Archiwa tagu: FREEing

[FIGURKA] Saenai Heroine no Sodatekata ♭ – Kato Megumi – B-style – 1/4 – Bare Leg Bunny Ver. (FREEing)

Święta zakończone, więc wracamy do normalnych wpisów i to bez jakiś większych opóźnień. Wprawdzie miałem wrzucić jakiś normalny między ostatnimi dwoma ewentowymi, ale się nie udało. Zapominamy o tym i lecimy z tematem. Jeśli chodzi o paczuszki, to nic nie dostałem. Powinny się niedługo jakieś pojawić, nie wspominając o tej z USA. Prawie bym zapomniał, że nabyłem sobie jakieś starutkie anime na DVD z naszego kraju (wydane przed laty w znaczeniu), bo były bardzo tanie na OLX, a wysyłka do paczkomatu w dodatku promocyjna – tylko 1 zł. Nawet jeśli zobaczę to raz, było warto (ale to pozycje niedostępne na BD, więc raczej na trochę ze mną zostaną). Czas na nowinki wydawnicze. Discotec zapowiedział: Dear Brother TV Series (BD), Lady Oscar The Rose of Versailles Collection 2 (BD), Memories (BD), Nyanbo! (BD) i Video Warrior Laserion TV Series (SD-BD). Parę naprawdę dobrych pozycji, które na pewno sobie przygarnę. Dear Brother biorę właściwie od razu, bo mają niby licencję na bardzo krótki okres i nie wiedzą, czy uda się zdobyć przedłużenie. Nie mam zamiaru tego stracić (za długo na to czekałem). Anime Ltd ogłosiło, co wyda w kolejnych dwóch miesiącach. Z takich nowych (niewspominanych wcześniej) mamy (na czerwiec): Eureka Seven Hi-Evolution: Anemone – Collector’s Edition (BD), Lupin the Third: The Woman Called Fujiko Mine – Collector’s Edition (BD), Love Live: The School Idol Movie – Collector’s Edition (BD) i Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba – Part 2 – Collector’s Edition (BD). Naprawdę fajne pozycje, na które czekałem. Demon Slayer dostanie jednak box na kompletną serię, co niewątpliwie cieszy. Wezmę sobie chyba Lupina (mimo że już mam), ponieważ tutaj jest książeczka, lepsza szata graficzna i poprawione kodowanie od Discotec. Wieszczcie otrzymaliśmy jakieś konkretne informacje od JPF o kontynuacjach „Klanu Poe” Moto Hagio, a konkretnie start pre-orderu na: „Wiosenne marzenie”, „Jednorożec” i „Tajemniczy ogród”. Zdecydowanie biorę. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Kato Megumi z serii Saenai Heroine no Sodatekata ♭ w skali 1/4 w wersji z gołymi nogami od firmy FREEing. No, trochę tych określeń było, a w sumie jeszcze mogłem wspomnieć, że to „królicza wersja” tej postaci. W każdym razie postanowiłem wam dzisiaj opisać jakąś statuetkę i padło właśnie na Megumi, ponieważ to jedyna, jaką mam, w wersji z „gołymi nogami”. Czemu chciałem właśnie z takiej wersji coś opisać? Ponieważ firma FREEing w ostatnim czasie robi sporo wznowień w takiej edycji swoich zapomnianych (przynajmniej przez sklepy, gdzie dawno temu zostały wyprzedane) pozycji. Nawet dzisiaj powraca hit sprzed lat, ale o nim wspomnę przy kolejnym wpisie w ramach zapowiedzi. W każdym razie nie było mi dane zdobyć Megumi przy pierwszej edycji czy wznowieniu (bo takowe się też ukazało i szybko wyprzedało), ale udało się w tej formie. Niewątpliwą zaletą jest oczywiście cena, która zawsze jest niższa od oryginalnej – a już nie wspominając, gdy wydają coś, co dawno temu zostało wyprzedane i można nabyć tylko po jakiś zawyżonych kilkukrotnie kwotach z drugiej ręki. Wtedy już nawet lepiej tego nie porównywać, bo można spaść z krzesła. Większość osób dosyć sensownie zakładała, że wersja z „gołymi nagami” będzie identyczna z oryginalną, pomijając brak materiału w wiadomych miejscach. Okazało się to trochę mylne, ponieważ FREEing stosuje drobne różnice. Głównie w cieniowaniu i podkreślaniu jakichś tam detali (pomijając nową wersję Jibril, która ma zdecydowanie więcej różnic, niż te wspomniane powyżej/standardowe). Części się to podoba, a innym wcale. Woleli oryginalną wizję. Inni zarzucają, że przez to wygląda taniej, a w oryginale było subtelniej (trochę na wyrost argument). Pamiętam, że przy Megumi były jakieś analizy zdjęć podesłanych przez jakiegoś fana z Amazonu, na których sama jej figura (np. biust, by być dokładnym) była jakby delikatnie zmieniona. Potem się okazywało, że nowsza wersja stała bliżej statywu i pewnie stąd te różnice skrupulatnie wyłapywane przez fanów. Moim skromnym zdaniem wersja z „gołymi nogami” robi robotę. Tak, wolę te oryginalne edycje – materiał dodaje uroku moim zdaniem, ale przepłacanie za pierwszą wersję nie wchodzi w grę – różnice nie są tego zdecydowanie warte (a przynajmniej dla mnie). Wręcz mam wrażenie, że da się je dostrzec tylko przy porównywaniu i nawet wtedy trudno określić, gdzie wypada lepiej. Jedyna różnica to brak materiału, który dla mnie niewątpliwie jest zaletą, ale do przesady. Swoją drogą ktoś na sali nie kojarzy serii, z której pochodzi Megumi? Tomoyi Aki, zapalony otaku, pewnego dnia przeżywa chwilę jak z gry randkowej: wśród sypiących się płatków wiśni przylatuje do niego kapelusz, który wiatr zwiał z głowy stojącej na wzgórzu piękności. To wydarzenie okazuje się punktem zwrotnym jego nastoletniego życia: nasz bohater dochodzi bowiem do wniosku, że jego marzeniem jest stworzenie gry randkowej, której bohaterką byłaby… no, idealna bohaterka gry randkowej, taka jak właścicielka kapelusza, jeśli kiedykolwiek uda mu się ją odnaleźć. Jeśli życie jest złośliwe, marzenia się spełniają i ponowne spotkanie następuje szybciej, niż by się spodziewał – Megumi Katou jest jego koleżanką z klasy, dziewczyną miłą, ładną i tak kompletnie niepozorną, że dosłownie wtapia się w tło. Tomoya nie daje się łatwo zniechęcić: skoro ma swoją bohaterkę idealną (no, do lekkiego wyszlifowania), pozostaje mu znaleźć ekipę. Tak się składa, że dwie szkolne piękności, Utaha Kasumigaoka (pisząca pod pseudonimem popularne powieści) oraz Eriri Sawamura­Spencer (rysująca pod pseudonimem popularne erotyczne doujinshi), znają go znacznie lepiej, niż chciałyby to przyznać… Ale to nie znaczy, że tak po prostu i bez wahania zgodzą się uczestniczyć w tworzeniu gry [tanuki.pl]. Ciągle ubolewam, że Aniplex nie zapowiada drugiego sezonu i filmu w USA na nośnikach. Tak, pierwszy mam w swojej kolekcji i musiałbym kiedyś wam zrecenzować te cacka (był podzielony na dwa oddzielne pakiety). Haremówka to nieprzeciętna, która kpi ze schematów, a przy tym pozostaje świetnie rozpisana i naturalnie wciaga – a plejada „gwiazd” jest wisienką na torcie. Zdecydowanie polecam. Dobra, czas na więcej opisu samej figurki i detali (nie zapominając o fotkach).
img_1712_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • podstawka
img_1714_wynik
Już wam trochę naopowiadałem, czym się odróżniają wersje z „gołymi nogami” od standardowych i moje preferencje. Megumi dostaje piękną statuetkę, która niewątpliwie do niej pasuje, ponieważ jest to postać raczej cicha i wtapiająca się w tło (a przynajmniej tak została przedstawiona w tej produkcji). Główny bohater dostrzega w niej ideał kobiety, ale sama się za taką nie postrzega. W każdym razie nie mamy tutaj jakiejś dynamicznej pozy, rozwianych włosów czy katany za pazuchą. Megumi stoi spokojnie jak do zdjęcia, ale w wiadomym stroju (w dodatku lekko skrępowana strojem). Jak wspominałem, pasuje to do niej idealnie, ale może być też dla kogoś nużące w pewnym sensie. Zaletą jest mała przestrzeń potrzebna do jej ustawienia w kolekcji, jeśli ktoś ma takie problemy. Swoją drogą bardzo podoba mi się kolor jej włosów, jest dopracowany wręcz idealnie (jak i same jej odwzorowanie).
img_1715_wynik
Tylna jej część czy „widok zza pleców”, jeśli ktoś tak woli. Moim zdaniem bardzo ładnie wypada mimo braku materiału. Pięknie wszystko wykonane i trudno coś zarzucić. Dodatkowo jestem fanem FREEing i aktualnie właściwie tylko od nich biorę statuetki (śmiech). Oczywiście, gdy mnie coś innego zainteresuje, też mogę się skusić, ale tak to już ostatnio wypada. Bez jakiegoś fanatyzmu, żeby nie było.
img_1716_wynik
Kolejne zdjęcie Katou, byście mogli więcej ją popodziwiać. Nawiasem mówiąc, trochę się spóźniłem z tą recenzją, bo aktualnie nawet ta wersja jest powoli na wyczerpaniu. Ciągle można ją jeszcze zdobyć, ale niewątpliwie to coraz bardziej kłopotliwa sprawa.
img_1717_wynik
Jeszcze spojrzenie na podstawkę i zamocowanie. Ogólnie rzecz biorąc, trochę nudnawo. Nie, żeby w przypadku tej firmy było często inaczej – nic bardziej mylnego. Zazwyczaj w ogóle ich nie ma, chociaż zdarzają się wyjątki – gdy postać stoi na dwóch nogach, że tak to ujmę (lub ogólnie trzeba dodać jakiś wspornik dla stabilności). Zawsze fani odejmują punkty w skali końcowej właśnie przez podstawki, ale dla tej firmy jest to właśnie rodzaj wspornika dla figurki i nic poza tym, a nie jakiś jej element (pomijając tę od Saber). W każdym razie sztywno stoi, więc bez obaw.
Podsumowanie: Kato Megumi w wersji z „gołymi nogami” jest godnym odpowiednikiem swojej oryginalnej wersji za zdecydowanie niższą cenę (a przynajmniej tak było na premierę, bo teraz już może być trochę słabiej widoczne). Wypada może minimalnie gorzej, ale bez większych odstępstw. Swoją drogą bywają takie pozycje od tej firmy, których właśnie tę wersję część fanów preferuje. Nie będę analizował, kto ma racje, ale jeśli to była jedyna możliwość ich wznowienia, jestem zdecydowanie za takim posunięciem. Lepszy rydz niż nic, czy jak to mawiają, chociaż tutaj nie ma na co narzekać w sumie. Bardziej mi się wydaje, że u tej firmy sporo osób narzekało na cenę i ich figurki odrobinę były poza progiem cenowym dla wielu, więc, stosując taką zagrywkę, więcej osób się na nie skusi. Nawiasem mówiąc, jest to jedyna statuetka od FREEing, którą aktualnie wyobrażam sobie sprzedać. Nie chodzi o to, że jej nie lubię czy wersja tego typu mi nie odpowiada – jest to pierwsza dziewczyna z trzech z tej serii, a nie planuję w sumie brać kompletu, dlatego myślałem o sprzedaży. Jednak gdy już miałem zrobić aukcję i robiłem jej fotki, porzuciłem ten pomysł. Któregoś dnia pewnie się to zmieni, ale na razie Katou zostaje ze mną na dłużej. To tyle na dzisiaj, miłego.
2536059

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ z ostatnich 2 tygodni

No to w końcu ruszamy ze wpisem związanym z ostatnimi zamówieniami. W kwestii wyjaśnień pragnę ogłosić, że tytuł odnosi się do ich przybycia, a nie konkretnie zakupów z ostatnich dwóch tygodniu, żeby nie było wątpliwości. W każdym razie trochę się tego nabierało, a nic nowego nie przyjdzie w najbliższym czasie. Może jakaś manga z pre-orderu, ale to wszystko. Większa paczka z USA nawet nie opuściła stanów, a potem trwa żegluga, bo taka opcja jest nieporównywalnie tańsza, a następnie będą jeszcze procedury rozładunku czy celne. Słowem, spodziewam się jej w kwietni gdzieś i to raczej w okolicach połowy. Inny sklep powoli mi też składa paczkę, ale przy dobrych wiatrach ją wyślą na początku kwietnia. W każdym razie ruszamy z tym, co tutaj mamy, bo jest tego w sumie sporo. Podzieliłem je zamówieniami w sumie dla porządku.

img_1770_wynik

Na początek paczuszka z UK z anime. Ponownie przyszła bez jakiś dodatkowych płatności, co mnie niewątpliwie cieszy. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie i oby trwało jak najdłużej. Pamiętam, że pod koniec roku obawiałem się, iż będzie kiepsko przez zakończenie okresu przejściowego, ale na razie jest w pewnym sensie nawet lepiej, pomijając strasznie wolne przesyłki. Mamy tu naprawdę fajne rzeczy. Fruits Basket Season 2 Part 1 Limted Edition, czyli piękne opakowanie wraz z boxem na kompletną serię. Do tego pudełka można będzie powkładać  wszystkie części (i sezony zarazem). Było sporo narzekania na ich limitowane edycje od tej serii, ponieważ dostawały pudełka z bardzo cienkiej tektury – łatwo mogą się zniszczyć nawet podczas wysyłki do kupującego. Tutaj w końcu dostajemy piękne opakowanie na komplet i jakoś mnie nie dziwi nawet, że wszyscy je nabywają i już jest prawie wyprzedane. Dodatkowo przecież ta seria jest wręcz kapitalna, co tylko potęguje ogromne zainteresowanie tym produktem, co się przekłada na  zanikanie ze sklepów. W każdym razie zabezpieczyłem się i kupiłem od razu. Poprzednie edycje limitowane też mam, co można sprawdzić w wiadomym miejscu. Dalej mamy Promised Neverland – Collector’s Edition, czyli kultową serię, którą polscy fani znają też dzięki Waneko, ponieważ wydawało u nas mangę oraz LN. Świetna adaptacja i wydanie. Istnieje też edycja Aniplexu, ale zdecydowałem się na tę, bo jakościowo jest prawie tak samo, a cenowo już diametralnie lepiej. Dalej mamy Code Geass: Lelouch of the Re;surrection – Collector’s Edition, czyli film znajdujący się chronologicznie zaraz po trylogii streszczającej serial ze zmianami pozwalającymi go wprowadzić do uniwersum. Opisywałem je na łamach mojego blogu. Obraz ten już oglądałem w ostatni weekend. Moja opinia niebawem. Dr STONE – Season 1 Part 2 Limited Edition, czyli kolejna seria znana polskim fanom dzięki Waneko. Wydanie wręcz genialne, a sama seria dosyć nietypowa. Zaczęło się wyprzedawać, więc szybko kupiłem. Zapomniałem tylko o części pierwszej. Muszę sobie następnym razem nabyć. Ride Your Wave Collector’s Edition to bardzo przyjemny film, który mam zamiar sobie zobaczyć w ten weekend. Ma zabawne opakowanie, które przypomina nieco takie obklejone walizki (nie bez powodu, oczywiście). Ostatnia pozycja to Bartender Complete Series – Collector’s Edition, czyli moje zaskoczenie sprzed paru miesięcy, gdy ogłoszono tego wydanie. Seria o alkoholu i drinkach? W to mi graj. Zdecydowanie polecam tę pozycję. W środku są opisane właśnie drinki do przyrządzenia.

img_1800_wynik

Kolejna paczka to Children Who Chase Lost Voices w wersji steelbook z Zavvi. Miałem już ten obraz w kolekcji, ale postanowiłem go sobie wymienić na tę wersję. Pod względem zawartości tracimy płytę DVD z filmem (ale i tak zostaje edycja BD, więc po co komu DVD, gdy mamy lepszy nośnik), ale zyskujemy kapitalny soundtrack. Nie wspominając ślicznego opakowania, które ten film oczywiście dostał. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Aktualnie sprzedaję ten film w edycji od Sentai, gdyby ktoś chciał. Dostępny tutaj, klik.

img_1801_wynik

Po kilku miesiącach zwłoki w końcu nabyłem sobie, bo miałem ku temu niesamowitą okazję, Hestę od FREEing z serii Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatteiru. Razem z Aiz Wallenstein wygląda cudnie w mojej kolekcji. Bardzo lubię tę postać, jak i samą serię, więc musiałem ją sobie nabyć. Recenzja za jakiś czas, a na razie podziwiajcie to cacko. Czyż nie jest wspaniała i seksowna zarazem?

img_1803_wynik

Czas na mangowe tematy. Na pierwszy ogień idzie prowodyr opóźnienia tego wpisu, czyli Battle Angel Alita – Last Order, tom 4. Dostałem go jakieś trzy dni temu i był uszkodzony. Wyglądał fatalnie, co tu dużo pisać i nawet nie chodzi o to, że jestem perfekcjonistą. Na szczęście dostałem bezproblemowo nową sztukę i już ją sobie czytam. Tyle lat czekałem na kontynuację, więc wszystko musi być na tip-top. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać, gdzie pomieszczę komplet, skoro ta seria ma mieć 12 tomów, a potem kontynuacja (te dylematy kolekcjonerów). Znajdę na to miejsce, choćbym miał sobie szafy dokupić.

img_1802_wynik

Dostałem jeszcze po prawie dwóch tygodniach od premiery (te szybkie wysyłki poczty polskiej) mangę Miłość to wojna, tomik czwarty. Kupując w pre-orderze wspieramy wydawnictwo i dostajemy karty do gry, którą grałem ostatni raz w gimnazjum lub podstawówce. Nostalgia na poziomie maksymalnym. Pewnie nigdy nie ich użyję, ale bawi mnie to, więc zbieram. Takich dodatków brakuje mi u JPF – tam mamy zawsze stałe pocztówki lub zakładki. U Studia JG jest zróżnicowanie, co naprawdę sobie cenię.

img_1771_wynik

Na koniec również mangowo, czyli czwarty tomik, ale serii Grand Blue. Tutaj też dostajemy karty do pijackiej gry, która znać można w wielu formach. Swoją drogą pozycja ta jest bardzo zabawna, a adaptacja niestety tylko fragment materiału ruszyła. Wydania są śliczne, dodatki zabawne, a seria kapitalna. Polecam.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Sword Art Online Alicization, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Saber – B-style – 1/4 (FREEing)

Ruszamy z kolejnym wpisem na moim blogu. Wprawdzie pojawia się niewiele po ostatnim, ale i tak muszę przeprosić. To jeden ze wpisów na zlecenie/prośbę i ląduje na blogu nieco później, niż to sobie zaplanowałem. W końcu jednak jest i mam nadzieję, że zaspokoi ciekawość czy tam oczekiwania. Szczegóły za chwilę, a teraz trochę standardowych elementów. Nic do mnie wprawdzie nie dotarło, ale pewnie niebawem się to zmieni. Oczekuję większej paczki na początku sierpnia. Ależ będzie wspaniała. W dodatku dzisiaj udało mi się pewną serię złapać w dobrej cenie, której szukałem od pewnego czasu. Jest długa, kozacka i dosyć stara, ale kultowa. Więcej nie zdradzę, ale kiedyś ją wam opiszę. Czas na nowinki wydawnicze. Po pierwsze Anime Ltd w końcu uruchomiło oficjalnie pre-order do Weathering With You – 4K Ultra HD Zavvi Exclusive Deluxe Edition Steelbook (4KBD+BD+CD). Tak, ekskluzywna edycja Zavvi zawiera bardzo bajerancki pakiet, który sobie zamówiłem. Mam edycję japońską, ale nie mogłem wytrzymać. Z Your Name ciągle żałuję, że też sobie nie nabyłem, gdy był dostępny, więc szukam go po aukcjach. Tutaj nie popełnię tego samego błędu. Tiger Lab oficjalnie podało, że kolejnym ich wydawnictwem będzie Urotsukidoji II: Legend of The Demon Womb (2LP). Na koniec coś z naszego ryneczku. Studio JG wyda Kuutei Dragons od Taku Kuwabara – seinen, przygoda, fantasy i smoki na dokładkę. Do tego wersja w twardej oprawie do wyboru. Coś się nam te wydawnictwa ostatnio rozbestwiły w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Reszta nowinek następnym razem, a teraz szybciutko przechodzimy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Saber 1/4 od FREEing. Z tą pozycją w sumie wiąże się pewna historia. Nie wiem, czy wspominałem, ale wśród fanów tego tupu rzeczy nie jest to niczym nowym… Mianowicie przeglądam sobie takie galerie z pokazów prototypów lub już gotowych do produkcji figurek (farby nałożone, więc finalna wersja). Któregoś tam dnia czekałem na pewną pomalowaną wersję i zobaczyłem prototyp dzisiaj omawianej (taki szary). Ależ byłem jednocześnie zszokowany i uradowany. Jedna z moich ulubionych postaci otrzymała wielką i śliczną figurę. Pomyślałem sobie wtedy, że pewnie cena mnie przygniecie, ale wygląda genialnie. Trochę czasu minęło i pojawiła się jej wersja w kolorach i start pre-orderu. Nie wytrzymałem, szczerze mówiąc, i ją nabyłem. Ogólnie rzecz biorąc, była tańsza, niż przewidywałem, ale ciągle droga. Czas mijał i zbliżał się czas premiery. Wtedy z jakiegoś nietypowego powodu anulowano mi zamówienie. Już nawet nie pamiętam dlaczego. Czy to był błąd autoryzacji karty, czy coś z wysyłką? Pamiętam natomiast bardzo dobrze, że się nieźle wkurzyłem, bo tyle na nią czekałem. Akurat byłem wtedy na delegacji (znaczy się jakieś dwa tygodnie po premierze), gdy ktoś wystawił tę pozycję na sprzedaż myfigurecollection.net. Cena była bardzo atrakcyjna. Miała wprawdzie drobną wadę, którą opiszę za chwilę, ale i tak mogę uznać to za niesamowitą okazję. Mamy ten wstęp za sobą, więc można zacząć drążyć detale i opisać, z czym się to je, jak to mawiają. Jak wspominałem, jestem sporym fanem Saber, więc w pewnym sensie mój obiektywizm może być lekko spaczony, ponieważ sam fakt istnienia ej pozycji bardzo mnie elektryzował. Niemniej starałem się podejść tutaj możliwie na chłodno oraz zaciągnąłem języka – poczytałem o wadach wspominanych przez fanów. Zacznijmy może od pozytywów. Mamy tu niesamowicie wielką figurkę, która swoją drogą ledwo mi się zmieściła w kolekcji w miejscu, w którym chciałem ja postawić. Po przeciwległej stronie umieściłbym sobie chętnie jej oponenta z tego samego świata (lub uniwersum, jeśli ktoś tak woli), ale obawiam się, że mi się tam nie zmieści. Taka drobna dygresja z mojej strony. W pudle, pomijając samą figurę czy podstawkę (bardzo solidną i składaną), dostajemy dwa miecze. Tutaj byłem lekko zdziwiony tym faktem. Oczywiście na jeden nakładamy sobie efekt broni, który wypada bardzo przyjemnie. Drugi miecz pozostaje bez efektu i chyba ma stanowić łatwą podmiankę – bez konieczności zdejmowania efektu. Dla mnie to jednak jakiś zbędny dodatek, ale się tam nie znam (i darowanemu koniowi…). Tutaj dochodzimy do takiej pierwszej z wad mojego (konkretnie mojego) zestawu. Miecze i efekt są nakładane w tej pozycji od FREEing. Delikatnie mówiąc, oręż może wypaść z dłoni Saber, a efekt na nią nakładany potrafi się ześlizgnąć z broni. Taki już jest ten projekt. Twórcy w zestawie dołączyli drobne zabezpieczenia nakładane na miecz, które uniemożliwiają taki niezamierzony przypadek. Są właściwie niewidoczne. Fajnie, że je zrobili, ale równie dobrze mogli jakoś inaczej to skonstruować (zamiast wpychać miecz w dłoń, mogła być odczepiana końcówka). W każdym razie u mnie tych zabezpieczeń nie było – stąd była ta niska cena, pomijając jakieś pewnie rozczarowanie pierwszego kupującego, o czym za chwilę. W każdym razie sobie poradziłem z tą wadą i w miejscu, gdzie stoi moja figurka, w ogóle nie widać moich zabezpieczeń, więc właściwie tego problemu nie mam. Kolejne rozczarowanie fanów (tak, te zaczepy też część zraziło) jest związane z malowaniem. Chodzi o te złotawe wykończenie, które nie zawsze idealnie jest wykonane. Podobno z tego powodu fani sprzedawali swoje kopie. Z jednej strony rozumiem ich, ponieważ przy takiej cenie chcemy mieć produkt idealny w każdym calu, ale z drugiej… Kurczę, to jest piękne i ten detal nie umniejsza jej w takim stopniu, bym chociaż myślał o sprzedaży. Zawsze jak na nią spoglądam (a robię to nawet teraz) myślę sobie, że jest śliczna i stanowi jeden z lepszych elementów mojej kolekcji. Tak, mam masę innych świetnych figur (no, ilość to pojęcie względne, ale trochę ich mam przynajmniej w moim odczuciu), które obiektywnie są nawet lepsze (przynajmniej część z nich), bo takich wad tam nie znajdę, ale ta jej majestatyczna poza, rozmiar i sam fakt, że to Saber sprawiają, że nie mogę myśleć inaczej. Swoją drogą początkowo sobie myślałem, że szkoda braku króliczej wersji tej postaci (dobra, dalej tak myślę), ale nie wymieniłbym jej na inną. Trochę długi się nam zrobił ten wpis, więc reszta detali i spostrzeżeń już przy fotkach.
IMG_0993_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • dwa miecze
  • efekt dla miecza
  • odczepiany kępek włosów
  • podstawka
IMG_0994_wynik
Oto Saber w pełnej krasie. Swoją drogą niesamowicie podoba mi się jej twarz. Byłem zszokowany, że nie wszyscy podzielają moją opinię. Wygląda wręcz genialnie. Spogląda lekko w dół, więc jak sobie ją ładnie ustawicie nieco wyżej, będzie was pilnować (śmiech). W każdym razie mamy tutaj wygląd, którego oczekiwałem. Bez udziwnień, taki może nieco standardowy, ale niezwykle do niej pasujący. Możecie sobie kępek włosów przesuwać, bo jest odczepiany. Taki mini bajer od firmy.
IMG_0995_wynik
Czas na miecz wraz z efektem. Normalnie jest tam taki ledwo widoczny zaczep, a u mnie jak widać pewien zamiennik. Tylko z takiego bliska go widać i pod tym katem, więc nie narzekam. Swoją drogą świetnie jest wykonany ten efekt, a miałem jakieś obawy, bo takie rzeczy często tylko fajnie wyglądają na poglądowych fotkach. Tutaj jest bardzo zadowalający.
IMG_0996_wynik
Czas na fotkę wady tego wydania, czyli problemy z malowaniem. Na powyższej je widać. Oczywiście trzeba się przyglądnąć figurce, ale po to w sumie jest (i w takich wymiarach), by zwracać na takie rzeczy uwagę. W każdym razie dla mnie to nie dyskwalifikuje całości – w dodatku są to okazjonalne wypadki. Gdzieś czytałem o jakimś retuszowaniu tego problemu mazakiem czy czymś tego typu… Ale nie widziałem efektu końcowego takich poprawek, więc nie udzielę rady w tej dziedzinie.
IMG_0997_wynik
Fotka tej pięknej podstawki. Wiem, niby nic wielkiego, ale jakoś bardzo dobrze wypada. Swoją drogą jest składana, co mnie lekko zdziwiło. Chyba po to, by ewentualnie sobie ja otworzyć i wyczyścić? Widziałem już kilka figurek z uniwersum Kinoko Nasu i wszystkie mają właśnie podobny wzór na podstawce, więc nie jest to niczym nowym, ale mimo wszystko zachwyca.
IMG_0998_wynik
Kolejna fajna fotka, czy Saber widoczna zza jej pleców. Te ramiona i włosy. Wszystko wspaniałe. Lekko widać moje zabezpieczenie przed wypadnięciem miecza (w sumie prawie takie samo jak w oryginale, taki jestem zdolny). Dla mnie wszystko super tu wygląda.
IMG_0999_wynik
Tak to wygląda moi drodzy. Saber jest piękna, a małe wpadki nie umniejszają jej epickiego wydania. Może nie jest warta zawyżonych kwot (bo zaczyna takie osiągać), może nie docenią jej ludzie, którzy nie są jej fanami, ale co mi tam. Dla mnie jest śliczna i basta.
IMG_1003_wynik
Swoją drogą ta figura przybywa do nas w genialnym pudle. Tak, wiem, nie widać z zewnątrz co jest w środku, ale szczerze mówiąc, dla mnie to żaden problem. Zamiast tego dostajemy niezwykle sztywne opakowanie, które jest naprawdę świetnie przygotowane. Nie wiem jak was, ale mnie trochę drażnią te łatwo rozpadające się pudła. Potem mogą przybyć pozaginane. Gdyby wszyscy robili coś takiego, nigdy bym się nie bał, a i wygląda to świetnie. Wielki plus. Bez wątpliwości stwierdzam, że to najlepsze opakowanie od figurki, jakie widziałem.
Podsumowanie: Kapitalna postać z kultowego uniwersum Fate otrzymuje majestatyczną i wielką figurkę od świetnej firmy FREEing (której od dłuższego czasu jestem wielkim fanem). Czy mogłem to przegapić? W żadnym wypadku. Jest piękna, wielka, no i to Saber, więc dodatkowe jedno oczko do oceny końcowej przynajmniej. Wprawdzie fani narzekają na wady z malowaniem, ale mnie aż tak nie zrażają, bo są znikome. Może całość mnie tak urzekła, a może już taki jestem, trudno powiedzieć. Każdy ma na czymś hopla i inne rzeczy dyskwalifikują dla niego całość. Na przykład dla mnie najgorsze są podpórki poza podstawką lub ogólnie jakieś figury, które zajmują dużo miejsca przez jakieś poszczególne elementy – wystający miecz na bok, przechylna flaga odstająca od figurki itd. (takie trochę sztuczne jej powiększenie). Tutaj tak oczywiście nie jest. Oceńcie sami, czy jest to produkt dla was, ode mnie dostaje rekomendacją. Mam nadzieję, że recenzja sprostała oczekiwaniom fana, który o nią poprosił. Czekam oczywiście na kolejne! To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Muv-Luv Alternative Total Eclipse – Takamura Yui – B-style – 1/4 – Bunny Ver. (FREEing)

Tego się nie spodziewaliście, prawda? Dokładnie, lecimy dzień pod dniu ze wpisami. Sponsorują to wcześniejsze obsuwy i mój plan nadrobienia zaległości. Do tego dochodzi fakt, że chciałem właśnie dzisiaj umieścić ten tekst. W każdym razie lecimy. Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to nie mam nic nowego do wspomnienia, więc przejdźmy do drugiej części tego wstępu. Z nowinek wydawniczych również kiepsko, bo co się mogło zdarzyć w ciągu jednego dnia? Właściwie nic, ale nie zdążyłem wspomnieć ostatnio o trzech sprawach. Pierwsza z nich dotyczy Tiger Lab. Zapowiadają nam jakieś wydawnictwa po cztery lub sześć dysków. Zainteresowani? Nie wiadomo, co to jest, ale fani już snują swoje domysły na ten temat. Kolejna nowinka dotyczy Final Fantasy VII i remaku. Mamy już prawie pewne pogłoski dotyczące wersji PC (w znaczeniu prawie potwierdzone doniesienia). Nie wiem, jak wy, ale ja czekam. Nie mam konsoli, bo mało gram, a jeśli już to czytam VN. Jednak co jakiś czas trafi się jakiś tytuł, w który bym się chętnie zagłębił. Jest nim właśnie to Final Fantasy, więc czekam. W sumie prawie zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy. Na dniach ruszy pre-order do CLANNAD Collector’s Edition na Switch od Limited Run/Sekai Project. Znając wydawnictwa tej firmy, zejdzie na pniu, więc informuję. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Takamury Yui od FREEing. Postać ta pochodzi z VN lub adaptacji o tym samym tytule, czyli z Muv-Luv Alternative: Total Eclipse. Może najpierw wspomnę, o co chodzi z tą chęcią umieszczenia wpisu właśnie dzisiaj. No, sprawa jest oczywista: co najbardziej kojarzy się ze świętami jak nie sam króliczek? Sprawę mamy załatwioną, nawet jeśli nie wszyscy się ze mną zgadzają. Kolejna kwestia to figurki w skali 1/4, których od dłuższego już czasu jestem wielkim fanem. Właściwie to od kupienia pierwszej z nich. Swoim rozmiarem, detalami i odwzorowaniem twarzy czy zwyczajną radością z zakupu przebijają inne pod każdym względem. Oczywiście, to nie jest tak, że pozostałe rozmiary mi się już nie podobają, ale zdecydowanie w większości właśnie te od FREEing u mnie wygrywają podczas podejmowania decyzji nabywczych. Dzisiaj opisywana jest kolejnym tego przykładem. Sama postać pochodzi z kultowego cyklu Muv-Luv, którego jestem fanem. Nie jest to może jakiś mało oczywisty fakt, bo w końcu opisywałem na łamach tego blogu już VN, które nabyłem podczas kampanii KS. Do tego mam trzy figurki od FREEing z tego cyklu (dzisiaj opisuję pierwszą z nich), serial Muv-Luv Alternative: Total Eclipse na BD (też będę musiał wam zrecenzować) i ciągle czekam na wydanie na nośnikach Schwarzesmarken (nie zapominając o zapowiedzi adaptacji oryginalnego Muv-Luv, na który czekam z wypiekami na twarzy). W każdym razie trochę tego mam i należało w końcu coś ruszyć (no, ponownie w znaczeniu, bo VN było opisane w całości). Figurkę Takamury Yui chciałem sobie nabyć jeszcze na premierę i byłaby to moja pierwsza statuetka od tej firmy, ale się ostatecznie nie udało. Później szybko zanikła (standardowy problem u tego wydawcy, limitowane produkcje, które często po premierze strasznie rosną w cenie w górę), a ja myślałem, że będę musiał obejść się smakiem. Jednak w pewnym momencie trafiłem ja na jakiejś aukcji za bardzo dobrą cenę i szybko nabyłem. Ależ się wtedy cieszyłem jak dziecko. Muv-Luv Alternative: Total Eclipse w dużym skrócie opowiada historię z alternatywnej rzeczywistości jako żywo przypominającej czasy zimnej wojny. Ludzkość nawiązuje na Księżycu kontakt z obcą formą życia. Nie są jednak przyjacielsko nastawieni do naszego gatunku. Wręcz przeciwnie, to przerażające, żądne krwi bestie, które opanowują powierzchnię satelity, a niedługo potem stadami lądują na Ziemi. Nikt nie jest w stanie skutecznie stawić im czoła, nawet armie Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, militarnych potęg ówczesnego świata. Najeźdźcy są prymitywni, ich społeczność przypomina bardziej rój owadów niż cywilizację inteligentnych stworzeń, zaś kolejne starcia powodują wśród nich straty liczone w milionach. Po wstępie (gdzie streszczona jest historia przed aktualnymi wydarzeniami) akcja przenosi się do ośrodka badawczego na Alasce, gdzie dorosła już Yui wraz z grupą jajogłowych i armijnych ważniaków prowadzi pracę nad prototypowym cackiem będącym owocem japońskiej myśli technicznej. Od tej pory aż do końca serii wydarzenia obracają się wokół międzynarodowej grupy pilotów testowych, którzy wraz ze swymi maszynami odbędą wiele żmudnych prób i zwiedzą kawał świata. Wracając do Yui, mamy tutaj niesamowity poziom detali tej postaci. Wystarczy przyjrzeć się fotkom twarzy postaci. Do tego dochodzą pończochy wykonane z materiału – ale ściągnąć nie dacie rady bez uszkodzenia (swoją drogą ostatnio firma wydaje wznowienia w wersji właśnie bez nich. W sumie wolę te oryginalne z nimi, ale niektóre wypadają naprawdę fajnie i w końcu mogę sobie nabyć postacie, których ceny mogły wprawić w zawrót głowy). Lecimy z fotkami i detalami.
IMG_8423_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • miecz
  • podstawka
IMG_8426_wynik
Zacznijmy od negatywów, których w sumie brak, pomijając cenę. No dobra, uparciuchy może będą narzekać na słabą podstawkę i może będą mieli rację, ale jakoś w przypadku tej firmy są dla mnie wymogiem, a nie faktyczną częścią. W przypadku You podtrzymuje ją w określonej pozie – służy do stabilizacji. Figurka ma odczepiany miecz i to jedyny „ruchomy” element. Wprawdzie można lekko naciągać pończochy, ale pomińmy już ten element. Sama postać wygląda wybornie – FREEing wykonuje świetną robotę i stali się mistrzami w swoim fachu. Jeśli komuś podobają się tak przedstawione postaci i jest w stanie wydać sumy, które są wymagane (oraz większe figurki się podobają), będzie zadowolony.
IMG_8427_wynik
Spójrzmy na to dzieło z innej perspektywy, by jeszcze bardziej je docenić. No po prostu miodzio, co tu dużo pisać. Liczba detali czy wykonanie na medal.
IMG_8425_wynik
Kolejna fotka bardziej pokazuje miecz, który trzyma postać. Swoją drogą bardzo mi się podoba właśnie takie zaprezentowanie tej postaci. Dodaje jej dynamiki. FREEing wykonuję swoją robotę naprawdę na medal. Dynamika włosów, spojrzenia, kształty. Tu jest wszystko odpicowane i zapięte na ostatni guzik.
IMG_8424_wynik
Takamura Yui od FREEing, czy trzeba pisać coś więcej? Ci, którzy ją mają, są zadowoleni bardziej, niż pewnie myśleli, że będą, a cała reszta płacze, iż nie udało im się jej zdobyć. Dobra, może tu taj troszkę sobie żartuję, ale naprawdę jest na czym oko zawiesić. Zdecydowanie polecam wszystkim, a dla fanów to wręcz pozycja obowiązkowa.
Podsumowanie: Kapitalnie wykonana postać z niesamowitą liczbą detali i wspaniałej pozie. Czy trzeba czegoś więcej? No może fakt nieco wyższej ceny (ale przy tym rozmiarze jest to zrozumiałe) odstrasza, a już na pewno po premierze, gdy kwota ta zaskakująco wręcz szybko rośnie do kosmicznych wartości. Jeśli zastanawiałeś się do tej pory, czy brać figurki od FREEing i jesteś fanem Yui, zaprzestań i kupuj już teraz, jeśli trafisz gdzieś ją w miarę sensownej cenie (tutaj wstaw swoją, bo jak to mawiają kolekcjonerzy, dla każdego to inna wartość). Zawsze można wprawdzie liczyć na wznowienie, ale na razie się nie zanosi. To tyle na dzisiaj, miłego.