[ANIME BD] KonoSuba – God’s Blessing On This Wonderful World! – Season 1 – Collector’s Edition

Z lekkim opóźnieniem ruszamy z kolejnym wpisem. Miał się pojawić jeszcze w weekend, ale jakoś nie dałem rady. Już prawie nadgoniłem swoją robotę na boku, więc powinniśmy niedługo zacząć przyspieszać i tutaj. Trzymajcie kciuki, by wszystko poszło zgodnie z moim planem. Jest na to szansa, ponieważ znowu pracuję zdalnie i mam więcej czasu, bo nie tracę go na dojazdy. Czas na stałe elementy w moim wpisie. Po pierwsze ten tydzień zaczął się dla mnie niezwykle pozytywnie, ponieważ zaczęły do mnie trafiać paczuszki. Dostałem już tę nieco większą z UK i miałem do opłacenia bardzo niski VAT. Nie wiem dokładnie dlaczego, ale jestem szczęśliwy. Doszła też jedna paczka z przedmiotem z pre-orderu, a kolejna jest w kraju. Potem czekam już głównie na mangi, ale zapewne się coś kupi. Jednak na chwilę obecną to będzie wszystko, więc można wam będzie niebawem wrzucić kolejny wpis o zakupach. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, by zrobić fotki. Gdy tylko wyłapię jakiś dogodny moment, od razu je zrobię. Czas na nowinki wydawnicze, bo tam też sporo się dzieje ostatnio. Discotec zapowiedział: Tomorrow’s Joe 2 The Movie (BD), Lupin the 3rd The Mystery of Mamo (BD), Ms. Koizumi Loves Ramen Noodles (BD), Skull-face Bookseller Honda-san (BD), City Hunter Season 3 (BD) i Street Sharks (SD-BD). Ostatnia pozycja to nie animacja japońska, ale mam z nią wiele pozytywnych wspomnień, bo leciała u nas kiedyś w TV (pod tytułem „Rekiny wielkiego miasta”). W każdym razie sporo fajnych pozycji, które można śmiało nabywać. Sentai natomiast zapowiedziało: My Mental Choices are Completely Interfering with My School Romantic Comedy (BD), TSUKIPRO the Animation Season 1 (BD), Drifting Dragons (BD), Food Wars! The Fifth Plate (BD, a limitowana wersja kiedyś tam), Needless (BD), Stella Women’s Academy High School Division C3 (BD) i Mushibugyo (BD). Mamy tu kilka przyjemnych pozycji, z czego trzy stanowią powroty po latach (w lepszej jakości audiowizualnej, dodanym dubbingiem angielskim i poprawionym tłumaczeniem). Funimation UK wyda: One Piece Film: GOLD (BD i DVD), Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba the Movie: Mugen Train – limited edition (BD+CD), Dr. STONE: Stone Wars (BD), My Hero Academia Season 5 – Part 1 (BD), One Piece – Collection 25 (DVD), WONDER EGG PRIORITY – limited edition (BD/DVD), Kemono Jihen (BD), Knights of Sidonia: Love Woven in the Stars (BD), One Piece – Collection 26 (DVD), That Time I Got Reincarnated as a Slime Season 2 – Part 1 (BD i DVD), HINAMATSURI – limited edition (BD+DVD), One Piece – Collection 27 (DVD) i That Time I Got Reincarnated as a Slime Season 2 – Part 2 (BD i DVD). Mamy tutaj parę zaskoczeń. Po pierwsze One Piece (serial) bez wersji BD, która występuje w USA. Trudno powiedzieć, czy to zwykła pomyłka, ale fani na pewno będą wkurzeni. Brak kopii Dr. STONE w wersji limitowanej to kolejne rozczarowanie, bo już pewnie jej nie będzie. Z pozytywnych rzeczy warto podkreślić film Demon Slayer, który wygląda jak kopia wydania Aniplex oraz limitowaną wersję HINAMATSURI, której w USA nie ma. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolekcjonerska edycja serii KonoSuba – God’s Blessing On This Wonderful World!, a konkretnie sezonu pierwszego od Anime Ltd. Tak, moi drodzy, dzisiaj padło na tę pozycję, ponieważ ostatnio ją sobie odświeżałem. Zresztą nie ma chyba nic lepszego na te ponure dni, które nam serwuje pogoda, od naprawdę dobrej komedii, a Konosuba zdecydowanie do takich należy. Od razu muszę was przeprosić za tak długą zwłokę z recenzją tej perełki, co owocuje jej brakiem w sklepach, czyli utratą możliwości zakupu po przeczytaniu moich wypocin. Wiem, to nie pierwszy raz, ale mi przykro mimo wszystko. Z sezonem drugim też już jest nieciekawie, więc jak gdzieś go widzicie, radzę sobie nabyć. Od razu napiszę na swoją obronę, że serial niezwykle szybko zniknął ze sklepów, co mnie specjalnie nie dziwi. Czemu? Powodów można wymienić przynajmniej kilka. Na pierwszy plan idzie sam fakt, że to tytuł niezwykle popularny, który bawił niejednego, więc wielu chciało go w swojej kolekcji. Kolejna sprawa to samo kodowanie wykonane przez Discotec, które zapewnia bardzo dobrą jakość obrazu. Na koniec mamy piękne wydanie Anime Ltd z książeczką, więc część fanów z USA chciała sobie podmienić własne, bo tak im się spodobało. Sami już pewnie rozumiecie, że to musiało wręcz szybko zniknąć ze sklepów. Dobra, bo pomimo wielkiej popularności mogą być tacy, którzy tego tytułu nie znają. Czas na jakiś opis. Kazuma Satou, chłopak inteligentny, ale unikający raczej kontaktów z innymi, pewnego dnia, po drodze ze sklepu, zauważa dziewczynę, której grozi wpadnięcie pod rozpędzoną ciężarówkę. Spiesząc na pomoc nieznajomej, sam ginie tragicznie, chociaż może się pocieszać tym, że dziewczęciu włos nie spadł z głowy. Okazuje się, że to jednak nie koniec: Kazuma trafia przed oblicze ślicznej bogini imieniem Aqua, która informuje go, iż może dostać drugą szansę. Zostanie przeniesiony do magicznego świata, trapionego przez złego władcę demonów. Zadaniem bohatera będzie, rzecz jasna, uratowanie rzeczonego świata i zgładzenie Złego. Oczywiście nikt nie oczekuje, że podejmie się takiej misji całkowicie bezbronny; ma prawo wybrać dowolną broń lub umiejętność, które ze sobą zabierze. Kazuma, po namyśle, dokonuje jednak nietypowego wyboru: decyduje, że w podróży w nieznane towarzyszyć mu będzie sama bogini. Wprawdzie to oznacza, że zaczyna życie w nowym świecie bez specjalnych zdolności, szybko jednak zyskuje przydatne sojuszniczki: poza Aquą, z łatwością uzyskującą klasę arcykapłanki, do jego drużyny dołączają znająca najpotężniejsze zaklęcie niszczycielskie w tym świecie Megumin oraz doświadczona paladynka Darkness. Czy trzeba dodawać, że wszystkie trzy dziewczyny są przy tym zdecydowanie atrakcyjne? [tanuki.pl]. Jakby nie poważnie brzmiał ten opis, mamy tutaj komedię i to pełną gębą. Nie ma tu grama ściemy lub przeinaczania fabuły, wszystko się zgadza, ale mamy tutaj przeplatankę dowcipów wszelkiej maści i powiem bez ogródek, to mnie bawi i to cholernie. Sama drużyna już jest niesamowita. Kazuma to typowy nieudacznik, który woli sobie poleżeć, niż się napracować, a jeśli wie, że ktoś przetrwa w tarapatach, jest skłonny bez przeszkód taką osobę w nie wpakować. Aqua to samozwańcza bogini, która niby nią jest, bo boskie moce oczywiście ma, ale nie grzeszy pomysłowością, lubi się bawić, popić, lekkoduch z niej i to niezły i łatwo wpada w furię czy lament wszelaki. Dalej mamy jeszcze Megumin, czyli miłośniczkę rozpierduchy, która tylko w nią ładowała zdobyte punkty doświadczenia czy Darkness – księżniczkę, która nie wybrała klasy tanka, by bronić swoją drużynę i być dla niej tarczą (no, może i pośrednio by się zgadzało), bo to zwyczajna masochistka, która lubi być obrażana i dostawać manto wszelakie (ślini się na samo wspomnienie o możliwości zostania zbrukaną). To główna ekipa, a jest tego więcej. Budowane sytuacje, rozwiązania i komiczne miny bohaterów są siłą napędową tej pozycji. Naprawdę to wszystko bawi do łez i szybko oglądamy kolejny odcinek, a za nim następny. Tutaj nam w sumie wpada pewna wada tej pozycji, a mianowicie jej długość. Tak, seria ma tylko jedenaście odcinków, licząc dodatkowe OAV, a drugi sezon jest tak samo długi. Powstał jeszcze film kinowy, ale na razie nie ma go z angielskimi napisami. Trochę szkoda, bo mam wrażenie, że ich większa liczba by tutaj tylko pomogła. Kolejna sprawa to czasami dziwaczna grafika/uproszczenia. Mnie ten deformed się w sumie podobał (przywykłem), ale część osób narzekała. Niemniej naprawdę gorąco polecam ten tytuł, bo bawi do łez, jest ślicznie rysowany (gdy nie ma deformacji) i zwyczajnie wciąga. Czas na jakiś opis wydawnictwa. Pod względem jakościowym jest bardzo dobrze, o czym w sumie wspominałem. Anime Ltd otrzymało kodowanie Discotec, który słynie ze świetnie wykonanej roboty. Tam (u Discotec) zawsze brakuje jakichś książeczek/boxu, więc to połączenie jest idealne. Tak samo tłumaczenie, zwyczajnie bawi, więc styl został utrzymany. Czas na opis fizycznych aspektów, które również świetnie wypadają.

img_1886_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: angielski (PCM 2.0), japoński (PCM 2.0)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD

img_1887_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie kolekcjonerskie od Anime Ltd, co oznacza mniej więcej tyle, że wykonane na medal. Jedynie mógłbym się przyczepić do braku digipacku, które bardzo lubię, ale jednocześnie wiem, że nie wszyscy za nimi przepadają. Tak, bywa z nimi kiepsko, gdy się nam uchwyt na płytę pokruszy, ale z drugiej strony, chyba w żadnym mi się tak nie stało, więc skąd ten problem? To debata chyba na inny raz. Mamy tutaj twardy box z pięknymi grafikami, w środku BD-case z płytą i książeczkę na osiemdziesiąt stron. Wszystko wygląda super i zachęca do seansu.

img_1888_wynik

Przednia okładka od BD-casu. Swoją drogą podobno te grafiki pochodzą z japońskich wydań, co jest plusem samym w sobie.

img_1889_wynik

Tylna jego część.

img_1890_wynik

Podgląd na płytę. Tak, jedną, ale zapewniam, jakość jest naprawdę wzorcowa. Fani i maniacy jak najlepszego kodowania potwierdzają na porównaniach z wersją japońską.

img_1892_wynik

Czas na jedyny dodatek, pomijając standardowe opakowanie z płytą, czyli wspominaną osiemdziesięciu stronicową książeczkę. W środku mamy grafiki postaci, sekwencje scenorysów piosenek otwierających (opening) i zamykających (ending) i nie tylko. Wszystko zostało przetłumaczone po raz pierwszy poza Japonią. Materiały te zostały zawarte w oryginalnych wydaniach na Blu-ray. Sama okładka stylizowana jest na starą książkę i powinna wam przypominać pewien element z serialu.

img_1893_wynik

Tylna jej część. Wygląda dosyć podobnie.

img_1894_wynik

Podgląd do środka, byście zobaczyli, jakie to cudo. Wszystko świetnie zaprojektowane i naprawdę miło się to przegląda i czyta. Jestem fanem takich rzeczy, więc dodatkowo u mnie punktuje.

img_1895_wynik

Jeszcze jedna fotka, a co mi tam. Naprawdę fajny dodatek.
Podsumowanie: Uratować świat, zgładzić króla demonów, otoczyć się wianuszkiem pięknych dziewcząt… No niestety, to tylko w wersji demonstracyjnej, a nie w tej serii, będącej czarnym koniem swojego sezonu. Kapitalna komedia, która potwierdza, że produkcje typu „bohater trafia do świata gry komputerowej” mają ciągle wiele do zaoferowania, a ich potencjał jest na wyciągnięcie ręki. Świetni bohaterowie, humor, kreska i gagi, które naprawdę bawią to przepis idealny, który tutaj się sprawdził na medal. Gorąco polecam tę pozycję i nakłaniam na dodanie jej do swojej domowej kolekcji. To tyle na dzisiaj, miłego.

Dzień Babci

Życzonka dla naszych babć, bo w końcu to ich święto:
Kochana Babciu! W dniu Twojego święta życzę Ci wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze. Dobrego zdrowia, nieustającej radości oraz miłości i samych słonecznych dni.
Skoro już przy tym dniu jesteśmy, jak zawsze muszę trochę nawiązać tematycznie. Postać babci pojawia się dosyć często w animacji japońskiej, ale zazwyczaj (by nie pisać zawsze, bo może o czymś nie wiem) jest bohaterką drugoplanową lub jeszcze dalszą. Nie zmienia to jednak faktu, że ma znaczenie w historii opowiadanej. Zazwyczaj swata jakąś wnuczkę lub wnuka, opowiada stare legendy, o których wszyscy w danym miasteczku już zapomnieli lub uważają je za jakiś zabobon. Bywają też takie, które najzwyczajniej pocieszają swoje pociechy w chwilach smutku. Przykłady? Proszę bardzo. Kazusa Takatori z Shounen Maid, Sui Shijima z Hanasaku Iroha, Hitoha Miyamizu z Kimi no na wa (Your name), Sakae Jinnouchi z Summer Wars, Chi-Chi z Dragon Ball GT, Chiyo z Naruto Shippuden, Gloriosa z One Piece czy Cologne z Ranma ½. Można by tak dalej wymieniać. Pojawiają się też „babcie”, które tak naprawdę tylko staro wyglądają, bo są przemienionymi młodszym osobami. W każdym razie możecie sobie znaleźć serię/film na dzisiaj bez problemu. Tematyczny, w znaczeniu. W każdym razie jeszcze raz najlepszego!

[MANGA PL] Eden, It’s an Endless World! (tom 1)

Po nieco dłuższej przerwie niż planowałem, wracam z kolejnym wpisem. Trochę się tu ogarniam z nimi oraz moją dodatkową fuchą w postaci korekt napisów, ale po zakończeniu nagromadzonych/nawarstwionych zaległości, powinienem wyjść na prostą i już wam częściej wrzucać wypociny. Mógłbym wprawdzie to robić już teraz, ale kosztem eksploatacji mojego hobby, więc sami rozumiecie. Nadgonimy, bo ostatnio zdecydowanie lepiej się organizuję i nie tracę czasu na głupoty, mówiąc kolokwialnie. Czas na stałe elementy. Dotarł do mnie przepiękny box z jedną z ulubionych serii. Jest tak wspaniały, że pewnie wyląduje w podsumowaniu końcoworocznym i wiem to już teraz, mimo że aktualny się dopiero zaczął. Postaram się nie zwlekać nadmiernie z jego recką, bo już go oglądam i analizuję jakość obrazu. Jest cudowny i warty każdego grosza na niego wydanego. Wysłano mi także dwa pre-ordery wydawnictw, które nabyłem podczas wyprzedaży Anime Ltd (jak wspominałem, były tam też nowości wydawnicze). Powinny dotrzeć niebawem, a nie zapominamy o paczce z UK. Dodajmy do tego mangi z pre-orderów i składa nam się kolejny wpis. Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: Wonder Egg Priority Limited Edition (BD/DVD), LBX Girls (BD), Sorcerous Stabber Orphen Battle of Kimluck Season 2 (BD), Gekidol (BD), Knights of Sidonia Love Woven in the Stars (BD), Show By Rock!! Stars!! (BD), Dragon Goes House-Hunting (BD), Megalobox 2 Nomad (BD), Bottom-Tier Character Tomozaki (BD), That Time I Got Reincarnated As A Slime Season 2 Part 1 (BD/DVD), One Piece Collection 29 (BD/DVD), King’s Raid Successors of the Will Part 2 (BD) i Hypnosis Mic Division Rap Battle Rhyme Anima (BD). Mamy tutaj kilka naprawdę fajnych pozycji, ale raczej będę ich szukał w edycjach UK. Chyba że się tam nie pojawią, to już inna sprawa. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy tom mangi Hiroki Endo Eden, It’s an Endless World! od Kotori w edycji specjalnej, czyli twardej oprawie. Od razu przepraszam za tak dużą obsuwę z tą recenzją, dosłownie nie wiem, co tutaj się wydarzyło. Przeprosiny złożone i przyjęte (lub nie, ale to już inna sprawa), więc czas na moją opinię. Zacznę może od paru faktów związanych z tym dziełem. Manga Eden, bo tak ją nazywają w uproszczeniu, jest chyba moją ulubioną ogólnie, jeśli chodzi o komiksy. Zawiera w sumie wszystko, czego tam szukam lub jest najbardziej zbliżona do mojego ideału. Fanem cyberpunku i złożonych historii jestem od dawna. Ten gatunek mnie przyciągnął między innymi do animacji czy komiksu japońskiego, bo w filmach aktorskich jest w liczbie ograniczonej. Nie, żeby tutaj był jakiś bardzo często eksploatowany, ale jednak dostałem coś nowego. Oglądając te kultowe Ghost in the Shell czy inne serie, w końcu natrafiłem na mangę Eden. Jak mi się to podobało (i dalej tak jest, ale o tym za chwilę), to już przechodziło ludzkie pojęcie. Kapitalna historia, kreska, niegłupia fabuła, naprawdę coś wspaniałego. Wtem, nieoczekiwanie i ze zdziwieniem na twarzy, dowiedziałem się, że tę pozycję wydano w naszym kraju, a konkretniej zrobiło to wydawnictwo Egmont. Pozbierałem wszystkie tomiki, a nie była to już rzecz taka łatwa, jak się wydaje i cieszyłem się swoją kolekcją. Cena wraz z upływem czasu rosła za ten zestaw do progu niedostępnego dla większości. A jak samo wydanie się prezentowało? Pamiętam, że trochę wkurzały mnie pożółkłe strony i nico mały format tego komiksu, bo przecież kadry są tu bardzo szczegółowe. Po latach Kotori zapowiedziało wydanie wznowienia w wersji deluxe, która zawsze dla tego tytułu chciałem mieć, więc zaufałem im i sprzedałem stare wydanie, gdy jeszcze miało swoją wartość. Teraz już bym pewnie mniej za nie dostał, ale to już nie jest takie istotne. Czy nowe wydanie jest lepsze od starego? Moim zdaniem tak, a już na pewno nie ma co ubolewać, że się nie ma starego. Może trochę o fabule teraz, zanim przejdziemy do aspektów porównawczych. Akcja mangi Eden It’s an Endless World! zostaje osadzona w niedalekiej przyszłości, kiedy to ludzkość została zdziesiątkowana przez tajemniczy wirus. Depopulacja mocno wpłynęła zarówno na światową politykę, jak i całą ekonomię, pociągając za sobą daleko idące zmiany, które jeszcze bardziej podsycały ogień apokalipsy. Pierwszy rozdział fabuły stanowi tutaj prolog całej historii, starając się pokazać czytelnikowi obraz postapokalipycznego świata, w którym nic nie jest nadmiernie oczywiste. Bohaterami tego wstępu jest homoseksualny naukowiec Layne Morris i dwójka jego podopiecznych Ennoia i Hannah. Cała trójka żyje samotnie w odizolowanym habitacie, który został zbudowany przez człowieka jako miejsce odbudowy rasy ludzkiej. Placówki tego typu miały zebrać ocalałe jednostki, które miały przekazywać swojemu potomstwu odporność na zabójczego wirusa. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z założeniami i przedstawieni tutaj bohaterowie nie są pewni czy przypadkiem nie zostali ostatnimi ocalałymi na planecie. W tej części historii autor umieścił również sporo dobrze rozplanowanych retrospekcji, dzięki którym poznajemy początek końca ludzkości, bezpośrednie następstwa postępującej zarazy i zaczynamy lepiej rozumieć zależności przedstawionego świata. Po takim wstępie fabuła przeskakuje 20 lat do przodu i czytelnik ma okazję oglądać postapokaliptyczny świat oczami chłopca o imieniu Elijah, którzy przemierza wyniszczone tereny Ameryki Południowej i mimowolnie staje się częścią walki o władzę różnych grup ocalałych ludzi [gameplay.pl]. To oczywiście zaledwie zalążek fabuły, jej wstęp. Jest to historia wielowątkowa, gdzie nie jest łatwo określić lub wskazać, kto jest tym złym czy dobrym. Dla każdego bohatera zostaje nam rozpisana jego psychika czy spojrzenie na świat, a motywy pozostają zazwyczaj jasne i trudno niekiedy z nimi spekulować. Takie rzeczy sprawiają, że czyta się ją z przyjemnością. To nie jest jakieś tam czytadło czy zwykła rozrywka, a świetna historia. Dlatego naprawdę ją polecam, a fanom gatunku pewnie nawet nie muszę przedstawiać. Radzę to sobie nabyć, bo to rzecz unikatowa i wspaniała jednocześnie. Wiem, że się tu rozpływam, ale naprawdę jest nad czym. Wróćmy może do starego wydania i nowego. Opisuję tutaj edycję specjalną, czyli w twardej oprawie, bo nie wyobrażam sobie kupić innej dla tego tytułu. Jest genialny i basta, a wydanie również powala. Twarda oprawa, wytłaczane litery, powiększony format. To wszystko robi duże wrażenie. Porównując do starego wydania, jest bledszy, wynika to z użytego papieru, który tak dobrze nie pochłania czerni. Początkowo bym to uznał za wadę, ale po przeczytaniu właściwie o tym zapomniałem. Dla czepialskich na pewno nią pozostanie. Dalej otrzymujemy parę stron w kolorze, których w starym wydaniu brakowało – były czarno-białe. To zdecydowanie plus dla tej wersji. Jeśli ktoś myśli, że stracił jakąś okładkę, bo to wydanie 2in1, to uspokajam, wszystko jest nam miejscu. W znaczeniu, że mamy na początku tomiku „brakująca okładkę”, a na końcu oba posłowia. Pod względem tłumaczenia nie mam zastrzeżeń. Wszystko się świetnie czyta, a gdzie bohaterowie nie przebierają w słowach, podobnie jest w dialogach. Trudno mi nawet jakieś wpadki wypisać. Gdzieś brakowało jakiegoś znaku czy była literówka, ale przy tej liczbie tekstu, nic wielkiego. Zdecydowanie polecam i czekam na kolejne tytuły od Kotori, bo zdecydowanie mnie zaskakuje jako wydawnictwo. Świetnymi tytułami i wydaniami. Zanim przejdę do opisu detali, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Akcja Edenu osadzona jest w niedalekiej przyszłości (przełom XXI i XXII wieku), w świecie spustoszonym przez tajemniczy wirus (Closure Virus). Epidemia, która zmniejszyła populację Ziemi o co najmniej 15%, zmieniła polityczną i ekonomiczną mapę świata. Historia opowiadana przez Hirokiego Endo rozciąga się na wiele lat i obraca się wokół postaci dorastającego chłopca Eliaha Ballarda. W tle rozgrywa się walka o światową dominację, podkreślona ciągłą groźbą następnego ataku śmiertelnego wirusa. Większość wydarzeń rozgrywa się w Ameryce Południowej.
Czas na detale dotyczące zawartości.
img_2272_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 420
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: twarda
img_2273_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze lub do wykończenia nakładu liczącego (podobno) pięćset kopii. Jaszcze do nie tak dawna można ją było nabyć w tej wersji, ale teraz już chyba przepadła. Przynajmniej tomik pierwszy. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, jakie wydanie wybrać. Tak, była droższa z uwagi na twardą oprawę, ale dla mnie warto dodać, by mieć właśnie taką wersję. To dla mnie pozycja kultowa i musiałem mieć jej najlepsze dostępne wydanie, bo inaczej się nie godzi, jak to mawiają. W pre-orderze dostałem dodatkowo pocztówkę. Nie jest to może wiele, ale zawsze coś dodatkowo.
img_2274_wynik
Tutaj wspomniana brakująca okładka po prawej stronie i dodatkowa grafika po lewej. Świetnie to jest wydane, co tu dużo pisać.
img_2275_wynik
Tutaj fotka kolorowych stron, które tak wydane w Egmontowskim nie były. Śliski papier w kolorze oddaje to, co było w oryginale, więc jest to zaleta sama w sobie. Nawiasem mówiąc, Hiroki Endo, autor tej pozycji, podobno był bardzo zadowolony z rezultatu i końcowej wersji naszego wydania, co dodatkowo pewnie ucieszyło wydawcę. Trud się opłacił.
img_2286_wynik
Podgląd do właściwej treści, byście sami zobaczyli, jak kapitalne kadry tutaj są oraz poznali wycinek jakości tłumaczenia. Przy okazji poznacie te „wyblakłe strony”, które to czasem zarzucają temu wydaniu. Dla mnie to wygląda elegancko i nie chcę starego wydania. To jest wspaniałe i bardzo się cieszę, że powstało. Nawiasem mówiąc, sprzedaje się świetnie, więc może jeszcze doczekamy się innych zaginionych pozycji? Miecz nieśmiertelnego, poproszę.
img_2277_wynik
Tutaj wspomniany jedyny dodatek, czyli pocztówka. To pokolorowany kadr z mangi. Nic wielkiego niby, ale zawsze cieszy. Nawiasem mówiąc, omyłkowo go nie dostałem przy zamówieniu, ale zaraz otrzymałem brakujący element.
Podsumowanie: Niekoniecznie optymistyczna wizja całkiem niedalekiej przyszłości powraca w wydaniu zbiorczym, twardej oprawie i powiększonym formacie. Nie trzeba już przepłacać na aukcjach internetowych, gdzie posiadacze żądali za nią jakieś kosmiczne sumy. Jest na wyciągnięcie ręki, a to pozycja niezwykle kultowa i naprawdę warta spędzenia z nią czasu. Chwilami ponura, pełna akcji, właściwie bez cenzury, poruszająca niekiedy trudne tematy i w sumie na czasie, bo tutaj świat też dotyka pandemia. Polecam gorąco, bo ja się przy tym bawię przednio, a nie czytam tego po raz pierwszy. Do następnego razu.

[UNBOXING] Paczki z grudnia i okolic

Z drobnym opóźnieniem wrzucam ten wpis z moimi ostatnimi zamówieniami. Wraz z nim jesteśmy całkowicie na bieżąco, bo podczas robienia fotek doszła oczekiwana paczka. To nie tak, że na nic już nie czekam, ale bardziej trudno powiedzieć, kiedy to będzie lub wiem i to nie jest prędko. W każdym razie i tak sporo tego wyszło, więc jak najbardziej warto było wrzucić. Co ciekawe, dosyć niespodziewanie, w piątek wysłali mi bardzo oczekiwaną paczkę, która ma dotrzeć w ciągu tygodnia. Gdyby trafiła przed końcem roku, byłaby pewnie na podium w kategorii anime. Niestety się nie udało i ma spore szanse trafić w tym roku, ale nie zapeszajmy. Co za skarby jeszcze mogą do mnie dotrzeć? Zobaczymy. Z innych ciekawostek, to taka lekko większa, ale bez przesady, paczka z UK ma być wysłana na początku tygodnia, więc szykuje się obiecująca połowa/końcówka. Ruszajmy więc z unboxingiem, bo standardowo w tym miejscu nie publikuję nowinek wydawniczych.
img_2502_wynik
Standardowo podzieliłem sobie fotki kategoriami, by jakiś porządek zachować. Na początek idzie anime, bo to już swoista tradycja u mnie. Mamy w tym zestawieniu dwie paczki (właściwie to trzy), które dotarły do mnie w podobnym czasie. Najpierw ta z wyprzedaży Anime Ltd. Mamy tutaj parę perełek, które kupowałem za śmieszną kwotę i wysyłkę darmową. Na początek Tamako Market + Tamako Love Story w wersji kolekcjonerskiej od Anime Ltd. Tak, nabyłem sobie powtórnie tę serię, bo bardzo ją lubię, a tutaj otrzymuję region mojego odtwarzacza i piękne książeczki, nie zapominając o pudełku na całość. KyoAni uwielbiam i zbieram najlepsze wersje. Dalej mamy powszechnie znaną serię Megalobox, którą lubię już za sam soundtrack. Świetne wydanie kompletnej produkcji wraz z dramami. Dalej mamy dwa sezony serii Magic Knight Rayearth (Wojowniczki z Krainy Marzeń), której polskim fanom nie trzeba przedstawiać, bo znają ją między innymi dzięki Waneko. Świetna seria od Clamp z kodowaniem Discotec. Dalej mamy kolekcjonerskie wydanie pierwszej połowy (lub sezonu 1, jeśli ktoś tak woli) niezwykle popularnego Welcome to the Ballroom, czyli nietypowej sportówki, bo o tańcu. Dalej mamy Re:ZERO Season 1 – Complete Collection, czyli cały pierwszy sezon w pudle z książeczką. Tak, mam już tę serię, ale musiałem sobie coś dołożyć do darmowej wysyłki + ten box jest śliczny (i uwielbiam tę produkcję. Dawać mi w końcu kontynuację). Dalej mamy Anonymous Noise, czyli historię pewnej muzycznej kapeli. Na koniec, tej fotki oczywiście, mamy Daimidaler: Prince vs. Penguin Empire, czyli dosyć szalone ecchi, które kiedyś zaczynałem i nie pamiętam, czemu nie dokończyłem.
img_2503_wynik
Jeden przedmiot z tej paczki nie zmieścił mi się na poprzedniej fotce, więc wrzuciłem go w tym miejscu. Mowa tutaj o Persona5: The Day Breakers, czyli OAV znajdujące się przed właściwą serią. Tak, tylko jedno OAV na całej płycie, ale kupiłem bardzo tanio, więc się cieszę, bo darze dużą sympatią tę produkcję. Reszta przedmiotów to już wysyłka od znajomego z UK, którego pozdrawiam gorąco. Co tam mamy? Po pierwsze i najważniejsze, Mobile Suit Gundam SEED w wersji Ultimate, czyli kompletną wersją BD i SD (różna liczba odcinków itd., kiedyś o tym opowiem, bo to szersza historia), filmy kompilacyjne i gruba książeczka. Fanem tego popularnego mecha jestem, więc radość mnie rozpiera. Mimo że nie darzę taką sympatią jak co poniektórzy akurat tę odsłonę (niektórzy stawiają ją na pierwszym miejscu, co mnie zawsze dziwiło). Dalej mamy Demon Slayer Kimetsu no Yaiba: Part 1, czyli część pierwszą, jak tytuł sugeruje. Tym samym mam już komplet w edycji kolekcjonerskiej od Anime Ltd. Dalej Welcome to the Ballroom: Part 2, czyli fajnie się złożyło, że w podobnym czasie doszły dwie części i mam komplet. Cały Plastic Memories, bo są dwie części na fotce. Tak, w końcu to nabyłem. Ciekawa to seria, która ma kapitalny start, potem trochę rozczarowuje, by zakończyć znakomicie. Do tego mamy szaloną komedię Kill Me Baby, którą część nie trawi oraz Love Election & Chocolate, czyli seria o budżecie szkolnym i jego problemach.
img_2506_wynik
Na fotce poprzedniej się nie zmieściła jeszcze jedna pozycja wysłana mi przez znajomego, a mianowicie Howl’s Moving Castle w wersji 15th Anniversary. Ostatnio wam omawiałem podobne pudło od Totoro. Tak, potężny box z kolejnym kultowym filmem od Ghibli mam do omówienia, Jest przepiękny i wypchany po brzegi ciekawymi rzeczami.
img_2504_wynik
Ostatnie anime to przedmiot wysłany mi do recenzji, czyli Neon Genesis Evangelion – Zavvi Exclusive Collector’s Edition. Tak, kolekcjonerska edycja tego kultowego serialu, który jedni kochają, a inni nienawidzą, ale wszyscy chcą mieć w kolekcji. To potwierdziło wręcz kosmiczne zainteresowanie pierwszym wydaniem na BD z angielskimi napisami, którego owocem jest tutaj pokazana edycja. Istniała jeszcze lepsza, która wręcz powalała wykonaniem. To właśnie ona zbliża się do mnie wielkimi krokami. Dla mnie Evangelion to pozycja kultowa i w zasadzie idealna. Wydaje mi się, że tylko LotGH jest od niego lepsze, dlatego mogę być mało obiektywny co do oceny tej niebagatelnej pozycji. W każdym razie otrzymałem i zrecenzuję wam to cacko.
img_2525_wynik
Dobra, czas zmienić medium na mangi, bo z anime już skończyliśmy. Ostatnio w końcu przybyły do mnie zaległe twarde oprawy od JPF. Mamy tutaj JOJO’s Bizarre Adventure – part III, czyli pierwszy tomik tej odsłony. Miejmy nadzieje, że na kolejne nie będą nam kazali tyle czekać. Dalej mamy pierwszy tomik mangi Pięść Gwiazd Północy. Kurcze, wyszło im to wręcz fenomenalnie. Zdecydowanie jestem uradowany obecnością tej pozycji na naszym rynku i to w takim wydaniu. Postaram się zrobić recenzję niebawem, bo warto to promować. Na koniec najnowszy, bo trzeci, tomik Dragon Ball – Full Color. Przyznam się, że początkowo zastanawiałem się, czy to zbierać, a teraz czekam na kolejne odsłony z utęsknieniem. Fajnie to wypada, zdecydowanie polecam, jeśli ktoś DB lubi.
img_2524_wynik
Dalej mamy dwie mangi z pe-orderów, czyli najnowszy tomik serii Miłość to wojna i Podejrzane sekrety. Wraz z dodatkami, ma się rozumieć. Dodatkowo przyszedł dwunasty tomik mangi Służąca Przewodnicząca, bo jakimś cudem go nie miałem, a tylko jego brakowało do kompletu.
img_2523_wynik
Dotarły do mnie dodatkowo trzy tomiki mangi Berserk, więc jestem już prawie na bieżąco z całością. W końcu, chciałoby się powiedzieć. Nawiasem mówiąc, trochę myślę, czy wam nie porobić recenzji. Pomyślimy.
img_2528_wynik
Ostatnia manga w tym zestawieniu to Na zawsze razem od wydawnictwa Akuma. Mam nadzieję, że mi się nie oberwie za tę fotkę. W każdym razie nabyłem z pre-orderu ze względu na liczne dodatki przy prawie tej samej cenie. Naprawdę się starają, to trzeba przyznać. Pozycja z gatunku +18, ale to chyba widać.
img_2526_wynik
Na koniec najnowsza figurka z kolekcji, czyli przepięknie odwzorowana Sakaki Yumiko z kultowego VN Grisaia. Jest wspaniała, tyle powiem. Ileś juz razy chciałem sobie nabyć jakąś postać z tej serii i najbardziej chciałem Yumiko, bo ja uwielbiam. Niestety te figurki nie podobały mi się tak na 100%, czegoś tam brakowało. FREEing wykonało natomiast coś pięknego, wielkiego (to skala 1/4, oczywiście) i doskonale odwzorowanego. Składam im pokłony i zacieram rączki, by jeszcze się coś pojawiło. Uwielbiam to VN i bardzo mnie cieszy, że mam z niego figurkę. Recenzja niebawem.
To by było na tyle, moi drodzy. Dosyć zgrabnie dobrnęliśmy do końca. Część fotek może podmienię, gdy będzie lepsza pogoda, ale już nie chciałem tutaj opóźniać. Następnym razem będą już standardowe wpis z recenzjami, które powinny zacząć się pojawiać w miarę regularnie, bo się już całkiem przyzwoicie organizuję. Nadgonię tylko korekty dla znajomego i będzie pełna prosta. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Mobile Suit Gundam Thunderbolt: December Sky – Limited Edition

Moi drodzy, lecimy z pierwszym normalnym wpisem w tym roku. To podsumowanie takim nazwać nie można było, co jest chyba oczywiste. W planach było wrzucenie go jeszcze wczoraj, ale się nie udało go zrealizować. Obsuwa nie jest jakaś tam wielka, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie. Chciałbym napisać, że jutro wrzucę ten planowany z ostatnimi zakupami, ale pogoda mi skutecznie utrudnia wykonanie fajnych zdjęć, więc się przesuwa. W końcu się uda, na pewno. Jeszcze warto wspomnieć, że powoli mi się wyczerpuje miejsce na blogu, więc trzeba chyba będzie ruszać niebawem z jego trzecią odsłoną. Czas na standardowe elementy. Dotarła do mnie wyczekiwana figurka i wygląda ślicznie pod każdym względem. Bardzo mnie to cieszy. Ruszyła jedna z paczek z wyprzedaży. W końcu, chciałoby się powiedzieć. To akurat taka z USA, więc będzie można organizować wysyłkę do naszego kraju, co owocuje jej ujrzeniem… pewnie w marcu dopiero. No trudno, jakoś to przetrwamy. Aktualnie jeszcze czekam na wysłanie takiej z UK i jakieś mangi z pre-orderów. Jeśli chodzi o nowinki wydawnicze, to nie ma za bardzo, o czym opowiadać. Jedyna zapomniana była wspominana w podsumowaniu noworocznym (box Persony), a tak jesteśmy na bieżąco. Teraz większość sklepów czy wydawców miała wolne, więc dopiero zaczną się rozkręcać. Lecimy więc z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest japoński limitowany box od filmu Mobile Suit Gundam Thunderbolt: December Sky. Tak, moi drodzy, wracamy do cyklu najpopularniejszych mechów, jakie spłodziła Japonia. Cykl to niezwykle długi, który jest ciągle rozwijany i cieszy mnie ten fakt niezmiernie. Tak jak przygody Jamesa Bonda cieszą się niesłabnącą popularnością, tak samo jest z Gundamem. Oczywiście w obu przypadkach bywają jakieś słabsze momenty, ale cały cykl jest powszechnie lubiany przez fanów mechów. Bardziej wybredni lub nielubiący tzw. kolorowych walk gardzą jakimiś nowszymi odsłonami, ale i oni w sporej części patrzą przychylnie na te najnowsze odsłony, bo są trochę poważniejsze zazwyczaj. Mawiają, że seria trochę wróciła do korzeni (trochę jak ze wspomnianym Bondem, żeby było zabawniej). Lekko się tutaj rozgadałem o cyklu, zamiast się skupić na temacie głównym, ale to chyba już nikogo nie dziwi z czytających mój blog. Tak to już mam w zwyczaju zagajać temat, ale mam nadzieję, że nikomu to nie przeszkadza. W sumie ktoś mnie za to pochwalił parę razy, nie chwaląc się. W każdym razie jakiś czas temu zrobiłem fotki i chciałem je spożytkować. Dodatkowo właśnie mam taki zamiar porobić recenzje tych japońskich wydań limitowanych, bo zazwyczaj bardzo zachęcają masą dodatków fizycznych, jakością i ktoś tam mnie właśnie prosił o ich recenzje, bo zwyczajnie był ciekaw. Realizujemy więc prośbę cichego fana. Sam film już raz wam opisywałem, ponieważ mam go w dwóch wersjach. Dzisiaj omawianej i tej od Anime Ltd, bo chciałem mieć komplet cyklu w ich wydaniu. Przypomnijmy fabułę tego dzieła. Opowieść osadzona w uniwersum Gundama, którego losy potoczyły się nieco inaczej, niż w powszechnie znanym Universal Century. We wspomnianym UC 0079, siły Federacji Ziemi i Księstwa Zeon biorą udział w bitwie w „Sektorze Piorunów” podczas Wojny Jednorocznej. Ta część kosmosu – znana z ciągłych wyładowań elektrycznych – okazuje się śmiertelnym polem bitwy, gdy pilot Federacji Io Fleming prowadzi szarżę przeciwko asowi Zeonu, Darylowi Lorenzowi i jego oddziałowi snajperów. Ponieważ bojownicy po obu stronach okazują się potężnymi żołnierzami, żadna ze stron nie chce się wycofać, walcząc strategicznie wśród pozostałości kolonii. Ale kiedy Io zdobędzie prototyp Gundama, Daryl będzie musiał „złożyć coś w ofierze”, aby uzyskać wystarczającą moc, by zmiażdżyć wroga i zapewnić zwycięstwo Zeonowi, lub patrzeć, jak jego towarzysze są zabijani przez jednego człowieka. Tak to mniej więcej wygląda. Nie chcę tu ukazywać za wielu detali tego widowiska, chociaż muszę tutaj nadmienić, że jest niezwykle wręcz widowiskowe. Myślę tutaj o świetnej grafice, która wręcz powala, muzyce free jazz podkreślającej niejako szaleństwo pilotów w tej wojnie, oraz właśnie takim nieco cięższym tonie opowieści. To wojna na serio, gdzie nie ma litości względem wrogów czy wykorzystaniem żołnierzy dla większego celu. Nawiasem mówiąc, pierwotnie ukazana jako serial składający sie z czterech odcinków po okło osiemnaście minut, by skończyć w postaci filmu. Z dodatkowymi scenami i spinający całość. W takiej formie występuje na nośniku i tak to należy oglądać. To audiowizualne mistrzostwo doczekało się też wersji na płytach UHD Japonii i w postaci importu w USA. Anime Ltd czy Nozomi nie uraczyło fanów swoją wersją pewnie z powodów licencyjnych, ale kto ich tam wie. Może kiedyś się pojawi? Bardzo mocno bym rozważał zakup, jeśli mam być szczery. Obraz bardzo lubię i oglądałem wielokrotnie. Czas na opis wdania, bo mamy sporo do omówienia. Pod względem jakościowym jest wręcz genialnie. Obraz żyleta, jak to mawiają i to bez cienia przesady. Napisy są bardzo dobre, co podkreśla fakt, że Nozomi ich poprawiać nie chciało, ale brakuje tłumaczeń piosenek. Te się pojawiły dopiero przy wydaniach wspomnianych wydawców z USA czy UK. W formie dodatków na płycie dokumenty, jakieś plansze ze szkicami, trailery i tym podobne. Nie ma wersji serialowej, gdyby ktoś szukał. Nie wiem, czy jest potrzebna komuś po powstaniu filmu, ale do kolekcji mogli w sumie dać. Czas na opis fizycznych aspektów.

img_1742_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: angielski (DTS-HD Master Audio 5.1ch), angielski (Linear DTS 2.0ch), japoński (DTS-HD Master Audio 5.1ch), japoński (Linear PCM 2.0ch)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: free
Napisy: angielskie, japońskie, chińskie, koreańskie, francuskie
Dyski: 2xBD

img_1743_wynik

Podobnie jak większość wydań japońskich, otrzymałem taki tekturowy box na to cacko. Nie wyglądał zachęcająco, bo to tylko w formie asekuracji, więc go wywaliłem jakiś czas temu (lub leży gdzieś odłogiem). W środku dostajemy właściwą część w folii zabezpieczającej, by nic się nawet nie kurzyło na półce. Mamy tutaj prześliczny box z obi, na którym umieszczono opisy. Wszystko w trosce o fanów i nieniszczenie dzieł umieszczony na pudełku. Co w środku? Całkiem sporo, bo cztery artoobooki ze scenorysami, właściwa książeczka z ilustracjami z tego obrazu, dokument na płycie BD wraz z innymi dodatkami i właściwy film. To tak pokrótce, a zaraz z detalami.

img_1744_wynik

Wspomniana okładka po ściągnięciu obi/tej wstążki z opisami.

img_1745_wynik

Tylna jej część, czyli kolejna świetna grafika.

img_1746_wynik

Czas na pierwszy scenorys z czterech. Każdy, co nietrudno było się domyślić, jest powiązany z kolejnymi odcinkami wersji serialowej. Mamy tutaj kompletną wersję tego dodatku. Przeglądając je, można poznać proces produkcyjny i porównać szkic twórcy z wizją ostateczną po pracy animatorów. Część powie, że to zwyczajny zapychacz i niby można przyznać rację, ale mimo wszystko lubię sobie popatrzeć czasem na takie rzeczy.

img_1747_wynik

Podgląd ze środka, byście poznali, jak to wygląda.

img_1748_wynik

Okładka od scenorysu drugiego odcinka.

img_1749_wynik

Podgląd ze środka, byście poznali, jak to wygląda. Musicie mi zaufać, chyba że poznajecie sceny?

img_1750_wynik

Okładka od scenorysu trzeciego odcinka.

img_1751_wynik

Ponownie podgląd ze środka. Strona wybrana raczej losowo.

img_1752_wynik

Okładka od scenorysu czwartego, a zarazem ostatniego odcinka.

img_1753_wynik

To już ostatni podgląd ze środka.

img_1754_wynik

Czas na kolejny artoobk, czyli prace animacyjne, zdjęcia i wywiady z zespołem, a całość zamknięta w stu ośmiu stronach. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo dużo informacji się tu przewija, które są po japońsku, więc z ich zgłębiania nici. Przynajmniej dla mnie. Natomiast można sobie przeglądnąć na spokojnie masę ciekawych grafik. Tym razem są w kolorze i na śliskim papierze. Całość robi naprawdę pozytywne wrażenie.

img_1755_wynik

Podgląd ze środka, byście zobaczyli, jak to wygląda.

img_1756_wynik

Kolejny dodatek to digipack z dokumentem o powstawaniu tego obrazu. Ciekawa rzecz, ale niestety bez napisów do całości. Wprawdzie można sobie trochę tutaj i tak pooglądać, ale trochę tracimy. Szkoda. Pamiętam, że wspominałem przy recenzji podobnego wydania od kontynuacji, że box został wykonany bliźniaczo, ale jednak lepiej. Teraz pewnie rozumiecie, czemu tak napisał. Nie, żebym narzekał, i tak jestem bardzo zadowolony, ale jednak trochę szkoda.

img_1757_wynik

Tylna część okładki. Całkiem nieźle to wymyślili. Podoba mi się konspekt wykonania tej okładki.

img_1758_wynik

Podgląd na płytę.

img_1760_wynik

A teraz sam film. Tak, dodatkowo dali nam obwolutę, by wykorzystać wszystkie grafiki promocyjne. W końcu to wersja kompletna. Ma być wszystko. Na obwolutę dodatkowo wrzucono obi, by nie psuć nam grafiki opisami.

img_1759_wynik

Tutaj tylna część obi.

img_1761_wynik

Okładka po ściągnięciu wspomnianego obi.

img_1762_wynik

Tylna jej część.

img_1763_wynik

Okładka pudełka z płytą główną. W wersji standardowej mamy oczywiście tylko BD-case (nawet bez obwoluty, żeby jeszcze więcej stracić).

img_1764_wynik

Tylna część pudełka, czyli kolejna świetna ilustracja.

img_1765_wynik

Podgląd na płytę i zawartość po otworzeniu.

img_1766_wynik

Książeczka, którą widać było koło płyty. Liczy sobie 16 stron i jest wypełniona opisami serii, postaciami, mobilami bojowymi, które pojawiają się w filmie itd. Całkiem nieźle bym powiedział. Nie jestem pewien, czy występuje w wersji standardowej, ale nie zdziwiłbym się, gdyby jej brakowało. Istniała jeszcze edycja specjalna, która zwierała tylko ten BD-case z płytą i obwoluta. Tam już na pewno była książeczka.

img_1767_wynik

Tylna jej część.

img_1769_wynik

Podgląd od środka, byście wiedzieli, o czym tu napisałem.
Podsumowanie: Audiowizualna perełka z kultowego uniwersum o mechach. Można ją oglądać właściwie bez znajomości uniwersum, ale fani ja dodatkowo docenią, jako odejście od nowej formy i lekki powrót do korzeni cyklu. Bez przesady, oczywiście, tam nie było aż tak poważnie, ale zdecydowanie bliżej od dokonań przed omawianą produkcją. Wydanie obfituje w masę scenorysów i grafik, które docenią kolekcjonerzy, fani obrazu lub cyklu produkcyjnego. No i oczywiście maniacy, którzy chcą otrzymać coś pięknego lub mieć najlepsze wydanie. Robi piorunujące wrażenie, więc spełni pokładane w nim nadzieje. Ciągle możliwe do nabycia, ale tylko z drugiej ręki, która nie zawsze sobie liczy krocie. Zainteresowanych zapraszam do wiadomych serwisów. To tyle na dzisiaj, miłego.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU – 2022!

Tym razem życzonka z okazji nowego roku:
Życzę wam wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku.
By każdy dzień was pozytywnie zaskakiwał,
każda chwila przybliżała do realizacji wyznaczonych celów,
a życie upływało w zdrowiu i spokoju.
By wszystko, co złe, odeszło wraz ze starym rokiem,
a nowy był niekończącym się pasmem sukcesów.
Byście co rusz trafiali super okazje i powiększali wasze kolekcje skarbów!
Od jutra wracamy do stałego trybu wrzutek związanych z kolekcją. Na dniach powinna się pojawić paczka z figurką, mangi z pre-orderów i mam cichą nadzieję, że zaczną mi wysyłać takie większe przesyłki z wyprzedaży. Mają tam niesamowicie wręcz duże opóźnienia.
Nowy rok to oczywiście postanowienia. W ostatnim planowałem wrzucanie większej liczby wpisów eventówych i wypalił ten plan z pełnym sukcesem. Trochę się nie powiodło uregulowanie publikacji recenzji skarbów, ale nad tym popracujemy tym razem. Ostatnio lepiej się organizuję, więc są spore szanse. Planujemy też lekkie przyśpieszenie felietonów, czyli recenzji wszelakich. Zgodnie z nową tradycją, podsumowujemy stary rok i zapowiadamy właśnie rozpoczęty. Zaczynamy!
Zapowiedzi:
  • Anime Ltd wyda wersję kolekcjonerską serialu Cardcaptor Sakura a Sentai serial Nana w steelbooku!
  • JPF wyda w twardych oprawach RG Veda, Syrenie opowieści, Kapitan Tsubasa i Sailor Moon!
  • iam8bit wyda Persona 25th Anniversary Deluxe Vinyl Box Set na piętnastu winylach, a Anime Ltd JUJUTSU KAISEN – Vinyl Deluxe Edition na pięciu nośnikach!
  • Elden Ring of From Software pojawi się na koniec lutego, a Spike Chunsoft wyda w okolicach kwietnia AI:The Somnium Files nirvanA Initiative (z figurką od GSM)!
  • With Fans wyda Kusanagi Motoko – 1/4 (a ja się dalej biję z myślami, bo to cholernie drogie i tak samo wspaniałe), a FREEing Beatless – Lacia – B-style – 1/4 (wygląda pysznie)
Miniony rok i skarby:
  • Irresponsible Captain Tylor – Collector’s Ultra Edition (limitowany, już wyprzedany i ze wspaniałym artbookiem)
  • Basilisk od JPF (najlepiej wydana manga ze wspaniałym i sztywnym boxem, ale wznowienie Eden też by tu pasowało, bo poziom niezwykle wysoki)
  • NieR Replicant -10+1 Years- Vinyl Box Set (ale Attack on Titan: Season 2 Soundtrack – Vinyl Deluxe Edition też pasuje na to miejsce, bo przebił ten od sezonu pierwszego)
  • Nier Replicant ver.1.22474487139 … White Snow Edition (bo ten box jest piękny, a gra cudowna. Ale mało się działo w tym zakresie (gier/VN) – KS nie podochodziły w większości)
  • Scáthach w wersji 1/4 od FREEing (to moje trzecie podejście do tej postaci, a ta wersja jest zwyczajnie idealna. Nawiasem mówiąc, miałem największe rozterki przy tym, co tu dać, bo Asuna i Chiyo z Ane Naru Mono zwyczajnie się otarły o to miejsce na podium)
Miniony rok i pozytywne aspekty:
  • Brexit namieszał, a UE i ich wymóg naliczania VAT-u tym bardziej, ale ostatecznie płacimy właściwie tyle samo. Męczymy się tylko z papirologią, którą mogą w przyszłości zautomatyzować.
  • Ceny anime za granicą stoją właściwie w miejscu, a u nas JPF wydaje bardzo dużo tytułów, które chce się nabywać. Podobnie z innymi wydawnictwami, więc nie mogę narzekać na brak fajnych pozycji na naszym ryneczku.
Miniony rok i rozczarowania:
  • Studio JG podnosi ceny mang. Najbardziej dobijające są te od twardych opraw lub limitowanych do ich sklepu. Nakupiłem na najbliższy rok chyba, ale potem będzie trzeba płacić dużo. Prawdopodobnie trochę się ograniczę, bo nie zawsze kupowałem same pewniaki.
  • Sol Press jest bankrutem? Trudno powiedzieć, co się tam wydarzyło, ale chwilowo przynajmniej trzeba się przygotować, że nic od nich nie dostaniemy i zwyczajnie utopiliśmy kasę w błoto. Szczęście w nieszczęściu, że tylko jeden tytuł opłaciłem, bo drugi miałem w backerkit, który nigdy nie wystartował.
  • Skarby z większości KS zwyczajnie nie zostały wysłane. Ciągle nam obiecują i pewnie dotrzymają słowa (pomijając wyżej wymienioną firmę), ale ten właściwie cały rok milczenia jest mało zachęcający do uczestnictwa w kolejnych akcjach.
To tyle, moi drodzy. Od jutra wracamy do starego trybu!

[ANIME BD] Kara No Kyoukai – Garden Of Sinners Complete Blu-ray Box

Moi drodzy, udało się, jakimś cudem w sumie, ale się liczy. Wrzucam brakującą recenzję, którą wam obiecywałem jeszcze na początku roku. W kolejnym mamy postanowienie, by takie rzeczy realizować zdecydowanie szybciej. Zanim zacznę ze standardowymi tematami, parę nowinek. Po pierwsze już unboxingu ostatnich zakupów wam nie wrzucę, bo nie było dobrego światła (nie wspominając o braku czasu na jego publikację). Jak tylko się pojawi, robię fotki. Kolejna sprawa to poprawienie starszych wpisów, bo były drobne zaległości. Dam znać, gdy zakończę, ale idzie całkiem sprawnie, więc spokojnie. Ostatnia sprawa to lekkie plany dotyczące nowego działu na stronie, ale tutaj bez większego rozmachu będzie. Zresztą do felietonu coś wrzucić kolejnych recenzji nie mogę (bo zapominam/wole zrobić recenzję jakiegoś skarbu nowego), a mam z czego. Z nowinek zakupowych to ciągle czekam na paczki ze świąt, a na pewno jeszcze zejdzie sporo czasu, nim je dostanę, bo części mi nawet nie wysłali. Są zawaleni, delikatnie mówiąc, ale mnie się nie spieszy jakoś specjalnie. Jedna paczka do mnie za to zmierza z figurką, na którą czekałem od momentu ogłoszenia pre-orderu. Jaram się na maxa. Jutro postaram się wrzucić swoje standardowe podsumowanie, więc wyczekujcie. Czas na nasz ryneczek. Wydawnictwo Waneko ogłosiło w ostatnim czasie tytuły pięciu nowych mang, które zostaną wydane w ramach serii „Jednotomówki Waneko”. Pierwszą z nich będzie horror psychologiczny HIKI (tytuł roboczy: Potrzask) autorstwa Banany Nangoku. Drugą pozycją będzie dwutomowa komedia Kyo Kara Zombie (tytuł roboczy: Od dziś jestem zombie!) Tsukasy Araki i Yugo Ishikawy. Trzecią pozycją będzie komedia erotyczna Hissatsu! Pai Pai Talk (tytuł roboczy: Cycuszkowe pogaduszki) autorstwa Homare Mikokuno. Czwartą pozycją jest BL Tsukiyo no kurage wa koi ni naku. Jej tytuł roboczy to Łzy księżycowej meduzy. Ostatni tytuł ucieszy natomiast fanów mangi Miecz zabójcy demonów. Roboczy tytuł tej nowości brzmi Miecz zabójcy demonów – Opowieści płomienia i wody. Szczerze powiedziawszy, średnio mnie interesują te pozycje. Początkowo byłem pełen entuzjazmu dla tego cyklu, ale wpadają tam w większości takie słabawe tytuły, więc mniej przychylnie na to zerkam. Od razu naprostuję, bywają dobre. Wydawnictwo Dango zapowiedziało osiem nowości boys love, które w roku 2022 mają trafić na sklepowe półki. Pierwszy z nich to Colorful Line (Kolorowa Linia), autorstwa Kei Ichikawy, który ukaże się w maju przyszłego roku. Drugim z zapowiadanych tytułów jest szkolna komedia Hidamari no Orange Yu Chitose (tytuł roboczy Słoneczny pomarańcz), który zapowiedziany jest na przyszły wrzesień. Kolejnym tytułem jest Metalowiec z sąsiedztwa (tonari no Metaller­‑san) Mamity, na który niestety trzeba będzie poczekać do następnego grudnia. Dla fanów Nagisy Furui wydawnictwo też przewidziało tytuł – będzie to Hoshi dake ga Shitteru (Tylko gwiazdy wiedzą), który ukaże się już w lipcu. Kolejnym tytułem jest MODS Kazki Natsume, manga BL tym razem z oznaczeniem wiekowym 18+. Drugim tytułem Kazki Natsume, który ukaże się w Polsce jest NIGHTS BEFORE NIGHT. Także ten tytuł ukaże się w sierpniu. Siódmym tytułem od Dango jest Kurayami ni Strobe (Światło w ciemności) Najiko Hayakawy, który ukaże się w lipcu. Ostatnią z zapowiadanych nowości jest nadal wydawana w Japonii seria Blue Sky Complex od Kei Ichikawy. Mangi BL mnie nie interesują, ale z obowiązku dałem info o tych zapowiedziach. Na koniec tylko wspomnę, że dzisiaj jest ostatni dzień na zakup pre-orderów/wydanych mang u Studia JG przed planowanymi podwyżkami. Kupiłem, co się dało Zielarki i Bakemonogatari, bo tam skok cenowy będzie najbardziej dotkliwy. Lecimy w końcu tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest japoński box od serii Kara No Kyoukai – Garden Of Sinners. Co ja słyszę? Myślicie, że zapomniałem się tutaj i przypadkowo zdublowałem swój stary wpis? Moi drodzy, mylicie się i zaraz wam ten fakt udowodnię. Pragnę poinformować, że dzisiaj opisuję wam coś naprawdę specjalnego. Po pierwsze nie od wczoraj wiadomo, że jestem wielkim fanem tego cyklu. Ciągle pamiętam, gdy pierwszy raz go oglądałem. Co to były za emocje, słowo daję. Chłonąłem każdą minutę seansu i z niejakim rozczarowaniem patrzyłem w ekran, gdy zobaczyłem napisy końcowe. Wynikało to oczywiście z faktu, że ten obraz się zakończył. Od tego filmu (serii w znaczeniu) zacząłem na poważnie podchodzić do kolekcjonowania animacji, ale to raczej był przypadek (w znaczeniu, że zbierało się to we mnie już wcześniej, a to tylko przeważyło szalę). Niemniej pokochałem od niego studio Ufotable, zespół Kalafina i poznałem ulubiony cykl filmów, co się nie zmieniło do dzisiaj. Muszę tutaj nadmienić, że nie chodzi nawet o to, iż uważam je za idealne w każdym calu. Są tu czasem pretensjonalne sceny czy dialogi, wydumane monologi i jakiś przesadnym, ale to wszystko znika w cień w natłoczeniu zalet. Pięknej grafiki, klimatu, wspaniałych bohaterów, muzyki, narracji, złożoności fabularnej, zaburzonej chronologii historii itd. Jest wspaniale i dalej tak uważam, a oglądałem to już wielokrotnie. W czasach, gdy zagłębiałem się w ten cykl po raz pierwszy, już chciałem go kupić. Ku mojemu rozczarowaniu było to właściwie niemożliwe. Istniał niesamowicie piękny box z kompletną serią, ale był absurdalnie wręcz drogi, a już na pewno dla mnie w tamtych czasach. Wersji standardowej nie było. Jakiś czas później pojawił się box na płytach DVD, który nabyłem w UK (wcześniej był w USA, ale również powalił mnie cenowo). Byłem częściowo usatysfakcjonowany, ale wkurzałem się na brak idealnej jakości. Po paru latach pojawiła się edycja standardowa, którą wam opisywałem. Wspaniałą jakość uzyskałem, ale brakowało filmu „remix” i wkurzało mnie, że moja ulubiona seria nie dostała naprawdę epickiego opakowania (w znaczeniu „u mnie nie dostała”). W końcu w tamtym roku znajomy z forum, na którym przesiaduję, postanowił sprzedać swój egzemplarz. Bardzo się ucieszył, że nabędzie go ktoś z grona, z którym rozmawia. W dodatku okazało się, że mieszka całkiem blisko mnie, bo raptem w Belgii. Opłaciłem i otrzymałem coś, nad czym wzdychałem przez lata. To potwierdza moje stwierdzenie, z którym już się tu kiedyś podzieliłem, gdy się czegoś pragnie i wytrwale poszukuje, w końcu się trafi. Od razu wspomnę, że zapłaciłem za niego stosunkowo dobrą cenę, czyli zdecydowanie niższą od tej, którą często widać na serwisach aukcyjnych (a mam najbardziej poszukiwaną wersję, o czym za chwilę). Tak, moi drodzy, prezentuję wam dzisiaj najlepsze wydanie tego cyklu. Wspaniałe w każdym calu i tutaj ciekawostka, wydanie amerykańskie. Różni się dodaną książeczką z tłumaczeniem oryginalnej. Mam też wymieniony jeden nośnik, bo po wysyłce okazało się, że był problem z rozdziałami w piątym (chyba) filmie i jakąś brakującą linią (nieprzetłumaczoną). W znaczeniu,ze taki problem istniał przed laty. Jest wspaniale, co tu dużo pisać. Przypomnijmy, czym jest Kara no Kyoukai… Chłopak spotyka dziewczynę wśród białych płatków śniegu. Dziewczynę niezwykłą i tajemniczą, dziewczynę, która widzi śmierć. Zakochany, stara się przebić przez lodowatą zbroję jej samotności. Nie poddaje się, mimo nieszczęść, które ich dotykają. W mieście ma miejsce fala brutalnych morderstw. Sprawca pozostaje nieuchwytny, jednak dziewczyna go szuka. Poluje na niego w mrokach nocy. Sama również jest łowcą i śmiertelnie groźnym przeciwnikiem. Mroczne siły nie pozwalają miastu spać. W cieniach czają się rzeczy i istoty, które występują tylko w najgorszych koszmarach, przerywanych wrzaskiem w środku nocy. Kto jednak lepiej nada się na ich pogromcę, jak nie dziewczyna, Shiki, która potrafi uśmiercić dowolną rzecz na świecie? I kto lepiej pomoże jej zachować człowieczeństwo, jeśli nie mężczyzna, który ją kocha? W mrokach nocy zwycięży miłość lub śmierć. Chociaż… jedno z drugim zawsze idzie w parze. Kara no Kyoukai to cykl składający się z siedmiu filmów (właściwie to ośmiu, ale mowa tutaj o oryginalnej kolekcji). Sporo czasu musieliśmy czekać na zapoznanie się z nimi wszystkimi. Opłaciło się jednak. Siedem dopracowanych i przemyślanych produkcji, wyróżniających się hipnotyzującym klimatem i wciągającą akcją. Filmy różnią się od siebie długością i treścią, zaś całość została pierwotnie wypuszczona w kolejności niechronologicznej. W takiej też osobiście polecam zapoznać się z tym cyklem. Dzięki temu seans i fabuła zyskują dodatkowo dzięki elementom zaskoczenia, a także skuteczniej trzymają w napięciu i niepewności. Nie można też zapomnieć o uczuciu pełnej satysfakcji, kiedy wszystkie elementy układanki trafiają w naszej głowie na swoje miejsce [tanuki.pl]. Pomijając cykl siedmiu obrazów, mamy tutaj jeszcze epilog, który trafił oryginalnie po raz pierwszy właśnie na ten box. Jest to odcinek specjalny będący zakończeniem cyklu filmów Kara no Kyoukai. Idący zaśnieżoną ulicą Mikiya dostrzega kobietę ubraną w piękne kimono. Tak jak przed laty, Mikiya i Shiki spotykają się ponownie w tym samym miejscu. Przez cały odcinek śledzimy dialog pomiędzy bohaterami. Dzięki niemu możemy dowiedzieć się więcej o osobowości Ryougi oraz lepiej zrozumieć fabułę siedmiu filmów, gdyż wszystkie niedopowiedzenia zostają wyjaśnione. Mamy tutaj też, a jest to największa gratka właśnie tego limitowanego boxu, bo w standardowym go zabrakło, Kara no Kyoukai Remix: Gate of Seventh Heaven. Film będący streszczeniem serii filmów Kara no Kyoukai. Wydarzenia w nim zawarte uporządkowane są chronologicznie. Prócz scen z samych filmów znajdują się tu nowe grafiki i animacje. Ścieżką dźwiękową jest siedem piosenek z endingów poprzednich filmów. Przyznam się bez bicia, że to najlepszy recap, jaki w życiu widziałem. Może wynika to z mojego ubóstwiania tej produkcji, ale co mi tam. Bardzo mi go brakowało, więc cieszę się niezmiernie z jego posiadania. Już nie pamiętam dokładnie, czemu go nam poskąpiono, ale chyba przy premierze było podane, że będzie tylko na tej edycji. Okej, czas na opis wydania. Pod względem jakościowym jest jak na edycji standardowej, czyli bardzo dobrze. Piękna jakość audiowizualna, animowane menu, które ocieka klimatem. Coś wspaniałego. Nawiasem mówiąc, remix trafił na ósmy dysk i po prostu jest tam do wyboru. W edycji standardowej go usunięto, ale nie zmieniono jakoś wizualnie menu od płyty. Dyski pasują do regionu A/B/C, więc oglądamy bez problemu. Jakość kodowania czy napisów stoi na najwyższym poziomie, o czym wspominałem już przy edycji standardowej, a tutaj jest to samo w pewnym sensie. Czas na fotki tej perełki.
img_2354_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: LPCM 5.1ch Surround, LPCM Stereo 2.0 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A,B,C
Napisy: angielskie, japońskie
Dyski: 8xBD
Spis filmów w wersji oryginalnej:
– Thanatos
 – …and nothing heart
 – ever cry, never life
 – garan-no-dou
 – Paradox Paradigm
 – Fairy Tale
 – …not nothing heart
 – the garden of sinners (Epilogue)
 – Remix -Gate of seventh heaven-
A tutaj w wersji chornologicznej:
 – …and nothing heart
 – garan-no-dou
 – ever cry, never life
 – Thanatos
 – Paradox Paradigm
 – Fairy Tale
 – …not nothing heart
– the garden of sinners (Epilogue)
 – Remix -Gate of seventh heaven-
Ten wspaniały box został umieszczony w pudełko z tektury z opisem. W sumie dosyć często mają takie opakowanie japońskie edycje limitowane. Chyba chodzi o ich bezpieczną wysyłkę, gdyby sklepy o to nie zadbały w stopniu na to zasługującym, bo jak powszechnie wiadomo, nie zawsze mają idealnie dopasowany karton. W sumie mogłem wrzucić jego fotkę, by wszyscy wiedzieli, że mam komplet. Aktualnie nie mam jej na wierzchu, bo ładniej się prezentuje oczywiście bez niej. Zresztą to tylko zbędny karton (jak będę pamiętał, wrzucę przy okazji). Sam box jest wielkości płyty winylowej – mniej więcej przynajmniej. Rozmiar jest spory, co potęguje piękna grafika na części frontowej. Specjalnie przygotowana na to wydanie, co chyba nikogo nie dziwi. Na tylnej części nie ma nic ciekawego, więc fotki nie wrzucałem. Nawiasem mówiąc, otrzymujemy specjalną folię zabezpieczającą, by sobie w niej trzymać ten box – zaklejaną. Taki w sumie standard w edycjach japońskich, którego mi brakuje w tych z USA/UK. No, prawie bym skłamał, Aniplex USA często dodaje takie rzeczy, ale oni wszystko robią na wzór wydań japońskich i stąd te ceny. W Japonii inaczej podchodzą do kolekcjonerów. Nawiasem mówiąc, box ma wstążki, którymi wiążemy, by się nie otwierał, gdy stoi sobie na półce.
img_2355_wynik
Tutaj box po otworzeniu. Otwiera się go na bok, jak książkę. W środku mamy dwie materiałowe książki. Jedna to pudełko na wszystkie płyty koloru ciemnego, a druga to książka/artbook o całej serii. Wszystkie opisy są przetłumaczone i udostępnione w formie książeczki, jak wspominałem. Przynajmniej w moim wydaniu, bo zamówione bezpośrednio z Japonii ich oczywiście nie mają.
img_2356_wynik
Pudełko na płyty od zewnątrz. Wygląda to niesamowicie, a materiałowa oprawa potęguje fakt uczucia, że mamy coś naprawdę wyjątkowego.
img_2357_wynik
Podgląd na płyty. Pierwsza rzecz, która uderza, to oczywiście grafiki na nich. W edycji standardowej były ciemne płyty z tytułami, tutaj wygląda to dużo lepiej. Skoro znam dokładnie obie wersje, to sobie mogę tutaj porównać, nieprawdaż? Grafiki pochodzą z okładek wydań indywidualnych.
img_2359_wynik
Czas na artbook/książkę. Tym razem kolor czerwony. Jest przepiękna, a przynajmniej dla kogoś, kto jest fanem cyklu i każda grafika stanowi dla takiej osoby nie lada wartość. Wprawdzie wszystkie ilustracje znałem już wcześniej, bo jak się okazuje, na wielu serwisach są skany zapewne stąd. Całość zamyka się raptem na pięćdziesięciu stronach, ale i tak jest po brzegi wypełniony świetnymi grafikami, o czym już wspominałem.
img_2362_wynik
Część tej książki stanowią tego typu strony, czyli po brzegi zapełnione informacjami. Posiadanie edycji angielskiej daje nam odpowiedź, co jest tam napisane. Zakładając oczywiście, że nie znacie japońskiego, by móc to przeczytać bez tłumaczenia. Warto moim zdaniem to zrobić. To kolejna zaleta tej edycji i moja radość, że właśnie taką udało mi się zdobyć. Na serwisach aukcyjnych w 99% występują edycje z Japonii. Chyba tylko raz widziałem tę, którą tutaj mam.
img_2360_wynik
Czas na grafiki poglądowe, jest tego masę (pięknych do wrzucenia). Część stanowią takie promocyjne lub pochodzące z wydań indywidualnych, które były sprzedawane w Japonii. Nawiasem mówiąc, ich posiadanie ma zaletę w postaci soundtracków dostępnych tylko tam. Muzyka jest w tej serii świetna, więc część fanów po nie sięgała. Sam mam zamiar sobie kupić taki kompilacyjny składak na dwóch płytach. Wystarczy mi tyle, bo kawałki Kalafiny już mam.
img_2363_wynik
Kolejna porcja grafik. Część stanowią takie bliźniacze wersje, gdzie jakaś postać jest pokazana w wersji zwykłej i, że tak ujmę, mrocznej.
img_2365_wynik
Macie jeszcze jakieś ilustracje. Najchętniej bym tu całość wrzucił, ale chyba nie o to chodzi.
img_2366_wynik
Na końcu grafika i opisy filmów. Piękna to rzecz, moim zdaniem. Oczywiście całość najbardziej docenią najwięksi fani cyklu. Ciekawostka jest taka, że grafiki (tej z frontu), którą znamy z edycji standardowej, tutaj nie uraczymy. Została przygotowana specjalnie na tamto wydanie i jest tym samym dosyć unikatowa. Świetna, jak dobrze pamiętamy.
img_2358_wynik
Tutaj wspomniana książeczka z tłumaczeniem wszystkich opisów wewnątrz pudła (na jakieś szesnaście stron) oraz reklama (widoczna po prawej). Chyba nie wspominałem, ale box był limitowany do 1000 kopii na cały świat. To mała ilość, ponieważ w momencie jego premiery (i przez najbliższe kilka lat) Japonia blokowała każdą próbę wydania tej serii na BD poza granicami swojego kraju, czyli w innej edycji. Dopiero później zezwolił najpierw na edycję DVD, by następnie wydać edycję standardową i koniec końców na jej wersję dla USA czy UK pozwolić. Jak wspominałem, film remix znajduje się tylko w tym wydaniu, więc dalej pozostaje czymś unikatowym. Muszę wam przy okazji oficjalną kontynuację przedstawić (Garden of Sinners/recalled out summer), bo też ją oczywiście mam w kolekcji w wersji Aniplexu. Również prezentuje się niezwykle dobrze.
Podsumowanie: Kara no Kyoukai to znakomite anime i świetne kino. Niesamowity klimat, połączony z cudowną muzyką i śliczną oprawą wizualną, tworzy unikalne, wciągające i wyróżniające się spośród innych anime dzieło, z którym naprawdę warto się zapoznać. Filmy są brutalne i krwawe, ale zrealizowane z pomysłem, wyczuciem i reżyserskim talentem. Bardzo dobre postacie, interesujące dialogi, dużo świetnych scen walki i niezwykła atmosfera nie pozwalały mi na wyszukiwanie wad. Jest to produkcja, z którą powinien zapoznać się każdy fan anime, a w szczególności ci, którzy uwielbiają anime na serio, gdzie nie ma miejsca na naiwność, schematyzm i pierdółkowate gagi. Jest to cykl wyjątkowy. A rzeczy tego typu, trzeba mieć w najlepszych wydaniach. Po wielu latach wzdychań nad przepięknym boxem i wkurzaniem się na brak posiadania filmu „remix” udało mi się zdobyć tę perełkę. Do dzisiaj pamiętam dzień, gdy to się pojawiło do sprzedaży lata temu i moment, w którym znajomy z forum zgodził się odsprzedać mi swoją kopię. Pozdrawiam go gorąco i będzie mi miło, gdy przeczyta ten wpis, bo dzięki niemu zdobyłem coś, co od dawna szukałem. Przy okazji, bo już kończymy ten wpis i rok zarazem, udanego Sylwestra. Życzenia noworoczne będą jutro, a na dzisiaj się odmeldowuję. Udanego!

[FIGURKA] Black Lagoon – Revy – B-style – 1/4 – Bunny Ver. (FREEing)

Zgodnie z zapowiedziami, wrzucamy kolejne wpisy nieco szybciej. Trzeba chociaż trochę tutaj nadgonić, skoro mam nieco czasu wolnego. Zanim zacznę snuć moje wywody na temat gościa głównego, trochę standardowych tematów. Rok nam się kończy nieubłaganie i nie mam zamiaru w tym miejscu debatować nad tym, czy był dobry/zły/udany/umiarkowany etc., bo takie analizy zostawiam sobie zawsze na początek przyszłego, czyli podsumowanie. Dobra, to o czym tu właściwie chciałem wspomnieć? Zanikają nam promocje, jak się wszyscy chyba spodziewali. Trochę sobie nabyłem w tym roku. Czy więcej niż w poprzednich? Nie wiem, ale chyba nie. Z drugiej strony mam parę rzeczy kupionych w ramach pre-orderów, więc całkiem nieźle się obłowiłem. Na część rzeczy oczywiście sobie trochę poczekam, bo nabyłem je w USA, ale nie wybiegajmy aż tak daleko. Dotarła do mnie wyczekiwana paczucha i są same pozytywy z tym faktem związane. Celnicy mało sobie policzyli i wszystko dotarło w stanie idealnym. Po raz kolejny pozdrawiam mojego znajomego z UK, bo bez niego byłoby jak bez nogi, jak to mawiają. Jeśli dopisze światło i czas, wrzucimy jeszcze jeden wpis w tym roku z zakupami. Trzymajcie kciuki. Co z nowinek wydawniczych? Wiele się teraz nie dzieje, ale warto wspomnieć o figurkach, bo znowu mamy zaległości. Na początek standardowo Good Smile Company, czyli mamy tutaj: POP UP PARADE Kagura Nana, POP UP PARADE To Love-Ru Darkness Haruna Sairenji, POP UP PARADE My Hero Academia Dabi, POP UP PARADE My Hero Academia Tomura Shigaraki, POP UP PARADE Jujutsu Kaisen Nobara Kugisaki, POP UP PARADE Yuru Camp Rin Shima, POP UP PARADE Kaguya-sama: Love Is War? Kaguya Shinomiya, POP UP PARADE Rozen Maiden Suiginto, POP UP PARADE No Game No Life Shiro Crown Ver., POP UP PARADE KonoSuba Aqua Swimsuit Ver. i POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Erza Scarlet Demon Blade Benizakura Ver. To były te tanie figurki, które ładnie wyglądają, a co jeszcze od nich otrzymamy? Sword Art Online Asuna [Stacia, The Goddess of Creation] 1/7 i No Game No Life Shiro – Yuu Kamiya Art Works- 1/7 (piękne to jest). Plum: Nekopara Vanilla – Pretty kitty Style – (Pastel Sweet) 1/7 i Nekopara Chocola – Pretty kitty Style – (Pastel Sweet) 1/7. Phat Company wyda: Fate/Grand Order Caster/Scathach=Skadi 1/7. Firma eStream uruchomiło pre-ordery do: Sword Art Online Asuna -Crystal Dress Ver.- 1/7. Kadokawa wyda: KDcolle Fate/kaleid liner Prisma Illya 3rei!! Illyasviel [Install: Berserker] 1/7 i KDcolle Date A Live Light Novel Ver. Kurumi Tokisaki Swimsuit Ver. 1/2.5 (ale to jest wielkie). AmiAmi x AMAKUNI zapowiedziało: Fate/EXTELLA LINK Scathach Sergeant of the Shadow Lands 1/7. Na koniec moja ulubiona firma, czyli FREEing: B-style No Game No Life Shiro Cat Ver. 1/4, BURN THE WITCH Noel Niihashi Swimsuit Ver. 1/4, BURN THE WITCH Ninny Spangcole Swimsuit Ver. 1/4, B-style Toaru Kagaku no Railgun T Mikoto Misaka Bunny Ver. 2nd 1/4 (ślicznie im wyszła), B-style Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba Kyojuro Rengoku 1/4 (jest jeszcze wersja z „ogniem”, ale cena to jakiś głupi żart), B-STYLE That Time I Got Reincarnated as a Slime Milim Bare Leg Bunny Ver. 1/4, B-STYLE That Time I Got Reincarnated as a Slime Shion Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Date A Live IV Yoshino Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Touhou Project Marisa Kirisame 1/4, B-STYLE Creamy Mami, the Magic Angel Creamy Mami 1/4 (uwielbiam tę firmę za takie perełki – zrobienie wielkiej i ślicznej figurki od serii sprzed lat nastu, świetny pomysł), B-style Kill la Kill Ryuko Matoi Bunny Ver.2nd 1/4 (no, powraca klasyk z innym strojem. Nie będę nabywał ponownie, ale polecam) i B-STYLE Spice and Wolf Holo 1/4 (pozamiatali, szczerze mówiąc. Nie rozumiem trochę rozgoryczenia części fanów nad twarzą, ale cała reszta na medal). To tyle na dzisiaj, kolejne nowinki następnym razem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Revy 1/4 od FREEing. Dobra, moi drodzy, wykładamy karty na stół, jak to mawiają. Nie będę was tutaj ściemniał, tylko się przyznam. Jednym z powodów dzisiejszej recenzji jest pewna obietnica, o której prawie zapomniałem. Na początku roku podałem najlepsze rzeczy, jakie zdobyłem w roku poprzednim. Dodatkowo wspomniałem, że zrecenzuję je w najbliższym czasie, bo jak najbardziej są tego warte. Czas mijał, a ja zapomniałem o tej kwestii zupełnie. Tak, przyznaję się i przyjmuję to na klatę. Ostatnio sobie przypomniałem, żeby nie było i okazuje się, że część już wam opisałem, ale czegoś brakuje. Między innymi dzisiejszej figurki, więc już wiecie, czemu między innymi dzisiaj ją recenzuję. Znalazłby się i kolejny powód, ale ten był najważniejszy. Jakiś czas temu zrobiłem nawet fotki, więc można spełnić obietnicę, nawet jeśli z większym poślizgiem, niż planowałem. Pamiętam, że chciałem kupić Revy właściwie od jej zapowiedzi. Wyglądała kapitalnie zarówno na protoypie jak i na pierwszych fotkach z targów. Pięknie za modelowana, wykonanie na medal i ta dynamiczna poza. Początkowo trochę obawiałem się, że będę miał problem z jej ustawieniem (i faktycznie był), ale ostatecznie wręcz idealnie mi pasuje. Zanim zacznę tu snuć jakieś większe historie i opisywać detale na temat wykonania, trochę o serii, z której pochodzi. Nawiasem mówiąc, do dzisiaj wam nie opisałem wydania premium, które mam w kolekcji, a niebawem będzie miała premierę edycja od Anime Ltd. Jeszcze nie wiem, czy ją sobie nabędę, ale trochę mnie kusi pięknym wykonaniem, dobrą ceną i regionem pasującym do naszych odtwarzaczy. Black Lagoon to naprawdę „ostra jazda bez trzymanki”, dwadzieścia siedem odcinków akcji niemal non stop, napięcia, walki i nieprzyjemnego przedstawienia co mniej chlubnych aspektów naszej cywilizacji. Oś fabuły stanowią perypetie ekipy Black Lagoon Company, zaś całość podzielono na kilkuodcinkowe moduły, odpowiadające kolejnym epizodom mangi (znanej polskim fanom dzięki Waneko). Poszczególne przygody są raczej typowymi historiami sensacyjnymi, jednak o klasie tej serii decyduje wybór miejsca akcji, realizacja oraz przede wszystkim fantastyczni bohaterowie. A obok niezbyt pochlebnego i może lekko przejaskrawionego, ale generalnie boleśnie prawdziwego portretu Azji Południowo­‑Wschodniej i fantastycznych, wyrazistych głównych bohaterów znajdziemy tu też całą galerię ciekawych postaci drugoplanowych, takich jak Bałałajka – zwierzchniczka lokalnej rosyjskiej mafii i częsty zleceniodawca Black Lagoon Company, pewna Chinka – zawodowa morderczyni i mistrzyni sztyletu, czy Roberta, istna Mad Dog meido [tanuki.pl]. Tak mniej więcej przedstawia się historia, z której pochodzi postać z tej statuetki. Dla uściślenia pewnych faktów, istnieją jej dwie wersje i nie mam tu na myśli takiej ubranej i z gołymi nogami. W momencie premiery można było nabyć bardziej limitowaną (i dostępną na chyba tylko jednym czy dwóch sklepach) edycję z różowym wdziankiem. Pomijając aspekty kolekcjonerskie, moim zdaniem gorzej wyglądała. Wolę zdecydowanie swoją wersję. Co zabawne i bez związku z wersją, ale jednak miało miejsce, ta bardziej limitowana częściej była uszkadzana w transporcie wysyłek. Czemu? Tego nie wie nikt, ale nie mój problem. Revy pochodzi jeszcze z czasów, gdy FREEing nie wysyłało z „odczepionymi” uszami królika, a co za tym idzie, czasem „odpadały” w trakcie wysyłki. Nie ominął ten problem dzisiaj omawianej, ale ja miałem to szczęście uzyskać ją w formie nienaruszonej. Generalnie rzecz ujmując, jest wspaniała. Nie bez powodu określiłem ją mianem najlepszej w danym roku. Oddaje w pełni postać bez grama przesady. Czasom się narzeka, że twarz trochę nie pasuje/mina jest mało rozpoznawalna, ale tutaj tak nie jest. Bywają też takie, gdzie jakieś krągłości nie pasują lub zwyczajnie figurka nie oddaje postaci. Tutaj wręcz przeciwnie. Kolejna możliwość to najzwyczajniej powtarzalna poza, gdy ma się więcej figurek od tej firmy, ale tutaj jest unikatowa, bo jedyna w swoim rodzaju. Geniusz w czystej postaci bez wad. Jedynie można się przyczepić jak zwykle do ceny, bo to kosztuje, ale moim zdaniem zwyczajnie warto. Druga sprawa to pudło, które moim skromnym zdaniem nie jest tak sztywne, jak być powinno. Nie uszkodziło mi się w transporcie czy coś, ale mam jakieś małe wygięcia kartonu. Nie wiem, czemu te firmy nie zainwestują lekko w ten aspekt. Dobra, moi drodzy, czas na detale, bo jest na co popatrzeć.
img_2344_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka
  • dwa pistolety
  • odczepiany warkocz włosów
Oto cała Revy, czyż nie wygląda wspaniale? Piękna poza, która jest pełna dynamiki. Nierozłączny papieros (brakuje dymku) oraz dwa gnaty. Perfekcyjnie to wygląda, co tu dużo pisać. Przez dosyć duży rozmiar ma wielkie pudło i moje problemy z ustawieniem, ale wpasowała mi się idealnie. Do tego to malowanie, tatuaż, kabury na broń na plecach. Muszę naprawdę przyznać, że FREEing wykonało naprawdę świetną robotę, nie zapominając przy tym, iż to postać z serii już dawno po premierze/nieco zapomnianej. Wiem, wychodzi dalej manga i trochę się pokryła figurka z premierą najnowszego tomiku, ale i tak nieco ryzykowny ruch.
img_2346_wynik
Czas na zbliżenia, więc zacznijmy od jej twarzy. Myślę, że odwzorowali ją wręcz perfekcyjnie. Świetnie malowanie, ten lekko szyderczy uśmiech. Bardzo mi się też podoba cieniowanie włosów, które im świetnie wyszło. Przepraszam, że się tak rozpływam, ale inaczej nie potrafię. Trudno mi cokolwiek zarzucić, taka prawda. Chciałbym być jakiś obiektywny i mam nadzieję, że pozostaję, ale mimo wszystko geniusz w czystej postaci.
img_2350_wynik
Czas na fotkę z profilu z widoczną twarzą. Wygląda to świetnie. Postać lekko trzyma broń, która można oczywiście włożyć lub nie do ręki. Całkowita dowolność, która nie jest niczym nowym w przypadku postaci od tej firmy.
img_2349_wynik
Czas na widok na plecy. Wspomniany tatuaż wygląda świetnie. Już się zachwycałem czymś takim przy recenzji Jibril, ale tutaj jest nawet lepiej. Do tego dochodzi to zapięcie na kabury na plecach. Świetnie to wygląda. Kita od włosów jest wczepiana, co mnie specjalnie nie dziwi.
img_2348_wynik
Tutaj spojrzenie na plecy z dalszej perspektywy. Lepiej widać, ile zajmuje miejsca dzięki tej fotce. W sumie przypomniała mi się taka „wada”, jeśli to można tak ją nazwać. Figurka nie jest jakaś strasznie stabilna. Gdy ją kładziemy na prostej powierzchni, to nie ma problemu, ale wystarczą drobne nierówności i może się nam przechylić. Zwyczajnie ma tylko kilka punktów, na których stoi w pionie. Nie wiem, czy można to nazwać wadą, ale wspominam.
img_2347_wynik
Gdyby ktoś chciał spojrzeć dokładniej na samą broń, to wrzucam fotkę. Jest wykonana świetnie, bo nawet widać podpis znany z serii, więc nawet tutaj mamy bardzo dużo detali. Wydawca bardzo się postarał, a cena była podobna jak u reszty figurek 1/4 od tej firmy. Nie pamiętam, czy jakoś bardziej się różniła cenowo, ale chyba nie. Dlatego ponownie, wielkie brawa. Gdyby kogoś interesowało, broni do kabury nie wciśniemy.
img_2345_wynik
Ostatnie zbliżenie na Revy, bo zwyczajnie warto ją jeszcze raz pokazać. Kapitalna robota i właściwie bez wad. Chyba że wspomnieć o pozie, która robi wrażenie, ale przez to trochę zajmuje miejsca. Coś za coś, jak to mawiają. Mnie pasuje idealnie, więc zarzut oddalony.
Podsumowanie: Ponura, ale fascynująca wycieczka w rzadko odwiedzane przez turystów mroczne zakątki Azji Południowo­Wschodniej, powiązana z tylko trochę podkolorowanym obrazem najciemniejszych stron ludzkiej natury. A w tej wycieczce za przewodniczkę mamy postać z figurki, czyli Revy. Wykonana wręcz doskonale i wpada do grona najlepszych statuetek w mojej kolekcji. Będzie to pierwsza piątka nawet, co tu dużo pisać. Wykonana perfekcyjnie, pięknie i potwierdzająca kapitalny poziom tej firmy. Oklaski jak najbardziej zasłużone.  Szukajcie na aukcjach lub liczcie, że wydawca pomyśli o jakimś wznowieniu. Zwyczajnie warto wyłożyć wymaganą kwotę na to cacko. To tyle na dzisiaj, miłego.
2373142

WESOŁYCH ŚWIĄT!

No to co, składam wam życzenia, moi mili:
Świąt białych, pachnących choinką,
skrzypiących śniegiem pod butami,
spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze,
pełnych niespodziewanych prezentów.
Tak, moi drodzy, to już święta. Podsumowanie zrobimy pod koniec roku, a do tego czasu liczę, że uda mi się wrzucić jeszcze parę wpisów, bo mam wolne i chcę je spożytkować. Zgodnie z nową tradycją nawiązujemy dzisiaj do animacji wszelakiej. Co roku pojawiają się specjalne obrazki związane ze świętami, ale na razie ich nie widziałem. Pewnie dopiero jutro jakaś kompilacja będzie. Jeśli będę pamiętał, zaktualizuję ten wpis. Mamy sporo produkcji na rynku animacji japońskiej w klimacie dzisiejszego dnia (głównie filmy lub odcinki OAV), a można tu nadmienić, chociażby: Tokyo Godfathers, 5 Centimeters Per Second, Toradora! (odcinek 19, „Christmas Eve Festival”), K-On! (odcinek 7, „Christmas!”), Lucky☆Star (odcinek 11, „Various Ways to Spend Christmas Eve”), The Disappearance Of Haruhi Suzumiya, Mobile Suit Gundam Wing: Endless Waltz Movie czy Kanon, bo cała seria jest w klimacie zimy. Oglądajcie, ucztujcie, czytajcie i jeszcze raz najlepszego. Pod względem paczek minąłem się z kurierem i odbiorę „swoje prezenty” po świętach. Wtedy będzie można opublikować wpis z nią związany. Miłego i Wesołych Świąt!

[UNBOXING] Paczki z Black Friday i okolic (Listopad 2021)

Czas moi drodzy na trochę spóźniony wpis z paczkami z Black Friday i okolic. Większość pochodzi z promocji wszelakich, ale nie wszystko. Nazbierało się tego trochę, co tu dużo pisać, ale to już nasza (no moja, by być dokładnym) pewna norma, że tak to ujmę. Zawsze sobie powtarzam, że trzeba kupować, gdy jest tanio, nawet jeśli na zaś, bo zaraz może być drożej (lub u mnie bardziej krucho), to wtedy nie będę narzekał, że tego nie robiłem, gdy mogłem. Paradoksalnie taki czas może nadejść za chwilę, bo o inflacjach czy innych tragediach na rynku słyszał już chyba każdy w telewizji, czy gazetach, ale nigdy nie wiem, jak je osobiście odczuję. Różne już miałem prognozy, które miały pokrzyżować moje plany, ale jakoś się udawało. Nie będę patrzył w przyszłość z przerażeniem, trochę optymizmu, moi drodzy, a już na pewno teraz go potrzeba. Ale, tak czy siak, się przygotowujemy na wszystko. Dobra, koniec przynudzania, bo jeszcze nie wszystko porobiłem przed jutrzejszym dniem, a chcę to w końcu opublikować, bo zaraz będę mógł kolejny tego typu, więc się szykujcie pod koniec roku. Lecimy z tym koksem.
img_2435_wynik
Na początek animacje, bo zawsze od nich zaczynam. Każdy zresztą wie, że początkowo na nich miałem się skupiać na tej stronce, ale po co się ograniczać, skoro hobby też przeszło w inne media. Mamy tu parę niezłych perełek, którymi chętnie się chwalę. Psycho-Pass: Sinners of the System w edycji kolekcjonerskiej to naprawdę niezłe cacko, bo ma książeczek na wagę, a samo uniwersum bardzo lubię, więc dodatkowo zacieram ręce. Tak, to te trzy filmy, jeśli ktoś nie rozpoznaje. Dalej mamy kolekcjonerskie wydanie hitu Ghost in the Shell (moja trzecia edycja tego majstersztyku w kolekcji) – wydanie na płycie UHD/4K. Nie będę wszystkiego wymieniał na ten nośnik, bo to nawet niemożliwe, ale chętnie sięgam po perełki. Dalej mamy My Hero Academia: Season 4: Part 2, czyli kolejny piękny pakiecik tej szalenie popularnej produkcji. Film Goblin Slayer: Goblin’s Crown, czyli uzupełnienie uniwersum. Kurczę, muszę wam serial zrecenzować, bo nie znacie mojej opinii jeszcze. Dosyć niespodziewanie wpadła w moje ręce Hyouka w wersji limitowanej. Tak, dobrze pamiętacie, miałem limitowaną od Anime Ltd. Kiedyś opowiem historię tego nabytku. Dalej mamy Big Order w wersji box od Anime Ltd, a kodowany przez Discotec. Jest tam niezła jazda z odcinkiem OAV. Po bandzie, jeśli można to tak ująć. Jeszcze jedna kolekcjonerka, czyli Love Live! Sunshine!! Over the Rainbow. Tak, kinówka tego hitu o idolkach. Na koniec kupione po jakiejś śmiesznej cenie Ergo Proxy, czyli w końcu edycja na BD, bo DVD dawno temu porzuciłem.
img_2438_wynik
Dobra, lecimy z mangami, a jest tego dosłownie masę w tym wpisie. Na początek coś, co miało być tutaj opisane zdecydowanie wcześniej, czyli Basilisk w wersji kolekcjonerskiej z boxem i kartami. Tak, nabyłem oczywiście to cacko podczas akcji w najlepszym wydaniu. Były jeszcze z autografami, ale nie zależało mi na nich. Powala wykonaniem, tyle mogę powiedzieć bez cienia wątpliwości. Było trochę przesunięć w przesyłkach, ale efekt końcowy jest zdecydowanie na plus. Muszę wam to opisać, bo wymaga tego ode mnie moja duma. Kolos to straszny, czyta się świetnie, a sama pozycja na niego nie zasługuje w pewnym sensie (śmiech). Szczegóły za jakiś czas.
img_2441_wynik
Skoro przy twardych oprawach jesteśmy, to nadrobiłem je ostatnio. Dotarła do mnie paczka z Dobranoc, Punpunie – ostatnie dwa tomy. Wspaniała to manga, co tu dużo pisać. Pamiętam, że początkowo nie wydawała mi się specjalnie udana. Myślałem sobie nawet, że do mnie zwyczajnie nie trafia. Ale w okolicach połowy pierwszego tomu moje zdanie zaczęło się drastycznie zmieniać. Kapitalna pozycja i cieszę się niezmiernie, że kupiłem ją w takiej edycji. Dalej mamy kolejny tomik kultowego Eden, It’s an Endless World!, czyli część trzecia. Ciągle mi się niesamowicie podoba i składam pokłony Kotori za to wydanie. Dotarł do mnie również ósmy tomik Atelier spiczastych kapeluszy. Świetna jest ta seria, Niezwykle urokliwa i przesympatyczna. Na koniec MW od Tezuki. Jeszcze nie miałem okazji przeczytać, ale słyszałem wiele pozytywnych opinii, a już samo nazwisko autora napawa optymizmem. Jestem gotowy na hit.
img_2448_wynik
Z drobnym opóźnieniem prezentuję wam paczkę z „jesiennego festiwalu mangowego” od Studia JG. Nabyłem sobie kilka pozycji i jak zwykle początkowo miałem nie brać aż tyle. Zobaczymy, czy pociągnę je do końca. Część mam zdecydowanie zamiar. Pomijając karty, które tutaj chciałem wam zaprezentować, znalazły się też dwa tomiki. Na początek wielki hit i problemy z tłumaczeniem pewnej kwestii z pozycji, czyli Nie drocz się ze mną, Nagatoro. Chciałem sam ocenić i być może wciągnąć się w tę niezwykle popularną komedię. Druga pozycja, której nie planowałem początkowo kupić, to Kemono Jihen. Skusiła mnie kreska i tematyka. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
img_2446_wynik
Czas na większe konkrety i to dosłownie. Na pierwszy ogień idzie wyczekiwany przez fanów Pasożyt. Trafił w edycji poszerzonej, czyli grubsze tomiki, że tak to ujmę. Pamiętam, że kiedyś go nie planowałem brać, bo czytałem, że animacja idealnie go oddaje i wręcz poprawia. Sprawił mi natomiast masę frajdy, nie jest długi, wygląda świetnie i lubię ten gatunek. Zbieramy. Kolejna pozycja to Łowca dusz, czyli klasyk z dzieciństwa. Nawet jakiś czas temu dorwałem stare ripy z RTL7 z dubbingiem. Czar nostalgii aż uderzał z ekranu. Kolejna pozycja to Kaiju No.8, które wszyscy bardzo polecają i już mi się podoba. Zaczynam się wkurzać, bo jeszcze nie dostało adaptacji, która jest pewnie kwestią czasu. Na koniec Długo i szczęśliwie?, która zauroczyła mnie kreską, tematyką i pozytywnymi opiniami. To pozycja zakończona, która chyba do mnie trafi. Będzie dobrze.
img_2443_wynik
Kolejna fotka to już wyprzedaże JPF, Gildii i innych tego typu miejsc, a nabyłem sobie sporo. Cztery tomiki Berserka, bo coś zaniedbałem ten tytuł. Brakujące dwa tomiki Made in Abyss, bo również i tę serię ubóstwiam. Kurczę, ale to ma piękne okładki. Brakujący tytuł Fusuke, czyli mamy komplet dostępny na rynku od tego autora.
img_2445_wynik
Dalej mamy brakujące sześć tomików mangi Odrodzony jako galareta. Pamiętam, że trochę opadł mój entuzjazm do tego tytułu przed premierą, bo pomyślałem sobie, że bym wolał LN. Koniec końców mi się spodobało, bo ładnie jest to przedstawione, a i w pewnym sensie LN otrzymujemy (jak to możliwe? Dowiecie się przy recenzji, gdy kiedyś się zbiorę – jest na końcu LN). Mamy tu jeszcze dwie pozycje od wydawnictwa Akuma (mam nadzieję, że mnie nie wywalą za te fotki), czyli Przełamując wstyd i Opętani Miłością. Jak okładki (i samo wydawnictwo) wskazują, to historie pełne pikanterii, czyli spod znaku +18.
img_2444_wynik
Myśleliście, że tu już wszystko? Daleko do tego, moi drodzy. Lecimy dalej, bo jest z czym. Nadrobiłem większość brakujących tomików serii Atak Tytanów, bo już się nam właściwie zakończyła, więc wypadało. Kupiłem dodatkowo dwa tomiki serii Piekielny Raj. Pamiętam, że planowałem porzucić tę pozycję, ale się wciągnąłem i chyba ją dokończę. Później zapewne sprzedam, chyba że mnie zaskoczy, bo już tak bywało. Nabyłem w końcu coś z serii Wotakoi. Miłość jest trudna dla otaku, bo zwyczajnie warto. Tomiki nie są długie, ale to naprawdę bawi do łez. Na koniec (tej fotki, oczywiście) mamy Beastars z pre-orderu z podkładką pod kubek. Nawiasem mówiąc, do kolejnego tomiku ich nie uraczymy, co było zapowiadane przez wydawcę już na samym początku, więc bez zaskoczeń.
img_2450_wynik
Tak, moi drodzy, nadgoniłem serię Służąca Przewodnicząca. Swoją drogą mam z nią nie lada problem. Skrobnę wam słówko, bo o czym innym tu pisać. Z jednej strony mi się podoba, a z drugiej czytania tu masę i nie wiem, czy będę chciał wchodzić w ten temat kiedyś ponownie. Pomyślę nad tą kwestią przy okazji porządków. Chcecie recenzję?
img_2451_wynik
Czas na parę ostatnich pre-orderów, czyli trzeci tomik Great Teacher Onizuka. Tak, powrót kultu im się udał. Mamy tutaj też najnowszy tomik komedii pełnej fan serwisu, czyli Grand Blue. Na koniec ostatnio wydany tomik serii Cicha piosenka o miłości. Przemiła pozycja, swoją drogą.
img_2452_wynik
Na koniec (no prawie, bo nie zmieściły się wszystkie tutaj) brakujące tomiki mangi Yotsuba. Seria jest przesympatyczna i bawi sytuacjami, które nie są wydumane. Zwyczajnie nasza mała bohaterka bawi samą sobą i sytuacjami z nią związanymi. Polecam.
img_2453_wynik
Jeszcze dwa tomiki, bo tam się wszystkie nie zmieściły. Nawiasem mówiąc, były śmiesznie tanie. Na koniec (już naprawdę) najnowszy tomik serii Klan Poe. Tak, powrót po latach. Jak wyszło? O tym niebawem, bo w sumie tych pierwszych nie opisałem, a jestem ich wielkim fanem.
img_2449_wynik
Tak, koniec z mangami, ale na pewno nie ze wpisem, bo mam tu jeszcze coś do opisania. Lecimy z LN, bo też je podgoniłem sobie. Kupiłem dwa brakujące tomiki Overlord, więc jestem na czysto z tą serią. Świetnie są wydawane, polecam gorąco i czekam na czwarty sezon adaptacji. Z drobnym opóźnieniem, godnym samego wydawcy, nabyłem trzeci tomik Toradora. Wszyscy znają ich prędkość wydawniczą od tego tytułu, więc nie mogę być gorszy. Nabyłem najnowszy, dwunasty tomik DRRR, więc można nadgonić recenzję. Kupiłem sobie również ósmą część Log Horizon, bo zaraz ma premierę tomik kolejny. Dodatkowo dorzuciłem do kolekcji pozycję Wielka Wojna Zodiaku, bo mnie zaciekawiła i lubię LN, więc czemu by nie? Na koniec Prawdziwa historia Itachiego – Księga blasku. Naruto już nie będę zbierał (chyba), bo jest za długie, ale te książki sobie czytam.
img_2440_wynik
Kurczę, już prawie jesteśmy na mecie. Szybko poszło, nieprawdaż? No nie wiem, ale lecimy. Dotarła do mnie pozycja z KS, który niezwykle sprawnie poszedł. Mowa tutaj o VenusBlood HOLLOW w wersji kolekcjonerskiej. Nabyłem wersję z soundtrackiem na trzech płytach i artbookiem. Wydanie przepiękne, pozycja stanowi mieszankę strategii z BN, oczywiście. Wszystko ze sporą dawką erotyki, bo bez tego unikamy. Śmieję się tutaj trochę, ale pozycja jest znana z wiadomych scen.
img_2442_wynik
To rok Evangeliona, a przynajmniej tak go fani nazywają, bo po latach w końcu wróciła do sklepów seria i to na BD, pojawił się długo oczekiwany czwarty film z serii rebuild i inne rzeczy z tego uniwersum. Premierę miał też widoczny na zdjęciu winyl One Last Kiss, czyli tytułowe piosenki ze wszystkich remaków. Nie mogłem zrezygnować z zakupu, moi drodzy.
img_2455_wynik
Przedostatnia fotka to figurka Asuny od FREEing w wersji 1/4. Tak, moi drodzy, jednak zamówiłem sobie to cacko i mogę to przyznać bez cienia wątpliwości… Jest niesamowita. Liczba detali, wykonanie, zwyczajnie całokształt. Jest piękna, w rozpoznawalnym stroju i idealnie mi pasuje do kolekcji. Perełka w pełnym znaczeniu tego słowa, moi drodzy. Recenzja niebawem.
img_2436_wynik
Na koniec, zdobyte nieco przypadkowo, ale pełna nostalgii pozycja, czyli The Transformers: The Movie 35th Anniversary w wersji kolekcjonerskiej i ekskluzywna do sklepu Zavvi. Wersja to ND BD i UHD, więc pierwsza klasa. Wprawdzie nie jest to anime w pełnym znaczenia tego słowa, ale niejako blisko i dodatkowo najlepsza prawdopodobnie część tego uniwersum ogólnie. Na pewno bardzo rozpoznawalna. Gdybyście chcieli poznać zawartość i moją opinię na jej temat, pojawi się niebawem.
To tyle, moi drodzy, dobrnęliśmy do końca, a jak widać po objętości wpisu, łatwo nie było. Paradoksalnie nie wrzuciłem dosłownie wszystkiego, bo parę rzeczy do mnie dotarło od robienia zdjęć, ale już tutaj nie pasowało. Gdyby doczłapała się jeszcze jedna paczka, która ma szansę dobić do mnie jutro lub po świętach, mógłbym opublikować kolejny wpis. Chyba tak zrobię, bo nie lubię odkładać rzeczy na rok kolejny. Jutro postaram się standardowe życzonka wrzucić, więc wpadajcie dalej. Może coś jeszcze nadgonimy w najbliższym okresie urlopowym. Chciałbym, wy pewnie jeszcze bardziej. Miłego.
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij