Archiwa tagu: Studio JG

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ z ostatnich 2 tygodni

No to w końcu ruszamy ze wpisem związanym z ostatnimi zamówieniami. W kwestii wyjaśnień pragnę ogłosić, że tytuł odnosi się do ich przybycia, a nie konkretnie zakupów z ostatnich dwóch tygodniu, żeby nie było wątpliwości. W każdym razie trochę się tego nabierało, a nic nowego nie przyjdzie w najbliższym czasie. Może jakaś manga z pre-orderu, ale to wszystko. Większa paczka z USA nawet nie opuściła stanów, a potem trwa żegluga, bo taka opcja jest nieporównywalnie tańsza, a następnie będą jeszcze procedury rozładunku czy celne. Słowem, spodziewam się jej w kwietni gdzieś i to raczej w okolicach połowy. Inny sklep powoli mi też składa paczkę, ale przy dobrych wiatrach ją wyślą na początku kwietnia. W każdym razie ruszamy z tym, co tutaj mamy, bo jest tego w sumie sporo. Podzieliłem je zamówieniami w sumie dla porządku.

img_1770_wynik

Na początek paczuszka z UK z anime. Ponownie przyszła bez jakiś dodatkowych płatności, co mnie niewątpliwie cieszy. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie i oby trwało jak najdłużej. Pamiętam, że pod koniec roku obawiałem się, iż będzie kiepsko przez zakończenie okresu przejściowego, ale na razie jest w pewnym sensie nawet lepiej, pomijając strasznie wolne przesyłki. Mamy tu naprawdę fajne rzeczy. Fruits Basket Season 2 Part 1 Limted Edition, czyli piękne opakowanie wraz z boxem na kompletną serię. Do tego pudełka można będzie powkładać  wszystkie części (i sezony zarazem). Było sporo narzekania na ich limitowane edycje od tej serii, ponieważ dostawały pudełka z bardzo cienkiej tektury – łatwo mogą się zniszczyć nawet podczas wysyłki do kupującego. Tutaj w końcu dostajemy piękne opakowanie na komplet i jakoś mnie nie dziwi nawet, że wszyscy je nabywają i już jest prawie wyprzedane. Dodatkowo przecież ta seria jest wręcz kapitalna, co tylko potęguje ogromne zainteresowanie tym produktem, co się przekłada na  zanikanie ze sklepów. W każdym razie zabezpieczyłem się i kupiłem od razu. Poprzednie edycje limitowane też mam, co można sprawdzić w wiadomym miejscu. Dalej mamy Promised Neverland – Collector’s Edition, czyli kultową serię, którą polscy fani znają też dzięki Waneko, ponieważ wydawało u nas mangę oraz LN. Świetna adaptacja i wydanie. Istnieje też edycja Aniplexu, ale zdecydowałem się na tę, bo jakościowo jest prawie tak samo, a cenowo już diametralnie lepiej. Dalej mamy Code Geass: Lelouch of the Re;surrection – Collector’s Edition, czyli film znajdujący się chronologicznie zaraz po trylogii streszczającej serial ze zmianami pozwalającymi go wprowadzić do uniwersum. Opisywałem je na łamach mojego blogu. Obraz ten już oglądałem w ostatni weekend. Moja opinia niebawem. Dr STONE – Season 1 Part 2 Limited Edition, czyli kolejna seria znana polskim fanom dzięki Waneko. Wydanie wręcz genialne, a sama seria dosyć nietypowa. Zaczęło się wyprzedawać, więc szybko kupiłem. Zapomniałem tylko o części pierwszej. Muszę sobie następnym razem nabyć. Ride Your Wave Collector’s Edition to bardzo przyjemny film, który mam zamiar sobie zobaczyć w ten weekend. Ma zabawne opakowanie, które przypomina nieco takie obklejone walizki (nie bez powodu, oczywiście). Ostatnia pozycja to Bartender Complete Series – Collector’s Edition, czyli moje zaskoczenie sprzed paru miesięcy, gdy ogłoszono tego wydanie. Seria o alkoholu i drinkach? W to mi graj. Zdecydowanie polecam tę pozycję. W środku są opisane właśnie drinki do przyrządzenia.

img_1800_wynik

Kolejna paczka to Children Who Chase Lost Voices w wersji steelbook z Zavvi. Miałem już ten obraz w kolekcji, ale postanowiłem go sobie wymienić na tę wersję. Pod względem zawartości tracimy płytę DVD z filmem (ale i tak zostaje edycja BD, więc po co komu DVD, gdy mamy lepszy nośnik), ale zyskujemy kapitalny soundtrack. Nie wspominając ślicznego opakowania, które ten film oczywiście dostał. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Aktualnie sprzedaję ten film w edycji od Sentai, gdyby ktoś chciał. Dostępny tutaj, klik.

img_1801_wynik

Po kilku miesiącach zwłoki w końcu nabyłem sobie, bo miałem ku temu niesamowitą okazję, Hestę od FREEing z serii Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatteiru. Razem z Aiz Wallenstein wygląda cudnie w mojej kolekcji. Bardzo lubię tę postać, jak i samą serię, więc musiałem ją sobie nabyć. Recenzja za jakiś czas, a na razie podziwiajcie to cacko. Czyż nie jest wspaniała i seksowna zarazem?

img_1803_wynik

Czas na mangowe tematy. Na pierwszy ogień idzie prowodyr opóźnienia tego wpisu, czyli Battle Angel Alita – Last Order, tom 4. Dostałem go jakieś trzy dni temu i był uszkodzony. Wyglądał fatalnie, co tu dużo pisać i nawet nie chodzi o to, że jestem perfekcjonistą. Na szczęście dostałem bezproblemowo nową sztukę i już ją sobie czytam. Tyle lat czekałem na kontynuację, więc wszystko musi być na tip-top. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać, gdzie pomieszczę komplet, skoro ta seria ma mieć 12 tomów, a potem kontynuacja (te dylematy kolekcjonerów). Znajdę na to miejsce, choćbym miał sobie szafy dokupić.

img_1802_wynik

Dostałem jeszcze po prawie dwóch tygodniach od premiery (te szybkie wysyłki poczty polskiej) mangę Miłość to wojna, tomik czwarty. Kupując w pre-orderze wspieramy wydawnictwo i dostajemy karty do gry, którą grałem ostatni raz w gimnazjum lub podstawówce. Nostalgia na poziomie maksymalnym. Pewnie nigdy nie ich użyję, ale bawi mnie to, więc zbieram. Takich dodatków brakuje mi u JPF – tam mamy zawsze stałe pocztówki lub zakładki. U Studia JG jest zróżnicowanie, co naprawdę sobie cenię.

img_1771_wynik

Na koniec również mangowo, czyli czwarty tomik, ale serii Grand Blue. Tutaj też dostajemy karty do pijackiej gry, która znać można w wielu formach. Swoją drogą pozycja ta jest bardzo zabawna, a adaptacja niestety tylko fragment materiału ruszyła. Wydania są śliczne, dodatki zabawne, a seria kapitalna. Polecam.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Tymczasem udaję się po coś do picia i zaczynam seans (aktualnie kończę sobie Sword Art Online Alicization, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego wieczoru.

[MANGA PL] BAKEMONOGATARI (TOM 5)

Zgodnie z zapowiedziami kolejny wpis pojawia się dzień po poprzednim, a nawet jest dosyć rozległy, co zwykle sugeruje całkiem słusznie, że więcej czasu na niego poświęciłem. Tak, jak oczekiwałem, otrzymałem wczoraj paczuszkę z figurką, która jest zwyczajnie piękna. Na jej recenzję trochę poczekacie, ale niebawem (może nawet jutro) uraczę was jakąś fotką, gdy będę wrzucał wpis na temat ostatnich zakupów. Jeszcze dzisiaj powinienem otrzymać mangę z pre-orderu, bo jedzie do mnie kurierem. Przejdźmy w takim razie do zapowiedzi wydawniczych, bo wczoraj pojawiło się ich całkiem sporo. Funimation zapowiedziało: No Guns Life Season 2 (BD), Smile Down the Runway (BD), A Certain Scientific Railgun T Part 2 (BD/DVD), APPARE-RANMAN! (BD), Number24 (BD), Hatena Illusion (BD), Wave Listen to Me! (BD), Black Clover Season 3 Part 4 (BD/DVD), One Piece Collection 26 (BD/DVD), Phantasy Star Online 2 Episode Oracle Part 2 (BD) i Shachibato! President It’s Time for Battle! (BD). Sporo zapowiedzi, ale mało takich, które mnie interesują bez zgłębiania tematu (zwyczajnie większości nie znam). Trochę dziwne, że brakuje edycji limitowanych swoją drogą, ale ostatnio były zapowiedzi takich na dwa miesiące, więc pewnie dlatego. Discotec nas uraczy: Grimm’s Fairy Tale Classics Season 1 (SD-BD), Neo Heroic Fantasia Arion (BD), Medabots Season 3 (SD-BD), Kashimashi Girl Meets Girl (BD) i Magical Girl Ore (BD). Tutaj zdecydowanie lepiej. Braci Grimm bym chętnie przygarnął i ten klasyczny film nawiązujący do mitologii greckiej (to tak bez zagłębiania się). Czas na część główną, moi drodzy.
Dzisiejszym gościem honorowym jest piąty tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Tak, tym razem całkiem szybko prezentuję swoją recenzję. Co? Już trochę po premierze? Wypraszam sobie, mam to od około tygodnia, bo tyle wlokła się do mnie paczka. Tak, ostatnimi czasy prędkość wysyłek jest tak marna, że najchętniej bym zebrał takich kilka i poprosił o wysłanie kurierem, gdyby istniała taka opcja, ale jej brakuje. Trudno się mówi, nie będę narzekał, bo w sumie aż tak bardzo mnie nie pili, by coś czytać od razu po premierze. Bardziej tutaj denerwuje fakt, że nie wie się, co się dzieje z paczką. W każdym razie w końcu dostałem swoją i ku mojej radości, została świetnie zapakowana. Jak wielu się spodziewa, ten tomik koncentruje się na Surudze Kanbaru. Co zabawne, scena z poprzedniego wpisu (od tomu czwartego) bardziej by pasowała do obecnego, bo na początku tego tomiku jest w pewnym sensie umiejscowiona – sprzątanie pokoju Kanbaru – segregowanie książek. Mamy w tej scenie masę dowcipów o zabarwieniu erotycznym, jak i w całym tomiku (i w sumie serii). Jak powszechnie wiadomo, pozycja ta barwnymi dialogami wręcz słynie. Dzięki nim się w sumie nią dawno temu zainteresowałem (adaptacją, ale to bez znaczenia). W każdym razie w tym tomiku mamy rozwiązywanie problemu Kanbaru, że tak to ujmę. Spotkamy Meme Oshino, który odpowie na prośbę odnośnie do rozwiązania problemu – poda możliwości i jak zwykle ekscentrycznie nakreśli sytuację  – sprowadzi na ziemię dosyć dobitnie. Araragi, pomimo ataku na swoją osobę przez koleżankę w transie, wybierze oczywiście najgorsze dla siebie, a najlepsze dla niej, Kanbaru, rozwiązanie problemu. Niemożliwe spełnienie prośby złożonej demonowi jest równoznaczne z niedotrzymaniem kontraktu, czyli jego zerwaniem. Dzięki temu Kanbaru straci niechcianą w pewnym sensie łapę (przynajmniej tak jest w teorii). Czemu w pewnym sensie? Jeśli nie wiecie, bo nie oglądaliście adaptacji/nie czytaliście LN czy mangi, nie będę tego zdradzał (mogliście też zapomnieć). Mniej więcej tak przedstawia się fabuła tego tomu. Fani adaptacji czy LN wiedzą, jak się to dalej potoczy, ale mimo wszystko śledzi się tę historię z zaciekawieniem, nawet jeśli dobrze nam znaną. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka czy tekst za blisko bandy, chociaż to już edytorski problem) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Suruga Kanbaru, szkolna supergwiazda, która żyje w zupełnie innym świecie niż Araragi… nagle zaczyna go stalkować! Gdy Koyomi próbuje dociec przyczyny tej sytuacji, odkrywa, że we wszystko zamieszany jest potwór. Jakie pragnienie tak naprawdę kieruje Surugą?
Czas na detale na temat samego wydania pod względem dodatków i tym podobnych, bo w końcu to edycja limitowana, tu jest o czym pisać.
img_1700_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 202
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
img_1701_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną. Edycja ta, opatrzona w booklet, ponownie obsypała odbiorcę wspaniałościami. Z pudełeczka oprócz czerwonej książeczki wysypują się kolejne karty z ilustracjami. W interpretacji różnych rysowników, nie tylko mangaków, co ciekawe, ukazano większość dotychczas zaprezentowanych w mandze postaci. Tym razem ilustracji jest dziesięć, czyli liczba podobna jak poprzednio. Tak trzymać! Swoją droga okładka boxu tym razem jest zdecydowanie lepsza od tej znanej z edycji standardowej (obwoluty) i muszę przyznać, że kupujący, którzy nie zdecydowali się na wersję specjalną, sporo tracą też i w tym aspekcie.
img_1702_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
img_1703_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
img_1704_wynik
Zaraz po okładce mamy kolorową grafikę, która początkowo wisiała jako okładka od tego tomu na stronce Studia JG. Ostatecznie tutaj ją oglądamy. Taka była od poprzedniego tomu, więc coś widocznie wydawca nam namieszał.
img_1705_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Kiedyś kreska nie do końca mi pasowała, ale jak już w sumie wspominałem, przekonałem się i dla mnie stanowi obecnie duży plus. Człowiek bywa zmienny, gdy się do czegoś przekona. Zazwyczaj nawet w takich wypadkach coś bardziej docenia. Tym razem z drukiem jest wszystko w porządku, więc na plus. Te dwuznaczne sceny…
img_1719_wynik
Tutaj pewna ciekawostka, czyli strony ze środka z drobnymi kolorami. Zaledwie barwami, ale jednak daje to niezły efekt.
img_1709_wynik
Czas na pierwszy dodatek w postaci broszury. Co ciekawe, został wydrukowany w japońskim układzie stron, czyli czytamy go od prawej do lewej.
img_1710_wynik
Pomijając właściwą treść broszury, czyli opowiadanie, tym razem otrzymujemy też mapki biura, w którym pracuje autor tego komiksu, czyli Oh!Great, wraz z asystentami. Zawsze miło zobaczyć miejsce pracy twórcy, by poznać jego fach od środka.
img_1711_wynik
Tutaj wspomniana chwilę temu właściwa treść broszury, czyli zawierającą opowiadanie pod tytułem Szybkość Surugi, w którym jego tytułowa bohaterka i Araragi dywagują o swoich kondycjach/możliwościach sportowych z tego wynikających.
img_1707_wynik
Tym razem dostaliśmy aż dziesięć pocztówek i to bardzo ładnych (chociaż lepsze były te z tomu drugiego). Wielkie brawa dla wydawcy – dla takich dodatków biorę tę edycję. Są śliczniutkie.
img_1708_wynik
Kolejne pocztówki, bo się na poprzedniej fotce nie zmieściły, bardzo udany dodatek. Ogólnie całość prezentuje się na równi z poprzednimi razami.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] BAKEMONOGATARI (TOM 4)

Znowu się nie udało jakoś szybciej wrzucić nowego wpisu. A tak sobie obiecywałem. Na obronę mam fakt, że musiałem się zająć swoją pracą dorywczą, czyli korektą napisów. Zadanie zostało wykonane, więc ląduje nowy wpis. Kolejna sprawa to koniec mojej kwarantanny, ale i tak pracuję dalej zdalnie, a aktualna sytuacja na świecie zachęca, że tak to ujmę, do siedzenia w domu i nadrabiania seriali, czytania itd. Czas na stałe elementy. Wspomniałem o jakiejś paczce, więc potwierdzę fakt otrzymania wspominanego ostatnio trofeum. Tak, już go mam i bardzo mnie cieszy. Wypadł chyba nawet lepiej, niż myślałem. O jeden element się obawiałem, ale, ku mojemu zaskoczeniu, wszystko jest super. Recenzja kiedyś tam, czyli standardowo. Chyba że ktoś poprosi, no to, co ja mogę. Czekam chwilowo tylko na pre-ordery mangowe, a pewnie też coś większego z początkiem kolejnego miesiąca. Ostatnio tez mi się udało złapać super promocję na RS, a tam poszukiwany przedmiot za jakąś bardzo śmieszną kwotę. Niby w magazynie znaleźli. Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd ogłosiło pre-ordery na ich coroczne wydarzenie, czyli „12 dni wyprzedaży świątecznych”. Będą to: Cyber City Oedo 808 – Collector’s Edition (BD+CD), Re:ZERO: Season 1 – Collector’s Edition (BD), Summer Days with Coo – Collector’s Edition (BD+DVD), ERASED (BD), K – Collector’s Edition (BD), Sword Art Online Alternative: Gun Gale Online (BD), Planetes – Collector’s Edition (BD), Children of the Sea – Collector’s Edition (BD), Kill la Kill (BD), Millennium Actress – Collector’s Edition (BD+UHD) i Full Metal Panic! Invisible Victory – Collector’s Edition (BD). Muszę przyznać, że pozamiatali. Część tytułów była już od jakiegoś czasu znana, ale i tak jestem uradowany. Trochę mi odpada, bo mam w premierowych edycjach, więc nie będę dublował, ale i tak masa nowych, kapitalnych produkcji, których nie mam (lub tylko na DVD). Świetne zapowiedzi. Crytical Mass ogłosiło HypnoLove (BD). Waneko ogłosiło wydanie The Promised Neverland Light novel: List Normana, czyli LN w świecie znanym z serii. Jestem zainteresowany. Manga Gamer ogłosiło natomiast Sengoku Rance: Limited Edition, czyli fizyczną wersję tej popularnej VN. Muszę się w końcu zainteresować tą serią, ale z drugiej strony nadrabiam te, które mam. Czemu czas nie jest z gumy? Czas przejść do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest czwarty tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Tak, w końcu nadrabiam tę recenzję. W sumie nie jestem pewien, kiedy ma mieć premierę kolejny tom, ale na pewno nie wchodzi w skład pierwszej prenumeraty (mowa tu o pakiecie). Trzeba sobie zamówić kolejną, co chyba zrobię. Dlaczego? Wypada trochę taniej, a edycje specjalne tej pozycji i tak są dostępne tylko u wydawcy, więc na jedno wychodzi. Trzeba przypomnieć, że niezwykle atrakcyjne. To nie tylko jakaś zakładka czy pocztówka, tutaj jest tego masę. Wprawdzie przez to trochę dopłacamy, ale myślę, że to dobra inwestycja. W dodatku pozycja naprawdę udana. Jak kiedyś wspominałem, początkowo brałem trochę z ciekawości, bo jestem wielkim fanem, ale myślałem sobie wtedy, że pewnie to później szybko sprzedam. Gdy dostałem, byłem początkowo nie do końca przekonany do rysunku, ale szybko się to zmieniło, a sama historia dalej działa, więc polecam. Co w tomie czwartym? Chyba się domyślacie po grafice głównej, ale co mi tam. Araragi żyć nie może, jeśli nie wpakuje się w jakąś nową kabałę. Czy raczej: jeśli owa kabała nie wpakuje się na niego, bowiem samo jego istnienie zdaje się przyciągać coraz to ciekawsze potworności? Już na początku czwartego tomu jedna z nich rozbija jego rower na kawałki akurat po drodze na korepetycje u Senjougahary. Jakie wydarzenia doprowadziły do tego, że ściągnął na siebie gniew istoty nie z tego świata? Ta część opowieści to w dużej mierze retrospektywne ukazanie wydarzeń z życia bohatera od momentu przypieczętowania jego związku z Hitagi. I, jak się później okazuje, tym razem to ona ratuje mu skórę [tanuki.pl]. Ciekawostką jest jeszcze fakt, że w mandze są wprowadzone pewne poprawki autora, które od NisiOisiN’a. Po latach chciał coś skorygować. Polecam sobie je poszukać. Fani adaptacji czy ln wiedzą, jak się to dalej potoczy, ale mimo wszystko śledzi się tę historię z zaciekawieniem, nawet jeśli dobrze nam znaną. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Koyomi Araragi otwiera się na uczucia Hitagi i pomaga Mayoi Hachikuji dotrzeć do celu jej wędrówki. Na pozór sprawy zaczynają wreszcie iść w dobrym kierunku… aż nagle tajemniczy płaszcz przeciwdeszczowy napada Koyomiego i przestawia mu wszystkie kości!
Czas na detale na temat samego wydania pod względem dodatków i tym podobnych, bo w końcu to edycja limitowana, tu jest o czym pisać.
img_1288_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 202
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
img_1289_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną. Edycja ta, opatrzona w booklet, ponownie obsypała odbiorcę wspaniałościami. Z pudełeczka oprócz czerwonej książeczki wysypują się kolejne karty z ilustracjami. W interpretacji różnych rysowników, nie tylko mangaków, co ciekawe, ukazano większość dotychczas zaprezentowanych w mandze postaci. Tym razem ilustracji jest dziewięć, czyli liczba podobna jak poprzednio. Tak trzymać!
img_1290_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
img_1291_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
img_1292_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Kiedyś kreska nie do końca mi pasowała, ale jak już w sumie wspominałem, przekonałem się i dla mnie stanowi obecnie duży plus. Człowiek bywa zmienny, gdy się do czegoś przekona. Zazwyczaj nawet w takich wypadkach coś bardziej docenia. Tym razem z drukiem jest wszystko w porządku, więc na plus.
img_1293_wynik
Czas na pierwszy dodatek w postaci broszury. Co ciekawe, został wydrukowany w japońskim układzie stron, czyli czytamy go od prawej do lewej.
img_1294_wynik
Podobnie jak w przypadku poprzednich tomów, do tego także dołączono broszurę zawierającą opowiadanie Duch Mayoi, w którym jego tytułowa bohaterka i Araragi dywagują nad predyspozycjami ludzi do stania się duchem.
img_1295_wynik
Tym razem dostaliśmy aż dziewięć pocztówek i to bardzo ładnych (chociaż lepsze były te z tomu drugiego). Wielkie brawa dla wydawcy – dla takich dodatków biorę tę edycję. Są śliczniutkie.
img_1296_wynik
Kolejne pocztówki, bo się na poprzedniej fotce nie zmieściły, bardzo udany dodatek. Ogólnie całość prezentuje się na równi z poprzednim razem.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] BAKEMONOGATARI (TOM 3)

Bardzo szybko ruszamy z kolejnym wpisem. To zawrotne tempo sponsoruje lepsza organizacja czasu. Trzymajcie kciuki, by się utrzymała dłużej. Od razu was przepraszam, ale w czasie weekendu raczej nic się nie pojawi, bo zwyczajnie wyjeżdżam i wracam dopiero w niedziele popołudniem. Coś czuję, że już nie będzie mi się chciało. Czas na standardowe elementy. Tiger Lab wczoraj oficjalnie uruchomił pre-order do „Golgo 13: The Professional” i „Urotsukidoji: Legend of the Demon Womb”. Pierwsze z tych wydawnictw subskrybujący dostali w ramach swojej prenumeraty, ale drugą już muszą sobie kupić osobno. Cała reszta (w tym moja skromna osoba, ponieważ spóźniłem się ze swoją decyzją i go nie nabyłem. Inna sprawa, że kupuję wszystkie wydawnictwa z Europy i wychodzi mi taniej) może to zrobić dopiero teraz. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Tak, moi drodzy, trochę się tu obijałem czy raczej zapomniałem o tym wpisie. W sumie ta sama sytuacja co z Sakurą. Udało mi się chociaż zdążyć przed kolejnym tomem, który ma być wydany jeszcze w tym miesiącu. Wprawdzie zaczynam w to wątpić, ale to już inna para kaloszy. W każdym razie trzeci tom w końcu tematem wpisu. Pamiętam, że początkowo trochę narzekałem na tę pozycję, bo nie mogłem się przyzwyczaić do kreski. Aktualnie bardzo się to zmieniło i wręcz mi się podoba i cieszę się, że jest trochę odmienna (w znaczeniu, że nie przypomina mi tej znanej z adaptacji, którą uwielbiam). Zanim zaczniemy opis tego konkretnego tomiku, trochę o fabule na was czekającej. Araragi nie potrafi żyć, by nie wpakować się w jakąś kabałę. Udowadnia to po raz kolejny i jeszcze nie raz mu się to uda. Na razie jednak próby zaprowadzenia Hachikuji do domu spełzły na niczym, ponieważ szwendanie się po okolicy nie doprowadziło bohaterów do celu, mimo że Senjogahara dobrze znała teren. Dziewczyna rusza więc po radę do Oshino, a tymczasem Araragi dalej użera się z nieznośnym dzieciakiem. Wtedy do kompletu pojawia się Hanekawa, która, podobnie jak główny bohater, czyni wszystko, byleby tylko nie spędzić niedzieli w domowym zaciszu. Szybko okazuje się, że ocena Araragiego dotycząca sytuacji Hachikuji była od początku błędna i Oshino rozpracowuje zagadkę, ale ostatecznie także nie od razu skutecznie. Kolejne spotkanie bohaterów z potworem tym razem nie mrozi krwi w żyłach, nie wystawia ich na próbę, nie jest wielce pasjonujące. Jest jednak ważne, ponieważ ponownie siły nadprzyrodzone stają się odzwierciedleniem ich wewnętrznych rozterek. Trzeci tom zamyka historię o Ślimaku Mayoi, jednak nie będzie to jeszcze pożegnanie z pocieszną Hachikuji. Co ważniejsze, jednak stanowi przypieczętowanie skrupulatnie budowanych relacji Araragiego i Senjogahary. Cóż powiedzieć, trafiło się ślepej kurze ziarno. Oczywiście, w tle tego związku nadal majaczy przypominająca o sobie co jakiś czas Hanekawa. I wszyscy wiedzą, co sobie o tym wszystkim myśli, tylko nie główny bohater [tanuki.pl]. Fani adaptacji czy ln wiedzą, jak się to dalej potoczy, ale mimo wszystko śledzi się tę historię z zaciekawieniem, nawet jeśli dobrze nam znaną. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Pewnego dnia Koyomi Araragi spotkał na swej drodze Mayoi Hachikuji, uczennicę szkoły podstawowej. Dziewczynka zdradziła mu, że jest zagubionym ślimakiem i już od dawna nie potrafi dotrzeć do celu. Araragi wysyła Senjogaharę po pomoc i staje oko w oko z potworem, który może być o wiele trudniejszy do zrozumienia, niż z początku zakładał…
Czas na detale na temat samego wydania pod względem dodatków i tym podobnych, bo w końcu to edycja limitowana, tu jest o czym pisać.
IMG_0554_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 206
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
IMG_0555_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną, na którą oprócz mangi składa się kartonowe opakowanie. W nim zaś znalazła się broszura z dodatkową historyjką. Edycja limitowana wzbogacona została ponadto o dziewięć kolejnych kart z wizerunkami bohaterów Bakemonogatari w interpretacji takich sław jak Ken Akamatsu (Love Hina) czy 774, znany szerzej jako Nanashi, autor Ijiranaide, Nagatoro­‑san. Co ciekawe, wydawnictwo nie napomknęło przy tym, że wspomniany tytuł to nie pierwsza popularna manga tego rysownika, a wcześniej sławę przyniosły mu komiksy czysto pornograficzne.
IMG_0556_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
IMG_0557_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
IMG_0559_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Kiedyś kreska nie do końca mi pasowała, ale jak już w sumie wspominałem, przekonałem się i dla mnie stanowi obecnie duży plus. Człowiek bywa zmienny, gdy się do czegoś przekona. Zazwyczaj nawet w takich wypadkach coś bardziej docenia. Aha, drobna uwaga, która umniejsza całości. Wydaje mi się, że mamy tutaj troszeczkę gorszy druk, bo lekko chwilami prześwituje przez strony. Oby to była jednorazowa tego typu akcja, bo się trochę zawiodę.
IMG_0560_wynik
Czas na pierwszy dodatek w postaci broszury. Co ciekawe, został wydrukowany w japońskim układzie stron, czyli czytamy go od prawej do lewej.
IMG_0561_wynik
Podobnie jak w przypadku poprzednich tomów, do tego także dołączono broszurę zawierającą krótkie opowiadanie. Jednak mamy tu również scenorys pierwszego rozdziału, który mangaka opatrzył komentarzem. Daje to czytelnikowi wgląd w proces twórczy niemal od samego początku pracy nad komiksem. Dla jednych bardzo ciekawy dodatek, a dla innych może być mało wartościowy czy wręcz zbędny. Należę do tego pierwszego grona – bardzo przypadł mi do gustu.
IMG_0562_wynik
Tym razem dostaliśmy aż dziewięć pocztówek i to bardzo ładnych (chociaż lepsze były te z tomu drugiego). Wielkie brawa dla wydawcy – dla takich dodatków biorę tę edycję. Są śliczniutkie.
IMG_0563_wynik
Kolejne pocztówki, bo się na poprzedniej fotce nie zmieściły, bardzo udany dodatek. Ogólnie całość prezentuje się na równi z poprzednim razem.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.

 

[MANGA PL] BAKEMONOGATARI (TOM 2)

Ponownie mamy drobne opóźnienie, do których już się wszyscy przecież przyzwyczaili, prawda? No dobra, nie będę wam grał na nerwach, skoro już sam powoli zachodzę w głowę, czy to jakieś fatum na mnie nadeszło, że się wyrobić ostatnio nie mogę. Domena tych czasów, czyli brak wolnych chwil pod dostatkiem. Nie ma na nie jakichś promocji? Dobra, żarty na bok, trzeba się jeszcze lepiej organizować i tyle. Czas na stałe elementy, czyli na początek nowinki zakupowe. Dzisiaj dotarły do mnie dwie paczuszki. Obie już miały bardzo duże opóźnienia, ale przynajmniej są w super stanie. Jedna z promocji, a druga z KS. To się nazywa dobry początek tygodnia. Czas na nowinki wydawnicze. Po wielu latach westchnień fanów w końcu mamy potwierdzone informacje na temat wydania kultowego Paranoia Agent po angielsku na płytach BD. Jeszcze większych rzegotów nie ma, ale już można się cieszyć. Z ciekawszych zapowiedzi figurek z ostatniego czasu mamy ARTFX J Sakura Wars Sakura Shinguji 1/8 od Kotobukiya. KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Birthday Ver. 1/7 i KDcolle Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Birthday Ver. 1/7 od KADOKAWA. Na koniec najlepsze, czyli Fate/stay night Saber Rin Tohsaka Sakura Matou -15th Celebration Dress Ver.- Premium Box 1/7 od Good Smile Company. Ależ to śliczne. Ciągle o tym myślę, ale chyba sobie odpuszczę. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Tak, moi drodzy, postanowiłem pociągnąć ten cykl dalej, czyli przedstawić wam kolejny etap tej historii. W tym momencie wyrównanym się z obecnie wydanymi, ponieważ wydawnictwo coś się spóźnia z wydaniem tomu trzeciego. Trochę szkoda, jeśli mam być szczery, bo się wciągnąłem w czytanie tej pozycji. Wiem, wiem, przecież ją dobrze znam, ale co z tego? Chcę na własne oczy zobaczyć, jak została przedstawiona w mandze. Diabeł tkwi w szczegółach, a tutaj właściwie w rysunkach i przedstawieniu tej historii. Tym razem nie będę wam pisał o moich dylematach związanych z nabywaniem tej pozycji, bo zwyczajnie znikły wraz z kolejnym czytanie tego pierwszego tomu. Dzisiaj skupimy się między innymi na dodatkach, które tym razem lepiej wypadły. Czyli mamy tutaj tomik idealny? No nie do końca, ale w sumie mała wpadka się wkradła, o której wspomnę za chwilę. Może najpierw trochę o tym, co się w tym tomiku wydarzyło. Ślimak Mayoi, bo taka historia jest opowiedziana w tym tomiku, co sugeruje nawet okładka. Ten zaczyna się, jak to zwykle w przypadku perypetii Araragiego, niewinnie. Hitagi Senjogahara postanawia mu się odwdzięczyć za pomoc w odzyskaniu wagi, sęk w tym, że Koyomi Araragi nie ma pomysłu, czym owa wdzięczność miałaby się objawić. Ostatecznie więc przysługa pozostaje zawieszona na czas nieokreślony, oczywiście ku niezadowoleniu Hitagi, dla której wdzięczność okazuje się jedynie pretekstem do przebywania z głównym bohaterem. Ich spotkanie w parku zakłóca widok zagubionej, plączącej się po okolicy duszyczki. Mimo początkowych niepowodzeń zaaferowanemu i kierującemu się chęcią niesienia pomocy Araragiemu w końcu udaje się zbliżyć do Mayoi Hachikuji, która błądzi w poszukiwaniu zapisanego na kartce adresu. Cała trójka rusza odnaleźć wskazaną lokację, ale bez powodzenia. Tym samym Koyomi wpakował się w kolejne potworne kłopoty… Fani adaptacji czy ln wiedzą, jak się to dalej potoczy, ale mimo wszystko śledzi się tę historię z zaciekawieniem, nawet jeśli dobrze nam znaną. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Senjogahara w końcu odzyskała swój ciężar i nareszcie stawiła czoła trudnej przeszłości. Ale świat jest pełen potworów, a Araragi ma talent do ich przyciągania. Pewnego dnia spotyka na placu zabaw dziwną dziewczynkę, która szuka drogi do domu. Chłopak oferuje pomóc nieznajomej i wraz z Senjogaharą ruszają pod podany przez dziewczynkę adres. Nie przypuszczają nawet, co czeka ich na końcu drogi – a raczej, że droga nie będzie miała końca…
Czas na detale na temat samego wydania pod względem dodatków i tym podobnych, bo w końcu to edycja limitowana, tu jest o czym pisać.
IMG_9741_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 204
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
IMG_9742_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną, na którą oprócz mangi składa się kartonowe opakowanie. W nim zaś znalazła się broszura z dodatkową historyjką. Edycja limitowana wzbogacona została ponadto o dziewięć kolejnych kart z ilustracjami znanych rysowników, w tym Akio Watanabe, odpowiedzialnego za projekty postaci w anime Bakemonogatari.
IMG_9743_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
IMG_9744_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
IMG_9745_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Kiedyś kreska nie do końca mi pasowała, ale jak już w sumie wspominałem, przekonałem się i dla mnie stanowi obecnie duży plus. Człowiek bywa zmienny, gdy się do czegoś przekona. Zazwyczaj nawet w takich wypadkach coś bardziej docenia. Aha, drobna uwaga, która umniejsza całości. Wydaje mi się, że mamy tutaj troszeczkę gorszy druk, bo lekko chwilami prześwituje przez strony. Oby to była jednorazowa tego typu akcja, bo się trochę zawiodę.
IMG_9746_wynik
Czas na pierwszy dodatek w postaci broszury.
IMG_9747_wynik
Tylna jego część. Co ciekawe, został wydrukowany w japońskim układzie stron, czyli czytamy go od prawej do lewej. Niby tak samo było ostatnim razem, ale tam mieliśmy również komiks. Tym razem można już było zrobić to w układzie europejskim, ale wydawca zdecydował się wykonać to inaczej – jego decyzja, nie będę narzekał.
IMG_9748_wynik
Mamy tutaj opowiadanie Pustelnik Hitagi, którego prawdopodobnie autorem jest NisiOishiN – chociaż nie podano tej informacji. Ostatnim razem narzekałem na komiks, tym razem go nie ma, ale historia jest dłuższa. Dla mnie to lepsze rozwiązanie.
IMG_9749_wynik
Tym razem dostaliśmy aż dziewięć pocztówek i to bardzo ładnych. Wielkie brawa dla wydawcy – dla takich dodatków biorę tę edycję. Są śliczniutkie.
IMG_9750_wynik
Kolejne pocztówki, bo się na poprzedniej fotce nie zmieściły, bardzo udany dodatek. Ogólnie całość prezentuje się lepiej niż poprzednim razem.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Bakemonogatari (TOM 1)

Z minimalnym opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Nie udało się wczoraj, ale co się odwlecze… Zresztą dobrze wiecie. Generalnie późno się wczoraj zabrałem za to pisanie i dałem sobie ostatecznie spokój. Wolałem oblukać jakiś fajny film. W weekend udało mi się po latach poszukiwań i wzdychania nabyć moją kultową serię w najlepszy wydaniu, które od dawna jest wyprzedane i dostępne tylko z drugiej ręki, która dużo sobie za nie liczy. Jednak w końcu trafiła się wręcz świetna oferta i to w dodatku tej najlepszej wersji. Gdy już przybędzie, nie omieszkam wam to opisać. Wprawdzie już mam w swoich zbiorach edycję standardową, ale tak uwielbiam tę pozycję, że chciałem mieć to piękne wydanie, które w dodatku (co oczywiste w sumie) ma parę rzeczy występujących tylko we właśnie tej limitowanej edycji. No w każdym razie kolejny Święty Graal odhaczony, że tak to ujmę. Dalej, skoro jesteśmy w wątku moich zakupów, jutro powinienem w końcu otrzymać paczkę od JPF – była opóźniona, bo zawierała jakieś pozycje aktualnie dodrukowywane. Czekam na resztę paczuszek z wyprzedaży – niestety powoli do mnie się doczłapują – a może nawet i dobrze, że nie jestem zawalany, kto tam wie. Czas na nowinki wydawnicze, dzisiaj skupiamy się na figurkach. Aniplex dosyć niespodziewanie zapowiedział wznowienie Fate/stay night – Saber 10th Royal Dress Ver. Fani są zadowoleni, a ja zdecydowanie zdziwiony, bo to chyba pierwszy raz w ich historii, gdy powraca pozycja oznaczoną u nich za pierwszym razem jako limitowana. Czyżby coś zmienili w swojej polityce? Zobaczymy. Alpha Satellite, firma, której kompletnie nie znam, zapowiedziała dwie przepiękne figurki: Re:ZERO -Starting Life in Another World- Emilia Crystal Dress Ver. oraz Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Crystal Dress Ver. Poziom detali przytłacza, ale cenowo też jest hardkorowo – tylko dla fanów z grubymi portfelami. Phat Company uruchomił pre-order do No Game No Life Zero Jibril Little Flugel Ver. 1/7 – lubię NGNL, ten design jakoś mnie nie przekonuje, ale fani są zadowoleni, więc informuję. Union Creative zapowiedziało The Eden of Grisaia Michiru Matsushima, czyli pierwszą figurkę tej postaci (i z tego uniwersum chyba nawet), która mi się podoba. Wonderful Works uruchomiło pre-order do Elf Complex Elaine Maid Ver. 1/7 – postaci nie znam, ale wygląda super. W końcu FREEing i ich propozycja, czyli B-STYLE Shokugeki no Soma Rindo Kobayashi Bunny Ver. 1/4. No, powala, nie ma co gadać. Naprawdę dumam nad tym (piękna i cholernie duża). Na koniec Good Smile Company i ich seria tanich figurek, które świetnie wyglądają, czyli: POP UP PARADE Nekopara Vanilla i POP UP PARADE Nekopara Chocola. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy tom mangi Bakemonogatari od Studia JG w wydaniu specjalnym. Nie od dzisiaj wiadomo, że jestem fanem cyklu Monogatari. Bawi mnie od lat i to dosłownie, bo pamiętam premierę właśnie Bakemonogatari oraz późniejszego oczekiwania na kontynuację. Jak patrzę, ile tego się nazbierało przez lata, to czuję taką mieszankę zdziwienia i radości. Dlaczego? Radość pochodzi oczywiście z samego faktu, że tyle się nazbierało odcinków czy nawet filmów tej produkcji, która zawsze mnie przyciąga do ekranu barwnymi dialogami, bohaterami czy zabawą formułą. Zdziwienie pochodzi z takiego trochę prozaicznego powodu – czy jest to seria, której kiedyś bym się spodziewał tylu odcinków? No na pewno nie, a jednak los bywa przewrotny. Trochę się tu rozgadałem o cyklu, ale już powoli przechodzę do meritum sprawy. Tak sobie lata mijały, a w międzyczasie nawet zagraniczne wydawnictwa pokusiły się w końcu tłumaczyć light novel, na której podstawie powstała ta seria. Swoją drogą ciągle mam jakieś głupie nadzieje, że zawita do naszego kraju, ale już je powoli tracę i chyba się (w końcu!) skuszę na edycję angielską, która jest bardzo polecana. Kolejnym tworem, o którym się dowiedziałem z opóźnieniem była manga z Monogatari w tytule. Jakiś czas temu zacząłem odrzucać te na podstawie anime, bo zwyczajnie są dla mnie takim „odcinaniem kuponów” lub po prostu – jest wiele ciekawszych rzeczy, więc po co kupować jakąś kolejną wariację na temat (inna sprawa, że zazwyczaj zabierają się za to jacyś mało znani autorzy, którzy chyba nimi debiutują, więc czego tu oczekiwać w sumie). Z tym tytułem jest jednak trochę inaczej… Po Bakemonogatari sięgnąłem z kilku powodów. Pierwszym z nich była niewątpliwie duża rekomendacja tego tytułu na wielu serwisach – cieszy się ogromną popularnością, która zazwyczaj nie jest bez powodu. Kolejny atut tej pozycji, który jest niejako powiązany z poprzednim, to świetna kreska tej serii, mimo że odmienna od znanej z adaptacji. Kolejne rzeczy, które mnie skusiły, to ogólne zamiłowanie do tego tytułu czy edycja specjalna pełna dodatków. Po przeanalizowaniu wielu faktów zwyczajnie dałem jej szansę (i po przeczytaniu rozdziału na necie) i to w pełnej krasie, bo zamówiłem sobie pre-order na cztery tomiki, by cenowo wypadło jak najlepiej. Czy było warto? Jak najbardziej, chociaż początkowo byłem trochę zmieszany. Już wyjaśniam swoją konsternację. Kreska jest kapitalna, ale tak się przyzwyczaiłem do pewnych wizerunków, że mnie tutaj odrzucało. Po przeczytaniu dwukrotnym doceniłem już w pełni kunszt mangaki i jestem zadowolony. Historii nie będę już tutaj przedstawiał, bo jest całkiem znana, a jeśli nie… Może następnym razem, bo i tak się rozgadałem niemiłosiernie. Zanim zacznę opisywać dokładnie edycję limitowaną, trochę o samym tłumaczeniu. Moim zdaniem Studio JG stanęło na wysokości zadania i udało im się wykonać kawał dobrej roboty. Mamy tutaj pełno dialogów oraz jakichś podpisów na ścianach, ale ze wszystkim sobie poradzili. Oczywiście jakieś wpadki tam były (drobna literówka) lub czasem coś inaczej bym przetłumaczył, znając tę historię, ale przekonuje mnie ich podejście, więc nie narzekam. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Studio JG:
Choć Araragi Koyomi to z pozoru zwykły uczeń liceum, w rzeczywistości jego życie dalekie jest od normalności. Świeżo wyleczony z wampiryzmu, wciąż odczuwa skutki uboczne ugryzienia. W dodatku wszystko wskazuje na to, że zaczął przyciągać do siebie ludzi mających problemy nieziemskiej natury. Pewnego dnia po lekcjach ratuje przed upadkiem Hitagi Senjōgaharę, koleżankę z klasy, która potknęła się na schodach. Kiedy łapie ją w swoje ramiona orientuje się, że dziewczyna… nic nie waży! W dodatku, zamiast okazać mu wdzięczność, uzbrojona po zęby, w z pozoru niewinne, a jednak ostre akcesoria biurowe, Hitagi atakuje go i szantażuje, aby mieć pewność, że ten nie zdradzi nikomu jej sekretu. Zamiast uciekać w popłochu, Araragi postanawia jej pomóc. Wspólnie udają się do opuszczonego budynku, gdzie mieszka tajemniczy człowiek, który lepiej niż ktokolwiek inny zna się na nadnaturalnych przypadłościach…
Czas na detale.
IMG_9282_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 188
Format: A6 (14,5cm x 20,5 cm)
Oprawa: miękka z obwolutą i box na całość
IMG_9283_wynik
Studio JG postanowiło wydać polską edycję Bakemonogatari w dwóch wersjach – nabyłem limitowaną, na którą oprócz mangi składa się kartonowe opakowanie. W nim zaś znalazła się broszura z dodatkową historyjką obrazkową i kilkustronicowe opowiadanie. Edycja limitowana wzbogacona została ponadto o trzy karty z ilustracjami bohaterek serii w interpretacji znanych mangaków (autorzy Soul Eatera, Kishuku Gakkou no Juliet i Fairy Tail). 
IMG_9284_wynik
Właściwa okładka tomiku, czyli edycja standardowa.
IMG_9285_wynik
Jej tylna część, która swoimi napisami przywodzi na myśl adaptację.
IMG_9286_wynik
A tutaj już mamy jakieś kadry ze środka. Chciałem wam pokazać wygląd bohaterek tej historii, byście wiedzieli, do czego piłem w tym opisie. Teraz może i moje dywagacje wydają się wam lekko dziwne, ale chciałem być szczery.
IMG_9287_wynik
Wspomniany dodatek w postaci broszury. Jest podzielony na dwie cześći – opowiadanie autora ln i komiks. O ile ta pierwsza bardzo mi się spodobała, o tyle sam komiks przeczytałem raz i na tym zakończę.
IMG_9288_wynik
Kadry z tego komiksu. Kiepskie to i brzydko narysowane. Jedynie pocieszam się faktem, że tak było oryginalnie, więc mam to samo, co tam było i  w sumie się cieszę.
IMG_9289_wynik
Ostatni dodatek, czyli karty/pocztówki. Trochę przypominają typowy dodatek do boxów z anime. Ogólnie edycja specjalna jest warta swojej ceny, a w kolejnych tomikach dodatków jest nawet więcej, czyli tym bardziej.
Podsumowanie: Kultowa seria w kolejnej odsłonie, tym razem mangi, dalej cieszy i bawi historią czy bohaterami. Nowe podejście i kapitalne rysunki, mimo że trochę odmienne od wyobrażeń po znajomości adaptacji, bawią i wciągają. Studio JG postanowiło wydać w naszym kraju też edycję specjalną z masą dodatków, które najbardziej docenia fani cyklu. Jest ich całkiem sporo, więc warto za nie dopłacić, a już na pewno się to opłacało w pre-orderze. Ciągle możliwe do nabycia ze strony wydawcy. Radzę przemyśleć temat, bo raczej długo taka edycja tam nie zostanie, a później będzie trzeba ją szukać po aukcjach. To tyle na dzisiaj, miłego.