Archiwa tagu: Light Novel

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 10)

Z małym opóźnieniem lecimy z kolejnym wpisem. Nie jest to jakaś bardzo duża obsuwa, ale jednak planowałem go dodać nieco wcześniej. W każdym razie w końcu się pojawił. Może następnym razem będzie szybciej. Trzymajcie kciuki. Zaczynamy od standardowych elementów. Po pierwsze dotarły do mnie dwie większe paczuszki i manga z pre-orderu, więc już prawie wszystko dostałem, co miało do mnie trafić w bliższej przyszłości. Do nadrabiania trochę jest, więc na nudę zdecydowanie narzekać nie mogę. Ostatnio wystawiłem kilka rzeczy, więc gdyby ktoś był zainteresowany, kieruję w to miejsce. Czas na nowinki wydawnicze. Critical Mass zapowiedział: Blood Shadow (BD). Od Media Blasters dostaniemy: Shrine of the Morning Mist (BD). Kitty Media uruchomiło pre-order do First Love (BD). Discotec zapowiedział: Thermae Romae (BD), Battle Athletes TV Series and OVA (SD-BD), Lupin The 3rd Tokyo Crisis (BD), GinRei OVA Series (BD), Devilman Lady (BD) i Case Closed The Crimson Love Letter (BD). Jak zawsze ta firma wydaje klasyczne serie, więc idealnie wpasowuje się w moje gusta. Prawie wszystko mnie mniej lub bardziej interesuje. Na koniec tylko wspomnę, że KS dla VenusBlood HOLLOW dzisiaj się zakończył. Oczywiście wielki sukces. Swoją drogą fizyczne aspekty z KS od Emmy powinny niebawem ruszyć z wysyłką, bo dzisiaj zamknięto slacker backer dla drugiego sezonu (od pierwszego i artbooka jakiś czas temu też), więc pewnie tłoczenie trwa na pełnych obrotach. Może chcą zdążyć jeszcze w tym roku? Zobaczymy. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom dziewiąty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Czas powoli kończyć ten cykl i zabierać się za kolejny. Mam jeszcze jeden tomik do opisania, pomijając ten dzisiejszy, więc to zdecydowanie końcówka (potem oczekiwanie na nowo wydane). Mam pomysł na następcę, ale jeśli coś konkretnego chcecie mieć zrecenzowane, można śmiało pisać. Pewnie się powtórzę (i to nie pierwszy raz), ale ciągle mnie dziwi małe zainteresowanie tą pozycją w naszym kraju. Jedynie sobie tłumacze ten fakt następująco: adaptacja była bardzo udana i pokazuje już ten materiał, więc, czytając, nie poznamy jakiejś dalszej części historii czy alternatywnego jej rozwiązania. Oczywiście, pewne detale są uwypuklone czy lepiej rozpisane, ale główna historia pozostaje tak samo oddana (tylko że na kartach light novel). Chyba w naszym kraju najlepszym rozwiązaniem jest baranie się za tytuł bardzo popularny, który jednocześnie nie ma kompletnej adaptacji (lub nowy, który jest bardzo wysoko oceniany). Takie moje gdybanie, bo jak się okazuje, light novel zdobył jakiś rynek, ale ciągle to zdecydowanie bardziej nisza niż poziom tego od mang. Czas na jakiś opis tomiku, bo tu się rozgadałem. Co tam się dzieje tym razem? Jak zawsze całkiem sporo, pomimo jego nie za dużej objętości (raptem sto osiemdziesiąt stron tym razem). Mikado Ryuugamine ma swój plan i Masaomi Kida również ma swój plan. Każdy z nich chce dobrze, ale środki, za pomocą których próbują stworzyć swój wymarzony świat, zbliżone są delikatnością do walca drogowego. Nie ma między nimi kontaktu ‒ tak samo Anri nie jest w stanie do żadnego z nich dotrzeć ‒ za to z pełnym zaangażowaniem starają się zniszczyć nawzajem to, co każdy z nich zbudował. Przy Mikado kręci się dalej Aoba i trudno z całkowitą pewnością orzec, czy to Mikado wykorzystuje Aobę, czy Aoba Mikado. Jedno jest pewne ‒ wygodnie i bezkonfliktowo im się w tej chwili współpracuje. Poruszenie, jakie wywołują dokonywane przez nich w szeregach Dolarów czystki, przyciąga uwagę większych i bardziej niebezpiecznych organizacji ‒ zaczynają się nimi interesować Awakusu oraz Jinnai Yodogiri, liga zdecydowanie za wysoka dla młodocianego gangu… Najważniejszym wydarzeniem w tomie, wywołującym wiele skrajnych reakcji, jest „wypadek”, jakiemu ulega Kadota. Jego wierni towarzysze ‒ z naciskiem na piromaniaka Yumasakiego ‒ zaczynają na własną rękę szukać winnego. Dodatkowo do aresztu trafia Shizuo Heiwajima, co oznacza, że z miasta zniknęły osoby, które mogłyby znacząco przechylić szalę na którąś ze stron konfliktu. Bez nich sytuacja będzie się zaogniać szybciej i bez większych przeszkód. Oczywiście to nie jedyne postaci, których pojawienie się lub sytuacja wpływa na wydarzenia. Kręci się tu sporo innych mącicieli, jak Ran Izumii (brat Aoby), Hiroto Shijima (którego pojawienie się ujmuje tomik w klamrę), Niekawa szukający rozpaczliwie córki czy przedstawiciele Awakusu. Przewijają się również Wrona i Słoń oraz oczywiście martwiącą się wszystkim i o wszystkich Celty, która próbuje przemawiać co poniektórym do rozumu. Z ciekawszych postaci poznajemy Kasane Kujiragi, sekretarkę Jinnaia Yodogiriegio ‒ i nikogo nie zaskoczy chyba fakt, że ona również ma sporo za uszami, ale potrzeba będzie dopiero starego wygi ‒ Izayi Orihary ‒ aby odkrył przed czytelnikiem tajemnice związane z tą postacią [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Co byś zrobił, gdybym ci powiedział, że w szeregach Dolarów dzieje się to samo, co przytrafiło się pół roku temu Żółtym Szalom?”
Z dzielnicy Ikebukuro sukcesywnie znikają kolejne osoby związane z Dolarami. Czy powodem jest konflikt pomiędzy dwoma przyjaciółmi z młodości, których rozbieżne przekonania mogą rozniecić płomień chaosu w całym mieście? A może są zaledwie pionkami w grze prowadzonej przez tajemniczą organizację, trudniącą się handlem ludźmi, mafię oraz pewnego wiecznie uśmiechniętego brokera informacji? Lub wszystko to jest jedynie majakami mężczyzny uznawanego za lidera Dolarów, który walczy o życie na szpitalnym łóżku? I po czyjej stronie zdecyduje się stanąć Bezgłowy Jeździec?
img_1067_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 176
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
img_1068_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
img_1069_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
img_1070_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 9)

Już miałem zaczynać wieczorny seans, gdy zdałem sobie sprawę, że zapomniałem wam dać do poczytania nowy wpis. Mało brakowało, co za ulga, że tak to ujmę. Trochę tu śmieszkuję, jak to mam w zwyczaju, ale przecież miałem was tu czymś zasypać? Ciekawe, kto to obiecywał. Zaczynamy od standardowych elementów. Nic do mnie nie dotarło i zapewne się ten stan znacząco nie zmieni do jakiegoś początku kolejnego miesiąca, kiedy to spodziewam się jakieś większej paczki. Ewentualnie może się jakaś z KS pojawić, bo jedną akcje właśnie rozsyłają. Czas na kolejną porcję nowinek. Discotec zapowiedział: Osamu Tezuka’s A Thousand And One Nights (BD), Big Order (BD), Dancouga (BD), Hanasakeru Seishonen (BD) i Lupin The 3rd The Secret Of Twilight Gemini (BD). Przy okazji na wirtualnym konwencie zapowiedzieli wydania: Hajime no Ippo: The Fighting, KonoSuba Season 2, Rose of Versalies, Project A-Ko Restoration, Gin-Rei, Lupin III: The Woman Called Fujiko Mine, Symphogear G, Devilman Lady, Legend of Black Heaven, Battle Athletes, Genocyber, Case Closed: The Crimson Love Letter, Lupin III: Tokyo Crisis, Ninja Senshi Tobikage i Submarine Super 99. Jest tu tyle kapitalnych rzeczy, że aż nie mogę się doczekać. Róża Wersalu… W końcu, tyle powiem. Reszta nowinek kolejnym razem, a teraz lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom dziewiąty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po lekkiej przerwie wracamy z cyklem recenzji tego tytułu. Już opisuję wam ten tom? Ależ ten czas leci. Prawie nadgoniłem wszystkie, więc niebawem będziemy na bieżąco. Na pewno przed kolejnym, bo nawet nie ma daty premiery, ale znajduje się w redakcji czy tam tłumaczeniu jeszcze. W każdym razie niebawem poznamy dalsze losy, ale na razie się skupmy na tym tomie dziewiątym. Prosta historia o dwóch mniejszych grupach przestępczych, które samym swoim istnieniem drażnią poważną yakuzę, jaką jest Awakusu, staje się pretekstem do snucia historii z życia wyżej wymienionego informatora. Pierwszą nierozsądną organizacją jest prowadząca kasyno Amfisbaena z tajemniczym i niewidocznym „Właścicielem”, którego rozkazy rzekomo wykonuje kobieta lubująca się w torturowaniu ludzi, a zwana Dżdżownicą. Druga zaś to Heaven’s Slave, zajmująca się produkcją i sprzedażą nowego, bardzo niebezpiecznego narkotyku, pod przywództwem człowieka równie tajemniczego, co jego amfisbaenowy odpowiednik ‒ Kumoia, którego prawą ręką jest Shijima. O więcej informacji na temat tych grup poproszony zostaje przez Shikiego Izaya, który w trakcie swojego śledztwa sam staje się przedmiotem zainteresowania tegotomikowych antagonistów. Dzięki temu oraz kilku innym retrospekcjom, np. Shinry, zyskujemy możliwość wglądu w przeszłość Orihary, a nawet częściowo w proces kształtowania się jego zwichrowanej osobowości. O charakterze informatora czy jego latach szkolnych ‒ nie tylko licealnych, ale również gimnazjalnych i podstawówkowych ‒ wypowiadają się Nakura (człowiek, który sprzedał Izayi prawa do swojej tożsamości), wspomniany Shinra, bliźniaczki Orihara, Celty, a także sam zainteresowany, z rozmysłem rozsiewający o sobie różne informacje. Jego relacjom z innymi postaciami przyglądamy się pod lupą, mając dzięki temu możliwość wysnucia własnych wniosków ‒ i myślę, że będą one różne, autor bowiem zostawia tym razem nieco miejsca na interpretację [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Mikado ostatnio zachowuje się jakoś dziwnie. Zupełnie tak jak wtedy… kiedy jeszcze był z nami Kida”.
Dzielnica Ikebukuro w Tokio, gdzie pod powierzchnią letniego spokoju dochodzi do gwałtownych zmian. Mikado, toczący samotną walkę o swoją organizację. Masaomi, powracający do Ikebukuro, żeby naprawić błędy przeszłości. I Anri, zwierzająca się Celty z niepokoju wywołanego dziwnym zachowaniem przyjaciela. Trójka bliskich sobie nastolatków, którymi kierują różne pobudki… Tymczasem dorośli borykają się z innymi problemami. Prześladowana Ruri Hijiribe i martwiący się o nią Yuuhei Hanejima. Shizuo, który w trosce o brata zwraca się do Celty o pomoc. I Bezgłowy Jeździec, którego osoba łączy obie sprawy… Oraz mający własne plany broker informacji.
img_0358_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
img_0359_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
img_0360_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
img_0362_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 8)

Ponownie z lekkim poślizgiem prezentuje wam następny wpis. Miał być na początku weekendu, ale troszkę się nam opóźnił. Liczyłem w sumie na jakieś dodatkowe nowinki z obecnego konwentu online, ale ogólnie rzecz biorąc, wiele się tam nie dzieje. Oczywiście coś dla was znajdę, więc powoli zacznę odsłaniać karty (ale nie wszystko na raz). W każdym razie czas na stałe elementy. Po pierwsze dotarła do mnie ta większa paczka i wszystko jest w stanie idealnym. Bardzo się z tego cieszę, bo to genialne pozycje. W tym jeden komplecik poszukiwany od lat. Jego opis niebawem. Na razie czekam jeszcze na jakieś pomniejsze rzeczy, ale to był taki najbardziej widowiskowy pakiet, że tak to ujmę. Na początek nadrobimy figurkowe zapowiedzi, bo było tego sporo. AMAKUNI wyda: Fate/Grand Order Rider/Altria Pendragon [Alter] 1/7. Aniplex zapowiedział: Sword Art Online Alicization: War of Underworld – Asuna (Stacia, the Goddess of Creation). Piękan Asuna, co tu dużo pisać, kusi mnie bardzo. No i na koniec FREEing: B-STYLE Girls’ Frontline Type95 Narcissus 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Bunny Ver. 2nd 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Bunny Ver. 2nd 1/4, B-STYLE To Love-Ru Darkness Mikan Yuuki Bare Leg Bunny Ver. 1/4 i B-style Code Geass: Lelouch of the Rebellion Kallen Kozuki Bunny Ver. 1/4. Ale to wszystko piękne. Nieśmiało liczyłem na wznowienia kolejnych z serii To Love-Ru i się pojawiają. FREEing jest ostatnio w formie, trzeba to przyznać. Ciekawa zagrywka z Re:Zero – myślałem, że wznowią starą wersję, a jednak zaprezentowali coś nowego. Na koniec jeszcze zapowiedź Waneko, czyli seria Kanojo, Okarishimasu Reiji Miyajimany. Seria dostanie ekranizację latem tego roku, czyli właściwie teraz, więc to dobre zagranie z ich strony. Zapowiada się bardzo przyjemnie, swoją drogą. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom ósmy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po lekkiej przerwie wracamy z cyklem recenzji tego tytułu. Wielkimi krokami zbliżamy się do jego zakończenia, więc już powoli czas myśleć o następnym. Nawet chyba wiem, który to będzie. Na razie pozostanie to dla was zagadką, ale wyczekujcie tej chwili (by trochę podgrzać atmosferę, dam parę wskazówek: powiązany z tym blogiem, niedoceniony u nas tytuł – przynajmniej pod względem sprzedaży. Wszyscy już wiedzą?). W każdym razie na razie opisujemy Drrr, bo parę tomików mi zostało. Gdzieś czytałem o narzekaniach nad tą częścią, których nie do końca rozumiem. Może to wynika z faktu, że czytałem prawie jeden po drugim (7-9 w znaczeniu), a wtedy się takich wad/wpadek nie widzi? Trochę to zastanawiające, że wyczekiwanie jakichś odsłon zazwyczaj kończy się gorszym odbiorem – bardziej krytycznym. Muszę sobie zapisać, by tak nie robić, chyba że będę chciał cos zjechać (śmiech). A co w dzisiejszym tomiku? Sporo się dzieje, jak to zwykle na dzielni. Od jakiegoś czasu szeroko znaną i uwielbianą idolkę ‒ Ruri Hijiribe ‒ nęka prześladowca. Człowiek ten, jak zresztą większość tu występujących postaci, nie jest zwyczajny, acz tym razem śmiało można powiedzieć, że nie został stworzony po to, aby wzbudzać sympatię czytelnika. Jest typowym złym, który tylko czeka na odstrzał, chociaż zanim to się stanie, pewnie zdoła trochę namieszać. W każdym razie jest na tyle niepokojący, że Ruri ‒ a przypomnijmy, że jest straszliwym mordercą Hollywoodem ‒ szuka pomocy u innych, a dokładniej u Shizuo Heiwajimy, czyli brata jej chłopaka. Ostatecznie wszyscy, łącznie z kotem Kasuki Hanejimy, lądują na konsultacjach u Celty i Shinry. Notabene ‒ tak paskudnie narysowanego kota to ja już dawno nie widziałam. Drugim znaczącym wątkiem jest przemiana, jaką przechodzi Mikado Ryuugamine. Chociaż może przemiana to za duże słowo, chłopak znalazł konkretny cel i go realizuje, a jasno wytyczona droga potrafi ludzi zmienić. Tak na lepsze, jak i na gorsze. Mikado jest teraz chyba gdzieś pomiędzy młody i idealistyczny, z klapkami na oczach, chcący zmienić świat na lepsze, aby jego przyjaciołom było wygodniej. Niestety, nie on jeden ma awersję do szczerych rozmów i lubi dla innych robić to, o co nikt ‒ ani martwiąca się o niego Anri, ani wracający do Ikebukuro Kida ‒ go nie prosił. Chce zmienić Dolary, aby byli grupą bardziej, hm, zaprzyjaźnioną z prawem, ale jednocześnie wykazuje absolutny brak zainteresowania, co o tym wszystkim sądzą ludzie, dla których tak się „poświęca”. Aoba słusznie widzi w nim zaczątki szaleństwa ‒ można powiedzieć, że Mikado powoli, bo powoli, ale dogania resztę postaci w byciu wesołym świrem [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Mikado ostatnio zachowuje się jakoś dziwnie. Zupełnie tak jak wtedy… kiedy jeszcze był z nami Kida”. Dzielnica Ikebukuro w Tokio, gdzie pod powierzchnią letniego spokoju dochodzi do gwałtownych zmian. Mikado, toczący samotną walkę o swoją organizację. Masaomi, powracający do Ikebukuro, żeby naprawić błędy przeszłości. I Anri, zwierzająca się Celty z niepokoju wywołanego dziwnym zachowaniem przyjaciela. Trójka bliskich sobie nastolatków, którymi kierują różne pobudki… Tymczasem dorośli borykają się z innymi problemami. Prześladowana Ruri Hijiribe i martwiący się o nią Yuuhei Hanejima. Shizuo, który w trosce o brata zwraca się do Celty o pomoc. I Bezgłowy Jeździec, którego osoba łączy obie sprawy… Oraz mający własne plany broker informacji. A teraz wszyscy razem: DRRR!!x8!
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_0354_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0355_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_0356_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0357_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 7)

Z drobnym poślizgiem lecimy z kolejnym wpisem. Wiem, miało być ich więcej, ale wyszło jak zwykle. Wprawdzie jeszcze weekend trwa, więc nie wszystko jest stracone. Miałem ogólnie rzecz biorąc trochę planów do realizacji, które w dużej mierze się udały, ale tutaj nie wypaliło. Dobra, przeprosiny mamy za sobą, czas na resztę tego wpisu. Na początek nowinki zakupowe. Dotarło do mnie trochę mang, więc większość paczuszek, które miały być lada dzień, już mamy na miejscu. Na coś tam jeszcze oczywiście czekam, ale już trudno określić nawet przybliżony termin. Czas na nowinki wydawnicze. Dawno nie było nowinek figurkowych, więc postanowiłem dzisiaj nadrobić temat. Alphamax wyda: SSSS.GRIDMAN Akane Shinjo 1/7 Complete, SSSS.GRIDMAN Rikka Takarada 1/7 Complete. Union Creative natomiast U35 Illustration „Umibe de” Complete. Od Good Smile Company dostaniemy: POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Finale Series Natsu Dragneel Complete, POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Gray Fullbuster Complete i POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Lucy Heartfilia Complete. MegaHouse ogłosiło Ghost in the Shell: SAC_2045 Motoko Kusanagi Complete. Phat Company wznowi Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei The Animation Kyoko Kirigiri 1/8 Complete. Pulchra wyda: Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai – Aragaki Ayase – 1/5 – Bunny Ver., Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai – Kousaka Kirino – 1/5 – Bunny Ver. i Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai – Gokou Ruri – 1/5 – Bunny Ver. (to ciekawa sytuacja, ponieważ niemal identyczne figurki wydała ta firma w 2016 roku, ale w sklai 1/8). Na koniec najlepsze, czyli zapowiedzi FREEing: B-STYLE We Never Learn! Mafuyu Kirisu Bunny Ver. 1/4 Complete, B-STYLE Boarding School Juliet Hasuki Komai Bunny Ver. 1/4 Complete i B-STYLE My Teen Romantic Comedy SNAFU 2 Yui Yuigahama Bare Leg Bunny Ver. 1/4 Complete (ostatnie mnie trochę zaskoczyło, ponieważ wersję z pończochami ciągle można jeszcze nabyć). Dodatkowo duet FREEing i MegaHouseMegaHouse: Code Geass – Hangyaku no Lelouch – Shirley Fenette – B-style – 1/4 – Bunny Ver. Mam nad czym myśleć. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom siódmy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po małej odskoczni mangowej wracamy do recenzowania tego tytułu. Powoli zbliżamy się do końca, ale co to dla nas. W końcu czeka w kolejce cała masa innych (ln w znaczeniu, bo już pominę tutaj mangi). Na brak pozycji do opinii na pewno nie mam co narzekać. W każdym razie w DRRR!! też się sporo dzieje. A co konkretnie? Już was informuję. DRRR!! to przede wszystkim postacie. Budują tutaj historię i są motorem tej fabuły. Jedni w większym stopniu, a inni w mniejszym. Każdy ma swoich faworytów, ale nie można powiedzieć, że wokoło pewnych nie dzieje się więcej od reszty (czy to z faworyzowania przez autora, czy zwyczajnego znaczenia ich dla całej fabuły). Zwykle ciekawie wypada Izaya, cokolwiek mówi, czy robi, obserwowanie go może przynieść czytelnikowi prawie tyle samo radości, co Oriharze obserwacja innych ludzi, szczególnie jeśli przytrafia mu się coś zaskakującego nawet dla niego samego. Dźgnięcie nożem to jedno takie wydarzenie, a wizyta pewnej niespodziewanej osóbki ‒ drugie, acz to ostatnie ma miejsce dopiero pod koniec książki. Obok zwichrowanego informatora postacią, o której również bardzo dobrze się czyta, jest Akabayashi. To były najlepszy i najgorszy rozdział z tego tomu, a co z resztą? Pierwsza dłuższa historia to ostre starcie dwóch pań, które szczerze się nienawidzą i najchętniej widziałyby, jak ta druga znika z powierzchni ziemi. Mowa oczywiście o kochających tego samego chłopaka Namie oraz Mice. Starsza z nich postanawia rozprawić się z rywalką w taki sam sposób, w jaki ją zyskała ‒ zmieniając jej rysy twarzy. Nietrudno się jednak domyślić, że nie będzie to takie proste, gdyż Mika ma kilka asów w rękawie, no i absolutnie nie można o niej powiedzieć, że jest normalna, a to zawsze daje dodatkowe punkty w starciu. Nie twierdzę, oczywiście, że Namie jest jakoś szczególnie zwyczajna, jej kazirodcza miłość, brak zainteresowania czymkolwiek innym oraz nieprzebieranie w środkach, aby osiągnąć cel, jasno wskazują, z jakim rodzajem człowieka mamy do czynienia, jednak po ostatnim starciu widzimy, że Mika wcale a wcale jej nie ustępuje. Oczywiście to nie wszystko, co dzieje się w tym tomie, w końcu zobaczymy jeszcze znajomych z Rosja Sushi, Wronę w nowym środowisku, Shizuo i Toma. Nie wypada jednak pisać o wszystkim ‒ grunt, że wiecie, że jest dużo Akabayashiego, a Ryuugamine dostał zaledwie stroniczkę, no, może ktoś gdzieś go jeszcze wspomina, więc w sumie jakby go nie było. Nieobecność ta jest odświeżająca, chyba wolę czytać o dorosłych ludziach (przede wszystkim psychicznie, więc można wliczyć Anri, a wykluczyć Shinrę) niż małolatach bawiących się w gangi i chcących, aby ktoś ich zauważył [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Przecież nic specjalnego nie zrobiłem. To zasługa wszystkich Dolarów”.
W Tokio wciąż trwa majowy długi weekend. Dzień po tym, jak Izaya został ugodzony nożem przez tajemniczego napastnika, w Ikebukuro nadal odczuwalne są rezultaty szeregu niezwykłych wydarzeń, które zainicjował. Tymczasem życie toczy się dalej, a kolejne osoby będą miały szansę odpocząć od monotonii dnia codziennego. Para przechadzająca się po mieście, kobieta szpiegująca partnerkę swojego brata, dziewczynka pragnąca zdobyć siłę pozwalającą zabić najniebezpieczniejszego mężczyznę w dzielnicy, niewinne bliźniaczki nieprzejmujące się losem starszego brata, Rosjanka pozbawiona wiary w siebie, członek yakuzy rozpamiętujący dawną miłość, podziemny lekarz chcący rozkoszować się wakacyjną wycieczką oraz wiecznie zamartwiający się Bezgłowy Jeździec…
A teraz wszyscy razem, DRRR!!x7!
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_0348_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 255
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0350_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_0351_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0353_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 6)

Tym razem nie musieliście tak długo czekać na kolejny wpis, chociaż dalej są dosyć nieregularne, za co was bardzo przepraszam. Standardowo chcę się poprawić, więc trzymajcie kciuki. Czas na stałe elementy tego wstępu. Jutro powinien dotrzeć do mnie reklamowany winyl (tak, miałem z pewną wadą, o której wspomnę przy recenzji). Dzisiaj udało mi się nabyć świetny film w super wydaniu. Pewnie chwilę na niego poczekam, ale co mi tam. Dalej mamy jakieś premiery mangowe, które niedługo niewątpliwie nastąpią. Czekam na nie z niecierpliwością, bo to fajne tytuły. Są też premiery w Japonii, do których mam pre-ordery poskładane, więc niebawem coś tam też ruszy. Reasumując, dzieje się, moi drodzy. Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd po wielu latach oczekiwań uruchomiło pre-order do Revolutionary Girl Utena – Complete Series (Parts 1-3) + Replica Rings + Art Book (BD). Był też pakiet bez pierścienia i artbooku oraz pierwszy part z trzech (tak, trzeba sobie poskładać). Większość już wyprzedana. Coś za mało tego zrobili (podobno mieli ograniczoną pulę tych dodatków wynikającą z jakiejś umowy z Nozomi) lub nie spodziewali się takiego zainteresowania? W każdym razie ja sobie odpuściłem, bo mam wersję z USA, która jest taka sama właściwie, ale trochę lepsza (ma fajną obwolutę i tam jest artbox wkładany do artboxu. Tutaj nie ma takiego bajeru, ale dodają trochę pocztówek i składanych plakatów – oczywiście takie porównywanie ma tylko sens w przypadku, gdyby udałoby mi się zdobyć limitowany do 80 kopii box z pierścieniem i artbookiem). Nozomi natomiast ogłosiło wydanie Gundam Build Divers (BD). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom szósty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Wracamy do recenzowania tej pozycji, ale od razu uspokajam, będę ją opisywał na przemian z jakimiś mangami, bo ostatnio nabyłem perełki w twardych oprawach, na które długo czekałem. Są wspaniałe pod względem wydania i zawartości, więc trzeba o tym opowiedzieć całemu światu (śmiech). W każdym razie w DRRR też się sporo dzieje. A co konkretnie? Już was informuję. W tym tomie kontynuujemy wątek gangu Toramaru polującego na Dolary oraz wątek Wrony i Słonia próbujących dopaść swoje cele: Anri, Akane oraz niezleconą im przez nikogo Celty, tylko dlatego, że wzbudziła zainteresowanie samej rosyjskiej zabójczyni. Pierwsza dzierży przeklęte ostrze, druga to ukochana córeczka mafijnego bossa, a trzecia jest potężną postacią z mitologii. W pewnym momencie napataczają się jeszcze na Shizuo i jeśli ktoś nie współczuł rosyjskiej parze wcześniej, to w tym momencie może już zacząć, no ale są nowi i nie wiedzą jeszcze wszystkiego o świecie. W każdym razie szachownica jest pełna pionków, a Izaya tryska szczęściem. Pierwszy wątek zasadniczo jest najnudniejszy, rozciąga niemiłosiernie w czasie jedno wydarzenie, to znaczy konfrontację przywódcy Taromaru, Chikage Rokujou, z „twarzą” Dolarów, czyli Kadotą. W międzyczasie na miejsce pojedynku zmierzają właściwie wszyscy czynnie zamieszani w aktualne wydarzenia, a na dokładkę kilka osób, których już chwilkę nie widzieliśmy. Podczas gdy Chikage i Kadota próbują pięściami rozwiązać problem, mafia ma pełne ręce roboty, starając się odnaleźć zbiegłą z domu córkę swojego szefa. W tym momencie poznamy lepiej samą Akane, nad którą czuwają w różnej kolejności Shinra, Celty, Anri, Shizuo, wreszcie ludzie jej ojca, chociaż oni nie do końca są w stanie ochronić ją przed rosyjskim porywaczem… Obawiający się konfrontacji z przyjaciółmi Masaomi Kida w końcu podejmuje pierwsze kroki, aby wrócić na łono głównych wątków fabularnych. Jego starania jednak są niczym, w porównaniu z wydarzeniami w Ikebukuro, wobec których jego próby spalają na panewce. Że tak powiem, zbyt wiele się dzieje, aby było miejsce i czas na jego ponowny debiut. Jego nieudane podejście nie budzi jednak aż takiej litości, jak poczynania jego kumpla, Mikado Ryuugamine. Tego ostatniego zdecydowanie przerasta to, co się dookoła dzieje, każda z postaci siłą charakteru czy mięśni przewyższa go po wielokroć, nawet jeśli przy okazji irytuje schematycznością lub nie odgrywa zbyt dużej roli w wydarzeniach. Sprawia to, że chłopak ma niewielki wpływ na fabułę, mimo że wszędzie się pcha. Wydaje się, że autor specjalnie stworzył taką postać, aby dać jej szansę na rozwój, ale Mikado jest jednak zbyt normalny i przyziemny na tę historię i nawet sugestie, że drzemie w nim coś jeszcze, tego nie zmienią. Pozytywnie wyróżnia się za to krótka retrospekcja z życia Akane Awakusu, w miarę realistycznie i prosto przedstawiona, z wyraźnie nakreślonym problemem, z jakiem zmaga się dziewczynka, oraz wytłumaczeniem, jak doszło do jej ataku na Shizuo Heiwajimę, który, notabene, jest podejrzewany przez jej rodzinę o zabicie kilku członków gangu. Skoro już przy mafii jesteśmy, to jeden z członków grupy Awakusu – Akabayashi – również pokazuje, że nie jest osobą, z którą bezpiecznie jest zadzierać, a przekonują się o tym nawet Wrona i Słoń [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Nazywam się Shizuo Heiwajima i mówi się, że jestem najniebezpieczniejszym płatnym mordercą w Ikebukuro…”
Shizuo – wrobiony przez Izayę i uciekający przed mafią.
Mikado – zmuszony do zastanowienia się nad swoim dotychczasowym życiem.
Masaomi – zbyt późno uświadamiający sobie cierpienie przyjaciela.
Nieświadoma niczego Anri i towarzysząca jej mała uciekinierka.
Akane – w szoku obserwująca rozgrywające się wokół niej niezwykłe wydarzenia.
Kobieta – niepotrafiąca ukryć swojej ekscytacji na myśl o potyczce z Czarnym Jeźdźcem.
Shinra – niecierpliwie czekający w domu na powrót ukochanej.
Aoba – spiskujący, by wszystko poszło po jego myśli.
Chikage – wymierzający zemstę Dolarom.
Osobą, którą ocali Bezgłowy Jeździec, będzie…
Ikebukuro ponownie wypełnia się wypaczonymi uczuciami! A teraz wszyscy razem, DRRR!!x6!
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_0344_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 266
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0345_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów. Swoją drogą okładka nie do końca pasuje do zawartości.
IMG_0346_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku (tutaj akurat czarno-białe grafiki, bo chciałem wam pokazać „mangę/komiks”, która tutaj się znalazła). Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0347_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 5)

Standardowo już na naszym blogu z drobnym opóźnieniem ruszamy z kolejnym wpisem. Pewne przestoje są wpisane w tę stronkę, więc wszyscy są przyzwyczajeni. Lecimy z tematem, bo są jeszcze plany na dzisiejszy wieczór. Zacznijmy od moich zakupów. Dwie paczuszki są w drodze, pomijając taką z mangami. Trochę się dzieje, ale znowu jakieś inne zamówienia nawet nie zostały wysłane. Niby są opóźnienia związane z wirusem i zaległościami w realizacji zamówień – ograniczona kadra i ogólne zamkniecie jakiś czas temu, więc powoli ogarniają temat, czego rezultatem są przestoje. Jakoś chyba wytrzymam. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec zapowiedział na wirtualnym wydarzeniu: Galaxy Express 999 TV Series Collection 2 (BD), Demon City Shinjuku (BD), Case Closed Episode „One” (BD), Medabots Season 2 (SD-BD) i Love Hina Again (BD). Trochę później ma się jeszcze pojawić od nich: Memories, Lupin the Third: Dragon of Doom i Urusei Yatsura the Movies. Super zapowiedzi, sporo z tego planuje sobie nabyć. Ciekawe, czy Case Closed będzie dalej rozwijane. Byłaby to bardzo miła niespodzianka. Od Nozomi dostaniemy: Gundam Build Fighters Special Build Disc (BD) oraz Galaxy Angel AA + S (BD). Mamy jeszcze zapowiedź od Kitty Media: Pure Mellow Love Collection (BD i DVD) i Eiken (BD) od Animeworks. Na koniec Aniplex: Demon Slayer Kimetsu No Yaiba Volume 1 Limited Edition (BD) i Demon Slayer Kimetsu No Yaiba Volume 2 Limited Edition (BD). Wydanie na wypasie – soundtracki, piękne opakowanie. Biorę na pewno, bo seria bardzo mi się podobała. Ciekawostką jest fakt, że w późniejszym terminie będzie edycja standard od Funimation. Chyba szybko wezmę tę limited, bo coś czuję, że nakład będzie bardziej ograniczony niż zwykle (tak, Funimation nie ufam + tutaj jest naprawdę super). Na koniec lekko spóźnione z naszego ryneczku… Wydawnictwo Studio JG zapowiedziało wydanie nowej dłuższej serii seinen, mieszanki komedii i romansu. Jest to, w tej chwili, osiemnastotomowa manga Kaguya­‑sama wa Kokurasetai ~Tensai­‑tachi no Ren’ai Zunousen~” Aki Akasaki. Seria w zeszłym roku doczekała się adaptacji anime a w tym roku kontynuacji. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom piąty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Tym razem wracamy z opisami tej LN, bo trzeba nadgonić cykl. Mimo że ten tomik jest najkrótszy z wszystkich opisywanych do tej pory z tej serii, nie znaczy, że mało się dzieje. Przeczytamy tutaj o wydarzeniach raptem z dwóch dni, będących tak naprawdę jedynie preludium do akcji na większą skalę, co potwierdzają słowa Ryohgo Narity w posłowiu. Bohaterowie przedstawieni w poprzednim tomie idą w odstawkę, a na scenę wkraczają Słoń oraz Wrona, którzy uciekli z tej samej organizacji, do której należeli Simon i Denis. Zaaklimatyzowali się już w Ikebukuro, przyjmując różne niebezpieczne zlecenia, jak na przykład zabicie Czarnego Jeźdźca czy poważne ranienie pewnej uczennicy Akademii Raira. Biorąc pod uwagę umiejętności bojowe obu, widać od razu, że ktoś sobie z nich okrutnie zażartował – wszyscy wiemy, kto, ale ostatecznie nietypowa para rosyjskich zabójców też nie daje sobie w kaszę dmuchać. Na szczególną uwagę zasługuje Wrona, bezwzględna, dyssocjalna maszyna do zabijania, która zwykle wykonuje robotę, podczas gdy Słoń czeka gdzieś w samochodzie. Poza zleceniami związanymi ze wspomnianymi już dwiema paniami, Wrona i Słoń mają za zadanie odnaleźć jeszcze dziesięcioletnią dziewczynkę, Akane Awakusu, ta zaś na scenę wkracza, próbując zamordować Shizuo Heiwajimę. A Izaya stoi nad tym kotłem i zamaszyście merda łychą… Drugi, równoległy wątek wprowadza postać Chikage Rokujou, przywódcy gangu z Saitamy – Toramaru. Przybył on do Ikebukuro w poszukiwaniu Dolarów, którzy niedawno napadli na jego podwładnych. Dowiedziawszy się o tym, Mikado za wszelką cenę próbuje dotrzeć do jakichś dodatkowych informacji, które pozwoliłyby mu wyjaśnić, co naprawdę zaszło. Pomagają mu w tym ludzie, którzy koniecznie chcą go w różne rzeczy zamieszać, ale w sumie, gdyby nie oni, to marnie widziałabym to jego dochodzenie, nie mówiąc już o byciu w środku całego zamieszania. Co każe się po raz kolejny zastanawiać, co takiego widzą w Mikado Izaya czy Aoba, a czego nie widzi niestety czytelnik. Oba wątki oczywiście się ze sobą splatają, ich bohaterowie się o siebie co i rusz potykają, a nieświadoma większego obrazu Celty miesza się we wszystko po kolei. Co do tej ostatniej, to jest jej tu zdecydowanie mniej (co oczywiście nie oszczędziło nam przedstawiania jej, jakby była nową postacią), zresztą podobnie jak reszty stałej obsady, za to dużo miejsca dostają nowe postaci. Z jednej strony to dobrze, bo wiadomo, że niedługo odegrają większą rolę, a poznanie ich lepiej pozwoli nam śledzić ich poczynania z większym zaangażowaniem (lub nie). Z drugiej źle, ponieważ tak jak wszystkie postaci i wydarzenia w tym tytule, są nam przedstawiani z łopatologiczną drobiazgowością, która nie pozostawia wyobraźni absolutnie żadnego pola do działania [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, gdzie pojawiają się rozmaite persony: młodzieniec poszukujący niecodziennych wrażeń, wiecznie rozwścieczony chuligan, żyjąca we własnym świecie pseudoprześladowczyni, dość nietypowy broker informacji, szemrany lekarz, który żadnemu pacjentowi nie odmówi pomocy, licealista zauroczony rzeczą nie z tego świata oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu.
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.

IMG_0340_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 204
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

IMG_0341_wynik

Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów. Swoją drogą okładka nie do końca pasuje do zawartości.

IMG_0342_wynik

Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.

IMG_0343_wynik

Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 4)

Kolejny wpis po małej przerwie. Miał być jeszcze wczoraj czy tam poniedziałek, ale wyszło jak zwykle. Życie, jak to mawiają. W każdym razie lecimy z tematami. Po pierwsze dotarła do mnie zaginiona paczuszka – nadzieja upada ostatnia. W dodatku stan idealny, więc można się cieszyć. Na dodatek reklamowana dotarła do naszego kraju po wędrówce dosyć długiej, bo przeszło półtora miesiąca. No, dzieje się, moi mili. Czas na nowinki wydawnicze. Ciężko jest o jakiś wspomnieć, bo nic się nie działo. Dzisiaj pewnie jakieś ogłoszenia się pojawią, więc będą na kolejny wpis. Zapowiem tylko pewien KS, o którym napiszę zapewne jutro. Dodatkowo zapomniałem wcześniej wspomnieć o soundtracku do remake Final Fantasy VII – tak, moi drodzy, limitowane wydanie to aż osiem dysków i wygląda bardzo ładnie (muzycznie nie trzeba nawet rekomendować, bo to przeżycie, a nie tylko słuchanie). Dla fanów rzecz obowiązkowa, a reszta może sprawę przemyśleć. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom czwarty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Miałem pomysł, by wam po recenzować dzisiaj pewną mangę, ale zdecydowałem się na tę pozycję, bo dawno coś jej nie opisywałem. Trzeba tu trochę po nadrabiać. Jeśli chodzi o sam tomik, to dalej kipi humorem, akcją czy intrygami i świetnymi postaciami. W tym pojawiają się siostry Izayi. Jak zwykle nie polecam czytać dalszej części, bo można narazić się na spojlery, całą resztę zapraszam gorąco. Trochę o fabule. Ten tom jest zdecydowanie pogodniejszy od poprzedniego. Nie ma tu już rozmyślań na temat przyjaźni czy błędów przeszłości, być może dlatego, że naprawdę niewiele miejsca poświęcono Mikado czy Anri, nie wspominając o obecnym tylko na czacie Kidzie. Poza niezajmującymi wiele miejsca rozmyśleniami Ruri o sobie i swoim życiu, książeczka wypchana jest po brzegi akcją, humorem oraz… relacjami z gazet lub książek, mającymi przybliżyć nam dane postaci czy wydarzenia z szerszej, ogólnej perspektywy. Są to najsłabsze fragmenty powieści ‒ tak jak najlepiej skonstruowanymi są dialogi z czatu (teraz w nowej, czytelniejszej odsłonie!), w przypadku których autor nie ma szansy niczego zepsuć nieumiejętnym opisem. Mimo wad, nadal jest to historia warta zapoznania się z nią, chociażby z sympatii dla postaci czy interesującej i wartkiej fabuły, ewentualnie dla prawie nieobecnego tu Izayi, który nie do końca radzi sobie z siostrami i dąsa się, bo tym razem nie jest w centrum wydarzeń… [tanuki.pl] Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Czy to ty jesteś Czarnym Jeźdźcem, którego od kilku lat widuje się na ulicach Ikebukuro? Dlaczego jeździsz na takim niebezpiecznym motocyklu? Zdajesz sobie sprawę, że łamiesz prawo?”
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, w którym zbierają się rozmaite persony, czekające tylko na iskrę zapalną: ekipa telewizyjna zdeterminowana, by nagrać miejską legendę, identyczne bliźniaczki, będące swym przeciwieństwem, gwiazdor filmowy całkiem inny od własnego brata, chłopak wielbiący starszego kolegę z Dolarów, płatny zabójca z zasadami, tajemniczy seryjny morderca oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu, za którego… cóż, głowę wyznaczono nagrodę dziesięciu milionów jenów. Wszyscy oni przekonają się, że wakacje dla miasta wcale nie oznaczają spokoju.
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.

IMG_0336_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 264
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0337_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.

IMG_0338_wynik

Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.

IMG_0339_wynik

Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 3)

Z lekkim opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Myślałem, że praca w domu przyspieszy moje wypociny, ale jakoś się nie udaje. Chyba jeszcze się do niej nie przyzwyczaiłem. W każdym razie się staram i może będzie widać tego owoce na dniach. Zacznijmy może od nowinek zakupowych. Po pierwsze przypełzły do mnie jakieś paczuszki, co mnie niezwykle cieszy, bo nie wiadomo, czy czasem niebawem wszystko się drastycznie nie spowolni z wiadomych przyczyn. Nie będę oczywiście nad tym ubolewał pod względem braku tematów do nadrobienia, bo takich jest i tak bardzo dużo, ale bardziej bym się obawiał o zaginięcie czegoś w trakcie wysyłki. Oby się tak nie stało. Jedna przesyłka niestety doszła do mnie w kiepskim stanie, ale amazon.com postanowił mi zwrócić pełne koszta, więc zostałem z paczka za friko (płyty nie są porysowane, ale okładka jest uszkodzona i musiałem pudełko plastikowe wymienić, bo było w strzępach – no ale za darmo i ostatecznie nie jest aż tak źle… Może nawet nie będę nabywał nówki i zostanę z tym egzemplarzem). Na koniec udało mi się szczęśliwym trafem zdobyć pewien soundtrack na płycie winylowej – został wyprzedany w pre-orderze, ale ktoś anulował swoje zamówienie i zwolniła się jedna kopia – szczęściarz ze mnie. Czas na nowinki wydawnicze. GKIDS wyda Tokyo Godfathers na BD/DVD, co było wcześniej zapowiadane (teraz już start pre-orderu). Manga Entertainment zapowiedziało wydanie Demon Lord, Retry! (BD) i Mob Psycho 100 II (BD/DVD i też wersja limitowana, czyli kolejna odsłona wydania edycji specjalnej w UK). W figurkach też się coś działo… POP UP PARADE Weathering With You Hodaka Morishima i POP UP PARADE Weathering With You Hina Amano od GSM, czyli seria tanich postaci do kolekcji (bardzo ładnie wyglądają, trochę się zastanawiam). WHITE ALBUM2 Setsuna Ogiso Live Ver. 1/7 i WHITE ALBUM2 Kazusa Touma Live Ver. 1/7 od Hobby Max Japan (dosyć niespodziewane figurki z serii White Album i dodatkowo bardzo ładnie wykonane), dalej mamy Overlord Evileye 1/7 od Kotobukiya (dla lubiących tę serię) oraz „Nekomonogatari” Tsubasa Hanekawa 2 Figures Set od Union Creative (no, wygląda to super, może bym i nabył, ale trzeba oszczędzać miejsce na lepsze rzeczy + cenowo trochę kosi). Na koniec Sakura Matou Makiri no Hai Limited Edition od Aniplex – jest mrok, epickość, no brałbym, ale cenowo dosyć nieciekawie. Chyba sobie odpuszczę. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom trzeci LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Pierwotnie planowałem wam dzisiaj opisać jakąś mangę, ale miałem przygotowane fotki pod tę pozycję, więc już nie chciałem odwlekać tego wpisu. Następnym razem, jak to mawiają. Kolejne tomiki idą nam jak po maśle, a fabuła wciąga dalej w zamęt miejskich legend, intryg czy kapitalnych bohaterów. Naprawdę trudno się tutaj nudzić, a historie chłoniemy z zapartym tchem, nawet już nam znaną z innego medium (anime czy tam mangi). Sporo się tutaj dzieje, a co dokładnie? Przeszłość jest uparta, nie odpuszcza, przeszłość cię dopadnie. Szczególnie taka, której żałujesz i o której chcesz zapomnieć. Masaomi Kida jest tego najlepszym przykładem – wydarzenia sprzed lat wracają do niego i uderzają w jego teraźniejszość z całą siłą, wspomagane wyrzutami sumienia, ale też determinacją, aby drugi raz nie popełnić tych samych błędów. Chłopak był bowiem już kiedyś zamieszany w walki gangów, co skończyło się dla niego i bliskiej mu osoby tragicznie. Z wyjątkową niechęcią więc pakuje się w podobną sytuację, tym razem jednak tylko po to, aby zemścić się na rozpruwaczu, którego uważa za osobę odpowiedzialną za skrzywdzenie swojej przyjaciółki, Anri Sonohary. Los się jednak z niego śmieje, na miejscu wrogów stawiając najbliższe mu osoby, dokładnie te, które chce ochronić nie tylko przed całym złem, ale też przed mroczniejszymi aspektami swojego życia. Ta chęć ukrycia przed przyjaciółmi pewnych rzeczy cechuje nie tylko Masaomiego, ale również Anri, która boi się reakcji najbliższych osób, jeśli te odkryłyby, że jest Saiką. Nie trzeba też chyba przypominać, jaką tajemnicę skrywa Mikado Ryuugamine? Kiedy więc gang Żółtych Szali prosi o powrót swojego przywódcę, Masaomiego, ten postanawia z jego pomocą dopaść rozpruwacza, którego podejrzewa o przynależność do Dolarów – tym samym bezbarwny gang staje się jego wrogiem numer jeden. Sytuacja ta martwi Celty Sturluson, która czuje się za nią częściowo odpowiedzialna, gdyż jako członek Dolarów starła się Żółtymi Szalami, oczywiście całkiem prywatnie, ale dla gangów to nie ma znaczenia – za czyny jednego członka odpowiada bowiem cała banda. Do wojny gangów nie chce również dopuścić Anri – do tej pory żyła jakby pod kamieniem, ale po rozwiązaniu sprawy z rozpruwaczem otworzyła się nieco na świat, dołączyła do czatu i dowiedziała, jakiego konfliktu są źródłem córki przebywającego w niej przeklętego miecza. Tak samo jak Celty czuje się odpowiedzialna, podejmuje więc – dość zdecydowane jak na siebie – kroki, przy okazji pakując się w niezłe kłopoty. Najbardziej nieświadomy tego, co się dzieje, i prawie nieobecny w tym tomie jest Mikado. Mimo że jest szefem Dolarów, charakter grupy uniemożliwia sprawowanie nad nią kontroli, a jedynymi znanymi nam osobami, które pod szyldem tej grupy walczą, są Kadota i spółka. Podczas czytania książki można więc odnieść wrażenie, że to nie opowieść o walce gangów, a o wewnętrznym starciu Masaomiego Kidy z jego niechlubną przeszłością, w które przypadkowo zamieszane zostało stadko innych ludzi. Chociaż nie, słowo „przypadkowo” nie jest tu na miejscu. Za wszystkim stoi i szaleńczo z tego powodu chichocze jeden człowiek, i nie będzie nawet spoilerem, kiedy napiszę, że nazywa się on Izaya Orihara. Jego miłość do ludzi zdecydowanie ma charakter sadystyczny, a oglądanie tego, jak jego pionki miotają się na ustawionej planszy, sprawia mu niewyobrażalną przyjemność. Pozbawiony animowanego uroku Izaya wydaje się o wiele bardziej okrutny i mniej sympatyczny, zresztą nie tylko on. Shizuo w książce jawi się jedynie jako kłębek agresji, a jego próby zamordowania każdego, kto go w jakikolwiek sposób urazi – o co nadzwyczaj łatwo – nie wyglądają już tak zabawnie. Powtórzę jednak to, co pisałam poprzednio – książka nie ujmuje nic z uroku Celty, ta postać zdecydowanie się autorowi udała, a każdy kolejny tom tylko nas w tym utwierdza [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Potrafiłbyś kogoś zabić? Pracujesz jako informator w Shinjuku, bez skrupułów bawiąc się ludzkim życiem. Ale czy potrafiłbyś je odebrać? Tak bezpośrednio, własnymi rękoma? Nie tylko zranić nożem, wiedząc że ofiara przeżyje, i zgrywać przy tym twardziela. Potrafiłbyś? Znając ciebie, wysłużyłbyś się kimś innym. Wiesz co? Aż chce mi się śmiać na myśl o tym, jakim jesteś tchórzem, Izaya Orihara.”
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, w którym zbierają się rozmaite persony łaknące ludzkiego towarzystwa: przywódca starający się uciec przed rzeczywistością, licealistka z poczuciem obowiązku, młodzieniec nieświadom uczuć swoich przyjaciół, mężczyzna planujący przewrót, informator manipulujący innymi, oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu. Wszyscy oni będą musieli stawić czoła zarówno swej przeszłości, jak i sobie nawzajem w zażartym trójkolorowym konflikcie.
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_9807_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9808_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_9809_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_9810_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 2)

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Ostatnie dni były dosyć szalone z wiadomych przyczyn, ale powoli ogarniamy się w tej sytuacji, która sprzyja nadganianiu zaległości w oglądaniu, czytaniu czy pisaniu wam wpisów. W każdym razie takie są plany, a skoro o nich mowa, to mam je na wieczór, więc lecimy. Na początek nowinki zakupowe. Dotarły do mnie dwie paczuszki. Jedna zawierała długo oczekiwane trofeum, które wam niebawem opiszę. Ile to już minęło, od kiedy marzyłem sobie, że będę je miał w kolekcji. Niestety inny przedmiot ma pewną dosyć dotkliwą wadę, więc musiałem go reklamować. Chyba dostanę zamiennik, więc będę musiał zwyczajnie tylko trochę jeszcze poczekać. Aktualnie uzbrajam się w cierpliwość podczas wypatrywania innych skarbów, a w nich na przykład ostatnia część paczki z KS. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec wyda: She And Her Cat Everything Flows (BD), Poco’s Udon World (BD), Konosuba Season 1 + OVA (BD), City Hunter Shinjuku Private Eyes (BD) i Battery The Animation (BD). Całkiem niezłe tytuły, a w szczególności jeden z nich. Z odsieczą startuje Anime Ltd: AJIN: Demi Human – Season 2 (BD) i Konosuba Season 1 + OVA (BD). Ten drugi tytuł to dopiero taka bardziej odległa premiera, ale już chcieli poinformować fanów (a pierwszy mam w edycji premium od Sentai, więc mnie nie interesuje). Sporo fajnych serii jest wydawanych, więc na możliwości zakupowe nie ma co narzekać – pomijajac nadganianie zaległych. Resztę nowinek zostawiam sobie na inny raz, więc czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom drugi LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Trochę minęło od recenzji pierwszej części, ale było to bardziej spowodowane rzadszymi wpisami niż faktycznym odstawieniem tego tytułu. Tak już się potoczyło, nie będziemy tutaj płakali nad rozlanym mlekiem. Kolejny tom tej niesamowitej opowieści jest w sumie godnym następcą tego pierwszego. Myślę tutaj o fabule, nowych wątkach czy dalej sporej liczbie stron. Naprawdę trudno jest się tutaj nudzić. Wiem, że się powtarzam, ale dalej trudno mi zrozumieć, że sprzedaje się ta pozycja tak słabo, ale już przestańmy użalać się nad polskim fandomem, bo to nic nam nie da. Przejdźmy może do tomiku i jego zawartości. Druga część DRRR!!, mimo że nie zaburza chronologii i plasuje się niedługo po pierwszym, to jednak w swoich ramach zamyka odrębny wątek ‒ historię Saiki, demonicznego ostrza. Tym razem w Ikebukuro ‒ które nigdy nie było szczególnie bezpieczną dzielnicą w tym tytule ‒ panoszy się nowa siła, rozpruwacz, który za pomocą ostrego narzędzia tnie przypadkowych ludzi, wysyłając ich do szpitala. Jednocześnie czytelnik oraz parę wybranych postaci ‒ tych, które zaglądają na pewien czat ‒ może obserwować szalone i nieskładne wpisy niejakiej Saiki, rozpaczliwie pragnącej kochać ludzi. Szczególnie zainteresowana sprawą jest Celty Sturluson, którą rozpruwacz ośmielił się zaatakować, nawet z niejakim powodzeniem, co jest sporym wyczynem, jako że Czarny Jeździec człowiekiem nie jest, więc zwykli ludzie nie mają z nim szans. W tym samym czasie wspomniane wpisy na czacie stają się coraz bardziej zrozumiałe, aż jasno formułują pragnienie ‒ pocięcia Shizuo Heiwajimy. Zmusza to Celty do podjęcia działania, a i na Shizuo, którego przeszłość zostanie nam nieco przybliżona, następujące później wydarzenia będą miały niemały wpływ. Z drugiej strony mamy Anri Sonoharę, która pragnie jedynie wieść spokojne życie bez komplikacji, nikomu nie zawadzając, przez co jawi się jako wyjątkowo cicha, potulna czy wręcz stłamszona dziewczyna. Jeśli jednak przyjrzeć się jej bliżej, można zobaczyć, że swój sposób na życie dokładnie przemyślała, zdaje sobie sprawę z jego zalet i wad i nie waha się zaakceptować nawet tych drugich, byle tylko osiągnąć to, czego pragnie. Tylko czy aby na pewno przynosi jej to szczęście? Największym problemem, jaki napotyka na swojej drodze do harmonijnego egzystowania, jest nadmiernie nią zainteresowany nauczyciel, Nasujima. Facetem zdecydowanie powinna się zająć policja, ale jakoś udaje mu się zaczepiać uczennice i nadal pracować w szkole. Plotki jednak latają nisko ‒ jedna dziewczyna musiała przez niego podobno zmienić szkołę ‒ a Anri wyczuwa w jego postawie niebezpieczeństwo. Trudno się od takiego opędzić i Sonohara również ma z tym problem, tym większy, że nie chce wywoływać konfliktu, więc cały czas stara się być grzeczna. Niejakim wtrąceniem wydaje się na początku wątek z pierwszoosobową narracją pewnego dziennikarza, który postanawia napisać artykuł o najsilniejszej osobie w Ikebukuro. Aby to zrobić, musi najpierw przeprowadzić serię wywiadów z potencjalnymi kandydatami, więc przez pewien czas będziemy mu towarzyszyć i spotykać się z różnymi znanymi nam już osobami, które rozbijają się po słynnej dzielnicy. Nie muszę chyba wspominać, że i ten rozdział szybko okazuje się w miarę ważny dla fabuły. Oczywiście wspomniane wcześniej panie to nie jedyne znane nam z poprzedniego tomu postaci, które będziemy mogli zobaczyć. Owszem, Masaomiego Kidy jest niewiele, prawie nic, a Mikado Ryuugamine jeszcze mniej – poza epilogiem mignie nam on bodajże tylko raz. Wracają za to Kadota i spółka, którzy w swoim vanie chyba tylko czekali, aż coś się będzie dziać, śledząc w internecie wiadomości o rozpruwaczu. Znaczy, Kadota śledzi, bo Karisawa i Yumasaki jak zwykle oddają się absurdalnym dyskusjom związanym z fikcyjnymi postaciami czy torturami. Na karty wpadnie Izaya Orihara, tym razem zdający się trzymać raczej z daleka od sprawy (choć wiemy, że to technicznie niemożliwe, aby Izaya nie maczał w czymś łap), a i kilka innym osób nam przemknie. Pojawiają się też nowe postaci, jak chociażby dziennikarz czy poszukiwana przez Anri Haruna Niekawa, dziewczyna mająca coś wspólnego z natrętnym nauczycielem, od której Sonohara chce dowiedzieć się, ile prawdy jest w plotkach [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Kocham ludzi. Kogo dokładnie? Ach, to nie tak. Kocham wszystkich ludzi bez wyjątku. Co w nich kocham? Cóż za niemądre pytanie. Wszystko. Kocham w nich wszystko! Każdą najmniejszą rzecz. Tak, ciebie oczywiście też bardzo kocham. Choć nie mogę naprawdę cię kochać. Ale ty kochaj mnie.” Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, gdzie pojawiają się rozmaite persony niewprawne w miłości: licealistka niepotrafiąca znaleźć swojego miejsca w życiu, dziennikarz trzeciorzędnego brukowca szukający sensacji, nauczyciel podejrzany o molestowanie swoich uczennic, członek gangu noszący żółtą chustę, największy twardziel w całej dzielnicy, młody broker informacji oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu. Co wszyscy mają wspólnego z atakami tajemniczego rozpruwacza? I czy fala brutalnych napaści zwiastuje rychły koniec Ikebukuro?
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_9803_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9804_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_9805_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_9811_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

 

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 1)

Mamy takie opóźnienie, że aż nie wiem, od czego zacząć. Może od przeprosin? Nie, to nie będzie tutaj pasować. Żarty na bok. Ostatnio jestem trochę zapracowany zarówno w sferze zawodowej, jak i fansuberskiej, więc wybaczcie. Staram się ponadganiać różne tematy i na tym ucierpiały moje wpisy. Ostatnio też trochę nie miałem na nie weny, ale już pomińmy te smutne dzieje. Wracamy do wpisów. Na początek zwyczajowe nowinki. W końcu przybyła do mnie jakaś paczuszka i kolejne dwie są w drodze. Dzieje się, moi drodzy, chociaż dalej wyczekuję jednej jeszcze z tamtego roku. Tak, mają pewne opóźnienia. W drodze jest też taka wielka przesyłka z USA, ale to w przyszłym miesiącu najszybciej. W każdym razie nad brakiem przedmiotów do opisania nie ma co płakać, bo takowych problemów na pewno nie mam. Czas na nowinki wydawnicze. Wbrew pozorom aż tak dużo ich nie ma, ale coś się znalazło (no, tyle czasu minęło, więc co się dziwić). Viz ogłosił wydanie Bleach Set 7 (BD) oraz Boruto Naruto Next Generations Set 5 (BD). Nozomi uruchomiło pre-order do After War Gundam X Collection 2 (BD). Anime Ltd zapowiedziało wydanie Welcome to the Ballroom: Part 2 – Collector’s Edition (BD). Dalej mamy w końcu ogłoszenie od Tiger Lab – kolejnym wydawnictwem będzie soundtrack do Golgo 13 na winylu (szczegółów na temat wydania czy daty premiery brak). W figurkach też mamy jakieś nowinki i są tu perełki, na które czekałem (czy bardziej sobie marzyłem). FREEing wyda B-STYLE To Love-Ru Darkness Momo Belia Deviluke Bare Leg Bunny Ver. 1/4 i B-STYLE To Love-Ru Darkness Golden Darkness Bare Leg Bunny Ver. 1/4, czyli słynne postacie w alternatywnej wersji. Świetny ruch, bo ich starsze edycje osiągają kosmiczne ceny. Muszę przyznać, że chyba pomysł wersji „odsłoniętych nóg” wypalił, bo pojawiają się wznowienia różnych dawno wyczerpanych pozycji. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom pierwszy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Nazbierało się tej pozycji masę tomików, więc postanowiłem zacząć je recenzować. Jestem z nią na bieżąco, więc w sumie dobrze, że ostatnio sobie ją powtarzam. Na początek trochę narzekania na fanów, a co! No, po raz kolejny nie dopisali. Taka kapitalna pozycja na naszym ryneczku, a tu się człowiek dowiaduje od wydawnictwa, że sprzedaż jej jest bardzo słaba. Na szczęście nie będą jej przerywać i pociągną do końca. Kotori, dzięki, jesteście najlepsi. Tłumaczę sobie to tylko w jeden sposób – wydano ją za późno. Innych opcji nie widzę, bo to przecież historia kapitalna ze względu na świetny bohaterów, przenikające się opowieści ich dotyczące, pogmatwane wątki, specyficzny styl autora i sam koncept – miejskie legendy. Tyle tu różnych elementów, które do siebie idealnie pasują, że aż to chwilami może nawet trudno ogarnąć, ale bez obaw. Chociaż to raczej mylne pojęcie, bo historia tu wręcz płynie, a my wskakujemy zwyczajnie do tego nurtu i w mig czujemy się jak u siebie. Czyta się to rewelacyjnie, a tomiki szybko zostają przez nas pochłaniane (tak, tak, w przenośni), mimo że stron tu przecież masa. No, tak to już z takimi kapitalnymi opowieściami. Dobra, może teraz trochę o fabule. Niby łatwo powiedzieć, ale trudniej już zrobić. Jak powszechnie wiadomo (a jeśli nie, to uznamy, że od tego momentu), jest tu kilka (lub trochę więcej) wątków przenikających się, więc trudno wyznaczyć taki główny. Opowiedzmy więc o różnych bohaterach tej historii – każdemu poświęćmy parę minutek. Seiji Yagiri ma problem. Od jakiegoś czasu, a dokładniej od momentu, w którym pomógł pewnej dziewczynie, jest ofiarą ciągłego prześladowania. Uratowana dziewczyna bowiem – zakochawszy się w nim po uszy i dalej, hen, poza zdrowy rozsądek – chorobliwie pragnie wiedzieć o nim wszystko, zawsze być przy nim, z nim, w jego mieszkaniu, z wytrychem czy bez. Nie, Mika Harima nie jest… przeciętną panienką. Ale trzeba przyznać, że obiekt uczuć wybrała sobie idealnie – sam Seiji również normalnością nie grzeszy, zakochany w umieszczonej w słoju głowie, jest w stanie zrobić dla tej swojej niezwykłej miłości wszystko, włącznie z zabiciem bez zbędnych ceregieli osoby, która nieopatrznie włamie mu się do mieszkania i odkryje jego tajemnicę. Z ciałem trzeba jednak coś zrobić i tutaj na pomoc Seijiemu przybywa równie jak on dająca się ponosić miłości siostrzyczka, Namie Yagiri, która załatwia całą resztę, zwłoki traktując jak rozlaną zupę, którą trzeba po ukochanym młodszym braciszku posprzątać, i nie oburzając się ani trochę za wykradnięcie z jej laboratorium wspomnianej – ważnej przecież niewyobrażalnie – głowy. Przerażający dullahan, jeździec bez głowy, a dla znajomych Celty Sturluson, swojej głowy szuka już od dwudziestu lat. Od dnia, w którym, przebywając jeszcze w Irlandii, obudziła się, by stwierdzić brak tej części ciała wraz z kluczowymi wspomnieniami. Podążając jej tropem, trafiła do Japonii, a dokładniej do dzielnicy Ikebukuro, w której do tej pory przebywa, pewna, że jej głowa również gdzieś tam jest. Szuka jej wytrwale, na swoim tymczasowo motocyklowym rumaku przemierzając ulice dzielnicy, a przy okazji pracując jako kurier zajmujący się nie do końca legalnymi rzeczami. W zwykłym życiu towarzyszy jej równie szemrany podziemny lekarz Shinra Kishitani, z którym dzieli mieszkanie i który także skrywa parę pokręconych tajemnic. Mam wrażenie, że co jedna para, to lepiej dobrana. Ostatnim ważnym bohaterem zamieszanym w historię, któremu powieść poświęca bardzo dużo czasu, jest Mikado Ryuugamine, postać wyraźnie dychotomiczna. Z jednej strony jest to chłopiec sprawiający wrażenie, owszem, miłego i grzecznego, ale jednak nieco zahukanego, naiwnego, często niewiedzącego, co powiedzieć oraz łatwego do przestraszenia, z drugiej niemal obsesyjnie spragnionego mocnych wrażeń, które urozmaiciłyby jego dotychczasowe nudne życie. Przyjazd do Tokio miał właśnie wyrwać go z tego małomiasteczkowego marazmu i pozwolić na przeżycie przygód. Ot, takie marzenie młodego chłopaczka. Co zabawne jednak – z powodzeniem mu się to udaje. Oprowadzany przez swojego przyjaciela z dzieciństwa, Masaomiego Kidę, już podczas pierwszych dni pobytu w Ikebukuro ma nie tylko możliwość zaobserwowania legendarnego Czarnego Jeźdźca czy zobaczenia rzucającego koszem Shizuo Heiwajimę, ale poznaje także fascynujące osoby: parę otaku Karisawę i Yumasakiego, potężnego, ale łagodnego Simona czy… wyjątkowo zainteresowanego jego osobą informatora – Izayę Oriharę. Nie mówiąc już o tym, że zamieszany zostaje w główną historię, kiedy udziela pomocy uciekającej przed czarnym jeźdźcem dziewczynie z blizną na szyi, jak po odcięciu głowy… W powieści przedstawionych zostało mnóstwo postaci, przy czym część z nich dopiero czeka na większy wątek, jak chociażby Shizuo, Kadota czy Anri Sonohara, z którą próbuje się zaprzyjaźnić Mikado. Rola Masaomiego Kidy również nie jest w tym tomie za duża, sprowadza się głównie do oprowadzania Mikado po mieście, przestrzegania go przed pewnymi ludźmi oraz kłapania głupio jadaczką, przeważnie o podrywaniu dziewczyn. Niemniej z niektórych fragmentów wywnioskować możemy, że także i on ma co nieco do ukrycia. Osobnym ewenementem wśród postaci jest Izaya Orihara, osoba szalenie niebezpieczna, nieobliczalna, a jednocześnie fascynująca. Podczas czytania tomu można mieć wrażenie, że to on trzyma wszystkie sznurki, nawet jeśli nie pociąga za nie, tylko uważnie obserwuje, radując się z każdego zamieszania i doprowadzając niektórych ludzi na skraj szaleństwa. Często będziemy zaglądać mu do głowy i sporo dowiemy się o jego motywach. Postaci jest więc dużo, są one niezwykle barwne i prawie wszystkie pozbawione paru ważnych klepek, a ich wątki w miarę postępowania fabuły powoli się zazębiają. Być może samo to miejsce sprzyja takiej kondensacji dziwności? W Ikebukuro grasują kolorowe gangi, najnowszy z nich zaś – Dolary – obrasta różnymi legendami, jako że niewiele o nim wiadomo. Tu i tam znikają ludzie, najczęściej tacy, po których nie zostanie żaden ślad. Głowa przechodzi z rąk do rąk… [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Tak się zastanawiam, jaki byłby dla mnie odbiór tej historii, gdybym zaczął obcowanie z tą pozycją od właśnie LN, a niej jej nomen omen kapitalnej adaptacji. Takie debaty zawsze są trudne i wręcz niemożliwe do zakończenia ze stwierdzeniem, że tak by właśnie było (bo jak sobie właściwie wyobrazić siebie samego w innym kontekście i mieć stuprocentową pewność co do tego wyobrażenia?). Wydaje mi się, że byłoby jeszcze lepiej (to możliwe, serio?), ale kto tam wie, może bym się pogubił. Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi. W sumie nie powiedziałem jeszcze o pewnej istotnej kwestii. Jeśli chodzi o tłumaczenie, to moim zdaniem jest wykonane bardzo dobrze. Czuć tutaj klimat tej historii, język bohaterów jest naturalny i dynamiczny. Nie mamy jakichś dziwnych dialogów, które nie pasują do młodzieży lub do gangsterów, z którymi obcują inni. Chwilami za to pojawiają się też jakieś debaty na czatach – tak, ten słynny tutaj również występuje. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania czy dodatków. Tak, na jakiś się załapałem. Prawie bym zapomniał. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„To takie ekscytujące. Tak niesamowicie ekscytujące. Po prostu fantastyczne!
To miasto kryje jeszcze tyle tajemnic. Co chwila pojawia się coś nowego, a stare odchodzi w niepamięć. Dlatego właśnie nie mógłbym żyć na odludziu! Uwielbiam ludzi! Kocham ich! Ubóstwiam!”
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, gdzie pojawiają się rozmaite persony: młodzieniec poszukujący niecodziennych wrażeń, wiecznie rozwścieczony chuligan, żyjąca we własnym świecie pseudoprześladowczyni, dość nietypowy broker informacji, szemrany lekarz, który żadnemu pacjentowi nie odmówi pomocy, licealista zauroczony rzeczą nie z tego świata oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu.
Może ich historia nie należy do najbardziej pokrzepiających, ale pokazuje, że nawet dziwacy tacy jak oni potrafią kochać.
IMG_9020_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 272
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9021_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_9023_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_9026_wynik
Tutaj na odwrocie ta sama rozkładówka.
IMG_9024_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
IMG_9025_wynik
Wspominałem, że załapałem się na jakiś dodatek. Powyższa pocztówka-zakładka (czy jak to tam jeszcze można nazwać) była dodatkiem do pre-orderu. Skorzystałem, bo nie chciałem już czekać. Dawno to było, a nawet bardzo (tak na marginesie).
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.