kolejną. W końcu trzeba obiecanego słowa dotrzymać, czego owocem jest dzisiejszy wpis. Tak, pomimo problemów i tak napisałem ten tekst. Wprawdzie poprzednią postać planowałem sprzedać w ramach akcji „robimy miejsce na coś nowego”, ale robiąc fotki, przyglądając się jej podczas recenzji, porzuciłem tę myśl (no, prawie, zostawiłem ją w ofercie, ale bardziej na zasadzie wybadania rynku, by ocenić, ile jest warta). W każdym razie na razie nie planuję jej sprzedawać, bo mi pasuje do kolekcji, pięknie się prezentuje w komplecie z dzisiejszym gościem honorowym i po prostu jest śliczna. Oczywiście wszystko może się kiedyś zmienić. Zrezygnuję z jednej lub trafi się coś lepszego z tego uniwersum i postanowię sprzedać komplet. Kwestia pozostaje otwarta. Nawiasem mówiąc, nawet zapowiedziano perełkę, ale prawdopodobnie cena mnie skutecznie odstraszy, a nawet jeśli tak nie będzie, nie znamy przybliżonej nawet daty premiery, więc raczej szybko z tego powodu się swojej nie pozbędę. W tym momencie warto by było przypomnieć historie tego uniwersum lub adaptacji w postaci animacji, ale byłoby to zwykłe powtórzenie ostatniego wpisu, więc sobie daruję. Odsyłam w tamto miejsce i jedziemy dalej. Skupmy się może na samej postaci i statuetce ją przedstawiającej. W pewnym sensie, co nie jest w sumie jakieś bardzo dziwne, przypomina ostatnio omawianą. To samo uniwersum robi swoje. Niemniej, a może właśnie dlatego, na każdym polu „pokonuje” tamtą figurkę, dlatego nawet nie myślę o sprzedawaniu Black ★ Rock Shooter. Zaczynając od samej postaci, którą po prostu lubię, przechodząc do samej dynamicznej pozy, która wypada lepiej, zróżnicowanych materiałach wykorzystanych przy projekcie (a bardziej ich imitowanie) i na samej liczbie detali skończywszy. Fanserwisowe elementy w dodatku tutaj są zdecydowanie na plus. Tak, dzisiejsza postać odsłania w pewnym sensie trochę „ciałka”, co daje niesamowity efekt. Wspomniałem o detalach, jest ich cały ogrom. Mamy tutaj rozpiętą kurtkę czy szramę na ciele, spodenki i kurtkę imitująca skórę i samo malowanie ciała Black ★ Rock Shooter, naprawdę ma się wrażenie, że jest jak prawdziwa (wyciągnięta z animacji). Coś wspaniałego. Tak mi się przypomniało, że ostatnio przeglądałem jakieś stronki i blogi o statuetkach w sieci i natrafiłem na pewien wpis, gdzie autor przekonywał, że bootlegi figurek są wykonane tak dobrze, że tylko na podstawie hologramów na pudłach można je odróżnić od oryginałów, dlatego fani proszą o ich zdjęcia. Poważnie, łapię się za głowę, jak można takie bzdury wypisywać. Poziom detali i wykonania jest wręcz niebotycznie różny. Mamy w oryginalnych piękne malowanie i dopieszczeniem szczegółów. Analizy fanów i doczepianie się nawet minimalnych błędów jednoznacznie o tym świadczą. Dalej mamy samą jakość farb i ich używania, czego nie uświadczymy w bootlegach. Tamte zwyczajnie śmierdzą i tylko zgaduję, co za reakcje zachodzą po jakimś czasie, gdy trzymamy je w pokoju na powietrzu (można się czegoś nieprzyjemnego nabawić, więc lepiej nie trzymajcie je w pomieszczeniu, gdzie śpicie). Na koniec mamy jeszcze jakieś uproszczenia, gdy coś jest trudniejsze do wykonania lub zwyczajne wydmuszki – trzymałem w dłoni kiedyś bootleg i był znacznie lżejszy od oryginału. Jeśli dla kogoś te statuetki to „zabawka”, może i dobrym pomysłem jest kupienie czegoś takiego. Dla prawdziwych kolekcjonerów i fanów liczy się właśnie najwyższa jakość, której próżno tam szukać. Tacy robią zdjęcia aparatem, wkładają za szybę, dbają o to i tak dalej. Wiem, bo tak właśnie mam. Dlatego takie wpisy mnie denerwują. Od razu mam wrażenie, że ktoś nie widział nigdy oryginału, a jeśli nawet i dalej tak twierdzi (i nie chodzi o to, że dla kogoś ta różnica nie jest warta ceny, bo to mogę zrozumieć – to indywidualna sprawa), to już nie wiem, co o kimś takim myśleć. Ślepy jest czy co? No mniejsza. Przepraszam was, ale musiałem to z siebie wydusić, bo się generalnie trochę zirytowałem. Zawsze tak mam, gdy natrafię na takie kwiatki. W każdym razie przejdźmy do detali. Nawiasem mówiąc, chyba wyszedł ten wpis dłuższy niż za pierwszym razem.
img_6288_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • broń
  • łańcuch
  • alternatywna wersja twarzy
img_6289_wynik
Black ★ Rock Shooter od Good Smile Company zachwyca fanów masą detali oraz niesamowitym malowaniem. Mamy tutaj kapitalną podstawkę, która pochodzi z alternatywnego świata, gdzie pokruszone płytki i ogólnie rozpadające się podłogi są powszechne – zapewne ilustruje to jego koniec i balansowanie na krawędzi jego rozpadu. GSM przykłada niezwykłą uwagę do podstawek, które nie są u nich tylko podporą, ale wręcz częścią samej figurki, co jest niezwykle dobre i godne pochwał. Pomimo wielu lat, ponieważ dzisiaj omawiana ma ich prawie dziesięć na karku, warto zwrócić uwagę, że już wtedy wykonywane były przez tę firmę bardzo dobrze. Trudno do czegokolwiek się tu przyczepić. Ostatnim razem wprawdzie wspominałem o malowaniu czy farbie, która po zamknięciu na dłuższy czas jest wyczuwalna. Ale ten aspekt zaczyna mi się wydawać wyobraźnią (lub jest tak niszowy i znikomy, że to naprawdę czepianie się na siłę/szukanie jakiejś wady). W przypadku dzisiaj omawiane statuetki mamy parę różnych materiałów użytych przy produkcji. Wspomniana podłoga jest nieco szorstka, więc dobrze realizuje swoją funkcję, dalej mamy zawieszone łańcuchy z metalu, samą pięknie malowaną postać i wszelkie kurtki czy buciki przypominające skórę (wykonaną z takiego „materiału” itd.), a takie detale jak widoczny zamek od kurtki i wrażenie, że jest z metalu, są spełnieniem marzeń fanów. Naprawdę ogrom detali robi ogromne (pozytywne, oczywiście) wrażenie. Tak, uwielbiam statuetki od FREEing, które są bardzo seksowne i ociekają fanserwisem. Dodatkowo mimika twarzy, malowanie i wszelkie inne detale są tam niesamowite. Samo uchwycenie postaci w takim odmiennym tonie zaskakuje mnie za każdym razem. Wadą jedyną jest właśnie pewne uproszczenie – nie ma tutaj kurtek, podstawek itd. Coś za coś, jak to mawiają.
img_6290_wynik
Daję jeszcze jakąś dodatkową fotkę, by każdy mógł się przyjrzeć. Świetnie wykonana, dynamiczna, pięknie pomalowana. Wczepiana broń dalej dobrze się trzyma. Swoją drogą można sobie „usunąć” efekt poświaty przy oku w postaci alternatywnej/doczepianej części. Wolę aktualną wersję, dlatego macie ją na fotkach. Swoją drogą lekko świeci się, czy bardziej klimatowo odbija światło, że tak ujmę.
Podsumowanie: Świetnie wykonana postać Dead Master z serii Black ★ Rock Shooter od Good Smile Company. Została wydana wiele lat temu i aktualnie jest dostępna tylko z drugiej ręki. Czasem się trafia i zazwyczaj nie jest aż tak drogo. Wielu fanów uwielbia postacie z tego uniwersum, bo wypadają świetnie. Dzisiaj omawiana jest moją ulubioną, a w kolekcji mam w sumie dwie. Razem też świetnie wyglądają, dlatego nie planuję sprzedawać ani jednej z serii. Zdecydowanie polecam. Spodoba się nie tylko fanom tego uniwersum, ponieważ niejeden właśnie od figurek i ilustracji się w nie wciągnął. To tyle na dzisiaj, miłego.
delcross1463652519

[FIGURKA] Black ★ Rock Shooter – Dead Master – 1/8 – Original ver. (Good Smile Company)

Po przerwie ruszamy z kolejnym wpisem. Zabierałem się do niego jak do jeża, ale w końcu go opublikowałem. Oczywiście miał się pojawić wcześniej, ale tak to już u mnie bywa, że się przesunął. Plany wzięły w łeb, a jak już ruszyłem z tekstem, to był gotowy całkiem szybko. Ale co ja tu będę przynudzał. W każdym razie zmieniłem wystrój na świąteczny. Czas na stałe elementy. Dotarły do mnie jakieś mangi. Powinno się coś jeszcze pojawić, a niebawem pewnie jakaś większa paczka. Zaczynają się promocje, więc trzeba polować. Czas na nowinki wydawnicze. Aniplex USA ogłosiło: Magia Record Puella Magi Madoka Magica Side Story Volume 1 (BD), Darwin’s Game (BD), Fate/Grand Order Absolute Demonic Front Babylonia Box Set I (BD) i Fate/Grand Order Absolute Demonic Front Babylonia Box Set II (BD). Kapitalne zapowiedzi. Wszystko mnie interesuje. Sentai natomiast uruchomiło pre-order do: Majestic Prince Genetic Awakening (BD), Gourmet Girl Graffiti (BD), Motto To Love Ru (BD), Venus Wars (BD) i Food Wars! The Fourth Plate (BD). Bardzo dobre zapowiedzi. Venus Wars dostanie edycję z bardzo długą książeczką i być może remaster z 4K, więc niezmiernie się cieszę, że zapomniałem o wydaniu Discotec. Food Wars ma mieć niedługo ogłoszone jeszcze wydanie limitowane, które na pewno nabędę. Jestem trochę rozczarowany Motto To Love Ru, bo chyba nie będzie OAV, a tak liczyłem, że przy tym wznowieniu się pojawią. Pozostaje mieć nadzieję, że na końcu zrobią osobno wszystkie jak przy Ajin. Studio Canal zapowiedziało Howl’s Moving Castle – 15th Anniversary – Collectors Edition – Amazon Exclusive, czyli trzeci duży box rocznicowy. Wydania kapitalne, jak i same filmy, ale dosyć drogie. W sumie zapomniałem wspomnieć, ale JPF ruszy z cyklem „Kolekcja Rumiko Takahashi”. Będą prezentować wiele tytułów autorki, w formie tomików zbiorczych, w formacie A5, z opcjonalną twardą oprawą. Na początek 3 tytuły, które po ukończeniu będą zastępowane kolejnymi. Oprócz tego niebawem pojawi się pre-order do kontynuacji „Klanu Poe” od Moto Hagio, co mnie niezmiernie cieszy. Jeszcze nowinka z obozu Nozomi. Ludzie zaczęli dostawać boxy z Gundam Seed i się okazało, że był tam HD remaster telewizyjny zamiast tego z oryginalny boxów na BD. Nozomi porozmawiało z Sunrise i będą wymieniać dyski (czy tam słać nowe). W każdym razie dostaniemy poprawną wersję, ale nieco później. Anime Ltd wstrzymało tłoczenie i przesunęło premierę na przyszły rok. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Dead Master z serii Black ★ Rock Shooter od Good Smile Company. Dawno nie recenzowałem wam figurek, więc postanowiłem coś zmienić. Padło na jedną z dwóch, które mam, z serii Black ★ Rock Shooter. Miałem to zrobić nieco wcześniej, gdy postanowiłem ją sprzedać, ale ostatnio sobie pomyślałem, że chyba zrezygnuję z tego pomysłu (sprzedaży oczywiście, nie recenzji). Od razu wyjaśnię, że nie chodzi o to, że moim zdaniem jest słabo wykonana czy tam ma jakieś wady lub nic niezwykłego. Wręcz przeciwnie, o czym zaraz opowiem dokładnie. Chodziło bardziej o to, że muszę ograniczać miejsce na figurki, bo muszą się ładnie prezentować, a „upychane” wypadają zwyczajnie kiepsko, więc z czegoś trzeba rezygnować. Po dłuższych debatach w głowie padło właśnie na nią. Jednak po namyśle stwierdzam, że w sumie trudno się z nią rozstać oraz genialnie mi pasuje. Nie wspominając nawet, jak się komponuje z drugą z serii. W każdym razie wróćmy do tematu, bo się rozgadałem o sprawach mniej istotnych. Twór Black ★ Rock Shooter powstał trochę przypadkowo. Mianowicie pewien facet o pseudonimie huke stworzył ilustrację przedstawiającą żeńską postać. Jego kolega z zespołu zainspirowany ową pracą skomponował utwór muzyczny. Kapela to zresztą niezbyt zwyczajna choćby i dlatego, że za wokal odpowiada tam znany w fandomowym światku syntezator Vocaloid (a dokładniej Miku Hatsune, czyli jedna z postaci wymyślonych na jego potrzeby). Następnie stworzono teledysk i ogłoszono, że powstaje film animowany. Jako że grupka fanów wspomnianego programu (a raczej otoczki związanej ze stworzonymi dla jego potrzeb projektami postaci) jest dosyć pokaźna, wokół całego pomysłu zrobiło się głośno. W końcu, po kilkukrotnym przekładaniu daty premiery, dzieło ujrzało światło dzienne. Później jeszcze powstał mini serial. Za każdym razem rozwijano fabułę, ale i tak wynik końcowy rozmijał się z oczekiwaniami wielu (klip -> OAV -> serial). Mimo wszystko seria była powszechnie lubiana, a już na pewno oglądana. O czym to jest? Historia ukazana w tej krótkiej produkcji zaczyna się w dniu rozpoczęcia roku szkolnego. Najpierw poznajemy Mato Kuroi – energiczną i pozytywnie nastawioną do życia protagonistkę. Jeszcze przed ceremonią zwraca ona uwagę na pewną dziewczynę i gdy część oficjalna dobiega końca, postanawia z nią porozmawiać. Tajemnicza nieznajoma to Yomi Takanashi, która okazuje się sąsiadką głównej bohaterki. W taki oto niepozorny sposób rodzi się między nimi przyjaźń. Przez większość czasu obserwujemy ewolucję tej znajomości i na tym opiera się główna oś opowieści. Fabuła rozwija się spokojnie, w sposób typowy raczej dla szkolnych obyczajówek. Każda przyjaźń przeżywa jednak swoje kryzysy i tutaj także znajdzie się miejsce dla bardziej dramatycznych momentów. To, o czym pisałem dotychczas, stanowi jednak tylko jedną stronę medalu. W pewnych momentach akcja przenosi się bowiem do innego świata – mrocznego, nieco psychodelicznego, a przede wszystkim całkowicie zrujnowanego. Toczą w nim walkę dwie postaci sprawiające wrażenie mrocznych alter ego głównych bohaterek [tanuki.pl]. Brzmi ciekawe, ale tak różowo nie jest. Są spore niedopowiedzenia i odnosi się wrażenie, że ktoś tego dobrze nie przemyślał. Przy dłuższej odsłonie starano się rozbudować nieco świat, by nabrało to więcej sensu, ale niekoniecznie to wychodziło w najlepszym stopniu. Mimo wszystko wypada to ciekawie, bohaterowie są niesamowici, muzyka super i tak, mimo wad, sporo osób to zobaczyło i polubiło. Sam należę do tej grupy, mimo że trudno mi to wysoko ocenić, chętnie wracam. Ciągle chcę sobie to nabyć, ale z dostępnością tego tytułu na BD jest średnio (w znaczeniu z napisami w zrozumiałym języku). Gdzieś w międzyczasie oczywiście ruszyła seria figurek, w której GSM aktywnie pracowało. Wypuścili ich od groma, a co ciekawe, pod koniec poprzedniego roku ruszyła informacja o wznowieniu tego projektu po latach. Są już dostępne na necie pierwsze wizerunki projektu, które można zobaczyć w tym miejscu. Wypada to niesamowicie. Co ciekawe, chyba wszystkie (lub zdecydowana większość z nich) statuetek pochodzi z  tzw.  „alternatywnego świata”. Najbardziej popularna pozostaje główna bohaterka (tytułowa), ale dzisiaj omawiam Dead Master. Jak to w przypadku perełek od tej firmy bywa, mamy tutaj niesamowitą wręcz liczbę detali. Zaczynając od samej podstawki, która została wykonana kapitalnie, przechodząc przez wygląd postaci i na dodatkach skończywszy, więc wiem, co mówię (piszę). Co ciekawe, kiedyś cenowo była bardzo tania, ale to były inne czasy, więc ciężko to jakoś porównywać. Sam kupiłem za bardzo dobrą cenę od innego figurkowego kolekcjonera, który wyprzedawał swoje skarby. Dzięki temu cena była „pyszna”, jak to mawiają.
img_7131_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • broń
  • czaszka „nakłuwana” na palec wskazujący
img_6283_wynik
Dead Master z serii Black ★ Rock Shooter od Good Smile Company zachwyca fanów masą detali oraz niesamowitym malowaniem. Mamy tutaj kapitalną podstawkę, która pochodzi z alternatywnego świata, gdzie pokruszone płytki i ogólnie rozpadające się podłogi są powszechne – zapewne ilustruje to koniec tego świata i balansowanie na krawędzi jego rozpadu. GSM przykłada niezwykłą uwagę do podstawek, które nie są u nich tylko podporą, ale wręcz częścią samej figurki, co jest niezwykle dobre i godne pochwał. Pomimo wielu lat, ponieważ dzisiaj omawiana ma ich prawie dziesięć na karku, warto zwrócić uwagę, że już wtedy wykonywane były przez tę firmę bardzo dobrze. Jedyne, do czego mogę się bardziej doczepić, to malowanie. Tak, wykonane świetnie, ale jeśli bardzo wytężmy nos, a będziemy ją wcześniej trzymali zamkniętą za szybą, wyczujemy farbę. Nie ma takiego efektu w nowszych eksponatach tej firmy, ale niewątpliwie przy tańszych już się trafia. Miałem w kolekcji takie, które z takich powodów sprzedawałem, bo już cuchnęły niezwykle intensywnie. Tutaj jest to wręcz znikome i się zastanawiałem, czy nie przesiąkła od tych wcześniejszych, ale jeśli dalej minimalnie po zamknięciu na tydzień lub dwa coś można wyczuć, to nie przypadek.
img_6286_wynik
Daję jeszcze jakąś dodatkową fotkę, by każdy mógł się przyjrzeć. Świetnie wykonana, dynamiczna, pięknie pomalowana. Wczepiana broń dobrze się trzyma. Tak, ta „czaszka” też mimo upływu lat. Swoją drogą lekko świeci w ciemności. Taki mały bajer, a cieszy.
Podsumowanie: Świetnie wykonana postać Dead Master z serii Black ★ Rock Shooter od Good Smile Company. Została wydana wiele lat temu i aktualnie dostępna tylko z drugiej ręki. Czasem się trafia i zazwyczaj nie jest aż tak drogo. Wielu fanów uwielbia postacie z tego uniwersum, bo wypadają świetnie. Jeszcze bardziej podoba mi się tytułowa postać, którą omówię niebawem. Razem też świetnie wypadają, dlatego nie planuję sprzedawać jednej z serii. Zdecydowanie polecam nawet pomimo tej minimalnej wady. Spodoba się nie tylko fanom tego uniwersum, ponieważ niejeden właśnie od figurek i ilustracji się w nie wciągnął. To tyle na dzisiaj, miłego.
pedobunny1395847165

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Saber – B-style – 1/4 (FREEing)

Ruszamy z kolejnym wpisem na moim blogu. Wprawdzie pojawia się niewiele po ostatnim, ale i tak muszę przeprosić. To jeden ze wpisów na zlecenie/prośbę i ląduje na blogu nieco później, niż to sobie zaplanowałem. W końcu jednak jest i mam nadzieję, że zaspokoi ciekawość czy tam oczekiwania. Szczegóły za chwilę, a teraz trochę standardowych elementów. Nic do mnie wprawdzie nie dotarło, ale pewnie niebawem się to zmieni. Oczekuję większej paczki na początku sierpnia. Ależ będzie wspaniała. W dodatku dzisiaj udało mi się pewną serię złapać w dobrej cenie, której szukałem od pewnego czasu. Jest długa, kozacka i dosyć stara, ale kultowa. Więcej nie zdradzę, ale kiedyś ją wam opiszę. Czas na nowinki wydawnicze. Po pierwsze Anime Ltd w końcu uruchomiło oficjalnie pre-order do Weathering With You – 4K Ultra HD Zavvi Exclusive Deluxe Edition Steelbook (4KBD+BD+CD). Tak, ekskluzywna edycja Zavvi zawiera bardzo bajerancki pakiet, który sobie zamówiłem. Mam edycję japońską, ale nie mogłem wytrzymać. Z Your Name ciągle żałuję, że też sobie nie nabyłem, gdy był dostępny, więc szukam go po aukcjach. Tutaj nie popełnię tego samego błędu. Tiger Lab oficjalnie podało, że kolejnym ich wydawnictwem będzie Urotsukidoji II: Legend of The Demon Womb (2LP). Na koniec coś z naszego ryneczku. Studio JG wyda Kuutei Dragons od Taku Kuwabara – seinen, przygoda, fantasy i smoki na dokładkę. Do tego wersja w twardej oprawie do wyboru. Coś się nam te wydawnictwa ostatnio rozbestwiły w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Reszta nowinek następnym razem, a teraz szybciutko przechodzimy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Saber 1/4 od FREEing. Z tą pozycją w sumie wiąże się pewna historia. Nie wiem, czy wspominałem, ale wśród fanów tego tupu rzeczy nie jest to niczym nowym… Mianowicie przeglądam sobie takie galerie z pokazów prototypów lub już gotowych do produkcji figurek (farby nałożone, więc finalna wersja). Któregoś tam dnia czekałem na pewną pomalowaną wersję i zobaczyłem prototyp dzisiaj omawianej (taki szary). Ależ byłem jednocześnie zszokowany i uradowany. Jedna z moich ulubionych postaci otrzymała wielką i śliczną figurę. Pomyślałem sobie wtedy, że pewnie cena mnie przygniecie, ale wygląda genialnie. Trochę czasu minęło i pojawiła się jej wersja w kolorach i start pre-orderu. Nie wytrzymałem, szczerze mówiąc, i ją nabyłem. Ogólnie rzecz biorąc, była tańsza, niż przewidywałem, ale ciągle droga. Czas mijał i zbliżał się czas premiery. Wtedy z jakiegoś nietypowego powodu anulowano mi zamówienie. Już nawet nie pamiętam dlaczego. Czy to był błąd autoryzacji karty, czy coś z wysyłką? Pamiętam natomiast bardzo dobrze, że się nieźle wkurzyłem, bo tyle na nią czekałem. Akurat byłem wtedy na delegacji (znaczy się jakieś dwa tygodnie po premierze), gdy ktoś wystawił tę pozycję na sprzedaż myfigurecollection.net. Cena była bardzo atrakcyjna. Miała wprawdzie drobną wadę, którą opiszę za chwilę, ale i tak mogę uznać to za niesamowitą okazję. Mamy ten wstęp za sobą, więc można zacząć drążyć detale i opisać, z czym się to je, jak to mawiają. Jak wspominałem, jestem sporym fanem Saber, więc w pewnym sensie mój obiektywizm może być lekko spaczony, ponieważ sam fakt istnienia ej pozycji bardzo mnie elektryzował. Niemniej starałem się podejść tutaj możliwie na chłodno oraz zaciągnąłem języka – poczytałem o wadach wspominanych przez fanów. Zacznijmy może od pozytywów. Mamy tu niesamowicie wielką figurkę, która swoją drogą ledwo mi się zmieściła w kolekcji w miejscu, w którym chciałem ja postawić. Po przeciwległej stronie umieściłbym sobie chętnie jej oponenta z tego samego świata (lub uniwersum, jeśli ktoś tak woli), ale obawiam się, że mi się tam nie zmieści. Taka drobna dygresja z mojej strony. W pudle, pomijając samą figurę czy podstawkę (bardzo solidną i składaną), dostajemy dwa miecze. Tutaj byłem lekko zdziwiony tym faktem. Oczywiście na jeden nakładamy sobie efekt broni, który wypada bardzo przyjemnie. Drugi miecz pozostaje bez efektu i chyba ma stanowić łatwą podmiankę – bez konieczności zdejmowania efektu. Dla mnie to jednak jakiś zbędny dodatek, ale się tam nie znam (i darowanemu koniowi…). Tutaj dochodzimy do takiej pierwszej z wad mojego (konkretnie mojego) zestawu. Miecze i efekt są nakładane w tej pozycji od FREEing. Delikatnie mówiąc, oręż może wypaść z dłoni Saber, a efekt na nią nakładany potrafi się ześlizgnąć z broni. Taki już jest ten projekt. Twórcy w zestawie dołączyli drobne zabezpieczenia nakładane na miecz, które uniemożliwiają taki niezamierzony przypadek. Są właściwie niewidoczne. Fajnie, że je zrobili, ale równie dobrze mogli jakoś inaczej to skonstruować (zamiast wpychać miecz w dłoń, mogła być odczepiana końcówka). W każdym razie u mnie tych zabezpieczeń nie było – stąd była ta niska cena, pomijając jakieś pewnie rozczarowanie pierwszego kupującego, o czym za chwilę. W każdym razie sobie poradziłem z tą wadą i w miejscu, gdzie stoi moja figurka, w ogóle nie widać moich zabezpieczeń, więc właściwie tego problemu nie mam. Kolejne rozczarowanie fanów (tak, te zaczepy też część zraziło) jest związane z malowaniem. Chodzi o te złotawe wykończenie, które nie zawsze idealnie jest wykonane. Podobno z tego powodu fani sprzedawali swoje kopie. Z jednej strony rozumiem ich, ponieważ przy takiej cenie chcemy mieć produkt idealny w każdym calu, ale z drugiej… Kurczę, to jest piękne i ten detal nie umniejsza jej w takim stopniu, bym chociaż myślał o sprzedaży. Zawsze jak na nią spoglądam (a robię to nawet teraz) myślę sobie, że jest śliczna i stanowi jeden z lepszych elementów mojej kolekcji. Tak, mam masę innych świetnych figur (no, ilość to pojęcie względne, ale trochę ich mam przynajmniej w moim odczuciu), które obiektywnie są nawet lepsze (przynajmniej część z nich), bo takich wad tam nie znajdę, ale ta jej majestatyczna poza, rozmiar i sam fakt, że to Saber sprawiają, że nie mogę myśleć inaczej. Swoją drogą początkowo sobie myślałem, że szkoda braku króliczej wersji tej postaci (dobra, dalej tak myślę), ale nie wymieniłbym jej na inną. Trochę długi się nam zrobił ten wpis, więc reszta detali i spostrzeżeń już przy fotkach.
IMG_0993_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • dwa miecze
  • efekt dla miecza
  • odczepiany kępek włosów
  • podstawka
IMG_0994_wynik
Oto Saber w pełnej krasie. Swoją drogą niesamowicie podoba mi się jej twarz. Byłem zszokowany, że nie wszyscy podzielają moją opinię. Wygląda wręcz genialnie. Spogląda lekko w dół, więc jak sobie ją ładnie ustawicie nieco wyżej, będzie was pilnować (śmiech). W każdym razie mamy tutaj wygląd, którego oczekiwałem. Bez udziwnień, taki może nieco standardowy, ale niezwykle do niej pasujący. Możecie sobie kępek włosów przesuwać, bo jest odczepiany. Taki mini bajer od firmy.
IMG_0995_wynik
Czas na miecz wraz z efektem. Normalnie jest tam taki ledwo widoczny zaczep, a u mnie jak widać pewien zamiennik. Tylko z takiego bliska go widać i pod tym katem, więc nie narzekam. Swoją drogą świetnie jest wykonany ten efekt, a miałem jakieś obawy, bo takie rzeczy często tylko fajnie wyglądają na poglądowych fotkach. Tutaj jest bardzo zadowalający.
IMG_0996_wynik
Czas na fotkę wady tego wydania, czyli problemy z malowaniem. Na powyższej je widać. Oczywiście trzeba się przyglądnąć figurce, ale po to w sumie jest (i w takich wymiarach), by zwracać na takie rzeczy uwagę. W każdym razie dla mnie to nie dyskwalifikuje całości – w dodatku są to okazjonalne wypadki. Gdzieś czytałem o jakimś retuszowaniu tego problemu mazakiem czy czymś tego typu… Ale nie widziałem efektu końcowego takich poprawek, więc nie udzielę rady w tej dziedzinie.
IMG_0997_wynik
Fotka tej pięknej podstawki. Wiem, niby nic wielkiego, ale jakoś bardzo dobrze wypada. Swoją drogą jest składana, co mnie lekko zdziwiło. Chyba po to, by ewentualnie sobie ja otworzyć i wyczyścić? Widziałem już kilka figurek z uniwersum Kinoko Nasu i wszystkie mają właśnie podobny wzór na podstawce, więc nie jest to niczym nowym, ale mimo wszystko zachwyca.
IMG_0998_wynik
Kolejna fajna fotka, czy Saber widoczna zza jej pleców. Te ramiona i włosy. Wszystko wspaniałe. Lekko widać moje zabezpieczenie przed wypadnięciem miecza (w sumie prawie takie samo jak w oryginale, taki jestem zdolny). Dla mnie wszystko super tu wygląda.
IMG_0999_wynik
Tak to wygląda moi drodzy. Saber jest piękna, a małe wpadki nie umniejszają jej epickiego wydania. Może nie jest warta zawyżonych kwot (bo zaczyna takie osiągać), może nie docenią jej ludzie, którzy nie są jej fanami, ale co mi tam. Dla mnie jest śliczna i basta.
IMG_1003_wynik
Swoją drogą ta figura przybywa do nas w genialnym pudle. Tak, wiem, nie widać z zewnątrz co jest w środku, ale szczerze mówiąc, dla mnie to żaden problem. Zamiast tego dostajemy niezwykle sztywne opakowanie, które jest naprawdę świetnie przygotowane. Nie wiem jak was, ale mnie trochę drażnią te łatwo rozpadające się pudła. Potem mogą przybyć pozaginane. Gdyby wszyscy robili coś takiego, nigdy bym się nie bał, a i wygląda to świetnie. Wielki plus. Bez wątpliwości stwierdzam, że to najlepsze opakowanie od figurki, jakie widziałem.
Podsumowanie: Kapitalna postać z kultowego uniwersum Fate otrzymuje majestatyczną i wielką figurkę od świetnej firmy FREEing (której od dłuższego czasu jestem wielkim fanem). Czy mogłem to przegapić? W żadnym wypadku. Jest piękna, wielka, no i to Saber, więc dodatkowe jedno oczko do oceny końcowej przynajmniej. Wprawdzie fani narzekają na wady z malowaniem, ale mnie aż tak nie zrażają, bo są znikome. Może całość mnie tak urzekła, a może już taki jestem, trudno powiedzieć. Każdy ma na czymś hopla i inne rzeczy dyskwalifikują dla niego całość. Na przykład dla mnie najgorsze są podpórki poza podstawką lub ogólnie jakieś figury, które zajmują dużo miejsca przez jakieś poszczególne elementy – wystający miecz na bok, przechylna flaga odstająca od figurki itd. (takie trochę sztuczne jej powiększenie). Tutaj tak oczywiście nie jest. Oceńcie sami, czy jest to produkt dla was, ode mnie dostaje rekomendacją. Mam nadzieję, że recenzja sprostała oczekiwaniom fana, który o nią poprosił. Czekam oczywiście na kolejne! To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Muv-Luv Alternative Total Eclipse – Takamura Yui – B-style – 1/4 – Bunny Ver. (FREEing)

Tego się nie spodziewaliście, prawda? Dokładnie, lecimy dzień pod dniu ze wpisami. Sponsorują to wcześniejsze obsuwy i mój plan nadrobienia zaległości. Do tego dochodzi fakt, że chciałem właśnie dzisiaj umieścić ten tekst. W każdym razie lecimy. Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to nie mam nic nowego do wspomnienia, więc przejdźmy do drugiej części tego wstępu. Z nowinek wydawniczych również kiepsko, bo co się mogło zdarzyć w ciągu jednego dnia? Właściwie nic, ale nie zdążyłem wspomnieć ostatnio o trzech sprawach. Pierwsza z nich dotyczy Tiger Lab. Zapowiadają nam jakieś wydawnictwa po cztery lub sześć dysków. Zainteresowani? Nie wiadomo, co to jest, ale fani już snują swoje domysły na ten temat. Kolejna nowinka dotyczy Final Fantasy VII i remaku. Mamy już prawie pewne pogłoski dotyczące wersji PC (w znaczeniu prawie potwierdzone doniesienia). Nie wiem, jak wy, ale ja czekam. Nie mam konsoli, bo mało gram, a jeśli już to czytam VN. Jednak co jakiś czas trafi się jakiś tytuł, w który bym się chętnie zagłębił. Jest nim właśnie to Final Fantasy, więc czekam. W sumie prawie zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy. Na dniach ruszy pre-order do CLANNAD Collector’s Edition na Switch od Limited Run/Sekai Project. Znając wydawnictwa tej firmy, zejdzie na pniu, więc informuję. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Takamury Yui od FREEing. Postać ta pochodzi z VN lub adaptacji o tym samym tytule, czyli z Muv-Luv Alternative: Total Eclipse. Może najpierw wspomnę, o co chodzi z tą chęcią umieszczenia wpisu właśnie dzisiaj. No, sprawa jest oczywista: co najbardziej kojarzy się ze świętami jak nie sam króliczek? Sprawę mamy załatwioną, nawet jeśli nie wszyscy się ze mną zgadzają. Kolejna kwestia to figurki w skali 1/4, których od dłuższego już czasu jestem wielkim fanem. Właściwie to od kupienia pierwszej z nich. Swoim rozmiarem, detalami i odwzorowaniem twarzy czy zwyczajną radością z zakupu przebijają inne pod każdym względem. Oczywiście, to nie jest tak, że pozostałe rozmiary mi się już nie podobają, ale zdecydowanie w większości właśnie te od FREEing u mnie wygrywają podczas podejmowania decyzji nabywczych. Dzisiaj opisywana jest kolejnym tego przykładem. Sama postać pochodzi z kultowego cyklu Muv-Luv, którego jestem fanem. Nie jest to może jakiś mało oczywisty fakt, bo w końcu opisywałem na łamach tego blogu już VN, które nabyłem podczas kampanii KS. Do tego mam trzy figurki od FREEing z tego cyklu (dzisiaj opisuję pierwszą z nich), serial Muv-Luv Alternative: Total Eclipse na BD (też będę musiał wam zrecenzować) i ciągle czekam na wydanie na nośnikach Schwarzesmarken (nie zapominając o zapowiedzi adaptacji oryginalnego Muv-Luv, na który czekam z wypiekami na twarzy). W każdym razie trochę tego mam i należało w końcu coś ruszyć (no, ponownie w znaczeniu, bo VN było opisane w całości). Figurkę Takamury Yui chciałem sobie nabyć jeszcze na premierę i byłaby to moja pierwsza statuetka od tej firmy, ale się ostatecznie nie udało. Później szybko zanikła (standardowy problem u tego wydawcy, limitowane produkcje, które często po premierze strasznie rosną w cenie w górę), a ja myślałem, że będę musiał obejść się smakiem. Jednak w pewnym momencie trafiłem ja na jakiejś aukcji za bardzo dobrą cenę i szybko nabyłem. Ależ się wtedy cieszyłem jak dziecko. Muv-Luv Alternative: Total Eclipse w dużym skrócie opowiada historię z alternatywnej rzeczywistości jako żywo przypominającej czasy zimnej wojny. Ludzkość nawiązuje na Księżycu kontakt z obcą formą życia. Nie są jednak przyjacielsko nastawieni do naszego gatunku. Wręcz przeciwnie, to przerażające, żądne krwi bestie, które opanowują powierzchnię satelity, a niedługo potem stadami lądują na Ziemi. Nikt nie jest w stanie skutecznie stawić im czoła, nawet armie Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, militarnych potęg ówczesnego świata. Najeźdźcy są prymitywni, ich społeczność przypomina bardziej rój owadów niż cywilizację inteligentnych stworzeń, zaś kolejne starcia powodują wśród nich straty liczone w milionach. Po wstępie (gdzie streszczona jest historia przed aktualnymi wydarzeniami) akcja przenosi się do ośrodka badawczego na Alasce, gdzie dorosła już Yui wraz z grupą jajogłowych i armijnych ważniaków prowadzi pracę nad prototypowym cackiem będącym owocem japońskiej myśli technicznej. Od tej pory aż do końca serii wydarzenia obracają się wokół międzynarodowej grupy pilotów testowych, którzy wraz ze swymi maszynami odbędą wiele żmudnych prób i zwiedzą kawał świata. Wracając do Yui, mamy tutaj niesamowity poziom detali tej postaci. Wystarczy przyjrzeć się fotkom twarzy postaci. Do tego dochodzą pończochy wykonane z materiału – ale ściągnąć nie dacie rady bez uszkodzenia (swoją drogą ostatnio firma wydaje wznowienia w wersji właśnie bez nich. W sumie wolę te oryginalne z nimi, ale niektóre wypadają naprawdę fajnie i w końcu mogę sobie nabyć postacie, których ceny mogły wprawić w zawrót głowy). Lecimy z fotkami i detalami.
IMG_8423_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • miecz
  • podstawka
IMG_8426_wynik
Zacznijmy od negatywów, których w sumie brak, pomijając cenę. No dobra, uparciuchy może będą narzekać na słabą podstawkę i może będą mieli rację, ale jakoś w przypadku tej firmy są dla mnie wymogiem, a nie faktyczną częścią. W przypadku You podtrzymuje ją w określonej pozie – służy do stabilizacji. Figurka ma odczepiany miecz i to jedyny „ruchomy” element. Wprawdzie można lekko naciągać pończochy, ale pomińmy już ten element. Sama postać wygląda wybornie – FREEing wykonuje świetną robotę i stali się mistrzami w swoim fachu. Jeśli komuś podobają się tak przedstawione postaci i jest w stanie wydać sumy, które są wymagane (oraz większe figurki się podobają), będzie zadowolony.
IMG_8427_wynik
Spójrzmy na to dzieło z innej perspektywy, by jeszcze bardziej je docenić. No po prostu miodzio, co tu dużo pisać. Liczba detali czy wykonanie na medal.
IMG_8425_wynik
Kolejna fotka bardziej pokazuje miecz, który trzyma postać. Swoją drogą bardzo mi się podoba właśnie takie zaprezentowanie tej postaci. Dodaje jej dynamiki. FREEing wykonuję swoją robotę naprawdę na medal. Dynamika włosów, spojrzenia, kształty. Tu jest wszystko odpicowane i zapięte na ostatni guzik.
IMG_8424_wynik
Takamura Yui od FREEing, czy trzeba pisać coś więcej? Ci, którzy ją mają, są zadowoleni bardziej, niż pewnie myśleli, że będą, a cała reszta płacze, iż nie udało im się jej zdobyć. Dobra, może tu taj troszkę sobie żartuję, ale naprawdę jest na czym oko zawiesić. Zdecydowanie polecam wszystkim, a dla fanów to wręcz pozycja obowiązkowa.
Podsumowanie: Kapitalnie wykonana postać z niesamowitą liczbą detali i wspaniałej pozie. Czy trzeba czegoś więcej? No może fakt nieco wyższej ceny (ale przy tym rozmiarze jest to zrozumiałe) odstrasza, a już na pewno po premierze, gdy kwota ta zaskakująco wręcz szybko rośnie do kosmicznych wartości. Jeśli zastanawiałeś się do tej pory, czy brać figurki od FREEing i jesteś fanem Yui, zaprzestań i kupuj już teraz, jeśli trafisz gdzieś ją w miarę sensownej cenie (tutaj wstaw swoją, bo jak to mawiają kolekcjonerzy, dla każdego to inna wartość). Zawsze można wprawdzie liczyć na wznowienie, ale na razie się nie zanosi. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Mash Kyrielight – 1/7 – Grand New Year (Aniplex)

Z minimalnym opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Pogoda za oknem zachęca do wyjścia, ale musimy ograniczyć nasze aktywności. Jeśli ktoś mieszka w domku jednorodzinnym lub zwyczajnie jakimś z ogródkiem, może się poratować takim spędzaniem wolnego czasu (z wiadomych powodów). Jak powszechnie wiadomo, słońce jest zdrowe, a ciało go potrzebuje – nie wspominając o zwyczajnej chęci podładowania baterii. W każdym razie zaczyna mi tego brakować, ale jakoś sobie radzimy. Schodząc do bardziej przyziemnych tematów tego bloga, lecimy z tematami. Po pierwsze nabyłem sobie w końcu wszystkie twarde oprawy, których dzisiaj kończy się pre-order na sklepie JPF. Wam radzę zrobić to samo. Na sklepie Anime Ltd ruszyły ponownie wyprzedaże – sobie coś nabędziemy, a raczej można również liczyć na jakieś zapowiedzi. Skoro już przy nich jesteśmy, to jest wielka cisza. Nie ma o czym wspominać, więc tylko dodam, że ruszył kolejny sezon w świecie anime. Pewnie jak zwykle wszystko sobie odpuszczę (lub prawie) i zacznę oglądać serie po ich zakończeniu lub zakupieniu nośników. Ostatnio pojawiło się pierwsze anime zrobione w pełni w 4K HDR. Wydarzenie może i szczególne, ale trwa to raptem cztery minutki (z napisami końcowymi), jest zwykłym klipem, który mnie nawet jakoś specjalnie nie oczarował, a wygląda jak reklama. Słabiutko. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Mash Kyrielight w skali 1/7 w wersji Grand New Year od Aniplexu. Wraz z tym produktem wiąże się dosyć nietypowa historia, którą tutaj przytoczę. Już wcześniej miałem statuetkę tej postaci i to też od Aniplexu. Mowa tutaj o wersji z 2017 roku. Jaka ona była, każdy wie, ale opinii było sporo. Części się podobało, ale nie wszystkim. Osobiście należę do tego drugiego grona, które narzeka na taką trochę prostotę, kiepskie wykonanie twarzy i ogólnie rzecz biorąc niezbyt duży podziw, jeśli chodzi o całokształt. Udało mi się sprzedać ją po nawet wyższej cenie, niż nabyłem i to w trybie natychmiastowym. Przyznam się bez bicia, że to moja jedna z dwóch akcji, gdy się na czymś tak przejechałem. No, może nie było tak źle, bo w końcu wszystkie włożone fundusze odzyskałem z nawiązką. W każdym razie czekałem dalej na swoją postać, ale tym razem w ładnym stylu. Dni mijały, a ja zaczynałem się zastanawiać, czy ta chwila nastąpi. W pewnym momencie pojawiła się wersja od Stronger, którą ponownie część osób się zachwycała, ale ja kręciłem nosem. Postać była odmienna od wizerunku, który by mi pasował. Czekałem dalej, aż w końcu pojawiło się ogłoszenie Aniplexu. Byłem zauroczony, gdy tylko zobaczyłem ją w wersji pomalowanej. Była zwyczajnie cudowna. Kolorystyka, twarz, dynamika, wszystko świetnie zgrane i dopracowane. Nabyłem tę pozycję, a dzisiaj ją wam recenzuję. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że może kiedyś opuści moją kolekcję, ale jak na razie się na to nie zanosi. Dodam tylko, że zapomniałem złożyć na nią pre-order, ale nic straconego (właściwie to zamówiłem ją w przedsprzedaży, ale przesuwali ją w terminach kilkukrotnie i mi usunęli bez zapowiedzi). Zaraz po premierze trafiła na jakąś przecenę, gdzie jeszcze zaoszczędziłem. Mash Kyrielight jest oczywiście wzorowana bezpośrednio na grze Fate/Grand Order lub anime na jej podstawie. Opisywana dzisiaj wersja powstała na bazie artu, jak to zwykle w sumie bywa. Mierzy sobie około 28 cm i wygląda zwyczajnie niesamowicie. Zacznijmy może od zalet, bo na wady nie mam do końca pomysłu (śmiech). Figurka cechuje się masą detali, które oczarują niejednego fana tego uniwersum. Zamiast postaci w standardowym stroju, dostajemy wersję w yukacie, która wypada fenomenalnie. Paleta barw jest ogromna, a do tego dochodzi udekorowanie jej broni czy świetnie wykonana twarz i ogólne proporcje. Nawet podstawa, która jest tutaj najgorszym elementem, wypada całkiem przyjemnie. Zaraz skupimy się na detalach. Wspomnę jeszcze tylko, że ciągle można ją nabyć, chociaż jest to coraz większe wyzwanie (dla naszego portfela naturalnie). Czas na fotki i dokładniejszy opis.
IMG_0477_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • tarcza
  • bukiet
IMG_0479_wynik
Mash Kyrielight w wydaniu noworocznym od Aniplexu zachwyca fanów pięknie przyozdobioną yukatą, która w odróżnieniu od jej zwyczajowego stroju, przykuwa uwagę paletą barw. Warto do tego dodać pięknie zrobione malowanie, masę szczegółów: wzorki na stroju, bukiet przy tarczy czy nawet napis do niego przymocowany. To wszystko zachwyca i zdecydowanie jest plusem tej statuetki. Do tej pory widziałem już kilka figurek przedstawiających tę postać, ale zdecydowanie właśnie ta mnie najbardziej oczarowuje. Jest w każdym calu wykonana świetnie. Trochę mi tez przypomina Shiki w tym stroju, chociaż jest zdecydowanie inny.
IMG_0478_wynik
Tym razem chciałbym się skupić na najgorszym elemencie tej figurki, ale i tak wykonanym całkiem nieźle, czyli podstawce. Jak to zwykle bywa, szału nie ma, ale kwiaty idealnie tutaj pasują, a sama w sobie nie zajmuje dużo miejsca. To kolejny plus według mnie, statuetka jest niezwykle zgrabna, więc nie powinno być problemu z jej umiejscowieniem nawet w większych kolekcjach, gdzie już powoli brakuje powierzchni.
Podsumowanie: Dosyć znana postać z kultowego uniwersum w końcu otrzymała bardzo ładną figurkę. Nie widzimy jej w standardowym stroju, ale jak dla mnie to nadało jej niesamowitego uroku. Mamy tutaj niezwykłą paletę barw, dbałość o szczegóły i bardzo sensowną cenę. Myślę, że wielu fanów tej postaci ją zakupiło, a i innych przekonała do siebie. Trudno o jakieś wady, pomijając może nie za oszałamiająca podstawkę. Jeśli wam się spodobało, bierzcie. Nie będziecie żałować. To tyle na dzisiaj, miłego.

2242428

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Jeanne d’Arc (Alter) – 1/7 – 2nd Ascension (Aniplex)

Tym razem raczej bez opóźnień prezentuję wam kolejny wpis. W międzyczasie dotarła do mnie jedna zaległa paczuszka. Teraz już sobie poczekam na kolejne, ale to nie szkodzi, bo ostatnio byłem trochę zawalony, więc przynajmniej się nacieszę swoimi ostatnimi nabytkami. Czas na nowinki wydawnicze. Ostatnio odbył się tzw. „Wonder Festival 2020 Winter”, na którym zaprezentowano masę figurek, ale jeśli mam być szczery, rozczarował mnie totalnie. Właściwie nic nie przykuło mojej uwagi, pomijając pewną zapowiedź związaną z VN Nekopara (tudzież jej adaptacją), nowym GITS od Netflix i wznowieniami (ale je akurat nabyłem podczas premiery). W sumie to dobrze, bo i tak jest parę fajnych w najbliższych miesiącach. Z takich, do których ostatnio ruszył pre-order, warto wspomnieć o Character Vocal Series 01 Hatsune Miku MIKU EXPO 2019 Taiwan & Hong Kong Ver. 1/8 od Alphamax oraz Fate/Apocrypha Jeanne d’Arc & Astolfo TYPE-MOON Racing ver. 1/7 od plusone. Czas na zapowiedzi od Discotec: NG Knight Lamune & 40 (SD-BD), Lupin The 3rd The Last Job (BD), Kyo Kara Maoh! Season 3 (BD) i Honey And Clover Season 2 (BD). Na pewno Lupin z tego, ale nad resztą się pomyśli. Dosyć niespodziewanie Anime Ltd dzisiaj ogłosiło: Mobile Suit Gundam 0083 Blu-ray Ltd. Collector’s Edition. To oczywiście biorę bez mrugnięcia okiem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka od Aniplex do Jeanne d’Arc 2nd Ascension. Pewnie część kojarzy tę postać z Fate/Apocrypha, ale tutaj mamy jej mroczną odsłonę, która występowała w Fate/Grand Order. Jeśli mnie pamięć nie myli, jest to jedna z pierwszych figurek, które kupiłem na sklepie nippon-yasan.com. Tak, moi drodzy, to już dosyć odległe czasy, jeśli można to tak ująć. Sporo się zmieniło… No, nie przesadzajmy tutaj. W każdym razie było to dosyć dawno temu i pamiętam, jak się cieszyłem, gdy poznałem ten sklep, bo wysyłał do naszego kraju z opcją płacenia bardzo niskiej kwoty VAT (przypominam, że przesyłają przez swoje hangary we Francji, gdzie jest za takie rzeczy najniższy w Europie). Dodatkowo posiadają właściwie wszystkie figurki – nawet te limitowane i teoretycznie ograniczone do jakichś sklepów. To wszystko sprawia, że warto tam nabywać tego typu sprawy. Wprawdzie ostatnimi czasy trochę się tam popsuło, a przynajmniej w pre-orderach. Czemu? Wymagają uiszczania opłaty (myślę tu o opcji „zapłać później”), gdy tylko będzie się zbliżać oryginalna data premiery – jak powszechnie wiadomo, w tym fachu opóźnienia nie są niczym nowym, więc trochę denerwuje płacenie za przedmiot, który się opóźni jeszcze dwa lub trzy razy. Wróćmy może do tematu, bo trochę odbiegliśmy od meritum sprawy. Nabyłem sobie tę figurkę i oczekiwałem premiery, a gdy w końcu nadeszła, paczuszki z moją figurką. Gdy wychodziła, była jedyną dostępną dla tej wersji postaci, więc nawet nie trzeba było dużo rozmyślać, którą wybrać. Aktualnie sprawa uległa zmianie, bo pojawiły się inne opcje. Do najbardziej popularnych należy oczywiście ta od Alter. Jest masywna, świetnie wykonana i ogólnie rzecz biorąc, zdobyła niemałą popularność wśród fanów, pomimo nawet swojej wysokiej ceny. Myślę tu o premierowej, bo aktualnie już jest naprawdę kosmiczna. W każdym razie sporo osób ją wybiera. Niestety mi tamta nie podeszła i wolę dzisiaj opisywaną. Czemu? Bardzo nie lubię podpórek do figurek, które nie mieszczą się na podstawie i są stawiane gdzieś z boku. Zwykle kończy się to kłopotliwym ustawianiem, a już nie wspomnę o przemieszczaniu. Dla mnie widoczne podpórki to zwykła ostateczność – najlepiej tak skonstruować daną postać i jej pozę, by nie były potrzebne. Jeszcze umieszczenie ich w podstawie mogę zrozumieć, ale gdzieś poza? No bez przesady. W sumie mam jeszcze taki jeden problem z tą postacią, który dla części osób w ogóle nie występuje. Już tłumaczę. Trochę mnie irytuje w niej, że zawsze prawie występuje z wielką flagą, która jest wprawdzie jej atrybutem, ale stanowi dużą część samej figurki. Dla mnie najważniejsza jest jednak postać (a nie dodatki, które stanowią większą część całości), dlatego bardzo polubiłem figurki FREEing – skala 1/4, piękne z wyglądu, masywne i mają tylko dodatki do samych postaci. Coś pięknego. Dobra, moi drodzy, czas na fotki i opis detali.
IMG_8431_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • flaga/sztandar
  • broń w ręku
IMG_8433_wynik
Jeanne d’Arc została przygotowana przez Aniplex bardzo dobrze. Mamy tutaj sporo detali, przyjemną pozę i świetne malowanie. Spójrzcie na powyższe zdjęcie i samo jej spojrzenie pełne wdzięku tej postaci, coś niesamowitego. Lekko podniesiona noga, by pokazać większą dynamikę postaci i fragment nogi, ku uciesze fanów.
IMG_8434_wynik
Mamy tutaj dosyć standardową podstawę, jeśli chodzi o serię Fate/Grand Order, co znaczy mniej więcej tyle, że jest zwyczajnie okej. Bez szału, ale też jakoś nas tam nie zawodzi. Dodatkowo widać, co jest najwyższym punktem figurki i definiuje jej wysokość.
IMG_8435_wynik
Wiadomo, która strona jest najważniejsza, ale zerknijmy na tylną część. Teraz widać umiejscowione na podstawie elementy utrzymujące naszą figurkę. Nie za duże, elegancko zakryte, tak to się powinno wykonywać.
IMG_8436_wynik
Czas na pokaz oręża, moi drodzy. Miecz jest wkładany do ręki, więc trzeba go sobie zamontować. Jest to naturalne w tego typu figurkach, więc nie powinno nikogo dziwić. Świetnie swoją drogą wygląda jego poziome trzymanie w ręku, dodaje takiej „agresji” i gotowości do pojedynku tej postaci. No, projekt jest bardzo dobry.
IMG_8437_wynik
Na koniec jeszcze jedna fotka pokazująca tę postać w całej swojej okazałości. Ogólnie rzecz biorąc trudno coś zarzucić, pomijając oczywiste sprawy: zwyczajną podstawę, spora część figurki stanowi jej sztandar. Jeśli zapomnimy o tych faktach lub nie stanowią dla nas problemu, dostajemy świetnie wykonany produkt, który na pewno ucieszy oko i przyozdobi kolekcję.
Podsumowanie: Kultowa postać Jeanne d’Arc dostaje od firmy Aniplex figurkę do jej mrocznej odsłony. Istnieją jej inne odsłony od konkurencji, ale ta zachowuje świetne proporcje na polach takich jak cena, jakość wykonania czy brak podpór, które by utrudniały jej przemieszczanie czy stabilne postawienie. Świetnie wykonana z dbałością o szczegóły przyozdobi kolekcję fana, który znajdzie dla niej miejsce zarówno w gablotce, jak i fundusze w portfelu. Ma już swoją premierę trochę za sobą, ale ciągle do zdobycia – a już na pewno z drugiej ręki, która wybrała nową wersję. To tyle na dzisiaj, miłego.
2383145