[MANGA PL] CARD CAPTOR SAKURA (TOM 8)

Z drobnym opóźnieniem prezentuję kolejny wpis na moim blogu. Miał się pojawić jeszcze wczoraj, ale miałem trochę roboty. Co zabawne miałem niby dzień wolny, ale wiadomo, jak to bywa. Pod względem paczuszek nic do mnie nie dotarło, ale to się może zmienić na dniach – pre-ordery mangowe. Czas na nowinki wydawnicze. Critical Mass wyda Maple Colors (BD). Viz zapowiedziało Pokemon Sun & Moon Ultra Legends The Last Grand Trial (DVD). Limited Run Games wraz z Sekai Project ogłosiło wydanie fizycznej wersji Fault: Milestone One na PS4 i Nintendo Switch. Pre-order wystartuje 21 lipca (bardzo bogaty i ładnie wydany w wersji kolekcjonerskiej, ale będzie też standardowa, gdyby ktoś taką preferował). Milan Records ogłosiło wydanie soundtracku do My Hero Academia na winylu (przypomnijmy, że niebawem ma się od nich pojawić OST do Cowboy Bebop i być może Paprika). Tymczasem Tiger Lab zapowiada start subskrypcji na ten rok i wydawnictwa po dwa, trzy i cztery nośniki. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest ósmy tom mangi Card Captor Sakura od Waneko. Przyznaję się bez bicia, że na śmierć zapomniałem o tej recenzji. Byłem wręcz pewien, że już ją opublikowałem. W momencie otrzymania informacji o wysyłce kolejnego tomu przez wydawnictwo Waneko spojrzałem na swoją stronkę i zszokowany zdałem sobie sprawę, że jeszcze jej nie opublikowałem. Sam się czasem dziwię, że mam takie przeświadczenie o wykonaniu jakiegoś zadania, gdy się okazuje coś zgoła innego. W każdym razie nadrabiamy zaległości, bo od razu sprawdziłem kilka innych serii, który kontynuacja lada chwila, a ja zatrzymałem się na ostatnio opublikowanych w naszym kraju częściach. Kolejny tomik przygód Sakurci to oczywiście dalsze jej perypetie jako mistrzyni kart i miłosne. Czego dokładnie się można spodziewać? Pewnego dnia w klasie Sakury staje się popularne szycie pluszowych misiów. Nie omija to oczywiście głównych bohaterów tej serii. Nawet Syaoran postanawia uszyć maskotkę, ale nie może się zdecydować, komu ją wręczyć. Sakurcia myśli oczywiście o Yukito. Niespodziewanie jej podarunek zmienia się jednak w giganta i sieje postrach w Tomoedzie. Oznacza to oczywiście nowe zadanie dla naszej władczyni kart. Tak mniej więcej prezentuje się historia w tym tomiku. Całej oczywiście nie zdradzam, ale fani adaptacji już dobrze wiedza, w którym miejscu tej przygody jesteśmy. Czas na specyfikacje wydania. Jak wspominałem już wcześniej, jest właściwie idealne. Po pierwsze obwoluta z brokatem, która wypada genialnie. Dalej mamy piękne kolorowe pierwsze strony – coś ala artbook i właściwą mangę. To Clamp, więc rysunki są bardzo ładne. Do tego mamy bardzo dobre tłumaczenie – w tym specyficzną mowę Kerberosa. Wprawdzie można się przyczepić do jakiś tam pomniejszych dialogów, z którymi sobie tu Waneko nie zawsze poradziło (przynajmniej w moim odczuciu nie wszystkie brzmią naturalnie i nie zawsze są idealnie dopasowane do postaci) i jakiejś tam literówce, ale ogólnie na plus zdecydowanie. Bardzo polecam. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać:
W klasie Sakury popularne staje się szycie pluszowych misiów. Syaoran również przygotowuje maskotkę, lecz waha się, komu ją sprezentować. Sakura planuje dać swoją Yukito. Jednak jej miś niespodziewanie zmienia się w giganta i zaczyna siać postrach w Tomoedzie.
IMG_0677_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 196
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_0678_wynik
Zdecydowałem się na pre-order do tej pozycji, ponieważ skusiły mnie dodatki. Niby nie były jakieś bardzo odkrywcze, ale bardzo miłe dla oka. Tym razem dostałem kartę Clowa z Nakuru Akizuki (zdradzę tylko, że są dodawane do każdego tomu w pre-orderze oraz do wyczerpania zapasów).
IMG_0679_wynik
Jak wspominałem wcześniej, na początku mamy kilka stron kolorowych z grafikami promocyjnymi lub takimi artami bardziej od Clampa. Wyglądają zwyczajnie świetnie i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wydanie świetnie się prezentuje.
IMG_0680_wynik
Tutaj pokaz zawartości. Kreska jest przyjemna dla oka, czcionka czytelna a druk wyraźny. Chwilami mamy ciemniejszy, a innym razem jaśniejszy, ale tak już było w oryginale (podobno), więc nie zaliczę tego na drobny minusik.
Podsumowanie: Kultowa pozycja w końcu po polsku. Warto było czekać, bo dostaliśmy naprawdę dobre wydanie od Waneko, które podkreśla już i tak świetne (jeśli takie pozycje będziemy dostawać na rocznicach tego wydawnictwa, to chce tak co roku). Radzę dać szanse, nawet jeśli niezbyt się czujecie w tych klimatach. Seria ma swój urok, a ładne wydanie powinno was dodatkowo zachęcić. Niestety już nie dostaniecie zapewne dodatków od pierwszych tomów. Chyba że wydawcy jakieś zostały? Może warto spytać. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Robotics;Notes – Part 1: Limited Edition

Z drobnym opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Tak, wiem, co chcecie powiedzieć. Po raz kolejny nie udało się szybciej, ale nie traćcie wiary. To się w końcu uda. Na pewno! Chyba… W każdym razie będę się starał. Na początek stałe elementy, by zapełnić jakimiś nowinkami ten wstęp. Doszły do mnie dwie paczuszki. Wprawdzie to głównie pre-ordery mangowe, ale i tak się cieszę. Teraz już głównie czekam na jakieś komiksy i… zaginioną paczkę. Już powoli tracę nadzieję, ale co zrobić. Większy pakiet się szykuje na koniec miesiąca lub prędzej początek przyszłego. W końcu trwają urodziny sklepu rightstufanime.com, więc trzeba było ten fakt jakoś wykorzystać. Czas na nowinki wydawnicze. Podczas konwentów online Aniplex zapowiedział box PERSONA5 The Animation (BD). Wszystko fajnie, ale cena kosmiczna, a dodatków fizycznych mało. Dobrze, że Anime Ltd kupiło licencję. Viz zapowiedział JoJo’s Bizarre Adventure Set 2 (BD), czyli kolejna edycja standardowa. Sekai Project na swoim panelu ogłosiło nabycie licencji do: 9-nine-: Episode 4, KARAKARA 3, i Slobbish Dragon Princess. Dodatkowo Nekopara Vol. 4 pojawi się w listopadzie. Hoshizora no Memoria -Eternal Heart- (znane z KS) dostanie darmowy update do wersji HD. Pewnie z uwagi na liczne opóźnienia chcą się jakoś zrekompensować. Na koniec jeszcze ogłoszono wydanie se studiem Élan’s VN Please Be Happy. Swoją drogą chyba nie wspominałem, ale Frontwing niedawno zapowiedziało na lipiec tego roku Grisaia: Phantom Trigger Vol. 7 (chyba ostatnia część, bo ma być dłuższa. Chociaż to bardziej moje spekulacje niż oficjalne informacje). Czekamy na ogłoszenie edycji fizycznej do kolekcji. Na koniec zapowiedź od Waneko, czyli manga Chainsaw Man od Tatsuki Fujimoto. Shounen, ale jakiś mniej znany, chociaż z opisu przypomina znane klasyki. W sumie może być ciekawie. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie od Funimation pierwszej części (part 1) serii Robotics;Notes. Mam ten pakiet już od sporego czasu, a nabyłem go po jakiejś śmiesznej cenie na eBay. Pamiętam, że jakiś sprzedawca oferował tylko part drugi, ale nagle mi odpisał, iż w sumie ma też pierwszy, więc dorzuci go gratisowo. Cieszyłem się i to bardzo, bo kupienie kompletu nie było w tamtym czasie łatwą sprawą. Co zabawne, parę miesięcy temu (czyli zdecydowanie później niż ja nabywałem) było to zdecydowanie prostsze, chociaż nie przepłaciłem. Zresztą kto mógł przewidzieć, że nagle Funimation znajdzie na magazynach pełno limitowanych edycji starych wydawnictw i postanowi je wyprzedawać za grosze. Swoją drogą się przy tym trochę obłowiłem, o czym kiedyś opowiem. Wracając do dzisiejszego gościa honowego… Uniwersum serii ze średnikiem w tytule jest dosyć specyficzne, ponieważ poszczególne części niewiele się ze sobą łączą, pomijając tego samego autora (są na podstawie visual novel, gdyby ktoś nie wiedział) i powiedzmy świata pełnego nowoczesnej elektroniki czy niedalekiej przyszłości i problemów z nią związanych. Najsłynniejszą odsłoną jest oczywiście kapitalny Steins;Gate (którego do dzisiaj wam nie opisałem… Trzeba to w końcu nadrobić). Wielokrotnie nagradzany, w oczach fanów właściwie idealna seria i wysoko oceniana na serwisach wszelakich. Oczywiście wielu oczekuje jakichś kontynuacji (która nawet powstała, ale o tym innym razem) czy odsłon z nią jakoś powiązanych – z tego samego uniwersum dla przykładu. Tutaj pojawia się pewien problem. Wielu niestety nie przekonało się do tych serii z uniwersum „średnika” (mimo dawania im szansy). Wytyka im przeróżne wady, które według nich dyskwalifikują te odsłony. Nie inaczej jest i z dzisiejszym gościem honorowym, który nie spotkał się ze świetnym odzewem (chociaż też nie był jakoś tam wyszydzany. Bardzo nazywany zwykłym przeciętniakiem). Moim zdaniem niesłusznie. Tak, gorszy jest od Steins;Gate, ale nie znaczy to, że nie jest wart poświęcenia mu czasu. Może trochę o fabule. Oto klub robotyki, w składzie Kaito Yashio i Akiho Senomiya, podjął się zadania ukończenia wielkiego mecha budowanego przez ich poprzedników w lotniczym hangarze. Na drodze stają im różnorakie trudności, od problemów finansowych przez prawa fizyki, po groźbę rozwiązania klubu, jednak bohaterowie wraz z dokooptowanymi po drodze nowymi członkami próbują je przezwyciężyć. Równolegle do ich przygód rozwija się wątek znajdowanych przez Kaito „Raportów Kimijimy”, mówiących o tajemniczym spisku zagrażającym całej ludzkości… Te dwa osobne wątki to jeden z zarzutów dla serii, ponieważ właściwie do prawie samego końca się nie przeplatają między sobą. Istnieją jakby osobno. Mnie to rozwiązanie w ogóle nie przeszkadzało. Wręcz mi się podobało (czyli dla innych wada była dla mnie plusem), bo mieliśmy zróżnicowane wątki w obrębie jednego serialu. Kolejnym świetnym aspektem jest grafika i animacja – niezwykle wręcz dopracowana. Widać tutaj budżet serii. Piękna gra świateł i kolorystyka. Pewnie wielu wie, ale jest to adaptacja gry (w sumie o tym wspominałem, ale ta visual novel miała też elementy arcade – zręcznościowe) i czasem to widać. Podczas zbierania tych raportów bohater musi … wykonywać jakieś aktywności, co przypomina trochę grę. Nie nazwałbym to jakąś wielką wadą, ale wspomnieć chciałem. Podobali mi się też bohaterowie. Przewodnicząca klubu robotyki to standardowa postać kipiąca energią (taka Haruhi Suzumiya), a główny bohater jest jej rozsądkiem – leniwy i nic mu się nie chce (Kyon), ale podążą za dziewoją, bo się znają od dziecka. Mamy tutaj jeszcze osobę skrytą, która jest obeznana z robotyką wszelaką – nałkowiec pełną gębą (czyżby Yuki Nagato?). Zaraz, stop jakiś znajomy skład mi się tu zbudował. Czy to coś złego? Sam nie wiem, mnie to nie przeszkadzało (tamten skład był kapitalny, więc twórcy go zapożyczają). Myślę, że największą wadą jest fakt, że brakuje tutaj jakiegoś wybuchowego finału – coś perfidnie do zapamiętania i nieoczekiwanego. Tego fanom tu brakowało, a jednak oczekiwania były spore. Nie rozczarowałem się, dlatego między innymi widzicie tę recenzję. Radzę dać szanse, bo to naprawdę fajna seria, która się broni. Czas na jakiś opis fizycznych elementów, bo coś długi się nam ten wpis zrobił. Pod względem jakości obrazu, dźwięku czy napisów jest naprawdę nieźle. Chociaż nie jest to poziom obrazu, który można uświadczyć przy wydaniach Aniplexu. Mamy tutaj płyty w prawie wszystkich regionach, wiec bez problemu oglądamy w naszych odtwarzaczach. Czas na detale dotyczące fizycznych aspektów.
IMG_0116_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0 (japoński), Dolby TrueHD 5.1 (angielski) (BD), Dolby Digital 2.0 (japoński), Dolby Digital 5.1 (angielski) (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: A, B nośniki BD. Płyty DVD: region 1, 2 i 4.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 2xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. Because Gunvarrel Is Waiting
2. Because of Dreams, Hopes and Passion
3. Tanegashi Accel Impaaaact!
4. Let`s Build a Giant Robot of Justice Together
5. May I Call You „Brother”?
6. It`d Be Sad to Have a Dream End
7. Thank You Berry Much
8. I`m Nae Tennoji! Nice to Meet You!
9. Because It`s the Product of Our Blood, Sweat, and Tears
10. A Robot That Only We Can Build
11. The Flag Has Been Cleared
IMG_0117_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie sprzed pięciu lat dla Funimation. Co to właściwie znaczy? Artbox na serię i płyty w pudełkach BD-case. Taki standard, który ładnie wygląda w kolekcji, ale nie oferuje jakiś tam dodatków. Akurat tutaj jednak się trafiły karty danych lub pocztówki z opisami, jeśli ktoś tak woli.
IMG_0118_wynik
Przednia część okładki, czyli powtórka z artboxu. Od razu informacyjnie dodam, że wszystkie grafiki pochodzą z japońskich wydań, co trzeba zaliczyć na plus.
IMG_0119_wynik
Tylna część, czyli aspekty techniczne i informacje ogólne. Dodatkowo parę grafik z serii.
IMG_0120_wynik
Czas na nośniki, czyli minimalizm w cenie. Są inne kolory dla płyt BD i DVD.
IMG_0125_wynik
Mamy możliwość obrócenia okładki i wybrania ich alternatywnej wersji. Bardzo fajne rozwiązanie, dzięki któremu dostajemy wszystkie japońskie jej odsłony (tam pierwsza połowa tej produkcji była na nośnikach rozdysponowana w trzech partach).
IMG_0127_wynik
Czas na jedyny dodatek fizyczny, czyli karty postaci lub pocztówki informacyjne. Jest ich sześć i prezentują się bardzo przyjemnie. Zawsze coś więcej niż sam artbox.
IMG_0126_wynik
Macie fotkę i sobie poczytajcie.
Podsumowanie: Długo oczekiwana kolejna cegiełka z uniwersum średnika, czyli po hicie zwanym „Steins;Gate”. Spotkała się chłodnym odbiorem fanów, którzy wytkali jej liczne wady. Już przy premierze miałem wrażanie, że jest to często czepianie się na siłę. Sporo czasu minęło i mi się oglądało mi się tę pozycję jeszcze lepiej niż tych dobrych parę lat temu. Emocję opadły i było dużo przyjemniej. Może to też zasługa oglądania tego bez tygodniowych przerw. Nie zmienia to faktu, że to świetna produkcja na lato. Trochę się tutaj śmieję, ale w tej historii jest dużo słońca, więc jakoś mi pasuje. Co ciekawe, dzisiaj opisywana wersja jest ciągle możliwa do zdobycia. Po latach Funimation znalazło jakieś kopie w magazynach i sprzedaje je za śmieszne kwoty (wspominałem o tym wcześniej w sumie). To zdecydowanie ostatnia szansa na zdobycie swojej kopii (przynajmniej w dobrej cenie). To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 8)

Ponownie z lekkim poślizgiem prezentuje wam następny wpis. Miał być na początku weekendu, ale troszkę się nam opóźnił. Liczyłem w sumie na jakieś dodatkowe nowinki z obecnego konwentu online, ale ogólnie rzecz biorąc, wiele się tam nie dzieje. Oczywiście coś dla was znajdę, więc powoli zacznę odsłaniać karty (ale nie wszystko na raz). W każdym razie czas na stałe elementy. Po pierwsze dotarła do mnie ta większa paczka i wszystko jest w stanie idealnym. Bardzo się z tego cieszę, bo to genialne pozycje. W tym jeden komplecik poszukiwany od lat. Jego opis niebawem. Na razie czekam jeszcze na jakieś pomniejsze rzeczy, ale to był taki najbardziej widowiskowy pakiet, że tak to ujmę. Na początek nadrobimy figurkowe zapowiedzi, bo było tego sporo. AMAKUNI wyda: Fate/Grand Order Rider/Altria Pendragon [Alter] 1/7. Aniplex zapowiedział: Sword Art Online Alicization: War of Underworld – Asuna (Stacia, the Goddess of Creation). Piękan Asuna, co tu dużo pisać, kusi mnie bardzo. No i na koniec FREEing: B-STYLE Girls’ Frontline Type95 Narcissus 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Ram Bunny Ver. 2nd 1/4, B-STYLE Re:ZERO -Starting Life in Another World- Rem Bunny Ver. 2nd 1/4, B-STYLE To Love-Ru Darkness Mikan Yuuki Bare Leg Bunny Ver. 1/4 i B-style Code Geass: Lelouch of the Rebellion Kallen Kozuki Bunny Ver. 1/4. Ale to wszystko piękne. Nieśmiało liczyłem na wznowienia kolejnych z serii To Love-Ru i się pojawiają. FREEing jest ostatnio w formie, trzeba to przyznać. Ciekawa zagrywka z Re:Zero – myślałem, że wznowią starą wersję, a jednak zaprezentowali coś nowego. Na koniec jeszcze zapowiedź Waneko, czyli seria Kanojo, Okarishimasu Reiji Miyajimany. Seria dostanie ekranizację latem tego roku, czyli właściwie teraz, więc to dobre zagranie z ich strony. Zapowiada się bardzo przyjemnie, swoją drogą. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom ósmy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po lekkiej przerwie wracamy z cyklem recenzji tego tytułu. Wielkimi krokami zbliżamy się do jego zakończenia, więc już powoli czas myśleć o następnym. Nawet chyba wiem, który to będzie. Na razie pozostanie to dla was zagadką, ale wyczekujcie tej chwili (by trochę podgrzać atmosferę, dam parę wskazówek: powiązany z tym blogiem, niedoceniony u nas tytuł – przynajmniej pod względem sprzedaży. Wszyscy już wiedzą?). W każdym razie na razie opisujemy Drrr, bo parę tomików mi zostało. Gdzieś czytałem o narzekaniach nad tą częścią, których nie do końca rozumiem. Może to wynika z faktu, że czytałem prawie jeden po drugim (7-9 w znaczeniu), a wtedy się takich wad/wpadek nie widzi? Trochę to zastanawiające, że wyczekiwanie jakichś odsłon zazwyczaj kończy się gorszym odbiorem – bardziej krytycznym. Muszę sobie zapisać, by tak nie robić, chyba że będę chciał cos zjechać (śmiech). A co w dzisiejszym tomiku? Sporo się dzieje, jak to zwykle na dzielni. Od jakiegoś czasu szeroko znaną i uwielbianą idolkę ‒ Ruri Hijiribe ‒ nęka prześladowca. Człowiek ten, jak zresztą większość tu występujących postaci, nie jest zwyczajny, acz tym razem śmiało można powiedzieć, że nie został stworzony po to, aby wzbudzać sympatię czytelnika. Jest typowym złym, który tylko czeka na odstrzał, chociaż zanim to się stanie, pewnie zdoła trochę namieszać. W każdym razie jest na tyle niepokojący, że Ruri ‒ a przypomnijmy, że jest straszliwym mordercą Hollywoodem ‒ szuka pomocy u innych, a dokładniej u Shizuo Heiwajimy, czyli brata jej chłopaka. Ostatecznie wszyscy, łącznie z kotem Kasuki Hanejimy, lądują na konsultacjach u Celty i Shinry. Notabene ‒ tak paskudnie narysowanego kota to ja już dawno nie widziałam. Drugim znaczącym wątkiem jest przemiana, jaką przechodzi Mikado Ryuugamine. Chociaż może przemiana to za duże słowo, chłopak znalazł konkretny cel i go realizuje, a jasno wytyczona droga potrafi ludzi zmienić. Tak na lepsze, jak i na gorsze. Mikado jest teraz chyba gdzieś pomiędzy młody i idealistyczny, z klapkami na oczach, chcący zmienić świat na lepsze, aby jego przyjaciołom było wygodniej. Niestety, nie on jeden ma awersję do szczerych rozmów i lubi dla innych robić to, o co nikt ‒ ani martwiąca się o niego Anri, ani wracający do Ikebukuro Kida ‒ go nie prosił. Chce zmienić Dolary, aby byli grupą bardziej, hm, zaprzyjaźnioną z prawem, ale jednocześnie wykazuje absolutny brak zainteresowania, co o tym wszystkim sądzą ludzie, dla których tak się „poświęca”. Aoba słusznie widzi w nim zaczątki szaleństwa ‒ można powiedzieć, że Mikado powoli, bo powoli, ale dogania resztę postaci w byciu wesołym świrem [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Mikado ostatnio zachowuje się jakoś dziwnie. Zupełnie tak jak wtedy… kiedy jeszcze był z nami Kida”. Dzielnica Ikebukuro w Tokio, gdzie pod powierzchnią letniego spokoju dochodzi do gwałtownych zmian. Mikado, toczący samotną walkę o swoją organizację. Masaomi, powracający do Ikebukuro, żeby naprawić błędy przeszłości. I Anri, zwierzająca się Celty z niepokoju wywołanego dziwnym zachowaniem przyjaciela. Trójka bliskich sobie nastolatków, którymi kierują różne pobudki… Tymczasem dorośli borykają się z innymi problemami. Prześladowana Ruri Hijiribe i martwiący się o nią Yuuhei Hanejima. Shizuo, który w trosce o brata zwraca się do Celty o pomoc. I Bezgłowy Jeździec, którego osoba łączy obie sprawy… Oraz mający własne plany broker informacji. A teraz wszyscy razem: DRRR!!x8!
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_0354_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 256
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0355_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_0356_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0357_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Aldnoah.Zero – Season 2 – Collector’s Edition

Jakbym się tu nie silił na wyjaśnienia dotyczące tak długiego milczenia w sprawie wpisów, a i tak nic sensownego bym pewnie nie napisał, a przede wszystkim przekonał was, usprawiedliwiając się jednocześnie. Ogólnie to trochę nie miałem weny twórczej i chciałem nadgonić moją robotę na boku w postaci korektorskich wypocin. Temat został tam zamknięty, więc wracamy do wpisów i miejmy nadzieję, że na dłużej (oraz regularnych najlepiej). Trzeba patrzeć pozytywnie w przyszłość. Dodam tylko, że ostatnio trochę lepiej sobie organizuję czas, więc są na to szanse. Przejdźmy do właściwych części. Jeśli chodzi o nowinki zakupowe, to niewiele się w tym wątku ostatnio działo. Doszły do mnie tylko jakieś mangi z pre-orderów, które mam nadzieję wam niedługo opisać. Czekam aktualnie na jakieś paczuszki, a w tym jeden większy pakiet (powinien być niebawem). Trochę mam obawy z jedną paczką, która pochodzi z odległego miejsca i została wysłana przeszło miesiąc temu. Oby jednak do mnie dotarła i w jednym kawałku. Czas na zapowiedzi wydawnicze. Discotec uruchomił pre-order do: Case Closed Zero The Enforcer (BD), Galaxy Express 999 TV Series Collection 3 (BD), Space Adventure Cobra TV Series (BD) i Wicked City (BD). Biorę wszystko i jestem wybitnie zadowolony (swoją drogą cieszy mnie wydanie kolejnej pozycji z uniwersum Conana – może to już będzie stały element?). Kapitalne pozycje. Animeworks zapowiedziało: Jungle De Ikou! (BD) i Kite Liberator Special Edition (BD). Nie pytajcie mnie, czym się to „special edition” różni od poprzedniej, bo pojęcia nie mam. Kitty Media natomiast wyda: Mother In Love (BD). Anime Ltd ogłosiło wydanie: Mobile Suit Gundam 00: Film + OVAs Collector’s Edition w/ Bonus AllTheAnime.com Exclusive Box (BD). No, zakupione, nie było się co zastanawiać nawet. Na koniec niespodzianka, Lionsgate Films wyda: Ghost in the Shell (1995)(4K Ultra HD BD). Fajne zapowiedzi, nie ma co gadać. Reszta następnym razem, a teraz czas na gościa honorowego.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi sezon serii Aldnoah.Zero od Anime Ltd. Przy opisie pierwszej odsłony wspominałem, że nie będziecie musieli długo czekać na opis kontynuacji, ponieważ mam ją już w swoich zbiorach. Obietnicy dotrzymałem, mimo że i tak pojawiła się zdecydowanie później, niż początkowo planowałem. W każdym razie czas na kontynuację i potencjalne spojlery związane z przybliżaniem fabuły. Tak to już bywa przy tych rozwinięciach fabularnych, więc czujcie się ostrzeżeni. Coś nam sala opustoszała, więc czas napisać na ten temat parę słów. Ogólnie rzecz biorąc, odsyłam do opisu pierwszego sezonu (teraz mi to mówisz?), ale postaram się nakreślić jakiś ogólny zarys z możliwym ograniczeniem się w spojlerach do absolutnego minimum. Marsjanom wciąż nie udało się zdławić oporu Ziemian i właśnie szykują się do uderzenia na Amerykę, ale przypomnijmy, że po stronie obrońców walczy główny bohater tej produkcji, czyli niezwykły nastolatek Inaho. Co ciekawsze, to raczej Ziemianie wydają się mieć inicjatywę, ponieważ prowadzą intensywne działania w przestrzeni kosmicznej, a w pasie okalających planetę odłamków Księżyca zbudowali bazę (chociaż ta mogła istnieć jeszcze przed inwazją). Co tam dalej… Księżniczka jest, a właściwie to dwie, bo królewna w rodzinie Vers nie była jedynaczką, jak się dowiadujemy. I teraz jedna udaje drugą, chociaż trudno nagle pozbyć się charakteru i aspiracji, których to Asseylum nie wykazywała zbyt wiele w sumie. Tymczasem główna zainteresowana kąpie się w formalinie ku uciesze Slaina, kombinującego, jakby tu się wybić na szczyt władzy. Ogólnie rzecz ujmując, prowadzone w Imperium Vers dworskie intrygi są całkiem sensowne. Znacznie wzrosło moje zainteresowanie serialem (chociaż już było na całkiem niezłym poziomie, mimo lekkiego spodku po połowie pierwszego sezonu), gdy Slain wreszcie rozwinął skrzydła, a jego wątek nabrał rozpędu. Druga połowa Aldnoah.Zero ma pewien atut, którego zabrakło poprzednim odcinkom – ciekawszych bohaterów. Oczywiście już znane postaci pozostały, ale progres tych postaci jest raczej nieznaczny. Niby nic nowego, ale mogło być lepiej. Niemniej Lemrina Vers Envers, wspomniana już druga księżniczka Vers, nie dość, że jest dużo ciekawsza od dotychczas znanej wnuczki cesarza, to zalicza się do nielicznego grona bohaterów działających w logiczny sposób i mających jasne cele, do których dąży. Szkoda, że pojawiła się tak późno, zaś jej rola w serii została w końcowych odcinkach umniejszona pomimo tego, że to wokół mniej kręciła się z początku fabuła {tanuki.pl]. Tak to mniej więcej wygląda. Zamiast zdradzać historię, postanowiłem poprzeplatać z nią jakieś moje drobne przemyślenia. Ogólnie rzecz biorąc, się trochę powtórzę, ale moim skromnym zdaniem to pozycja całkiem udana – ze świetną grafiką czy oprawą dźwiękowa, fajnymi bohaterami i niegłupią historią. Ma pewne wady, niektórzy narzekają na niedopowiedzenia czy standardowe dosyć w tego typu produkcjach wpadki, czy uproszczenia, ale mimo wszystko, jak wspominałem, ogląda się to świetnie. Przy pierwszym seansie (oglądałem, gdy już były dostępne wszystkie odcinki) wciągnąłem całość niesamowicie szybko, ponieważ tak mnie ta pozycja pochłonęła. Myślę, że już to jest duża rekomendacja z mojej strony dla tej produkcji. Czas na jakieś detale dotyczące wydania, bo się rozpisałem już wystarczająco. Jak wspominałem poprzednim razem, pod względem jakościowym jest bardzo dobrze, bo mamy kopię pięknego kodowania Aniplexu. Podobno są nieco poprawione napisy, ale nie znalazłem potwierdzenia tych rewelacji. Płytki mają region naszych odtwarzaczy, więc oglądamy bez problemu. Czas na warstwę fizyczną wydania.
IMG_0746_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (japoński, angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD
Lista odcinków z wydania:
1. This Side of Paradise
2. The Beautiful and Damned
3. Toll for the Brave
4. Soldiers` Pay
5. The Turning Wheel
6. The Rose and the Ring
7. Here to There
8. The Light of Day
9. The Fortune`s Fool
10. Out of the Past
11. The Unvanquished
12. Inherit the Stars
IMG_0783_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W bardzo ładną obwolutę (sztywną, bo to artbox) włożono digipack z płytami i książeczkę, czyli taki standard, ale po prawdzie, czy czegoś nam więcej potrzeba? W wydaniu Aniplexu były książeczki i pocztówki, ale z tego, co się orientuję, całość wpakowano tutaj w jedną, więc prawie nic nie tracimy (pomijając inną okładkę i grafiki promocyjne ze wspomnianych pocztówek).
IMG_0748_wynik
Zewnętrzna część digipacku, czyli śliczne grafiki.
IMG_0749_wynik
Podgląd na płyty. Napakowali aż cztery, bo to kopia wydania Aniplexu. Tam zawsze jest ich sporo, bo musi być wszystko bez wciskania. Chwali się. Szkoda mimo wszystko, że nie dostaliśmy soundtracku, bo był bardzo dobry. Można kupić osobno. Nawet była dystrybucja w USA.
IMG_0752_wynik
Czas na jedyny dodatek fizyczny tego wydania (pomijając podstawowe płyty w digipacku), czyli artbook, a raczej mangę. Tak, moi drodzy, tym razem na pięćdziesięciu dwóch stronach mamy komiks w uniwersum oczywiście tego tytułu. Ciekawe zagranie, które mnie osobiście pasuje. Osoby, które nie mają pierwszego sezonu, mogą narzekać, ale umówmy się, kupowanie tej kontynuacji bez pierwszej odsłony mija się z celem.
IMG_0750_wynik
Tylna część, czyli minimalizm w cenie.
IMG_0751_wynik
No i fragment ze środka, by wszystko było już jasne. Ogólnie rzecz biorąc, pomysł i realizacja super. Nazywane to jest odcinkiem specjalnym. Niech już będzie twórcom. Podobno taka sama była w wydaniu japońskim.
Podsumowanie: Kolekcjonerskie wydanie kontynuacji hitu z 2015 roku (znaczy się pierwsza seria była z 2014, żeby nie było wątpliwości), który śledziło wielu. W teorii międzyplanetarny konflikt, który tak naprawdę dotyczy ludzi tego samego globu. Przypomina to Gundama i walki z kolonistami? Tu jest nieco podobnie, ale jednak inaczej. Masa kapitalnych pojedynków, świetna oprawa graficzna czy dźwiękową i super bohaterowie (w kontynuacji może nawet lepsi niż w pierwszej odsłonie). Warto dać szansę i dodać do swojej kolekcji. Aktualnie coraz trudniejsze do zdobycia. Należy się zdecydowanie śpieszyć. Może kiedyś pojawić się wydanie zbiorcze, bo Anime Ltd ostatnio w takich gustuje, ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi, jeśli w ogóle, i jak będzie się prezentowało. To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] Basilisk Special Poster / Wyjątkowy plakat Basilisk

Bardzo szybko pojawia się kolejny wpis, ale to też po prawdzie jest podyktowane jego typem. Gdybym się z tym spóźnił, straciłby sens jego publikacji lub przynajmniej drastycznie zmalał. W każdym razie zaraz wszystko stanie się oczywiste. Skoro już mamy ten wstęp, warto by było wspomnieć o paru stałych elementach. Zgodnie z przewidywaniami dostałem dzisiaj dwie mangi i dwie stare pozycje anime od IDG – wyłapałem je na allegro, bo brakowało mi do darmowej dostawy. Pomyślałem, że chcę mieć komplet produkcji od tej firmy na pamiątkę. Zresztą mam jakiś sentyment do tych pozycji, mimo że nie wszystkie były genialne. Czas na nowinki wydawnicze. Sentai zapowiedziało: The Demon Girl Next Door (BD), Diabolik Lovers Complete Collection (BD), Bodacious Space Pirates Complete Collection (BD), Z/X Code Reunion (BD), Wasteful Days Of High School Girls (BD), Moribito Guardian Of The Spirit Complete Collection (BD) i Lady Death (BD). Parę przyjemnych pozycji, ale ogólnie spokojny miesiąc. Dziwi trochę brak limitowanych wydawnictw, ale mogą się pojawić ich zapowiedzi nieco później, jak to ostatnio mają w zwyczaju. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Kickstarter o nazwie „Wyjątkowy plakat Basilisk”. Czemu taka nazwa? Nie, nie tłumaczyłem jej dla was. To akcja JPF i firmy Kodansha. Ma na celu sprawdzić możliwości nowej dystrybucji mang w naszym kraju – na zasadzie zbiórek pieniędzy będą zdobywane tytułu, z którymi jest ryzyko rozpoczęcia. Może dajmy opis z akcji:
Minęły 24 lata, odkąd po raz pierwszy opublikowaliśmy japońską mangę w Polsce. W międzyczasie pojawiło się wielu wydawców mangi, którzy przetłumaczyli liczne tytuły. Obecnie tytułów jest około 500 w całej Polsce – ale wciąż stanowi to tylko około 0,5% wszystkich tytułów wydanych w Japonii. W dzisiejszych czasach fani mangi na całym świecie mogą korzystać z sieci, aby uzyskać informacje na temat każdego rodzaju mangi, od najnowszych hitów po mniej popularne wydania, ale tylko z nielicznymi z nich mogą obcować w wysokiej jakości i we własnym języku. Co my, jako wydawca, korzystając z naszego doświadczenia, możemy zrobić dla czytelników, którzy chcą przeczytać dany tytuł, ale nie mogą? Gdy pomyśleliśmy o tym, doszliśmy do wniosku, że czytelnicy chcą nowego sposobu na publikację ciekawych tytułów, których nie można teraz dostać w Polsce. W związku z tym wpadliśmy na pomysł finansowania społecznościowego w celu gromadzenia funduszy na publikację. Finansowanie społecznościowe powinno pozwolić nam w precyzyjny sposób zaspokoić potrzeby czytelników kochających mangę i tak oto zrodził się ten projekt. Jeśli czytelnicy wesprą nas na pewnym poziomie to czy będziemy mogli zaspokoić ich zapotrzebowanie? Taki projekt pozwoli nam to zweryfikować. Aby rozpocząć nasz eksperyment, ten projekt – zainicjowany przy wsparciu i nadzorze autora Masakiego Segawę i wydawnictwo Kodansha – ma na celu stworzenie plakatów opartych na sześciu kolorowych ilustracjach. Żadna z nich nie została wcześniej wydana jako plakat, nawet w Japonii. Wśród wszystkich japońskich tytułów, „Basilisk” cieszy się popularnością na całym świecie. Prawie dwadzieścia lat po premierze historia wciąż wydaje się czytelnikom świeża, a jej piękna grafika wydrukowana na plakacie w formacie A1 będzie prezentować się jeszcze lepiej. Miłość Oboro i Gennosuke oraz sposób, w jaki kłóci się z ich rozbieżnymi przeznaczeniami, przedstawia uniwersalną historię dla nas wszystkich. Dodajcie do tego nieprzewidywalne bitwy z wykorzystaniem specjalnych umiejętności, świetne dialogi oraz wartką akcję. Nic dziwnego, że manga przyciąga fanów z całego świata. „Basilisk” to idealny pierwszy krok w kierunku realizacji naszych celów. Nawet jeśli nie umiesz czytać po polsku, nie mamy wątpliwości, że fani „Basilisk” na całym świecie polubią te plakaty jako kolejną część swoich kolekcji. (Planujemy wysyłkę na cały świat, a żeby plakatom nic się nie stało, zostaną zapakowane w specjalne tuby). Z każdym rokiem kultura, którą można nazwać „mangową”, zdobywa coraz większe rzesze sympatyków na całym świecie. Projekt, który Wam przedstawiamy, będzie preludium do kolejnej fazy popularyzacji japońskiego komiksu. Jego celem nie jest po prostu stworzenie serii plakatów. Chcemy, by ludzie na całym świecie, bez względu na miejsce zamieszkania czy język, którym się posługują, mogli czytać dokładnie te mangi, które chcą i które ich interesują. Krótko mówiąc, naszym zamiarem jest dostarczenie Wam, drodzy Czytelnicy, właśnie tego, czego chcecie. Pierwszym etapem tego przedsięwzięcia jest przygotowanie dla fanów na całym świecie specjalnych plakatów, które, jak wiemy, nie wymagają znajomości żadnego języka. Jeśli okaże się, że fanów zainteresowanych danym tytułem jest wystarczająco wielu, tym bardziej zmotywuje nas to do działania zmierzającego ku jej wydaniu. Podsumowując, chcemy stworzyć dla Was taką wydawniczą przyszłość, w której Czytelnicy na całym świecie będą mogli decydować, jaką mangę chcą przeczytać w swoim języku. Chcemy, by Wasz głos był słyszalny i się liczył. Pierwszym krokiem ku realizacji tego celu jest ten właśnie projekt. Liczymy na Wasz udział!
Myślę, że już wszystko stało się jasne. W razie wątpliwości pytajcie tutaj/na stronie JPF czy na KS. W momencie pisania tych słów akcja jest już prawie zakończona sukcesem. Ciekawostką jest jej długość, bo ustawiono tylko jeden tydzięń – to aż za dość, jak się okazuje, chyba że planują jakieś niespodzianki po osiągnięciu głównego progu.
basilisk_ks
Sponsorujemy tutaj.
Podsumowanie: Na Kickstarterze rusza projekt, który ma za zadanie przetrzeć szlak do wydania luksusowej polskiej wersji mangi „Basilisk”, ale samo wydanie mangi może się częściowo zmienić w zależności od rezultatu tej akcji. Każda złotówka się liczy, więc dokładajcie się do akcji. Dzięki niej może się wiele zmienić na naszym ryneczku mangowym, ale mam tylko nadzieję, że nie zmieni to cen tomików. Takie akcje są fajne i dzięki nim pojawiają się niesamowite rzeczy, ale czasem podnoszą ceny. Zobaczymy i bądźmy dobrej myśli.

[MANGA PL] JOJO’s Bizarre Adventure – part I (TOM 1)

Z lekką przerwą, jak to ostatnio bywa, ruszamy z kolejnym wpisem. Coś się ostatnio nie mogłem ponownie zorganizować. To było gorąco, innym razem byłem jakiś niewyspany. Szkoda gadać, ale chyba wracam do formy. Trzymajcie kciuki. Czas na nowinki zakupowe, których brak. Nic do mnie nie doszło, ale być może pojawi się coś jutro. Nie wspominając o jakichś innych paczkach, ale to już raczej nie nastąpi w tym miesiącu. Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: Fire Force Season 1 Part 2 Limited Edition (BD/DVD), Arifureta From Commonplace To Worlds Strongest Season 1 Limited Edition (BD/DVD), Kemono Michi Rise Up (BD), Africa Salaryman (BD), Fairy Gone Season 1 Part 2 (BD), Radiant Season 2 Part 1 (BD/DVD), A Certain Scientific Accelerator (BD/DVD), Cowboy Bebop Complete Series Steelbook (BD) i My Hero Academia Season 4 Part 1 (BD/DVD). Parę fajnych pozycji tutaj mamy, więc można uznać, że tym razem to udany miesiąc od tej firmy – na przykład Fire Force mnie kusi, bo to niezwykle przyjemna seria i ładnie się prezentuje, a takie Arifureta From Commonplace To Worlds Strongest również miałem w planach. Shout Factory natomiast zapowiedziało: The Wind Rises (BD i DVD), Weathering With You Steelbook (BD/DVD) oraz Children Of The Sea (BD/DVD). Na koniec jeszcze nieco spóźnione nowinki z wirtualnego E4 – Persona 4 Golden w końcu na PC (dostępna na Steam) oraz zapowiedź remasteru Demon’s Souls na PS5. Pograłbym w oba tytuły, ale przynajmniej w pierwszy będzie mi dane. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie specjalne (w twardej oprawie) pierwszego tomu mangi JOJO’s Bizarre Adventure – part I. Długa ta nazwa, ale nie inaczej jest z samą pozycją. To wielotomowa (i pokoleniowa) historia, ale o tym za chwilę. Po pierwsze to chciałem tutaj wspomnieć, że jeszcze ze dwa lata temu każda wzmianka i pytanie o możliwość wydania tego tytułu w naszym kraju kończyła się salwą śmiechu. Nikt tego się nie podejmie, bo to za długie, mówili. Inni wtórowali, że to ogólnie trudne do przełożenia, a pakowanie się z taką pozycją w nasz rynek to głupota (pójdą z torbami, komentowali). Wszystko niby fajnie, każdy chciał wydać, ale bał się zaryzykować. W końcu nasze JPF postanowiło przełamać ten trend i spróbować – ogłosili wydanie i od razu wspomnieli, że przyszłość serii i(a co za tym idzie) kolejne tomy w naszym języku zależą od fanów – będzie się sprzedawać, polecą dalej z tematem. Jeśli nie, historia dosyć szybko się urwie. Od razu pomyśleli o starszych czytelnikach, którzy mogą dopłacić za jakieś lepsze wydanie, więc ogłosili limitowaną wersję w twardej oprawie. Nie jest to limit oparty o konkretną liczbę, a bardziej datę, do której można składać pre-ordery (oraz braku dodruków w przyszłości). Jak to ostatecznie wyszło? Wydawca nie podał konkretnej liczby, ale sprzedaż przerosła ich oczekiwania i chyba nawet jest najlepiej sprzedającą się pozycją w historii wydawnictwa. Trzeba przyznać, że opłaciło się zaryzykować – to był strzał w dziesiątkę. Czas trochę opowiedzieć o tym tytule. JoJo’s Bizarre Adventure jest niezwykłym tytułem. Zaskoczenie budzi już jego długość, która w momencie pisania tego tekstu liczy ponad sto tomów, a wciąż powstają kolejne (u nas wydają to w wersji 2in1). Jeszcze większe zdziwienie powoduje fakt, że pomimo tak długiego cyklu wydawniczego jednym z jej największych plusów jest nadzwyczajna oryginalność, zaskakująca czytelników nawet w najnowszych rozdziałach. W przeciwieństwie jednak do wielu innych tasiemców, tak długi cykl wydawniczy nie wymusił epizodyczności fabuły. Zamiast tego całość dzieli się na osiem części, których akcja toczy się od XIX wieku do współczesności i obejmuje przygody kolejnych członków tej samej rodziny, noszących wspólne przezwisko „JoJo”. Całość rozpoczyna od serii Phantom Blood (taki jest podtytuł tej pierwszej części), rozgrywającej się w dziewiętnastowiecznej Anglii. George Joestar adoptuje syna człowieka, który w przeszłości ponoć uratował mu życie, chcąc, by stał się przyjacielem i wsparciem dla jego własnego potomka. Jednakże młody Dio Brando pomimo sympatycznej aparycji jest skończonym draniem i pragnie jedynie władzy i pieniędzy. A te są tuż obok, wystarczyłoby jedynie przejąć majątek Joestarów, wykorzystując naiwność ojczyma i pozbywając się przybranego brata. To jednak nie jest takie łatwe, zaś Jonathan „JoJo” Joestar rywalizuje przez lata z Dio i wyrasta na dzielnego i wykształconego młodego mężczyznę. Sytuację zmienia dopiero ciężka choroba George’a i odkrycie przez Dio dziwacznego mechanizmu w starożytnej kamiennej masce, wbijającego ostrza w głowę jej właściciela. Nie wie jednak, że kryje ona przerażający sekret i jej ofiary nie giną, lecz zmieniają się w wampiry. Nie zdając sobie z tego sprawy, postanawia ją wykorzystać do własnych celów, czego skutkiem będzie kolejna już tragedia w rodzinie Joestarów zakończona walką na śmierć i życie… [tanuki.pl] To dopiero początek (znaczy nie z tego tomu, ale ogólnej sagi, bo tak to bym powiedział, że większość wam opisałem) tej niesamowitej historii, która dzieje się na przełomie dziesiątek lat. Jeśli chodzi o poziom tłumaczenia czy jakość samego wydania, trudno coś zarzucić. Dialogi są świetnie rozpisane, czcionka czytelna i dopasowana. Do tego ta piękna i twarda oprawa. Warto było czekać na tę chwilę i wyłożyć wymaganą kwotę. Początkowo myślałem sobie, że szkoda braku formatu Blame czy Ality, ale w sumie dobrze się stało. Gdybym miał sobie zawalić gablotę wielkimi tomami przez kilka lat… Wiecie, o co mi chodzi (komplet takiego tasiemca w wielkiej oprawie byłby kosmiczny). Zresztą obecny format i tak jest bardzo przyjemny, wręcz go uwielbiam. Jest dosyć duży, ale nie za bardzo. Taki w sam raz. Jeszcze dodajmy standardowy opis od wydawcy i przechodzimy do recenzji wydania:
Jonathan Joestar, nastoletni syn angielskiego szlachcica, wiedzie beztroskie i szczęśliwe życie. Wszystko jednak zmienia się, kiedy w jego domu pojawia się intruz: Dio Brando. Nowy mieszkaniec posiadłości nie przepuszcza żadnej okazji do wyrządzenia Jonathanowi krzywdy lub zniewagi – a ich konfliktowi wydaje się przyglądać upiorna, kamienna maska…
Liczyłem wprawdzie na więcej dodatków, a na tym polu jest nieco słabo, ale coś tam dostałem. O tym za chwilę, bo przechodzimy do konkretów i fotek.
IMG_0689_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 300
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: twarda
IMG_0690_wynik
Jak już wspominałem na wstępie, omawiana tutaj wersja jest edycją specjalną w twardej oprawie. Zawsze w sumie staram się brać najlepsze dostępne na rynku, bo nie biorę pozycji, które mnie nie interesują – lub przynajmniej staram się nie brać, bo różnie z tym bywa (czasem coś na promocjach człowiek sobie kupi i niby mu nie jest potrzebne, ale jednak to nabył). Nie inaczej było i w tym wypadku, ale tutaj sobie nie wyobrażam brać innej wersji – to pozycja kultowa, dlatego trzeba to celebrować takim wydaniem. Trochę jestem rozczarowany właściwie brakiem dodatków – dostałem tylko jedną zakładkę. Trochę to kontrastuje z aktualną polityką wydawnictwa, ale uznajmy, że dopiero się rozkręcali (przy drugim tomie ma być tego więcej).
IMG_0691_wynik
W środku mamy świetne rysunki opatrzone tak samo dobrą historią czy bohaterami. Jeszcze chyba nie wspominałem, ale są jedną głównych zalet tej pozycji. Mamy ich od groma, a właściwie każda zapada w pamięć. Swoją drogą pozycja ta dostała po latach niesamowitą adaptację opatrzoną kapitalną muzyką (między innymi band „Yes”). Coś niesamowitego i to mi przypomina, że miałem sobie ją kupować. Trzeba to nadrobić.
Podsumowanie: Kultowa i szalenie długa saga rodu Joestarów, mogąca obdzielić galerią charyzmatycznych postaci i oryginalnością setkę innych mang w końcu po polsku. Po wielu latach wzdychań fanów naszego kraju po konwentach, Facebookukach, forach i gdzie tam jeszcze można było, doczekaliśmy się. Szczerze przyznam, że sam byłem jedną z osób, które nie wierzyły, że ten dzień kiedyś nastąpi, ale udało się. W dodatku, jak wspomniał wydawca, sprzedaje się świetnie, więc pozostanie raczej na naszym rynku przez długi czas. Omawiana wersja w twardej oprawie w teorii od dawna jest niedostępna, ale ostatnio JPF wygrzebał kilka kopii. Ruszajcie na zakupy, bo przepadnie bezpowrotnie – to samo zróbcie z tomem kolejnym, bo jego czeka ten sam los. Swój już sobie zaklepałem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Aldnoah.Zero – Season 1 – Collector’s Edition

Tym razem bez większych opóźnień prezentuję wam kolejny wpis. Trzeba w końcu coś podgonić i się nieco zrewanżować. Nieprawdaż? Oczywiście standardowo już będę się starał publikować ich więcej (i bardziej systematycznie), a jak wyjdzie… Czas pokaże. Nie ma co gdybać lub widzieć oczami wyobraźni najgorszych scenariuszy. Trochę optymizmu, okej? W ramach rekompensaty dodam, że znowu wprowadzam malutkie zmiany na blogu i być może odrestauruję nieco stare wpisy (tylko te bardzo odległe). Potem o wszystkim poinformuję, więc bez obaw. Nie powinno to długo zająć i obiecuje robić to w międzyczasie – piorytet mają nowe wpisy. Czas na nowinki wydawnicze, bo z zakupowych… Nie ma o czym wspominać. Viz zapowiedziało Inu Yasha Set 2 (BD), a Critical Mass Stepsister (BD). Coraz więcej pozycji spod znaku +18 na BD w ostatnim czasie. To w sumie tyle z nowinek, więc mogę coś napomknąć o KS. War of Ashird zakończył się sukcesem po restarcie (o czym wspominałem w opisie po edycji). Można będzie tę pozycję nabyć też poza akcją, która się zakończyła, z płatnością PayPalem. Ostatnia szansa dla zapominalskich. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy sezon serii Aldnoah.Zero od Anime Ltd. Zwlekałem z tym wpisem chyba z rok, patrząc po dacie wykonania fotek. Dlaczego tak się stało? Zapominalstwo to jedna sprawa, ale było coś ważniejszego. Nie miałem ciągle drugiego sezonu, bo zawsze był po jakiś zawyżonych kwotach. W końcu nabyłem go tanio, więc mogę opisywać komplet (oczywiście osobno, ale niemalże jeden po drugim). Obeznani wiedzą, że seria ta została wydana w USA przez Aniplex. Powszechnie wiadomo, że firma ta uzyskała status pewniaka pod względem jakościowym – wybierane materiały zdobiące opakowanie są kopią japońskich boxów, a płyty szczycą się najlepszym kodowaniem (z napisami tylko czasem coś szwankuje). Pierwotnie z tych powodów chciałem sięgnąć po ich wersję, bo serię bardzo lubię. Jednak tam zawsze są problemy budżetowe. Prezentując sobie ich edycję, dostajemy jednak trochę po kieszeni, więc człowiek jest niechętny. Tym jednak razem mogłem spokojnie sobie darować ich wersję, ponieważ Anime Ltd wydało u siebie tę pozycję z ich kodowaniem – tak, mamy tu kopię tych samych płyt za niską cenę. Dodatkowo bardzo ładnie wykonana cała reszta. Może na początek (no prawie, bo już trochę tekstu za nami) przybliżmy nieco tę pozycję. Seria opowiada o międzyplanetarnym konflikcie, po którego obydwu stronach stoją ludzie. W wyniku dokonanego w latach siedemdziesiątych XX wieku odkrycia wznoszącego się na Księżycu portalu ludzkość zdołała dotrzeć na Marsa. Tam znaleziono kolejne pozostałości starożytnej cywilizacji, określanej mianem Aldnoah. Tym samym coś zepsuło się w stosunkach między Ziemianami a kolonistami, którzy położyli łapy na technologii niemożliwej do objęcia rozumem, a następnie ustanowili autokratyczną monarchię. Dalsze wydarzenia doprowadziły do konfliktu, w wyniku którego rozleciał się Księżyc, a na ziemskiej orbicie zawisły ogromne fortece desantowe Marsjan. Od tego czasu między dwoma odłamami ludzkości trwa zimna wojna, którą z całego serca chce zakończyć miłująca pokój księżniczka Asseylum Vers Allusia. Wyrusza więc na Niebieską Planetę celem dążenia do obustronnego rozejmu. I, niestety, ginie w zamachu terrorystycznym, co ściąga na głowy Ziemian gniew Imperium Vers [tanuki.pl]. To tylko zalążek tej fabuły, której rozwinięcie już widać w pierwszym (czy tam drugim) odcinku. No właśnie, historia. Spotkać się można z opinią, że nie jest mocną stroną tej pozycji. Czasem można poczytać na forach czy recenzjach o zarzutach, że nie ma tutaj związków przyczynowo-skutkowych, a poczynania bohaterów różnych stron konfliktu nie mają znaczenia – do danych sytuacji po prostu musi dojść i tyle w wątku. Moim zdaniem to mylne pojęcie i bardziej chodzi tutaj o fakt, że scenarzyści nie chcieli obarczać kilku bohaterów nad wyraz wielkimi wyczynami – to nie miała być seria w stylu – młodzi herosi po raz kolejny uratowali świat – oni tym razem się tylko do tego przyczynili. Tak bym to odbierał. Kolejna sprawa to podział tej serii na sezony. Tak to podpisano i niestety nie jest to sensowne rozwiązanie trochę. Sezon powinien się bronić jako osobna część, a tutaj mamy zdecydowanie pełną serię, którą podzielono sztywno na dwie połówki (bez skojarzeń). Stąd rozumiem rozgoryczenie podczas oglądania w czasie emisji. W każdym razie już ten problem nie występuje, bo można sobie zobaczyć całość po kolei (jeśli ktoś wytrwa). Zdecydowanie polecam dać szansę tej pozycji, bo wygląda to ślicznie, bohaterowie zachęcają do śledzenia ich losów, mamy wartką akcję i całkiem niezły konflikt. Może nie jest tu odkrywane gatunku na nowo, wyjadacze nie zobaczą nic niesamowitego, a prędzej bardziej wtórnego, ale co to komu szkodzi, skoro zabawa jest przednia? Czas na jakieś detale dotyczące wydania, bo się rozpisałem. Jak wspominałem wcześniej, pod względem jakościowym jest bardzo dobrze, bo mamy kopię pięknego kodowania Aniplexu. Podobno są nieco poprawione napisy, ale nie znalazłem potwierdzenia tych rewelacji. Płytki mają region naszych odtwarzaczy, więc oglądamy bez problemu. Czas na warstwę fizyczną wydania.
IMG_6801_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (japoński, angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Princess of Vers
2. Beyond the Horizon
3. The Children`s Echelon
4. Point of No Return
5. Phantom of the Emperor
6. Steel Step Suite
7. The Boys of Earth
8. Then and Now
9. Darkness Visible
10. Before the War
11. Wind, Snow and Stars
12. Childhood`s End
IMG_6802_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo udane. W bardzo ładną obwolutę (sztywną, bo to artbox) włożono digipack z płytami i książeczkę, czyli taki standard, ale po prawdzie, czy czegoś nam więcej potrzeba? W wydaniu Aniplexu były książeczki i pocztówki, ale z tego, co się orientuję, całość wpakowano tutaj w jedną, więc prawie nic nie tracimy (pomijając inną okładkę i grafiki promocyjne ze wspomnianych pocztówek).
IMG_6803_wynik
Zewnętrzna część digipacku, czyli śliczne grafiki.
IMG_6804_wynik
Podgląd na płyty. Napakowali aż cztery, bo to kopia wydania Aniplexu. Tam zawsze jest ich sporo, bo musi być wszystko bez wciskania. Chwali się. Szkoda mimo wszystko, że nie dostaliśmy soundtracku, bo był bardzo dobry. Można kupić osobno. Nawet była dystrybucja w USA.
IMG_6805_wynik
Czas na artbook (lub książeczkę, jeśli ktoś tak woli), czyli najlepszy i jedyny dodatek. W środku, na siedemdziesięciu dwóch stronach, znajdziemy jakieś grafiki koncepcyjne, projekty itd. postaci, mechów czy wyposażenia. Naprawdę dużo świetnego materiału, który miło się przegląda. Szkoda może, że nie otrzymujemy jakiś grafik promocyjnych, ale co zrobić.
IMG_6806_wynik
Podgląd do środka, byście zobaczyli, co was tam czeka. Wszystko świetnie przygotowane.
Podsumowanie: Kolekcjonerskie wydanie hitu z 2014 roku, który śledziło wielu. W teorii międzyplanetarny konflikt, który tak naprawdę dotyczy ludzi tego samego globu. Przypomina to Gundama i walki z kolonistami? Tu jest nieco podobnie, ale jednak inaczej. Masa kapitalnych pojedynków, świetna oprawa graficzna czy dźwiękową i super bohaterowie. Warto dać szansę i dodać do swojej kolekcji. Aktualnie coraz trudniejsze do zdobycia. Należy się zdecydowanie śpieszyć. Może kiedyś pojawić się wydanie zbiorcze, bo Anime Ltd ostatnio w takich gustuje, ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi, jeśli w ogóle, i jak będzie się prezentowało. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] DRRR!! (TOM 7)

Z drobnym poślizgiem lecimy z kolejnym wpisem. Wiem, miało być ich więcej, ale wyszło jak zwykle. Wprawdzie jeszcze weekend trwa, więc nie wszystko jest stracone. Miałem ogólnie rzecz biorąc trochę planów do realizacji, które w dużej mierze się udały, ale tutaj nie wypaliło. Dobra, przeprosiny mamy za sobą, czas na resztę tego wpisu. Na początek nowinki zakupowe. Dotarło do mnie trochę mang, więc większość paczuszek, które miały być lada dzień, już mamy na miejscu. Na coś tam jeszcze oczywiście czekam, ale już trudno określić nawet przybliżony termin. Czas na nowinki wydawnicze. Dawno nie było nowinek figurkowych, więc postanowiłem dzisiaj nadrobić temat. Alphamax wyda: SSSS.GRIDMAN Akane Shinjo 1/7 Complete, SSSS.GRIDMAN Rikka Takarada 1/7 Complete. Union Creative natomiast U35 Illustration „Umibe de” Complete. Od Good Smile Company dostaniemy: POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Finale Series Natsu Dragneel Complete, POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Gray Fullbuster Complete i POP UP PARADE „FAIRY TAIL” Final Series Lucy Heartfilia Complete. MegaHouse ogłosiło Ghost in the Shell: SAC_2045 Motoko Kusanagi Complete. Phat Company wznowi Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei The Animation Kyoko Kirigiri 1/8 Complete. Pulchra wyda: Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai – Aragaki Ayase – 1/5 – Bunny Ver., Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai – Kousaka Kirino – 1/5 – Bunny Ver. i Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai – Gokou Ruri – 1/5 – Bunny Ver. (to ciekawa sytuacja, ponieważ niemal identyczne figurki wydała ta firma w 2016 roku, ale w sklai 1/8). Na koniec najlepsze, czyli zapowiedzi FREEing: B-STYLE We Never Learn! Mafuyu Kirisu Bunny Ver. 1/4 Complete, B-STYLE Boarding School Juliet Hasuki Komai Bunny Ver. 1/4 Complete i B-STYLE My Teen Romantic Comedy SNAFU 2 Yui Yuigahama Bare Leg Bunny Ver. 1/4 Complete (ostatnie mnie trochę zaskoczyło, ponieważ wersję z pończochami ciągle można jeszcze nabyć). Dodatkowo duet FREEing i MegaHouseMegaHouse: Code Geass – Hangyaku no Lelouch – Shirley Fenette – B-style – 1/4 – Bunny Ver. Mam nad czym myśleć. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom siódmy LN o tytule DRRR!! (szerzej znanego jako Durarara, gdyby ktoś miał wątpliwości). Po małej odskoczni mangowej wracamy do recenzowania tego tytułu. Powoli zbliżamy się do końca, ale co to dla nas. W końcu czeka w kolejce cała masa innych (ln w znaczeniu, bo już pominę tutaj mangi). Na brak pozycji do opinii na pewno nie mam co narzekać. W każdym razie w DRRR!! też się sporo dzieje. A co konkretnie? Już was informuję. DRRR!! to przede wszystkim postacie. Budują tutaj historię i są motorem tej fabuły. Jedni w większym stopniu, a inni w mniejszym. Każdy ma swoich faworytów, ale nie można powiedzieć, że wokoło pewnych nie dzieje się więcej od reszty (czy to z faworyzowania przez autora, czy zwyczajnego znaczenia ich dla całej fabuły). Zwykle ciekawie wypada Izaya, cokolwiek mówi, czy robi, obserwowanie go może przynieść czytelnikowi prawie tyle samo radości, co Oriharze obserwacja innych ludzi, szczególnie jeśli przytrafia mu się coś zaskakującego nawet dla niego samego. Dźgnięcie nożem to jedno takie wydarzenie, a wizyta pewnej niespodziewanej osóbki ‒ drugie, acz to ostatnie ma miejsce dopiero pod koniec książki. Obok zwichrowanego informatora postacią, o której również bardzo dobrze się czyta, jest Akabayashi. To były najlepszy i najgorszy rozdział z tego tomu, a co z resztą? Pierwsza dłuższa historia to ostre starcie dwóch pań, które szczerze się nienawidzą i najchętniej widziałyby, jak ta druga znika z powierzchni ziemi. Mowa oczywiście o kochających tego samego chłopaka Namie oraz Mice. Starsza z nich postanawia rozprawić się z rywalką w taki sam sposób, w jaki ją zyskała ‒ zmieniając jej rysy twarzy. Nietrudno się jednak domyślić, że nie będzie to takie proste, gdyż Mika ma kilka asów w rękawie, no i absolutnie nie można o niej powiedzieć, że jest normalna, a to zawsze daje dodatkowe punkty w starciu. Nie twierdzę, oczywiście, że Namie jest jakoś szczególnie zwyczajna, jej kazirodcza miłość, brak zainteresowania czymkolwiek innym oraz nieprzebieranie w środkach, aby osiągnąć cel, jasno wskazują, z jakim rodzajem człowieka mamy do czynienia, jednak po ostatnim starciu widzimy, że Mika wcale a wcale jej nie ustępuje. Oczywiście to nie wszystko, co dzieje się w tym tomie, w końcu zobaczymy jeszcze znajomych z Rosja Sushi, Wronę w nowym środowisku, Shizuo i Toma. Nie wypada jednak pisać o wszystkim ‒ grunt, że wiecie, że jest dużo Akabayashiego, a Ryuugamine dostał zaledwie stroniczkę, no, może ktoś gdzieś go jeszcze wspomina, więc w sumie jakby go nie było. Nieobecność ta jest odświeżająca, chyba wolę czytać o dorosłych ludziach (przede wszystkim psychicznie, więc można wliczyć Anri, a wykluczyć Shinrę) niż małolatach bawiących się w gangi i chcących, aby ktoś ich zauważył [tanuki.pl]. Uff, trochę tego było. Pod względem przekładu jest więc bardzo okej, ale pojawiają się wpadki. W sumie to nie dziwi przy tak dużej liczbie tekstu, ale należy ten fakt odnotować. Nie są może jakieś strasznie nagminne, ale występują. Niemniej jest całkiem przyzwoicie mimo wszystko. Miłym aspektem są też przypisy, które pomagają w zrozumieniu pewnych kwestii. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
„Przecież nic specjalnego nie zrobiłem. To zasługa wszystkich Dolarów”.
W Tokio wciąż trwa majowy długi weekend. Dzień po tym, jak Izaya został ugodzony nożem przez tajemniczego napastnika, w Ikebukuro nadal odczuwalne są rezultaty szeregu niezwykłych wydarzeń, które zainicjował. Tymczasem życie toczy się dalej, a kolejne osoby będą miały szansę odpocząć od monotonii dnia codziennego. Para przechadzająca się po mieście, kobieta szpiegująca partnerkę swojego brata, dziewczynka pragnąca zdobyć siłę pozwalającą zabić najniebezpieczniejszego mężczyznę w dzielnicy, niewinne bliźniaczki nieprzejmujące się losem starszego brata, Rosjanka pozbawiona wiary w siebie, członek yakuzy rozpamiętujący dawną miłość, podziemny lekarz chcący rozkoszować się wakacyjną wycieczką oraz wiecznie zamartwiający się Bezgłowy Jeździec…
A teraz wszyscy razem, DRRR!!x7!
Czas na jakieś detale dotyczące samego wydania.
IMG_0348_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 255
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_0350_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Pod względem grafik jest całkiem nieźle, bo mamy na początku rozkładówki, które zaraz przedstawię, i sporo grafik czarno-białych w środku (tak jak było w oryginale). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle. Widziałem jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego jakoś tam wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów.
IMG_0351_wynik
Wspomniana rozkładówka. Na początku tomiku mamy takie „rozkładane plakaty”. Zawierają kolorowe grafiki i jakieś lepsze fragmenty dialogów z tomiku. Ciekawostką jest fakt, że podobny zabieg pojawił się w mandze o tym samym tytule (wydanym kiedyś przez Waneko). Nawet miałem tę pozycję, ale ją sprzedałem. Nie wznosiła praktycznie nic nowego, więc pozbyłem się jej w ramach akcji „szukania miejsca na nowe skarby”.
IMG_0353_wynik
Podgląd tomiku od środka. Wspominałem, że jest sporo grafik, więc trzeba było udowodnić ten fakt. Czcionka, jak zresztą widać, jest czytelna, ale też nie jakaś bardzo duża, co udowadnia, że tekstu tutaj sporo.
Podsumowanie: Kultowa pozycja light novel po wielu latach w końcu po polsku. Już trochę czasu minęło od premiery tego tomiku, ale ciągle się czuje, jakby to było wczoraj. Może drobna przesada z mojej strony, ale jednak odrobinę tak jest. Pomimo wielkiej popularności tego tytułu spotkała się ze średnim zainteresowaniem kupujących, co najprawdopodobniej zakończy jej obecność na naszym rynku na tej serii. Dobre i to oczywiście, ale szkoda mi wydawnictwa, które wkłada w nią tyle serca (sam też bym chętnie i dalsze części przygarnął swoją drogą). Może się to nagle zmieni i Kotori przemyśli wszystko ponownie? Chciałbym. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Baccano – Limited Collector’s Edition

Z małym opóźnieniem prezentuje kolejny wpis. Miał się pojawić jeszcze w niedzielę, a potem… Zresztą nieważne. W końcu jest i nie ma co tego zapeszać. Planuję w najbliższych dniach dodać kolejne, bo mam wolne i prawdopodobnie pogoda będzie dosyć często skłaniała do siedzenia w domu. Postaram się! Czas na nowinki zakupowe. Po pierwsze dotarły do mnie dwie mniejsze paczki. O jedną się bardzo obawiałem, bo amazon różnie pakuje swoje przedmioty, a tutaj łatwo było o usterkę, ale jakoś się udało. To już wyprzedana pozycja, więc zaryzykowałem, kupując u nich. Aktualnie czekam na jedną paczuszkę i mangi. Coś większego też się pewnie trafi, ale nie tak szybko. Ostatnio trochę pozdobywałem, więc trzeba się tym pocieszyć. Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd dosyć niespodziewanie uruchomiło pre-order do Magic Knight Rayearth: Part 1 – Collector’s Edition (BD) i zapowiedziało Magic Knight Rayearth: Part 2 – Collector’s Edition (BD). Zdecydowanie mam zamiar sobie nabyć. Kompletna seria wraz z OAV. Discotec zapowiedziało: VS Knight Lamune & 40 Fire (SD-BD), Caligula (BD), Combattler V (BD), Crusher Joe OVA Series (BD) i Lupin The 3rd Dragon Of Doom (BD). Dosyć spokojny miesiąc od tej firmy, bo tylko Lupin i Crusher Joe mnie interesuje. Wydawnictwo Waneko zapowiedziało wydanie mangi Ohayou, Ibarahime Megumi Morino i Theo Nachi Aono. Druga pozycja to boys love, a pierwsza to shoujo. W sumie nic dla mnie, więc można nadrabiać zaległości. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowana edycja serii Baccano od Anime Ltd. To taka nieco nostalgiczna recenzja, bo mam to wydanie od dobrych kilku lat. Ostatnio coś opisuję Drrr i natchnęło mnie na zrobienie wpisu na temat tej pozycji. Wynikało to też z faktu, że porobiłem sobie do niej fotki spory czas temu. Trzeba je było w końcu wykorzystać. Od razu wspomnę parę faktów lepszych i gorszych dla was. Po pierwsze opisywane tutaj wydanie od dawna nie jest dostępne, więc nie jest to opis w stylu: patrzcie, jakie to super, nabywajcie, bo jeszcze można. Nie, zdecydowanie to nie tego typu akcja. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że biorąc go kilka lat temu, już był właściwie wyprzedany. Tak, znalazłem jakąś ostatnią kopię. Wydał też tę pozycję Aniplex, ale tej edycji też późno można szukać na sklepach, bo jest od dawna niedostępna. Po prawdzie to dlatego się rzuciłem na dzisiaj opisywaną. Ostatecznie okazało się to trafem w dziesiątkę, bo jest kopią pod względem płyt, a w sumie wygląda przy tym nieco lepiej (najlepsze elementy wyglądają tak samo, ale minimalnie lepiej – przynajmniej w moim odczuciu). Zanim jednak dojdziemy do aspektów technicznych, czy dalej opisu samego wydania, trochę o tej zwariowanej serii. Akcja dzieje się równolegle w trzech liniach czasowych, a wydarzenia w obrębie każdej z nich zostały nie tylko pocięte na kawałeczki i przemieszane, ale jeszcze często były pokazywane po kilka razy, z punktu widzenia różnych osób. A jednak cały ten pozorny chaos okazał się konstrukcją stworzoną z zegarmistrzowską wręcz precyzją: oglądając uważnie i spokojnie, już za pierwszym razem można wszystkie elementy poukładać we właściwym porządku – chociaż niektóre „wskakują” na swoje miejsca w układance dopiero na samym końcu serii właściwej lub odcinków OAV (oczywiście tutaj dostępnych). Pierwsza i najwcześniejsza linia czasowa rozpoczyna się w roku 1930, w dniu, w którym w Nowym Jorku młodziutki Firo Prochainezo ma oficjalnie zostać członkiem mafijnej rodziny Martillo – a co więcej, stać się jednym z jej bossów. W tym samym czasie także po Nowym Jorku krąży para drobnych rabusiów – Isaac Dian i Miria Harvent – zamierzających dokonać skoku życia, kończącego ich przestępczą karierę. Najważniejsze jednak okażą się pożar starego magazynu, w którego piwnicach mieściła się tajemnicza pracownia – i historia dwóch butelek zawierających eliksir nieśmiertelności, przechodzących z rąk do rąk. Druga linia, późniejsza mniej więcej o rok, opowiada o podróży luksusowego ekspresu Flying Pussyfoot, jadącego bez przystanków z Chicago do Nowego Jorku. Na jego pokładzie, oprócz wspomnianych wcześniej Mirii i Isaaca, a także stosunkowo nieszkodliwych nastolatków, zamierzających ukraść przewożony ładunek, znajdują się dwie grupy – odpowiednio w białych i czarnych garniturach, z których żadna nie zawaha się przed zabiciem pasażerów, a członkowie jednej zrobią to w dodatku z dziką radością. Nic dziwnego, że szlak ekspresu zaczynają znaczyć trupy, zazwyczaj w stanie poważnie utrudniającym identyfikację. W dodatku we Flying Pussyfoot materializuje się makabryczna legenda o nawiedzającym pociągi, pożerającym ludzi potworze, zwanym Rail Tracer… Trzecia, najpóźniejsza i najmniej rozbudowana linia, dotyczy Eve Genoard, dziewczynki poszukującej w Nowym Jorku starszego brata, Dallasa, który bez wątpienia miał sporo wspólnego z wydarzeniami z pierwszej linii [tanuki.pl]. Tak to pokrótce wygląda, moi drodzy. Pozycja ta jest, ogólnie rzecz biorąc, dosyć zagmatwana i wielu uważa, że to preludium do wielkiego hitu, którym niewątpliwie Drrr jest. Zdecydowanie grupa docelowa w postaci fanów jednej z tych pozycji może śmiało próbować tej omyłkowo ominiętej. Jeśli mam być szczery, Drrr jest lepiej poukładany, bardziej rozbudowany i zwyczajnie świat więcej oferuje. Nie znaczy to, że Baccano jest jakąś pozycją wyraźnie słabszą, ale historia tutaj opowiadania nie masz aż takiego przesłania i potencjału. Co nie zmienia faktu, że jest zwyczajnie genialna: pogmatwana fabuła, którą poznajemy i składamy jak puzzle, nieprzeciętny humor, który bawi do łez i kapitalna intryga. Tutaj poznanie wszystkich części nie oznacza, że mamy do czynienia z prostą/prozaiczną historią (to nie był celowy zabieg, który miał ukryć jej prostotę). Gdzie tam, dalej jest mocno i nietuzinkowo. Dobra, recenzja nam urosła do niebotycznych rozmiarów, ale po prawdzie można, by tutaj pisać wiele, a i tak musicie przekonać się sami. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie znacie, marsz do seansu. Pod względem jakościowym mamy kopię wydania USA, która miała świetną jakość obrazu i bardzo dobre napisy. To kompletne wydani, więc wraz z OAV, które w przypadku tej serii nie są tylko wydłużeniem historii, ale jej domknięciem. Czas na detale dotyczące wydawnictwa.
IMG_7329_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: LPCM 2.0 (japoński, angielski)
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 3xBD
Lista odcinków z wydania:
1. The Vice President Doesn`t Say Anything About the Possibility of Him Being the Main Character
2. Setting the Old Woman`s Qualms Aside, the Flying Pussyfoot Departs
3. Randy and Pecho Are Busy Getting Ready for the Party
4. Ladd Russo Enjoys Talking a Lot and Slaughtering a Lot
5. Jacuzzi Splot Cries, Gets Scared and Musters Reckless Valor
6. The Rail Tracer Covertly, Repeatedly Slaughters Inside the Coaches
7. Everything Starts Aboard the Advenna Avis
8. Isaac and Miria Unintentionally Spread Happiness Around Them
9. Claire Stanfield Faithfully Carries Out the Mission
10. Czeslaw Meyer Is Forced to Rework His Tremble-Before-the-Specter-of-Immortals Strategy
11. Chane Laforet Remains Silent in the Face of Two Mysterious People
12. Firo and the Three Gandor Brothers Are Felled by Assassins` Bullets
13. Both the Immortals and Those Who Aren`t Sing the Praises of Life Equally
OAV1: Graham Specter`s Love and Peace
OAV2: The Delinquents That Arrive at the High-Class Neighborhood Are the Same as Always
OAV3: Carol Realises That the Story Cannot Have an Ending
IMG_7330_wynik
Mamy tutaj w sumie standardowe wydanie Anime Ltd, co znaczy mniej więcej tyle, że bardzo ładnie wykonane. Jest właściwie kopią edycji Aniplexu z kilkoma ulepszeniami, a przynajmniej dla części nabywców. Jak to rozumieć? Niestety nie wszyscy lubią opakowania digipack, które tak często lądują w edycjach kolekcjonerskich od Anime Ltd (nie inaczej było i tym razem), więc dla jakiejś grupy może być to wada. W każdym razie mnie odpowiadają i bardzo cieszę się z takiego wyboru. Pomijając digipack umieszczony w obwolucie (artbox), mamy jeszcze artbook/książeczkę.
IMG_7331_wynik
Wspomniany digipack od zewnętrznej strony, czyli klimatowe grafiki. Wszystko świetnie przygotowane i właściwie jest kopią wydania oryginalnego – czyli wszystko na plus.
IMG_7332_wynik
Spojrzenie na dyski. Całość zmieściła się na trzech płytach. Tak samo było w edycji Aniplexu, który słynie z najlepszych jakościowo wydań.
IMG_7333_wynik
Czas na pierwszy dodatek fizyczny, czyli książeczkę. Została bardzo przygotowaną, dbając o klimat – oddając go w pełni. Na jakichś czterdziestu czterech stronach mamy opisy odcinków, wywiady, szkice, grafiki promocyjne i tym podobne. Ogólnie wszystko, co byśmy chcieli się dowiedzieć o tej produkcji. Całość kapitalnie przygotowana pod względem układu czy doboru grafik.
IMG_7334_wynik
Jeszcze jakaś fotka pokazująca wewnętrzną część, byście wiedzieli, jak to się prezentuje. Dałbym więcej, ale dosyć ciężko się je robi, bo ciasno się nam zamyka. Zresztą pozostawiam to owiane tajemnicą.
Podsumowanie: Baccano! to bardzo dobra seria akcji, z pogmatwaną fabułą, sympatycznymi postaciami, obfitująca w wydarzenia, bez dłużyzn i przynudzania. Pozycja ta uszczęśliwi fanów Drrr i amatorów nietuzinkowych historii, których niewątpliwie brakuje. Plejada świetnych bohaterów i niezwykle zabawny humor doprawią i tak już genialną fabułę (dodatkowo zręcznie poplątaną). Opisywane dzisiaj wydanie kolekcjonerskie jest rarytasem właściwie już nie do zdobycia (nawet trudno pozyskać ją z obrotu wtórnego, czyli jakichś aukcji wszelakich). Pozostaje wydanie standardowe lub liczenie na łut szczęścia (mam u siebie parę pozycji, które polowałem po 2-3 lata, więc jeśli się czegoś chce, może udać się to zdobyć). To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Noise

Trochę minęło od ostatniego wpisu, mimo że planowałem poprawę, że tak to kolokwialnie ujmę. Nie udało się, co tu dużo mówić, ale i tak dostajecie go szybciej niż ostatnio, więc mimo wszystko jest lepiej. Trochę się w ostatnich dniach działo, a co konkretnie? O tym za chwilę. Tak w sumie to zacznijmy może od nowinek zakupowych. W ostatnich dniach dotarły do mnie trzy paczuszki i wszystkimi jestem zachwycony (no, jedna ma minimalną wadę, ale ledwo to widać, więc nie będę narzekał). Czekam na jeszcze trzy takie mniejsze, pomijając liczne pre-ordery mangowe. Jak już niejednokrotnie wspominałem, dzieje się. Szkoda tylko, że za tym nie idą liczne wpisy, ale co zrobić. Już prawie ogarnąłem swoje zaległości na etacie korektora napisów, więc będzie więcej czasu na wpisy dla was. Czas na nowinki wydawnicze z konwentu wirtualnego z uwagi na pandemię. Anime Ltd jeszcze przed tym wydarzeniem uruchomiło pre-order do: Megalobox – Collector’s Edition (BD) oraz Mobile Suit Gundam Iron-Blooded Orphans: Part 2 Collector’s Edition (BD). Na samym konwencie ogłosili (tutaj typy wydań nie są znane, ale zapewne kolekcjonerskie): B: The Beginning – Collector’s Edition (BD), Bartender – Collector’s Edition (BD), Code Geass: Lelouch of the Re;surrection, Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba, K: Seven Stories, Planetes i Neon Genesis Evangelion, Evangelion: Death(True)2 i The End of Evangelion. Co tu dużo pisać, pozamiatali konkurencję. Największy szok i niedowierzanie to w końcu Neon Genesis Evangelion po angielsku na płytach BD (zapowiadają jakąś edycję ultimate, czyli na bogato). Można uznać, że jest w mojej kolekcji. Dalej Planetes, w końcu – cieszę się niezmiernie (nasze dawne wydanie na DVD sprzedałem, bo mnie jakość napisów dobijała, a remaster na BD jest śliczny). Reszta pozycji tez super. Trochę mam dylemat z Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba, bo Aniplex ogłosił przepiękne wydawnictwo dla tej serii i nie wiem, czy jednak od nich nie wezmę. W końcu to seria od Ufotable, więc trzeba mieć w jak najlepszej jakości. Czas na gościa honorowego.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Noise w specjalnej edycji (twarda oprawa) Tsutomu Niheia od JPF. Ten dzień nastał, chciałoby się powiedzieć. Wraz z zakończeniem Blame wielu fanów (w tym moja skromna osoba) wyczekiwało ogłoszenia jakiejś kolejnej pozycji tego pana. Po cichu liczono na chociaż Noise, a co bardziej śmiali fani czekali na Biomege (dłuższa pozycja, więc niejako mniejsze szanse). Doczekaliśmy się tej pierwszej z wymienionych i prezentuje się nieziemsko. Należy tutaj pochwalić wydawnictwo za przygotowanie szaty graficznej idealnie pasującej do tej znanej z Blame. Dzięki temu świetnie wygląda komplet na półce. Jest to trafna zagrywka, ponieważ dzisiaj omawiana pozycja jest określana mianem prequelu poprzedniej pozycji Tsutomu Niheia wydanej przez JPF (więc chwali się, że pomyśleli o takim rozwiązaniu). Może trochę o tej pozycji, czyli jak wykrzesać parę słów z tej pogmatwanej historii. To nie taka łatwa sprawa, bo nawet wydawnictwo nie podołało przy tworzeniu opisu na swojej stronie (śmiech). W czasie śledztwa w sprawie serii zaginięć dzieci partner Susono Musubi zostaje w okrutny sposób zamordowany. Kiedy dochodzenie przybiera brutalny obrót, Susono staje twarzą w twarz z mordercą – oraz jego okrutnym Sylikonowym Życiem. NOiSE – prequel kultowego Blame! Tsutomu Niheia rzuca nowe światło na świat Sieci. Dowiadujemy się tutaj o początkowych rozmiarach Megastruktury czy źródeł życia ludzi Krzemowych. Jest też parę innych ciekawostek, ale nie będę już zdradzał więcej, by coś i dla was zostało. Wszystko oczywiście przyprawione kapitalnymi rysunkami, gęstym klimatem i takim poczuciem alienacji czy przytłoczenia. Świetny prequel epickiej pozycji, który powiększa to kultowe już uniwersum. Tylko zaostrza pazurki w oczekiwaniu na Biomegę. Pod względami edycji czy tłumaczenia mamy ten sam poziom co ostatnio, czyli rewelacyjny. Może wielu tu dialogów nie ma, ale trzeba zaznaczyć, że język nie jest tu prosty, a nawet drobne pomyłki mógłby wprowadzić czytelnika w błąd (utrudnić interpretację tej niezwykle trudnej opowieści – swoją drogą równie pomocne co ostatnio są przypisy na końcu, za co kolejny ukłon w stronę wydawnictwa). Osobnym aspektem pozostaje zmieniona okładka w stosunku do oryginału, która świetnie komponuje się z Blame (bez obaw, oryginalną mamy w środku). Czas na opis wydania. Pominiemy standardową notkę od wydawnictwa, ponieważ takowa się nie pojawiła na ich stronie, o czym już wspominałem chwilę temu.
IMG_0681_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron:190
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
IMG_0682_wynik
Jak wspomniałem wcześniej, omawiana wersja jest w oprawie twardej. W formie gratisu nic nie dostałem i jest to największe rozczarowanie przy okazji tej premiery. Trochę to kontrastuje z aktualną polityką wydawnictwa, które oferuje dla fanów w przypadku pre-orderu po dwie zakładki i pocztówki do tomiku. Szkoda. Z kwestii technicznych można wspomnieć, że kreska na świetnym poziomie w całym tomie, więc nie można narzekać. Jakościowo wydanie prezentuje się świetnie jak reszta serii, więc fani na pewno są usatysfakcjonowani. Mamy tutaj kilka kolorowych stron na początku.
IMG_0683_wynik
Wspomniane kolorowe strony, a tym samym oryginalna okładka tej pozycji. Nie ma tego wiele, ale kilka stron się uzbierało. W sumie największą wadą tego prequelu jest jego długość. To niecałe 200 stron, więc tylko zaostrza nam apetyt na więcej. Obyśmy doczekali się Biomegi.
IMG_0684_wynik
W środku mamy kapitalne rysunki, na które można patrzeć bardzo długo, by radować się ich kunsztem. Są zwyczajnie świetne, chociaż pewnie nie wszystkim podchodzą (jak i sama opowieść czy świat przedstawiony). Zwyczajnie uwielbiam takie klimaty, stąd mój zachwyt.
Podsumowanie: Prequel kultowej pozycji Blame w końcu po polsku. Pierwotnie miał się ukazać na Pyrkonie, ale pandemia popsuła nieco plany. Wydawnictwo postanowiło wysłać przedpremierowo tę perełkę osobom z pre-orderami (szczególnie mowa o twardej oprawie). Był plan organizacji Pyrkonu latem i wtedy miała się odbyć jego oficjalna premiera. Jak powszechnie wiadomo, został w tym roku anulowany, więc i te plany zostały zburzone. Sam oczywiście kupiłem najlepszą dostępną wersję. Tak samo z kilkoma innymi pre-orderami, które na dniach wam opiszę. Aktualnie jeszcze ją można nabyć w tej edycji ze sklepu JPF, ale są to ostatnie sztuki, więc radzę się śpieszyć. To tyle na dzisiaj, miłego.
Create your website at WordPress.com
Rozpocznij