[ANIME BD] Puella Magi Madoka Magica – Volume 1: Limited Edition

Znowu nie wyrobiłem się na czas. Plany jak zwykle wzięły w łeb i pojawiła się nam drobna obsuwa. To już wpisana tradycja w tę stronkę, więc nic nowego się nie stało. Z takich nowinek to… zostałem skierowany na kwarantannę. Tak, moi drodzy, dopadło i mnie. Objawów nie mam, pracuję zdalnie, ale osiągnięcie na miarę naszych czasów zaliczone. Kolejna nowinka to dotarcie paczki z KS. Tak, po wielu bojach się udało. Wygląda wręcz obłędnie. To jeden z tych momentów, gdy cieszę się, że wspieram takie rzeczy. Kiedyś wam opiszę. Kiedy? Trudno powiedzieć, bo tyle fajnych skarbów stoi w kolejce. Zresztą muszę ogarnąć ten przedmiot, by napisać więcej słów. Dobra, lecimy z nowinkami. O paczce już napisałem, to tylko powiem, że szykują się powoli kolejne. Gdzieś na początku listopada bym oscylował. Mamy parę zapowiedzi figurkowych: In/Spectre Karin Nanase Complete od Union Creative, SSSS.GRIDMAN Akane Shinjo School Uniform Ver. 1/7 Complete i SSSS.GRIDMAN Rikka Takarada School Uniform Ver. 1/7 Complete od ques Q, Higurashi no Naku Koro ni Gou Rena Ryugu 1/7 Complete od Miyuki. Dalej mamy: Saekano: How to Raise a Boring Girlfriend Fine Eriri Spencer Sawamura Casual Ver. 1/7 Complete, POP UP PARADE Bungo Stray Dogs Osamu Dazai Complete i POP UP PARADE Bungo Stray Dogs Atsushi Nakajima Complete od Good Smile Company. Na koniec moje ulubione, czyli: B-STYLE KonoSuba 2 Megumin Bare Leg Bunny Ver. 1/4 Complete i B-STYLE KonoSuba 2 Aqua Bare Leg Bunny Ver. 1/4 Complete od FREEing. Tak, firma postanowiła wydać wersję z „gołymi nogami” tych szalenie popularnych figurek, które aktualnie można kupić po jakiś kosmicznych kwotach. Świetny ruch, mimo że bym wolał zwykłą reedycję. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwsza część z trzech limitowanych boxów Aniplexu od serii telewizyjnej Puella Magi Madoka Magica. Zaczynam się zastanawiać, jakby tu zacząć swoją opowieść. Po pierwsze wspomnę tylko, że jestem wielkim fanem Madoki, co już kilkukrotnie podkreślałem. Zwyczajnie uwielbiam to uniwersum z wielu powodów. Przez bohaterów, świat przedstawiony, historię i na grafice skończywszy. Zaraz będę wam tu wylewał swoje wypociny na temat tej produkcji, ale na razie skupmy się na historii zakupu tej produkcji (a konkretniej, limitowanej edycji, którą dzisiaj opisuję). Kupiłem ten box dwukrotnie. Tak, to nie żart. Zacznijmy może od tego, że jego premiera była wiele lat temu. Wtedy właściwie nie kupowałem regularnie anime, co dopiero zaczynałem tę przygodę. Nawet nie chodziło o to, że nie chciałem. Co brakowało mi funduszy, nie wiedziałem, gdzie nabyć tanio. Które wersje najlepiej brać itd. Wydania od Aniplexu zawsze szybko się wyprzedawały, a Madoka jest serią szalenie popularną, więc zniknęła bardzo szybko. Po jakimś czasie już się ogarnąłem (wiedziałem, gdzie tanio nabywać, które najlepsze itd.) i też chciałem to wydanie, ponieważ bardzo mi się podobało oraz wielokrotnie fani podkreślali, że jest świetne pod względem jakościowym. O wiele lepiej wypada od taniego wydania UK. W końcu gdzieś nabyłem dzisiaj omawiany box. Jakiś czas później biłem się do jakiejś kwoty za inną część (w końcu to part 1 z 3) -wybrakowaną. Bez soundtracku, z lekko uszkodzonym boxem i jeszcze brakowało książeczki. Ostatecznie dałem sobie spokój, bo brakujący do kompletu był szalenie drogi, a ten mój (drugi z serii) nawet wyglądał średnio. Wtedy Aniplex ogłosił wydanie kompletnej produkcji w jednym pudełku. Pomyślałem sobie, że zrezygnuję z tych pięknych edycji, bo to zbyt drogie (trzeba mieć jakieś granice cenowe). Sprzedałem swój box i już miałem kupić kompletną edycję, ale coś innego się trafiło. Czas mijał, a ja dalej nie nabyłem tej produkcji i lekko wzdychałem nad widokiem u fanów limitowanych części. Gdzieś na początku tego roku znajomy z UK (z forum, na którym często bywam) postanowił sprzedać wszystkie trzy po bardzo okazyjnej cenie. Nawet mu zależało oddać w ręce fanów z jego społeczności, a nie jakieś osobie z przypadku. Szybko się zgłosiłem i otrzymałem swoją kolekcję w idealnym stanie. Jaki z tego morał? Jak się uprzecie, możliwe, że znajdziecie wszystko w dobrych cenach. Tylko jednej rzeczy mi się do dzisiaj tak nie udało zdobyć, może też się doczekam (chociaż nabyłem okazyjnie idealny zamiennik i już mi aż tak nie zależy – a, prawie bym zapomniał o innej produkcji). Wracamy do samej serii, bo już i tak tu długą historię wam opisałem. Pewnie większość osób wie, o czym jest ta produkcja, ale mimo wszystko chcę to opisać. Czternastoletnia Madoka Kaname budzi się pewnego dnia po dziwnym śnie. Widziała w nim dziewczynę, prawdopodobnie w podobnym wieku, walczącą samotnie przeciwko monstrum wyglądającemu niczym wycięte z psychodelicznej wizji. Choć obserwowana przez Madokę nastolatka stawiała zacięty opór, wyraźnie przegrywała. W tym momencie jednak pojawiła się tam kolejna postać, niewielka istota wyglądająca niczym pluszowe zwierzątko, która oznajmiła naszej bohaterce, że może jej dać moc pozwalającą pokonać wroga. W tym momencie Madoka obudziła się i pewnie wspomnienie dziwnego snu znikłoby jeszcze tego samego dnia… Gdyby parę godzin później w klasie Kaname nie pojawiła się nowa uczennica – Homura Akemi, dziewczyna ze snu naszej bohaterki. Jak to zazwyczaj bywa, senny scenariusz szybko zaczyna się urzeczywistniać. Bohaterka wraz ze swoją szkolną koleżanką, Sayaką Miki, spotyka drugiego z sennych gości, który nosi miano Kyubey. Wraz z towarzyszącą mu inną magical girl (pałac za adekwatny i dla każdego jasny polski synonim…), Mami Tomoe, składa on zaskoczonym dziewczynom propozycję – spełni jedno dowolne życzenie każdej z nich, a w zamian za to mają się one podjąć walki ze złymi czarownicami i przyjąć moce ku temu potrzebne [tanuki.pl]. Pewnie jakbym się tu pocił, dwoi i troił, szału, jakim się ta seria stała w momencie premiery, bym wam tutaj nie oddał. Tak, obraz ten zrewolucjonizował gatunek, stał się sztandarową i bardzo rozpoznawalną produkcją firmy Shaft, a fani tej serii po dzisiaj ją analizują i szukają podobnych. Przez wiele lat wyczekując kolejnych odsłon, których za dużo nie było. Pomijając dwa filmy streszczające (swoją drogą mam je w kolekcji i noszę się z zamiarem, by niedługo wam je opisać) oraz ich kontynuację w postaci trzeciego obrazu. Otrzymaliśmy też serię z alternatywnego uniwersum. Całkiem niezłą moim zdaniem, ale bardzo rozczarowującą spore grono fanów. Oczekiwali po niej zbyt wiele, a to bardziej ukłon, aniżeli wielki powrót. Mimo wszystko się z niego ucieszyłem, ale to już inna historia. W każdym razie Madokę szczerze polecam i zazdroszczę tym, którzy tego jeszcze nie przeżyli. Produkcja ta nadaje się do wielokrotnego powtarzania. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Można ja lubić za wiele rzeczy. Muzycznie też jest genialna, a utwór Kalafiny dopełnia całości. Więcej o moich odczuciach następnym razem, bo już tu za długo wam opowiadam. Skupmy się na wydaniu. Pod względem jakościowym czy napisów jest naprawdę nieźle. U Aniplexu czasem z tym drugim nie idzie w parze, ale tym razem jest całkiem fajnie. Region płyty BD pasuje do naszych odtwarzaczy, więc oglądamy bez problemu. Gorzej z płytą DVD, ale kto by wybierał ten format, gdy ma lepszy. Czas na opis poszczególnych elementów wydania.
img_0920_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 [japoński, angielski] (BD) i LPCM Stereo 2.0 (japońskie), Stereo 2.0 (angielskie) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: A, B, C (BD) i 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD + 1DVD
Lista odcinków z wydania:
1. As If I Met Her in My Dream…
2. That Would Be Really Nice
3. I`m Not Afraid Anymore
4. There Are Miracles and Magic
img_0921_wynik
Wydania Aniplexu bywają różne. W ostatnim czasie starają się prezentować kompletne serie, zamiast rozdzielania produkcji na kilka pakietów. Wtedy było sporo dodatków, ale wychodziło drożej. Sporo fanów przez to narzekało, a dodatki, mimo że udane, nie rekompensowały dla nich ceny. Trochę się z tym zgodzę, bo sam zawsze polowałem na ich wydania pod koniec roku, gdy trochę spadały ceny. Mimo wszystko wydają wspaniale, a dzisiaj mamy świetny tego przykład. Mamy tu pierwsze cztery odcinki na obu formatach (tak, to nie żart), soundtrack na płycie, książeczkę, parę pocztówek i dwustronny plakat. Wszystko zapakowane w śliczny box.
img_0925_wynik
Zacznijmy może standardowo, czyli od pudełka z płytami. Tutaj widać pierwszą zaletę wydań Aniplexu, czyli idealną kopię okładek japońskich. Tylko zostały nałożone na nią angielskie napisy.
img_0926_wynik
Tylna jej część.
img_0927_wynik
Podgląd na płyty. Jak wspominałem, mamy tutaj dwa formaty. Ciekawostka dla was. Oryginalnie w Japonii mamy takie same nadruki. Tam seria była wydawana w częściach po dwa odcinki.
img_0928_wynik
Alternatywna okładka, która pochodzi z wydania japońskiego, znajduje się pod płytami.
img_0922_wynik
Pierwszym pełnoprawnym dodatkiem jest soundtrack w osobnym pudełku. Wrażenie robi okładka ze świecącymi literami. Kto mógł dopełnić całości, czyli przygotować kapitalny soundtrack, by i na tym polu było genialnie? Oczywiście Yuki Kajiura i tak też się stało. O ile, ogólnie rzecz biorąc, każdy jej soundtrack strasznie lubię, o tyle w tym wypadku był to wybór szczególnie trafny. Kto przeczytał opis grafiki, ten chyba już wie, że ta twórczyni pasuje do przyjętej konwencji idealnie. Soundtrack zawiera wiele innych ciekawych pozycji, które z nieznanych mi powodów pojawiły się na przestrzeni wszystkich odcinków zaledwie 2­‑3 razy. Skoro zasoby istniały, czemu do znudzenia serwowano to samo? Ale mniejsza o to, bo możemy je teraz słuchać bez problemu z tej płytki. Szkoda tylko, że zabrakło utworów wokalnych, ale mam je osobno, na płycie winylowej, którą opisywałem w tym miejscu. Swoją drogą aktualnie jest to nie lada gratka kolekcjonerska.
Lista utoworów:
1. Sis puella magica!
2. Salve, terrae magicae
3. Gradus prohibitus
4. Credens justitiam
5. Clementia
6. Desiderium
7. Conturbatio
8. Postmeridie
9. Puella in somnio
10. Umbra nigra
11. Terror adhaerens
12. Scaena felix
13. Pugna cum maga
img_0923_wynik
Tylna jej część, czyli opis, kto jest odpowiedzialny za muzykę.
img_0924_wynik
Tutaj podgląd na płytę i spis utworów. Nie jest może bardzo długi ten soundtrack (raptem 28 minut), ale bardzo treściwy.
img_0929_wynik
Kolejny dodatek to książeczka. Na przestrzeni kilkunastu stron (dwudziestu czterech konkretnie) czytamy wiele ciekawostek. Opisy odcinków, postaci czy świata, wywiady, a nawet mini mangę. Wszystko doprawione masą fotek czy grafik nawiązujących do serii. Przygotowane ze smakiem, co docenią fani tej pozycji. Na końcu też parę grafik promocyjnych. Naprawdę świetnie przygotowane.
img_0930_wynik
Tylna jej część.
img_0931_wynik
A tutaj prezentuję grafikę ze środka. To trzeba zobaczyć. Zdecydowanie polecam wszystkim. Niestety wydanie zbiorcze miało tylko jakiś plakat, więc nie uświadczymy tam takich bajerów, a niestety szkoda.
img_0932_wynik
Kolejnym dodatkiem są cztery pocztówki. Jeśli oglądaliście wersję TV, pamiętacie grafiki pojawiające się na końcu. Każda została wykonana przez innego ilustratora i nawiązuje do uniwersum. Właśnie to przedstawiają te grafiki.
img_0933_wynik
Teraz trzy zabawne dodatki (pomijam kultowy certyfikat Aniplexu). Pierwszym jest grafika z „tajemniczym kotem” z serii, który zachęca do podpisania kontraktu. Kolejnym jest pocztówka z okazji walentynek (to dodatkowy dodatek, który wszyscy nie mieli), a ostatnim karta Aniplexu. Zawsze dodają do pierwszych wydań takie karty kolekcjonerskie.
img_0934_wynik
Ostatnim dodatkiem jest dwustronny plakat. Z jednej strony mnie cieszy, ponieważ ma ładne ilustracji, ale z drugiej… Złożony został, więc na ścianie bym go na pewno nie powiesił. Chociaż i tak bym tego nie zrobił w sumie, więc co za różnica.
img_0935_wynik
Podsumowanie: Magical girls w zupełnie nowym stylu, czyli rewolucja gatunku. Kapitalne wydanie rewolucyjnej serii, która stała się złotą kurą firmy Shaft. Nietuzinkowa produkcja, którą pokochało wielu, a wdziało jeszcze więcej. Trudno jej coś zarzucić, jeśli przypadnie do gustu. Są bowiem tacy, którzy drgawkami reagują na samo „magical girls”, więc nawet nie dadzą jej szansy, a szkoda, bo dużo stracą. Części podobno też nie podeszła grafika, a dla reszty (w tym mnie) była wręcz atutem. Sztandarowy przykład Shaftu i ich poprawek względem serii telewizyjnej – tła i kreska została poprawiona na nośnikach fizycznych. Opisywane tutaj wydanie jest niezwykle trudne do zdobycia nawet z drugiej ręki, więc wymaga cierpliwości i możliwości finansowych. Istnieje wydanie zbiorcze całego serialu, ale tracimy tam naprawdę dużo różnych dodatków. Powodzenia w łowach, mnie się udało.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA – LAST ORDER (TOM 2)

Miałem wam często serwować wpisy, a tutaj się okazuje, że była cisza przez tydzień. Gdzie poszły moje postanowienia? Na spacer jak zwykle zresztą. Nie będę wam więc po raz kolejny obiecywał zmian. Niech czyny będą ich jawnym odzwierciedleniem. Tak, wielkie słowa, ale zobaczymy. W każdym razie lecimy z tematami. Czas na nowinki zakupowe. Niewiele się działo w ostatnim czasie, ale się to pewnie niebawem zmieni. Ciągle czekam na paczkę z KS. Już ją niby opłaciłem, bo trafiła do celników w UK, ale coś jej podróż trwa niemiłosiernie wręcz długo. Czas na nowinki wydawnicze, bo coś się ostatnio działo. Funimation zapowiedziało: Dragon Ball Z Season 6 Steelbook (BD), Dragon Ball Z Season 7 Steelbook (BD), Demon Slayer Kimetsu no Yaiba Part 2 Standard Edition (BD), Case File no221 Kabukicho Season 1 Part 2 (BD), No Guns Life Season 1 (BD), Sorcerous Stabber Orphen Season 1 (BD) i Fruits Basket Season 2 Part 1 Limited Edition (BD/DVD). Ostatnia pozycja to pewniak, a nad resztą pomyślimy. Chociaż liczę, że pojawi się w UK. Gkids zapowiedziało Lupin the 3rd The First Steelbook (BD). Nie mogę się coś przekonać do tej grafiki, ale to Lupin, więc… Manga UK zapowiedziało w piątek AKIRA Limited Edition 4K UHD, więc potwierdziły się spekulacje. Wprawdzie sprzętu pod ten format jeszcze nie mam, ale to Akira. Z naszego ryneczku mamy… Kotori i Links, to jednotomowe dzieło Natsu Kizu, opowiadające o czterech parach i bardzo różnych, nie zawsze łatwych, obliczach miłości. Wydawnictwo Dango zapowiedziało natomiast: jednotomowe Blue! Blue! Blue!, autorstwa Amamiyi oraz Głodni bez ustanku, autorstwa Shiori Hanatsuki. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi tom mangi Battle Angel Alita – Last Order, będący kontynuacją oryginalnej historii. Nabyłem go oczywiście w edycji specjalnej, czyli w twardej oprawie (tak, nie wyobrażałem sobie wybrać innej wersji). Już prawie trzeci tom za rogiem, a ja wam tu opisuję dopiero kontynuację pierwszego. Co to się porobiło. Trzeba się brać za siebie. W każdym razie mamy dalszą część kontynuacji, na którą czekałem latami. W znaczeniu na wydanie w naszym kraju, żeby nie było wątpliwości. W końcu się pojawiła i zrekompensowała ten czas z nawiązką, bo wygląda to cudownie. Jedyny problem to miejsce na wszystkie tomy w kolekcji, ale jakoś to będzie, jak to mówią. Wszak na cudeńka zawsze jakoś wygospodaruję kąt w moim pokoju ze skarbami. Przechodząc do konkretów, zapuśćmy się nieco w tajemnice fabularne tego tomu. Szalejąc w Zalem Sachumodo kładzie kres wojnie pomiędzy dziećmi a dorosłymi. Tragedia Jima Roscoe może wiele nauczyć mieszkańców podniebnego miasta. Czy zdołają wyciągnąć wnioski z tego, co się stało? Tymczasem Alita postanawia ruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionej Ruw. Trop wydaje się prowadzić do Jeru. Czy wizyta w kosmicznym mieście przyniesie odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania? Czas opuścić Ziemię i poznać inne zakątki kosmosu! W kosmosie jej pierwsze spotkanie z mieszkańcami Jeru będzie dosyć dotkliwe i szybko sprowadzi naszą Alitkę „na ziemię”. Zobaczymy też możnowładców innych planet czy zalążek konfliktu na jednej z nich. Nasza Alita też nie pozostanie bezczynna. Szybko się podniesie po druzgocącej porażce. Ogólnie rzecz biorąc, sporo się dzieje i dużo bardziej podobała mi się ta część od poprzedniej. Tamten tom był taki przejściowy, mimo że rozpoczęła się tam nowa historia. Swoją drogą to chyba nie wspomniałem ostatnio o pewnej niesamowitej sprawie. Mianowicie przez pierwsze cztery tomy (chodzi o nową edycję lub dziewięć w starej) czekaliśmy, aż Alita dotrze do mitycznego Zalemu. Były wprawdzie fragmenty pokazujące to miasto w chmurach, ale czekało się na pojawienie się w namacalnej formie Ality w tym miejscu. Gdy w końcu się tam pojawiła, wiele nie minęło i ruszyła dalej. Przyznam szczerze, że trochę mnie to rozczarowało. Zalem mienił mi się większą historią, a był właśnie okresem przejściowym między dalszą podróżą. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Oto druga seria „Battle Angel Ality” po raz pierwszy po polsku! Poznaj dalsze losy walecznego anioła i daj się porwać klasyce cyberpunku!
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy (w sumie wygląda to bliźniaczo do „podstawki”, co oczywiście cieszy i jest rozsądnym rozwiązaniem). Okładki pochodzą bodajże z francuskiego wydania. Wypadają całkiem spoko, ale nie potrafię się zdecydować, czy bym nie wolał oryginalnych na dużym formacie. Zarzut do wydawnictwa z poprzedniego tomu (całkowity brak dodatków) odpadł nam całkowicie.
img_1279_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 342
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
img_1280_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty (zresztą tylko taka wersja mi pasuje do kompletnej pierwszej serii). Tym razem wydawnictwo przygotowało dla nas kilka dodatków, więc rekompensują się po pierwszym tomie.
img_1281_wynik
Wspomniane dodatki, czyli dwie pocztówki i zakładka. W sumie to na takim poziomie gratisy stały się w ostatnim czasie czym zwyczajnym w przypadku JPF. Zaczęło się od One Piece i przeszło na resztę publikacji. Zapewne podniosło im to sprzedaż ogólną i dlatego pokusili się o ich dodawanie wszędzie. W sumie sam się złapałem na tym, że częściej kupuję pre-ordery, więc efekt zamierzony zakończony sukcesem. Wspomniane dodatki klimatyczne i dobrze przygotowane. Wprawdzie to nie poziom pierwszej serii, ale i tak super.
img_1282_wynik
Podgląd na resztę. Rysunki, dynamika, nazwy technik dalej potrafią wprawić w zachwyt.
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem dalsze kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wprawdzie lekko narzekałem na małe spowolnienie, ale i tak wciągnąłem ten tomik niesamowicie szybko i chcę więcej. Zwyczajnie lubię Alitę, ten świat i to piękne wydanie (tylko dodatków brakuje). Czytając ten tomik, utwierdziłem się w przekonaniu, że oryginalna wizja wydawania cegieł po 700 stron i więcej byłaby uciążliwa. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Haven’t You Heard? I’m Sakamoto: Premium Edition Box Set

Z drobnym opóźnieniem publikuję kolejny wpis. Jak to zazwyczaj u mnie bywa, nie udało się go wstawić na czas, czy bardziej, o planowanym terminie. Różne były tego powody, już nie będę was tutaj nimi zanudzał. Czas na stałe elementy, bo nie ma co tutaj bardzo przedłużać. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale na brak rzeczy do recenzji czy samej eksploatacji narzekać nie mogę. Czekam aktualnie tylko na paczkę z KS, ale coś wolno idzie, a pewnie jeszcze trafi do celników. Nie liczę na farta, bo prawie nigdy się nie udaje. Czas na nowinki wydawnicze. Aniplex zapowiedział wydanie Your Lie in April Complete Box Set (BD). Mam swoją edycję, więc sobie podaruję. Mamy jeszcze (lekko zapomniany nius sprzed prawie miesiąca, ale liczy się, że informuję) Black Clover Seasons 1 & 2 od Amazonu i Funimation – komplet dwóch sezonów z plakatem na materiale. Podaruję sobie takie coś. Na koniec coś z naszego ryneczku, czyli „One Piece Strong World” od JPF. Dwa tomiki z boxem. Wszystko fajnie, ale kadrów z filmu na papierze nigdy nie rozumiałem, więc oczywiście odpada dla mnie. Może wydadzą LN z tego uniwersum. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest edycja premium serii Haven’t You Heard? I’m Sakamoto od Sentai. Czasem można się zgubić w tym nazewnictwie, ale wspomniana firma zazwyczaj tak określa swoje bogate edycje, mimo że pojawiają się wyjątki od tej reguły. Wszystko wynika z faktu, że na oficjalnej stronie leżą te pakiety w sekcji „limited”, a cała reszta od określenia typu pochodzi ze sklepów dystrybucyjnych. Tyle tam ku gwoli wyjaśnienia. Dawno w sumie nie opisywałem ich specjalnych edycji, więc chciałem coś zmienić w tej sprawie, a natrafiła się okazja, bo ostatnio powtarzałem sobie tę serię. Pozycja ta powinna być znana polskim fanom dzięki mandze, na której to podstawie powstała, a wydawanej przez Studio JG w naszym kraju pod tytułem „Ja, Sakamoto”. O czym to jest? Już tłumaczę. Do pierwszej klasy prefekturalnego liceum Gakubun w Japonii uczęszcza nietypowy uczeń, który momentalnie przykuwa uwagę każdego. Ten pozornie zwyczajny, choć niezwykle przystojny czarnowłosy młodzieniec o imieniu Sakamoto wyróżnia się tym, że absolutnie wszystko, co robi, robi z Klasą przez duże „k”. Jest ucieleśnieniem dobrego gustu, wdzięku i gracji, chodzącym ideałem, niekoronowanym władcą SWAG­‑u. Sprawia to, że jest idolem dziewcząt, natomiast jego rówieśnicy kipią z zazdrości i nie ustają w próbach strącenia go z piedestału. I choć okazuje się to zadaniem niewykonalnym, to prowadzi do mnóstwa zabawnych scen i refleksji. Co więcej, szyk i spryt Sakamoto nie są ukierunkowane na to, jak wywinąć się od obowiązków i kłopotów, lecz na to, w jaki sposób sobie z nimi poradzić tak, by nie dość, że wyjść na swoje, to jeszcze zrobić to w najlepszym stylu [tanuki.pl]. Jak można łatwo się domyślić, sytuacji zabawnych będzie bez liku. Nasz Sakamoto jest tak idealny, że nawet jak robi coś z pozoru głupiego, wszyscy szukają w tym ukrytego sensu, ponieważ przytłacza ich jego gracja i zaangażowanie. Seria bazuje na mandze, która składa się z krótkich historyjek bez większych połączeń fabularnych łączenia między osobnymi odcinkami. Oczywiście jest spajająca całość, czyli jego dni szkolne, ale nie oczekujcie tutaj zawiłej historii, która będzie kontynuowana w kolejnym epizodzie. To luźno powiązane opowiastki, które dzięki temu lepiej wypadają. Można sobie założyć, że nie jest tak codziennie w życiu bohatera. Chociaż po co właściwie? Sakamoto to chodzący ideał, który wszędzie się wyróżnia na tle otoczenia i tak właśnie ma być. Trudno go nazwać normalnym, ale nie pozostawia wątpliwości, że zmienia życie wielu samym swoim zachowaniem. To też taka ciekawa pozycja, która niewątpliwie wyczerpuje swój potencjał i nie wciska nam więcej. Wydaje mi się, że jej ciągnięcie dłużej (kolejny sezon) byłoby nudne, a tak dostajemy nietypowy temat, który jest świetnie przedstawiony i autentycznie bawi. Dobra, sporo się tu rozgadałem, a trzeba by tu opisać jeszcze samo wydanie, które jest przeładowane dodatkami. Wspomnę tylko, że otrzymujemy kompletną serię z odcinkiem OAV, który był bardzo przyjemny. Pod względem jakości też jest super, a napisy zawierają świetne żarty i nie wywołują grymasu zażenowania, co jest dobrą oznaką przy komedii. Czas na opis fizycznych aspektów.

img_1080_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 (angielski i japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt BD. Płyty DVD: region 1.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD, 3xDVD i 1CD.
Lista odcinków z wydania:
1. Class 1-2, Sakamoto-kun / Bee Quiet
2. I`d Rather Protect Than Be Protected / Psychological Techniques for Romance That You Can Use Today
3. Errand Boy Sakamoto / Love Hide-and-Seek
4. Is Sakamoto a Pervert? / The „Sights of the Classroom” Collection / The Summer Sakamoto Disappeared
5. Softball Throw / The Charismatic Delinquent, Hayabusa-senpai / Personal Health Care
6. Rules for Leaving School / Love Through the Camera Lens / Cafeteria Marketing
7. Really, Is Sakamoto a Pervert? / Sera`s French Revolution
8. A Gloomy Cultural Festival
9. How Sakamoto-kun and I Met / The One Closest to Me, Yet Most Distant
10. The Devil / What`s Lacking
11. I Don`t Need Warmth / Class 1-2 Memories
12. Goodbye, Sakamoto-kun
OAV. Haven`t You Heard? I Was Sakamoto

img_1083_wynik

Sentai uraczyło nas pokaźnym pakietem, w którym znajdziemy masę fajnych rzeczy w sam raz dla fanów serii czy kolekcjonerów. Po pierwsze dostajemy bardzo ładny box. W środku znajdziemy serię na obu formatach (BD i DVD), soundtrack na płycie, książeczkę, pocztówki, chusteczkę i skarpetki. Tak, nie żartuje.

img_1082_wynik

Tutaj jego boczna strona, byście mogli ocenić grubość tego pakietu. Uwielbiam boxy od Sentai, bo nawet ta część zawsze jest świetnie przygotowana.

img_1087_wynik

Na początek sama seria w formacie BD, czyli przednia strona.

img_1088_wynik

Tylna część, czyli spis odcinków i detale techniczne.

img_1089_wynik

Podgląd na płyty.

img_1084_wynik

Czas na płyty DVD. Tak, to jeszcze seria z czasów, gdy wydawana na dwóch formatach. Średnio mi to potrzebne, ale co tam. Z ciekawości sprawdzałem jakość i jest tak średnio, ale w miarę okej.

img_1085_wynik

Tylna część, czyli spis odcinków.

img_1086_wynik

Podgląd na płyty.

img_1090_wynik

Pierwszym prawdziwym dodatkiem jest soundtrack na płycie. Tutaj mam lekką zagwozdkę, a przynajmniej ją miałem przed słuchaniem. Mianowicie seria ta od muzycznej strony mi się jakoś szczególnie nie wybijała. Była dobrym tłem i niewiele ponadto, więc miałem wątpliwości co do takiego dodatku. Z drugiej strony zawsze sobie je cenię, więc mimo wszystko się ucieszyłem. Wbrew pozorom wypada bardzo fajnie i bardziej go doceniłem po przesłuchaniu. Przypomina melodie z „Różowej Pantery”. Jest dosyć energiczny, a przy tym zabawowy, polecam.
Lista utworów:
1. Sakamoto Desu ga?
2. Sakamoto no Medium-Slow na Hibi
3. Sakamoto no Karei na Hibi
4. Repetition Side Step
5. Battle of Sakamoto
6. Sakamoto Heat Up
7. Kyouteki
8. Big Battle
9. sakamoto the coolest
10. Peaceful Sakamoto
11. More Peaceful Sakamoto
12. Sakamoto no Hikou Keitai wa Jiyuu
13. Sakamoto wa Shizuka ni Okoru
14. Heiwa na Hibi
15. Yasumijikan wa Taikutsu
16. Kyoushitsu no Ragtime
17. Shissou
18. Slapstick
19. Semarikuru
20. Semarikuru 2
21. Kowai yo Sakamoto-kun
22. Kowai to Iu yori Bukimi
23. Kokkuri-san Mairu
24. Sunny Side for Boys
25. Koushin
26. Red Carpet
27. Aina
28. Koigokoro
29. Jashin
30. Yanchers
31. Blues Miman
32. Waru
33. Inbou
34. Fukase
35. Maichiru
36. sad song
37. Toriaezu Arukidasu
38. Asa
39. Kibou
40. Yokatta ne
41. Fuyu no Prism
42. Komoriuta
43. Silent Snow
44. Saxy Whistle
45. Kokoro
46. Sora
47. Inori

img_1091_wynik

Tylna część, czyli spis utworów.

img_1092_wynik

Podgląd na płytę.

img_1093_wynik

Kolejnym dodatkiem jest książeczka, czyli obowiązkowy gadget. Tym razem nie jest za długi, ale i tak bardzo przypadł mi do gustu. Mamy tam opisy odcinków z podkreśleniem, jak wspaniały jest Sakamoto. Myślę, że dobrze to zrozumieją fani czy po prostu oglądający sam cykl.

img_1094_wynik

Tylna jego część.

img_1095_wynik

Podgląd do środka, byście zobaczyli, o czym mowa.

img_1096_wynik

Mamy tutaj jeszcze tajemnicze pudełko z dodatkami. W sumie to już zawartość zdradziłem, ale nich tak zostanie.

img_1097_wynik

Tylna jego część.

img_1098_wynik

Pierwsze dodatki to skarpetki Sakamoto oraz chusteczka. Takie tam nawiązanie do serii. Ubierać i go naśladować.

img_1099_wynik

Ostatnim dodatkiem jest pięć dwustronnych pocztówek. Czyli w sumie taki standard w tego typu produkcjach.

img_1100_wynik

Tutaj wszystkie po odwróceniu.
Podsumowanie: Niecodzienna komedia dostała bardzo ładny i pełen dodatków box od Sentai. Jeśli wam podeszła i jesteście kolekcjonerami, nie macie wyjścia. Trochę się tu przedrzeźniam, ale początkowo byłem do niej nieco sceptycznie nastawiony. Wszystko się zmieniło podczas seansu. Bawi nawet za kolejnym razem, a wygląda zwyczajnie niesamowicie. Zdecydowanie polecam czatować na promocjach, gdzie można ją trafić za grosze. Istnieje też edycja brytyjska, ale nie wygląda tak niesamowicie. Nawet nie chodzi mi o brak skarpetek czy tej chusteczki, co sam projekt pudła na całą zawartość. Szkoda. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 10)

Z małym opóźnieniem lecimy z kolejnym wpisem. Nie jest to jakaś bardzo duża obsuwa, ale jednak planowałem go dodać nieco wcześniej. W każdym razie w końcu się pojawił. Może następnym razem będzie szybciej. Trzymajcie kciuki. Zaczynamy od standardowych elementów. Po pierwsze dotarły do mnie dwie większe paczuszki i manga z pre-orderu, więc już prawie wszystko dostałem, co miało do mnie trafić w bliższej przyszłości. Do nadrabiania trochę jest, więc na nudę zdecydowanie narzekać nie mogę. Ostatnio wystawiłem kilka rzeczy, więc gdyby ktoś był zainteresowany, kieruję w to miejsce. Czas na nowinki wydawnicze. Critical Mass zapowiedział: Blood Shadow (BD). Od Media Blasters dostaniemy: Shrine of the Morning Mist (BD). Kitty Media uruchomiło pre-order do First Love (BD). Discotec zapowiedział: Thermae Romae (BD), Battle Athletes TV Series and OVA (SD-BD), Lupin The 3rd Tokyo Crisis (BD), GinRei OVA Series (BD), Devilman Lady (BD) i Case Closed The Crimson Love Letter (BD). Jak zawsze ta firma wydaje klasyczne serie, więc idealnie wpasowuje się w moje gusta. Prawie wszystko mnie mniej lub bardziej interesuje. Na koniec tylko wspomnę, że KS dla VenusBlood HOLLOW dzisiaj się zakończył. Oczywiście wielki sukces. Swoją drogą fizyczne aspekty z KS od Emmy powinny niebawem ruszyć z wysyłką, bo dzisiaj zamknięto slacker backer dla drugiego sezonu (od pierwszego i artbooka jakiś czas temu też), więc pewnie tłoczenie trwa na pełnych obrotach. Może chcą zdążyć jeszcze w tym roku? Zobaczymy. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom dziewiąty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Czas powoli kończyć ten cykl i zabierać się za kolejny. Mam jeszcze jeden tomik do opisania, pomijając ten dzisiejszy, więc to zdecydowanie końcówka (potem oczekiwanie na nowo wydane). Mam pomysł na następcę, ale jeśli coś konkretnego chcecie mieć zrecenzowane, można śmiało pisać. Pewnie się powtórzę (i to nie pierwszy raz), ale ciągle mnie dziwi małe zainteresowanie tą pozycją w naszym kraju. Jedynie sobie tłumacze ten fakt następująco: adaptacja była bardzo udana i pokazuje już ten materiał, więc, czytając, nie poznamy jakiejś dalszej części historii czy alternatywnego jej rozwiązania. Oczywiście, pewne detale są uwypuklone czy lepiej rozpisane, ale główna historia pozostaje tak samo oddana (tylko że na kartach light novel). Chyba w naszym kraju najlepszym rozwiązaniem jest baranie się za tytuł bardzo popularny, który jednocześnie nie ma kompletnej adaptacji (lub nowy, który jest bardzo wysoko oceniany). Takie moje gdybanie, bo jak się okazuje, light novel zdobył jakiś rynek, ale ciągle to zdecydowanie bardziej nisza niż poziom tego od mang. Czas na jakiś opis tomiku, bo tu się rozgadałem. Co tam się dzieje tym razem? Jak zawsze całkiem sporo, pomimo jego nie za dużej objętości (raptem sto osiemdziesiąt stron tym razem). Mikado Ryuugamine ma swój plan i Masaomi Kida również ma swój plan. Każdy z nich chce dobrze, ale środki, za pomocą których próbują stworzyć swój wymarzony świat, zbliżone są delikatnością do walca drogowego. Nie ma między nimi kontaktu ‒ tak samo Anri nie jest w stanie do żadnego z nich dotrzeć ‒ za to z pełnym zaangażowaniem starają się zniszczyć nawzajem to, co każdy z nich zbudował. Przy Mikado kręci się dalej Aoba i trudno z całkowitą pewnością orzec, czy to Mikado wykorzystuje Aobę, czy Aoba Mikado. Jedno jest pewne ‒ wygodnie i bezkonfliktowo im się w tej chwili współpracuje. Poruszenie, jakie wywołują dokonywane przez nich w szeregach Dolarów czystki, przyciąga uwagę większych i bardziej niebezpiecznych organizacji ‒ zaczynają się nimi interesować Awakusu oraz Jinnai Yodogiri, liga zdecydowanie za wysoka dla młodocianego gangu… Najważniejszym wydarzeniem w tomie, wywołującym wiele skrajnych reakcji, jest „wypadek”, jakiemu ulega Kadota. Jego wierni towarzysze ‒ z naciskiem na piromaniaka Yumasakiego ‒ zaczynają na własną rękę szukać winnego. Dodatkowo do aresztu trafia Shizuo Heiwajima, co oznacza, że z miasta zniknęły osoby, które mogłyby znacząco przechylić szalę na którąś ze stron konfliktu. Bez nich sytuacja będzie się zaogniać szybciej i bez większych przeszkód. Oczywiście to nie jedyne postaci, których pojawienie się lub sytuacja wpływa na wydarzenia. Kręci się tu sporo innych mącicieli, jak Ran Izumii (brat Aoby), Hiroto Shijima (którego pojawienie się ujmuje tomik w klamrę), Niekawa szukający rozpaczliwie córki czy przedstawiciele Awakusu. Przewijają się również Wrona i Słoń oraz oczywiście martwiącą się wszystkim i o wszystkich Celty, która próbuje przemawiać co poniektórym do rozumu. Z ciekawszych postaci poznajemy Kasane Kujiragi, sekretarkę Jinnaia Yodogiriegio ‒ i nikogo nie zaskoczy chyba fakt, że ona również ma sporo za uszami, ale potrzeba będzie dopiero starego wygi ‒ Izayi Orihary ‒ aby odkrył przed czytelnikiem tajemnice związane z tą postacią [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Co byś zrobił, gdybym ci powiedział, że w szeregach Dolarów dzieje się to samo, co przytrafiło się pół roku temu Żółtym Szalom?”
Z dzielnicy Ikebukuro sukcesywnie znikają kolejne osoby związane z Dolarami. Czy powodem jest konflikt pomiędzy dwoma przyjaciółmi z młodości, których rozbieżne przekonania mogą rozniecić płomień chaosu w całym mieście? A może są zaledwie pionkami w grze prowadzonej przez tajemniczą organizację, trudniącą się handlem ludźmi, mafię oraz pewnego wiecznie uśmiechniętego brokera informacji? Lub wszystko to jest jedynie majakami mężczyzny uznawanego za lidera Dolarów, który walczy o życie na szpitalnym łóżku? I po czyjej stronie zdecyduje się stanąć Bezgłowy Jeździec?
img_1067_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 176
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
img_1068_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
img_1069_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
img_1070_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Code Geass: Lelouch of the Rebellion III: Glorification – Collector’s Edition

Z lekkim opóźnieniem ruszamy z kolejnym wpisem. Planowałem go wrzucić na początku weekendu, ale jak to w życiu bywa, miałem inne zajęcia. Musiałem wykorzystać pogodę na pewne sprawy niezwiązane ze stronką, ale nie próżnowałem tak znowu jakoś bardzo. Porobiłem sobie fotki na kolejne wpisy, więc wszystko będzie ślicznie wyglądało (dobre światło wykorzystane w pełni). Dobra, usprawiedliwienia i typowo redakcyjne aktualizacje mamy za sobą, więc lecimy dalej z tematami, które zawsze lądują na wstępie. Pod względem zakupowym czekam aktualnie na dwie większe paczuszki i jedną mangę (o, prawie zapomniałem o dobrach z KS). Jedną ostatnio też dostałem tak swoją drogą. Czas na nowinki wydawnicze. Mamy zapowiedzi Anime Ltd na najbliższy czas, czyli prawie do końca roku, a są to: Ride Your Wave: Collector’s Edition (BD+DVD), Mobile Suit Gundam NT (Narrative) (BD), A Letter to Momo (BD), Tokyo Marble Chocolate (BD+DVD), Sound! Euphonium (BD), KonoSuba Season 1 (BD), Demon Slayer: Kimetsu No Yaiba – Part 1: Collector’s Edition (BD), The Promised Neverland: Collector’s Edition (BD) i Turn A Gundam: Part 2: Collector’s Edition (BD). Trochę się tego nazbierało, trzeba przyznać. Mamy kilka wznowień w postaci wersji standardowych, które mnie nie interesują (bo mam kolekcjonerskie) i parę nowości. Zastanawiam się nad tytułami dostępnymi u Aniplexu, bo to świetne serie, które bym chciał w jak najlepszej jakości. Jednak ta różnica cenowa… Do przemyślenia. Skoro już przy nich jesteśmy, to zapowiedział nam Aniplex: Lord El-Melloi II’s Case Files [Rail Zepellin] Grace note Box Set (BD). Biorę bez dwóch zdań. Na koniec Viz i ich: Bleach Set 9 (BD). Chyba chcą już na dobre wydać tę serię. Ostatnia nowinka od GKIDS, z okazji 25 rocznicy premiery Evangeliona zapowiedzieli wydanie kompletnej serii i filmów w USA. Wygląda to na kooperację z Anime Ltd. Przypominam, też ją planują wydać w przyszłym roku w wersji ultimate. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolekcjonerskie wydanie od Anime Ltd filmu Code Geass: Lelouch of the Rebellion III: Glorification – Collector’s Edition, czyli trzeciej części z trylogii. Czas kończyć mój cykl recenzencki tej nowej wersji dla znanej historii przez dużą część fanów anime. Nie ma co ukrywać, trudno nim być przez powiedzmy rok lub dwa i chociaż o niej nie słyszeć, nie wspominając o oglądaniu już przynajmniej raz. Jest to pozycja zwyczajnie kultowa, która ma masę oddanych fanów, a każda zapowiedź przyspiesza bicie serca wielu na świecie. Sam się w sumie do nich zaliczam, bo ją bardzo lubię i oglądałem kilkukrotnie (nie zapominając o obecności tej pozycji w kolekcji). Widzę wprawdzie jej wady, ale jest niezwykle widowiskowa, dopracowana, śliczna graficznie, z masą wspaniałych bohaterów itd. Ogólnie zalety przyćmiewają mi tu wady. Muszę sobie jeszcze nabyć zaległą kontynuację (w sumie to historię z alternatywnego świata, że tak to ujmę) z tego uniwersum, bo wyszła całkiem zgrabnie, chociaż mogło być lepiej. Wracając do dzisiejszego gościa honorowego… Wraz z tym filmem pojawił się box na serię, który wygląda zwyczajnie pięknie. Fani z bogatymi kolekcjami (ilościowo w znaczeniu) mogą wprawdzie narzekać, że komplet zajmuje dużo miejsca (zresztą sam tak chwilami mam), ale jak się na to patrzy… Nie mógłbym kupić uboższej wersji, gdyby taka istniała (w sumie była w USA). Przy każdej części omawiałem różnice między filmami, więc nie można zmieniać tej tradycji na ostatnim etapie. W końcu są oczekiwania do spełnienia. Jak zawsze trochę się ich pojawiło. Są to większe i mniejsze różnice, które najbardziej zainteresują fanów cyklu, którzy znają tę historię prawie na pamięć, pomijając kultową już ostatnią scenę. Jak zawsze ostrzegam o spojlerach, które tutaj pojawić się zwyczajnie muszą. Lecimy więc… Mamy nową scenę, w której spędzają czas na rozmowie Lloyd i Nina. Schneziel powiedział Czarnym Rycerzom, że Lelouch dostał geass od C.C. lub Code-R. Kiedy Czarni Rycerze okazali nieufność do Zero, czyli Lelouchowi, poświęcili temu więcej uwagi. Chcieli, by Lelouch wyjaśnił okoliczności „zdrady”, ale Schneizel i jego współpracownicy postanowili zastrzelić Leloucha (nie czekać na wyjaśnienia). W filmie Suzaku wyraźnie daje do zrozumienia, że ​​próbuje zabić Charlesa, żeby Lelouch się tym nie poplamił. Nowa scena, w której Lelouch wyjaśnia Jeremiahowi stan utraty pamięci CC, mówiąc, że nie wie, co się z nią stało. Przypomnijmy, że Shirley żyje w tej wersji, a mamy tu sporą nową scenę. Shirley i Rivalz w pokoju klubowym z grupą innych uczniów z kocimi uszami i ogonami. Rivalz wspomina tam, że wybierają się do swoich tymczasowych klubów, a Shirley odpowiada, że ​​zostanie, ponieważ nie ma jeszcze nic do zrobienia dla klubu pływackiego. Shirley coś tam pisze, a jej telefon dzwoni. Znamy tylko jej wersję tej rozmowy (czyli odpowiedzi na pytania itd.). Później Shirley wybiera się gdzieś z różową walizką. Mamy zmieniony (na lepszy) dialog, gdy Schneizel dzwoni do Leloucha po scenie w Ashford i ujawnia, że ​​Nunnally żyje. W scenach „końca” Leloucha obserwujemy reakcję Shirley (w końcu przeżyła). Ogólnie jest więcej melodramatycznych scen w tym finałowym etapie, by podkreślić jego poświęcenie i mimo wszystko fakt, że zrobił dla wielu ludzi coś wspaniałego – „poświęcił się” w dobrej sprawie. W epilogu NIE ma wózka. C.C. jechała na osiołku/koniu lub czymś podobnym, trzymając zaproszenie na spotkanie z Shirley i Jeremiahem. To takie tam większe zmiany, jeszcze by się parę znalazło. Tak, wiem, wielu powie, że są to takie pierdoły, że bez dobrej znajomości serialu, umkną podczas seansu. Dla takich osób jest to przypomnienie. Dla obeznanych smaczki stanową bardzo miły dodatek. Do najlepszych scen zaliczam końcowy fragment i wszelkie nowe sceny z Shirley. Jeśli chodzi o sam obraz, moim zdaniem ogląda się go bardzo przyjemnie. Jest dobrze zmontowany, a czar serii pozostaje. Dlatego polecę go osobom, które zastanawiają się nad zakupem kompletnej produkcji, ale czują, że nie będą miały czasu na jego powtarzanie. Na filmy łatwiej go znaleźć. Dodatkowo przeznaczony jest zagorzałym fanom serialu, bo jest nie lada gratką, a i wygląda ślicznie (opakowanie), co zaraz potwierdzi reszta opisu. Z kwestii technicznych dodam, że napisy są bardzo dobrze przygotowane, a jakość audiowizualna stoi na wysokim poziomie. Mamy tu region europejski, więc oglądamy be problemu w naszych odtwarzaczach. Czas na opis samego wydania.

img_0903_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD

img_0904_wynik

Mamy tutaj nieco standardowe wydanie w przypadku Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W skład wchodzi piękny artbox, pocztówki, BD-case z filmem, rozkładany plakat i box na całą trylogię. Całkiem sensowny zestaw.

img_0905_wynik

Przednia część BD-casu, czyli alternatywna okładka.

img_0906_wynik

Tylna część, czyli opis filmu i informacje techniczne.

img_0907_wynik

Podgląd na płytę.

img_0908_wynik

Pierwszy dodatek, czyli pocztówki. Jest ich łącznie osiem. Część grafik niestety się powtarza – są zdublowane ze znanymi z okładki czy plakatu. Mimo wszystko ładnie się prezentują.

img_0909_wynik

Kolejny dodatek to plakat. Ta sama grafika wprawdzie, ale nie ulega wątpliwości, że robi świetne wrażenie. Trochę mi tu brakuje mimo wszystko jakiejś książeczki (nie wspominając o soundtracku).

img_0910_wynik

Ostatni dodatek to wspomniany box na wszystkie trzy filmy. Twarda obwoluta i ładne grafiki. Robi świetne wrażenie. Zdecydowanie warto mieć.

img_0914_wynik

Tylna jego część.

img_0911_wynik

Wersja od boku. Tak, trochę to zajmuje, o czym już w sumie wspominałem.

img_0913_wynik

A tutaj włożone wszystkie części. Jest super.
Podsumowanie: Kultowa i bardzo rozpoznawalna seria doczekała się streszczenia w postaci trzech filmów. Każdy zawiera mniejsze i większe zmiany, które będą smaczkami dla zagorzałych fanów cyklu. Piękne wydanie i sama historia, która się broni, zdecydowanie zachęcają do kupna. Należy sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy potrzebujemy tego w naszej kolekcji. Jednak musicie się spieszyć, bo pozycja ta zaczyna zanikać. Wydawca na razie nie informował o jakiejś edycji standardowej czy zbiorczej, ale można się ewentualnie takiej spodziewać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[OST WINYL] Radwimps: Weathering With You

Ponownie mamy lekką obsuwę, ale nie przesadzajmy. Ostatnio lecę dosyć regularnie, co sponsoruje dobra organizacja czasu. W sumie też pogoda się nam psuje, więc mam więcej czasu na takie rzeczy. Zaczyna być problem z dobrym światłem, więc na weekend muszę się zorganizować i porobić fotki. W każdym razie dzieje się. Z nowinek zakupowych można zaliczyć piękną figurkę, która lada dzień powinna do mnie ruszyć i większą paczkę z anime. Będzie super, tyle powiem. Czas na jakieś nowinki wydawnicze. Dawno nic nie pisałem o figurkach, więc warto by było ten temat nadrobić. Good Smile Company zapowiedziało: Hatsune Miku: Deep Sea Girl ver. 1/7 oraz Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram 1/7, czyli wznowienia słynnych figur. Dalej od nich dostaniemy: POP UP PARADE YuYu Hakusho Hiei, POP UP PARADE Cyberpunk 2077 Johnny Silverhand, POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Erza Scarlet i Hatsune Miku V3 (czyli znana seria tanich, a dobrze wykonanych postaci). Dalej mamy Fate/Grand Order -Absolute Demonic Front: Babylonia- Archer/Ishtar 1/7 Scale od FuRyu dla tych, co nie zdobyli wersji Aniplexu (moim skromnym zdaniem najlepszej jak do tej pory dla tej postaci). Dalej mamy zapowiedzi od Genco: Sword Art Online Alicization [Stacia, The Goddess of Creation] Asuna 1/8 i Sword Art Online Alicization [Land Goddess, Terraria] Leafa 1/8. Na koniec moje ulubione, czyli od firmy FREEing: Arifureta: From Commonplace to World’s Strongest Shea Haulia Bunny Ver. 1/4, B-STYLE Food Wars! Shokugeki no Soma Hisako Arato Bunny Ver. 1/4 i B-STYLE The Rising of the Shield Hero Raphtalia Bunny Style Ver. 1/4. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest soundtrack do filmu Weathering With You (lub Tenki no Ko, jeśli ktoś tak woli) wykonany przez Radwimps na płytach winylowych. Tak, moi drodzy, postanowiłem dla was dzisiaj zrecenzować jakąś ścieżkę dźwiękową na tym nośniku. W ostatnich czasach obracałem się głównie w mangach i light novel (ewentualnie jakiś figurkach), ale czas trochę wyjść z tej rutyny, że tak to ujmę. Tak naprawdę mam nieco ukryty motyw, ale to już inna sprawa, bo poznacie go za jakiś czas. W każdym razie mam ten album od zdecydowanie dłuższego czasu, bo nieco później nabyłem film (od którego to muzyka) w wersji deluxe, którego też wam nie opisałem. Właśnie, postanowiłem, że zachowamy moją (i wydawniczą) kolej rzeczy, czyli najpierw wam opisuję soundtrack. Od razu napomknę, że film będę wam tu streszczał i oddawał na tym blogu towarzyszące mi emocje i przemyślenia przy właśnie recenzji wspomnianej edycji deluxe z tym obrazem. Wyjaśnienia już mamy z głowy, więc pora na soundtrack. Po pierwsze kupiłem go prawie w ciemno. Oczywiście trochę tutaj nieprawdę napisałem, bo jednak go przesłuchałem przed zakupem, ale był dla mnie pewniakiem, gdy dowiedziałem się, że jest wykonany w podobnym stylu jak ten do Your Name (stąd mogłem go brać w ciemno). Później tylko się upewniłem w tych rewelacjach i już wylądował w koszyku. Wiedziałem, że nie należy zbytnio zwlekać z decyzją, bo nauczyłem się tego przy soundtracku na winylu do wspomnianego wcześniejszego hitu od Makoto Shinkaia. Tamten niewiele po premierze już był niedostępny, a aktualnie osiąga tak kosmiczne kwoty, że prawie myślę o sprzedaniu swojej kopii. Powstrzymuję się, bo jest genialny, a jestem jednak kolekcjonerem i takie rzeczy trudne do zdobycia stanowią dla mnie dodatkowy plus. W każdym razie opisywany dzisiaj soundtrack również jest już bardzo trudno dostępny, więc przepraszam, że dopiero teraz go opisuję. Właściwie, bo teraz tak przeglądam sieć, jego liczba była ustalana na podstawie składanych pre-orderów przez sklepy do jakiegoś tam momentu. W związku z tym po premierze już go prawie nigdzie nie było. Oczywiście pomijamy wszelkiego rodzaju serwisy aukcyjne lub pojedyncze dodatkowe kopie na sklepach. To tym bardziej strasznie się cieszę, że go szybko nabyłem. Wykonywanie go przez Radwimps nie jest przypadkowe, tak swoją drogą. Makoto Shinkai jest wielkim fanem tego zespołu, a osoba (jakiś jego bliski znajomy w życiu i biznesie filmowym), która mu pomagała przy Your Name, dowiedziała się o tym podczas jakiejś rozmowy. Tak się złożyło, że znała członków tej grupy, więc poszło, jak się zapewne domyślacie. W przypadku Weathering With You szli za ciosem. Ktoś będzie narzekał, że przez to zjadają własny ogon. Może i tak, ale, jak im to wyszło! Soundtrack jest mieszanką takiej muzyki filmowej z kawałkami z wokalami. Daje to kapitalny efekt takiego albumy zespołu, a nie do końca soundtracku, mimo że się w sumie czuje, że to ścieżka dźwiękowa. Wszystkie kawałki świetnie wypadają. To taka mieszanka rocka, muzyki filmowej i gitarowego grania. Pod względem jakościowym jest zwyczajnie świetnie. Mamy tu niezwykle czyste tłoczenie – idealnie brzmi zarówno wokal, jak i instrumenty, a przy tym jest dosyć ciche. Z takimi bywają problemy, ale nie tym razem. Oczywiście pomijam problemy z jakimś namagnesowaniem płyty, jeśli takie macie, umyjcie nośniki. Dobra, lecimy z detalami na temat wydania, bo jest, o czym pisać.

img_0265_wynik

1. „Theme of „Weathering with You” (『天気の子』のテーマ)” 0:41
2. „The Taste of Kindness (優しさの味)” 0:48
3. „First Visit to K&A (K&A 初訪問)” 1:49
4. „Welcome to Senpikan (占秘館へようこそ)” 0:53
5. „K&A Welcoming Ceremony (K&A 入社式)” 1:03
6. „Voice of Wind (Movie Edit) (風たちの声 (Movie Edit))” 2:37
7. „Saving Hina (陽菜、救出)” 1:47
8. „Sky Clearing Up (晴れゆく空)” 2:13
9. „Sea in the Sky (空の海)” 0:59
10. „Visiting Home (御宅訪問)” 3:42
11. „First Part Time Job As Sunshine Girl (初の晴れ女バイト)” 1:19
12. „Celebration (Movie Edit) [feat. Toko Miura] (祝祭 (Movie Edit) feat.三浦透子)” 2:36
13. „Fireworks Festival (花火大会)” 3:05
14. „Shrine of Weather (気象神社)” 2:40
15. „Shiba Ko-en (芝公園)” 3:12
16. „Two Confessions (二つの告白)” 1:36
17. „City Crisis (首都危機)” 1:37
18. „Snow in Midsummer (真夏の雪)” 1:18
19. „Power of the Weather (天気の力)” 1:22
20. „Time with Family (家族の時間)” 2:33
21. „Hina, Fading Away (消えゆく陽菜)” 1:08
22. „Eternity Above Clouds (永遠の雲の上)” 0:52
23. „Clear Sky And Loss (晴天と喪失)” 2:45
24. „Hodaka Escapes / Kid’s Plot (帆高、逃走~子供達の画策)” 3:01
25. „Bike Chasing (バイクチェイス)” 0:59
26. „Running with Hina (陽菜と、走る帆高)” 2:23
27. „Is There Still Anything That Love Can Do? (Movie Edit) (愛にできることはまだあるかい (Movie Edit))” Yojiro Noda 2:30
28. „Grand Escape (Movie Edit) [feat. Toko Miura] (グランドエスケープ (Movie Edit) feat.三浦透子)” 3:08
29. „Rain Again (ふたたびの、雨)” 0:44
30. „We’ll Be Alright (Movie Edit) (大丈夫 (Movie Edit))” 4:18
31. „Is There Still Anything That Love Can Do? (愛にできることはまだあるかい)” 6:54

img_0266_wynik

Mamy tutaj podobne wydanie do tego znanego z soundtracku do Your Name. Dobra, fajnie to brzmi, ale tamtego nawet wam nie recenzowałem. W każdym razie jest genialnie. Dostajemy rozkładaną okładkę typu gatefold – sztywną, więc nie ma szans, by się nam coś pozaginało. Jest też obi na okładkę z opisami, by nie psuć grafiki. W środku dwie płyty z muzyką i książeczka. Prawda, że świetnie? Wszystko super wykonane. Uwielbiam Japonię za ich pięknie przygotowane wydania.

img_0267_wynik

Po otworzeniu widzimy tę grafikę, a obok listę utworów. Nie będę już wrzucał fotek samych płyt. Są czarne z labelami białymi z opisem. Nic niezwykłego dla wyjadaczy tego formatu.

img_0268_wynik

Wspomniana książeczka. Na dwunastu stronach mamy opisy, jakieś podziękowania, teksty do kawałków z wokalami i sporo grafik. Podobno, bo ja tam tego nie rozszyfruję. Śmiech, ale wiele do czytania nie ma, a grafikami zachwycać się mogę. Same tytuły wrzuciłem w bardziej zrozumiałym języku powyżej, byście mogli je lepiej zrozumieć. Dla siebie też.

img_0270_wynik

Tylna jej część, czyli też fotka zespołu.

img_0269_wynik

Fragment ze środka, byście wiedzieli, jak to się tam przedstawia.
Podsumowanie: Kolejny raz kapitalny duet w postaci soundtracku z utworami typowo filmowymi i takimi z wokalami, a wszystko wykonane przez Radwimps do produkcji Makoto Shinkaia wypada świetnie. Płyta winylowa jest wisienką na torcie dla fanów zarówno muzyki, filmu, jak i kolekcjonerów soundtracków do anime. Swoją drogą ostatnimi czasy ich liczba stale rośnie i aż się łezka w oku kręci, gdy sobie pomyślę, że parę lat temu można było je liczyć na palcach jednej ręki (nowych wydawnictw w danym roku). W każdym razie aktualnie bardzo ciężko dostępny, ale można polować na grupach fanowskich i aukcjach. Może traficie w jakiejś sensownej cenie. Zawsze pozostaje edycja na płycie CD. To tyle na dzisiaj, miłego!

[ANIME BD] Code Geass: Lelouch of the Rebellion II: Transgression

Z minimalnym opóźnieniem startujemy z kolejnym wpisem. Coś tam się działo w tym czasie, ale o tym innym razem, bo nie lubię w trakcie zdradzać pewnych rzeczy (niepewnych). Nic do mnie nie dotarło, ale to się niebawem najprawdopodobniej zmieni. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai zapowiedziało: Ajin Demi-Human The OADS (BD), Outburst Dreamer Boys (BD), 7 Seeds Part 1 (BD), The Garden Of Words (BD), When Supernatural Battles Became Commonplace (BD), Ahiru No Sora Collection 1 (BD) i Chidori RSC (BD). Bardzo spokojny miesiąc, ale zdecydowanie się cieszę z kompletu OAV od Ajin. Kapitalne ogłoszenie. Smutna sprawa z The Garden Of Words, które pierwotnie figurowało jako steelbook. Trudno powiedzieć, czemu odwołano decyzję. Viz natomiast ogłosiło: Pokemon The Movie Mewtwo Strikes Back Evolution (BD). Wczoraj podano datę premiery na kwiecień przyszłego roku i wystartował pre-order do kolekcjonerki od gry… NieR Replicant ver.1.22474487139… White Snow Edition, który sobie nabyłem. NieR Automata jest kapitalną rozgrywką, więc tutaj już brałem od ręki. Nie będe czekał jak ostatnio, a potem obywał się smakiem, bo ceny poszybowały w kosmos. Jeszcze ze starszych niusów mamy OST do Final Fantasy III na winylu. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolekcjonerskie wydanie od Anime Ltd filmu Code Geass: Lelouch of the Rebellion II: Transgression, czyli drugiej części z trylogii. Jak to zwykle na moim blogu bywa, jak już zacznę jakiś cykl, leci całość. Zakładając, że komplet oczywiście mam. Inna sprawa, że lubię się zabierać, gdy posiadam właśnie całość, chociaż bywają wyjątki. Tym razem idziemy jednak standardowym trybem. Zanim jednak zaczniemy na dobre, trzeba pewną kwestię uzupełnić. Zapomniałem ostatnim razem wspomnieć o dwóch sprawach. Pierwszą jest samo wydawanie tych filmów przez Anime Ltd. Przed ługi czas był dostępny tylko pierwszy obraz i oczywiście wszyscy byli pewni, że ogłoszenie reszty jest tylko kwestią czasu, ale milczenie w tej sprawie trochę trwało. Nawet była notka o liczbie 500 kopii, ale ostatecznie wytłoczono ich chyba więcej, bo przy okazji premiery kontynuacji magicznie znowu się pojawiły (bo zanikły w międzyczasie). Kolejna sprawa to wydanie tej trylogii w USA w steelbooku – od sporego czasu już takie cacko nie jest dostępne, ale wspominam, jak to mam w zwyczaju. Dobra, wracamy do meritum sprawy, czyli kontynuacji, a zarazem drugiej części trylogii. Ponownie pojawia się sporo smaczków czy mniejszych i większych zmian w tym obrazie, więc warto byłoby je tu trochę przedstawić. Od razu przypominam, że będą w takiej wypisce spojlery. Ogólnie rzecz biorąc, film kompiluje znane wydarzenia od momentu, gdy Suzaku został rycerzem Euphemii w sezonie pierwszym i kończy się tuż przed siedemnastym epizodem kontynuacji. Ten obraz koncentruje się na Suzaku, co w sumie nie jest wielkim zaskoczeniem (nawet na okładce jest w centrum uwagi). Lecimy… Zamiast sceny, w której po raz pierwszy widzimy Gawaina, to Mordred pojawia się na wyspie Shikine. Wydarzenia na niej zajmują znacznie mniej „czasu antenowego” i nie udają się bohaterowie później na wyspę Kamine. Próba iInwazji sił chińskich nie następuje, więc nie ma współpracy między Lelouchem i Suzaku. Szkolny festiwal z gigantyczną pizzą wciąż się odbywa, ale krótko i z zauroczeniem Niny w Euphy w tej wersji z powodu nagrody, którą otrzymała od księżniczki w przeszłości (są sceny ukazujące reakcję Niny na to wydarzenie). Los Eufemii pozostaje niezmieniony, ogólnie rzecz biorąc, są fragmenty nowego materiału w tym fragmencie filmu (i na festiwalu, gdzie spotyka Leloucha). Gniew Suzaku jest pokazany jeszcze bardziej szczegółowo – bardziej dosadnie go zobrazowali. Kiedy Kallen ujawnia się innym uczniom podczas Black Rebellion, Shirley domyśla się, że Lelouch może być jednym z Czarnych Rycerzy (ale wydaje się, że nie konkretnie Zero). Nowe sceny ukazujące klęskę Black Rebellion, w tym reakcję Kagui i Kallen. Nina nie próbuje wysadzić w powietrze szkoły na Ganimede. Poznajemy prawdziwe imię Rolo podczas nowej sceny między nim a Suzaku, która odnosi się do ostatnich wydarzeń na Akito (dla tych, którzy nie oglądali, był to krótki epilog z Rolo wybierającym Leloucha i Suzaku). Oprócz tego gościa, w innej nowej scenie Suzaku spotkał się również z Villettą, a także został przedstawiony innym Rycerzom Rundy. Jest nowa scena, w której Nunnally może porozmawiać z Charlesem. Jest długi nowy fragment z Lancelotem w akcji, a w tym kopniak z obrotu (ala Chuck Norris). Pojawiła się nowa zawartość, gdy Suzaku wchodzi w interakcję z Sayoko udającą Leloucha. Dowiaduje się, że jest fałszywa i krótko się kłócą. Mamy nowe sceny, w których Suzaku wątpi w V.V. W pewnym momencie pojawia się kolejne nowe ujęcia, w których Shirley próbuje ścigać Leloucha i na chwilę wpada na Czarnych Rycerzy. Shirley nie została zabita przez Rolo i nadal żyje. Motywacją Leloucha do ataku na Zakon Geass nie jest więc już zemsta za Shirley. Mamy w filmie więcej o eksperymentach na ludziach takich jak Jeremiasz. To takie tam większe zmiany, jeszcze by się parę znalazło. Tak, wiem, wielu powie, że są to takie pierdoły, że bez dobrej znajomości serialu, umkną podczas seansu. Dla takich osób jest to przypomnienie. Dla obeznanych smaczki stanową bardzo miły dodatek. Do najlepszych scen zaliczam fragment z Lancelotem w akcji oraz zmianę związaną z Shirley. Nie podoba mi się natomiast zmiana dotycząca powrotu do roli Zero przez Leloucha. Jest niezrozumiała bez znajomości serialu i trochę na tym traci film. Jeśli chodzi o sam obraz, moim zdaniem ogląda się go bardzo przyjemnie. Jest dobrze zmontowany, a czar serii pozostaje. Dlatego polecę go osobom, które zastanawiają się nad zakupem kompletnej produkcji, ale czują, że nie będą miały czasu na jego powtarzanie. Na filmy łatwiej go znaleźć. Dodatkowo przeznaczony jest zagorzałym fanom serialu, bo jest nie lada gratką, a i wygląda ślicznie (opakowanie), co zaraz potwierdzi reszta opisu. Z kwestii technicznych dodam, że napisy są bardzo dobrze przygotowane, a jakość audiowizualna stoi na wysokim poziomie. Mamy tu region europejski, więc oglądamy be problemu w naszych odtwarzaczach. Czas na opis samego wydania.
https://hunterkillercollection2.files.wordpress.com/2020/09/img_0896_wynik.jpg
Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD
img_0897_wynik
Mamy tutaj nieco standardowe wydanie w przypadku Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W skład wchodzi piękny artbox, pocztówki, BD-case z filmem i rozkładany plakat. Całkiem sensowny zestaw.
img_0898_wynik
Przednia część BD-casu, czyli alternatywna okładka.
img_0899_wynik
Tylna część, czyli opis filmu i informacje techniczne.
img_0900_wynik
Podgląd na płytę.
img_0915_wynik
Pierwszy dodatek, czyli pocztówki. Jest ich łącznie osiem. Część grafik niestety się powtarza – są zdublowane ze znanymi z okładki czy plakatu. Mimo wszystko ładnie się prezentują.
img_0902_wynik
Ostatni dodatek to plakat. Ta sama grafika wprawdzie, ale nie ulega wątpliwości, że robi świetne wrażenie. Trochę mi tu brakuje mimo wszystko jakiejś książeczki (nie wspominając o soundtracku).
Podsumowanie: Kultowa i bardzo rozpoznawalna seria doczekała się streszczenia w postaci trzech filmów. Każdy zawiera mniejsze i większe zmiany, które będą smaczkami dla zagorzałych fanów cyklu. Piękne wydanie i sama historia, która się broni, zdecydowanie zachęcają do kupna. Należy sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy potrzebujemy tego w naszej kolekcji. Jednak musicie się spieszyć, bo pozycja ta zaczyna zanikać. Wydawca na razie nie informował o jakiejś edycji standardowej czy zbiorczej, ale można się ewentualnie takiej spodziewać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Ghost in the Shell Comic Tribute

Szał częstych wpisów trwa w najlepsze, więc kolejny ląduje na salonach, że tak to ujmę. Już nam powoli lato się kończy, a według ostatnich prognoz w najbliższych dniach będzie to dobitnie widoczne, więc zmieniłem grafikę główną. Ciągle nic nowego w moich zbiorach, ale zapowiedzi oczywiście kolejne mam do zaserwowania. Funimation uruchomiło pre-ordery do: Paranoia Agent Steelbook (BD), Akira Limited Edition (4K HDR/2K+BD), Fairy Tail Final Season Part 25 (BD/DVD), Violet Evergarden Limited Edition (BD/DVD), Violet Evergarden I Eternity And The Auto Memory Doll Movie (BD/DVD), Case File No221 Kabukicho Season 1 Part 1 (BD), Dragon Ball Z Season 4 Steelbook (BD) i Dragon Ball Z Season 5 Steelbook (BD). Viz natomiast ogłosił wydanie: One-Punch Man Season 2 Limited Edition (BD) i Naruto Set 1 (BD). Na koniec nowinki z obozu GKIDS, czyli: Castle In The Sky Steelbook (BD/DVD) i Spirited Away Steelbook (BD/DVD). Mamy tu sporo ciekawych pozycji. Violet Evergarden to niesamowita wiadomość, ale wezmę edycję od Anime Ltd. Paranoia Agent w końcu nie w formie ekskluzywnej dla jednego sklepu, co zdecydowanie cieszy. Akire w 4K sobie wezmę, mimo że jakościowo niby nie powala, a jest tylko trochę lepiej, ale ten film jest tak świetny, że każda poprawa jest na miarę złota. Na koniec Naruto i po wielu latach edycja na BD. Szału nie przewiduję – zresztą pewnie tego nie wezmę – ale zamęt jest związany z proporcjami obrazu – raz 4:3, a innym razem 16:9 (miejmy nadzieję, że ta pierwsza opcja). Reszta nowinek kolejnym razem, a teraz lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Ghost in the Shell – Comic Tribute od JPF. Po wielu latach (i to dosłownie) wydawnictwo postanowiło wydać w naszym kraju kolejną cegiełkę z tego kultowego uniwersum. Jak powszechnie wiadomo, seria ta jest u nas szalenie popularna, co mnie specjalnie nie dziwi. Zresztą sam jestem jej wielkim fanem. Wszystko to sprawa, że trochę dziwi tak długie milczenie w tej sprawie, ale jednak trzeba nadmienić, że pojawiały się jakieś spekulacje czy jawne przesłanki od samego wydawnictwa o zmianie stanu rzeczy. Pewnie miała na to wpływ nawet ostatnia adaptacja aktorska, ale to już też moje domysły. W każdym razie w końcu się doczekaliśmy czegoś nowego i raczej niespodziewanego. Dlaczego? Już tłumaczę. „Ghost in the Shell – Comic Tribute” to antologia historyjek dziejących się w świecie GitS’a autorstwa różnych mangaków, będących zarazem fanami pierwowzoru Masamune Shirow. Historyjki są całkiem różnorodne – niektóre są poważne, niektóre refleksyjne, inne humorystyczne; dla każdego coś miłego. Za wiele nowego żadna z nich do świata przedstawionego nie wnosi, raczej powielając motywy z oryginalnego komiksu, ale przynajmniej dzięki temu ani jedna historyjka nie staje w sprzeczności z mangą Shirow. To wszystko sprawia, że kreska bywa tutaj różna, jak i sami bohaterowie. Oczywiście pojawiają się historyjki, które mniej lub bardziej przypominają oryginał. Ciekawostką są dwie strony w pełnym kolorze i dosyć śmiałej scenie, która do tego uniwersum pasuje przecież, ponieważ w oryginale też się takie pojawiały. Kolejna nieoczekiwana sprawa to sam fakt wydania tej pozycji w naszym kraju – jeśli dobrze doczytałem w sieci, jesteśmy jedynym miejscem poza Japonią, gdzie ten tytuł został wydany. Poprawka, okazuje się, że przed nami byli też Włosi i Francuzi. Dzięki za czujność, Blueberry. Mimo wszystko fanowskich tłumaczeń nie uświadczyłem w języku angielskim, więc jest to niewątpliwie gratka. Inna sprawa, że jest to pozycja raczej tylko dla fanów i to nawet zagorzałych, inni nie docenią tego tworu. Ewentualnie przeczytają i zapomną o nim bardzo szybko. Powrót znanej marki zdecydowanie jest świetną zagrywką, miejmy nadzieję, że nie zakończy się tylko na tej pozycji, bo byłoby zdecydowanie szkoda. Pod względem tłumaczenia mogę tylko ona czuja ocenić i daję bardzo dobrą notkę. Czyta się to bardzo przyjemnie i dialogi pasują klimatem. Mamy tutaj sporo dodatków z pre-orderu, o czym za chwilę. Tym razem bardzo szczątkowa notka ze strony wydawcy:
Krótkie historie w świecie GITS, stworzone przez wybranych znanych artystów.

img_0916_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 248
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta

img_0917_wynik

Pozycja ta została wydana stosunkowo niedawno, więc załapała się na akcję JPF w nowej odsłonie, czyli „dajemy dużo dodatków do pre-orderów, więc warto je nabywać”. Skłoniło mnie to do nabycia w takiej opcji dzisiejszej pozycji, więc otrzymałem zakładkę i dwie pocztówki/karty. Wyglądają bardzo przyjemnie.

img_0857_wynik

Wspomniana kolorowa scena z tej pozycji. Mam nadzieję, że nie dostanę przez nią jakiś dziwnych ograniczeń na moim blogu. Wygląda apetycznie? Zbereźniki.

img_0919_wynik

Podgląd ze środka jakiś przykładowych stron. Jak wspominałem, kreska jest różna, jak i autorzy tej pozycji.

img_0918_wynik

Podsumowanie: Antologia historyjek w świecie GitS’a różnych autorów. Dla wszystkich ta pozycja była wielką inspiracją, o czym można przeczytać na łamach tej pozycji, więc jest to swoisty hołd złożony autorowi oryginału. Wypada całkiem przyjemnie, ale myślę, że docenią go głównie zagorzali fani cyklu. Dla reszty będzie ciekawostką, do której raczej nie będą chcieli wracać. A jak jest z wami, moi drodzy? Swoją kopię zakupiłem i położyłem obok reszty z tego uniwersum. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Code Geass: Lelouch of the Rebellion I: Initiation – Collector’s Edition

Z lekkim opóźnieniem zaczynamy kolejny wpis. Miał być wczoraj, ale się nie wyrobiłem. Wybaczcie. Nic do mnie nie dotarło, więc bez zmian na tym polu. Czas na kolejną porcję nowinek wydawniczych. Anime Ltd zapowiedziało: Tamako Market + Tamako Love Story Complete Collection: Collector’s Edition (BD), Code Geass: Lelouch of the Re;surrection: Collector’s Edition (BD), Sword Art Online: Alicization – Part 1: Collector’s Edition (BD), Birthday Wonderland: Collector’s Edition (BD), Turn A Gundam: Part 1: Collector’s Edition (BD), 5 Centimeters Per Second: Steelbook Collector’s Edition (BD), Children Who Chase Lost Voices: Steelbook Collector’s Edition (BD), Violet Evergarden: Collector’s Edition (BD), Blood-C TV + Blood-C: The Last Dark: Collector’s Edition (BD) i K Season 1: Collector’s Edition (BD). Prawie wszystko mnie z tego interesuje, więc zapowiedzi wręcz kapitalne. Bardzo cieszy to namnożenie się Gundama w tym roku, bo był zastój wcześniej. W końcu też doczekaliśmy się Violet Evergarden i SAO. Filmy Shinsekaia dostają piękne steelbooki z soundtrackami, więc wymienię sobie chyba swoje wersje. Jeszcze mam dla was My Hero Academia: Heres Rising Soundtrack Vinyl (2LP) (zdaje się, że soundtracki do anime już na dobre zagościły w katalogach niektórych wydawców) i zapowiedź z naszego podwórka, czyli: Maou no Hisho” autorstwa Kamonabe Kamotsu, przezabawna komedia o ludzkiej sekretarce próbującej wprowadzić porządek w królestwie demonów. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Code Geass: Lelouch of the Rebellion I: Initiation w wersji kolekcjonerskiej od Anime Ltd. Jest to pierwsza część trylogii, więc spodziewajcie się kolejnych odsłon. Recenzja padła na dzisiaj, ponieważ niedawno sobie powtarzałem tę produkcję i nawiązuje do nowinek, o których dzisiaj wspomniałem na wstępie. Jak powszechnie wiadomo (a jeśli ktoś z obecnych na sali się uchował i nie wiedział, zaraz zostanie doinformowany), filmy są swego rodzaju recapem dwóch sezonów kultowego serialu, a powstały, by oczywiście przypomnieć ten twór (i zarobić worek jenów) oraz zmodyfikować lekko zakończenie, by kontynuacja mogła powstać. Jeśli ktoś z obecnych nie zna serii i obawia się spojlerów, niech lepiej przestanie czytać ten wpis w tym momencie. Prawie w ogóle nam się sala nie wyludniła, więc kontynuujmy nasze spotkanie. Recapy ogólnie rzecz biorąc, bywają różne. Czasem zmian nie ma wcale (Death Note), a innym razem są jakieś gruntowne przeróbki (Tengen Toppa Gurren Lagann). Kiedyś ich nie lubiłem, a potem stwierdziłem, że się przydają, gdy ktoś nie ma czasu na powtórzenie całej serii. Wycinając obszerne fragmenty, zazwyczaj mogą pojawić się pewne nieścisłości, więc należy je jakoś ogarnąć w sensowny sposób. To powoduje powstaniem nowych scen, które ucieszą fanów. Nie inaczej było i w Code Geass, gdzie pojawiły się dosyć licznie. Przykłady z tej pierwszej odsłony? Proszę bardzo. Nowa scena przedstawiająca Leloucha i Nunnally, gdy zostają wysłani do Japonii. Żegnają się z nimi inni członkowie rodziny królewskiej. Po zobaczeniu Leloucha ze swoją siostrą Kallen waha się i dochodzi do wniosku, że nie może być terrorystką. Mamy nową scenę z Euphemią podnoszącą Artura (kota). Schneizel i Kanon pojawiają się w nowej scenie, gdzie rozmawiają o Clovisie i powiązanych tematach. Nowa scena z Lelouchem grającym w rzutki przedstawia jego historię i C.C. – omawiane są tutaj wydarzenia, które zostały wycięte z filmu. To Diethard, a nie Shirley, strzela do Villetty. Nowa scena z Kallen w chińskich ubraniach ma miejsce, gdy spotyka Rakshatę w ambasadzie. Są również nowe sceny, w których Shirley próbuje podążać za Lelouchem. To takie tam większe zmiany, jeszcze by się parę znalazło. Tak, wiem, wielu powie, że są to takie pierdoły, że bez dobrej znajomości serialu, umkną podczas seansu. Dla takich osób jest to przypomnienie. Dla obeznanych smaczki stanową bardzo miły dodatek. Do najlepszych scen zaliczam wspomnianą grę w rzutki – w serialu wspominano, że Lelouch jest słaby w sporcie i nawet w tej grze idzie mu kiepsko, co tutaj obserwujemy (więc jest to niesamowite połączenie wyjaśnienia brakującej kwestii, żart do fanów i ukazanie prawdy, o której wspominał jego najlepszy przyjaciel zarazem). Jeśli chodzi o sam film, moim zdaniem ogląda się go bardzo przyjemnie. Jest dobrze zmontowany, a czar serii pozostaje. Dlatego polecę go osobom, które zastanawiają się nad zakupem kompletnej produkcji, ale czują, że nie będą miały czasu na jego powtarzanie. Na filmy łatwiej go znaleźć. Dodatkowo przeznaczony jest zagorzałym fanom serialu, bo jest nie lada gratką, a i wygląda ślicznie (opakowanie), co zaraz potwierdzi reszta opisu. Z kwestii technicznych dodam, że napisy są bardzo dobrze przygotowane, a jakość audiowizualna stoi na wysokim poziomie. Mamy tu region europejski, więc oglądamy be problemu w naszych odtwarzaczach. Czas na opis samego wydania.
https://hunterkillercollection2.files.wordpress.com/2020/09/img_0041_wynik.jpg
Specyfika wydania:
Języki: japoński
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1 (japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD
img_0042_wynik
Mamy tutaj nieco standardowe wydanie w przypadku Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W skład wchodzi piękny artbox, pocztówki, BD-case z filmem i rozkładany plakat. Całkiem sensowny zestaw.
img_0043_wynik
Przednia część BD-casu, czyli alternatywna okładka.
img_0044_wynik
Tylna część, czyli opis filmu i informacje techniczne.
img_0045_wynik
Podgląd na płytę.
img_0047_wynik
Pierwszy dodatek, czyli pocztówki. Jest ich łącznie osiem. Część grafik niestety się powtarza – są zdublowane ze znanymi z okładki czy plakatu. Mimo wszystko ładnie się prezentują.
img_0048_wynik
Kolejna partia pocztówek.
img_0046_wynik
Ostatni dodatek to plakat. Ta sama grafika wprawdzie, ale nie ulega wątpliwości, że robi świetne wrażenie. Trochę mi tu brakuje mimo wszystko jakiejś książeczki (nie wspominając o soundtracku).
Podsumowanie: Kultowa i bardzo rozpoznawalna seria doczekała się streszczenia w postaci trzech filmów. Każdy zawiera mniejsze i większe zmiany, które będą smaczkami dla zagorzałych fanów cyklu. Piękne wydanie i sama historia, która się broni, zdecydowanie zachęcają do kupna. Należy sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy potrzebujemy tego w naszej kolekcji. Musicie się spieszyć, bo pozycja ta zaczyna zanikać. Wydawca na razie nie informował o jakiejś edycji standardowej czy zbiorczej, ale można się ewentualnie takiej spodziewać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 9)

Już miałem zaczynać wieczorny seans, gdy zdałem sobie sprawę, że zapomniałem wam dać do poczytania nowy wpis. Mało brakowało, co za ulga, że tak to ujmę. Trochę tu śmieszkuję, jak to mam w zwyczaju, ale przecież miałem was tu czymś zasypać? Ciekawe, kto to obiecywał. Zaczynamy od standardowych elementów. Nic do mnie nie dotarło i zapewne się ten stan znacząco nie zmieni do jakiegoś początku kolejnego miesiąca, kiedy to spodziewam się jakieś większej paczki. Ewentualnie może się jakaś z KS pojawić, bo jedną akcje właśnie rozsyłają. Czas na kolejną porcję nowinek. Discotec zapowiedział: Osamu Tezuka’s A Thousand And One Nights (BD), Big Order (BD), Dancouga (BD), Hanasakeru Seishonen (BD) i Lupin The 3rd The Secret Of Twilight Gemini (BD). Przy okazji na wirtualnym konwencie zapowiedzieli wydania: Hajime no Ippo: The Fighting, KonoSuba Season 2, Rose of Versalies, Project A-Ko Restoration, Gin-Rei, Lupin III: The Woman Called Fujiko Mine, Symphogear G, Devilman Lady, Legend of Black Heaven, Battle Athletes, Genocyber, Case Closed: The Crimson Love Letter, Lupin III: Tokyo Crisis, Ninja Senshi Tobikage i Submarine Super 99. Jest tu tyle kapitalnych rzeczy, że aż nie mogę się doczekać. Róża Wersalu… W końcu, tyle powiem. Reszta nowinek kolejnym razem, a teraz lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom dziewiąty LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po lekkiej przerwie wracamy z cyklem recenzji tego tytułu. Już opisuję wam ten tom? Ależ ten czas leci. Prawie nadgoniłem wszystkie, więc niebawem będziemy na bieżąco. Na pewno przed kolejnym, bo nawet nie ma daty premiery, ale znajduje się w redakcji czy tam tłumaczeniu jeszcze. W każdym razie niebawem poznamy dalsze losy, ale na razie się skupmy na tym tomie dziewiątym. Prosta historia o dwóch mniejszych grupach przestępczych, które samym swoim istnieniem drażnią poważną yakuzę, jaką jest Awakusu, staje się pretekstem do snucia historii z życia wyżej wymienionego informatora. Pierwszą nierozsądną organizacją jest prowadząca kasyno Amfisbaena z tajemniczym i niewidocznym „Właścicielem”, którego rozkazy rzekomo wykonuje kobieta lubująca się w torturowaniu ludzi, a zwana Dżdżownicą. Druga zaś to Heaven’s Slave, zajmująca się produkcją i sprzedażą nowego, bardzo niebezpiecznego narkotyku, pod przywództwem człowieka równie tajemniczego, co jego amfisbaenowy odpowiednik ‒ Kumoia, którego prawą ręką jest Shijima. O więcej informacji na temat tych grup poproszony zostaje przez Shikiego Izaya, który w trakcie swojego śledztwa sam staje się przedmiotem zainteresowania tegotomikowych antagonistów. Dzięki temu oraz kilku innym retrospekcjom, np. Shinry, zyskujemy możliwość wglądu w przeszłość Orihary, a nawet częściowo w proces kształtowania się jego zwichrowanej osobowości. O charakterze informatora czy jego latach szkolnych ‒ nie tylko licealnych, ale również gimnazjalnych i podstawówkowych ‒ wypowiadają się Nakura (człowiek, który sprzedał Izayi prawa do swojej tożsamości), wspomniany Shinra, bliźniaczki Orihara, Celty, a także sam zainteresowany, z rozmysłem rozsiewający o sobie różne informacje. Jego relacjom z innymi postaciami przyglądamy się pod lupą, mając dzięki temu możliwość wysnucia własnych wniosków ‒ i myślę, że będą one różne, autor bowiem zostawia tym razem nieco miejsca na interpretację [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Mikado ostatnio zachowuje się jakoś dziwnie. Zupełnie tak jak wtedy… kiedy jeszcze był z nami Kida”.
Dzielnica Ikebukuro w Tokio, gdzie pod powierzchnią letniego spokoju dochodzi do gwałtownych zmian. Mikado, toczący samotną walkę o swoją organizację. Masaomi, powracający do Ikebukuro, żeby naprawić błędy przeszłości. I Anri, zwierzająca się Celty z niepokoju wywołanego dziwnym zachowaniem przyjaciela. Trójka bliskich sobie nastolatków, którymi kierują różne pobudki… Tymczasem dorośli borykają się z innymi problemami. Prześladowana Ruri Hijiribe i martwiący się o nią Yuuhei Hanejima. Shizuo, który w trosce o brata zwraca się do Celty o pomoc. I Bezgłowy Jeździec, którego osoba łączy obie sprawy… Oraz mający własne plany broker informacji.
IMG_0358_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0359_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_0360_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0362_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.
Create your website at WordPress.com
Rozpocznij