Archiwa tagu: Winyl

[UNBOXING] ROZPAKOWYWANIE ZAMÓWIEŃ Z OSTATNICH 4 TYGODNI

No to lecimy ze wpisem z paczkami z ostatnich ponad czterech tygodni. Tak, parę tu rzeczy jest, ale generalnie było dosyć spokojnie. Jest to związane z faktem, że takie dwie większe przesyłki są bardzo opóźnione i mi się zwalą prawie jednocześnie. Trochę mnie taki rozwój spraw denerwuje, ale co zrobić. No mniejsza już o moje dylematy związane z radością otrzymywania poszukiwanych skarbów i ich eksploatacji. Paczka z USA ekspresowo została obsłużona przez Polamera i jest wysoce prawdopodobne, że dostanę ją w tym tygodniu (dlatego już wolałem skompletować w jednym, dzisiejszym, przedmioty z ostatnich tygodni, bo i tak jest ich parę do omówienia). Wtedy kolejny wpis podobny do dzisiejszego, a będzie obszerniejszy mimo wszystko (ale mniej zróżnicowany). Kolejna większa z UK pewnie w przyszłym tygodniu. Niestety musiałem coś zapłacić z powodu odprawy celnej, ale i tak zdecydowanie mniej, niż gdyby UK ciągle było w EU. Nie wiem, jak to działa, ale sporo na tym zyskuję. Więcej detali, gdy już się doczłapie. Ruszajmy więc, bo standardowe nowinki przy normalnym wpisie dodaję, a ten do takich nie należy. Standardowo pogrupowałem sobie przedmioty, by się je lepiej przedstawiało.

img_1824_wynik

Zaczynamy od animacji. Wszystkie przedmioty ze zdjęcia pochodzą z różnych zamówień. W pewnym momencie postanowiłem sobie pozbierać kultową serię Ranma 1/2, dlatego szybko nabyłem sobie set drugi i trzeci. Ten ostatni z wymienionych już jest niedostępny (pomijając serwisy aukcyjne), a Viz nie ma zamiaru go wznawiać w takiej wersji. Z podobnego powodu trochę zwlekałem z kupowaniem ogólnie tej produkcji. Mianowicie dwie części z ośmiu, na które składa się kompletny serial wraz OAV i filmami kinowymi, dwa sety nie są dostępne (pomijam zawyżone ceny na serwisach aukcyjnych). Teraz już trzy, ale opisuję to ze swojej perspektywy. Myślę o wersjach limitowanych – podobnych do tych ze zdjęcia. Dlatego nabędę sobie dostępne limitki, a potem standardowe brakujących dwóch. Oczywiście będę obserwował eBay, bo zawsze można mieć szczęście. Komedia to świetna, a za sprawą JPF dodatkowo nabrałem chęci na jej dodanie do kolekcji (cenowo można je trafić stosunkowo tanio, a świetnie są przygotowane pod względem opakowania czy jakości audiowizualnej). Następnie mamy wydanie premium serii Domestic Girlfriend od Sentai w ślicznym opakowaniu. Pozycja to dosyć nowa, ale nagle przepadła na sklepach. Udało mi się złapać ją na włoskim sklepie za bardzo dobrą kwotę. Tak, dobrze słyszycie. W takim miejscu też można trafić wydania z USA i to za świetne kwoty. Musiałem ją mieć, bo to dosyć specyficzna produkcja, o której przy okazji opowiem, ale wyróżnia się pięknym opakowaniem. Na koniec film Eureka Seven, który nabyłem za grosze. Mam pierwszy sezon i kontynuację, a brakowało mi go do kompletu, więc nabyć musiałem.

img_1827_wynik

Teraz polecimy z mangami. Na początek najnowsza pozycja od Waneko, czyli komiksowa odsłona Darling in the FranXX od Kentaro Yabukiego. Generalnie nie zbieram mang na podstawie animacji, ale tutaj się skusiłem z kilku powodów. Po pierwsze bardzo lubię tę pozycję, którą muszę wam w końcu opisać. Po drugie mangowa odsłona podobno ma sporo zmian względem animacji. Część podobno zdecydowanie na plus, więc się zainteresowałem. Nie jest długa i jest rzekomo odważniejsza, co stanowi plus. Zobaczymy, pierwszy tomik całkiem nieźle wypada, ale zmian prawie nie ma (słyszałem, że wraz z rozwojem serii są bardziej widoczne, więc trzymam za słowo). Recenzja niebawem.

img_1826_wynik

Kolejne dwie pozycje to Studio JG i po pierwsze „Beastars”, które postanowiłem sobie pozbierać. Wyglądają prześlicznie, a dodatki w postaci podkładek pod kubek robią robotę. Szkoda, że nie zacząłem od pierwszego tomiku. Podobna sytuacja z mangą „Sposób na pięcioraczki”, którą trochę przegapiłem (w znaczeniu, że też nie nabywałem od pierwszego tomu). Na początku jeszcze jej nie znałem, a to błąd. Świetna to pozycja z urocza kreska i świetnymi dodatkami w postaci kart do gry Memo, które zachęcają do pre-orderów.

img_1830_wynik

Skoro już przy Studio JG jesteśmy, to czas na ich Wiosenny Festiwal Mangowy. Nabyłem tam cztery pozycje widoczne powyżej. Na serie „Po deszczu” czekałem od dawana i zdecydowanie ją polecam. Duży format potęguje piękną kreskę i stosunkowo nieduża objętość tomiku nie obniży mojego zachwytu tą pozycją. Trochę debatowałem nad Zapiskami zielarki, ale ostatecznie nabyłem twardą oprawę i jestem z tego faktu zadowolony. Piękna kreska, dawna Japonia, ciekawa historia w tych czasach umiejscowiona. Będzie dobrze, czuję to po kościach. Co ciekawe na razie nie jestem do końca przekonany do Shaman Kinga, którego brałem trochę w ciemno. Sporo osób mi tę pozycję polecało, a ostatnio zacząłem oglądać nawet jej najnowszą adaptację. W mandze na plus zdecydowanie można docenić większą liczbę dostępnego materiału, który w adaptacji jest pomijany lub skracany. Natomiast trochę mnie tutaj irytuje w sumie średnia kreska, zbyt widoczne ukazywanie emocji niektórych postaci. Dam szansę, bo w sumie mnie ciągnie, ale jest dosyć długie, więc nie chcę niepotrzebnie się pakować. Na koniec „Cicha piosenka o miłości”, która mnie bardzo miło zaskoczyła piękną kreską, bohaterkami i samym tematem. Nie jestem jakimś wielbicielem yuri, ale tutaj jest ukazany fajnie aspekt nieporozumienia w miłości. Chyba mało tego tomików istnieje, więc się za bardzo z tym nie rozpędzą.

img_1829_wynik

Wielu nabywało więcej pozycji z uwagi na limitowane karty, które były dodawane do zamówień. By otrzymać jakiekolwiek z nich, należało nabyć minimum trzy pozycje. Początkowo tak miałem w sumie zrobić, ale ostatecznie nabyłem cztery, co udowodniłem powyżej. Dzięki tej zagrywce zdobyłem bonusową kartę, ale nie to jest najważniejsze. Szczerze przyznam, że rok temu nie brałem w tej akcji udziału (tak, to już drugi raz) i nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale muszę to przyznać – robią wrażenie. Duży format, limitowane i pięknie wykonane. Było warto, tyle powiem.

img_1825_wynik

Ostatnia manga z tego rozpakowywania, czyli kolejny tom JoJo. Doszedł szybciej, niż się spodziewałem, i aktualnie go czytam (a przybył przedwczoraj). Świetna jest ta historia, co dużo pisać. Nadrobię recenzje do tego tomu włącznie, byśmy byli na bieżąco. Wszystko nabiera rozpędu, ale fani tej historii wiedzą, że to zaledwie początek zmagań z użyciem fal.

img_1831_wynik

Czas na najnowszy nabytek, który mam od wczoraj i w końcu coś niezwiązanego z komiksami. Evangelion, w końcu, jak głosi tytuł. Milan sprezentował nam wydanie na płytach winylowych tej składanki. Nabyłem ją po bardzo śmiesznej cenie. Dlatego byłem przekonany, że mi anulują to zamówienie. Nie stało się tak oczywiście, bo przybył dzisiaj. Już go słuchałem i będzie trzeba go umyć. Początkowo się obawiałem, że to skopany pressing, ale recenzje na sieci głosiły co innego. Okazuje się, że jest namagnesowany i przez to jakieś drobinki kurzu/papieru się dostały w rowki płyty. Najwięcej tego miałem w pierwszym kawałku i ogólnie kilkukrotnie na pierwszej stronie. Umyje się i będzie super. Sama składanka jest kapitalna – to kompilacja kawałków z wokalami, jakichś miksów czy innych wersji znanych z trailerów i filmów promocyjnych oraz serialu, oczywiście. Mieszanka j-popu i muzyki disco, która wprawia w rytm sama. Podoba mi się niesamowicie. Po wyczyszczeni i kolejnych odsłuchach można liczyć na recenzję.

img_1832_wynik

Czas na coś innego, czyli gry. Pierwszą pozycją jest Code Vein w wersji „day one edition”. Nabyłem sobie tę perełkę, ponieważ była promocja na oficjalnym sklepie i wychodziło bardzo tanio. Brałem ze względu na steelbook, który jest tutaj obecny (niestety edycja PC nie doczekała się fizycznej odsłony, a kolekcjonerka była dosyć niskich lotów z uwagi na średnio wykonaną figurkę, więc od razu ją odrzuciłem). Nawet go nie widać na zdjęciu, ale kiedyś napiszę recenzję tej niesamowitej produkcji z bohaterką przypominającą Meatel z GE999.

img_1823_wynik

Na sam koniec kolejna perła, czyli Nier Replicant ver.1.22474487139 … White Snow Edition. Tak, moi drodzy, dobrze widzicie, nabyłem sobie tę cudowną edycję. Jest wspaniała, co tu dużo pisać, steelbook, kapitalny soundtrack, scenariusz w twardym pudle, przypinki z metalu, ale najważniejsze w tym jest przygotowanie tych elementów. Wspomniany zestaw brzmi dosyć prozaicznie, ale każda jego składowa wprawia w zachwyt. No i oczywiście najważniejsze, sama ta gra Już przy Nier: Automata wspominałem, że mnie ta produkcja zwyczajnie zachwyciła, by nie pisać, że powaliła na kolana. Poprzednim razem miałem coś takiego chyba przy Dark Souls, ale tu było jeszcze lepiej. Kontynuacja (w zasadzie to prequel) zapowiada się, że będzie porównywalnie dobra, co spełnia moje oczekiwania z nawiązką. Tak, nie grałem w pierwotną jej odsłonę z PS3 i nie żałuję, bo teraz mam pewnie lepsze wrażenia i radochę z rozgrywki (lub i nie, kto tam wie). Wprawdzie twórcy znowu mnie zadziwi wpadką z portem na PC, który fani naprawiali modami pierwszego dnia, ale bądźmy dobrej myśli. Było to proste do doprowadzenia do stanu bardziej niż zadowalającego, więc pomińmy tę drobną wpadkę. Nawiasem mówiąc, starsza odsłona (Nier: Automata) ma się doczekać poprawek na PC. Tak, po tylu latach. Teraz trwa „Golden Week Sale” na Steam i można nabyć tę pozycję i masę VN po atrakcyjnych cenach, więc radzę rzucić okiem. Sam sobie dokupiłem zapomniane przeze mnie DLC do Nier: Automaty.
To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Musiałem przeredagować ten wpis i umieścić dopiero dzisiaj, bo zapodziały mi się dwie fotki. Tymczasem już snuję plany na popołudnie i wieczór (aktualnie kończę sobie Goblin Slayera, gdyby kogoś ciekawiło). Udanego i do następnego (tak, zrobimy jakiś normalny wpis przed kolejnym rozpakowaniem, nawet jeśli jutro do mnie paczka zawita).

[OST WINYL] Utamonogatari LP Box

Miałem was tu zasypać wpisami, a tu po świątecznych życzeniach cisza, jak makiem zasiał. To się ze mną macie, nie ma co. Sam tu z siebie drwię i z tych moich obietnic bez pokrycia. W każdym razie się trochę rozleniwiłem, ale staram się trochę ogarnąć. Nie, żebym sobie zbijał bąki, aktywnie lecę pod względem spacerów na powietrzu, oglądaniem, czytaniem itd. Ogólnie będzie mi łatwiej zacząć pisać kolejne recenzje. Dobra, takie tam gadanie, a przecież zaległości we wpisach są bardzo duże. Swoją drogą wczoraj obejrzałem sobie pewien kultowy film i z niedowierzaniem zdałem sobie sprawę, że jeszcze go wam nie opisałem. Nadrobimy, obiecuję. Dobra, czas na stałe elementy. Z nowinek zakupowych to ciągle czekam na paczuszki. Obie w teorii mogą dotrzeć nawet jutro, ale daje sobie na to małe nadzieje. Może chociaż w tym roku? Zobaczymy. W wyprzedażach się nieźle obłowiłem, ale trochę na to poczekam. Mamy umowę między UK a EU, więc w teorii myślałem, że będzie bez dodatkowych naliczeń. Jednak w aktualnych doniesieniach zwątpiłem, jak to wygląda u osób fizycznych. Może być tak, że sklepy będą działały na podobnej zasadzie jak wcześniej (ewentualnie minimalnie coś drożej będzie), ale już na eBay sobie nie kupimy tak fajnie. Sytuacja jest rozwojowa. Czas na nowinki wydawnicze. Viz zapowiedział: Mr. Osomatsu Season 1 (BD), JoJo’s Bizarre Adventure Set 5 (BD), Inu Yasha Set 4 (BD) i Castlevania Season 3 (BD). Tak, wiem, to ostatnie to nie anime, ale prawie. JPF zapowiedział na razie bez konkretnej daty Dragon Ball Full Color (twarda oprawa i zwykła w formacie A5). Jest to pokolorowana w całości manga DB, gdyby ktoś nie wiedział. Bardzo chętnie bym sobie nabył, ale obawiam się o cenę. Zobaczymy. Persona 5 Essential Edition Soundtrack na czterech płytach winylowych zostanie wznowiony w przyszłym roku. Na dodatek tego samego dnia będzie miało premierę Persona 5 Royal Soundtrack na trzech nośnikach (w pre-orderze do końca roku u wydawcy jest jeszcze 7″, ale te koszty wysyłki z USA…). Część tego drugiego z wymienionych była dostępna w edycji limitowanej na sześciu nośnikach, ale nie całość, więc otrzymujemy szanse zdobycia kompletu. Muzyka do Persony to świetna rzecz (ta z gry i adaptacji jest niemal identyczna, gdyby ktoś pytał), więc zdecydowanie polecam. Reszta nowinek następnym razem. Będzie o figurkach. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowany japoński box Utamonogatari na pięciu czarnych nośnikach. Tak, moi drodzy, takie cacko mam w kolekcji. W sumie nie wiem, czemu dopiero teraz wam to opisuję, ale już mniejsza o detale na temat moich opóźnień. Pewnie część z was kojarzy, że recenzowałem już na łamach swojej stronki CD-kowy box o bliźniaczej nazwie. Wszystko się zgadza, więc zaczynam tłumaczyć tę kwestię. Pierwotnie ukazał się na płytach kompaktowych (ale to brzmi) do pierwszych trzech sezonów niniejszego tytułu. W późniejszym czasie miała premierę kompilacjach do kolejnych kontynuacji z wyłączeniem filmów z tej niesamowitej serii, której to jestem wielkim fanem. W każdym razie nosiłem się z zamysłem kupienia części drugiej i marzyłem o edycji winylowej. Tak, uwielbiam ten nośnik, mimo że często wcale jakoś dużo lepiej nie brzmi (lub w ogóle tak samo/gorzej), bywa dokuczliwy z uwagi na jego problemy przy produkcji, naelektryzowanie, kwestie czyszczenia itd. Ale wiecie co? Jest wspaniały i niejednokrotnie się łapię na tym, że pragnę mieć właśnie na takim nośniku swoje ulubione albumy, ponieważ stanowią jakieś trofeum same w sobie. Dodatkowo szata graficzna zawsze wypada na nich lepiej z uwagi na duży format, dlatego dalej mi się marzą kolejne wydawnictwa. Tak, narzekam i wielbię, wkurzam się i kocham, taki niesforny to twór. W każdym razie na nośnikach tych w ostatnich latach doczekujemy się pięknych wydań, więc dodatkowo zachęcają do nabywania. Wracając do mojej historii… Pewnego dnia zapowiedziano to wydawnictwo i przecierałem oczy ze zdziwienia. To było jak jakiś prezent gwiazdkowy. Marzenia się spełniają, pomyślałem. Teraz mogę czekać i na inne moje „niemożliwe do wydania na tym nośniku” skarby. Czas mijał i w końcu go dostałem. W międzyczasie pokazywano szatę graficzną, by jeszcze bardziej mnie zwalić z nóg (a już leżałem i tak na podłodze, śmiech). Ostatecznie go otrzymałem i odpłynąłem przy odsłuchu tego pięknego tłoczenia. Tak, moi drodzy, było warto czekać i kupić przy starcie samego pre-orderu. Dla niewtajemniczonych, to kompilacja utworów początkowych i końcowych serii Monogatarii. Właściwie to kompletna, pomijając filmy kinowe (które i tak czegoś takie w sumie nie mają). Brakuje wprawdzie jakiś tam piosenek. Jednej z moich ulubionych nie ma, ale była znana głównie z trailera, więc mnie to jakoś tam nie dziwi. Myślę tutaj o Supercell- Love and Roll. Swoją drogą mam wrażenie, że już o tym kiedyś wspominałem. Na pewno to było przy okazji recenzji wersji CD. Nawet tam nie zaglądam, by się nie przerazić. Chociaż to może i potwierdza, jak bardzo mi go tutaj brakuje. Seria Monogatarii ma świetne soundtracki, których wartość potwierdzają te znane z filmów kinowych (odsyłam do moich recenzji, gdyby kogoś interesowała moja opinia), ale niewątpliwie najbardziej znane i lubiane pozostają te początkowe i końcowe fragmenty – wokalne, żeby być precyzyjnym. Zawsze występuje tam głos dziewczyny, której dana historia dotyczy, więc są dobrze rozpoznawalne. Swego czasu naprawdę to „katowałem” i nie wstydzę się tego. Serię uwielbiam, muzykę również. Był to dla mnie strzał w dziesiatkę – gry słowne, bohaterowie, kreska, styl graficzny, samo zróżnicowanie w ich przedstawianiu, nieco chaotyczny ciąg fabularny (pozornie i głównie na początku). To wszystko do mnie trafiało i to strasznie, więc byłem zauroczony. Muzyka i kawałki wokalne dopełniają tam całości. Wielokrotne słuchanie tych piosenek było zakończone kupieniem tej niesamowitej składanki, a w końcu i jej winylowego odpowiednika, który jest wykonany kapitalnie. Myślę tutaj o świetnej szacie graficznej, przechodząc w samo wydanie (twardy box, dobre tłoczenie) i świetną jakość wszystkich elementów. Wad nie stwierdzam. Można może narzekać, że mogli jeszcze jakąś książeczkę dodać lub kod do pobrania wersji cyfrowej, ale to trochę czepianie się na siłę. Dobra, wszyscy wiedzą, że brzmi świetnie, a piosenek nie trzeba przedstawiać, więc czas na jakieś detale dotyczące wydania samego w sobie i oczywiście fotografie je prezentujące.
img_0271_wynik
Lista utworów:

Nośnik 1:

Strona A:

1. staple stable 4:35
2. 帰り道 4:06
3. ambivalent world 4:17
4. 恋愛サーキュレーション 4:12

Długość strony: 17:10

Strona B:

5. sugar sweet nightmare 4:31
6. 君の知らない物語 5:44
7. 二言目 4:25
8. marshmallow justice 4:12

Długość strony: 18:52

Nośnik 2:

Strona A:

1. 白金ディスコ 4:16
2. ナイショの話 4:21
3. perfect slumbers 4:27
4. 消えるdaydream 4:37

Długość strony: 17:41

Strona B:

5. chocolate insomnia 4:39
6. happy bite 4:11
7. アイヲウタエ 4:12
8. the last day of my adolescence 4:22

Długość strony: 17:24

Nośnik 3:

Strona A:

1. 花痕 -shirushi- 4:32
2. もうそう♡えくすぷれす 4:23
3. white lies 3:24
4. その声を覚えてる 4:06

Długość strony: 16:25

Strona B:

5. fast love 4:36
6. 木枯らしセンティメント 4:37
7. snowdrop 5:09

Długość strony: 14:22

Nośnik 4:

Strona A:

1. オレンジミント 4:34
2. border 4:26
3. decent black 4:39
4. mathemagics 4:02

Długość strony: 17:41

Strona B:

5. 夕立方程式 4:40
6. mein schatz 4:04
7. さよならのゆくえ 3:58
8. terminal terminal 4:28
9. dreamy date drive 4:39

Długość strony: 21:49

Nośnik 5:

Strona A:

1. dark cherry mystery 3:51
2. SHIORI 4:10
3. 07734 3:46
4. azure 4:27
5. whiz 4:24

Długość strony: 20:38

Strona B:

6. étoile et toi [édition le bleu] 5:52
7. étoile et toi [édition le blanc] 5:57
8. wicked prince 3:56

Długość strony: 15:45

img_0272_wynik
Mamy tutaj twardy box, do którego włożono pięć płyt winylowych. Każda ma indywidualną okładkę i wkładkę. Dodam od razu, że wszystko jest kolorowe i śliczne, jak w przypadku wersji CD. Czy jest ta sama szata graficzna i tylko powiększony format? O nie, moi drodzy, to byłoby nudne. Dodajmy, że sam pomysł i wydanie tego cacka pokrywa się z okrągłą rocznicą cyklu, czyli dziesięciu latach na karku. Mowa tutaj o adaptacji, by komuś się coś nie pomyliło. Na box jest nałożone obi informacyjne (tam po prawej na przedniej stronie na zdjęciu), by nie psuć okładki. Sam pomysł wykonania boxu jest nietypowy – to widok z aparatu (lub kamery) na okładkę wydania CD. Nie został dobrze wyśrodkowany, więc jest za blisko, co skutkuje ucięciem fragmentu. Do tego detale z aparatu. Pomysł jest niesamowity, a przy tym oryginalny i dosyć prosty. Bardzo mi się spodobał. Reszta to taki minimalizm połączony z ciekawymi rozwiązaniami. Radzę sobie powiększyć fotki, by to zobaczyć dokładnie.
img_0273_wynik
Przechodzimy do pierwszego nośnika i okładki. Są tutaj dwustronne i każda w innym kolorze. Tak samo z wkładkami, na których są informacje, teksty piosenek i grafiki. Dzięki temu rozwiązaniu dostajemy książeczkę znaną z wydania CD. Prawie kompletną, bo brakuje tych fragmentów z limitowanej wersji z płytą DVD lub BD. Odsyłam do mojej recenzji, jeśli ktoś chce poznać detale. W każdym razie za sam pomysł na wykonanie daję medal, ponownie.
img_0274_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0275_wynik
Drugi nośnik, przednia strona.
img_0276_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0277_wynik
Trzeci nośnik, przednia strona.
img_0278_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0279_wynik
Czwarty nośnik, przednia strona.
img_0280_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
img_0281_wynik
Piąty, a zarazem ostatni nośnik, przednia strona.
img_0282_wynik
Ten sam nośnik po obróceniu.
Podsumowanie: Kultowa seria otrzymała kompilacje tytułowych i końcowych utworów (aka openingi i endingi), tego zwyczajnie nie można było przegapić. Czy może być coś lepszego? Tak, wydanie tego na płytach winylowych i tak się też stało. Jeśli jeszcze tego nie nabyliście i się zastanawiacie… To chyba nie macie gramofonu. Trzeba go najpierw kupić, a potem już przestaniecie (lub w odwrotnej kolejności, bo jak już sobie to nabędziecie, będziecie chcieli jak najszybciej posłuchać. Tak to działa, moi drodzy). Trochę się tu śmieję, ale dla fanów to wydawnictwo jest spełnieniem marzeń w moim odczuciu. Pięknie wykonane, świetnie wytłoczone. Pełna perfekcja. W dodatku się minimalnie różni – są to detale, które zachwycają. Jeszcze można go trafić, ale powoli zanika (ponownie, bo został już raz dotłaczany). Gdy w końcu zaniknie, to już pewnie bezpowrotnie. Wtedy czeka was udręka z szukaniem tego w chociaż sensownej cenie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[OST WINYL] Radwimps: Weathering With You

Ponownie mamy lekką obsuwę, ale nie przesadzajmy. Ostatnio lecę dosyć regularnie, co sponsoruje dobra organizacja czasu. W sumie też pogoda się nam psuje, więc mam więcej czasu na takie rzeczy. Zaczyna być problem z dobrym światłem, więc na weekend muszę się zorganizować i porobić fotki. W każdym razie dzieje się. Z nowinek zakupowych można zaliczyć piękną figurkę, która lada dzień powinna do mnie ruszyć i większą paczkę z anime. Będzie super, tyle powiem. Czas na jakieś nowinki wydawnicze. Dawno nic nie pisałem o figurkach, więc warto by było ten temat nadrobić. Good Smile Company zapowiedziało: Hatsune Miku: Deep Sea Girl ver. 1/7 oraz Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram 1/7, czyli wznowienia słynnych figur. Dalej od nich dostaniemy: POP UP PARADE YuYu Hakusho Hiei, POP UP PARADE Cyberpunk 2077 Johnny Silverhand, POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Erza Scarlet i Hatsune Miku V3 (czyli znana seria tanich, a dobrze wykonanych postaci). Dalej mamy Fate/Grand Order -Absolute Demonic Front: Babylonia- Archer/Ishtar 1/7 Scale od FuRyu dla tych, co nie zdobyli wersji Aniplexu (moim skromnym zdaniem najlepszej jak do tej pory dla tej postaci). Dalej mamy zapowiedzi od Genco: Sword Art Online Alicization [Stacia, The Goddess of Creation] Asuna 1/8 i Sword Art Online Alicization [Land Goddess, Terraria] Leafa 1/8. Na koniec moje ulubione, czyli od firmy FREEing: Arifureta: From Commonplace to World’s Strongest Shea Haulia Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Food Wars! Shokugeki no Soma Hisako Arato Bunny Ver. 1/4 i B-STYLE The Rising of the Shield Hero Raphtalia Bunny Style Ver. 1/4. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest soundtrack do filmu Weathering With You (lub Tenki no Ko, jeśli ktoś tak woli) wykonany przez Radwimps na płytach winylowych. Tak, moi drodzy, postanowiłem dla was dzisiaj zrecenzować jakąś ścieżkę dźwiękową na tym nośniku. W ostatnich czasach obracałem się głównie w mangach i light novel (ewentualnie jakiś figurkach), ale czas trochę wyjść z tej rutyny, że tak to ujmę. Tak naprawdę mam nieco ukryty motyw, ale to już inna sprawa, bo poznacie go za jakiś czas. W każdym razie mam ten album od zdecydowanie dłuższego czasu, bo nieco później nabyłem film (od którego to muzyka) w wersji deluxe, którego też wam nie opisałem. Właśnie, postanowiłem, że zachowamy moją (i wydawniczą) kolej rzeczy, czyli najpierw wam opisuję soundtrack. Od razu napomknę, że film będę wam tu streszczał i oddawał na tym blogu towarzyszące mi emocje i przemyślenia przy właśnie recenzji wspomnianej edycji deluxe z tym obrazem. Wyjaśnienia już mamy z głowy, więc pora na soundtrack. Po pierwsze kupiłem go prawie w ciemno. Oczywiście trochę tutaj nieprawdę napisałem, bo jednak go przesłuchałem przed zakupem, ale był dla mnie pewniakiem, gdy dowiedziałem się, że jest wykonany w podobnym stylu jak ten do Your Name (stąd mogłem go brać w ciemno). Później tylko się upewniłem w tych rewelacjach i już wylądował w koszyku. Wiedziałem, że nie należy zbytnio zwlekać z decyzją, bo nauczyłem się tego przy soundtracku na winylu do wspomnianego wcześniejszego hitu od Makoto Shinkaia. Tamten niewiele po premierze już był niedostępny, a aktualnie osiąga tak kosmiczne kwoty, że prawie myślę o sprzedaniu swojej kopii. Powstrzymuję się, bo jest genialny, a jestem jednak kolekcjonerem i takie rzeczy trudne do zdobycia stanowią dla mnie dodatkowy plus. W każdym razie opisywany dzisiaj soundtrack również jest już bardzo trudno dostępny, więc przepraszam, że dopiero teraz go opisuję. Właściwie, bo teraz tak przeglądam sieć, jego liczba była ustalana na podstawie składanych pre-orderów przez sklepy do jakiegoś tam momentu. W związku z tym po premierze już go prawie nigdzie nie było. Oczywiście pomijamy wszelkiego rodzaju serwisy aukcyjne lub pojedyncze dodatkowe kopie na sklepach. To tym bardziej strasznie się cieszę, że go szybko nabyłem. Wykonywanie go przez Radwimps nie jest przypadkowe, tak swoją drogą. Makoto Shinkai jest wielkim fanem tego zespołu, a osoba (jakiś jego bliski znajomy w życiu i biznesie filmowym), która mu pomagała przy Your Name, dowiedziała się o tym podczas jakiejś rozmowy. Tak się złożyło, że znała członków tej grupy, więc poszło, jak się zapewne domyślacie. W przypadku Weathering With You szli za ciosem. Ktoś będzie narzekał, że przez to zjadają własny ogon. Może i tak, ale, jak im to wyszło! Soundtrack jest mieszanką takiej muzyki filmowej z kawałkami z wokalami. Daje to kapitalny efekt takiego albumy zespołu, a nie do końca soundtracku, mimo że się w sumie czuje, że to ścieżka dźwiękowa. Wszystkie kawałki świetnie wypadają. To taka mieszanka rocka, muzyki filmowej i gitarowego grania. Pod względem jakościowym jest zwyczajnie świetnie. Mamy tu niezwykle czyste tłoczenie – idealnie brzmi zarówno wokal, jak i instrumenty, a przy tym jest dosyć ciche. Z takimi bywają problemy, ale nie tym razem. Oczywiście pomijam problemy z jakimś namagnesowaniem płyty, jeśli takie macie, umyjcie nośniki. Dobra, lecimy z detalami na temat wydania, bo jest, o czym pisać.
img_0265_wynik

Nośnik 1:

Strona A:

1. 『天気の子』のテーマ 0:41
2. 優しさの味 0:48
3. K&A 初訪問 1:49
4. 占秘館へようこそ 1:53
5. K&A 入社式 1:03
6. 風たちの声 (Movie edit) 2:37
7. 陽菜、救出 1:47
8. 晴れゆく空 2:13
9. 空の海 0:59
10. 御宅訪問 3:42

Długość strony: 17:32

Strona B:

11. 初の晴れ女バイト 1:19
12. 祝祭 (Movie edit) feat.三浦透子 2:36
13. 花火大会 3:04
14. 気象神社 2:40
15. 芝公園 3:11
16. 二つの告白 1:36

Długość strony: 14:26

Nośnik 2:

Strona A:

1. 首都危機 1:37
2. 真夏の雪 1:18
3. 天気の力 1:22
4. 家族の時間 2:33
5. 消えゆく陽菜 1:08
6. 永遠の雲の上 0:52
7. 晴天と喪失 2:45
8. 穂高、逃走~子供達の画策 3:01
09. バイクチェイス 0:59
10. 陽菜と、走る穂高 2:23

Długość strony: 17:58

Strona B:

11. 愛にできることはまだあるかい (Movie edit) 2:30
12. グランドエスケープ (Movie edit) feat.三浦透子 3:08
13. ふたたびの、雨 0:44
14. 大丈夫 (Movie edit) 4:18
15. 愛にできることはまだあるかい 6:54

Długość strony: 17:34

img_0266_wynik
Mamy tutaj podobne wydanie do tego znanego z soundtracku do Your Name. Dobra, fajnie to brzmi, ale tamtego nawet wam nie recenzowałem. W każdym razie jest genialnie. Dostajemy rozkładaną okładkę typu gatefold – sztywną, więc nie ma szans, by się nam coś pozaginało. Jest też obi na okładkę z opisami, by nie psuć grafiki. W środku dwie płyty z muzyką i książeczka. Prawda, że świetnie? Wszystko super wykonane. Uwielbiam Japonię za ich pięknie przygotowane wydania.
img_0267_wynik
Po otworzeniu widzimy tę grafikę, a obok listę utworów. Nie będę już wrzucał fotek samych płyt. Są czarne z labelami białymi z opisem. Nic niezwykłego dla wyjadaczy tego formatu.
img_0268_wynik
Wspomniana książeczka. Na dwunastu stronach mamy opisy, jakieś podziękowania, teksty do kawałków z wokalami i sporo grafik. Podobno, bo ja tam tego nie rozszyfruję. Śmiech, ale wiele do czytania nie ma, a grafikami zachwycać się mogę. Same tytuły wrzuciłem w bardziej zrozumiałym języku powyżej, byście mogli je lepiej zrozumieć. Dla siebie też.
img_0270_wynik
Tylna jej część, czyli też fotka zespołu.
img_0269_wynik
Fragment ze środka, byście wiedzieli, jak to się tam przedstawia.
Podsumowanie: Kolejny raz kapitalny duet w postaci soundtracku z utworami typowo filmowymi i takimi z wokalami, a wszystko wykonane przez Radwimps do produkcji Makoto Shinkaia wypada świetnie. Płyta winylowa jest wisienką na torcie dla fanów zarówno muzyki, filmu, jak i kolekcjonerów soundtracków do anime. Swoją drogą ostatnimi czasy ich liczba stale rośnie i aż się łezka w oku kręci, gdy sobie pomyślę, że parę lat temu można było je liczyć na palcach jednej ręki (nowych wydawnictw w danym roku). W każdym razie aktualnie bardzo ciężko dostępny, ale można polować na grupach fanowskich i aukcjach. Może traficie w jakiejś sensownej cenie. Zawsze pozostaje edycja na płycie CD. To tyle na dzisiaj, miłego!