[ANIME BD] Mirai – Collector’s Edition

Tym razem udało się nieco szybciej niż zwykle napisać wam kolejny wpis, co sponsoruje dobra organizacja czasu. Oczywiście mam plany na ten wieczór jak zwykle zbyt obszerne, więc nie można tracić nawet chwili. Od ostatniego wpisu nic do mnie nie dotarło, ale dwie paczuszki mogą się pojawić lada moment. Na kolejne już poczekam nieco dłużej, chociaż kto tam wie. Czas na nowinki wydawnicze. Dosyć niespodziewanie mam dobre wiadomości, jeśli chodzi o figurki, a są to: Saekano: How to Raise a Boring Girlfriend Flat Utaha Kasumigaoka 1/7 od Max Factory. Fanów nie ma co zachęcać, bo wygląda niesamowicie. Sam sobie odpuściłem, bo wolę wersję FREEing. KDcolle Movie Fate/stay night [Heaven’s Feel] Saber Alter Kimono Ver. 1/7 od KADOKAWA. No, wygląda nieziemsko, aż mnie świerzbi, żeby to zamówić. Na koniec B-STYLE Puella Magi Madoka Magica the Movie [New] The Rebellion Story Madoka Kaname Rabbit Ears Ver. 1/4. Ależ to śliczne, na naprawdę niesamowite. Wielkość też niczego sobie, ale cenowo jest ciężko. Chodzi tu też o koszty wysyłki, które przy takich rozmiarach idą strasznie w górę. Będę się bił z myślami nad dwiema pozycjami, ale nie wiem, czy się powstrzymam. Z innych nowinek mamy jakąś niemrawą zapowiedź od Tiger Lab jeszcze ośmiu wydawnictw na ten rok. Nie wiem, czy jakiś żart, ale zobaczymy. Ostatnio sobie nadrabiam ich pozycje, więc powoli mogę wskoczyć w coś innego. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Mirai w wydaniu kolekcjonerskim od Anime Ltd. Jest to jedna z takich pozycji, które nabyłem właściwie w ciemno. Znałem reżysera, wiedziałem, o czym jest ta kinówka oraz czytałem jakieś opinie, ale nic poza tym. Zwyczajnie czułem, że mi się spodoba i chciałem mieć w kolekcji. Zachęciło mnie dodatkowo ładne wydanie i przystępną ceną. Udało się, że tak to ujmę, bo bardzo cieszę się ze swojej decyzji. Może to zabrzmi nieco zabawnie, ale takie sytuacje ostatnimi czasy zdarzają mi się coraz częściej. Oczywiście zazwyczaj są to w jakiś sposób sprawdzone pozycje – kontynuacje, kolejne dzieła znanych autorów, klasyki, które mnie przypadkiem ominęły. Zresztą aktualnie jestem w stanie trafić z 90% skutecznością w tytuł po opisie, trailerze i kilku opiniach. Trochę się tych rzeczy widziało i wiadomo zazwyczaj, czego się spodziewać. To tak tytułem dygresji przy okazji. Wróćmy może do tego obrazu. Na początek, o czym to właściwie jest. Życie czteroletniego Kuna zmienia się wraz z chwilą narodzin jego młodszej siostry. Rozpieszczony jedynak nie może pogodzić się z tym, że rodzice więcej uwagi i miłości poświęcają nowo narodzonej Mirai. Zaczyna okazywać w sposób jednoznaczny swoje niezadowolenie, przysparzając rodzinie licznych problemów. Pewnego dnia w chwili złości ucieka do ogrodu, gdzie zauważa, iż świat w magiczny sposób zmienia się wokół niego. Nieznośne zachowanie jedynaka ma jak najbardziej uzasadnione podstawy. Rodzina Oota mieszka w Jokohamie, w domu zaprojektowanym przez ojca Kuna, który jest architektem. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy tu do czynienia z dość zamożnymi ludźmi. Chłopcu do tej pory nie brakowało niczego, a opieką nad nim zajmowała się matka. Wszystko to zmieniło się jednak ze względu na charakter jej pracy, a prowadzenie domu i zajmowanie się już dwójką dzieci spadły na ojca, który może pozwolić sobie na pracę zdalną. Nowe obowiązki nie idą panu Oota najlepiej, zaś chłopiec tęskni za matką, której nie ma długimi godzinami w domu, a po powrocie więcej uwagi poświęca jego siostrze. Niestety, w pewnym momencie widzowi coś zaczyna zgrzytać. Czterolatek ma swoją pasję – pociągi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie recytował nazw składów, linii kolejowych i rozkładów jazdy z pamięci… Jego wiedza i zrozumienie otaczającego świata mocno nie współgrają z wiekiem. Dziecięcą zazdrość i zachowanie zestawiono z elementami osobowości, które pasują raczej do nastolatka. Tak, to kolejny film Hosody (zaraz po „Wilczych dzieciach”) koncentrujący się na rodzinie. Większość z nas w dorosłym życiu w „magiczny” sposób zapomina, jak to jest być dzieckiem. Mamoru Hosoda na szczęście nie zapomniał. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem film tak wspaniale i realistycznie przyglądający się czasom dzieciństwa. I z taką uwagą, empatią i zrozumieniem portretujący nie tylko zachowanie 4-latka, ale i całej rodziny. Reżyser genialnie pokazuje, jak pamięć, zasłuchane rozmowy i opowieści, wyobraźnia oraz lęki i marzenia są w stanie stworzyć w głowie dziecka cudowne wizje. „Mirai” zachwyca bogactwem emocji, które są w nim zawarte. Przy tym robi też wrażenie względna skromność Hosody w wykorzystanych środkach. Tempo filmu jest kojące, w miarę spokojne, co nie znaczy, że nudne. Na szczęście nasza uwaga nie jest też odwracana wizualnymi fajerwerkami. Hosoda postawił na prostotę, ciepło, emocje i klarowną wizję. Nie próbuje też uwodzić widza na siłę przesłodzonymi czy sentymentalnymi obrazkami. Mimo to w finale uderza w wysokie tony. W filmie tym zachwyca też muzyka, ale o tym wspomnę za chwilę. Może teraz trochę o wydaniu, skoro już wszyscy wiedzą, że warto dać szansę, mimo że zdaję sobie sprawę, iż nie do wszystkich to trafi to kino. Jestem w stanie zrozumieć opinie twierdzące, że kogoś to nie zachwyciło – wydało mu się dziecinne lub nudne. Dla mnie takie nie jest, ale może też to wynikać z faktu, że nastawiłem się na taki film (nie nudny, bo może to tak zabrzmiało, ale pokazywany bardziej z perspektywy dziecka, chociaż nie do końca, bo diabeł tkwi w szczegółach) – raczej nieświadomie, ale jednak. Tak, wydanie… Wydanie. Anime Ltd postanowiło nam sprezentować naprawdę fajną edycję za niską cenę. Kosztowała jak zwykły film, a dostajemy szereg naprawdę fajnych dodatków, które zaraz opiszę. Mamy tutaj edycję europejską, więc region naszych odtwarzaczy. Czas na detale.
IMG_0138_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1: japoński, angielski (BD), Dolby Digital 5.1: japoński, angielski (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD), SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD, 1xDVD i 1xCD
IMG_0139_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, ale bardziej dopieszczone niż zazwyczaj. Ilość materiałów sugeruje, że rozważono wydanie ultimate, ale jednak trochę zabrakło. Mamy tutaj film na obu formatach, soundtrack, artbook z opisami, plakat i pocztówki. Całkiem sporo, jeśli mam być szczery, a wszystko idealnie dopasowane. Pierwszym elementem jest śliczna obwoluta – sztywna okładka artboxu z dwiema grafikami. Jedna jest autorska od tego wydania, druga to znany powszechnie plakat promujący tę pozycję.
IMG_0140_wynik
Kolejnym elementem jest digipack z płytami. Postawiono na minimalizm, więc mamy tutaj tylko szkice pewnych obrazków czy bardziej scen z filmu. To ciekawy aspekt, który nieraz przejawia się w animacjach. Podkreśla, na czym mamy się skupić w danym momencie – na chwili, a nie otaczających je fajerwerkach (bardziej towarzyszących, ale, ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, by nie odwracało nam nic uwagę od tego, co istotne).
IMG_0141_wynik
Czas na podgląd płyt. Mamy tutaj trzy nośniki, jak wspominałem. Pierwsze dwa dyski to sam film na różnych formatach, a ostatni stanowi soundtrack. Ścieżka dźwiękowa zachwyci niejednego widza bogactwem utworów, a także umiejętnością kreowania nastroju i podkreślania emocji. Słyszymy utwory z wielu gatunków muzycznych, a niemal każdy z nich wpada w ucho i nie pozwala pozostać względem niego obojętnym.
1. Sweet Spirit
2. Petal
3. New Style
4. Little Entertainer
5. Anemone
6. Dancing Anima
7. Hora, Thello
8. Tanana
9. Acrobat of Architect
10. Inner Garden
11. Flower Myth
12. Waggle Dance
13. Waggle Dance (reprise)
14. Hora, Auxo
15. Water Memory
16. Rainy Steps
17. Marginalia Song
18. Hora, Carpo
19. Katabasis
20. Trans Train
21. Of Angels
22. Future Nursery
IMG_0142_wynik
Kolejny dodatek to książeczka w twardej oprawie. Na okładce widać minimalizm. Nie jest może bardzo długa, bo to raptem tylko czterdzieści stron, ale bardzo treściwa. To taki „making of” tego filmu. Omówienie postaci, elementów filmu, szkiców, procesu powstawania itd. Ciekawa rzecz, którą warto sobie poczytać.
IMG_0143_wynik
Tutaj fotka, byście wiedzieli, o czym mówię. Bardzo ładnie przygotowane, co tu dużo pisać.
IMG_0144_wynik
Kolejnym dodatkiem jest plakat. Jest rozkładany, więc nie widzę jakoś tego przyklejania na ścinę, ale mimo wszystko miły gest. Zresztą zawsze nie mogę sobie wyobrazić, by ktoś element kolekcji gdzieś umieszczał. Wiem, po to on niby jest, ale nie chciałbym tego niszczyć w taki sposób.
IMG_0145_wynik
Ostatnim dodatkiem jest pięć pocztówek-artów, czyli nieodłączny dodatek edycji kolekcjonerskich. Ładne krajobrazy z filmu przypominające fotografie lub obrazy ze szkicownika.
Podsumowanie: Obsypany nagrodami najnowszy film Hosody otrzymuje bardzo ładne wydanie po przystępnej cenie. Podczas premiery i niewiele po niej osiągał wręcz śmieszne kwoty za tak bogatą edycję. Aktualnie coraz trudniej dostępny, więc radzę się spieszyć. Głupio byłoby stracić, bo to świetna pozycja, do której na pewno wrócę. Zwyczajnie chwyta za serce, a przy tym świetnie wygląda i brzmi – chodzi mi o muzykę, którą dodatkowo mogę tutaj słuchać ze specjalnego dysku. Gdyby kogoś interesowało, to jest też edycja standardowa. Tańsza, ale uboższa o masę świetnych dodatków. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 3)

Z lekkim opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Myślałem, że praca w domu przyspieszy moje wypociny, ale jakoś się nie udaje. Chyba jeszcze się do niej nie przyzwyczaiłem. W każdym razie się staram i może będzie widać tego owoce na dniach. Zacznijmy może od nowinek zakupowych. Po pierwsze przypełzły do mnie jakieś paczuszki, co mnie niezwykle cieszy, bo nie wiadomo, czy czasem niebawem wszystko się drastycznie nie spowolni z wiadomych przyczyn. Nie będę oczywiście nad tym ubolewał pod względem braku tematów do nadrobienia, bo takich jest i tak bardzo dużo, ale bardziej bym się obawiał o zaginięcie czegoś w trakcie wysyłki. Oby się tak nie stało. Jedna przesyłka niestety doszła do mnie w kiepskim stanie, ale amazon.com postanowił mi zwrócić pełne koszta, więc zostałem z paczka za friko (płyty nie są porysowane, ale okładka jest uszkodzona i musiałem pudełko plastikowe wymienić, bo było w strzępach – no ale za darmo i ostatecznie nie jest aż tak źle… Może nawet nie będę nabywał nówki i zostanę z tym egzemplarzem). Na koniec udało mi się szczęśliwym trafem zdobyć pewien soundtrack na płycie winylowej – został wyprzedany w pre-orderze, ale ktoś anulował swoje zamówienie i zwolniła się jedna kopia – szczęściarz ze mnie. Czas na nowinki wydawnicze. GKIDS wyda Tokyo Godfathers na BD/DVD, co było wcześniej zapowiadane (teraz już start pre-orderu). Manga Entertainment zapowiedziało wydanie Demon Lord, Retry! (BD) i Mob Psycho 100 II (BD/DVD i też wersja limitowana, czyli kolejna odsłona wydania edycji specjalnej w UK). W figurkach też się coś działo… POP UP PARADE Weathering With You Hodaka Morishima i POP UP PARADE Weathering With You Hina Amano od GSM, czyli seria tanich postaci do kolekcji (bardzo ładnie wyglądają, trochę się zastanawiam). WHITE ALBUM2 Setsuna Ogiso Live Ver. 1/7 i WHITE ALBUM2 Kazusa Touma Live Ver. 1/7 od Hobby Max Japan (dosyć niespodziewane figurki z serii White Album i dodatkowo bardzo ładnie wykonane), dalej mamy Overlord Evileye 1/7 od Kotobukiya (dla lubiących tę serię) oraz „Nekomonogatari” Tsubasa Hanekawa 2 Figures Set od Union Creative (no, wygląda to super, może bym i nabył, ale trzeba oszczędzać miejsce na lepsze rzeczy + cenowo trochę kosi). Na koniec Sakura Matou Makiri no Hai Limited Edition od Aniplex – jest mrok, epickość, no brałbym, ale cenowo dosyć nieciekawie. Chyba sobie odpuszczę. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom trzeci LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Pierwotnie planowałem wam dzisiaj opisać jakąś mangę, ale miałem przygotowane fotki pod tę pozycję, więc już nie chciałem odwlekać tego wpisu. Następnym razem, jak to mawiają. Kolejne tomiki idą nam jak po maśle, a fabuła wciąga dalej w zamęt miejskich legend, intryg czy kapitalnych bohaterów. Naprawdę trudno się tutaj nudzić, a historie chłoniemy z zapartym tchem, nawet już nam znaną z innego medium (anime czy tam mangi). Sporo się tutaj dzieje, a co dokładnie? Przeszłość jest uparta, nie odpuszcza, przeszłość cię dopadnie. Szczególnie taka, której żałujesz i o której chcesz zapomnieć. Masaomi Kida jest tego najlepszym przykładem – wydarzenia sprzed lat wracają do niego i uderzają w jego teraźniejszość z całą siłą, wspomagane wyrzutami sumienia, ale też determinacją, aby drugi raz nie popełnić tych samych błędów. Chłopak był bowiem już kiedyś zamieszany w walki gangów, co skończyło się dla niego i bliskiej mu osoby tragicznie. Z wyjątkową niechęcią więc pakuje się w podobną sytuację, tym razem jednak tylko po to, aby zemścić się na rozpruwaczu, którego uważa za osobę odpowiedzialną za skrzywdzenie swojej przyjaciółki, Anri Sonohary. Los się jednak z niego śmieje, na miejscu wrogów stawiając najbliższe mu osoby, dokładnie te, które chce ochronić nie tylko przed całym złem, ale też przed mroczniejszymi aspektami swojego życia. Ta chęć ukrycia przed przyjaciółmi pewnych rzeczy cechuje nie tylko Masaomiego, ale również Anri, która boi się reakcji najbliższych osób, jeśli te odkryłyby, że jest Saiką. Nie trzeba też chyba przypominać, jaką tajemnicę skrywa Mikado Ryuugamine? Kiedy więc gang Żółtych Szali prosi o powrót swojego przywódcę, Masaomiego, ten postanawia z jego pomocą dopaść rozpruwacza, którego podejrzewa o przynależność do Dolarów – tym samym bezbarwny gang staje się jego wrogiem numer jeden. Sytuacja ta martwi Celty Sturluson, która czuje się za nią częściowo odpowiedzialna, gdyż jako członek Dolarów starła się Żółtymi Szalami, oczywiście całkiem prywatnie, ale dla gangów to nie ma znaczenia – za czyny jednego członka odpowiada bowiem cała banda. Do wojny gangów nie chce również dopuścić Anri – do tej pory żyła jakby pod kamieniem, ale po rozwiązaniu sprawy z rozpruwaczem otworzyła się nieco na świat, dołączyła do czatu i dowiedziała, jakiego konfliktu są źródłem córki przebywającego w niej przeklętego miecza. Tak samo jak Celty czuje się odpowiedzialna, podejmuje więc – dość zdecydowane jak na siebie – kroki, przy okazji pakując się w niezłe kłopoty. Najbardziej nieświadomy tego, co się dzieje, i prawie nieobecny w tym tomie jest Mikado. Mimo że jest szefem Dolarów, charakter grupy uniemożliwia sprawowanie nad nią kontroli, a jedynymi znanymi nam osobami, które pod szyldem tej grupy walczą, są Kadota i spółka. Podczas czytania książki można więc odnieść wrażenie, że to nie opowieść o walce gangów, a o wewnętrznym starciu Masaomiego Kidy z jego niechlubną przeszłością, w które przypadkowo zamieszane zostało stadko innych ludzi. Chociaż nie, słowo „przypadkowo” nie jest tu na miejscu. Za wszystkim stoi i szaleńczo z tego powodu chichocze jeden człowiek, i nie będzie nawet spoilerem, kiedy napiszę, że nazywa się on Izaya Orihara. Jego miłość do ludzi zdecydowanie ma charakter sadystyczny, a oglądanie tego, jak jego pionki miotają się na ustawionej planszy, sprawia mu niewyobrażalną przyjemność. Pozbawiony animowanego uroku Izaya wydaje się o wiele bardziej okrutny i mniej sympatyczny, zresztą nie tylko on. Shizuo w książce jawi się jedynie jako kłębek agresji, a jego próby zamordowania każdego, kto go w jakikolwiek sposób urazi – o co nadzwyczaj łatwo – nie wyglądają już tak zabawnie. Powtórzę jednak to, co pisałam poprzednio – książka nie ujmuje nic z uroku Celty, ta postać zdecydowanie się autorowi udała, a każdy kolejny tom tylko nas w tym utwierdza. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Potrafiłbyś kogoś zabić? Pracujesz jako informator w Shinjuku, bez skrupułów bawiąc się ludzkim życiem. Ale czy potrafiłbyś je odebrać? Tak bezpośrednio, własnymi rękoma? Nie tylko zranić nożem, wiedząc że ofiara przeżyje, i zgrywać przy tym twardziela. Potrafiłbyś? Znając ciebie, wysłużyłbyś się kimś innym. Wiesz co? Aż chce mi się śmiać na myśl o tym, jakim jesteś tchórzem, Izaya Orihara.”
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, w którym zbierają się rozmaite persony łaknące ludzkiego towarzystwa: przywódca starający się uciec przed rzeczywistością, licealistka z poczuciem obowiązku, młodzieniec nieświadom uczuć swoich przyjaciół, mężczyzna planujący przewrót, informator manipulujący innymi, oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu. Wszyscy oni będą musieli stawić czoła zarówno swej przeszłości, jak i sobie nawzajem w zażartym trójkolorowym konflikcie.
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_9807_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9808_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_9809_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_9810_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Garden of Sinners Standard Edition Box

Ostatnie dni były nieco szalone, ale powoli zaczynam się przyzwyczajać do nowego trybu pracy – zdalnej. Tak, moi mili, aktualna sytuacja na świecie nie napawa wielkim optymizmem, ale wszystkim życzę wiele zdrowia. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że w większości osoby przeglądające mojego bloga nie są w grupie najbardziej zagrożonej. Mimo wszystko apeluję o rozsądek i zostanie w domu, jeśli to możliwe lub chociaż ograniczenie w jak największym stopniu przebywanie poza nim (nawet jeśli wam obecny wirus nie zagraża, nie przenoście go dalej na tych, którzy już tyle szczęścia nie mają). Nadrabiajcie zaległości w oglądaniu czy czytaniu. W końcu to najlepszy czas na takie rzeczy. Dobra, część wstępu mamy za sobą, więc już czas przejść do rzeczy. Coś tam ostatnio sobie kupiłem w promocjach oraz w końcu wysłano mi ostatnią paczuszkę ze świątecznych wyprzedaży. Tak, wiem, jak to brzmi. W każdym razie coś tam do mnie powoli zmierza, gdyby jeszcze brakowało. Mam nadzieję, że w związku z aktualną sytuacją nic mi gdzieś nie przepadnie. Na opóźnienia się nastawiam. Czas na nowinki wydawnicze, bo jest tego masę. Na początek nasz ryneczek. Waneko zapowiedziało wydanie mangi Hal od Ayase Umi, kolejna pozycja jest z gatunku girls-love, a mianowicie Luminous=Blue od Kiyoko Iwami i na koniec mamy dramat Cicada-man od Ryuko Iwabuchi. Demon Lord, Retry! (BD), Strike Witches 501st Joint Fighter Wing Take Off! (BD), Hensuki Are You Willing To Fall In Love With A Pervert As Long As She’s A Cutie? (BD), Mix Part 2 (BD), Mob Psycho 100 II Limited Edition (BD/DVD), Sarazanmai (BD), Fairy Gone Season 1 Part 1 (BD), Black Clover Season 2 Part 5 (BD/DVD + Artbook). Parę fajnych tytułów tutaj mamy z Mob Psycho 100 na czele, nad którym ciągle ubolewam, że nie nabyłem sezonu pierwszego w edycji limitowanej. Może się kiedyś jeszcze trafi. Viz ogłosił wydanie Inu Yasha Set 1 (BD). No, doczekaliśmy się. Ciekawe, jak wypadnie jakościowo. Na koniec Sentai: Non Non Biyori Vacation (BD), Domestic Girlfriend (BD), Mysteria Friends Premium Box Set (BD), RE: STAGE! Dream Days (BD), Real Girl Premium Box Set (BD), Run With The Wind Premium Box Set (BD), After The Rain (BD). No, tu mamy naprawdę fajne rzeczy, na które będę czatował w promocjach. Ciekawostką jest fakt, że sporo edycji premium nie ma standardowej odsłony. Czyżby Sentai zmieniało swoje metody dystrybucji? W końcu te lepsze edycje zawsze najszybciej im schodziły. Zobaczymy. Kolejne niusy niebawem, a my zaczynamy opis gościa wieczoru.
Dzisiejszym gościem honorowym jest japoński box od serii Garden of Sinners (czasem bardziej rozpoznawalnej jako Kara No Kyoukai) od Aniplex Japan. Pewnie wielu z was dobrze o tym wie, ale pragnę przypomnieć bez cienia skrępowania, że jestem wielkim fanem tego cyklu. Pomimo jakiś tam wad, które tu dostrzegam, natłok niesamowitych elementów zawsze mnie przytłaczał. To dosyć ciekawe, czytając dobrych parę lat temu recenzje tego cyklu (wtedy jeszcze niekompletnego), wiedziałem, że będzie to dla mnie coś niesamowitego. Rezultat po seansie był taki, że pragnąłem oglądnąć całość ponownie, a potem jeszcze raz, bo tak mi się spodobało. Właściwie wszystko: od bohateów zaczynając, przez muzykę przechodząc i na klimacie skończywszy. Piękna grafika i w dosyć nietypowy sposób przedstawiona fabuła tylko dopełniały dzieła, które po dziś dzień za każdym seansem mnie zachwyca. Naturalną koleją rzeczy była moja chęć posiadania tej produkcji iw swojej kolekcji. Bardzo szybko natrafiłem na oficjalne wydawnictwo – limitowany japoński box dużego formatu, który wyglądał po prostu przepięknie. Wszystkie filmu wraz z dodatkami, duży album i pięknie wykonany box na całość. Niestety cena była zawrotna. Nawet jak poznałem oryginalną, pomyślałem sobie, że nic by nie dało dowiedzenie się o tej produkcji nieco wcześniej. Minęło trochę czasu i pojawiła się edycja na DVD od Aniplex USA. Wydanie ponownie zostało wykonanie niesamowicie, a fani nabywali je jak świeże bułeczki. Nawet pomimo posiadania wcześniej wspomnianej edycji. Trochę się spóźniłem, ale też cenowo mnie mimo wszystko odrzuciło. W tamtych czasach fundusze były dużo mniejsze niż obecnie. Znowu trochę minęło i pojawiła się edycja DVD w UK. Trochę gorzej wyglądała, a wydawca zapewniał na brak szans na ukazanie się wersji na nośnikach BD w bliżej i dalej nieokreślonej przyszłości. Nabyłem zatem swoją ukochaną serię, ale czułem niedosyt. Niestety nie wyglądało tak, jak bym tego chciał – zarówno od strony wizualnej czy wydawniczej (wersja DVD jest ładnie przygotowana, ale obraz nie jest tak samo ostry, co niestety widać). Znowu minęło kilka lat i pojawiła się na runku japońskim edycja standardowa. Tak, moi drodzy, w końcu dzisiaj opisywana. Tym razem środki pozwoliły na jej przygarnięcie, a ja w końcu mogłem się cieszyć tą niesamowitą produkcją na nośnikach BD. Wprawdzie nie zdobyłem swojej wymarzonej wersji limitowanej, którą ciągle oglądałem na filmikach i zdjęciach, ale i tak miałem niesamowite wydanie, które zaraz wam opiszę. Wspomnę jeszcze tylko, że parę lat później pojawiła się najpierw jej odpowiednik w USA, a w tamtym roku pod koniec i w UK. Wyglądają właściwie tak samo jak moja, więc bez sensu byłoby ja wymieniać na coś gorszego. Tak, oryginalne japońskie wydania zawsze zachwycają jakościowo, ale stopują cenowo. Wszystko fajnie, ale czym ta produkcja właściwie jest. Odpowiadam zatem. Kara no Kyoukai to cykl składający się z siedmiu filmów. Sporo czasu musieliśmy czekać na zapoznanie się z nimi wszystkimi. Opłaciło się jednak. Siedem dopracowanych i przemyślanych produkcji, wyróżniających się hipnotyzującym klimatem i wciągającą akcją. Filmy różnią się od siebie długością i treścią, zaś całość została pierwotnie wypuszczona w kolejności niechronologicznej. W takiej też osobiście polecam zapoznać się z tym cyklem. Dzięki temu seans i fabuła zyskują dodatkowo dzięki elementom zaskoczenia, a także skuteczniej trzymają w napięciu i niepewności. Nie można też zapomnieć o uczuciu pełnej satysfakcji, kiedy wszystkie elementy układanki trafiają w naszej głowie na swoje miejsce. Anime zachwyca mroczną atmosferą i zapierającym dech w piersi klimatem. Jest to jedna z tych produkcji, które przede wszystkim tworzone są przy użyciu tych dwóch elementów. Atmosfera jest gęsta jak syrop, często minimalistyczna, ciężka, ale potrafiąca przerodzić się w dziką, pełną akcji pogoń, której tempo trzyma w napięciu. Twórcy filmu bawią się z widzem i oczarowują go klimatem, efektami graficznymi, miejscem akcji, która najczęściej rozgrywa się w ciemnościach nocy. Niepokojące odgłosy wśród ciszy, zbliżenia, dynamiczna praca kamery, wściekły wręcz kontrast i gra kolorów, jak krwista czerwień sukni w mrocznym bambusowym lesie lub delikatność bieli na tle pełni księżyca. Często towarzyszy nam poczucie niepokoju i strachu. Nie wiadomo, co wydarzy się za chwilę. Filmy przechodzą nieraz w surrealistyczny obraz, gdzie nadnaturalne elementy, nieznane siły i subtelnie ujęta magia raczą nas ucztą wizualną i zaskakują niewyjaśnionym działaniem. Elementy magiczne nie przypominają w niczym sztampowych produkcji anime, gdzie wielkie rozbłyski, ogniste kule i magiczne kręgi przysłaniają cały ekran. Tutaj jest to siła, która po prostu istnieje, przejawiając się w mniej lub bardziej spektakularny sposób, niezmierzona i niezrozumiała. Nieznane są jej zasady ani reguły działania, jest jednak zaprezentowana ciekawie i z pomysłem. Jeśli chodzi o ogólny zarys fabuły to… Chłopak spotyka dziewczynę wśród białych płatków śniegu. Dziewczynę niezwykłą i tajemniczą, dziewczynę, która widzi śmierć. Zakochany, stara się przebić przez lodowatą zbroję jej samotności. Nie poddaje się, mimo nieszczęść, które ich dotykają. W mieście ma miejsce fala brutalnych morderstw. Sprawca pozostaje nieuchwytny, jednak dziewczyna go szuka. Poluje na niego w mrokach nocy. Sama również jest łowcą i śmiertelnie groźnym przeciwnikiem. Mroczne siły nie pozwalają miastu spać. W cieniach czają się rzeczy i istoty, które występują tylko w najgorszych koszmarach, przerywanych wrzaskiem w środku nocy. Kto jednak lepiej nada się na ich pogromcę, jak nie dziewczyna, Shiki, która potrafi uśmiercić dowolną rzecz na świecie? I kto lepiej pomoże jej zachować człowieczeństwo, jeśli nie mężczyzna, który ją kocha? W mrokach nocy zwycięży miłość lub śmierć. Chociaż… jedno z drugim zawsze idzie w parze. Tak to mniej więcej wygląda. O tej produkcji mógłbym pisać jeszcze wiele, a byłoby i tak za mało. Wspomnę tylko, że mam z nią obowiązkowy seans (całości cyklu) przynajmniej raz w roku od dobrych kilku lat. Zawsze mnie zachwyca. Zespół, który powstał na potrzeby cyklu, mowa tutaj o Kalafinie, stał się strzałem w dziesiątkę. Sprzedaż płyt przebijała wszelkie rankingi, a dla mnie jest ulubionym z gatunku j-popu. Mam u siebie kilka płyt tej grupy, a planuję nabyć kolejne. Shiki natomiast jest moją ulubioną bohaterką w anime ogólnie, co zresztą myślę, że widać na odsłonach tego blogu. Jest zwyczajnie niesamowita pod wieloma względami, które nijako wynikają z natury cyklu. Skomplikowana osobowości, a właściwie to… No, nie będę dalej zdradzał, ale marzy mi się figurka tej postaci od firmy FREEing, którą bym nabył w trybie natychmiastowym. Czas na trochę aspektów wydawniczych. Otrzymujemy wydanie japońskie bez jakiegokolwiek bookletu z translacjami, ale w sumie nie ma do czego. No, parę stron tylko jest z opisami, ale jeśli dobrze pamiętam, nic wielkiego nie tracimy. W limitowanym wydawnictwie było zdecydowanie więcej. Pod względem napisów jest naprawdę okej, a nie zawsze tak bywa. Tutaj się postarali. Czas na detale odnośnie do wydania.
IMG_0505_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: LPCM 5.1ch Surround, LPCM Stereo 2.0 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A,B,C
Napisy: angielskie, japońskie
Dyski: 8xBD
Spis filmów w wersji oryginalnej:
– Thanatos
 – …and nothing heart
 – ever cry, never life
 – garan-no-dou
 – Paradox Paradigm
 – Fairy Tale
 – …not nothing heart
 – the garden of sinners (Epilogue)
A tutaj w wersji chornologicznej:
 – …and nothing heart
 – garan-no-dou
 – ever cry, never life
 – Thanatos
 – Paradox Paradigm
 – Fairy Tale
 – …not nothing heart
– the garden of sinners (Epilogue)
IMG_0504_wynik
Całość kompletu, w którego skład wchodzi osiem płyt BD, została umieszczona w tzw. artbox z okładką przygotowana specjalnie na to wydawnictwo. Tak, to jedyna rzecz, która jest tu nowa w stosunku do limitowanej wersji. Muszę przyznać, że grafika jest kapitalna i zdecydowanie ucieszy niejednego fana. Na tylnej części natomiast jest tytuł tej produkcji. Ciekawostką pozostają wytłoczone litery na odwrocie. Ogólnie całość wygląda niesamowicie, a przypominam tylko, to edycja standardowa.
IMG_0506_wynik
Tutaj okłada po zdjęciu obi. Tak, mowa tutaj o tej przepasce, które są bardzo często dołączane do japońskich wydawnictw. Na ich wzór powstają podobne w wydaniach Aniplex USA, gdyby kogoś interesowało.
IMG_0507_wynik
Pierwszy BD-case z płytami, czyli filmy „Thanatos” i „…and nothing heart”. Całość jest podzielona na cztery takie pudełeczka. W każdym po dwie płyty i mini książeczki. Parę zdjęć (dokładnie to osiem stron każda), ale zawsze coś.
IMG_0508_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0509_wynik
Widok na płyty. W przeciwieństwie do edycji limitowanej nie ma tutaj ślicznych nadruków.
IMG_0510_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
IMG_0511_wynik
Drugi BD-case z płytami, czyli filmy „every cry, never life” i „garan-no-dou”.
IMG_0512_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0513_wynik
Widok na płyty.
IMG_0514_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
IMG_0515_wynik
Trzeci BD-case z płytami, czyli filmy „Paradox Paradigm” i „Fairy Tale”.
IMG_0516_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0517_wynik
Widok na płyty.
IMG_0518_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
IMG_0519_wynik
Czwarty BD-case z płytami, czyli filmy „…not nothing heart” i „the garden of sinners” (epilog). Tym samym wychodzi na jaw największą wada tego wydawnictwa, czyli brak słynnego „Garden of sinners Remix -Gate of seventh heaven”. Tak, występował tylko w edycji limitowanej. Wielka szkoda, bo to świetnie zrealizowana kompilacja, której niezwykle mi brakuje.
IMG_0520_wynik
Tylna część, czyli kolejna świetna grafika.
IMG_0521_wynik
Widok na płyty.
IMG_0523_wynik
Fragment z dołączonej książeczki.
Podsumowanie: Kapitalna seria na jednym słusznym formacie, czyli płytach BD. Teraz sobie tak myślę, że tylko kwestią czasu jest jej pojawienie się na nośniku UHD. Pewnie wtedy nabędę ją po raz kolejny. Czego się nie robi dla ulubionej pozycji, nieprawdaż? Niesamowicie gesty klimat, kapitalne postaci, muzyka i sama historia. W dodatku jak opowiedziana1 Pozycja, która chyba nigdy mi się nie znudzi. Zawsze mnie zachwyca i wciąga jak bagno. Chciałbym jeszcze raz ją przeżyć jak lata temu, gdy oglądałem ją po raz pierwszy. Tak w sumie to nie jest aż tak stara, bo pierwsza część miała swoją premierę jeszcze w 2007 roku. Zdecydowanie warto dać szansę, a potem sobie zakupić – robic w dowolnej kolejności. Aktualnie dostępna też w wydaniu UK, które zachwyca świetną jakością i przystępniejszą ceną. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 2)

Z lekkim opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Ostatnie dni były dosyć szalone z wiadomych przyczyn, ale powoli ogarniamy się w tej sytuacji, która sprzyja nadganianiu zaległości w oglądaniu, czytaniu czy pisaniu wam wpisów. W każdym razie takie są plany, a skoro o nich mowa, to mam je na wieczór, więc lecimy. Na początek nowinki zakupowe. Dotarły do mnie dwie paczuszki. Jedna zawierała długo oczekiwane trofeum, które wam niebawem opiszę. Ile to już minęło, od kiedy marzyłem sobie, że będę je miał w kolekcji. Niestety inny przedmiot ma pewną dosyć dotkliwą wadę, więc musiałem go reklamować. Chyba dostanę zamiennik, więc będę musiał zwyczajnie tylko trochę jeszcze poczekać. Aktualnie uzbrajam się w cierpliwość podczas wypatrywania innych skarbów, a w nich na przykład ostatnia część paczki z KS. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec wyda: She And Her Cat Everything Flows (BD), Poco’s Udon World (BD), Konosuba Season 1 + OVA (BD), City Hunter Shinjuku Private Eyes (BD) i Battery The Animation (BD). Całkiem niezłe tytuły, a w szczególności jeden z nich. Z odsieczą startuje Anime Ltd: AJIN: Demi Human – Season 2 (BD) i Konosuba Season 1 + OVA (BD). Ten drugi tytuł to dopiero taka bardziej odległa premiera, ale już chcieli poinformować fanów (a pierwszy mam w edycji premium od Sentai, więc mnie nie interesuje). Sporo fajnych serii jest wydawanych, więc na możliwości zakupowe nie ma co narzekać – pomijajac nadganianie zaległych. Resztę nowinek zostawiam sobie na inny raz, więc czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom drugi LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Trochę minęło od recenzji pierwszej części, ale było to bardziej spowodowane rzadszymi wpisami niż faktycznym odstawieniem tego tytułu. Tak już się potoczyło, nie będziemy tutaj płakali nad rozlanym mlekiem. Kolejny tom tej niesamowitej opowieści jest w sumie godnym następcą tego pierwszego. Myślę tutaj o fabule, nowych wątkach czy dalej sporej liczbie stron. Naprawdę trudno jest się tutaj nudzić. Wiem, że się powtarzam, ale dalej trudno mi zrozumieć, że sprzedaje się ta pozycja tak słabo, ale już przestańmy użalać się nad polskim fandomem, bo to nic nam nie da. Przejdźmy może do tomiku i jego zawartości. Druga część DRRR!!, mimo że nie zaburza chronologii i plasuje się niedługo po pierwszym, to jednak w swoich ramach zamyka odrębny wątek ‒ historię Saiki, demonicznego ostrza. Tym razem w Ikebukuro ‒ które nigdy nie było szczególnie bezpieczną dzielnicą w tym tytule ‒ panoszy się nowa siła, rozpruwacz, który za pomocą ostrego narzędzia tnie przypadkowych ludzi, wysyłając ich do szpitala. Jednocześnie czytelnik oraz parę wybranych postaci ‒ tych, które zaglądają na pewien czat ‒ może obserwować szalone i nieskładne wpisy niejakiej Saiki, rozpaczliwie pragnącej kochać ludzi. Szczególnie zainteresowana sprawą jest Celty Sturluson, którą rozpruwacz ośmielił się zaatakować, nawet z niejakim powodzeniem, co jest sporym wyczynem, jako że Czarny Jeździec człowiekiem nie jest, więc zwykli ludzie nie mają z nim szans. W tym samym czasie wspomniane wpisy na czacie stają się coraz bardziej zrozumiałe, aż jasno formułują pragnienie ‒ pocięcia Shizuo Heiwajimy. Zmusza to Celty do podjęcia działania, a i na Shizuo, którego przeszłość zostanie nam nieco przybliżona, następujące później wydarzenia będą miały niemały wpływ. Z drugiej strony mamy Anri Sonoharę, która pragnie jedynie wieść spokojne życie bez komplikacji, nikomu nie zawadzając, przez co jawi się jako wyjątkowo cicha, potulna czy wręcz stłamszona dziewczyna. Jeśli jednak przyjrzeć się jej bliżej, można zobaczyć, że swój sposób na życie dokładnie przemyślała, zdaje sobie sprawę z jego zalet i wad i nie waha się zaakceptować nawet tych drugich, byle tylko osiągnąć to, czego pragnie. Tylko czy aby na pewno przynosi jej to szczęście? Największym problemem, jaki napotyka na swojej drodze do harmonijnego egzystowania, jest nadmiernie nią zainteresowany nauczyciel, Nasujima. Facetem zdecydowanie powinna się zająć policja, ale jakoś udaje mu się zaczepiać uczennice i nadal pracować w szkole. Plotki jednak latają nisko ‒ jedna dziewczyna musiała przez niego podobno zmienić szkołę ‒ a Anri wyczuwa w jego postawie niebezpieczeństwo. Trudno się od takiego opędzić i Sonohara również ma z tym problem, tym większy, że nie chce wywoływać konfliktu, więc cały czas stara się być grzeczna. Niejakim wtrąceniem wydaje się na początku wątek z pierwszoosobową narracją pewnego dziennikarza, który postanawia napisać artykuł o najsilniejszej osobie w Ikebukuro. Aby to zrobić, musi najpierw przeprowadzić serię wywiadów z potencjalnymi kandydatami, więc przez pewien czas będziemy mu towarzyszyć i spotykać się z różnymi znanymi nam już osobami, które rozbijają się po słynnej dzielnicy. Nie muszę chyba wspominać, że i ten rozdział szybko okazuje się w miarę ważny dla fabuły. Oczywiście wspomniane wcześniej panie to nie jedyne znane nam z poprzedniego tomu postaci, które będziemy mogli zobaczyć. Owszem, Masaomiego Kidy jest niewiele, prawie nic, a Mikado Ryuugamine jeszcze mniej – poza epilogiem mignie nam on bodajże tylko raz. Wracają za to Kadota i spółka, którzy w swoim vanie chyba tylko czekali, aż coś się będzie dziać, śledząc w internecie wiadomości o rozpruwaczu. Znaczy, Kadota śledzi, bo Karisawa i Yumasaki jak zwykle oddają się absurdalnym dyskusjom związanym z fikcyjnymi postaciami czy torturami. Na karty wpadnie Izaya Orihara, tym razem zdający się trzymać raczej z daleka od sprawy (choć wiemy, że to technicznie niemożliwe, aby Izaya nie maczał w czymś łap), a i kilka innym osób nam przemknie. Pojawiają się też nowe postaci, jak chociażby dziennikarz czy poszukiwana przez Anri Haruna Niekawa, dziewczyna mająca coś wspólnego z natrętnym nauczycielem, od której Sonohara chce dowiedzieć się, ile prawdy jest w plotkach. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Kocham ludzi. Kogo dokładnie? Ach, to nie tak. Kocham wszystkich ludzi bez wyjątku. Co w nich kocham? Cóż za niemądre pytanie. Wszystko. Kocham w nich wszystko! Każdą najmniejszą rzecz. Tak, ciebie oczywiście też bardzo kocham. Choć nie mogę naprawdę cię kochać. Ale ty kochaj mnie.” Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, gdzie pojawiają się rozmaite persony niewprawne w miłości: licealistka niepotrafiąca znaleźć swojego miejsca w życiu, dziennikarz trzeciorzędnego brukowca szukający sensacji, nauczyciel podejrzany o molestowanie swoich uczennic, członek gangu noszący żółtą chustę, największy twardziel w całej dzielnicy, młody broker informacji oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu. Co wszyscy mają wspólnego z atakami tajemniczego rozpruwacza? I czy fala brutalnych napaści zwiastuje rychły koniec Ikebukuro?
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_9803_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9804_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_9805_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_9811_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

 

[ANIME BD] GATE Premium Box Set

Tym razem bez większych opóźnień prezentuję wam kolejny wpis. Stanąłem na wysokości zadania, ponieważ ostatnio coś wolno szło. Nie przyzwyczajajcie się zbytnio, bo znając życie, zaraz będą dłuższe przerwy. Pod względem zakupów czy innych paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale jakoś mnie to specjalnie nie dziwi. Czas na nowinki wydawnicze, ale tutaj też niewiele się dzieje. Eleven Arts we współpracy z Shout! Factory ma zamiar wydać na BD/DVD film Sound! Euphonium: The Movie – Our Promise: A Brand New Day. To właściwie wszystko, co miałem do zaprezentowania. Skoro mało tutaj miejsca zajęliśmy, to jeszcze dodajmy, że na sklepie JPF trwa aktualnie promocja na kilka serii mangowych (z okazji dnia „Mistrza Gry”). Zawsze można zaoszczędzić na fajnych tytułach. Czas na część główną, bo mamy dzisiaj sporo do opowiedzenia. Ruszajmy więc do boju.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie premium serii Gate od Sentai. Może to zabrzmieć zabawnie, ale jest to przedmiot, który nabyłem w poprzednie święta, więc nazywając rzeczy po imieniu, mam go od dłuższego czasu. Tak to już na mojej stronce bywa, że nie omawiam nowo nabytych skarbów, a przynajmniej w większości przypadków, tylko jakieś starsze pozycje. Był czas się przyzwyczaić, jak to mawiają. Na dobrą sprawę zazwyczaj nie ma to wielkiego znaczenia dla was, a dla mnie jest to dobre rozwiązanie, bo opisuję przedmioty niedawno oglądnięte/przeczytane i mogę na świeżo zmierzyć się z tematem. Niestety czasem odpada pewien aspekt, który niejako jest powiązany z tym blogiem – zachęcenie do zakupu. W przypadku dzisiaj omawianego mam dla was niestety smutną wiadomość, to już wyprzedana pozycja. Tak się niestety złożyło, że nie zdążyłem jej wam opisać przed tym faktem. Stało się to dosyć niespodziewanie, co tu dużo mówić (wyprzedanie u wydawcy). Oczywiście ciągle można ją nabyć na wszelakich aukcjach od osób trzecich, ale wiąże się to z wyższą ceną. Swoją kupiłem bardzo okazyjnie i wręcz ta cena wydaje się śmieszna (myślę o momencie zakupu nawet). Dlatego właśnie zawsze polecam wyprzedaże. Rozwiewając wszelkie wątpliwości, jest to pakiet kompletny, czyli oba sezony. Oglądając tę serię (bo nie robiłem tego podczas emisji), aż mnie zdziwiło jej rozdzielanie, ale zakładam, że było bardziej wymuszone niż prawdziwy podział na sezony. W każdym razie mamy tutaj całość. Może trochę o tej pozycji, by zachować jakiś porządek. Akcja rozpoczyna się, gdy w samym sercu Tokio otwiera się brama prowadząca do innego świata. Przez wrota wylewa się wielotysięczna armia stylizowana na rzymskie legiony, ale dysponująca do tego magami, orkami, smokami i innymi dobrodziejstwami świata fantasy. Najeźdźcy, choć zapewne zaskoczeni nietypową architekturą i ubiorem tubylców, błyskawicznie przystępują do tego, po co tu przybyli i na czym się znają najlepiej, czyli rabowania, palenia i gwałcenia, niekoniecznie w tej kolejności. Początkowo wszystko toczy się po ich myśli – nieuzbrojeni cywile nie stawiają oporu, a nieliczni policjanci nie są w stanie zapanować nad chaosem i przeprowadzić ewakuacji. Okrzyki radości „Rzymian” okazują się jednak przedwczesne. Gdy tylko Japończycy otrząsają się na tyle, by do akcji wkroczyło JSDF, czyli Siły Samoobrony, uzbrojeni w miecze i łuki wojownicy zostają rozbici w puch, a niedobitki wzięte do niewoli. Pomimo zwycięstwa brama wciąż pozostaje otwarta, więc natychmiast pojawia się pytanie – kto i kiedy po raz kolejny postanowi przez nią przejść? Rząd szykuje zbrojną ekspedycję na drugą stronę, mającą odpowiedzieć na to, jak i na wiele innych pytań, a przy okazji, co wyjątkowo pragmatyczne, ale zrozumiałe, zbadać, ile z nowego świata można pozyskać zasobów, tak potrzebnych uzależnionej od importu surowców japońskiej gospodarce. Do nowej formacji wybrani zostają najlepsi z najlepszych, a także, z powodów medialnych, osoby, które przy odpieraniu inwazji na Tokio zasłynęły wśród opinii publicznej. Wśród nich jest świeżo awansowany porucznik Youji Itami, który udzielił wsparcia jednostkom policyjnym przy ewakuacji cywilów do pałacu cesarskiego. To minimalista i otaku, pracujący jedynie dla pokrycia kosztów swojego hobby, ale też człowiek zdecydowany i trzeźwo myślący, jeśli wymaga tego sytuacja. Natomiast ta, w której znalazło się imperium tak pechowo dla siebie atakujące Japonię, jest bowiem nie do pozazdroszczenia, i bez dyplomatycznych talentów kraj może stanąć w obliczu wewnętrznych rozłamów. Po latach prosperity i rozleniwienia pojawił się wróg, którego potęga przerasta najśmielsze wyobrażenia dotychczas niepokonanych wodzów, i choć Japończycy nie planują zniewalać, palić miast, ani rabować dóbr (to ostatnie nosi wszak nazwę handlu), to tubylcy nie mogą tego wiedzieć, a różnice kulturowe także robią swoje. W tak rozległym kraju przekazywane z ust do ust fakty szybko przeistaczają się w pogłoski i im dalej od siedziby JSDF, tym bardziej Siły Samoobrony obrastają w legendę, a władykom trudno jest uwierzyć, że mając taką przewagę, wróg nie wysuwa krwiopijczych żądań. Niewielu przywódców zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, ale ta nieliczna garstka dąży do znalezienia rozwiązania pozwalającego imperium przetrwać bez większych tąpnięć. Itami, jak na głównego bohatera przystało, wplątuje się w sam środek intrygi, ale na szczęście fabuła jest o tyle mądrze poprowadzona, że jego decyzje są zaledwie jednym z wielu kawałków układanki, istotnym, ale wciąż niemającym decydującego znaczenia dla rozwoju wypadków. Miło widzieć, że własne widzimisię nie triumfuje tutaj nad racją stanu. Tak to mniej więcej wygląda. Fabuła jest ciekawa i przypomina podobne rozwiązania fabularne znane z książek czy filmów – na przykład z „Gwiezdnych wrót”. Oto ludzie przenoszą się do czasów, gdzie technologia nie jest aż tak zaawansowana. Różnice kulturowe czy w uzbrojeniu i sposobie walki są osią tej serii. Na pochwałę zasługuje tutaj przedstawienie uzbrojenia czy niekiedy taktyk wojskowych, a także dyplomacja. Mają naprawdę sporo sensu i logiki, a główny bohater tutaj nie dominuje. Jeśli już przy nim jesteśmy, to jest niestety chwilami odpychający przez swoje nadmierne uwielbienie do fandomu wszelakiego (mang, anime etc.). Podobno w oryginale nie jest to aż tak uwypuklane. Po drugiej stronie tytułowej bramy spotka grono pięknych dziewcząt ras wszelakich, gdzie główne skrzypce zagra elfka, magiczka czy kapłanka – nie zapominając o księżniczce. Harem mamy zbudowany, jak to mawiają. Mimo wszystko nie przeszkadzało mi to w żadnym stopniu, a historia mnie wciągnęła. Czytałem gdzieś, że mamy tutaj jawny spadek w drugiej połowie drugiego sezonu. Szczerze powiedziawszy, nie do końca wiem, o czym tutaj mowa. Ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że oglądanie kompletnych pozycji ma jeszcze więcej plusów, niż początkowo może się wydawać. Chyba oczekiwanie kolejnych odcinków skutkuje dostrzeganiem wpadek, których przy ciągłości się nie widzi. Ciekawe, doprawdy interesujące. Odstawmy może te dywagacje połączone z przedrzeźnianiem na bok, bo się ten wpis strasznie długi zrobił, a jeszcze nie opisuję nawet pierwszego elementu tej wypasionej edycji. Wspomnę tylko jeszcze na odchodne, że początkowo akcja jest niespieszna, a pod koniec dosyć szybko wszystkie wątki prawie się rozwiązują. Trochę szkoda, bo mamy tutaj potencjał na więcej, który chyba w oryginale nawet można dokładnie zobaczyć, a na kontynuacje raczej nie ma co liczyć. Dobra, wracamy na ziemię. Seria ta doczekała się edycji kolekcjonerskiej również w UK, jednak pod względem wydania zdecydowanie odstaje od tutaj opisywanej. Jeśli chodzi o jakość wideo czy audio, to mamy tutaj standard u Sentai w ostatnich latach, czyli bardzo przyzwoite kodowanie i super napisy, które są poprawioną wersją dostępnych na streamach. Region geo-locked, więc łatwym trickiem odtwarzamy w naszych odtwarzaczach. Czas na detale.
IMG_0052_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS MA 2.0 (japoński, angielski) BD, Dolby Digital 2.0 (japoński, angielski) DVD
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt BD. Region 1: płyty DVD.
Napisy: angielskie
Dyski: 3xBD i 5DVD
Lista odcinków z wydania:
Sezon 1:
1. The Self-Defense Force Goes to Another World
2. The Two Armies
3. Fire Dragon
4. To Unknown Lands
5. The Battle of Italica
6. Ride of the Valkyries
7. The Princess`s Decision
8. Japan, Beyond the Gate
9. The Hakone Mountain Night Battle
10. Despair and Hope
11. Visitor
12. What Would Itami Do?
Sezon 2:
1. The Banquet Begins
2. The Imperial Capital Quake
3. Tuka Luna Marceau
4. The Fire Dragon, Once More
5. Decisive Battle
6. The Magic City of Rondel
7. Dangerous Sisters
8. Lover
9. Deadline
10. The Empress in Slave`s Clothing
11. Paradrop
12. Thus They Fought
IMG_0049_wynik
W związku z tym, że seria ma spore powiązania z militariami wszelakimi, Sentai wpadło na pomysł zrobienia boxu do nich nawiązującego. Padło nam pudło na amunicję – magazynek, mówiąc kolokwialnie.
IMG_0050_wynik
Postanowiłem go wam zilustrować z różnych stron, byście mogli zobaczyć, jak dokładnie wygląda. Ogólnie rzecz biorąc, pomysł jest świetny i bardzo nowatorski. Będąc szczerym, mam serię podobnie zapakowaną. Jej recenzja za jakiś czas. Dodam tylko, że długo polowałem na tamto wydawnictwo, bo aktualnie jego zdobycie graniczy z cudem, a przynajmniej w normalnej cenie.
IMG_0051_wynik
Kolejna fotka tego zestawu. Wadą może być jedynie jakiś brak ładnej grafiki na froncie. Już taka wada takich rozwiązań. Opis serii znajduje się na spodzie, gdyby kogoś interesowało (już go nie wrzucałem, bo i tak dużo tych fotek).
IMG_0053_wynik
Tak się prezentuje po otworzeniu. W środku jak widać mamy opakowanie z płytami BD oraz DVD. Do tego grubaśny artbook i tajemnicze pudełko z dodatkami. Zaraz sobie wszystko opiszemy, bez obaw. Dodam tylko, że wszystko jest klimatycznie przygotowane i naprawdę trudno się do czegoś przyczepić.
IMG_0054_wynik
Na początek mamy pudełko z płytami BD. Grafika na froncie pochodzi z wydania japońskiego i prezentuje się bardzo dobrze. 
IMG_0055_wynik
Tutaj mamy podgląd nośników BD. Całość jest na trzech płytach. Tak, pewnie oczekiwaliście jeszcze więcej, ale się zmieściło. Jak wspominałem, wszystko bardzo ładnie wygląda, więc nie wypada tutaj narzekać na ilość.
IMG_0056_wynik
Czas na pudełko z płytami DVD. 
IMG_0058_wynik
A tutaj widok na płyty. Jest ich trochę, bo aż pięć. Ciekawostką i pochwałą dla twórców zarazem jest fakt, że wszędzie mamy różne nadruki na płytach. Warto to pochwalić, bo nie wszystkim się chce tak bawić. Miły gest.
IMG_0059_wynik
Czas na najlepszy dodatek fizyczny, czyli liczący sobie 172 strony artbook w twardej oprawie. Co tu dużo pisać, jest to naprawdę świetnie wykonany prezent dla fanów pozycji. Niejednokrotnie już pisałem na swoim blogu, że jestem fanem takich rzeczy, więc zawsze zacieram łapki, gdy je widzę. Tutaj recenzowany wypada naprawdę dobrze. Znajdziemy w nim opisy odcinków, postaci, świata czy militariów. Wszystko opatrzone grafikami. Naprawdę fajnie przygotowane, a okładka jest miła w dotyku.
IMG_0060_wynik
Parę grafik ze środka, by poprzeć swoją tezę. Wrzucam wam opisy postać, co się będziemy szczypać.
IMG_0082_wynik
Jeszcze jedna grafika, bo i tak to zaledwie mały skrawek tego, co skrywa ta księga. Resztę zobaczycie, gdy sami sobie kupicie.
IMG_0062_wynik
Kolejny aspekt to tajemnicze pudełko z resztą dodatków fizycznych. W sumie to standard u tego wydawcy, chociaż w ostatnim czasie czasem go brakuje. 
IMG_0063_wynik
Tylna jego część.
IMG_0064_wynik
Pierwszym dodatkiem ze środka jest dosyć nieźle przygotowana replika broni mrocznej kapłanki, czy Rory. Co ciekawe jest dosyć ciężka, więc nie dostajemy tu jakiejś szmiry z plastiku. Drugi widoczny na fotce dodatek to naszywka.
IMG_0065_wynik
Kolejnym dodatkiem jest rozkładana flaga imperium na materiale. Kolejny klimatyczny dodatek, który wprawdzie może głównie służyć za tło do zdjęć, nie wspominając o innym zastosowaniu zagorzałych fanów.
IMG_0066_wynik
Ostatni dodatek to sześć pocztówek-kart z grafikami (są dwustronne, więc poniżej mamy obrazki na odwrocie). Całkiem fajnie wykonane i dobrane, a co ważniejsze, nie powtarzają się z reszty materiałów (no dobra, występują w tym opasłym artbooku). Pochodzą z okładek japońskich wydań tej serii.
IMG_0067_wynik
Grafiki na odwrocie tych powyższych.
Podsumowanie: Dosyć kultowa pozycja z przełomu 2015 i 2016 roku (mniej więcej wtedy premierę miały oba sezony tej historii), którą śledziło wielu fanów. Animacja przedstawia ciekawy konflikt kulturowy między rasą ludzi z czasów obecnych a starożytnym imperium wraz ze smokami czy elfami. Magowie czy kapłanki również się pojawiają. Wprawdzie główny bohater chwilami irytuje, ale w ważnych momentach staje na wysokości zadania i pokazuje się z dobrej strony. Całą ekipę trudno nie lubić, a wiele rozwiązań jest logicznych, co zasługuje na pochwałę. Seria ta otrzymała bardzo dobrze wykonaną edycję premium, której trudno się oprzeć. A przynajmniej tak było podczas promocji, bo po wyprzedaniu należy postawić sporą kwotę na ladę, by sobie ją nabyć. Pozostaje również edycja UK, która już nie jest tak śliczna, ale pozostaje miłym zamiennikiem. W sumie też jest na wyczerpaniu, więc należy, tak czy siak, się spieszyć. To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] CAT SHIT ONE Figure Project

Z drobnym opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Standardowo miał być już w piątek, ale coś mnie skutecznie odciągnęło. Nie debatujmy może nad tym faktem za długo, bo w sumie i tak to niewiele zmieni. Czas na standardowe fragmenty naszego wstępu. Po pierwsze doszła kolejna paczuszka i następne są w drodze. Ostatnio znowu mam dobrą passę. Muszę się przy okazji przyznać, że coś tam sprzedałem ze swojej kolekcji. No, jak to mawiają, nie wszystko można wiecznie trzymać i nie ma zbytnio sensu. Zacząłem się nieco ograniczać, jeśli chodzi o mangi, co można rozumieć mniej więcej tak, że jeśli dana pozycja była dla mnie udana, ale średnio chce mi się do niej wracać, idzie pod młotek. Zresztą jestem też zdania, że nie należy trzymać rzeczy, o których się prawie zapomina. A gdy są one dodatkowo aktualnie opłacalne w sprzedaży… Sami rozumiecie. W każdym razie co jakiś czas trzeba przewietrzać kolekcję, by zawierała same perełki. Dobra, dobra. Czas na nowinki wydawnicze. Kitty Media zapowiedziało wydanie Sizzling Siblings (BD i wersja DVD osobno). Anime Ltd dosyć niespodziewanie ogłosiło Testament of Sister New Devil: Season 1 & 2 – Limited Edition Collection (BD) i Eureka Seven – Complete Series Collection (BD). Eureka Seven mam w wydaniu ultimate, z czego się bardzo cieszę, a Testament of Sister wolałbym w wersjach indywidualnych w sumie. W każdym razie ciekawy ruch, który może sugerować podobne w przyszłości (w sumie w przeszłości też coś podobnego się wydarzyło). Na koniec… Wydawnictwo Waneko zapowiedziało wydanie czterotomowej mangi Nami Hidaki, Satoru Yamaguchi – Otome game no hametsu flag shika nai Akuyaku reijou ni tensei shite shimatta. Te długaśne tytuły. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Kickstarter dla zrobienia figurek z szalenie popularnego (a przynajmniej przed laty) OAV Cat Shit One. Tak, to główny cel powstania tej zbiórki. Jednak mnie tutaj interesuje coś innego w większym stopniu. Twórcy postanowili dodać opcję nabycia tego OAV na BD, co mnie tutaj w sumie skłoniło do opisania tej akcji. Sam pomysł jest związany z rocznicą emisji tego odcinka, który pierwotnie miał być pilotem dwunastoodcinkowego serialu. Pojawił się na serwisie YouTube i zyskał wielką popularność, ale jednak czegoś dłuższego się nie doczekał. W sumie nie pamiętam, co spowodowało taki obrót spraw. Musiałbym zgłębić temat, ale w sumie nie pora chyba na takie rzeczy. Faktem pozostaje, że został w całości wyprodukowany w CGI i jak na owe czasy było to przygotowane zwyczajni bardzo dobrze. Co? Nie wiecie, o czym to właściwie było, jeśli chodzi o fabułę tego OAV? Pomysł na Cat Shit One jest dość prosty, ale jednocześnie ciekawy. Oto bowiem przenosimy się do Wietnamu drugiej połowy lat 60. XX wieku, gdzie od jakiegoś czasu walczą ze sobą wojska amerykańskie i wietnamskie. Niby nic oryginalnego, widzieliśmy to nie raz i nie dwa, jednak autor przygotował małą niespodziankę – bohaterami komiksu są zwierzęta, z tytułowym oddziałem zwiadowczym Cat Shit One na czele. Oddział tworzą trzy króliki – Rats, Pakki i Botaski, na których to koncentruje się fabuła. Akcja KS jest związana z wydaniem figurek tych postaci (właściwie to dwóch bohaterów z tego trio). Wyglądają całkiem fajnie, ale nie jestem nimi zainteresowany w takim stopniu, by je nabywać. Bardziej przykuło moją uwagę to OAV – tym bardziej że nie policzono sobie za nie jakoś mocno cenowo. Słowem, nie żyłują na fanach. Problemem jest bardziej wymagana suma potrzebna do sukcesu tej zbiórki. Jest wysoka, co tu dużo gadać, i obawiam się, że nie dojdzie do skutku cała akcja. W związku z tym, że figurki z tej zbiórki mnie nie interesują, wspomnę tylko, iż wydanie fizyczne OAV zostało zapowiedziane na dwóch formatach z regionem free, więc oglądamy na naszych odtwarzaczach bez problemu (od razu dostajemy obie płyty w pakiecie, by nie było wątpliwości). Pomijając ten jeden odcinek, znajdziemy tutaj dokumenty o powstawaniu, które trwają trzy raz dłużej niż wspomniany OAV. Chętnie sobie to zobaczę. W każdym razie będę obserwował opisywany dzisiaj projekt i czekał na rozwój sytuacji.
catshione
Sponsorujemy w tym miejscu.
Podsumowanie: Z okazji rocznicy debiutu animacji Cat Shit One została zainicjowana zbiórka, której celem jest powstanie dwóch figurek z tej szalenie popularnej animacji CGI. Jeśli jesteście jej fanami i czekaliście na okazję nabycia bohaterów tej pozycji, nadszedł dla was idealny czas. Wprawdzie nie zaliczam się do waszego grona, ale coś innego mnie tu zainteresowało i możliwe, że znajdzie się grupka osób, która myśli podobnie – mowa tutaj o nabyciu na nośniku tej historii. Dzięki takim jak ja wasza akcja może się zbliżyć do sukcesu, więc na pewno was to ucieszy. Jeszcze nie wspomniałem, ale pozycja ta dodatkowo jest znana polskim fanom dzięki wydawnictwu Waneko, które lata temu wydawało tę pozycję na naszym rynku. Pamiętam, że nawet ją wtedy czytałem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 1)

Mamy takie opóźnienie, że aż nie wiem, od czego zacząć. Może od przeprosin? Nie, to nie będzie tutaj pasować. Żarty na bok. Ostatnio jestem trochę zapracowany zarówno w sferze zawodowej, jak i fansuberskiej, więc wybaczcie. Staram się ponadganiać różne tematy i na tym ucierpiały moje wpisy. Ostatnio też trochę nie miałem na nie weny, ale już pomińmy te smutne dzieje. Wracamy do wpisów. Na początek zwyczajowe nowinki. W końcu przybyła do mnie jakaś paczuszka i kolejne dwie są w drodze. Dzieje się, moi drodzy, chociaż dalej wyczekuję jednej jeszcze z tamtego roku. Tak, mają pewne opóźnienia. W drodze jest też taka wielka przesyłka z USA, ale to w przyszłym miesiącu najszybciej. W każdym razie nad brakiem przedmiotów do opisania nie ma co płakać, bo takowych problemów na pewno nie mam. Czas na nowinki wydawnicze. Wbrew pozorom aż tak dużo ich nie ma, ale coś się znalazło (no, tyle czasu minęło, więc co się dziwić). Viz ogłosił wydanie Bleach Set 7 (BD) oraz Boruto Naruto Next Generations Set 5 (BD). Nozomi uruchomiło pre-order do After War Gundam X Collection 2 (BD). Anime Ltd zapowiedziało wydanie Welcome to the Ballroom: Part 2 – Collector’s Edition (BD). Dalej mamy w końcu ogłoszenie od Tiger Lab – kolejnym wydawnictwem będzie soundtrack do Golgo 13 na winylu (szczegółów na temat wydania czy daty premiery brak). W figurkach też mamy jakieś nowinki i są tu perełki, na które czekałem (czy bardziej sobie marzyłem). FREEing wyda B-STYLE To Love-Ru Darkness Momo Belia Deviluke Bare Leg Bunny Ver. 1/4 i B-STYLE To Love-Ru Darkness Golden Darkness Bare Leg Bunny Ver. 1/4, czyli słynne postacie w alternatywnej wersji. Świetny ruch, bo ich starsze edycje osiągają kosmiczne ceny. Muszę przyznać, że chyba pomysł wersji „odsłoniętych nóg” wypalił, bo pojawiają się wznowienia różnych dawno wyczerpanych pozycji. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom pierwszy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Nazbierało się tej pozycji masę tomików, więc postanowiłem zacząć je recenzować. Jestem z nią na bieżąco, więc w sumie dobrze, że ostatnio sobie ją powtarzam. Na początek trochę narzekania na fanów, a co! No, po raz kolejny nie dopisali. Taka kapitalna pozycja na naszym ryneczku, a tu się człowiek dowiaduje od wydawnictwa, że sprzedaż jej jest bardzo słaba. Na szczęście nie będą jej przerywać i pociągną do końca. Kotori, dzięki, jesteście najlepsi. Tłumaczę sobie to tylko w jeden sposób – wydano ją za późno. Innych opcji nie widzę, bo to przecież historia kapitalna ze względu na świetny bohaterów, przenikające się opowieści ich dotyczące, pogmatwane wątki, specyficzny styl autora i sam koncept – miejskie legendy. Tyle tu różnych elementów, które do siebie idealnie pasują, że aż to chwilami może nawet trudno ogarnąć, ale bez obaw. Chociaż to raczej mylne pojęcie, bo historia tu wręcz płynie, a my wskakujemy zwyczajnie do tego nurtu i w mig czujemy się jak u siebie. Czyta się to rewelacyjnie, a tomiki szybko zostają przez nas pochłaniane (tak, tak, w przenośni), mimo że stron tu przecież masa. No, tak to już z takimi kapitalnymi opowieściami. Dobra, może teraz trochę o fabule. Niby łatwo powiedzieć, ale trudniej już zrobić. Jak powszechnie wiadomo (a jeśli nie, to uznamy, że od tego momentu), jest tu kilka (lub trochę więcej) wątków przenikających się, więc trudno wyznaczyć taki główny. Opowiedzmy więc o różnych bohaterach tej historii – każdemu poświęćmy parę minutek. Seiji Yagiri ma problem. Od jakiegoś czasu, a dokładniej od momentu, w którym pomógł pewnej dziewczynie, jest ofiarą ciągłego prześladowania. Uratowana dziewczyna bowiem – zakochawszy się w nim po uszy i dalej, hen, poza zdrowy rozsądek – chorobliwie pragnie wiedzieć o nim wszystko, zawsze być przy nim, z nim, w jego mieszkaniu, z wytrychem czy bez. Nie, Mika Harima nie jest… przeciętną panienką. Ale trzeba przyznać, że obiekt uczuć wybrała sobie idealnie – sam Seiji również normalnością nie grzeszy, zakochany w umieszczonej w słoju głowie, jest w stanie zrobić dla tej swojej niezwykłej miłości wszystko, włącznie z zabiciem bez zbędnych ceregieli osoby, która nieopatrznie włamie mu się do mieszkania i odkryje jego tajemnicę. Z ciałem trzeba jednak coś zrobić i tutaj na pomoc Seijiemu przybywa równie jak on dająca się ponosić miłości siostrzyczka, Namie Yagiri, która załatwia całą resztę, zwłoki traktując jak rozlaną zupę, którą trzeba po ukochanym młodszym braciszku posprzątać, i nie oburzając się ani trochę za wykradnięcie z jej laboratorium wspomnianej – ważnej przecież niewyobrażalnie – głowy. Przerażający dullahan, jeździec bez głowy, a dla znajomych Celty Sturluson, swojej głowy szuka już od dwudziestu lat. Od dnia, w którym, przebywając jeszcze w Irlandii, obudziła się, by stwierdzić brak tej części ciała wraz z kluczowymi wspomnieniami. Podążając jej tropem, trafiła do Japonii, a dokładniej do dzielnicy Ikebukuro, w której do tej pory przebywa, pewna, że jej głowa również gdzieś tam jest. Szuka jej wytrwale, na swoim tymczasowo motocyklowym rumaku przemierzając ulice dzielnicy, a przy okazji pracując jako kurier zajmujący się nie do końca legalnymi rzeczami. W zwykłym życiu towarzyszy jej równie szemrany podziemny lekarz Shinra Kishitani, z którym dzieli mieszkanie i który także skrywa parę pokręconych tajemnic. Mam wrażenie, że co jedna para, to lepiej dobrana. Ostatnim ważnym bohaterem zamieszanym w historię, któremu powieść poświęca bardzo dużo czasu, jest Mikado Ryuugamine, postać wyraźnie dychotomiczna. Z jednej strony jest to chłopiec sprawiający wrażenie, owszem, miłego i grzecznego, ale jednak nieco zahukanego, naiwnego, często niewiedzącego, co powiedzieć oraz łatwego do przestraszenia, z drugiej niemal obsesyjnie spragnionego mocnych wrażeń, które urozmaiciłyby jego dotychczasowe nudne życie. Przyjazd do Tokio miał właśnie wyrwać go z tego małomiasteczkowego marazmu i pozwolić na przeżycie przygód. Ot, takie marzenie młodego chłopaczka. Co zabawne jednak – z powodzeniem mu się to udaje. Oprowadzany przez swojego przyjaciela z dzieciństwa, Masaomiego Kidę, już podczas pierwszych dni pobytu w Ikebukuro ma nie tylko możliwość zaobserwowania legendarnego Czarnego Jeźdźca czy zobaczenia rzucającego koszem Shizuo Heiwajimę, ale poznaje także fascynujące osoby: parę otaku Karisawę i Yumasakiego, potężnego, ale łagodnego Simona czy… wyjątkowo zainteresowanego jego osobą informatora – Izayę Oriharę. Nie mówiąc już o tym, że zamieszany zostaje w główną historię, kiedy udziela pomocy uciekającej przed czarnym jeźdźcem dziewczynie z blizną na szyi, jak po odcięciu głowy… W powieści przedstawionych zostało mnóstwo postaci, przy czym część z nich dopiero czeka na większy wątek, jak chociażby Shizuo, Kadota czy Anri Sonohara, z którą próbuje się zaprzyjaźnić Mikado. Rola Masaomiego Kidy również nie jest w tym tomie za duża, sprowadza się głównie do oprowadzania Mikado po mieście, przestrzegania go przed pewnymi ludźmi oraz kłapania głupio jadaczką, przeważnie o podrywaniu dziewczyn. Niemniej z niektórych fragmentów wywnioskować możemy, że także i on ma co nieco do ukrycia. Osobnym ewenementem wśród postaci jest Izaya Orihara, osoba szalenie niebezpieczna, nieobliczalna, a jednocześnie fascynująca. Podczas czytania tomu można mieć wrażenie, że to on trzyma wszystkie sznurki, nawet jeśli nie pociąga za nie, tylko uważnie obserwuje, radując się z każdego zamieszania i doprowadzając niektórych ludzi na skraj szaleństwa. Często będziemy zaglądać mu do głowy i sporo dowiemy się o jego motywach. Postaci jest więc dużo, są one niezwykle barwne i prawie wszystkie pozbawione paru ważnych klepek, a ich wątki w miarę postępowania fabuły powoli się zazębiają. Być może samo to miejsce sprzyja takiej kondensacji dziwności? W Ikebukuro grasują kolorowe gangi, najnowszy z nich zaś – Dolary – obrasta różnymi legendami, jako że niewiele o nim wiadomo. Tu i tam znikają ludzie, najczęściej tacy, po których nie zostanie żaden ślad. Głowa przechodzi z rąk do rąk… Uff, trochę tego było. Tak się zastanawiam, jaki byłby dla mnie odbiór tej historii, gdybym zaczął obcowanie z tą pozycją od właśnie LN, a niej jej nomen omen kapitalnej adaptacji. Takie debaty zawsze są trudne i wręcz niemożliwe do zakończenia ze stwierdzeniem, że tak by właśnie było (bo jak sobie właściwie wyobrazić siebie samego w innym kontekście i mieć stuprocentową pewność co do tego wyobrażenia?). Wydaje mi się, że byłoby jeszcze lepiej (to możliwe, serio?), ale kto tam wie, może bym się pogubił. Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi. W sumie nie powiedziałem jeszcze o pewnej istotnej kwestii. Jeśli chodzi o tłumaczenie, to moim zdaniem jest wykonane bardzo dobrze. Czuć tutaj klimat tej historii, język bohaterów jest naturalny i dynamiczny. Nie mamy jakichś dziwnych dialogów, które nie pasują do młodzieży lub do gangsterów, z którymi obcują inni. Chwilami za to pojawiają się też jakieś debaty na czatach – tak, ten słynny tutaj również występuje. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania czy dodatków. Tak, na jakiś się załapałem. Prawie bym zapomniał. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„To takie ekscytujące. Tak niesamowicie ekscytujące. Po prostu fantastyczne!
To miasto kryje jeszcze tyle tajemnic. Co chwila pojawia się coś nowego, a stare odchodzi w niepamięć. Dlatego właśnie nie mógłbym żyć na odludziu! Uwielbiam ludzi! Kocham ich! Ubóstwiam!”
Dzielnica Ikebukuro w Tokio jest miejscem, gdzie pojawiają się rozmaite persony: młodzieniec poszukujący niecodziennych wrażeń, wiecznie rozwścieczony chuligan, żyjąca we własnym świecie pseudoprześladowczyni, dość nietypowy broker informacji, szemrany lekarz, który żadnemu pacjentowi nie odmówi pomocy, licealista zauroczony rzeczą nie z tego świata oraz bezgłowy jeździec na czarnym jak noc motocyklu.
Może ich historia nie należy do najbardziej pokrzepiających, ale pokazuje, że nawet dziwacy tacy jak oni potrafią kochać.
IMG_9020_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 272
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9021_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_9023_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_9026_wynik
Tutaj na odwrocie ta sama rozkładówka.
IMG_9024_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
IMG_9025_wynik
Wspominałem, że załapałem się na jakiś dodatek. Powyższa pocztówka-zakładka (czy jak to tam jeszcze można nazwać) była dodatkiem do pre-orderu. Skorzystałem, bo nie chciałem już czekać. Dawno to było, a nawet bardzo (tak na marginesie).
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.
Create your website at WordPress.com
Rozpocznij