Archiwa tagu: J.P.Fantastica

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 4)

Na początek małe przeprosiny (i nie chodzi tutaj o obsuwę z publikacją wpisu, mimo że była). Miałem przypomnieć o zakończeniu festiwalu mangowego od Studia JG, ale nie zdążyłem. Mam nadzieję, że na własną rękę jakoś wam się udało o tym pamiętać. Sam się skusiłem na kilka tytułów ostatecznie (dokładnie cztery i mam nadzieję, że się nie zawiodę). W ramach rekompensaty przypomnę, że akcja wydania mangi Basilisk kończy się jutro, a pre-order na twardą oprawę dzieł Rumiko Takahashi również tego samego dnia, więc to wasza ostatnia szansa. Co się działo w międzyczasie? Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to dostałem tylko jedną mangę z pre-orderu. Paczka z USA coś się przeciąga i zaczynam ją obstawiać na koniec miesiąca. Kitty Media zapowiedziało: Oh! My Sex Goddess! (BD). Viz natomiast: Naruto Triple Feature (BD). Zapowiedziano soundtrack na winylu do Megalobox na czerwonych płytach z książeczką na dwanaście stron od Wayô Records. Czas na figurki. FuRyu wyda: Re:ZERO -Starting Life in Another World- Emilia -Shiromuku- 1/7. Phat Company wznowi: No Game No Life Zero Schwi 1/7 (wypadałoby wrzucić recenzję swojej z tej okazji). Good Smile Arts Shanghai wyda: Arknights Exusiai Elite 2 1/7. Good Smile Company natomiast wypuści: Fate/Grand Order Saber/Altria Pendragon [Alter] Heroic Spirit Traveling Outfit Ver. 1/7. FREEing, czyli moja ulubiona firma, wyda: B-STYLE The King of Braves GaoGaiGar Final Mikoto Uzuki Bunny Ver. 1/4 (ciekawostka, bo to statuetka postaci sprzed lat), B-STYLE High School D x D NEW Rias Gremory Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE High School D x D BorN Koneko Toujou Bare Leg Bunny Ver. 1/4 (czyli powrót kultowych postaci z gołymi nogami – ceny na aukcjach wersji premierowych są kosmiczne, więc dobry ruch), B-STYLE The Fruit of Grisaia Yumiko Sakaki Bunny Ver. 1/4 (ależ się cieszę z figurki z Grisai i zacieram ręce na kolejne), B-STYLE TV Anime „FAIRY TAIL” Lucy Heartfilia Bunny Ver. 1/4 (o niej akurat wiedziałem od jakiegoś czasu – w prototypie brakowało znaku na ręce i był płacz fanów, poprawiono). Na sam koniec wrzucam coś, co mnie powaliło na kolana wykonaniem, ceną i ogólnie faktem pojawienia się (bo marzyłem o czymś takim od lat), czyli With Fans!: Koukaku Kidotai – Kusanagi Motoko – 1/4. To jest tak piękne i wspaniałe, że brak mi słów. Lata temu na jakimś tam forum podawałem z innymi osobami figurki, jakie sobie marzymy mieć w kolekcjach. To była jedna z nich i nawet tę samą skalę podałem. Teraz się pojawia i… No cena mnie całkiem zabiła. Odrzuciłem ją, ale oczywiście dni mijają, a ja o niej dalej dumam. Trzymajcie mnie, gdy się pojawią fotki. Jak to mój znajomy powiedział: „biorę, bo życie jest zbyt krótkie” oraz „teraz się wkurzasz, ale jak ją będziesz mieć, szybko zapomnisz o wydanej kasie. Gdy tego nie zrobisz, będziesz sobie pluł w brodę i z zazdrością patrzył na fotki w kolekcjach innych ludzi latami”. Coś w tym jest w sumie. No w każdym razie mam o czym myśleć i najlepiej zawczasu już odkładać kasiorę (zawsze się przyda). Z innych nowinek to Macross w końcu pojawi się na nośnikach poza Japonią (i to kompletny), więc marzenia się spełniają. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest czwarty tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Już w sumie wspominałem chyba, ale miałem nie lada przeboje z tym tomikiem. Dostawałem go kilka razy, bo zawsze coś nie grało. Czasem był wgnieciony masakryczne, ponieważ firma kurierska/pakowanie do paczki zawaliło, a innym razem dostawałem wadliwy egzemplarz (podczas drukowania lub wycinania zostały nadszarpnięte kartki). Po kilku kopiach dostałem właściwie idealną sztukę i przestałem męczyć dział reklamacyjny w sklepie JPF. Z jednej strony jestem rozczarowany faktem, że dostawałem czasem już na etapie produkcji uszkodzone tomiki, których wady widziałem po przyjrzeniu się bokowi nabytej pozycji (więc czemu przed wysyłką nikt tego nie sprawdza?), a z drugiej strony jestem bardzo zadowolony – szanuję wręcz dział reklamacji tego wydawnictwa. Spisali się na medal i do końca walczyli, bym był zadowolony. Takie to perypetie były związane z tym tomikiem. Życzę sobie i wam, moi drodzy, braku takich sytuacji i zawsze produktu w idealnym stanie. Nawiasem mówiąc, pre-order na kolejny zostanie zamknięty 25 kwietnia, więc jeszcze trochę czasu zostało. Swoją drogą od tego wydawnictwa już prawie tylko twarde oprawy zamawiam, co się robi lekko zabawne, bo się zaczynam do nich przyzwyczajać i zaraz minusem będzie ich brak. Do czego to doszło. A co w samym tomiku? Sporo akcji przede wszystkim. Aktualnie trwa pierwsza runda turnieju sztuk walki ZOTT, w której Alita i jej drużyna mierzą się z bojową ekipą przedszkola Gunroll. Przeciwnik okazuje się zaskakująco silny i zmusza Kosmiczne Aniołki (tak, te króliczki) do wspięcia się na wyżyny swych umiejętności. Jest masę komedii z akcją w tym pojedynku – wspomnę tylko o sztuce szycia na drutach w okamgnieniu. Ale to nie wszystko, bo jeszcze ciekawszy jest pojedynek Ality z Caerulą, podczas którego nasza bohaterka dochodzi do wniosku, że już kiedyś z nią przegrała. Mamy tutaj babranie się we wspomnieniach, które są niezwykle krwawe i mroczne. Historia nabiera tempa, co tu dużo pisać. Po głównej historii mamy jeszcze pewne dodatki. Kilkopanelowe komiksy komediowe lub poboczną historię całkowicie niezwiązaną z główną w najmniejszym stopniu (no, może lekko klimat). Dla jednych zapychacz od autora (z drugiej strony przez to ten tomik jest najdłuższy ze wszystkich dotychczasowych od tej serii), a dla innych perełka niedostępna nigdzie indziej. W każdym razie dalej mi się podoba ta historia, nawet jeśli jest trochę bardziej rozwleczona niż w pierwowzorze. Wydaje mi się, że można by było ją nieco skondensować – uciąć dodatkowe historie i wyszłoby lepiej, ale z drugiej strony dzięki obecnej formie więcej dostajemy, co mnie równo cieszy. Tylko to zanikające miejsce na kontynuacje. Dobra, wróćmy do standardowych tematów. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Szalejąc w Zalem, Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Miałem trochę problemów ze swoim egzemplarzem, o czym wspominałem, ale to już jednostkowa wpadka (powiedzmy).
img_1805_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 360
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1806_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1804_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1808_wynik
Swoją drogą począwszy od drugiego tomu (czy nawet pierwszego) mamy w pewnym sensie zawsze kolorowe strony. Jest to streszczenie minionych wydarzeń na kolorowych stronach.
img_1807_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupić edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] JOJO’S BIZARRE ADVENTURE – PART I (TOM 3)

Co tu dużo pisać? Bardzo was przepraszam, moi drodzy, za tak długie milczenie. Spowodowane brakiem weny twórczej, która to była następstwem po problemach z pewną paczką. Czułem swego rodzaju frustrację, że po reklamacji dalej otrzymuję produkt, który w mojej ocenie odbiega od oczekiwanego. Ostatecznie wszystko się jakoś ułożyło, więc odetchnąłem z ulgą (i nabrałem chęci na pisanie wam recenzji, czego owocami są te słowa). Przy okazji wpisu na temat reklamowanego dzieła opiszę moje perypetie zakupowe, bo była to batalia, jeśli mam być szczery, z której wyszedłem zwycięsko. Co to się działo, gdy nic nie bazgrałem na tej stronce? No niewiele w sumie, ale kłamstwem by było napisanie, że była cisza. Z nowinek zakupowych to mogę z radością oznajmić, że paczka z USA już dobre kilka dni temu opuściła stany, więc niebawem (stawiam 2-3 tydzień kwietnia) powinna do mnie dotrzeć. W międzyczasie natrafiłem genialną promocję na pewien tytuł, który to dotrze do mnie chyba w poniedziałek. Czas na zapowiedzi. Good Smile Company wyda: POP UP PARADE Yashahime: Princess Half-Demon Towa Higurashi, POP UP PARADE Yashahime: Princess Half-Demon Setsuna, POP UP PARADE Yashahime: Princess Half-Demon Moroha, czyli seria tanich figurek, które ładnie wyglądają, oraz Code Vein – Mia Karnstein – 1/7. Tutaj perełka, na którą czekali nie tylko fani gry. Wygląda niesamowicie. Ciekawostką pozostaje jej dostępność, ponieważ na razie jest tylko na oficjalnym sklepie GSM. Aniplex zapowiedział: Sword Art Online Alicization War of Underworld Box Set (BD). Fajnie, ale cena strasznie wysoka, a nawet nie jest załadowane dodatkami jakimiś. Wezmę wersję Anime Ltd i to na pewno, której zapowiedź jest tylko kwestią czasu. Jeszcze tylko wspomnę przy okazji o Wiosennym Festiwalu Mangowym od Studia JG, gdzie można zdobyć unikatowe karty kolekcjonerskiej. Więcej informacji w tym miejscu, klik. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie specjalne (w twardej oprawie) trzeciego tomu mangi JOJO’s Bizarre Adventure – part I. To ostatnia część tej serii. Słyszę głosy zdziwienia i dostrzegam znaki zapytania nad głowami. Tak, koniec partu I z IX (przynajmniej na razie, bo to pozycja trwająca) i w dodatku najkrótszego ze wszystkich obecnych. W takim razie bez obaw, bo nie rozstajemy się w żadnym wypadku z tą pozycją. Postaram się nadgonić resztę, by na bieżąco (przynajmniej w miarę możliwości) relacjonować wam ten cykl. W każdym razie dzisiaj mam do przedstawienia ostatnią część tego partu. Jak pewnie większość wie, animacja (adaptacja) nie składała się tylko z tego jednego, co nie jest niczym niezwykłym. Swoją drogą właśnie zajrzałem do sklepu JPF i ciągle można złożyć pre-order na najnowszy (w znaczeniu, że od tego, którego premiera ma być niebawem) tomik z cyklu w twardej oprawie – mimo że miała zniknąć ta możliwość wraz z 10 marca. Drobna obsuwa. Zgaduję, że złożyli zamówienie na więcej w drukarni i stąd ciągle dostępna jest ta opcja. W każdym razie zapominalscy jeszcze mają szansę. A co w dzisiejszym tomiku? Oto nadszedł czas na efektowną końcówkę pierwszej części długiej serii Jojo’s Bizarre Adventure. Opasły trzeci tom zawiera finał Phantom Blood. W tej pulpowej historii wiele postaci czeka śmierć, a podwójny finał sprawia, że od komiksu nie można się oderwać aż do ostatniej strony. Wspomniałam już, że w tomie znajdziemy podwójny finał. Pierwszy, ten najbardziej wyczekiwany, przynosi zakończenie walki z ożywionymi rycerzami i samym Dio. Wygrana okupiona zostaje niejedną śmiercią, lecz udaje się zażegnać zagrożenie, jakim byłoby rozplenienie się po świecie zombi i wampirów. W końcu JoJo może wieść spokojne i szczęśliwe życie u boku Eriny. Ale czy na pewno? Drugi finał okazuje się bardziej osobisty. Odwieczni przeciwnicy stają do ostatecznej walki, w której stawką jest ich życie. Choć krótka, jest to walka zacięta i zajadła. Przetrwanie rodu Joestarów wisi na włosku i gdyby nie to, że wiadomo, iż w kolejnych tomach są kolejni JoJo, mogłoby się wydawać, że ten ród przepadnie na wieki [tanuki.pl]. To dopiero początek tej niesamowitej historii, która dzieje się na przełomie dziesiątek lat (Phantom Blood wprawdzie mamy zakończone, ale cóż z tego, skoro jest to najkrótszy arc ze wszystkich, a w Japonii trwa aktualnie już dziewiąty z cyklu). Jeśli chodzi o poziom tłumaczenia czy jakość samego wydania, trudno coś zarzucić. Dialogi są świetnie rozpisane, czcionka czytelna i dopasowana. Do tego ta piękna i twarda oprawa. Warto było czekać na tę chwilę i wyłożyć wymaganą kwotę. Początkowo myślałem sobie, że szkoda braku formatu Blame czy Ality, ale w sumie dobrze się stało. Gdybym miał sobie zawalić gablotę wielkimi tomami przez kilka lat… Wiecie, o co mi chodzi (komplet takiego tasiemca w wielkiej oprawie byłby kosmiczny). Zresztą obecny format i tak jest bardzo przyjemny, wręcz go uwielbiam. Jest dosyć duży, ale nie za bardzo. Taki w sam raz. Jeszcze dodajmy standardowy opis od wydawcy i przechodzimy do recenzji wydania:
Jojo i jego towarzysze nareszcie stają oko w oko z diabolicznym Dio Brando, ale ten przygotował dla nich niespodziewaną przeszkodę – Tarkusa i Bruforda, legendarnych rycerzy wskrzeszonych mrocznymi mocami Kamiennej Maski. Czy młody Joestar, na którego barkach spoczął los całej ludzkości, zdoła powstrzymać Dio, zanim jego plaga nieumarłych rozpełznie się po świecie…?
img_1276_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 302
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: twarda
img_1277_wynik
Jak już wspominałem na wstępie, omawiana tutaj wersja jest edycją specjalną w twardej oprawie. Zawsze w sumie staram się nabywać najlepsze dostępne na rynku, bo nie biorę pozycji, które mnie nie interesują – lub przynajmniej staram się tego nie robić, bo różnie z tym bywa (czasem coś na promocjach człowiek sobie kupi i niby mu nie jest potrzebne, ale jednak to nabył). Nie inaczej było i w tym wypadku, ale tutaj sobie nie wyobrażam brać innej wersji – to pozycja kultowa, dlatego trzeba to celebrować takim wydaniem.
img_1275_wynik
Tym razem wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i uraczyło nas dodatkami. Otrzymujemy zakładkę i dwie karty/pocztówki. Pierwsza z nich jest kopią okładki tego tomu, a druga grafiką promocyjną.
img_1278_wynik
W środku mamy świetne rysunki opatrzone tak samo dobrą historią czy bohaterami. Jeszcze chyba nie wspominałem, ale są jedną głównych zalet tej pozycji. Mamy ich od groma, a właściwie każda zapada w pamięć. Swoją drogą pozycja ta dostała po latach niesamowitą adaptację opatrzoną kapitalną muzyką (między innymi band „Yes”). Coś niesamowitego i to mi przypomina, że miałem sobie ją kupować. Trzeba to nadrobić.
Podsumowanie: Kultowa i szalenie długa saga rodu Joestarów, mogąca obdzielić galerią charyzmatycznych postaci i oryginalnością setkę innych mang w końcu po polsku. Po wielu latach wzdychań fanów naszego kraju po konwentach, Facebookukach, forach i gdzie tam jeszcze można było, doczekaliśmy się. Szczerze przyznam, że sam byłem jedną z osób, które nie wierzyły, że ten dzień kiedyś nastąpi, ale udało się. W dodatku, jak wspomniał wydawca, sprzedaje się świetnie, więc pozostanie raczej na naszym rynku przez długi czas. Składajcie pre-ordery na kolejne tomy, bo przepadną bezpowrotnie. Sam na najbliższe już sobie zaklepałem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] JOJO’S BIZARRE ADVENTURE – PART I (TOM 2)

Lecimy z kolejnym wpisem. Miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale się nie udało. Miałem tutaj drobne problemy softwerowe i się nie wyrobiłem. Wszystko załatwione, więc wracamy do normy, a przynajmniej takie są plany. Dzisiaj lecimy z normalnym wpisem, ponieważ miałem go już prawie napisanego, gdy został uruchomiony pewien KS. Opiszemy go jutro, a w międzyczasie zdobędę informację, które są tam niejasne. Nie wybiegając już tak w przyszłość, czas na stałe elementy. Pod względem zamówień dostałem tylko jedną mangę z pre-orderu, więc prawie bez zmian. Chciałbym za to ogłosić, że paczka z USA już jest w drodze – pewnie potrwa to teraz z miesiąc, zanim u mnie wyląduje, ale to już odliczanie dni mimo wszystko. Przypominam, że będzie tam masę skarbów, bo zbierana prawie z całego roku. Czas na nowinki wydawnicze. Dzisiaj będzie figurkowo. Good Smile Company zapowiedziało: POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Ran Mitake, POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Aya Maruyama, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Karin Asaka, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Itsuki Nakano, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Yotsuba Nakano (czyli tanie figurki, które ładnie wyglądają) oraz supercell feat. Hatsune Miku World Is Mine [Brown Frame], czyli wznowienie dosyć rozpoznawalnego obrazu/figurki z Miku. Od FREEing, czyli mojej ulubionej firmy, dostaniemy: B-STYLE Loveplus Manaka Takane Swimsuit Ver. 1/4, B-STYLE Loveplus Rinko Kobayakawa Swimsuit Ver. 1/4 (czyli pozostałe dwie z kolekcji, o której ostatnio wspominałem, gdy ukazywała się pierwsza z nich), B-STYLE IS [Infinite Stratos] Laura Bodewig Bareleg Bunny Ver. 1/4 (czyli kolejna reedycja z gołymi nogami – w tej wersji wygląda chyba nawet lepiej?) oraz B-style Mobile Suit Gundam SEED Lacus Clyne Bunny Ver. 1/4. Tak, Lacus Clyne zwaliła mnie z nóg. Nie spodziewałem się u tej firmy postaci z serii Gundami. Jeszcze ten Haro w dłoniach. Sam się przycisk „kupuj” klika, moi drodzy. Przy okazji Waneko dzisiaj niespodziewanie ogłosiło, że dodrukowali tomy serii „Do Adolfów”, czyi kultowej pozycji, o którą się wszyscy zabijali na aukcjach. Brać, bo ponownej okazji już nie będzie. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie specjalne (w twardej oprawie) drugiego tomu mangi JOJO’s Bizarre Adventure – part I. Tak, moi drodzy, zgodnie z zapowiedziami wracam do opisywana tej kipiącej akcją historii. Trzeba tutaj trochę nadrobić, bo czekałem na to latami, a teraz aktywnie nie wspieram recenzjami tego cudeńka. Tak być nie może. Aktualnie mam w swoich zbiorach pięć tomików, a dopiero wam drugi opisuję, więc zdecydowanie jest coś nie tak. W każdym razie nadrobimy. Dobrze się składa, bo na szósty tomik, a trzeci, jeśli chodzi o part II, zostanie dzisiaj zamknięty pre-order na twardą oprawę. Przynajmniej tak ogłaszało wydawnictwo, bo czasem jest poślizg i mamy nieco więcej czasu. Lepiej nie kusić, by potem nie obejść się smakiem lub przepłacać od osób trzecich. Choćbym miał sobie szafy dokupywać, będę to zbierał, bo lubię, wygląda kapitalnie, czyta się niesamowicie i czekałem latami. Wydawnictwo zapewnia, że sprzedaje się świetnie, więc moje obawy o dokończenie odeszły w zapomnienie. Trochę tu zrymowałem, ale co tam. A co w tomiku? Akcja, i to dużo, jak zwykle zresztą. Drugi tom Phantom Blood jest skonstruowany tak, że pokazuje finał akcji z tomu pierwszego i urywa się w połowie kolejnej emocjonującej walki. Trudno się dziwić, gdyż to, co u nas wydane będzie w trzech tomach, w pierwszym wydaniu japońskim mieściło się w pięciu. Niemniej, kończąc ten tom, z niecierpliwością czeka się na następny i nie jestem zaskoczony, że wielu odkłada (odkładało?) przeczytanie pierwszej części JoJo’s Bizarre Adventure, dopóki nie zostanie ona w całości wydana przez J.P. Fantastica. To pozwala uniknąć męczącego pytania: „Co będzie dalej?” (chociaż sam dobrze wiem w sumie, bo oglądałem adaptację, którą niezwykle polecam i mam zamiar zacząć kompletować swoją drogą). Choć czytając poprzedni tom, można było mieć wątpliwości, dlaczego manga ta zaliczana jest do shounenów, w tym już się one rozwiewają. Podczas gdy pierwszy tom był swoistym wstępem do historii, drugi rozwija ją i kolejne walki pojawiają się raz za razem w coraz mniejszych odstępach czasowych. Znajdziemy tu również typowe dla shounenów wykrzykiwanie nazw kolejnych ciosów wraz z tłumaczeniem ich działania. A wszystko to utrzymane w specyficznym, niesamowitym klimacie. Świat, w którym żyje JoJo, pełen jest niesamowitości. Z jednej strony widzimy krajobrazy i machiny epoki wiktoriańskiej, z drugiej mamy do czynienia z niesamowitością rodem z utworów końca XIX wieku, przyprawioną egzotyką azteckich artefaktów i dalekowschodnich pustelników. Ta mieszanka wybuchowa ma rzesze fanów i wcale się nie dziwię. Bądź co bądź, sam przecież należę do tego grona. Patrząc na to, jak wielkie postępy na przestrzeni jednego tomu zrobili obaj adwersarze, strach pomyśleć, co będzie dalej. Z jednej strony mamy przepełnionego niegodziwością Dio, z drugiej pełnego determinacji JoJo. Obaj zdobyli moce wykraczające poza ludzkie pojmowanie. Choć, jak to zwykle bywa, dobrych bohaterów jest garstka, a przeciw nim stają całe zastępy sługusów zła, więc pomimo wszelkich postępów JoJo i jego mistrz Zeppeli wydają się stać na straconej pozycji [tanuki.pl]. To dopiero początek tej niesamowitej historii, która dzieje się na przełomie dziesiątek lat (Phantom Blood wprawdzie mamy prawie zakończone, bo to tom drugi z trzech, ale cóż z tego, skoro jest to najkrótszy arc ze wszystkich, a w Japonii trwa aktualnie już dziewiąty z cyklu). Jeśli chodzi o poziom tłumaczenia czy jakość samego wydania, trudno coś zarzucić. Dialogi są świetnie rozpisane, czcionka czytelna i dopasowana. Do tego ta piękna i twarda oprawa (w tym tomiku nawet mamy kolorową stronę). Warto było czekać na tę chwilę i wyłożyć wymaganą kwotę. Początkowo myślałem sobie, że szkoda braku formatu Blame czy Ality, ale w sumie dobrze się stało. Gdybym miał sobie zawalić gablotę wielkimi tomami przez kilka lat… Wiecie, o co mi chodzi (komplet takiego tasiemca w wielkiej oprawie byłby kosmiczny). Zresztą obecny format i tak jest bardzo przyjemny, wręcz go uwielbiam. Jest dosyć duży, ale nie za bardzo. Taki w sam raz. Jeszcze dodajmy standardowy opis od wydawcy i przechodzimy do recenzji wydania:
Nadszedł czas konfrontacji z Dio Brando! Jonathan Joester dzielnie stawia mu czoła, wiedząc, jak potwornym zagrożeniem dla świata stał się jego przybrany brat… Jednak czy niezłomna odwaga i determinacja JoJo wystarczy, by sprostać nadludzkiej sile, którą obdarzyła Dio Kamienna Maska…?
img_0845_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 302
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: twarda
img_0846_wynik
Jak już wspominałem na wstępie, omawiana tutaj wersja jest edycją specjalną w twardej oprawie. Zawsze w sumie staram się nabywać najlepsze dostępne na rynku, bo nie biorę pozycji, które mnie nie interesują – lub przynajmniej staram się tego nie robić, bo różnie z tym bywa (czasem coś na promocjach człowiek sobie kupi i niby mu nie jest potrzebne, ale jednak to nabył). Nie inaczej było i w tym wypadku, ale tutaj sobie nie wyobrażam brać innej wersji – to pozycja kultowa, dlatego trzeba to celebrować takim wydaniem.
img_0848_wynik
Tym razem wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i uraczyło nas dodatkami. Otrzymujemy zakładkę i dwie karty/pocztówki. Pierwsza z nich nawiązuje do okładki pierwszego tomu, a druga do tutaj omawianego.
img_1301_wynik
W środku mamy świetne rysunki opatrzone tak samo dobrą historią czy bohaterami. Jeszcze chyba nie wspominałem, ale są jedną głównych zalet tej pozycji. Mamy ich od groma, a właściwie każda zapada w pamięć. Swoją drogą pozycja ta dostała po latach niesamowitą adaptację opatrzoną kapitalną muzyką (między innymi band „Yes”). Coś niesamowitego i to mi przypomina, że miałem sobie ją kupować. Trzeba to nadrobić.
Podsumowanie: Kultowa i szalenie długa saga rodu Joestarów, mogąca obdzielić galerią charyzmatycznych postaci i oryginalnością setkę innych mang w końcu po polsku. Po wielu latach wzdychań fanów naszego kraju po konwentach, Facebookukach, forach i gdzie tam jeszcze można było, doczekaliśmy się. Szczerze przyznam, że sam byłem jedną z osób, które nie wierzyły, że ten dzień kiedyś nastąpi, ale udało się. W dodatku, jak wspomniał wydawca, sprzedaje się świetnie, więc pozostanie raczej na naszym rynku przez długi czas. Składajcie pre-ordery na kolejne tomy, bo przepadną bezpowrotnie. Sam na najbliższe już sobie zaklepałem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[odpal projekt] MANGA BASILISK – POLSKA EDYCJA

Ruszamy z kolejnym wpisem. Ostatnio z nimi gęsto, nieprawdaż? Obiecywałem, że się tak stanie i w sumie spełniam w końcu. Trochę to zajęło, ale co mi tam. Dzisiaj też nieco nietypowy, ale już bardziej przypominający te standardowe (w sumie dawno takiego nie było). W związku z powyższym można wspomnieć o stałych elementach. Nie zwlekajmy więc i zaczynajmy. Postanowiłem je rozbić, by nie dawać wszystkiego na raz, ale o tym za chwilę. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, bo pominę te, które relacjonowałem wczoraj. Najbardziej martwi mnie ta większa, ale bądźmy dobrej myśli. Nowinki wydawnicze nawiązują do tematu głównego. Studio JG wyda trzy nowe mangi: Shaman King Hiroyukiego Takeia, Koi wa Ameagari no You ni Jun Mayuzuki oraz jednotomową nowość z gatunku boys’ love – Fukouchuu no Shiawase autorstwa Enzou. Pozamiatali w sumie. Koi wa Ameagari no You ni wezmę bankowo – w dodatku powiększony format, cudnie. Trochę się nad Shaman King zastanawiam, bo to tytuł w sumie kultowy, ale ta długość mnie martwi w sumie. Może coś poczytam po necie i osadzę (lub wezmę jeden dla testu). Kolejne nowinki następnym razem, a teraz część główna.
Dzisiejszym gościem honorowym jest OdpalProjekt o nazwie „Manga Basilisk – polska edycja”. Tak, moi drodzy, ten zapowiadany od bardzo dawna projekt w końcu ruszył. Pierwsza jego niejaka zapowiedź oficjalnie pojawiła się na KS, o którym wspominałem w tym miejscu, klik. Wszystko się udało i JPF zaczął zacierać ręce i przygotowywać dzisiaj wspomnianą akcję. Jeśli dobrze rozumiem, nie chcieli robić niczego pochopnie – miał to być w pełni opisany projekt. Projekt boxu, okładek i dodatków już znamy. Oszacowano również koszty vs liczbę stron i format. Jest dosyć drogo, nie ma co gadać, ale to pozycja raczej do starszego czytelnika, który ma więcej funduszy. Podobną cenę przy właściwie tej samej liczbie stron i formacie miał czwarty tom Ality od głównej serii, więc myślę, że nie jest zawyżona. Oczywiście ktoś może napisać, że tam też była, więc co to za usprawiedliwienie? No niestety, takie rzeczy kosztują, co tu dużo pisać, a sam nie dostrzegam jakiegoś wielkiego skoku cenowego podczas tej akcji – a zazwyczaj się takie pojawiają (wynikają z wymogu opłacenia za możliwość fundowania w takim miejscu + chcą wyciągnąć więcej od zagorzałych fanów – dzieki tumu tez ufundować w ogóle). Fakt, jeśli chodzi o pewne progi z dodatkami, już są obecne takie wysokie ceny. Dobra, o czym to jest? Nienawiść Kouga i Iga – dwóch potężnych rodów ninja – trwa od czterystu lat, a wszystkie próby zawarcia pokoju spełzły na niczym lub zakończyły się jeszcze gorszymi masakrami. Niemniej jednak wydaje się, że niebawem wielowiekowe walki przejdą ostatecznie do historii. Niedługo bowiem ma mieć miejsce ślub spadkobierców obydwu rodów: Gennosuke i Oboro, mający przypieczętować wieczny i trwały pokój. Obydwa klany już czekają na ten moment i wydaje się, że – przynajmniej z grubsza – akceptują ideę pojednania. Niestety, świat bywa podły. Czasem jeden zwój, zawierający imiona dwudziestu najpotężniejszych wojowników obydwu stron i rozkaz szoguna, nakazujący rodom przystąpienie do wojny, wystarcza, by zburzyć wszystko [tanuki.pl]. Jeśli ktoś nie zauważył lub nie wiedział, to kapitalna historia z pięknymi rysunkami. Dlatego ten format jak najbardziej do niej pasuje. Muszę przyznać, że projekt boxu czy okładek jest wręcz kapitalny i od razu skłania do opcji sponsorowania, a przynajmniej moją skromną osobę. Dodatkowo sama akcja ma być sprawdzeniem sposobu pozyskiwania licencji w naszym kraju. Wydawnictwo ocenia koszty, poznaje zainteresowanie i od razu wie, z czym startuje, bez ryzyka, My dzięki temu dostajemy tytuły, na które często by się może nie zdecydowali, ponieważ nie byliby pewni rezultatu. Pewnie też ułatwia im coś takiego kwestie walki o licencję. Reasumując, każdy zyskuje. Jeśli chodzi o progi i możliwości… Oczywiście interesują każdego te, które są związane z nabyciem samej mangi. Moim zdaniem warto zainwestować w box, bo wygląda kapitalnie i ja taką opcję wybieram. Mini plakaty mnie nie interesują jakoś specjalnie, a sporo kosztują, więc chyba zrezygnuję. Opcja z autografem zniknęła zaraz po rozpoczęciu, więc nawet nie muszę pisać, ze dla mnie nie warto. Nigdy nie byłem fanem podpisywania książek, albumów itd. Szpeci to dla mnie okładkę i tyle. Takie moje zdanie.
basilisk
Sponsorujemy tutaj.
Podsumowanie: Najpierw był Kickstarter z plakatami, który przetarł szlak ku możliwości uruchomienia akcji wydania mangi Basilisk w wersji deluxe w naszym kraju. Teraz ta akcja oficjalnie została uruchomiona i od nas zależy jej sukces. Na razie jest całkiem nieźle, bo mamy już 37% wymaganej kwoty. W dodatku całość będzie trwała dwa miesiące, a to niemało. Należy pamiętać, że samo ufundowanie to nie wszystko, jeśli zbierze się nas większa grupa, dostaniemy trochę odpicowaną dodatkowo edycję. To nie wszystko, zapewne olbrzymi sukces dodatkowo zachęci wydawnictwo do dalszych akcji tego typu. Biorę bankowo i wam radzę to samo. JPF przyznał, że to jedyna opcja bycia tej mangi w PL, a jeśli nawet się później pojawi w sprzedaży, to za tę samą cenę i w miękkiej oprawie. Nie ma innej opcji, trzeba brać, póki jest. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 3)

No to lecimy z kolejnym wpisem. Tak, moi drodzy, ostatnio zapowiadałem ich częstszą publikację, więc wypadałoby tych słów dotrzymać. Nie zwalniamy tempa, a je wręcz podkręcamy. Już jakiś czas temu stwierdziłem, że jeśli się coś częściej robi, człowiek się do tego przyzwyczaja i jakoś znajduje czas. Miejmy nadzieję, że nie wypadnę z rytmu. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale jestem cierpliwy. Udało mi się za to nabyć sobie produkcję, która wyprzedała się pod koniec tamtego roku. Już myślałem, że będę zmuszony za nią przepłacać, a tu się okazało, że miałem sporo szczęścia, bo pewien sklep znalazł ją na magazynie. Czas na nowinki wydawnicze. Dzisiaj nadrabiamy figurki. Firma eStream zapowiedziała: That Time I Got Reincarnated as a Slime Rimuru=Tempest -Ultimate Ver.- 1/7, Re:ZERO -Starting Life in Another World- Deamon Rem -Crystal Dress Ver- 1/7 (obie śliczne, ale drogie i to strasznie). Od Nekoyome: Nekopara Azuki Race Queen ver. 1/7. Natomiast od ques Q: Fate/Grand Order Caster/Scathach=Skadi [Second Ascension] 1/7. Kadokawa: KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Chuusetsu Reindeer Maid Ver. 1/7 i KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Dokuzetsu Reindeer Maid Ver. 1/7 oraz KDcolle Prisma*Illya Prisma*Fantasim Miyu Edelfelt Wedding Bikini Ver. 1/7. Dalej mamy plusone, czyli: Fate/kaleid liner Prisma Illya 3rei!! Illyasviel PRISMA Racing ver. 1/7. Good Smile Company i ich seria tanich, ale ładnych figurek: POP UP PARADE No Game No Life Zero Schwi, POP UP PARADE The Rising of the Shield Hero Season 2 Naofumi Iwatani, POP UP PARADE Captain Tsubasa: Tsubasa Ozora, POP UP PARADE Identity V The Ripper: Jack, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Ichika Nakano, POP UP PARADE KonoSuba Kurenai Densetsu Megumin Winter Ver., POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Nino Nakano, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Kasumi Nakasu, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Shizuku Osaka, POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Kasumi Toyama, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Ayumu Uehara i POP UP PARADE YuYu Hakusho Kurama. Trochę tego było. Od Chara-ani: CAworks Anime „KonoSuba” Megumin Anime Opening Edition 1/7. Od Phat dostaniemy: Fate/Grand Order Assassin/Semiramis 1/7. Na koniec moja ulubiona firma i ich dzieła, czyli FREEing: B-STYLE Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e Kei Karuizawa Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Angel Beats! Kanade Tachibana Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Uzaki-chan wa Asobitai! Hana Uzaki Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Alice Gear Aegis Anna Usamoto Vorpal Bunny 1/4 oraz wznowienie: Fate/Grand Order Saber/Altria Pendragon 1/4. No, jest na co czekać. Kolejne nowinki następnym razem, bo i tak wstęp jest dosyć obszerny. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Trochę z opóźnieniem piszę tę recenzję, bo w lutym ma mieć premierę kolejny tom. Nawet jakoś wczoraj zamknięto opcję nabywania wersji w twardej oprawie, ponieważ już wszystko zostało zatwierdzone i poszło do druku. Opisywany dzisiaj tomik dostałem w wigilię. Tak, zabawny prezent od JPF swoją drogą. Czytałem go sobie w święta i było super. W każdym razie trochę nadrabiamy zaległości. Mam nadzieję, że nikt nie wahał się z zakupem, oczekując na moją recenzję (bo by poszedł z torbami). Śmieję się tutaj trochę, ale nigdy w sumie nie grzeszyłem na mojej stronce z prędkością wydawniczą. To są raczej takie recenzje do poczytania, by ogólnie zainteresować się tematem. Oczywiście, staram się was zachęcać do zakupu omawianych przedmiotów, ale w tych tematach często trzeba szybko nabywać, bo później musimy płacić dużo więcej. Jak zawsze zachęcam do pisania sugestii na temat recenzji. Do tej pory wszystkie spełniłem. Nie było ich wiele, ale jakieś się trafiły. Wracając do dzisiejszego gościa, bo się rozgadałem na temat tylko powiązany z nim niejako. Jak już ostatnio wspominałem, seria zaczęła wracać na właściwe tory, czyli do tematów, przez które ją pokochałem. Zaczynają się turnieje, niesamowite walki, przeciwnicy wykorzystujący  pokrętne techniki w boju, nieznane światy i intryga, która zatacza coraz odleglejsze zakątki kosmosu. Tak, skala tego konfliktu nieubłaganie się nam rozrasta. Co dokładniej w tomie? Alida dalej jest na kolonii na Leviathanie 1. Wplątuje się tam w walkę w obronie dzieci-żołnierzy. Wraz z nowo poznaną sojuszniczką, Zazie, postanawia rzucić systemowi wyzwanie i zdobyć wszystkie flagi w strefie swobodnej walki (metoda szkolenia na tej kolonii polega na wysyłaniu dzieci, które o nie walczą i często giną. Zdobywając wszystkie flagi, zapewni im spokój przynajmniej na trochę czasu). Alita nie traci jednak z oczu głównego celu, którym jest dostanie się do kosmicznego miasta Jeru i ocalenie Ruw. By tego dokonać, musi wziąć udział w ZOTT, największym w Układzie Słonecznym turnieju sztuk walk. Tam spotka nie lada przeciwników. Czy podoła wyzwaniu?  Tak mniej więcej przedstawia się fabuła tego tomu. Sami przyznacie, że przypomina to pierwszą serię i jej niezłomną walkę na pustyniach? Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Szalejąc w Zalem, Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Zarzut do wydawnictwa z pierwszego tomu (całkowity brak dodatków) odpadł nam całkowicie w sumie już przy drugim, ale tutaj to potwierdzamy.
img_1451_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 312
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1452_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1454_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1453_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Junji Ito: Miażdżąca groza

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Po nowym roku miałem swoje postanowienie, by więcej czasu poświęcać swojemu hobby i nie tracić go na pierdoły. Nie, to nie znaczy, że te wpisy pasują do kategorii głupot. Po prostu powoli wdrążam zmiany, że tak to ujmę. Nie tracę czasu na siedzenie na necie i czytaniu różnych rzeczy (bardziej się ograniczam), bo tak po prawdzie, tak najłatwiej przelatuje przez ręce. W związku z powyższym wpisy też zaczną częściej lądować, a przynajmniej będę się starał, by tak się stało. Aktualnie się wciągnąłem w VN pewne, które już czytam po raz drugi. Tym razem chce całościowo przebrnąć przez trylogie (czy tam sagę w sumie) i bez cenzury. Fajnie się porównuje w sumie. Potem będzie potężny wpis, bo to pozycja dla mnie kultowa, a wydana również kapitalnie. Wyczekujcie, bo idzie mi całkiem sprawnie. Przejdźmy do stałych elementów. Od ostatniego wpisu dostałem tylko jakieś mangi z pre-orderu oraz zaległe zamówienie. Swoją drogą parę sprzedałem, bo jak już kiedyś wspominałem, jeśli chodzi o te komiksy, zdecydowanie zostawiam sobie tylko te najlepsze tytuły. Zajmują sporo miejsca, co tu dużo pisać, a dodatkowo jakoś chętniej wracam do adaptacji, jeśli jest dobrze zrobiona. Jeśli jakiś tytuł jest tylko dobry, sprzedaję. Z takich bardzo długich też raczej zrezygnowałem, bo nie chcę się w nie pakować (Naruto itd. to gruba przesada. W formie anime można znaleźć pakiecik, który zajmuje miejsca jak 10 tomików na całą serię). Dodatkowo najlepsze moim zdaniem są mangi od tytułów, które nie mają adaptacji/adaptacja kończy się w połowie lub ją kiepsko wykonali. Z nowinek wydawniczych… Discotec zapowiedział: Lupin the 3rd The Woman Called Fujiko Mine (BD), Cyber City Oedo 808 (BD), Submarine Super 99 (BD), Lupin the 3rd Missed By A Dollar (BD) i Hajime No Ippo The Fighting! TV Series Collection 2 (BD). Fujiko mam od Funimation i raczej na tym poprzestanę (chyba że będzie duża poprawa jakościowa, to można płytki podmienić), Cyber City Oedo 808 zamówiłem z UK, gdzie ma super wydanie i soundtrack na płycie (a płyta BD ta sama, co u Discotec będzie). Cała reszta w sumie interesuje, więc kolejne świetne zapowiedzi. Vertical ogłosił wznowienie Monogatari Series Novel Box Set, czyli pierwszych siedmiu nowelek z cyklu w ślicznym pudełku. Jeśli ktoś przegapił poprzednie wydanie (w tym moja skromna osoba), ma ponownie szansę. Uniwersal Music wyda w Japonii kolekcję winyli do Kimagure Orange Road, a konkretnie: Kimagure Orange Road Casette Tape no Dengon, Kimagurer Orange Station, Kimagure Orange Road Sound Color 1, Kimagure Orange Road Sound Color 2, Kimagure Orange Road Sound Color 3, Kimagure Orange Road Anohi ni Kaeritai i Kimagure Orange Road Singing Heart. Wszystko w kwietniu, więc lepiej oszczędzajcie. Każdy jest w innym kolorze. Waneko ogłosiło wydanie Kakuriyo no Yadomeshi: Ayakashi Oyado ni Yomeiri Shimasu (roboczy tytuł Pensjonat w zaświatach). Niektórzy mogą kojarzyć anime z 2018 roku. To sympatyczna opowieść, która liczy obecnie 6 tomów i nadal jest publikowana. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Junji Ito: Miażdżąca groza. Jest to kolejny tom z cyklu poświęconemu temu autorowi. Mamy tutaj kilka powieści, z czego głównym daniem jest zaprezentowana na okładce tomu. Swoją drogą dostał naprawdę klimatową obwolutę, która może się podobać. Fabuła głównej opowieści trochę przypomina filmy Cronenberga, gdzie grupka ludzi zachwyca się specyfikiem z innego kraju – w tym konkretnym przypadku miodem, ale można go przyrównać do jakiegoś narkotyku. To kolejny zbiór krótszych historii od tego autora, ostatni wydany w naszym kraju swoją drogą (przynajmniej na chwilę obecną, bo można coś jeszcze opublikować, bez obaw). Jedni go kochają, a inni nienawidzą. Mnie bardzo przypadł do gustu. Nadrobię brakujące recenzje, bez obaw. W każdym razie mamy tutaj parę opowieści, więc trochę się im przyjrzyjmy. Tytułowe opowiadanie, chociaż kończące tomik, jest jednym z ciekawszych – młody japoński podróżnik gubi się w południowoamerykańskiej dżungli i gdyby nie lokalne plemię, zapewne byłaby to jego ostatnia podróż. Tubylcy obdarowują go słoikiem miodu o niezwykłym, wręcz uzależniającym smaku, jednocześnie ostrzegając, że musi go spożywać tak, aby nikt nie zobaczył. Ostrzeżenie wydaje się dziwne, ale gdy mężczyzna powraca do domu, szybko okazuje się, że nieostrożność podczas jedzenia może kosztować życie… Cóż, historia jest dosyć przewrotna i powiedziałabym, że ma (być może niezamierzenie) ekologiczny wydźwięk. I chociaż nie ma mowy, żeby kogokolwiek przestraszyła, potrafi zaintrygować. Itou sporo miejsca, bo aż trzy opowiadania, poświęcił Souichiemu, czyli bohaterowi Głupich klątw Souichiego. Poza jednym (Ukochane zwierzątko Souichiego) trudno uznać je za udane. Ot, wariacja na temat domu strachów, w którym wszystkie atrakcje są prawdziwe i śmiertelnie niebezpieczne. Po raz kolejny Souichi, tym razem w wersji dorosłej, dręczy swoją rodzinę, której na pomoc rusza jego kuzynka Michina. Oczywiście, to właśnie tytułowy bohater wychodzi najgorzej na swoim przerażającym interesie, ale to raczej nic nowego. We wspomnianym Ukochanym zwierzątku… młody Souichi próbuje dręczyć kota­‑znajdę, którego przygarnia jego rodzina. Ale jak to w życiu bywa, z kotami się nie zadziera (zresztą autor sam ma słabość do tego gatunku), także i tym razem klątwa Souichiego obraca się przeciwko niemu, i to w wyjątkowo komiczny sposób. Z pozostałych historii jeszcze dwie zwróciły moją uwagę i zapadły mi w pamięć. Pierwsza z nich to Glicerydy (Tłuszcz) – obrzydliwa do granic możliwości opowieść o dziewczynie, której ojciec prowadzi nieduży grill bar na parterze ich domu. Wszelkie powierzchnie w tym domu pokrywa więc gruba i nieusuwalna warstwa tłustego osadu, który wraz z zapachem smażonego oleju przenika wszystko i odbija się na życiu nastolatki. Zarówno ona, jak i jej brat są z tego powodu prześladowani w szkole, co ma też wpływ na ich rodzinne relacje. Tak jakby tytułowy tłuszcz odcinał rodzinę od świata zewnętrznego, blokował ich empatię – oblepiał ich fizycznie i psychicznie, kreując potwory w ludzkiej skórze. Czytelnik dosłownie czuje tę oleistość w powietrzu i brzydzi się każdego kolejnego kadru. Jeżeli doliczymy do tego odrażającą i bardzo sugestywną scenę wyciskania pryszczy (wierzcie mi, to jedna z tych rzeczy, którą człowiek chciałby „odwidzieć”), wychodzi nam dzieło, które niestety zostaje z czytelnikiem na dłużej. Druga ze wspomnianych historii, Dolina przeciwnych luster, może nie należy do wybitnych – nie jest ani specjalnie straszna, ani zaskakująca, ani odkrywcza, ale podobał mi się jej nastrój oraz fabularne nawiązanie do historii Romea i Julii. Ot, nastrojowa miniaturka, będąca też ukłonem w stronę japońskiego folkloru. Taki mangowy przeciętniak, który zupełnie nieźle sprawdziłby się w animowanej formie [tanuki.pl]. Jest tego sporo, co tu dużo pisać. Jak zwykle zresztą, bo to zbiory opowieści. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Jeszcze na szybko stały element, a jest nim oczywiście… Opis ze strony wydawnictwa JPF:
Zbiory mrocznych i przerażających opowieści autorstwa mangowego mistrza makabry! Każdy tom stanowi osobną całość i może być czytany niezależnie.
img_0866_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 448
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_0867_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 448 stron nie schodzi nam na pewno w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.
img_0870_wynik
W formie dodatku dostałem dwie zakładki i pocztówkę z grafiką z okładki. Tak, to już była pozycja w trakcie akcji dodawania takich gadgetów do pre-orderów. Swoją drogą to nie jedyne wydawnictwo, które aktualnie zawsze coś w sumie dodaje. Tak, spoglądam na Studio JG.
img_0869_wynik
Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.

[MANGA PL] Królestwo żwiru

Z małym opóźnieniem lecimy z kolejnym wpisem. Wprawdzie trochę liczyłem, że uda się go wstawić jeszcze wczoraj, ale… Co tu dużo pisać, za późno się za niego zabrałem. Dzisiaj już było postanowienie, więc wisi. W każdym razie witam już oficjalnie w nowym roku po tym lekko nietypowym wstępnym wystąpieniu z pierwszego stycznia. Czas na nasze stałe elementy. Wyprzedaże się zakończyły, obłowiłem się jak zawsze, a teraz powolutku zacznie do mnie wszystko spływać. Czasem trochę poczekam, bo nabyłem coś po super cenie, bo było wyprzedane i czekam na dotłoczenie. Są też wysyłki, które się kumulują w wirtualnej skrytce w USA itd. Gdzieś w pierwszym kwartale może do mnie wszystko przybędzie. Z nowinek to paczka od celników ruszyła i ku mojemu zdziwieniu zapłaciłem strasznie mało. Chyba jednak policzyli według etykiety, co mnie bardzo cieszy. UK oficjalnie wyszło z EU i mamy pierwsze fakty. Na amazon.co.uk odliczają nam brytyjski VAT, a doliczają ten od kraju, do którego jest wysyłana paczka, powyżej 20GBP (poniżej odliczają VAT dla UK i nie doliczają nic, więc wychodzi nawet taniej niż przed opuszczeniem EU), więc wychodzi na prawie to samo. Chciałbym, by wszystkie sklepy tak działały, ale raczej nie ma co liczyć. Pojawiają się przynajmniej takie, które oferują opłatę VAT od ręki, co przyspieszy wysyłkę. Reszta wyjdzie w praniu. Podejrzewam, że sklepy zaczną się stopniowo przestawiać, a przynajmniej taką mam nadzieję. Z nowinek wydawniczych. Zapowiedziano Tsukihime -A piece of blue glass moon, czyli remake VN o tym samym tytule. Lata czekali fani i się udało. Na razie tylko na konsole, ale liczę na port dla PC. Może też pojawi się adaptacja? Trzymamy kciuki. Kotori zapowiedziało dwie jednotomówki shounen-ai spod ręki Furuyu Nagisy – Kimi wa Natsu no Naka oraz Kimi to Natsu no Naka. Również u nich ruszył pre-order na mangę Eden. Będzie 500 sztuk (lub tyle, ile osiągnie liczba zamówień przedpremierowych – zależy, która liczba będzie większa). Promare pojawiło się już oficjalnie w pre-orderze w UK na winylu. Wydawnictwo gorąco polecam, a przynajmniej jego japoński odpowiednik. Podobno ten sam mastering, więc tym bardziej warte sprawdzenia. Sam chyba dla nowej szaty graficznej nie będę nabywał… Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Królestwo żwiru Kaori Yuki od wydawnictwa J.P.Fantastica. Tak właściwie to zbiór, ale zaraz wszystko wyjaśnię. Zacznijmy może od faktu, że polscy czytelnicy mogą znać tę panią dzięki takim pozycjom jak Angel Sanctuary czy Rewolucja według Ludwika (również wydanych przez to wydawnictwo). Jednak wspomniane chwilę temu tytuły są już dosyć kultowe, a dzisiaj omawiana przenosi nas do czasów, gdy autorka stawiała, powiedzmy, pierwsze kroki w świecie mangaków. Sama pozycja została wydana w ramach kooperacji z Kotori (Kotori wydało Twój obraz, a J.P.Fantastica dzisiejsze Królestwo żwiru). To nie pierwsza i ostatnia taka ich akcja, ale w tym przypadku nie była może jakoś bardzo „rozległa” (w końcu to tylko łącznie dwa tomiki). Niemniej warto sięgnąć po oba tytuły (sam tak zrobiłem), chociaż moim skromnym zdaniem dzisiaj opisywany jest nieco lepszy. Dobra, ale o czym to jest, ktoś spyta. Spieszę donieść. Aha, opowieści w tym zbiorze mają raczej charakter fantastyczny. Tytułowa historia opowiada o księciu Kiramekim, następcy tronu Królestwa Czasu. Królestwo, choć otoczone przez pustynię, świetnie prosperuje dzięki błogosławieństwu wodnej bogini Serafity. Niestety, mieszkańcy oazy są nękani przez „piaskożerców” – niegodziwych mieszkańców pustyni. Dziecięciem jeszcze będąc, Kira spotyka na pustyni tajemniczego chłopca. Wówczas jeszcze nie wie, że ów mały piaskożerca będzie kluczem do odkrycia tajemnicy królestwa. Opowieść o w gorącej wodzie kąpanym Kiramekim zamyka się zwięźle w trzech rozdziałach. Akcji na tych nieco ponad 130 stronach nie brakuje, a i postaci głównych bohaterów nie zanudzają. Poza księciem poznajemy bliżej jego osobistego ochroniarza, Kanaia, całkowicie oddanego sprawie swojego władcy. Główny antagonista, Saga, ma jak najbardziej powody do nienawiści wobec władcy Królestwa Czasu, zaś jego chęć zemsty nie jest bezzasadna. Warto wspomnieć jeszcze o Urei, uroczej, acz niewątpliwie złośliwej kapłance wodnej bogini, a zarazem przyjaciółce z dzieciństwa Kiry. W przypadku tej dwójki powiedzenie „kto się czubi, ten się lubi” trafia w punkt. Stonehenge – królestwo Boreades, chronione przez magiczny krąg Stonehenge i miecz tytanów Tiphareth, jest ojczyzną pięknej i dzielnej księżniczki Sharel. Akcja rozpoczyna się, gdy państwo zostaje zdradziecko zaatakowane przez wojska nieprzyjaciela pod wodzą Bada – kuzyna księżniczki. Magia Stonehenge powoduje, że Sharel trafia do oddalonego o kilkaset lat Nowego Jorku i ląduje w samym środku Manhattanu lat 90. Nie może jednak czuć się bezpiecznie – wrogowie wiedzą o jej przybyciu i będą się starali pozbyć kłopotu. Chłopcy, którzy zatrzymali czas – w prestiżowej Akademii Saint Paul w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach ginie służąca. Niedługo po tragicznym wydarzeniu do szkoły trafia młody dziedzic rodziny Godfreyów – zupełnie inny od arystokratycznych kolegów, gdyż jako dziecko został porwany i wychowywał się w sierocińcu. Razem z nowo poznanymi przyjaciółmi, Johnem i Chrisem, oraz siostrą zmarłej służącej odkrywa tajemnicę dziwnej śmierci, mniej oczywistą niż mogłoby się początkowo wydawać. Okrutne baśnie – Cyrille w dzieciństwie została rozdzielona z bratem. Po kilku latach wraz z innymi dziewczętami trafia do zamku Olcott, którego właściciel poszukuje zaginionej siostry. W zamku dochodzi do serii niewyjaśnionych i przerażających zdarzeń, w których główną rolę grają lalki. Odpowiedź na wszystkie tajemnice kryje się w przeszłości dziewczyny [tanuki.pl]. Trochę tego jest, a sam tomik ma prawie trzysta stron. Jak wspominałem, moim zdaniem zbiór jest ciekawy i przyjemnie się go czyta. Na pewno docenią go fani autorki, historii fantasy i takich krótkich opowieści. Sam takie lubię, ale niestety nie zawsze się udają. Tutaj różnie bywa, ale na pewno kreska mi to rekompensowała braki (fabuła czasem zawodziła, ale ten element pozostawał niezmiennie świetny). Ze swojej strony polecam dać szansę. Z kwestii technicznych tylko dam znać, że wszystko jest na wysokim poziomie. Świetny druk, tłumaczenie czy obwoluta. Tak trzymać. Jeszcze stały element, czyli streszczenie od wydawcy:
Leżąca w sercu pustyni oaza Królestwa Czasu drży pod atakami złowrogiego pustynnego ludu, „piaskożerców”. Pewnego dnia książę Królestwa Czasu, Kirameki, wymyka się opiekunom i udaje w samotny spacer po pustyni, gdzie czeka go niespodziewane spotkanie z przeznaczeniem. Tak zaczyna się dramatyczna opowieść o zemście, miłości i marzeniach… Niniejszy zbiór historii z początków twórczości mistrzyni gotyckiego suspensu, Kaori Yuki, zawiera oprócz utworu tytułowego również: „Stonehenge” „Chłopcy, którzy zatrzymali czas” oraz „Okrutne baśnie”.
img_0435_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 294
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_0436_wynik
Nie zamawiałem tej pozycji w pre-orderze, ale jeśli dobrze pamiętam, nie uświadczyliśmy tam dodatków. To jeszcze nie były te „złote czasy”, że tak to ujmę. Jakiś czas po premierze kupiłem chyba na gildii. Aktualnie mnie co chwile nimi kuszą, bo mam poczucie takie straty, jeśli nie kupię od ręki. W sumie to dobry sposób dla nich i trochę dla mnie. Dlaczego? Bo nabywam sobie co jakiś czas kolejne tomiki. Inna sprawa, że w poprzednim trybie mogłem taniej wszystko kupić, a teraz mnie kuszą co chwila.
img_0437_wynik
Podgląd do środka. Jak wspominałem, ładna kreska i świetny druk od wydawnictwa. Macie też podgląd na jakąś próbkę tłumaczenia, której J.P.Fantastica chyba nigdy nie oferował.
Podsumowanie: Królestwo żwiru jest niezwykle ciekawym zbiorem krótkich opowieści. Wspólnym mianownikiem tych historii jest to, że dzieją się w światach fantastycznych, a ich bohaterowie mają ręce zbrukane krwią. Polecam wszystkim fanom twórczości Kaori Yuki, ale także tym, którzy jeszcze się z jej mangami nie zaznajomili. Jest to kawał dobrej rozrywki. Ciągle do nabycia w ofercie wydawnictwa czy sklepach z mangami. Do następnego!

[MANGA PL] Gigantomachia

Wpis ten miał się pojawić w weekend, ale jakoś tam się nie udało. Ląduje dopiero dzisiaj, za co was przepraszam. Jak wspominałem niedawno, niedługo zaczynam urlop, w którym to planuję trochę tutaj podgonić. Może jeszcze nie w czasie świąt, ale na pewno w okolicach czy zaraz po nich. Trzymajcie kciuki. Nawiązując do ostatniego wstępu, ciągle trwają negocjacje między EU i UK, więc tli się jakaś nadzieja. Chyba każda ze stron zdaje sobie sprawę z układów handlowych i ich znaczenia gospodarczego, więc chce to wszystko jakoś pogodzić (ale mają swoje priorytety i nie mają zamiaru przy tym czegoś stracić – po co wychodzili z EU, więc mamy impas. Z różnych informacji wynika, że coś tam lekko idzie ku porozumieniu, ale trudno ocenić, że to jakieś nadzieje tylko czy faktycznie tak jest. Czekam y i obserwujemy). Nadzieja upada ostatnia. Jak to w okolicach świat bywa, pojawiają się liczne opóźnienia w wysyłkach. Sam czekam na kilka rzeczy i robi się to trochę irytujące. Już pal licho paczki zagraniczne, ale z naszego kraju pre-ordery idą do mnie ponad tydzień? Kto to widział. Czas na nowinki wydawnicze. Dzisiaj będzie zróżnicowanie. Viz zapowiedział: JoJo’s Bizarre Adventure Golden Wind Set 2 (BD) oraz Naruto Set 2 (BD). Shout Factory wyda: The Cat Returns Steelbook (BD), Whisper Of The Heart Steelbook (BD) oraz On-Gaku: Our Sound (BD). W Japonii zapowiedziano One Last Kiss [Limited Release] od Hikaru Utady na winylu (EP-ka z okazji premiery „Evangelion: 3.0+1.0 Thrice Upon a Time”). Zawiera raptem pięć kawałków, ale znalazł się tam brakujący utwór, o którym wspominałem przy okazji składanki Evangelion (tak, tej wydawanej przez Milan Records w lutym). Swoją drogą to wydawnictwo też podobno wydadzą. Skoro już o nich mowa, to zapowiedzieli wydanie Promare na winylu (mam swoje, więc sobie daruję). Wydawnictwo Waneko ogłosiło tytuły trzech nowych mang, które zostaną wydane w ramach serii „Jednotomówki Waneko” oraz jeden tytuł ponadplanowy. Pierwszą z nich będzie komedia ecchi Shachiku Succubus no Hanashi (Sukkub i jej ciężka praca w korpo) autorstwa Gentsuki. Drugą pozycją będzie antologia Yume no Kaseki – Kon Satoshi Zentanpen (Skamieniałe sny) Satoshiego Kona. Trzecią pozycją będzie komedia erotyczna Usotsuki Mille Feuille (Tysiąc słodkich kłamstw) autorstwa Hiro Eguchiego. Dodatkową pozaplanową mangą jest pozycja z gatunku boys love Hishakai Shindo autorstwa Enjo. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Gigantomachia od Kentarou Miury, którą wydało w naszym kraju wydawnictwo JPF. Któregoś tam dnia nabyłem tę pozycję z kilku powodów. Znane nazwisko, ciekawie zapowiadająca się historia i moja słabość do jednotomówek. Lubię je, ponieważ za jednym posiedzeniem można poznać całą historię. Oczywiście te dłuższe mają zazwyczaj bardziej rozbudowane wątki, masę bohaterów… Słowem, jest za co je lubić, ale mimo wszystko jestem fanem tych zamkniętych w tomiku czy dwóch historiach. Analizując moje słowa (lub czytając ze zrozumieniem), można dojść do wniosku, że na starcie byłem nastawiony na plus dla dzisiejszej pozycji. Tak właśnie było, ale myślę, że to nie był główny powód mojego zadowolenia przy tej lekturze. Dlatego już w tym miejscu chcę się lekko nie zgodzić z opinią o tej pozycji, która w sumie króluje na sieci, że jest to historia tylko na raz. Zostawię was na razie z tymi słowami, a teraz trochę o fabule. Odległa postapokaliptyczna przyszłość. Po upadku niezliczonych cywilizacji i wyniszczających wojnach świat w minimalnym stopniu przypomina naszą współczesność. Zmiany klimatyczne i wynikłe z nich katastrofalne zjawiska pogodowe zupełnie zmieniły krajobraz Ziemi. Większość lądów pokryły nieprzyjazne pustynie, na których przetrwać mogą jedynie najbardziej odporne istoty. Flora i fauna w wyniku ewolucji uległy zadziwiającym przemianom, a świat zaczęły przemierzać stwory rodem z mitów, na czele z gigantami. Aby dostosować się do nowych ekosystemów, ludzkość podzieliła się na bardzo wiele oddzielnych ludów. Wiele z nich z powodu życia w izolacji nabrało różnych zwierzęcych cech i z każdym kolejnym pokoleniem coraz mniej przypominało homo sapiens. Ten dziwaczny i wrogi świat przemierza z ważną misją dwójka bohaterów – zapaśnik Delos i kierująca jego poczynaniami nastoletnia Prome. Ich celem jest spotkanie z pustynnym ludem Skarabian, przegrywającym wojnę ze znacznie potężniejszym od siebie Imperium Humów. Rychła konfrontacja nie przebiega jednak najlepiej, gdyż napotkani chrząszczojeźdźcy nie wykazują chęci do rozmowy. Podróżnicy zostają więc potraktowani jak szpiedzy, a następnie związani, przewiezieni do pobliskiego miasta i skazani na śmierć. Tym samym można uznać, że para bohaterów mocno utrudniła swoje zadanie, mające na celu uratowanie Skarabian przed zbliżającą się właśnie armią [tanuki.pl]. Tak to się mniej więcej przedstawia. Sporo osób narzeka, że mamy tutaj wycinek jakiejś większej całości bez ładu i składu. W sumie mogę się z tym zgodzić, ale takie rozwiązanie zawsze mi przypomina starsze seriale pokroju „Po tamtej stronie”. Mamy tutaj zwięzłą opowieść, której dalsze rozwianie jest możliwe, ba, nawet jest pożądane, ale w takiej zwięzłej formie wypada zwyczajnie dobrze. Niejednego fana autora lub klimatów postapokaliptycznych zainteresuje tutaj świetna kreska czy sami lekko niesamowici bohaterowie, którzy trochę przypominają pewną parę z Mad Max 3 (ale tutaj w zabawnej formie, bo mamy małą dziewczynkę zamiast karzełka na baranach, ale w sumie reszta wypada prawie identycznie). Reasumując, historia, jak i sama pozycja przypadły mi do gustu i szczerze ją polecam. Sam czytałem ją już trzy razy i chętnie do niej wracam. Z kwestii technicznych nie zauważyłem w sumie żadnej wpadki czy jakiegoś dziwnego wyrażenia. Po raz kolejny JPF udowodnił mi, że wywiązują się z roboty bez zarzutu, za co warto ich cenić i kupować kolejne pozycje. Jeszcze dodajmy standardowy opis od wydawcy i przechodzimy do recenzji wydania:
100 milionów lat po Wielkim Zniszczeniu, życie toczy się na pustkowiach zamieszkanych przez ludzi, pół-ludzi i ogromne stworzenia. Gdy Imperium Olimpu używa olbrzymich bestii, by zmiażdżyć swoich przeciwników, jedynie gladiator Delos, Prome i tytan Gohra, mogą stać się nadzieją na powstrzymanie ludobójstwa i uleczenie rozbitej Ziemi.
img_8963_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 232
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_8964_wynik
Omawiana dzisiaj pozycja nie miała specjalnej wersji czy nawet pre-orderowych dodatków. Przynajmniej nic sobie takiego nie przypominam. W każdym razie powstała w czasach, gdy takowych nie dostawaliśmy. Niektórym może się wydawać, ponieważ aktualnie zawsze je otrzymujemy, że tak było zawsze, ale przypomnę, iż się mylicie. Tak, czasem bywały i mnie cieszyły, ale nie był to zdecydowanie standard. Mamy tutaj wydanie z obwolutą, która bardzo ładnie się prezentuje. Pod względem przekładu, jest bardzo przyjemnie, więc po raz kolejny polecam to wydawnictwo. Co do edycji/przycinania stron już tak różowo nie jest. Kadry zdają się miejscami zanadto przycięte na krawędziach stron, lecz jeszcze w granicach, w których można nad tym zapanować i pewnie mniej wyczulony czytelnik nawet tego nie zauważy. Najbardziej ucierpiały ilustracje na dwóch sąsiadujących stronach (a tych jest sporo). Margines wewnętrzny niewiele pomaga, ale na to niewiele można poradzić w przypadku klejonego grzbietu, na szczęście wspomniany już margines ratuje grzbiet przed rozchylaniem do granic możliwości.
img_8966_wynik
Podgląd przykładowych stron ze środka, by przedstawić kreskę czy jakiś tam kadr tłumaczenia, rozmieszczenia dymków itd. Jak wspominałem w trakcie głównego opisu, mamy tutaj bardzo dobrą kreskę, która cieszy oko. Jeśli nawet komuś sama historia nie przypadła bardzo do gustu, ten atut pozostaje niezmienny.
Podsumowanie: Manga autora kultowego Berserka, tak by zaczął każdy dobry sprzedawca lub człowiek od reklamy. Powieść dogi w postapokaliptycznych klimatach z dwójką nierozłączny bohaterów, napiszę samemu. Zwięzła opowieść, którą spora część pewnie zapomni po przeczytaniu, ale warto do niej wracać. Wypada bardzo dobrze, bohaterowie są jednakowo zabawni, ale równocześnie trudno ich nie polubić czy im nie kibicować. To taki Atak Tytanów w nieco innej formie, bo Delos i Prome mają ważną misję – chcą poskromić Tytanów Olimpu, gargantuiczne istoty działające na rozkaz żądnego podbojów Imperium. To tyle na dzisiaj, do następnego.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 2)

Miałem wam często serwować wpisy, a tutaj się okazuje, że była cisza przez tydzień. Gdzie poszły moje postanowienia? Na spacer jak zwykle zresztą. Nie będę wam więc po raz kolejny obiecywał zmian. Niech czyny będą ich jawnym odzwierciedleniem. Tak, wielkie słowa, ale zobaczymy. W każdym razie lecimy z tematami. Czas na nowinki zakupowe. Niewiele się działo w ostatnim czasie, ale się to pewnie niebawem zmieni. Ciągle czekam na paczkę z KS. Już ją niby opłaciłem, bo trafiła do celników w UK, ale coś jej podróż trwa niemiłosiernie wręcz długo. Czas na nowinki wydawnicze, bo coś się ostatnio działo. Funimation zapowiedziało: Dragon Ball Z Season 6 Steelbook (BD), Dragon Ball Z Season 7 Steelbook (BD), Demon Slayer Kimetsu no Yaiba Part 2 Standard Edition (BD), Case File no221 Kabukicho Season 1 Part 2 (BD), No Guns Life Season 1 (BD), Sorcerous Stabber Orphen Season 1 (BD) i Fruits Basket Season 2 Part 1 Limited Edition (BD/DVD). Ostatnia pozycja to pewniak, a nad resztą pomyślimy. Chociaż liczę, że pojawi się w UK. Gkids zapowiedziało Lupin the 3rd The First Steelbook (BD). Nie mogę się coś przekonać do tej grafiki, ale to Lupin, więc… Manga UK zapowiedziało w piątek AKIRA Limited Edition 4K UHD, więc potwierdziły się spekulacje. Wprawdzie sprzętu pod ten format jeszcze nie mam, ale to Akira. Z naszego ryneczku mamy… Kotori i Links, to jednotomowe dzieło Natsu Kizu, opowiadające o czterech parach i bardzo różnych, nie zawsze łatwych, obliczach miłości. Wydawnictwo Dango zapowiedziało natomiast: jednotomowe Blue! Blue! Blue!, autorstwa Amamiyi oraz Głodni bez ustanku, autorstwa Shiori Hanatsuki. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Już prawie trzeci tom za rogiem, a ja wam tu opisuję dopiero kontynuację pierwszego. Co to się porobiło. Trzeba się brać za siebie. W każdym razie mamy dalszą część kontynuacji, na którą czekałem latami. W znaczeniu na wydanie w naszym kraju, żeby nie było wątpliwości. W końcu się pojawiła i zrekompensowała ten czas z nawiązką, bo wygląda to cudownie. Jedyny problem to miejsce na wszystkie tomy w kolekcji, ale jakoś to będzie, jak to mówią. Wszak na cudeńka zawsze jakoś wygospodaruję kąt w moim pokoju ze skarbami. Przechodząc do konkretów, zapuśćmy się nieco w tajemnice fabularne tego tomu. Szalejąc w Zalem Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu! W kosmosie jej pierwsze spotkanie z mieszkańcami Jeru będzie dosyć dotkliwe i szybko sprowadzi naszą Alitkę „na ziemię”. Zobaczymy też możnowładców innych planet czy zalążek konfliktu na jednej z nich. Nasza Alita też nie pozostanie bezczynna. Szybko się podniesie po druzgocącej porażce. Ogólnie rzecz biorąc, sporo się dzieje i dużo bardziej podobała mi się ta część od poprzedniej. Tamten tom był taki przejściowy, mimo że rozpoczęła się tam nowa historia. Swoją drogą to chyba nie wspomniałem ostatnio o pewnej niesamowitej sprawie. Mianowicie przez pierwsze cztery tomy (chodzi o nową edycję lub dziewięć w starej) czekaliśmy, aż Alita dotrze do mitycznego Zalemu. Były wprawdzie fragmenty pokazujące to miasto w chmurach, ale czekało się na pojawienie się w namacalnej formie Ality w tym miejscu. Gdy w końcu się tam pojawiła, wiele nie minęło i ruszyła dalej. Przyznam szczerze, że trochę mnie to rozczarowało. Zalem mienił mi się większą historią, a był właśnie okresem przejściowym między dalszą podróżą. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Oto druga seria „Battle Angel Ality” po raz pierwszy po polsku! Poznaj dalsze losy walecznego anioła i daj się porwać klasyce cyberpunku!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Zarzut do wydawnictwa z poprzedniego tomu (całkowity brak dodatków) odpadł nam całkowicie.
img_1279_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 342
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1280_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1281_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1282_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Ghost in the Shell Comic Tribute

Szał częstych wpisów trwa w najlepsze, więc kolejny ląduje na salonach, że tak to ujmę. Już nam powoli lato się kończy, a według ostatnich prognoz w najbliższych dniach będzie to dobitnie widoczne, więc zmieniłem grafikę główną. Ciągle nic nowego w moich zbiorach, ale zapowiedzi oczywiście kolejne mam do zaserwowania. Funimation uruchomiło pre-ordery do: Paranoia Agent Steelbook (BD), Akira Limited Edition (4K HDR/2K+BD), Fairy Tail Final Season Part 25 (BD/DVD), Violet Evergarden Limited Edition (BD/DVD), Violet Evergarden I Eternity And The Auto Memory Doll Movie (BD/DVD), Case File No221 Kabukicho Season 1 Part 1 (BD), Dragon Ball Z Season 4 Steelbook (BD) i Dragon Ball Z Season 5 Steelbook (BD). Viz natomiast ogłosił wydanie: One-Punch Man Season 2 Limited Edition (BD) i Naruto Set 1 (BD). Na koniec nowinki z obozu GKIDS, czyli: Castle In The Sky Steelbook (BD/DVD) i Spirited Away Steelbook (BD/DVD). Mamy tu sporo ciekawych pozycji. Violet Evergarden to niesamowita wiadomość, ale wezmę edycję od Anime Ltd. Paranoia Agent w końcu nie w formie ekskluzywnej dla jednego sklepu, co zdecydowanie cieszy. Akirę w 4K sobie wezmę, mimo że jakościowo niby nie powala, a jest tylko trochę lepiej, ale ten film jest tak świetny, że każda poprawa jest na miarę złota. Na koniec Naruto i po wielu latach edycja na BD. Szału nie przewiduję – zresztą pewnie tego nie wezmę – ale zamęt jest związany z proporcjami obrazu – raz 4:3, a innym razem 16:9 (miejmy nadzieję, że ta pierwsza opcja). Reszta nowinek kolejnym razem, a teraz lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Ghost in the Shell – Comic Tribute od JPF. Po wielu latach (i to dosłownie) wydawnictwo postanowiło wydać w naszym kraju kolejną cegiełkę z tego kultowego uniwersum. Jak powszechnie wiadomo, seria ta jest u nas szalenie popularna, co mnie specjalnie nie dziwi. Zresztą sam jestem jej wielkim fanem. Wszystko to sprawa, że trochę dziwi tak długie milczenie w tej sprawie, ale jednak trzeba nadmienić, że pojawiały się jakieś spekulacje czy jawne przesłanki od samego wydawnictwa o zmianie stanu rzeczy. Pewnie miała na to wpływ nawet ostatnia adaptacja aktorska, ale to już też moje domysły. W każdym razie w końcu się doczekaliśmy czegoś nowego i raczej niespodziewanego. Dlaczego? Już tłumaczę. „Ghost in the Shell – Comic Tribute” to antologia historyjek dziejących się w świecie GitS’a autorstwa różnych mangaków, będących zarazem fanami pierwowzoru Masamune Shirow. Historyjki są całkiem różnorodne – niektóre są poważne, niektóre refleksyjne, inne humorystyczne; dla każdego coś miłego. Za wiele nowego żadna z nich do świata przedstawionego nie wnosi, raczej powielając motywy z oryginalnego komiksu, ale przynajmniej dzięki temu ani jedna historyjka nie staje w sprzeczności z mangą Shirow. To wszystko sprawia, że kreska bywa tutaj różna, jak i sami bohaterowie. Oczywiście pojawiają się historyjki, które mniej lub bardziej przypominają oryginał. Ciekawostką są dwie strony w pełnym kolorze i dosyć śmiałej scenie, która do tego uniwersum pasuje przecież, ponieważ w oryginale też się takie pojawiały. Kolejna nieoczekiwana sprawa to sam fakt wydania tej pozycji w naszym kraju – jeśli dobrze doczytałem w sieci, jesteśmy jedynym miejscem poza Japonią, gdzie ten tytuł został wydany. Poprawka, okazuje się, że przed nami byli też Włosi i Francuzi. Dzięki za czujność, Blueberry. Mimo wszystko fanowskich tłumaczeń nie uświadczyłem w języku angielskim, więc jest to niewątpliwie gratka. Inna sprawa, że jest to pozycja raczej tylko dla fanów i to nawet zagorzałych, inni nie docenią tego tworu. Ewentualnie przeczytają i zapomną o nim bardzo szybko. Powrót znanej marki zdecydowanie jest świetną zagrywką, miejmy nadzieję, że nie zakończy się tylko na tej pozycji, bo byłoby zdecydowanie szkoda. Pod względem tłumaczenia mogę tylko ona czuja ocenić i daję bardzo dobrą notkę. Czyta się to bardzo przyjemnie i dialogi pasują klimatem. Mamy tutaj sporo dodatków z pre-orderu, o czym za chwilę. Tym razem bardzo szczątkowa notka ze strony wydawcy:
Krótkie historie w świecie GITS, stworzone przez wybranych znanych artystów.
img_0916_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 248
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_0917_wynik
Pozycja ta została wydana stosunkowo niedawno, więc załapała się na akcję JPF w nowej odsłonie, czyli „dajemy dużo dodatków do pre-orderów, więc warto je nabywać”. Skłoniło mnie to do nabycia w takiej opcji dzisiejszej pozycji, więc otrzymałem zakładkę i dwie pocztówki/karty. Wyglądają bardzo przyjemnie.
img_0857_wynik
Wspomniana kolorowa scena z tej pozycji. Mam nadzieję, że nie dostanę przez nią jakiś dziwnych ograniczeń na moim blogu. Wygląda apetycznie? Zbereźniki.
img_0919_wynik
Podgląd ze środka jakiś przykładowych stron. Jak wspominałem, kreska jest różna, jak i autorzy tej pozycji.

img_0918_wynik

Podsumowanie: Antologia historyjek w świecie GitS’a różnych autorów. Dla wszystkich ta pozycja była wielką inspiracją, o czym można przeczytać na łamach tej pozycji, więc jest to swoisty hołd złożony autorowi oryginału. Wypada całkiem przyjemnie, ale myślę, że docenią go głównie zagorzali fani cyklu. Dla reszty będzie ciekawostką, do której raczej nie będą chcieli wracać. A jak jest z wami, moi drodzy? Swoją kopię zakupiłem i położyłem obok reszty z tego uniwersum. To tyle na dzisiaj, miłego.