Archiwa tagu: Manga

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 4)

Na początek małe przeprosiny (i nie chodzi tutaj o obsuwę z publikacją wpisu, mimo że była). Miałem przypomnieć o zakończeniu festiwalu mangowego od Studia JG, ale nie zdążyłem. Mam nadzieję, że na własną rękę jakoś wam się udało o tym pamiętać. Sam się skusiłem na kilka tytułów ostatecznie (dokładnie cztery i mam nadzieję, że się nie zawiodę). W ramach rekompensaty przypomnę, że akcja wydania mangi Basilisk kończy się jutro, a pre-order na twardą oprawę dzieł Rumiko Takahashi również tego samego dnia, więc to wasza ostatnia szansa. Co się działo w międzyczasie? Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to dostałem tylko jedną mangę z pre-orderu. Paczka z USA coś się przeciąga i zaczynam ją obstawiać na koniec miesiąca. Kitty Media zapowiedziało: Oh! My Sex Goddess! (BD). Viz natomiast: Naruto Triple Feature (BD). Zapowiedziano soundtrack na winylu do Megalobox na czerwonych płytach z książeczką na dwanaście stron od Wayô Records. Czas na figurki. FuRyu wyda: Re:ZERO -Starting Life in Another World- Emilia -Shiromuku- 1/7. Phat Company wznowi: No Game No Life Zero Schwi 1/7 (wypadałoby wrzucić recenzję swojej z tej okazji). Good Smile Arts Shanghai wyda: Arknights Exusiai Elite 2 1/7. Good Smile Company natomiast wypuści: Fate/Grand Order Saber/Altria Pendragon [Alter] Heroic Spirit Traveling Outfit Ver. 1/7. FREEing, czyli moja ulubiona firma, wyda: B-STYLE The King of Braves GaoGaiGar Final Mikoto Uzuki Bunny Ver. 1/4 (ciekawostka, bo to statuetka postaci sprzed lat), B-STYLE High School D x D NEW Rias Gremory Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE High School D x D BorN Koneko Toujou Bare Leg Bunny Ver. 1/4 (czyli powrót kultowych postaci z gołymi nogami – ceny na aukcjach wersji premierowych są kosmiczne, więc dobry ruch), B-STYLE The Fruit of Grisaia Yumiko Sakaki Bunny Ver. 1/4 (ależ się cieszę z figurki z Grisai i zacieram ręce na kolejne), B-STYLE TV Anime „FAIRY TAIL” Lucy Heartfilia Bunny Ver. 1/4 (o niej akurat wiedziałem od jakiegoś czasu – w prototypie brakowało znaku na ręce i był płacz fanów, poprawiono). Na sam koniec wrzucam coś, co mnie powaliło na kolana wykonaniem, ceną i ogólnie faktem pojawienia się (bo marzyłem o czymś takim od lat), czyli With Fans!: Koukaku Kidotai – Kusanagi Motoko – 1/4. To jest tak piękne i wspaniałe, że brak mi słów. Lata temu na jakimś tam forum podawałem z innymi osobami figurki, jakie sobie marzymy mieć w kolekcjach. To była jedna z nich i nawet tę samą skalę podałem. Teraz się pojawia i… No cena mnie całkiem zabiła. Odrzuciłem ją, ale oczywiście dni mijają, a ja o niej dalej dumam. Trzymajcie mnie, gdy się pojawią fotki. Jak to mój znajomy powiedział: „biorę, bo życie jest zbyt krótkie” oraz „teraz się wkurzasz, ale jak ją będziesz mieć, szybko zapomnisz o wydanej kasie. Gdy tego nie zrobisz, będziesz sobie pluł w brodę i z zazdrością patrzył na fotki w kolekcjach innych ludzi latami”. Coś w tym jest w sumie. No w każdym razie mam o czym myśleć i najlepiej zawczasu już odkładać kasiorę (zawsze się przyda). Z innych nowinek to Macross w końcu pojawi się na nośnikach poza Japonią (i to kompletny), więc marzenia się spełniają. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest czwarty tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Już w sumie wspominałem chyba, ale miałem nie lada przeboje z tym tomikiem. Dostawałem go kilka razy, bo zawsze coś nie grało. Czasem był wgnieciony masakryczne, ponieważ firma kurierska/pakowanie do paczki zawaliło, a innym razem dostawałem wadliwy egzemplarz (podczas drukowania lub wycinania zostały nadszarpnięte kartki). Po kilku kopiach dostałem właściwie idealną sztukę i przestałem męczyć dział reklamacyjny w sklepie JPF. Z jednej strony jestem rozczarowany faktem, że dostawałem czasem już na etapie produkcji uszkodzone tomiki, których wady widziałem po przyjrzeniu się bokowi nabytej pozycji (więc czemu przed wysyłką nikt tego nie sprawdza?), a z drugiej strony jestem bardzo zadowolony – szanuję wręcz dział reklamacji tego wydawnictwa. Spisali się na medal i do końca walczyli, bym był zadowolony. Takie to perypetie były związane z tym tomikiem. Życzę sobie i wam, moi drodzy, braku takich sytuacji i zawsze produktu w idealnym stanie. Nawiasem mówiąc, pre-order na kolejny zostanie zamknięty 25 kwietnia, więc jeszcze trochę czasu zostało. Swoją drogą od tego wydawnictwa już prawie tylko twarde oprawy zamawiam, co się robi lekko zabawne, bo się zaczynam do nich przyzwyczajać i zaraz minusem będzie ich brak. Do czego to doszło. A co w samym tomiku? Sporo akcji przede wszystkim. Aktualnie trwa pierwsza runda turnieju sztuk walki ZOTT, w której Alita i jej drużyna mierzą się z bojową ekipą przedszkola Gunroll. Przeciwnik okazuje się zaskakująco silny i zmusza Kosmiczne Aniołki (tak, te króliczki) do wspięcia się na wyżyny swych umiejętności. Jest masę komedii z akcją w tym pojedynku – wspomnę tylko o sztuce szycia na drutach w okamgnieniu. Ale to nie wszystko, bo jeszcze ciekawszy jest pojedynek Ality z Caerulą, podczas którego nasza bohaterka dochodzi do wniosku, że już kiedyś z nią przegrała. Mamy tutaj babranie się we wspomnieniach, które są niezwykle krwawe i mroczne. Historia nabiera tempa, co tu dużo pisać. Po głównej historii mamy jeszcze pewne dodatki. Kilkopanelowe komiksy komediowe lub poboczną historię całkowicie niezwiązaną z główną w najmniejszym stopniu (no, może lekko klimat). Dla jednych zapychacz od autora (z drugiej strony przez to ten tomik jest najdłuższy ze wszystkich dotychczasowych od tej serii), a dla innych perełka niedostępna nigdzie indziej. W każdym razie dalej mi się podoba ta historia, nawet jeśli jest trochę bardziej rozwleczona niż w pierwowzorze. Wydaje mi się, że można by było ją nieco skondensować – uciąć dodatkowe historie i wyszłoby lepiej, ale z drugiej strony dzięki obecnej formie więcej dostajemy, co mnie równo cieszy. Tylko to zanikające miejsce na kontynuacje. Dobra, wróćmy do standardowych tematów. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Szalejąc w Zalem, Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Miałem trochę problemów ze swoim egzemplarzem, o czym wspominałem, ale to już jednostkowa wpadka (powiedzmy).
img_1805_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 360
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1806_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1804_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1808_wynik
Swoją drogą począwszy od drugiego tomu (czy nawet pierwszego) mamy w pewnym sensie zawsze kolorowe strony. Jest to streszczenie minionych wydarzeń na kolorowych stronach.
img_1807_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupić edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] JOJO’S BIZARRE ADVENTURE – PART I (TOM 3)

Co tu dużo pisać? Bardzo was przepraszam, moi drodzy, za tak długie milczenie. Spowodowane brakiem weny twórczej, która to była następstwem po problemach z pewną paczką. Czułem swego rodzaju frustrację, że po reklamacji dalej otrzymuję produkt, który w mojej ocenie odbiega od oczekiwanego. Ostatecznie wszystko się jakoś ułożyło, więc odetchnąłem z ulgą (i nabrałem chęci na pisanie wam recenzji, czego owocami są te słowa). Przy okazji wpisu na temat reklamowanego dzieła opiszę moje perypetie zakupowe, bo była to batalia, jeśli mam być szczery, z której wyszedłem zwycięsko. Co to się działo, gdy nic nie bazgrałem na tej stronce? No niewiele w sumie, ale kłamstwem by było napisanie, że była cisza. Z nowinek zakupowych to mogę z radością oznajmić, że paczka z USA już dobre kilka dni temu opuściła stany, więc niebawem (stawiam 2-3 tydzień kwietnia) powinna do mnie dotrzeć. W międzyczasie natrafiłem genialną promocję na pewien tytuł, który to dotrze do mnie chyba w poniedziałek. Czas na zapowiedzi. Good Smile Company wyda: POP UP PARADE Yashahime: Princess Half-Demon Towa Higurashi, POP UP PARADE Yashahime: Princess Half-Demon Setsuna, POP UP PARADE Yashahime: Princess Half-Demon Moroha, czyli seria tanich figurek, które ładnie wyglądają, oraz Code Vein – Mia Karnstein – 1/7. Tutaj perełka, na którą czekali nie tylko fani gry. Wygląda niesamowicie. Ciekawostką pozostaje jej dostępność, ponieważ na razie jest tylko na oficjalnym sklepie GSM. Aniplex zapowiedział: Sword Art Online Alicization War of Underworld Box Set (BD). Fajnie, ale cena strasznie wysoka, a nawet nie jest załadowane dodatkami jakimiś. Wezmę wersję Anime Ltd i to na pewno, której zapowiedź jest tylko kwestią czasu. Jeszcze tylko wspomnę przy okazji o Wiosennym Festiwalu Mangowym od Studia JG, gdzie można zdobyć unikatowe karty kolekcjonerskiej. Więcej informacji w tym miejscu, klik. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie specjalne (w twardej oprawie) trzeciego tomu mangi JOJO’s Bizarre Adventure – part I. To ostatnia część tej serii. Słyszę głosy zdziwienia i dostrzegam znaki zapytania nad głowami. Tak, koniec partu I z IX (przynajmniej na razie, bo to pozycja trwająca) i w dodatku najkrótszego ze wszystkich obecnych. W takim razie bez obaw, bo nie rozstajemy się w żadnym wypadku z tą pozycją. Postaram się nadgonić resztę, by na bieżąco (przynajmniej w miarę możliwości) relacjonować wam ten cykl. W każdym razie dzisiaj mam do przedstawienia ostatnią część tego partu. Jak pewnie większość wie, animacja (adaptacja) nie składała się tylko z tego jednego, co nie jest niczym niezwykłym. Swoją drogą właśnie zajrzałem do sklepu JPF i ciągle można złożyć pre-order na najnowszy (w znaczeniu, że od tego, którego premiera ma być niebawem) tomik z cyklu w twardej oprawie – mimo że miała zniknąć ta możliwość wraz z 10 marca. Drobna obsuwa. Zgaduję, że złożyli zamówienie na więcej w drukarni i stąd ciągle dostępna jest ta opcja. W każdym razie zapominalscy jeszcze mają szansę. A co w dzisiejszym tomiku? Oto nadszedł czas na efektowną końcówkę pierwszej części długiej serii Jojo’s Bizarre Adventure. Opasły trzeci tom zawiera finał Phantom Blood. W tej pulpowej historii wiele postaci czeka śmierć, a podwójny finał sprawia, że od komiksu nie można się oderwać aż do ostatniej strony. Wspomniałam już, że w tomie znajdziemy podwójny finał. Pierwszy, ten najbardziej wyczekiwany, przynosi zakończenie walki z ożywionymi rycerzami i samym Dio. Wygrana okupiona zostaje niejedną śmiercią, lecz udaje się zażegnać zagrożenie, jakim byłoby rozplenienie się po świecie zombi i wampirów. W końcu JoJo może wieść spokojne i szczęśliwe życie u boku Eriny. Ale czy na pewno? Drugi finał okazuje się bardziej osobisty. Odwieczni przeciwnicy stają do ostatecznej walki, w której stawką jest ich życie. Choć krótka, jest to walka zacięta i zajadła. Przetrwanie rodu Joestarów wisi na włosku i gdyby nie to, że wiadomo, iż w kolejnych tomach są kolejni JoJo, mogłoby się wydawać, że ten ród przepadnie na wieki [tanuki.pl]. To dopiero początek tej niesamowitej historii, która dzieje się na przełomie dziesiątek lat (Phantom Blood wprawdzie mamy zakończone, ale cóż z tego, skoro jest to najkrótszy arc ze wszystkich, a w Japonii trwa aktualnie już dziewiąty z cyklu). Jeśli chodzi o poziom tłumaczenia czy jakość samego wydania, trudno coś zarzucić. Dialogi są świetnie rozpisane, czcionka czytelna i dopasowana. Do tego ta piękna i twarda oprawa. Warto było czekać na tę chwilę i wyłożyć wymaganą kwotę. Początkowo myślałem sobie, że szkoda braku formatu Blame czy Ality, ale w sumie dobrze się stało. Gdybym miał sobie zawalić gablotę wielkimi tomami przez kilka lat… Wiecie, o co mi chodzi (komplet takiego tasiemca w wielkiej oprawie byłby kosmiczny). Zresztą obecny format i tak jest bardzo przyjemny, wręcz go uwielbiam. Jest dosyć duży, ale nie za bardzo. Taki w sam raz. Jeszcze dodajmy standardowy opis od wydawcy i przechodzimy do recenzji wydania:
Jojo i jego towarzysze nareszcie stają oko w oko z diabolicznym Dio Brando, ale ten przygotował dla nich niespodziewaną przeszkodę – Tarkusa i Bruforda, legendarnych rycerzy wskrzeszonych mrocznymi mocami Kamiennej Maski. Czy młody Joestar, na którego barkach spoczął los całej ludzkości, zdoła powstrzymać Dio, zanim jego plaga nieumarłych rozpełznie się po świecie…?
img_1276_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 302
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: twarda
img_1277_wynik
Jak już wspominałem na wstępie, omawiana tutaj wersja jest edycją specjalną w twardej oprawie. Zawsze w sumie staram się nabywać najlepsze dostępne na rynku, bo nie biorę pozycji, które mnie nie interesują – lub przynajmniej staram się tego nie robić, bo różnie z tym bywa (czasem coś na promocjach człowiek sobie kupi i niby mu nie jest potrzebne, ale jednak to nabył). Nie inaczej było i w tym wypadku, ale tutaj sobie nie wyobrażam brać innej wersji – to pozycja kultowa, dlatego trzeba to celebrować takim wydaniem.
img_1275_wynik
Tym razem wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i uraczyło nas dodatkami. Otrzymujemy zakładkę i dwie karty/pocztówki. Pierwsza z nich jest kopią okładki tego tomu, a druga grafiką promocyjną.
img_1278_wynik
W środku mamy świetne rysunki opatrzone tak samo dobrą historią czy bohaterami. Jeszcze chyba nie wspominałem, ale są jedną głównych zalet tej pozycji. Mamy ich od groma, a właściwie każda zapada w pamięć. Swoją drogą pozycja ta dostała po latach niesamowitą adaptację opatrzoną kapitalną muzyką (między innymi band „Yes”). Coś niesamowitego i to mi przypomina, że miałem sobie ją kupować. Trzeba to nadrobić.
Podsumowanie: Kultowa i szalenie długa saga rodu Joestarów, mogąca obdzielić galerią charyzmatycznych postaci i oryginalnością setkę innych mang w końcu po polsku. Po wielu latach wzdychań fanów naszego kraju po konwentach, Facebookukach, forach i gdzie tam jeszcze można było, doczekaliśmy się. Szczerze przyznam, że sam byłem jedną z osób, które nie wierzyły, że ten dzień kiedyś nastąpi, ale udało się. W dodatku, jak wspomniał wydawca, sprzedaje się świetnie, więc pozostanie raczej na naszym rynku przez długi czas. Składajcie pre-ordery na kolejne tomy, bo przepadną bezpowrotnie. Sam na najbliższe już sobie zaklepałem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ z ostatnich 2 tygodni

No to w końcu ruszamy ze wpisem związanym z ostatnimi zamówieniami. W kwestii wyjaśnień pragnę ogłosić, że tytuł odnosi się do ich przybycia, a nie konkretnie zakupów z ostatnich dwóch tygodniu, żeby nie było wątpliwości. W każdym razie trochę się tego nabierało, a nic nowego nie przyjdzie w najbliższym czasie. Może jakaś manga z pre-orderu, ale to wszystko. Większa paczka z USA nawet nie opuściła stanów, a potem trwa żegluga, bo taka opcja jest nieporównywalnie tańsza, a następnie będą jeszcze procedury rozładunku czy celne. Słowem, spodziewam się jej w kwietni gdzieś i to raczej w okolicach połowy. Inny sklep powoli mi też składa paczkę, ale przy dobrych wiatrach ją wyślą na początku kwietnia. W każdym razie ruszamy z tym, co tutaj mamy, bo jest tego w sumie sporo. Podzieliłem je zamówieniami w sumie dla porządku.

img_1770_wynik

Na początek paczuszka z UK z anime. Ponownie przyszła bez jakiś dodatkowych płatności, co mnie niewątpliwie cieszy. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie i oby trwało jak najdłużej. Pamiętam, że pod koniec roku obawiałem się, iż będzie kiepsko przez zakończenie okresu przejściowego, ale na razie jest w pewnym sensie nawet lepiej, pomijając strasznie wolne przesyłki. Mamy tu naprawdę fajne rzeczy. Fruits Basket Season 2 Part 1 Limted Edition, czyli piękne opakowanie wraz z boxem na kompletną serię. Do tego pudełka można będzie powkładać  wszystkie części (i sezony zarazem). Było sporo narzekania na ich limitowane edycje od tej serii, ponieważ dostawały pudełka z bardzo cienkiej tektury – łatwo mogą się zniszczyć nawet podczas wysyłki do kupującego. Tutaj w końcu dostajemy piękne opakowanie na komplet i jakoś mnie nie dziwi nawet, że wszyscy je nabywają i już jest prawie wyprzedane. Dodatkowo przecież ta seria jest wręcz kapitalna, co tylko potęguje ogromne zainteresowanie tym produktem, co się przekłada na  zanikanie ze sklepów. W każdym razie zabezpieczyłem się i kupiłem od razu. Poprzednie edycje limitowane też mam, co można sprawdzić w wiadomym miejscu. Dalej mamy Promised Neverland – Collector’s Edition, czyli kultową serię, którą polscy fani znają też dzięki Waneko, ponieważ wydawało u nas mangę oraz LN. Świetna adaptacja i wydanie. Istnieje też edycja Aniplexu, ale zdecydowałem się na tę, bo jakościowo jest prawie tak samo, a cenowo już diametralnie lepiej. Dalej mamy Code Geass: Lelouch of the Re;surrection – Collector’s Edition, czyli film znajdujący się chronologicznie zaraz po trylogii streszczającej serial ze zmianami pozwalającymi go wprowadzić do uniwersum. Opisywałem je na łamach mojego blogu. Obraz ten już oglądałem w ostatni weekend. Moja opinia niebawem. Dr STONE – Season 1 Part 2 Limited Edition, czyli kolejna seria znana polskim fanom dzięki Waneko. Wydanie wręcz genialne, a sama seria dosyć nietypowa. Zaczęło się wyprzedawać, więc szybko kupiłem. Zapomniałem tylko o części pierwszej. Muszę sobie następnym razem nabyć. Ride Your Wave Collector’s Edition to bardzo przyjemny film, który mam zamiar sobie zobaczyć w ten weekend. Ma zabawne opakowanie, które przypomina nieco takie obklejone walizki (nie bez powodu, oczywiście). Ostatnia pozycja to Bartender Complete Series – Collector’s Edition, czyli moje zaskoczenie sprzed paru miesięcy, gdy ogłoszono tego wydanie. Seria o alkoholu i drinkach? W to mi graj. Zdecydowanie polecam tę pozycję. W środku są opisane właśnie drinki do przyrządzenia.

img_1800_wynik

Kolejna paczka to Children Who Chase Lost Voices w wersji steelbook z Zavvi. Miałem już ten obraz w kolekcji, ale postanowiłem go sobie wymienić na tę wersję. Pod względem zawartości tracimy płytę DVD z filmem (ale i tak zostaje edycja BD, więc po co komu DVD, gdy mamy lepszy nośnik), ale zyskujemy kapitalny soundtrack. Nie wspominając ślicznego opakowania, które ten film oczywiście dostał. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Aktualnie sprzedaję ten film w edycji od Sentai, gdyby ktoś chciał. Dostępny tutaj, klik.

img_1801_wynik

Po kilku miesiącach zwłoki w końcu nabyłem sobie, bo miałem ku temu niesamowitą okazję, Hestę od FREEing z serii Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatteiru. Razem z Aiz Wallenstein wygląda cudnie w mojej kolekcji. Bardzo lubię tę postać, jak i samą serię, więc musiałem ją sobie nabyć. Recenzja za jakiś czas, a na razie podziwiajcie to cacko. Czyż nie jest wspaniała i seksowna zarazem?

img_1803_wynik

Czas na mangowe tematy. Na pierwszy ogień idzie prowodyr opóźnienia tego wpisu, czyli Battle Angel Alita – Last Order, tom 4. Dostałem go jakieś trzy dni temu i był uszkodzony. Wyglądał fatalnie, co tu dużo pisać i nawet nie chodzi o to, że jestem perfekcjonistą. Na szczęście dostałem bezproblemowo nową sztukę i już ją sobie czytam. Tyle lat czekałem na kontynuację, więc wszystko musi być na tip-top. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać, gdzie pomieszczę komplet, skoro ta seria ma mieć 12 tomów, a potem kontynuacja (te dylematy kolekcjonerów). Znajdę na to miejsce, choćbym miał sobie szafy dokupić.

img_1802_wynik

Dostałem jeszcze po prawie dwóch tygodniach od premiery (te szybkie wysyłki poczty polskiej) mangę Miłość to wojna, tomik czwarty. Kupując w pre-orderze wspieramy wydawnictwo i dostajemy karty do gry, którą grałem ostatni raz w gimnazjum lub podstawówce. Nostalgia na poziomie maksymalnym. Pewnie nigdy nie ich użyję, ale bawi mnie to, więc zbieram. Takich dodatków brakuje mi u JPF – tam mamy zawsze stałe pocztówki lub zakładki. U Studia JG jest zróżnicowanie, co naprawdę sobie cenię.

img_1771_wynik

Na koniec również mangowo, czyli czwarty tomik, ale serii Grand Blue. Tutaj też dostajemy karty do pijackiej gry, która znać można w wielu formach. Swoją drogą pozycja ta jest bardzo zabawna, a adaptacja niestety tylko fragment materiału ruszyła. Wydania są śliczne, dodatki zabawne, a seria kapitalna. Polecam.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Sword Art Online Alicization, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[MANGA PL] BAKEMONOGATARI (TOM 5)

Zgodnie z zapowiedziami kolejny wpis pojawia się dzień po poprzednim, a nawet jest dosyć rozległy, co zwykle sugeruje całkiem słusznie, że więcej czasu na niego poświęciłem. Tak, jak oczekiwałem, otrzymałem wczoraj paczuszkę z figurką, która jest zwyczajnie piękna. Na jej recenzję trochę poczekacie, ale niebawem (może nawet jutro) uraczę was jakąś fotką, gdy będę wrzucał wpis na temat ostatnich zakupów. Jeszcze dzisiaj powinienem otrzymać mangę z pre-orderu, bo jedzie do mnie kurierem. Przejdźmy w takim razie do zapowiedzi wydawniczych, bo wczoraj pojawiło się ich całkiem sporo. Funimation zapowiedziało: No Guns Life Season 2 (BD), Smile Down the Runway (BD), A Certain Scientific Railgun T Part 2 (BD/DVD), APPARE-RANMAN! (BD), Number24 (BD), Hatena Illusion (BD), Wave Listen to Me! (BD), Black Clover Season 3 Part 4 (BD/DVD), One Piece Collection 26 (BD/DVD), Phantasy Star Online 2 Episode Oracle Part 2 (BD) i Shachibato! President It’s Time for Battle! (BD). Sporo zapowiedzi, ale mało takich, które mnie interesują bez zgłębiania tematu (zwyczajnie większości nie znam). Trochę dziwne, że brakuje edycji limitowanych swoją drogą, ale ostatnio były zapowiedzi takich na dwa miesiące, więc pewnie dlatego. Discotec nas uraczy: Grimm’s Fairy Tale Classics Season 1 (SD-BD), Neo Heroic Fantasia Arion (BD), Medabots Season 3 (SD-BD), Kashimashi Girl Meets Girl (BD) i Magical Girl Ore (BD). Tutaj zdecydowanie lepiej. Braci Grimm bym chętnie przygarnął i ten klasyczny film nawiązujący do mitologii greckiej (to tak bez zagłębiania się). Czas na część główną, moi drodzy.
Dzisiejszym gościem honorowym jest piąty tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Tak, tym razem całkiem szybko prezentuję swoją recenzję. Co? Już trochę po premierze? Wypraszam sobie, mam to od około tygodnia, bo tyle wlokła się do mnie paczka. Tak, ostatnimi czasy prędkość wysyłek jest tak marna, że najchętniej bym zebrał takich kilka i poprosił o wysłanie kurierem, gdyby istniała taka opcja, ale jej brakuje. Trudno się mówi, nie będę narzekał, bo w sumie aż tak bardzo mnie nie pili, by coś czytać od razu po premierze. Bardziej tutaj denerwuje fakt, że nie wie się, co się dzieje z paczką. W każdym razie w końcu dostałem swoją i ku mojej radości, została świetnie zapakowana. Jak wielu się spodziewa, ten tomik koncentruje się na Surudze Kanbaru. Co zabawne, scena z poprzedniego wpisu (od tomu czwartego) bardziej by pasowała do obecnego, bo na początku tego tomiku jest w pewnym sensie umiejscowiona – sprzątanie pokoju Kanbaru – segregowanie książek. Mamy w tej scenie masę dowcipów o zabarwieniu erotycznym, jak i w całym tomiku (i w sumie serii). Jak powszechnie wiadomo, pozycja ta barwnymi dialogami wręcz słynie. Dzięki nim się w sumie nią dawno temu zainteresowałem (adaptacją, ale to bez znaczenia). W każdym razie w tym tomiku mamy rozwiązywanie problemu Kanbaru, że tak to ujmę. Spotkamy Meme Oshino, który odpowie na prośbę odnośnie do rozwiązania problemu – poda możliwości i jak zwykle ekscentrycznie nakreśli sytuację  – sprowadzi na ziemię dosyć dobitnie. Araragi, pomimo ataku na swoją osobę przez koleżankę w transie, wybierze oczywiście najgorsze dla siebie, a najlepsze dla niej, Kanbaru, rozwiązanie problemu. Niemożliwe spełnienie prośby złożonej demonowi jest równoznaczne z niedotrzymaniem kontraktu, czyli jego zerwaniem. Dzięki temu Kanbaru straci niechcianą w pewnym sensie łapę (przynajmniej tak jest w teorii). Czemu w pewnym sensie? Jeśli nie wiecie, bo nie oglądaliście adaptacji/nie czytaliście LN czy mangi, nie będę tego zdradzał (mogliście też zapomnieć). Mniej więcej tak przedstawia się fabuła tego tomu. Fani adaptacji czy LN wiedzą, jak się to dalej potoczy, ale mimo wszystko śledzi się tę historię z zaciekawieniem, nawet jeśli dobrze nam znaną. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka czy tekst za blisko bandy, chociaż to już edytorski problem) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Suruga Kanbaru, szkolna supergwiazda, która żyje w zupełnie innym świecie niż Araragi… nagle zaczyna go stalkować! Gdy Koyomi próbuje dociec przyczyny tej sytuacji, odkrywa, że we wszystko zamieszany jest potwór. Jakie pragnienie tak naprawdę kieruje Surugą?
Czas na detale na temat samego wydania pod względem dodatków i tym podobnych, bo w końcu to edycja limitowana, tu jest o czym pisać.
img_1700_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 202
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
img_1701_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną. Edycja ta, opatrzona w booklet, ponownie obsypała odbiorcę wspaniałościami. Z pudełeczka oprócz czerwonej książeczki wysypują się kolejne karty z ilustracjami. W interpretacji różnych rysowników, nie tylko mangaków, co ciekawe, ukazano większość dotychczas zaprezentowanych w mandze postaci. Tym razem ilustracji jest dziesięć, czyli liczba podobna jak poprzednio. Tak trzymać! Swoją droga okładka boxu tym razem jest zdecydowanie lepsza od tej znanej z edycji standardowej (obwoluty) i muszę przyznać, że kupujący, którzy nie zdecydowali się na wersję specjalną, sporo tracą też i w tym aspekcie.
img_1702_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
img_1703_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
img_1704_wynik
Zaraz po okładce mamy kolorową grafikę, która początkowo wisiała jako okładka od tego tomu na stronce Studia JG. Ostatecznie tutaj ją oglądamy. Taka była od poprzedniego tomu, więc coś widocznie wydawca nam namieszał.
img_1705_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Kiedyś kreska nie do końca mi pasowała, ale jak już w sumie wspominałem, przekonałem się i dla mnie stanowi obecnie duży plus. Człowiek bywa zmienny, gdy się do czegoś przekona. Zazwyczaj nawet w takich wypadkach coś bardziej docenia. Tym razem z drukiem jest wszystko w porządku, więc na plus. Te dwuznaczne sceny…
img_1719_wynik
Tutaj pewna ciekawostka, czyli strony ze środka z drobnymi kolorami. Zaledwie barwami, ale jednak daje to niezły efekt.
img_1709_wynik
Czas na pierwszy dodatek w postaci broszury. Co ciekawe, został wydrukowany w japońskim układzie stron, czyli czytamy go od prawej do lewej.
img_1710_wynik
Pomijając właściwą treść broszury, czyli opowiadanie, tym razem otrzymujemy też mapki biura, w którym pracuje autor tego komiksu, czyli Oh!Great, wraz z asystentami. Zawsze miło zobaczyć miejsce pracy twórcy, by poznać jego fach od środka.
img_1711_wynik
Tutaj wspomniana chwilę temu właściwa treść broszury, czyli zawierającą opowiadanie pod tytułem Szybkość Surugi, w którym jego tytułowa bohaterka i Araragi dywagują o swoich kondycjach/możliwościach sportowych z tego wynikających.
img_1707_wynik
Tym razem dostaliśmy aż dziesięć pocztówek i to bardzo ładnych (chociaż lepsze były te z tomu drugiego). Wielkie brawa dla wydawcy – dla takich dodatków biorę tę edycję. Są śliczniutkie.
img_1708_wynik
Kolejne pocztówki, bo się na poprzedniej fotce nie zmieściły, bardzo udany dodatek. Ogólnie całość prezentuje się na równi z poprzednimi razami.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] JOJO’S BIZARRE ADVENTURE – PART I (TOM 2)

Lecimy z kolejnym wpisem. Miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale się nie udało. Miałem tutaj drobne problemy softwerowe i się nie wyrobiłem. Wszystko załatwione, więc wracamy do normy, a przynajmniej takie są plany. Dzisiaj lecimy z normalnym wpisem, ponieważ miałem go już prawie napisanego, gdy został uruchomiony pewien KS. Opiszemy go jutro, a w międzyczasie zdobędę informację, które są tam niejasne. Nie wybiegając już tak w przyszłość, czas na stałe elementy. Pod względem zamówień dostałem tylko jedną mangę z pre-orderu, więc prawie bez zmian. Chciałbym za to ogłosić, że paczka z USA już jest w drodze – pewnie potrwa to teraz z miesiąc, zanim u mnie wyląduje, ale to już odliczanie dni mimo wszystko. Przypominam, że będzie tam masę skarbów, bo zbierana prawie z całego roku. Czas na nowinki wydawnicze. Dzisiaj będzie figurkowo. Good Smile Company zapowiedziało: POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Ran Mitake, POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Aya Maruyama, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Karin Asaka, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Itsuki Nakano, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Yotsuba Nakano (czyli tanie figurki, które ładnie wyglądają) oraz supercell feat. Hatsune Miku World Is Mine [Brown Frame], czyli wznowienie dosyć rozpoznawalnego obrazu/figurki z Miku. Od FREEing, czyli mojej ulubionej firmy, dostaniemy: B-STYLE Loveplus Manaka Takane Swimsuit Ver. 1/4, B-STYLE Loveplus Rinko Kobayakawa Swimsuit Ver. 1/4 (czyli pozostałe dwie z kolekcji, o której ostatnio wspominałem, gdy ukazywała się pierwsza z nich), B-STYLE IS [Infinite Stratos] Laura Bodewig Bareleg Bunny Ver. 1/4 (czyli kolejna reedycja z gołymi nogami – w tej wersji wygląda chyba nawet lepiej?) oraz B-style Mobile Suit Gundam SEED Lacus Clyne Bunny Ver. 1/4. Tak, Lacus Clyne zwaliła mnie z nóg. Nie spodziewałem się u tej firmy postaci z serii Gundami. Jeszcze ten Haro w dłoniach. Sam się przycisk „kupuj” klika, moi drodzy. Przy okazji Waneko dzisiaj niespodziewanie ogłosiło, że dodrukowali tomy serii „Do Adolfów”, czyi kultowej pozycji, o którą się wszyscy zabijali na aukcjach. Brać, bo ponownej okazji już nie będzie. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie specjalne (w twardej oprawie) drugiego tomu mangi JOJO’s Bizarre Adventure – part I. Tak, moi drodzy, zgodnie z zapowiedziami wracam do opisywana tej kipiącej akcją historii. Trzeba tutaj trochę nadrobić, bo czekałem na to latami, a teraz aktywnie nie wspieram recenzjami tego cudeńka. Tak być nie może. Aktualnie mam w swoich zbiorach pięć tomików, a dopiero wam drugi opisuję, więc zdecydowanie jest coś nie tak. W każdym razie nadrobimy. Dobrze się składa, bo na szósty tomik, a trzeci, jeśli chodzi o part II, zostanie dzisiaj zamknięty pre-order na twardą oprawę. Przynajmniej tak ogłaszało wydawnictwo, bo czasem jest poślizg i mamy nieco więcej czasu. Lepiej nie kusić, by potem nie obejść się smakiem lub przepłacać od osób trzecich. Choćbym miał sobie szafy dokupywać, będę to zbierał, bo lubię, wygląda kapitalnie, czyta się niesamowicie i czekałem latami. Wydawnictwo zapewnia, że sprzedaje się świetnie, więc moje obawy o dokończenie odeszły w zapomnienie. Trochę tu zrymowałem, ale co tam. A co w tomiku? Akcja, i to dużo, jak zwykle zresztą. Drugi tom Phantom Blood jest skonstruowany tak, że pokazuje finał akcji z tomu pierwszego i urywa się w połowie kolejnej emocjonującej walki. Trudno się dziwić, gdyż to, co u nas wydane będzie w trzech tomach, w pierwszym wydaniu japońskim mieściło się w pięciu. Niemniej, kończąc ten tom, z niecierpliwością czeka się na następny i nie jestem zaskoczony, że wielu odkłada (odkładało?) przeczytanie pierwszej części JoJo’s Bizarre Adventure, dopóki nie zostanie ona w całości wydana przez J.P. Fantastica. To pozwala uniknąć męczącego pytania: „Co będzie dalej?” (chociaż sam dobrze wiem w sumie, bo oglądałem adaptację, którą niezwykle polecam i mam zamiar zacząć kompletować swoją drogą). Choć czytając poprzedni tom, można było mieć wątpliwości, dlaczego manga ta zaliczana jest do shounenów, w tym już się one rozwiewają. Podczas gdy pierwszy tom był swoistym wstępem do historii, drugi rozwija ją i kolejne walki pojawiają się raz za razem w coraz mniejszych odstępach czasowych. Znajdziemy tu również typowe dla shounenów wykrzykiwanie nazw kolejnych ciosów wraz z tłumaczeniem ich działania. A wszystko to utrzymane w specyficznym, niesamowitym klimacie. Świat, w którym żyje JoJo, pełen jest niesamowitości. Z jednej strony widzimy krajobrazy i machiny epoki wiktoriańskiej, z drugiej mamy do czynienia z niesamowitością rodem z utworów końca XIX wieku, przyprawioną egzotyką azteckich artefaktów i dalekowschodnich pustelników. Ta mieszanka wybuchowa ma rzesze fanów i wcale się nie dziwię. Bądź co bądź, sam przecież należę do tego grona. Patrząc na to, jak wielkie postępy na przestrzeni jednego tomu zrobili obaj adwersarze, strach pomyśleć, co będzie dalej. Z jednej strony mamy przepełnionego niegodziwością Dio, z drugiej pełnego determinacji JoJo. Obaj zdobyli moce wykraczające poza ludzkie pojmowanie. Choć, jak to zwykle bywa, dobrych bohaterów jest garstka, a przeciw nim stają całe zastępy sługusów zła, więc pomimo wszelkich postępów JoJo i jego mistrz Zeppeli wydają się stać na straconej pozycji [tanuki.pl]. To dopiero początek tej niesamowitej historii, która dzieje się na przełomie dziesiątek lat (Phantom Blood wprawdzie mamy prawie zakończone, bo to tom drugi z trzech, ale cóż z tego, skoro jest to najkrótszy arc ze wszystkich, a w Japonii trwa aktualnie już dziewiąty z cyklu). Jeśli chodzi o poziom tłumaczenia czy jakość samego wydania, trudno coś zarzucić. Dialogi są świetnie rozpisane, czcionka czytelna i dopasowana. Do tego ta piękna i twarda oprawa (w tym tomiku nawet mamy kolorową stronę). Warto było czekać na tę chwilę i wyłożyć wymaganą kwotę. Początkowo myślałem sobie, że szkoda braku formatu Blame czy Ality, ale w sumie dobrze się stało. Gdybym miał sobie zawalić gablotę wielkimi tomami przez kilka lat… Wiecie, o co mi chodzi (komplet takiego tasiemca w wielkiej oprawie byłby kosmiczny). Zresztą obecny format i tak jest bardzo przyjemny, wręcz go uwielbiam. Jest dosyć duży, ale nie za bardzo. Taki w sam raz. Jeszcze dodajmy standardowy opis od wydawcy i przechodzimy do recenzji wydania:
Nadszedł czas konfrontacji z Dio Brando! Jonathan Joester dzielnie stawia mu czoła, wiedząc, jak potwornym zagrożeniem dla świata stał się jego przybrany brat… Jednak czy niezłomna odwaga i determinacja JoJo wystarczy, by sprostać nadludzkiej sile, którą obdarzyła Dio Kamienna Maska…?
img_0845_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 302
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: twarda
img_0846_wynik
Jak już wspominałem na wstępie, omawiana tutaj wersja jest edycją specjalną w twardej oprawie. Zawsze w sumie staram się nabywać najlepsze dostępne na rynku, bo nie biorę pozycji, które mnie nie interesują – lub przynajmniej staram się tego nie robić, bo różnie z tym bywa (czasem coś na promocjach człowiek sobie kupi i niby mu nie jest potrzebne, ale jednak to nabył). Nie inaczej było i w tym wypadku, ale tutaj sobie nie wyobrażam brać innej wersji – to pozycja kultowa, dlatego trzeba to celebrować takim wydaniem.
img_0848_wynik
Tym razem wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i uraczyło nas dodatkami. Otrzymujemy zakładkę i dwie karty/pocztówki. Pierwsza z nich nawiązuje do okładki pierwszego tomu, a druga do tutaj omawianego.
img_1301_wynik
W środku mamy świetne rysunki opatrzone tak samo dobrą historią czy bohaterami. Jeszcze chyba nie wspominałem, ale są jedną głównych zalet tej pozycji. Mamy ich od groma, a właściwie każda zapada w pamięć. Swoją drogą pozycja ta dostała po latach niesamowitą adaptację opatrzoną kapitalną muzyką (między innymi band „Yes”). Coś niesamowitego i to mi przypomina, że miałem sobie ją kupować. Trzeba to nadrobić.
Podsumowanie: Kultowa i szalenie długa saga rodu Joestarów, mogąca obdzielić galerią charyzmatycznych postaci i oryginalnością setkę innych mang w końcu po polsku. Po wielu latach wzdychań fanów naszego kraju po konwentach, Facebookukach, forach i gdzie tam jeszcze można było, doczekaliśmy się. Szczerze przyznam, że sam byłem jedną z osób, które nie wierzyły, że ten dzień kiedyś nastąpi, ale udało się. W dodatku, jak wspomniał wydawca, sprzedaje się świetnie, więc pozostanie raczej na naszym rynku przez długi czas. Składajcie pre-ordery na kolejne tomy, bo przepadną bezpowrotnie. Sam na najbliższe już sobie zaklepałem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ostatnich zamówień

Ruszamy z kolejnym wpisem związanym z zakupami. Zgodnie z obietnicami, wstawiam je, gdy nazbiera się parę rzeczy, by było trochę do opowiadania. Tak się złożyło, że w ostatnich 3 dniach przybyły do mnie zaległe zamówienia, więc okazja wręcz idealna. Zanim zacznę tutaj snuć swoje wypociny na ten temat, parę informacji. Nie, standardowo (standard, bo drugi tego typu? No w każdym razie) nie będą to moje stałe elementy. Chciałem w sumie przeprosić, że przez dwa dni nie było wpisów, plany były inne, ale tak wyszło. W dodatku w najbliższych można się spodziewać takich niestandardowych wpisów – są ku temu okazje. Nie z wszystkim znam konkretne daty, ale tak sobie szacuję. Mimo wszystko będę się starał coś wcisnąć normalnego pomiędzy nimi, jeśli się uda. Trochę tu zagadkami informuje, ale mam nadzieję, że intencje są znane. Dobra, lecimy z tematem.

img_1692_wynik

Tym razem bez fotki zbiorczej, ponieważ mamy tutaj kilka zamówień i tak je sobie podzieliłem (prawie, ale do tego dojdziemy). Na pierwszej mamy zamówienie z… Amazonu włoskiego. Tak, okazuje się, że występują u nich importowane towary z USA. Czasem je tam obniżają i trafiłem kilka tytułów z takich promocji. Za te elementy zapłaciłem jakąś śmieszną cenę. Mamy tutaj edycje premium Real Girl od Sentai, czyli limitowane wydanie bardzo dobrej serii. Dalej od tej samej firmy Vampire Hunter D – edycja steelbook. Miałem ich starsze wydanie w zwykłym BD-case, ale nie mogłem się powstrzymać, bo to dla mnie pozycja kultowa. W związku z tym wyprzedaję wcześniejszą edycję, klik. Kolejna pozycja to Godannar – nie widziałem nigdy tej serii, ale znajomy mi polecał + wypadała interesująco na trailerach. Saiyuki kiedyś parę odcinków oglądałem, ale nigdy nie dokończyłem, teraz będzie okazja. To ta pierwsza seria, by nie było wątpliwości. Na końcu Nichijou, czyli uzupełnianie kolekcji Kyoto Animation. Perełka od tego studia, która jest niedoceniona. Kompleta wersja z odcinkiem OAV i dwiema okładkami do wyboru. W dodatku aktualnie rarytas, bo się wyprzedała. Świetna kombinacja za kapitalną cenę.

img_1694_wynik

Kolejna fotka to brakujące zamówienie z Zavvi. Jakiś czas temu wspominałem, że mieli promocję -40% na wybrane tytuły, to sobie uzupełniłem braki. The Ancient Magus’ Bride część druga, ponieważ pierwszą mam z wydania USA z boxem (w drugiej brakuje nośnika DVD w odruznieniu od wersji USA, ale nie jest mi potrzebny) oraz DARLING In The FRANXX część druga – podobna sytuacja z tym hitem od Trigger, którego mangową wersję niedługo wyda u nas Waneko, o czym już wspominałem.

img_1720_wynik

Kolejne zamówienie pochodzi z allegro, gdzie za śmieszną cenę trafiłem When Marnie Was There, czyli jeden z ostatnich filmów Ghibli w edycji kolekcjonerskiej. Digipack z dwiema płytami i pocztówki. Bardzo ładne wydanie świetnego filmu. Uzupełnianie brakujących filmów od tego studia praktycznie zakończone.

img_1695_wynik

Na koniec dwie mangi z pre-orderów w końcu do mnie dotarły. To właśnie ta jedyna fotografia, gdzie mamy przedmioty z różnych zamówień, ale już tego nie rozbijałem. Bakemonogatari tom piąty w edycji limitowanej (tym razem 10 pocztówek swoją drogą) oraz drugi tom z JOJO’s Bizarre Adventure – part II. Jest co czytać, co tu dużo gadać. Spodziewajcie się ich recenzji niebawem. Muszę te od drugiego wspomnianego tytułu nadrobić, bo mam spore braki.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Gdyby coś jeszcze wpadło przed kolejnym wpisem, zrobię edycję obecnego. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Gundam 00, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[MANGA PL] CARD CAPTOR SAKURA (TOM 12)

Czas na kolejny wpis, bo już prawie słyszę głosy, że wróciłem do starej normy. Wprawdzie miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale to drobny poślizg. W ostatnim miesiącu zdecydowanie aktywnie wam wrzucałem swoje wypociny i mam nadzieję utrzymać tempo we właśnie rozpoczętym. Ewentualnie tylko nieznacznie je zmniejszyć, bo jednak wpadło tam parę takich „szybkich”, których w tym miesiącu nie uświadczymy (no, prawie). W każdym razie lecimy ze stałymi elementami. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, więc nie edytowałem poprzedniego wpisu. Strasznie się to wszystko wlecze, ale jakoś wytrzymam. Kolejne są już na horyzoncie, więc będzie się działo. W dodatku ta z USA już niedługo powinna być dla mnie składana, a następnie wysyłana (jeszcze tylko jeden pakiecik dotrze i lecimy). Ostatnio trafiłem kilka fajnych promocji i nie mogłem się powstrzymać. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai zapowiedziało: GATE (BD – wersja z angielskim dubbingiem), 7 Seeds Part 2 (BD), Babylon (BD), Karakuri Circus (BD), Ahiru no Sora Collection 2 (BD), Ahiru no Sora Complete Collection Premium Box Set (BD) i BAKI (BD). Mamy tutaj parę ciekawych nowości, ale ciągle brak najbardziej wyczekiwanych tytułów. Zabawna sytuacja z Ahiru no Sora, ponieważ pojawia się pakiet brakujących odcinków i edycja premium z kompletem w ładnym opakowaniu. Trochę może to wkurzyć fanów, którzy kupili edycję standardową (chociaż chyba wspominali, że coś takiego zrobią w przyszłości). Anime Ltd podsumowało nowości na marzec i parę trafiło się nowych/niewspominanych wcześniej. Po pierwsze Your Name 4K już w marcu (pre-order ma wystartować w ten piątek – rodzaj opakowania: nieznany), Mobile Suit Gundam F91 – Collector’s Edition (BD) i K: Seven Stories – Collector’s Edition (BD). Reszta była znana wcześniej, więc nie przypominam. Bardzo mnie cieszy kontynuacja wydawania Gundama, a ten film też bardzo lubię. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest dwunasty tom (a zarazem ostatni) mangi Card Captor Sakura od Waneko. Tak, moi drodzy, to już koniec tego cyklu z Sakurcią, a dodatkowo serii tej w naszym kraju. Na początek chciałbym bardzo podziękować wydawnictwu za tak wspaniały prezent z okazji rocznicy – jesteście najlepsi! W dodatku te kapitalne wydania dopełniały reszty i naprawdę trudno się tu do czegokolwiek przyczepić. Piękne obwoluty, karty w gratisie, nie wspominając o innych dodatkach z początkowych tomów i dosłownie okazjonalne literówki, które w żadnym wypadku nie wpływały na przyjemność płynącą z lektury (myślę o takim negatywnym skutku, oczywiście – pozytywny jak najbardziej był). Niestety fani zawiedli… Doszły mnie słuchy, że tytuł ten sprzedawał się zwyczajnie kiepsko, więc Waneko nie mogło podjąć wyzwania i ruszyć z oficjalną kontynuacją, czyli „Cardcaptor Sakura: Clear Card”. Niezmiernie mnie to smuci, ponieważ bardzo na to liczyłem. Teraz już wiem, że nie dostaniemy jej w naszym kraju, bo nikt inny po nią nie sięgnie. Wydaje mi się dodatkowo, że Clamp jest już trochę stracony u nas. Może w formie zbiórki JPF można by było jeszcze coś wydać, ale jak niestety się okazuje, nie mają u nas zbyt dużej liczby fanów, co przekłada się na kiepską sprzedaż. Na dobrą sprawę wszystkie próby skończyły się podobnie. Szkoda i to bardzo, bo sam je bardzo lubię. Są wprawdzie tacy, którzy dalej liczą na pojawienie się w naszym kraju „Blood-C”, ale osobiście bym sobie odpuścił, bo się to życzenie raczej nie ziści (ale marzyć nikomu nie zabraniam – zawsze jakaś szansa istnieje). Odkładając na bok moje smutki i rozczarowanie, przejdźmy do tomiku. Jak wspominałem, po raz kolejnym wręcz atakuje nas od samej obwoluty pięknym wykonaniem i zachęceniem do czytania. Pod tym względem nic się nie zmieniło przez całą serię. Co się dzieje w tej części? Generalnie mamy tutaj domknięcie wątków znanych z poprzednich tomów. Jednakowo jeśli mowa o finałową walkę z Eriolem, czy uczucia Syaoran względem swej wybranki. Trochę mnie zaskoczył epilog, bo myślałem, że pojawia się dopiero w oficjalnej kontynuacji ten wątek. Myliłem się. W sumie to lepiej, bo wszystko się ładnie domyka i prawidłowe jest stwierdzenie, że  kontynuacja wypada świetnie, ale można żyć bez niej – nie mamy tutaj nic urwane czy niedokończone (a przynajmniej czytelnik nie dostrzega faktu jego braku, gdy nie wie, że istnieje). Reasumując, delektujcie się finałem, bo jest wspaniały, jak i cała historia przed nim. Czas na specyfikacje wydania. Trochę się tutaj powtórzę, ale trzeba usystematyzować fakty. Jak wspominałem już wcześniej, jest właściwie idealne. Po pierwsze obwoluta z brokatem, która wypada genialnie. Dalej mamy piękne kolorowe pierwsze strony – coś ala artbook i właściwą mangę. To Clamp, więc rysunki są bardzo ładne. Do tego mamy bardzo dobre tłumaczenie – w tym specyficzną mowę Kerberosa. Wprawdzie można się przyczepić do jakiś tam pomniejszych dialogów (chyba jednego w tym tomiku), z którymi sobie tu Waneko nie zawsze poradziło (przynajmniej w moim odczuciu nie wszystkie brzmią naturalnie i nie zawsze są idealnie dopasowane do postaci) i jakiejś tam literówce, ale ogólnie na plus zdecydowanie. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
Sakurze udaje się pokonać zaklęcie Eriola i zmienić wszystkie karty w swoje własne. Syaoran zbiera się wreszcie na odwagę i wyznaje ukochanej, co do niej czuje, ale dziewczyna jest w kropce. Oto poruszające zakończenie historii Sakury i jej przyjaciół.
iimg_1463_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 196
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
iimg_1464_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji (bo trzeba było do końca się trzymać postanowienia), ponieważ skusiły mnie dodatki. Niby nie były jakieś bardzo odkrywcze, ale bardzo miłe dla oka. Tym razem dostałem kartę Clowa z Sakurą  (zdradzę tylko, że są dodawane do każdego tomu do wyczerpania zapasów, więc macie jeszcze szansę).
iimg_1465_wynik
Jak wspominałem wcześniej, na początku mamy kilka stron kolorowych z grafikami promocyjnymi lub takimi artami bardziej od Clampa. Wyglądają zwyczajnie świetnie i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wydanie świetnie się prezentuje.
iimg_1466_wynik
Tutaj pokaz zawartości. Kreska jest przyjemna dla oka, czcionka czytelna a druk wyraźny. Chwilami mamy ciemniejszy, a innym razem jaśniejszy, ale tak już było w oryginale (podobno), więc nie zaliczę tego na drobny minusik.
Podsumowanie: Kultowa pozycja w końcu po polsku. Warto było czekać, bo dostaliśmy naprawdę dobre wydanie od Waneko, które podkreśla już i tak świetne tytuły ogłoszone z okazji ich rocznicy (jeśli takie pozycje będziemy dostawać na każdej u tego wydawnictwa, to chce tak co roku). Radzę dać szansę, nawet jeśli niezbyt się czujecie w tych klimatach. Seria ma swój urok, a ładne wydanie powinno was dodatkowo zachęcić. Dodatki do pierwszych tomów chyba jeszcze występują u wydawnictwa (przynajmniej te karty Clowa, bo na „zeszycik” itd. nie ma co liczyć). To koniec tej historii, a na kontynuację niestety nie ma co u nas liczyć. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 3)

No to lecimy z kolejnym wpisem. Tak, moi drodzy, ostatnio zapowiadałem ich częstszą publikację, więc wypadałoby tych słów dotrzymać. Nie zwalniamy tempa, a je wręcz podkręcamy. Już jakiś czas temu stwierdziłem, że jeśli się coś częściej robi, człowiek się do tego przyzwyczaja i jakoś znajduje czas. Miejmy nadzieję, że nie wypadnę z rytmu. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale jestem cierpliwy. Udało mi się za to nabyć sobie produkcję, która wyprzedała się pod koniec tamtego roku. Już myślałem, że będę zmuszony za nią przepłacać, a tu się okazało, że miałem sporo szczęścia, bo pewien sklep znalazł ją na magazynie. Czas na nowinki wydawnicze. Dzisiaj nadrabiamy figurki. Firma eStream zapowiedziała: That Time I Got Reincarnated as a Slime Rimuru=Tempest -Ultimate Ver.- 1/7, Re:ZERO -Starting Life in Another World- Deamon Rem -Crystal Dress Ver- 1/7 (obie śliczne, ale drogie i to strasznie). Od Nekoyome: Nekopara Azuki Race Queen ver. 1/7. Natomiast od ques Q: Fate/Grand Order Caster/Scathach=Skadi [Second Ascension] 1/7. Kadokawa: KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Chuusetsu Reindeer Maid Ver. 1/7 i KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Dokuzetsu Reindeer Maid Ver. 1/7 oraz KDcolle Prisma*Illya Prisma*Fantasim Miyu Edelfelt Wedding Bikini Ver. 1/7. Dalej mamy plusone, czyli: Fate/kaleid liner Prisma Illya 3rei!! Illyasviel PRISMA Racing ver. 1/7. Good Smile Company i ich seria tanich, ale ładnych figurek: POP UP PARADE No Game No Life Zero Schwi, POP UP PARADE The Rising of the Shield Hero Season 2 Naofumi Iwatani, POP UP PARADE Captain Tsubasa: Tsubasa Ozora, POP UP PARADE Identity V The Ripper: Jack, POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Ichika Nakano, POP UP PARADE KonoSuba Kurenai Densetsu Megumin Winter Ver., POP UP PARADE The Quintessential Quintuplets SS Nino Nakano, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Kasumi Nakasu, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Shizuku Osaka, POP UP PARADE BanG Dream! Girls Band Party! Kasumi Toyama, POP UP PARADE Love Live! Nijigasaki High School Idol Club Ayumu Uehara i POP UP PARADE YuYu Hakusho Kurama. Trochę tego było. Od Chara-ani: CAworks Anime „KonoSuba” Megumin Anime Opening Edition 1/7. Od Phat dostaniemy: Fate/Grand Order Assassin/Semiramis 1/7. Na koniec moja ulubiona firma i ich dzieła, czyli FREEing: B-STYLE Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e Kei Karuizawa Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Angel Beats! Kanade Tachibana Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Uzaki-chan wa Asobitai! Hana Uzaki Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Alice Gear Aegis Anna Usamoto Vorpal Bunny 1/4 oraz wznowienie: Fate/Grand Order Saber/Altria Pendragon 1/4. No, jest na co czekać. Kolejne nowinki następnym razem, bo i tak wstęp jest dosyć obszerny. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Trochę z opóźnieniem piszę tę recenzję, bo w lutym ma mieć premierę kolejny tom. Nawet jakoś wczoraj zamknięto opcję nabywania wersji w twardej oprawie, ponieważ już wszystko zostało zatwierdzone i poszło do druku. Opisywany dzisiaj tomik dostałem w wigilię. Tak, zabawny prezent od JPF swoją drogą. Czytałem go sobie w święta i było super. W każdym razie trochę nadrabiamy zaległości. Mam nadzieję, że nikt nie wahał się z zakupem, oczekując na moją recenzję (bo by poszedł z torbami). Śmieję się tutaj trochę, ale nigdy w sumie nie grzeszyłem na mojej stronce z prędkością wydawniczą. To są raczej takie recenzje do poczytania, by ogólnie zainteresować się tematem. Oczywiście, staram się was zachęcać do zakupu omawianych przedmiotów, ale w tych tematach często trzeba szybko nabywać, bo później musimy płacić dużo więcej. Jak zawsze zachęcam do pisania sugestii na temat recenzji. Do tej pory wszystkie spełniłem. Nie było ich wiele, ale jakieś się trafiły. Wracając do dzisiejszego gościa, bo się rozgadałem na temat tylko powiązany z nim niejako. Jak już ostatnio wspominałem, seria zaczęła wracać na właściwe tory, czyli do tematów, przez które ją pokochałem. Zaczynają się turnieje, niesamowite walki, przeciwnicy wykorzystujący  pokrętne techniki w boju, nieznane światy i intryga, która zatacza coraz odleglejsze zakątki kosmosu. Tak, skala tego konfliktu nieubłaganie się nam rozrasta. Co dokładniej w tomie? Alida dalej jest na kolonii na Leviathanie 1. Wplątuje się tam w walkę w obronie dzieci-żołnierzy. Wraz z nowo poznaną sojuszniczką, Zazie, postanawia rzucić systemowi wyzwanie i zdobyć wszystkie flagi w strefie swobodnej walki (metoda szkolenia na tej kolonii polega na wysyłaniu dzieci, które o nie walczą i często giną. Zdobywając wszystkie flagi, zapewni im spokój przynajmniej na trochę czasu). Alita nie traci jednak z oczu głównego celu, którym jest dostanie się do kosmicznego miasta Jeru i ocalenie Ruw. By tego dokonać, musi wziąć udział w ZOTT, największym w Układzie Słonecznym turnieju sztuk walk. Tam spotka nie lada przeciwników. Czy podoła wyzwaniu?  Tak mniej więcej przedstawia się fabuła tego tomu. Sami przyznacie, że przypomina to pierwszą serię i jej niezłomną walkę na pustyniach? Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Szalejąc w Zalem, Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Zarzut do wydawnictwa z pierwszego tomu (całkowity brak dodatków) odpadł nam całkowicie w sumie już przy drugim, ale tutaj to potwierdzamy.
img_1451_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 312
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1452_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1454_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1453_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] CARD CAPTOR SAKURA (TOM 11)

Zapraszam na kolejny wpis po standardowej przerwie. Dalej wdrażam plan ich częstszej publikacji, ale ostatnio się nie udało, bo postanowiłem porobić fotki, które będę mógł potem wykorzystać. Tak to się niefortunnie potem złożyło, że zapomniałem usiąść do redakcji wpisu. Co się odwlecze, to nie uciecze, jak to mawiają, lądujemy dzisiaj. Czas na stałe elementy. Dostałem jakieś mangi oraz pojedyncze zamówienie. Większa paczka do mnie zmierza z UK. Dodatkowo ostatnie zamówienie ze świąt ruszyło do skrytki w USA, wiec można będzie ja w końcu wysłać do naszego kraju. Na początek parę nowinek wydawniczych. Viz zapowiedział: Bleach Set 10 (BD), Boruto Naruto Next Generations Set 9 (BD), Inu Yasha Set 5 (BD) i Naruto Set 3 (BD). Swoją drogą ostatnio oglądałem ten remaster Naruto i nie powala, ale z drugiej strony wygląda to całkiem zgrabnie. Nie wiem, czy warto wymieniać stare DVD na tę edycję, ale na pewno to lepsza opcja, gdy ktoś zaczyna. Anime Ltd ogłosiło nowości na sierpień (część to te grudniowe pre-ordery, które można było dostać wcześniej, ale są jakieś nowości): Children Who Chase Lost Voices Steelbook (CD+BD), KonoSuba Season 2: Collector’s Edition (BD), Charlotte – Complete Series Collection (BD), Sword Art Online Alicization: Part 2 – standard edition (BD), Eureka Seven Hi-Evolution 1 – standard edition (BD), Children Who Chase Lost Voices – standard edition (BD) i 5 Centimeters Per Second – standard edition (BD). Niedługo mamy też poznać datę premiery i typ wydania od serii Persona5 The Animation oraz filmu Your Name w wersji 4K. Większość z tego zestawów mam w edycjach kolekcjonerskich z pierwszych wydań, ale zdecydowanie interesuje mnie KonoSuba czy Persona5. Na koniec jeszcze Manga Entertainment: Cannon Busters – The Complete Series – Limited Edition (BD), CLANNAD & CLANNAD: AFTER STORY – Complete Collection (także Limited Edition; BD), BOFURI: I Don’t Want to Get Hurt, So I’ll Max Out My Defence – Limited Edition (BD) i Plunderer – Season 1 Part 1 Limited Edition (BD). Po raz kolejny mamy kopie edycji Funimation w cenach UK, więc będę sięgał po te wersje. Jeszcze nietypowa zapowiedź od Arrow Video: Battle Royale – Limited Edition 4K Ultra HD (5 płyt, a w tym edycja UHD czy soundtrack). Dobra, mam dla was więcej zapowiedzi, ale zostawmy je na kolejny raz, bo i tak jest tego sporo. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest jedenasty tom mangi Card Captor Sakura od Waneko. Tak, nadrabiamy straty, ponieważ dosyć niedawno miał premierę ostatni tom tej pozycji, ale już nie wybiegajmy w przyszłość z wnioskami końcowymi i skupmy się na obecnym. Od razu wspomnę czy bardziej, wytłumaczę się, dlaczego dopiero teraz ten wpis. Rozwiązanie problemu jest wręcz prozaiczne, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie zrobiłem do tej pory fotek. Tak, takie problemy miałem. Zimą już tak bywa, że często jest kiepskie światło. To nawet nie chodzi o to, że cały czas jest smog nad miastem lub słońce za blokami. Gdybym się uparł, wyłapałbym jakąś chwile, ale myślę tu ogólnie. Zdjęcia raczej robię w weekendy i nie zawsze udaje mi się utrafić dobrą pogodę. Odkładając te sprawy techniczne na bok, skupmy się na tomiku dzisiejszym. Wielokrotnie już w sumie wspominałem, że bardzo lubię Sakurę w każdej formie. Zarówno jeśli chodzi o jej mangowy pierwowzór, jak i adaptację. Dlatego niezmiernie mnie cieszy, że Waneko zdecydowało się na tę pozycję i zrobiło to z klasą. Przy każdym tomiku z podziwem oglądam te ślicznie wykonane obwoluty, mimo że już teoretycznie się do nich przyzwyczaiłem. Nie inaczej jest ze wstępem w postaci „albumu” kolorowych grafik. Coś pięknego, tyle powiem. A co w tomiku? Ostateczny rozrachunek i finałową bitwę czas zacząć. Sakura w końcu zawierza proroczym snom, czy bardziej w końcu dostrzega postaci w nim występujące i rozpoznaje scenerię. Na miejscu znanym do tej pory ze snu spotyka nie kogo innego jak Eriola ze swoimi towarzyszami. Obwieszcza jej chłopak, że planuje zgasić Słońce i Księżyc, tym samym pogrążając ludzi w wiecznym śnie. Rzecz jasna, Sakura nie pozwoli do tego dopuścić, ale czy da radę go pokonać? Czy jest w ogóle w stanie? No, dla nikogo pewnie nie będzie zaskoczeniem, że musi sobie poradzić, ale o tym już kolejnym razem, czyli przy dwunastym tomie. Czas na specyfikacje wydania. Trochę się tutaj powtórzę, ale trzeba usystematyzować fakty. Jak wspominałem już wcześniej, jest właściwie idealne. Po pierwsze obwoluta z brokatem, która wypada genialnie. Dalej mamy piękne kolorowe pierwsze strony – coś ala artbook i właściwą mangę. To Clamp, więc rysunki są bardzo ładne. Do tego mamy bardzo dobre tłumaczenie – w tym specyficzną mowę Kerberosa. Wprawdzie można się przyczepić do jakiś tam pomniejszych dialogów, z którymi sobie tu Waneko nie zawsze poradziło (przynajmniej w moim odczuciu nie wszystkie brzmią naturalnie i nie zawsze są idealnie dopasowane do postaci) i jakiejś tam literówce, ale ogólnie na plus zdecydowanie. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
Sakura postanawia zaufać proroczemu snowi i udaje się do Wieży Tokijskiej, gdzie już czeka na nią Eriol ze swymi towarzyszami – tym razem w prawdziwych postaciach. Hiragizawa planuje zgasić Słońce i Księżyc, tym samym pogrążając ludzi w wiecznym śnie. Czy rzeczywiście może to uczynić?!
img_1459_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 196
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_1460_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki. Niby nie były jakieś bardzo odkrywcze, ale bardzo miłe dla oka. Tym razem dostałem kartę Clowa z samym Clowem – w dorosłej wersji, że tak to ujmę (zdradzę tylko, że są dodawane do każdego tomu w pre-orderze oraz do wyczerpania zapasów).
img_1461_wynik
Jak wspominałem wcześniej, na początku mamy kilka stron kolorowych z grafikami promocyjnymi lub takimi artami bardziej od Clampa. Wyglądają zwyczajnie świetnie i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wydanie świetnie się prezentuje.
img_1480_wynik
Tutaj pokaz zawartości. Kreska jest przyjemna dla oka, czcionka czytelna a druk wyraźny. Chwilami mamy ciemniejszy, a innym razem jaśniejszy, ale tak już było w oryginale (podobno), więc nie zaliczę tego na drobny minusik.
Podsumowanie: Kultowa pozycja w końcu po polsku. Warto było czekać, bo dostaliśmy naprawdę dobre wydanie od Waneko, które podkreśla już i tak świetne tytuły ogłoszone z okazji ich rocznicy (jeśli takie pozycje będziemy dostawać na każdej u tego wydawnictwa, to chce tak co roku). Radzę dać szansę, nawet jeśli niezbyt się czujecie w tych klimatach. Seria ma swój urok, a ładne wydanie powinno was dodatkowo zachęcić. Dodatki do pierwszych tomów chyba jeszcze występują u wydawnictwa (przynajmniej te karty Clowa, bo na „zeszycik” itd. nie ma co liczyć). To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Junji Ito: Miażdżąca groza

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Po nowym roku miałem swoje postanowienie, by więcej czasu poświęcać swojemu hobby i nie tracić go na pierdoły. Nie, to nie znaczy, że te wpisy pasują do kategorii głupot. Po prostu powoli wdrążam zmiany, że tak to ujmę. Nie tracę czasu na siedzenie na necie i czytaniu różnych rzeczy (bardziej się ograniczam), bo tak po prawdzie, tak najłatwiej przelatuje przez ręce. W związku z powyższym wpisy też zaczną częściej lądować, a przynajmniej będę się starał, by tak się stało. Aktualnie się wciągnąłem w VN pewne, które już czytam po raz drugi. Tym razem chce całościowo przebrnąć przez trylogie (czy tam sagę w sumie) i bez cenzury. Fajnie się porównuje w sumie. Potem będzie potężny wpis, bo to pozycja dla mnie kultowa, a wydana również kapitalnie. Wyczekujcie, bo idzie mi całkiem sprawnie. Przejdźmy do stałych elementów. Od ostatniego wpisu dostałem tylko jakieś mangi z pre-orderu oraz zaległe zamówienie. Swoją drogą parę sprzedałem, bo jak już kiedyś wspominałem, jeśli chodzi o te komiksy, zdecydowanie zostawiam sobie tylko te najlepsze tytuły. Zajmują sporo miejsca, co tu dużo pisać, a dodatkowo jakoś chętniej wracam do adaptacji, jeśli jest dobrze zrobiona. Jeśli jakiś tytuł jest tylko dobry, sprzedaję. Z takich bardzo długich też raczej zrezygnowałem, bo nie chcę się w nie pakować (Naruto itd. to gruba przesada. W formie anime można znaleźć pakiecik, który zajmuje miejsca jak 10 tomików na całą serię). Dodatkowo najlepsze moim zdaniem są mangi od tytułów, które nie mają adaptacji/adaptacja kończy się w połowie lub ją kiepsko wykonali. Z nowinek wydawniczych… Discotec zapowiedział: Lupin the 3rd The Woman Called Fujiko Mine (BD), Cyber City Oedo 808 (BD), Submarine Super 99 (BD), Lupin the 3rd Missed By A Dollar (BD) i Hajime No Ippo The Fighting! TV Series Collection 2 (BD). Fujiko mam od Funimation i raczej na tym poprzestanę (chyba że będzie duża poprawa jakościowa, to można płytki podmienić), Cyber City Oedo 808 zamówiłem z UK, gdzie ma super wydanie i soundtrack na płycie (a płyta BD ta sama, co u Discotec będzie). Cała reszta w sumie interesuje, więc kolejne świetne zapowiedzi. Vertical ogłosił wznowienie Monogatari Series Novel Box Set, czyli pierwszych siedmiu nowelek z cyklu w ślicznym pudełku. Jeśli ktoś przegapił poprzednie wydanie (w tym moja skromna osoba), ma ponownie szansę. Uniwersal Music wyda w Japonii kolekcję winyli do Kimagure Orange Road, a konkretnie: Kimagure Orange Road Casette Tape no Dengon, Kimagurer Orange Station, Kimagure Orange Road Sound Color 1, Kimagure Orange Road Sound Color 2, Kimagure Orange Road Sound Color 3, Kimagure Orange Road Anohi ni Kaeritai i Kimagure Orange Road Singing Heart. Wszystko w kwietniu, więc lepiej oszczędzajcie. Każdy jest w innym kolorze. Waneko ogłosiło wydanie Kakuriyo no Yadomeshi: Ayakashi Oyado ni Yomeiri Shimasu (roboczy tytuł Pensjonat w zaświatach). Niektórzy mogą kojarzyć anime z 2018 roku. To sympatyczna opowieść, która liczy obecnie 6 tomów i nadal jest publikowana. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Junji Ito: Miażdżąca groza. Jest to kolejny tom z cyklu poświęconemu temu autorowi. Mamy tutaj kilka powieści, z czego głównym daniem jest zaprezentowana na okładce tomu. Swoją drogą dostał naprawdę klimatową obwolutę, która może się podobać. Fabuła głównej opowieści trochę przypomina filmy Cronenberga, gdzie grupka ludzi zachwyca się specyfikiem z innego kraju – w tym konkretnym przypadku miodem, ale można go przyrównać do jakiegoś narkotyku. To kolejny zbiór krótszych historii od tego autora, ostatni wydany w naszym kraju swoją drogą (przynajmniej na chwilę obecną, bo można coś jeszcze opublikować, bez obaw). Jedni go kochają, a inni nienawidzą. Mnie bardzo przypadł do gustu. Nadrobię brakujące recenzje, bez obaw. W każdym razie mamy tutaj parę opowieści, więc trochę się im przyjrzyjmy. Tytułowe opowiadanie, chociaż kończące tomik, jest jednym z ciekawszych – młody japoński podróżnik gubi się w południowoamerykańskiej dżungli i gdyby nie lokalne plemię, zapewne byłaby to jego ostatnia podróż. Tubylcy obdarowują go słoikiem miodu o niezwykłym, wręcz uzależniającym smaku, jednocześnie ostrzegając, że musi go spożywać tak, aby nikt nie zobaczył. Ostrzeżenie wydaje się dziwne, ale gdy mężczyzna powraca do domu, szybko okazuje się, że nieostrożność podczas jedzenia może kosztować życie… Cóż, historia jest dosyć przewrotna i powiedziałabym, że ma (być może niezamierzenie) ekologiczny wydźwięk. I chociaż nie ma mowy, żeby kogokolwiek przestraszyła, potrafi zaintrygować. Itou sporo miejsca, bo aż trzy opowiadania, poświęcił Souichiemu, czyli bohaterowi Głupich klątw Souichiego. Poza jednym (Ukochane zwierzątko Souichiego) trudno uznać je za udane. Ot, wariacja na temat domu strachów, w którym wszystkie atrakcje są prawdziwe i śmiertelnie niebezpieczne. Po raz kolejny Souichi, tym razem w wersji dorosłej, dręczy swoją rodzinę, której na pomoc rusza jego kuzynka Michina. Oczywiście, to właśnie tytułowy bohater wychodzi najgorzej na swoim przerażającym interesie, ale to raczej nic nowego. We wspomnianym Ukochanym zwierzątku… młody Souichi próbuje dręczyć kota­‑znajdę, którego przygarnia jego rodzina. Ale jak to w życiu bywa, z kotami się nie zadziera (zresztą autor sam ma słabość do tego gatunku), także i tym razem klątwa Souichiego obraca się przeciwko niemu, i to w wyjątkowo komiczny sposób. Z pozostałych historii jeszcze dwie zwróciły moją uwagę i zapadły mi w pamięć. Pierwsza z nich to Glicerydy (Tłuszcz) – obrzydliwa do granic możliwości opowieść o dziewczynie, której ojciec prowadzi nieduży grill bar na parterze ich domu. Wszelkie powierzchnie w tym domu pokrywa więc gruba i nieusuwalna warstwa tłustego osadu, który wraz z zapachem smażonego oleju przenika wszystko i odbija się na życiu nastolatki. Zarówno ona, jak i jej brat są z tego powodu prześladowani w szkole, co ma też wpływ na ich rodzinne relacje. Tak jakby tytułowy tłuszcz odcinał rodzinę od świata zewnętrznego, blokował ich empatię – oblepiał ich fizycznie i psychicznie, kreując potwory w ludzkiej skórze. Czytelnik dosłownie czuje tę oleistość w powietrzu i brzydzi się każdego kolejnego kadru. Jeżeli doliczymy do tego odrażającą i bardzo sugestywną scenę wyciskania pryszczy (wierzcie mi, to jedna z tych rzeczy, którą człowiek chciałby „odwidzieć”), wychodzi nam dzieło, które niestety zostaje z czytelnikiem na dłużej. Druga ze wspomnianych historii, Dolina przeciwnych luster, może nie należy do wybitnych – nie jest ani specjalnie straszna, ani zaskakująca, ani odkrywcza, ale podobał mi się jej nastrój oraz fabularne nawiązanie do historii Romea i Julii. Ot, nastrojowa miniaturka, będąca też ukłonem w stronę japońskiego folkloru. Taki mangowy przeciętniak, który zupełnie nieźle sprawdziłby się w animowanej formie [tanuki.pl]. Jest tego sporo, co tu dużo pisać. Jak zwykle zresztą, bo to zbiory opowieści. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Jeszcze na szybko stały element, a jest nim oczywiście… Opis ze strony wydawnictwa JPF:
Zbiory mrocznych i przerażających opowieści autorstwa mangowego mistrza makabry! Każdy tom stanowi osobną całość i może być czytany niezależnie.
img_0866_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 448
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
img_0867_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 448 stron nie schodzi nam na pewno w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.
img_0870_wynik
W formie dodatku dostałem dwie zakładki i pocztówkę z grafiką z okładki. Tak, to już była pozycja w trakcie akcji dodawania takich gadgetów do pre-orderów. Swoją drogą to nie jedyne wydawnictwo, które aktualnie zawsze coś w sumie dodaje. Tak, spoglądam na Studio JG.
img_0869_wynik
Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.